arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl

Komentarzy (0)

Rzułf

  

Powrót. A tu jeszcze sporo chaotycznych strzępów notatek z miniserii "patrząc", które może i fajnie byłoby pouzupełniać i poukładać, zanim się zetrą. Ale czy ja wiem? Może strzępy lepsze.

Np. taki:

Żółw. po co on łazi? Skwar, 41 stopni, a ten tam i z powrotem, bez celu. Chodnik gorący. B. mówi, że to on w takim razie robił rumor w nocy. Namiot przy nim nasz. A teraz w dzień zabrał dom i poszedł. Zatrzymuje się nad wysokim krawężnikiem. Co zrobisz, żółwiu? Wysuwa głowę do przodu bardzo, łapy, maca. Chowa głowę, łapy. Skok stulecia. Odbija się i skacze z krawężnika. Głowa schowana. Dachowanie. Wysuwa głowę na dole. Obraca się. Idzie dalej. Skok żółwia opiewaj bogini!

Potem chowa się w liściach.

2010-09-02 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (2)

p 4

  

Patrzac na palce kobıety tkajacej dywan. Selçuk pod Efezem. Mnostwo sklepikow z dywanami. Przed sklepikamı siedza mezczyznı i popijaja czaj z malych szklaneczek. Kobieta ma okolo 50 lat. Jest Belgijka. Przyjechala do Turcji i zostala. Tka dywany we wzory przypominajace tureckie miniatury ze zlotej osmanskıej epoki. Obok na grubszych sznurkach grubsza nicia zaczety prostszy wzor przez jej mala uczennice, ktora juz poszla spac, bo jest pozno. Belgijka jeszcze tka. Chetnie opowiada. Drzwi otwarte. Usmiecha sie. W drzwiach wyleguje sie duzy, gruby kot.

2010-08-27 | Dodaj komentarz
bb
2010-08-27 22:36:33
Trochę to wszystko chaotyczne. Źle się czyta. Jestem tu pierwszy i ostatni raz.
aa
2010-08-28 15:06:10
a mnie się dobrze czyta.Właśnie przez to,że to chaotyczne.Najbardziej drażni mnie pisanie ku uciesze gawiedzi.Jestem tu nie pierwszy i nie ostatni raz.
Komentarzy (0)

p 3

  
Patrząc na wyklejany niebieskimi literami na jakiejś skrzynce napis: Camlik Camping (czyt. dżamlik). Na skrzynce telewizorek, obok stara, rozłożysta antena i długa świecąca blado jarzeniówka. Warczy duża, przeszklona lodówka, którą zezłomował tu może jakiś turecki sklep z jagnięciną. Na lodówce blaszane czajniczki, mniejszy stoi na większym. Tak się tu parzy herbatę - piętrowo. Czaj słodki i mocny, który pije się tu nieustannie z małych szklaneczek w kształcie kielichów tulipanów. Sterta starych gazet. Na podłodze klatka. W klatce pusty pojemnik po farbie - pewnie była w nim woda dla psa, który tu spędził życie. Klatka przykryta z góry spłowiałym płótnem, na nim wyprasowana pościel, wazon z kwiatkami, mały srebrny radiomagnetofon. Stolik z lawki szkolnej kryty ceratą we wzorek - sęki drzewa. Na niej popielniczka, pusta szklanka i puszka po piwie. Pierwszy raz na tureckim kempingu widzę puszkę po piwie. Alkohol bardzo drogi i z nielicznymi wyjątkami nikt go nie pije, przynajmniej publicznie (nie dotyczy to miejsc, gdzie w dużej liczbie przebywają zachodni turyści). Ha! To nie puszka, to solniczka! Ten mężczyzna w starej, kraciastej koszuli, który mówi en peu po francusku i który przechadza się między namiotami i który właśnie poczęstował mnie fantą, nazywa się Hasan Tarsin Nazal, ma 60 lat i trzech synów w wieku 29, 31 i 33 lata. Wszyscy są piłkarzami, z czego jest bardzo dumny i pokazuje ich zdjęcia, które nosi na sercu. Jego ojciec a ich dziadek jest właścicielem tego kempingu i jest Grekiem z Krety. Tu, w Ajwaliku poznał piękną turecką kobietę i tu spłodzili Hasana. Hasan co noc do rana czuwa, bo to portowe miasto, gdzie kursują promy na wyspę Lesbos, a obok jest restauracja, której personel kradnie. Był tu pies, dobry pies, ale zginął w walce z dobermanem. Została klatka i miska, której nikt nie wyjmuje. Muzyka techno z restauracji, wiatr od Lesbos.
2010-08-17 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

patrząc 2

  
Patrząc na zielone światełko klimatyzatora w niebieskim pokoju z trzema nowymi łóżkami dla gości. Silvengrad. Bułgaria. 3 km od greckiej granicy, 7 km od tureckiej. Pokój mieści się na tyłach eleganckiej restauracji w zachodnim stylu. Szemrze w niej sztuczny strumyk, cicho gra muzyczka, bałkański rytm. Przyprowadził nas tu, każąc jechać za sobą, pracownik stacji benzynowej zapytany o nocleg. - To taki minihotel - mówi. Na miejscu przywitał nas miły, grzeczny właściciel. Pomógł wnieść bagaże. Powiedział, że ma pięcioletniego syna. Przyniósł do pokoju menu z restauracji. Pytam o bankomat. Prosi, żeby iść za nim. Wsiada do swojego auta, zaprasza do środka. Jedziemy krętymi uliczkami tego źle oświetlonego przygranicznego miasta do bankomatu. Z auta dzwoni gdzieś. Podaje mi słuchawkę. - Jestem córką tego pana - mówi nieśmiałą angielszczyzną dziewczęcy głos w słuchawce. - Aha, tata kazał jej udowodnić, że lekcje angielskiego nie idą na marne - myślę. Nie wie, co mówić, więc mówi, że przyjdzie porozmawiać do restauracji i żeby jej dać tatę. Nie przyszła. Okno w pokoju szczelnie zasłonięte żaluzjami. Hotelowa szafa we wnęce. Wąski stolik pod ścianą. Wykładzina. Właściciel prosi zostawić buty przed. Obok pokoju bułgarska łazienka z prysznicem, z którego woda leje się na całą podłogę do spływu na środku. Nowe poszwy do przykrycia na łóżkach. Kołdry zbędne. Kiedy wyłączy się szumiący głośno klimatyzator, w pokoju jest 26 stopni. W małej recepcji na ścianie wisi zdjęcie naszego miłego pana właściciela w policyjnym mundurze. Ten lokalny biznesmen, uczynny hotelarz, uśmiechnięty restaurator jest w tym przygranicznym mieście policjantem. Na zdjęciu do munduru przytula się jego pięcioletni syn.
2010-08-12 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

patrząc

  
A tu proszę! Można zamieszczać krótkie notki przez telefon! No więc dobrze. Jesteśmy w Serbii, przy granicy z Bułgarią. Pokój z oddzieloną kotarą częścią kuchenną. Na drewnianych szafkach gałęzie sztucznej choinki. W szafce filiżanki na spodeczkach ułożone denkami do góry, porcelanowy pies, łabędź i dziewczyna w stroju ludowym. Na drzwiczkach wielkanocny obrazek z Jezusem i życzeniami w języku polskim błogosławieństwa bożego. Obok zdjęcie z przyjaciółmi z Polski. Na stole Księga Gości. W niej dużo wpisów Polaków jadących do Bułgarii i z Bułgarii, Włochów, Turków, Niemców. Wszyscy w drodze przez Serbię dokądś. Serbia jako teren, przez który się przejeżdża, po drodze zaglądając w twarze mężczyzn (co robili 15 lat temu?) i zostawiając grzeczne wpisy o życzliwych i gościnnych ludziach. Na ścianie zdjęcie ślubne syna gospodarzy z synową. Gospodyni powiedziała nam od razu, w pierwszych minutach znajomości, że mają niewidomą od urodzenia wnuczkę. I nic, żadna operacja, żaden lekarz nie może jej pomóc. W drewnianym stojaku koło zlewu - cztery długie noże. Obok - dwie truskawki z plastiku. Przekrzywiona długa świeca strojona białą wstążką ułożoną w różę, pewnie z chrzcin. Przed domem stolik. Się siedzi i się patrzy na przejeżdżające auta.
2010-08-08 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


Na górze: Witaj, Azjo!
Nie znalazłem w necie miniatury Behzada opisywanej przez Pamuka. To inny Behzad.-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Fotka moja z Kubą: JAGODA PICTURES STUDIO
----------------------------------------------------------------


Guma balonowa
Testament Teodora Sixta
Nic co ludzkie
Żyd
Wodzirej. Koszalin Kulturkampf
Hamlet'44
Turyści
Wszystkie rodzaje śmierci
Ostatni taki ojciec
V(F) ICD-10
Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami
Już się ciebie nie boję, Otello

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Archiwum:


2010
» wrzesień (1)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[aa]
a mnie się dobrze czyta.Właśnie przez to,że to chaotyczne.Najbardziej drażni mnie pisanie ku uciesze gawiedzi.Jestem...
[bb]
Trochę to wszystko chaotyczne. Źle się czyta. Jestem tu pierwszy i ostatni raz.
[nn]
hmmm...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 167703
Newsów: 257
Komentarzy: 833
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała