arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl

Komentarzy (0)

Zbijanie z pantałyku

  

Artur Pałyga sięgnął po Szekspirowskiego "Otella", dramat, którego tytułowy bohater jest wcieleniem zazdrości i rzecz jasna podatności na prowokacje. Zakochany w Desdemonie (Ewelina Stepanczenko) Otello (Dariusz Jeż) zostaje zmanipulowany przez swego adiutanta Jaga (Paweł Pabisiak), który sączy mu do ucha fałszywe a trujące wiadomości o zdradzie Desdemony z Cassiem (Adam Patera). Tak mści się Jago za to, że Otello niejego, a Cassia wybrał, na swego zastępcę. Nasz dramaturg na ten Szekspirowski szkielet nałożył - albo w niego wprasował - historię, która dzieje się w świecie aktorów, jak należy się domyślać, grających w "Otellu". Aktorzy są pobudzeni, bo oto pojawia się szansa zagrania w prawdziwym dramacie, a nie kolejnej reklamie, tymczasem reżyser w najważniejszej roli obsadza amatora - wymierzając zawodowcom tak dotkliwy, palący do żywego policzek.

Wszystko to Artur Pałyga przyprawił dwuznaczną ironią, nawet autoironią, oraz dystansem, aby widza zbijać z pantałyku, grać mu na nosie - czyli zmieniać bez zapowiedzi konwencje sensów i postaci tak, żeby widz musiał się zastanawiać, czy akurat aktorzy "naprawdę" grają pewne postacie, czy też jako aktorzy grają aktorów przymierzających się dopiero do pewnych ról? Stąd w finale, jak przystało na antyczny dramat podszyty uwspółcześniającym starciem dzisiejszych ambicji, jest bardzo brutalnie, trup ściele się gęsto, tak że scena wprost pokrywa się zwłokami, które wszakże nagle podnoszą głowy, zaskoczone tym, co się wokół dalej dzieje. "Umieram" - syczy dramatycznie aktor i nagle, przed wydaniem ostatniego tchnienia pyta: "Co z moim monologiem?".

Skrzyżowanie mocnej, chwilami bardzo fizycznej gry aktorów dającej złudę fizycznej prawdy, z łamigłówkami opisanymi wyżej wyzwala w spektaklu bardzo interesującą temperaturę i aurę. Tym bardziej że w rożnych scenach pojawiają się w zachowaniu i grze aktorów coraz to nowe znaki i symbole, ostre obrazy otwierające możliwe kody interpretacji. Jest świetna scena niepokojącego transowego tańca, rzucania przedmiotami, niemal demolka przestrzeni teatralnej, jest erotyzm, który okazuje się nie tyle składową miłości, co formą związku poprzez dominację i uległość, są też sceny malowania twarzy i ciał w czarne smugi - i sceny oczyszczania z tego brudu.

Reżyser Joanna Lewicka próbuje zapanować nad materią sensów, zdarzeń i postaci sztuki Artura Pałygi chyba z pewnym trudem, skoro - jak rozumiemy - nie używa nożyczek. Kto jednak wytrzyma pojawiające się co raz salwy z "kurew" i przebrnie infantylizmy czy uproszczenia, niech będzie dobrej myśli - wtedy znajdzie sporo satysfakcji w odkrywaniu bardzo nośnej konstrukcji, a nawet swoistej, potencjalnej czystości tej inscenizacji, która toczy się pewnym rytmem amplitudy klarowności i chaosu. Dojrzy może również uniwersalne przesłanie spektaklu, na przykład takie, że uleganie obcości i strachowi, jak i ich pokonywanie to jeden z mechanizmów naszego życia prowadzącego do zrozumienia odrębności i samoistności własnego Ja", jak i do wspólnoty, współbycia wyrażanego słowem "miłość". Czy to jedna z dróg do wyjaśnienia tytułu: "Już się ciebie nie boję, Otello"? Ale czy to nie banalne, że każdy jest aktorem?

Paweł Pabisiak to Jago bardzo pracowity, intryguje bez wytchnienia i z najwyższym przekonaniem potrafi brudne siły i złe motywy zracjonalizować, jest wszędzie obecny, dominuje swoją ruchliwością i wiarą w słowa. Dariusz Jeż ozdabia Otella odrębnością, innością, jakimś byciem poza lub obok, pewną oschłością, za którą wszak skrywa i potem wspaniale okazuje wielkie emocje i uczucia. Jeż wzbogaca swój aktorski warsztat z godną uznania konsekwencją. Adam Patera jako Cassio i Marcin Zarzeczny jako Rodrygio także spisują się dobrze i są wyraziści. Ewelina Stepanczenko jako Desdemona nie dla każdego jest kusząca aż do zbrodni, za to Ewa Pająk jako Emilia doprawdy elektryzuje tragizmem sytuacji, wjakiej znalazła się żona Jago. Aktorstwo jest dobrą stroną tej inscenizacji sztuki Pałygi .

Otello w wersji Artura P."
Grzegorz Józefczuk
Gazeta Wyborcza - Lublin nr 32
08-02-2010

2010-02-09 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (2)

Autor nakombinował

  

«Zagadali Otella. Na śmierć. To najkrótsza recenzja z sobotniej premiery spektaklu wyreżyserowanego przez Joannę Lewicką.

Zamiast przyciąć zagmatwaną galopadę myśli i słów Artura Pałygi (autor sztuki) Lewicka zupełnie poddała się wizji zapisanej w tekście. Zamiast ogarnąć literacki bałagan pozwoliła spektaklowi płynąć, gdzie chciał. W rezultacie zza kakofonii muzyki, przekleństw, chaotycznego ruchu scenicznego i przerysowanego gestu ledwo widać historię Otella, którego gra Dariusz Jeż.

Gdzie tkwi błąd w sztuce i kto popełnił ten błąd? "Nakombinował" autor sztuki. Wymyślił, że na historię Otella nałoży historię Dariusza Jeża, więźnia, który przez teatr wrócił do normalnego życia. A ponieważ Jeż jest aktorem amatorem - to wśród kolegów zawodowców czuje się równie obco jak Maur Otello w Wenecji. Wyszły dwie "bajki" zamiast jednej.

Do mocno karkołomnego pomysłu trzeba było mocnej ręki reżysera, który te dwie bajki złoży w jedną. Potnie tekst, wyrzuci zbędny balast, przesieje wulgaryzmy, które już na nikim nie robią wrażenia. I poprowadzi spektakl w kierunku klarownego przesłania, którego w spektaklu "Już się ciebie nie boję Otello" brak.

Co jest? Kilka dobrych ról. Od znakomitego Pawła Pabisiaka - Jago(na), przez Dariusza Jeża - Otello, Marcina Zarzecznego - Rodryga, Adama Patera - Kassya (Cassia), po Ewę Pająk - Emilię i Ewelinę Stepanczenko - Desdemonę.

Co w spektaklu jest najważniejsze? W zgiełku przekleństw, przesterowanej muzyki i przeintelektualizowanego tekstu do głosu dobija się delikatność reżysera, Joanny Lewickiej, która raz nieporadnie, raz dyskretnie, raz zupełnie po cichu pokazuje tęsknienie za miłością. Tęsknienie młodziutkiej Desdemony, tęsknienie Dariusza Jeża. I nas, na widowni.»

"Po premierze InVitro: Już się Ciebie nie boję Otello"
Waldemar Sulisz
Dziennik Wschodni

2010-02-08 | Dodaj komentarz
Pan Bisiak
2010-02-08 14:22:13
Jeszcze raz wielkie dziekuje :)
arturpalyga
2010-02-08 16:08:19
Wielki serdeczny uścisk znakomity Panie Bisiak! :)
Komentarzy (0)

O włos, o chusteczkę

  

W XVII w. Thomas Rymer, angielski krytyk skwitował "Otella" Szekspira mniej więcej takimi morałami: primo - to ostrzeżenie dla panienek, aby nie uciekały z Murzynem. Secundo: aby uważnie pilnowały bielizny (chusteczka Desdemony w tamtych czasach była jak najbardziej bielizną). I wreszcie tertio: aby mężowie, nim w szale zazdrości poduszą żony, postarali się przynajmniej o dowody ich niewierności. A jakie byłyby trzy morały po sobotniej premierze "Już się Ciebie nie boję, Otello!" Sceny Prapremier InVitro?

Po pierwsze: związek czarnego Otella i jasnej Desdemony musi skończyć się tym, że Desdemona również stanie się czarna. "Czerń" współczesnego Otella Artura Pałygi w reżyserii Joanny Lewickiej jest efektem nieufności wobec obcego. Czy chodzi o Maura, czy o byłego gangstera - na społecznym tle jego obecność przypomina plamę na obrusie. Na Otellu (Dariusz Jeż) skupiają się ludzkie lęki i ich odwrotność, czyli fascynacja. Rozbudza w swoich towarzyszach ich własne niepokoje i obsesje, bo w gruncie rzeczy, zgodnie ze znaną prawdą "obcy jest we mnie".

Po drugie: ważniejsze od tego, kto gubi bieliznę, jest to, kto ją kradnie. Desdemona przez większość sztuki nie przeszkadza i ustępuje miejsca Emilii. Jest o wiele silniej zarysowana niż w pierwowzorze. Ewa Pająk tworzy postać bardzo wyrazistą, choć - jak wszyscy bohaterowie - pozostaje zniewolona swoimi strachami i to one zmuszają ją do nielojalności.

Po trzecie: nienawiść nie ma sensownego motywu. Reżyser całej intrygi Jago (Paweł Pabisiak) ma chłodny umysł Machiavellego oraz wyrafinowany czar romantycznego diabła. Zło w jego wydaniu to sztuka dla sztuki. Oddanie mu władzy nad spektaklem rozstrzyga wpisany w dramat konflikt między Otellem a nim: ten pierwszy był skazany od początku.

Sztuka Artura Pałygi w reżyserii Joanny Lewickiej wydobywa z dramatu Szekspira psychologię i używa jej do własnych celów - stworzenia przekroju lęków wybranej grupy. Różne zabiegi demaskatorskie pomagają nam przybliżyć jej reprezentantów: skoro Hamlet czy Otello zastąpił moralitetowego Każdego, to dlaczego zza Otella nie miałby się pokazać Dariusz Jeż, amator i intruz wśród aktorów? Dochodzi także do sytuacji odwrotnej, zza Jeża wychyla się Każdy: ktoś nieswój, przestępca, imigrant, albo potencjalny terrorysta. Ten zamach na klasykę kieruje nasze oczy w stronę jednostek niechcianych, bo tajemniczych.

Potraktowany współcześnie i bez sentymentalizmu "Otello" jest ciężki od eksperymentów i mnożących się wątków (np. podobieństwa kłamstwa i prawdy inscenizowanej - nawet gdy aktorzy nie grają, to nadal przecież grają). Współczesna tragedia wielkich gestów i wielkich emocji, z brutalnym językiem, co rusz przecinana monologami i zabarwiona erotyką nieustannie balansuje na granicy przeładowania. Unika go o włos, ale wdzięcznie, dzięki brakowi scenografii, który zresztą sugeruje, że rzecz "tu i teraz" może dziać się wszędzie oraz dzięki błyskom humoru.

Sylwia Hejno, "Kurier Lubelski"

2010-02-08 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (5)

Ta idiotyczna chusteczka

  

To przedziwne,ile miejsca w Otellu zajmuje chusteczka. Ile scen Szekspir buduje wokół takiej pierdółki, takiego drobiazgu. Chusteczka z haftowanymi truskawkami. W żadnej innej ze sztuk Szekspira żaden drobiazg nie jest tak ważny, jak chusteczka.

Chusteczka jest pamiątką po matce, ale nie jest to jakaś drogocenna pamiątka. Choć zręcznie zrobiona to jednak zwykły przedmiot użytku codziennego, maleńki, nieznaczący przecież. I nagle o tę pierdółkę wszystko się potyka, wywraca i dochodzi do gigantycznej katastrofy.

I jeszcze te idiotyczne truskawki haftowane. Idiotyzm, ale dzięki niemu chusteczka jest rozpoznawalna, jedyna. - To ta chusteczka - mówi Otello. To TA chusteczka staje się dla niego dowodem zdrady. Ten idiotyzm wzoru w truskawki tak bardzo ją wyróżnia, że wrzyna się w pamięć, zostaje w niej jak tatuaż.

- Nie chodzi o chusteczkę! Chodzi o zasady! - krzyczy nasz Otello, podkreślając mimowolnie idiotyzm przyczyny zdarzeń.

2010-02-05 | Dodaj komentarz
brew
2010-02-06 07:03:00
wiesz, ten plakat super, świetna twarz, super spojrzenie. ale muszę wyrazić swoje zdanie o tym napisie, tej kwestii. wg mnie jest okropna. brzmi protekcjonalnie. w sensie: robią faceci spektakl o ładnej kobitce, która bidna była w toksycznym związku z chorym na zazdrość facetem, przeszła jednak terapię stuleci i teraz, dzielna, potrafi stawić czoło oprawcy. no mnie to śmieszy, a zarazem bulwersuje w punktu feminizmu.
arturpalyga
2010-02-06 12:33:32
Akurat kobitka robi ten spektakl.
jadi
2010-02-07 17:31:30
tak tylko nadmienie iz nie jest to "cały" plakat ;)
grzegorzolma
2010-02-07 20:02:33
Spóźniona ze względu na dłuższą nieobecność prasówka. I ciekawostka. W Przekroju z 26 stycznia kawałek o Gospodarzu. Tylko lekko uszczypliwy. W ogólnym tonie pozytywny, opatrzony 4 plusami, co oznacza - warto. Autorstwa Jacka Sieradzkiego, wiec warto tym bardziej. Donoszę o tym, bo jakoś nie znalazlem śladu na blogu, może dlatego, że nie ma tego w necie. Przy okazji pozdrawiam.
arturpalyga
2010-02-08 12:57:01
Tak, tak, bardzo fajna ta notka Jacka Sieradzkiego. Dziękuję, Grzegorz!
Komentarzy (0)

AWARIA

  
Chyba już ok.
2010-02-01 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


------------------------------------------------------------
Na górze:
Plakat.
autor: Michał Jadczak
-------------------------------------------------------------------

Fotka moja z Kubą: JAGODA PICTURES STUDIO
----------------------------------------------------------------


Guma balonowa
Testament Teodora Sixta
Nic co ludzkie
Żyd
Wodzirej. Koszalin Kulturkampf
Hamlet'44
Turyści
Wszystkie rodzaje śmierci
Ostatni taki ojciec
V(F) ICD-10
Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami
Już się ciebie nie boję, Otello

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Archiwum:


2010
» luty (5)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[arturpalyga]
Wielki serdeczny uścisk znakomity Panie Bisiak! :)
[Pan Bisiak]
Jeszcze raz wielkie dziekuje :)
[arturpalyga]
Tak, tak, bardzo fajna ta notka Jacka Sieradzkiego. Dziękuję, Grzegorz!

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 121463
Newsów: 213
Komentarzy: 775
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała