arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl

Komentarzy (1)

Ajran

  

Zaczyna się przygoda Iran.

Jutro z Okęcia do Moskwy, w Moskwie dużo dużo czekania na Szeremetiewie, dużo godzin czekania i dopiero w nocy wylot do Teheranu. Chomeini Airport po godzinie trzeciej nad ranem w piątek.

- Myśleliśmy, że już odbieramy wizy, a to dopiero pozwolenia na odebranie wizy - mówiła Alicja, kiedy złożyliśmy powypełniane wnioski, kwestionariusze do ambasady. No więc jeszcze raz wnioski. Już o wizy.

- Zdjęcie! Gdzie masz zdjęcie?

- Jakie zdjęcie?

- Twoje zdjęcie! Musi być!

W ostatniej chwili okazało się, że nie dostarczyłem zdjęcia, ma być aktualne zdjęcie do wizy. Cholera! Szybko, szybko, szybko! Nie zdążę! Nie polecę z powodu zdjęcia! Gdzie tu można raz dwa zrobić zdjęcie? Jest! Automat pt. Śmieszne foty. Kurcze, niech będzie! Spróbujmy. Robię, co mogę, ale po pierwsze zdjęcia są straszne, straszne, ciemne, dziwaczne, po prostu złe, po drugie - czarno-białe! I nagle puk puk! Jest! Znalazłem w portfelu. Jeszcze z wyjazu do Teksasu. Zostało mi zapasowe. Uffff!!!! Udało się!!!! Dostałem wizę! Islamic Republic of Iran.

A zaraz potem przyszło tłumaczenie krótkiej sztuki mojej na język perski. Maczkiem.

Uczę się alfabetu. Arabski alfabet. Szlaczki maczki. Mówić się nie nauczę, za mało czasu. Ale choćby napisy czytać, cokolwiek rozumieć.

Przyszły książki o Iranie zamówione. "Zrozumieć Iran", "HIstoria najnowsza Islamskiej Republiki Iranu", "Iran. Państwo i polityka". Długo szły. Plus dość dobry przewodnik. Kino irańskie.

Iran. Kraj Ariów. Kraj Persów. Kraj Scytów. Stąd docierali łupić aż na obecne ziemie polskie. Kraj Zaratustry. Kraj Ahuramazdy. Do dziś żyje perskimi mitami. Obecne wydarzenia polityczne są opowiadane przez pryzmat tych mitów.

Kraj ogromny. Kilkakrotnie większy od Francji. Kraj, który sąsiaduje z punktami zapalnymi: Bliski Wschód, Kaukaz, Afganistan. Kraj wymieniony przez Georga Busha jako część osi zła. Kraj przez wiele lat w izolacji. Kraj rozgrywający, jeden z największych ozgrywających w dzisiejszym świecie.

Czytam anglojęzyczne irańskie gazety. Aresztowano osiem osób za publikację w social media zdjęć kobiet z odkrytymi głowami. Zarzut - szerzenie prostytucji. Wyroki do sześciu miesięcy więzienia.

Wbrew pozorom, jak piszą, to nie Amerykanie darzeni są największą niechęcią w Iranie. A kto? Arabowie. Hm. Arabowie to dla Irańczyków ludzie pustyni, zgodnie z etymologią słowa araba, jeśli się nie mylę. Kiedy Irak napadł ich w 1980 to z perspektywy Irańczyków była wojna z Arabami.

Czytam, czytam, czytam. I kończę sprawy przed wyjazdem. Zawieszam. Porozgrzebywane. Dada. Wiedźmy. Dybuk. Rewizor. Rozgrzebane, mniej lub bardziej pokończone. Z wyjątkiem Dybuka, który jeszcze nie zaczęty.

Skończyłem Prousta. Przepiękne jest to zakończenie, które gra wszystkimi brzmieniami dopiero, jak się ma w głowie całość. Te porównania "Straconego czasu" do katedry. Ok. Może bardziej pałac. Taki wspaniały XIX-wieczny pałac, gdzie trwa bal i kończy się świat tego pałacu, bo przychodzi wojna i pałac jeszcze nie do końca się orientuje, co ta wojna oznacza dla niego. Ale ostatecznie i to nie jest ważne. Ważni są ci ludzie i to co ze sobą niosą i przenoszą i zabierają ze sobą i w czym się przechowują potem. Koniec. Dziękuję, Marcel.

Marcin Liber dzwoni z Lublina, że dobrze idzie.

Wracam do lektur irańskich.

Spróbuję pisać na bieżąco tu z tego Iranu. Z tą Francją świetnie wyszło. Dla mnie samego świetnie. Dzięki temu to zostało. Więc może i teraz się uda. Au revoir!

2016-12-07 | Dodaj komentarz
Mada L
2016-12-08 12:44:04
Udanego wyjazdu, Wypatruję relacji!
Komentarzy (10)

Pełnia

  

Mam wrażenie czasami, że mnie to przerasta. Że za dużo. Z drugiej strony kiedy, jak nie w tym życiu??? Wcale tak dużo czasu nie ma. Więc może tak. Może tak trzeba. Chciałbym cały swój czas poświęcić na spektakl dada - pierwsza moja próba reżyserii (jeśli nie liczyć wyreżyserowania bajki z rodzicami w przedszkolu). Pięknie nam się to zaczęło układać. Jednocześnie chciałbym cały swój czas poświęcić na siedzenie na próbach i pisanie tekstu "Rewizor. Będzie wojna" w Nowej Hucie z Gosią Bogajewską. Jednocześnie chciałbym cały swój czas poświęcić na siedzenie na próbach i pisanie tekstu "Wiedźm" w Lublinie z Marcinem Liberem. Jednocześnie chciałbym cały swój czas poświęcić na czytanie całej kolejki pasjonujących książek. Jednocześnie chciałbym cały swój czas poświęcić na bycie w domu z Beatą i z dziećmi. Jednocześnie chciałbym cały swój czas poświęcić na jeżdżenie pociągami po Polsce i jeżdżenie czym się da po świecie. No i teraz problem w tym, że można to wszystko robić tylko w jednym i tym samym czasie. Naraz.

A do tego wcale nie tak łatwo się pisze a cholernie, masakrycznie trudno zacząć. I to codziennie. Obrasta człowiek tysiącem rytuałów zanim zacznie. Coraz ich więcej.

W poniedziałek skończyłem 45 lat. Miło. Dziś albo wczoraj, nie pamiętam, wizyta u okulistki.

- Długo pan zwlekał. Długo - mówi, patrząc mi przyrządem w oczy. - To już wiek. Teraz się będzie już stale zmieniać. I tylko na gorsze. Co dwa lata mniej więcej mocniejsze szkła.

Przyjemna rozmowa, jak to się zmieniło w porównaniu z wczesnymi latami osiemdziesiątymi, kiedy to, dziecięciem będąc, nosiłem okulary. Że już się nie wysyła zamówienia do Katowic po szkła i nie czeka się dwa tygodnie. Że od razu. Na jutro. Wszystko przyjemnie, przyjemnie, miło.

W noc księżycową, po powrocie z próby dada, zabrałem się za robienie zapiekanki na obiad dla rodziny na jutro, pojutrze. Ciekawe, czy zjedzą. To taka sama niepewność, jak -ciekawe, czy przyjdą ludzie na spektakl. Teraz się ma dwie-trzy godziny piec i sosem trzeba podlewać, więc czekam. Więc sobie bloga otworzyłem, odnotować dzień.

Co tam jeszcze dzisiaj było. Do piątej nad ranem było pisanie. "Wiedźmy". W sumie jedna scena, parę stron. Ale to tak jest. Siedzi się do rana, żeby się jedna scena skrystalizowała. Idę polać sosem...

No i dobrze, że zajrzałem, bo się zaczęły jarać z góry pomidory na węgiel...

Hm.

Co tam dalej. Sześć godzin snu, tak. Do jedenastej. Potem okulista. A więc to dzisiaj było. Potem jakaś kawa, rozmowa. Sprawdzenie i poprawienie tekstu napisanego w nocy. Robienie zupy pomidorowej z pulpetami. Potem po Mikołaja do przedszkola. Pokazywał mi, popatrz, popatrz tatuś, muszę ci pokazać, słońce i kwiatek wyryte w kolorowym plastelinowym tle, posypane brokatem. Potem szybko wlać w siebie zupę i myk do Katowic. Zebraliśmy z dada grupą wszystkie pierwsze sceny. Poszła cała sekwencja od przebudzenia dada istot do taksówkarzy. Całkiem, całkiem. Całkiem, całkiem byłem zaskoczony, że się to jakoś zbiera.

I powrót w deszczu. Szachy z kompem. Pół godziny bezmyślnej przyjemności przy starym filmie "Skrzydła" z 1927 r. - pierwszy film lotniczy, pierwszy też w historii Oskar. I zapiekanka. Mięcho, kapusta, cebula, pomidory, zalać rosołem, piec 2-3 godziny.

Boję się skończyć Prousta. Zostało mi ostatnie kilkadziesiąt stron ostatniego tomu. Boję się, jak małej śmierci. Ale też przecież nie przerwę. Będzie mi go brakowało. Czytanie drugi raz to już nie to samo. Towarzyszył mi przez ładny kawał czasu. I tak, to jest książka, która przewraca w głowie, zmienia myślenie. Szczególnie, jak się dotrwa do ostatniego tomu. Idę polać sosem...

Cholera, nie będzie to najciekawsza notka w moim życiu.

Na stole obok komputera rozsypany złoty brokat. Mikołaj pewnie się bawił po przyjściu z przedszkola. Poza tym otwarty klej, dwa otwarte flamastry, nożyczki, pluszowy lisek-pacynka, cymbałki na kółkach na "Czasie odnalezionym" Prousta (nie będę dziś cię brał, Marcel, będziesz na ciut dłużej), a na cymbałkach złote korale i papierowa korona.

Z Jasiem nawet nie mieliśmy czasu się dzisiaj pokłócić.

To taki złoty czas w życiu. Jak ten brokat. Już, już. Już wzrok siada. Już się nie poprawi. Już będzie tylko gorzej. Dla ciała rozpoczął się czas zwijania się. Ale to ledwie początek, począteczek. Poza tym pełnia. Piękna, złota pełnia.

Jutro do Opola, do lalek. Spotkanie z dyrektorem i z Samborem Dudzińskim. Mamy coś wymyśleć na jubileusz teatru.

W piątek warsztaty dla dzieci w Kato. Wieczorem - próba dada.

Nocami pisanie.

W sobotę do Warszawy na spotkanie przed wylotem do Iranu.

Dwa dęby, samosiejki wyrosły na działce obok, którą właścicielka sprzedaje. Widziałem, jak rosły, od malusieńiego. Teraz już młodziutkie, smukłe o korze gładziutkiej jeszcze jak pupka niemowlęcia. Wzrostem już mnie przerosły. Jak kupi dewelopper, to wszystkie te drzewa zetnie, zbuduje osiedle. Masakra. I co zrobisz, nic nie zrobisz. Zapiekankę zrób.

Taki to czas.

----------

Dopisek nazajutrz:

W nocy, o drugiej, kiedy pisałem tę notkę, zmarła babcia B.

2016-11-17 | Dodaj komentarz
Mada L
2016-11-18 11:13:00
Najlepsze życzenia urodzinowe, przede wszystkim czasu i energii na wszystko. Dedykuję Panu wiersz „Otwieranie drzwi” Tadeusza Śliwiaka. Kondolencje z powodu śmierci.
arturpalyga
2016-11-21 00:46:28
Dziękuję Pani serdecznie!
Marta Fortowska
2016-11-21 12:48:44
Artur, kiedy premiera twojego debiutu reżyserskiego? :)
AnetaKat
2016-11-30 13:02:37
Fajny styl masz :) Zapraszam do siebie http://www.anetakat.blog.bielsko.pl/
a.
2016-12-01 13:53:12
Panie Arturze, starość Panu nie grozi. Wprost przeciwnie. Będzie Pan zachwycający jako staruszek.
arturpalyga
2016-12-02 01:14:17
Marta, premiera w styczniu dopiero. Napiszę tu wcześniej. Przyjedziesz?
arturpalyga
2016-12-02 01:15:09
A. - dzięki! Miła wróżba.
Marta Fortowska
2016-12-02 14:59:39
Styczeń mam mocno zapracowany, ale jak będę wiedzieć odpowiednio wcześniej, to może uda się przyjechać, bardzo bym chciała!
Asia z Pytajnika
2016-12-05 21:57:39
Cześć Arturze, najlepsze spóźnione życzenia urodzinowe niniejszym przekazuję. Mówisz, że naraz trzeba wszystko robić, bo jak nie teraz, to kiedy. No coś w tym jest, przemyślę to. U mnie teraz też dużo wszystkiego, kotłuje się toto, bulgoce, buzuje, trochę jak gęsty krupnik albo bigos poświąteczny. Trzeba tylko uważać, żeby odpowiednio często podlewać, nie przypalić, nie dać temu wykipieć. Tak więc zabieram się i ja do pichcenia a Tobie gratuluję i trzymam kciuki za dalsze sukcesy i satysfakcję. Ściskam dłoń, posyłam dobre myśli! Asia
arturpalyga
2016-12-07 13:52:41
Cześć, Asiu z Pytajnika! Dziękuję pięknie! I Tobie wszystkiego dobrego! Uściski przesyłam!
Komentarzy (0)

Czarno-Czarna

  

Doszło do tego, że na blogu sprawdzam, gdzie ja wtedy byłem, co robiłem. Nie pamiętam. Czytam dziś, po przyjściu od mamy z imienin, Mikołajowi bajkę o Białogrzywku i Kasztanku, patrzę, a tu bilet założony, do Lublina. To dziwne, bo jutro też do Lublina jadę. Patrzę na datę. 2 lutego 2016. I pojęcia nie mam, co ja wtedy robiłem w Lublinie, po co tam jechałem? Nic się nie kojarzy. Pustka. No to na blog. Luty. Praca z uchodźcami i z seniorami w Powszechnym. Co jeszcze? "Znak Jonasza"! No tak!!! Mieliśmy próby w Lublinie, w Centrum Kultury! Dzięki, pamiętniczku! I otworzyła się szufladka w pamięci, wszystko się znalazło. No więc warto odnotować choćby dla siebie samego z przyszłości. Dziś w niedzielę fajna impreza rodzinna, imieninowa. Wszyscy się spotkaliśmy. Dużo wspominania. Palinka. Bieganie i skoki Mikołaja. Jutro - próba dada w Katowicach i najprawdopodobniej zaraz po niej pociąg do Lublina, do Osterwy, spotkanie z Marcinem Liberem, a we wtorek, w dzień triumfu bądź też klęski Trumpa, pierwsza próba czytana "Czarownic" w Osterwie. W środę do Nowej Huty, do Ludowego na próby "Rewizora".

A wczoraj do wpół do drugiej chodziliśmy z Pawłem Passinim po Bielsku. Jeśli nic się nie stanie, co by w tym przeszkodziło, w styczniu zaczynamy próby w bielskim Teatrze Polskim. Doszliśmy do Białej i stanęliśmy przed blokami Śródmiejskiego i gadaliśmy o "Dybuku" i opowiadałem mu bielskie historie i zastanawiałem się, co było na miejscu blokowiska Śródmiejskiego zanim ono tam powstało i że, idąc od teatru, przekraczając rzekę, od razu wchodzi się w blokowisko.

Za chwilę skończę 45 lat. Nie napisałem powieści, nawet nie zacząłem, choć planowałem to, kiedy kończyłem 44. Za to teatr idzie pełną parą, maszyna na full, pełen koszyczek zamówień, głowa kipi.

Dla odpoczynku gram w szachy z kompem i oglądam nieme kino. Nieme, ciche kino. "Metropolis" Langa było tej nocy. Te wyobrażenia o mieście przyszłości. Wieżowce, sznury aut - ale jakich aut! Aut na miarę wyobrażeń sprzed 90 lat. I samoloty latające między wieżowcami - dwupłatowce. I oczywiście maszyna, która w rękach złego, prowadzi świat do zniszczenia. Swoją drogą proroczy ten "Metropolis" jeśli chodzi o Auschwitz, które za chwilę nastąpiło. Ludzie numery, te szeregi bezimiennych robotników pracujących dla Molocha. Auschwitz jako Metropolis, miasto przyszłości.

Zapytał mnie wczoraj Paweł, jaka jest przyszłość Bielska. Zaskoczyło mnie to pytanie, bo skupiony cały byłem na przeszłości, na barwnych i strasznych opowieściach z przeszłości. A przyszłość? Pomyślałem o tym, co usłyszałem dziś w bielskim teatrze, że tak mało ludzi na ulicy, jak na sobotni wieczór, i że teraz już tak jest. Pomyślałem o nielicznych grupach mocno pijanej młodzieży, które minęliśmy z Pawłem w drodze z Syjonu do teatru. Pomyślałem o Ciechocinku. Pomyślałem, o tym, że Paweł mnie spytał dzisiaj, dlaczego większość kamienic w tym mieście jest czarna lub ciemnoszara i czy to od węgla. Pomyślałem o tym, że kiedy się jedzie ekpresem z Warszawy do Bielska, to prawie wszyscy wysiadają w Katowicach i dalej jedzie pustawy. Jaka przyszłość?

- Obawiam się, że nieciekawa, nijaka i smutna - powiedziałem. I pomyślałem, że może dlatego tak bardzo skupiamy się na barwnej przeszłości, że barwnej przyszłości nie ma i że naprawdę bardzo chciałbym się mylić i mam nadzieję, że się mylę. I dodałem:

- Ale wiesz, że w którąkolwiek stronę pojedziesz na rowerze tutaj, to po piętnastu minutach dojedziesz do lasu? To jest fajne.

2016-11-06 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Jeden Maja Jeden

  

Niedokończone pomysły, projekty, opowieści, czy wręcz ledwo co zaczęte. Sporo ich na tym blogu. Jednym z nich jest plan miasta. Stanęło na ulicy 1 Maja, ponieważ uświadomienie sobie ogromu rzeczy, które należałoby tutaj zaznaczyć, sparaliżowało cały projekt. Kuszącym wyjściem było potraktowanie całości skrajnie pobieżnie, no trudno, nie chodzi o życiorys. Taka pobieżność ledwie tykająca wszystkiego, co się wiąże z tą ulicą, byłaby jak wierzchołek góry. Potem jednak podzieliłem sobie tę ulicę na części, potem części na mniejsze części, potem po numerze, budynek po budynku i miejsce po miejscu, potem pomyślałem, że wewnątrz budynków też możnaby wydzielić części, które bardzo różnie czasem i bardzo co innego znaczą na tej mapie. I wtedy znów mnie wziął paraliż. Znów ogrom.

1 Maja 1 to główny życiowy węzeł, arteria. Stąd rozchodzą się inne. Teatr. Załatwmy ten paraliż, ten ogrom kilkoma obrazkami, które spełnią rolę symbolicznych, więcej się na planie nie zmieści.

Placyk przed. Fontanna. Pamiętam, jak przechodzi koło niej korowód z Banialuki. Jest rozpoczęcie festiwalu lalek. Jeden z aktorów, w błyszczącym niebieskim kostiumie, sprawnie jak akrobata wspina się na fontannę i staje na niej, jak posąg.

Gabloty ze zdjęciami na ścianie teatru wzdłuż 1 Maja. Szkoda mi było, jak zniknęły.

Knajpa Smolika, godziny tam spędzone, na zewnątrz przy stolikach do późnej nocy. Poniżej tory. W czasie licealnym zeszliśmy tam do torów do tunelu, z maskami przeciwgazowymi zabranymi z lekcji przysposobienia obronnego.

We wnętrzu na ten plan nanoszę tylko dwa obrazki. Pierwsza wizyta w teatrze. Z rodzicami. "Zemsta" Fredry. Dziecięciem byłem. Mieliśmy pierwszy balkon. Pamiętam zapach, czerwień, niezwykłość, mocium Panie.

A drugi obrazek to kiedy stoję na scenie po premierze "Testamentu Teodora Sixta" z aktorami, z Robertem, z Krzyśkiem i Robert szepcze, co mam robić. Że trzeba podejść, że teraz się ukłonić. I to stanie w światłach i ogarnięcie wzrokiem całej widowni, wszystkich ludzi, jaka ona malutka ze sceny. I patrzę na miejsce na pierwszym balkonie, gdzie siedziałem wtedy z rodzicami na "Zemście". Ze sobą samym wymieniam spojrzenia.

Tyle. Plan musi być oszczędny, lakoniczny. Choć nie! Nie mogę nie umieścić Teatru Tekstu, no ej! Tyle godzin przeczytanych, przegadanych w sali prób, w klubiku, tyle myśli, dyskusji! Na Teatrze Tekstu pierwszy raz czytany był "Żyd", "Tato", "W środku słońca". Pamiętam pierwsze spotkanie Teatru Tekstu w Teatrze Polskim. To musiał być listopad, początek, bo nieprzypadkowo czytaliśmy "Dziady". Przyszło mnóstwo ludzi. Kserowałem, kserowałem, brakowało papieru, brakowało czasu. Sto ról, sto postaci. Janusz Legoń czytał Konrada i improwizacje.Czytaliśmy w bufecie, skończyliśmy późno w nocy. To było coś! Ale też kiedy czytaliśmy "Fausta" przez trzy kolejne spotkania, czyli sześć tygodni, była garstka osób, to też było coś!

Szczyt góry. Wierzchołek. Jak na plan, wystarczy.

Dziwny ten adres tak na marginesie, 1 Maja 1, kiedy się pomyśli, czym jest Maja.

2016-10-30 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (1)

Po

  

Poszło. Udało się. Teatr Ludowy przyjął życzliwie. Nowohucka Volskbhune.

Wjeżdżam do tej Nowej Huty i same dobre skojarzenia. Kiedyś nie spodziewałbym się. Zresztą to bardzo przyjemna dzielnica się zrobiła, pełna zieleni, spokojna. Teatr Ludowy jest na osiedlu Teatralnym, jak należy.

Tekst jeszcze do robienia. Nieporozwijany, dziurawy, postaci niezrobione. Ale dobrej myśli!

Padnięty tak, że nie chce mi się spać. Chyba już trzecią noc, nie wiem. O szóstej wstanie J. do szkoły, zrobiłem mu kanapki, o siódmej - M. i idziemy do przedszkola. Dziś myślałem, że w samochodzie z powrotem drzemka, kiedy energia, adrenalina zejdzie. Ale nie. Trzy i pół godziny z Krakowa do Bielska!!! Bo nie chciałem znów na autostradę przez Tychy bulić dwie dychy, w dwie strony - cztery dychy za dojazd do pracy plus paliwo, bez przesady - pomyślałem. I utknąłem w Barwałdzie Średnim. Żadnych ostrzeżeń, żadnych znaków, nic. Zamknięty przejazd. Robią tory. Tory rozkręcone. Ale sznur aut stoi, nikt nic nie wie. Jeden od drugiego się dowiadujemy. Kiedy zrobią? Może za trzy godziny. Żaden objazd niewyznaczony, nic. Masę aut krąży wiejskimi uliczkami - Stanisław Górny, Stanisław Dolny, kurcze, znów Kalwaria, jeździmy w kółko, szlag! Wszyscy na gpsach i nic nie pomaga. Wreszcie przez jakiś ciemny las, obok rozjeżdżonej sarny z bebechami na wierzchu, i obok sarny żywej krążącej w pobliżu, jedziemy kawalkadą, obok jakiejś staruszki zakutanej w chustę, zdziwionej, że jak żyje nie widziała tylu samochodów naraz!

Trzy i pół godziny. Nie pierwszy raz. Niech mi ktoś jeszcze kiedyś powie, że z Krakowa do Bielska tyle samo się jedzie co z Katowic. Wszystkiego najlepszego mu życzę! Kląłem strasznie po drodze. Strasznie!

Po drodze telefon od Pawła w sprawie "Dybuka" w Bielsku (- Co jesteś taki zmarnowany?), telefon od Marcina w sprawie "Czarownic" w Lublinie (- Piszesz?) , telefon od p. Elżbiety w sprawie przekładu "Nieskończonej" na ang.

W domu kolację dzieciom zrobić, obejrzeć wspólnie myszkę Miki z 1932 r., wykąpać M., pokłócić się z J., poczytać M. do snu, pograć w szachy z kompem, obejrzeć kawałek "Ben Hura" z 1925, wspaniała scena wyścigu rydwanów!, pograć kapkę na klawiszach, poczytać kawałek ostatniego Prousta, nic już dziś nie pisać, odnotować tylko tu, że był taki dzień, wtorek, 25 października, trochę słońce, trochę deszcz. Żyłem wtedy.

2016-10-26 | Dodaj komentarz
siostra
2016-10-29 12:51:09
polecam :) drogę przed Andrychowem w stronę Zatora i na Kraków :):)i życzę mniej korków :) pozdrawiam !

Informacje:




SZTUKI:

1. Guma balonowa
2. Testament Teodora Sixta
3. Nic co ludzkie
4. Żyd
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf
6. Hamlet'44
7. Turyści
8. Wszystkie rodzaje śmierci
9. Ostatni taki ojciec
10. V(F) ICD-10 Transformacje
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami
12. Już się ciebie nie boję, Otello
13. Idź w noc, Margot
14. Auschwitz Cat
15. Bitwa o Nangar Khel
16. Szwoleżerowie
17. Obywatel K
18. Nieskończona historia - warszawska
19. Nieskończona historia - zabrzańska
20. Nangar Khel. Postscriptum.
21. Truskawkowa niedziela
22. Aporia 43
23. Love
24. Morrison/Śmiercisyn
25. w środku słońca gromadzi się popiół
26. Historie bydgoskie - osiem historii.
27. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci
28. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas
29. Lalka. Adaptacja.
30. Western
31. Y
32. Znak Jonasza
33. Psubracia
34. Exodus 2.0
35. Narysowałam więcej, niż tu widać
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2016
» grudzień (1)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Mada L]
Udanego wyjazdu, Wypatruję relacji!
[arturpalyga]
Cześć, Asiu z Pytajnika! Dziękuję pięknie! I Tobie wszystkiego dobrego! Uściski przesyłam!
[Asia z Pytajnika]
Cześć Arturze, najlepsze spóźnione życzenia urodzinowe niniejszym przekazuję. Mówisz, że naraz trzeba wszystko robić, bo jak nie...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1184329
Newsów: 643
Komentarzy: 2062
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała