arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - listopad 2008


Komentarzy (0)

Zbieg

  
Przerażające czasami są zbiegi okoliczności. Spektakl, który robimy z Passinim w Nowej Hucie rozgrywa się w Indiach, w dziwnym hotelu dla turystów z Zachodu, w którym wszyscy czekają na coś, bo coś ma się zdarzyć. Za tydzień premiera. I co? Znów będzie, że wstrzeliliśmy się w aktualny temat z pierwszych stron gazet. Praca nad tym trwa od października.
2008-11-29 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (15)

Listopadowe wspominki

  

Zdarzało się, że z tamtego świata ktoś przyjeżdżał do nas w odwiedziny. Kiedy wujek przesiadł się z żuka na robura, załatwił sobie kursy do Bielska-Białej i czasami przywoził kogoś stamtąd w szoferce. Przyjeżdżali, pachnący wszystkim tamtym. Przywozili jedzenie. Płakali. Opowiadali o sobie, o pozostawionych tam ludziach. A potem szliśmy do sklepu i mówili: - Możesz sobie coś wybrać. Co chcesz?

Wujek zginął w trasie. Samochód zjechał z drogi, nikt nigdy się nie dowiedział, dlaczego. Kupił mi w sklepie taki długopis z latareczką na bateryjkę. W nocy włączyłem go sobie pod kołdrą. Działał. Co to był za seans?! Winnetou? Do dzisiaj pamiętam początek. Jak Old Shatterhand zwany żółtodziobem uczy się jeździć konno, jak kupuje broń i jak jedzie pociągiem z Wybrzeża na Zachód. Pierwsza nauka złych manier w pociągu. - Gdybym ja chciał usiąść, to bym usiadł, a nie pytał, czy wolne - powiedział mężczyzna, który pozornie tylko spał z kapeluszem nasuniętym na oczy.

A może "Tecumseh"? Ten Polak się nazywał Ryszard, pamiętam. Ten, który pomagał Tecumsehowi w walce przeciwko złym białym. Albo "Złoto Gór Czarnych". Do dziś wraca mi pod powieki obraz, kiedy bohater, którego imienia nie pamiętam, w pierwszym tomie, w świecie przed przybyciem białych (zapach tej książki!), przechodzi inicjację, bo żeby wejść do świata dorosłych, musi przejść bolesne próby.

W każdym razie do rana prawie przeczytałem książkę, więc "Winnetou" to raczej jednak nie był. Skończyłem zaraz po przebudzeniu. W domu było cicho. Mama na zakupach, tata w pracy, brat spał. Słyszałem, jak budzi się sąsiadka zza ściany. Oni słyszeli nas, a my ich. Każde słowo. Wystarczyło nic nie mówić, tylko usiąść i posłuchać. Dlatego nic nie mówienie było niegrzeczne. Do tego służył telewizor, radio i adapter. Jeżeli żadna z tych rzeczy nie grała i nic nie mówiliśmy, można było nas podejrzewać, że podsłuchujemy. Adapter nazywał się Artur, a ulubioną płytą wśród mnóstwa, mnóstwa płyt był Tercet Egzotyczny i niesamowite, o dreszcz przyprawiające "Pamelo żegnaj!" z transowym parlandem Pameli.

Tym razem podsłuchiwałem z przyjemnością. I z premedytacją. Odłożyłem książkę. Słuchałem, jak Agnieszka śpiewa. Jak idzie do łazienki. Jak kroi chleb, włącza ogień na kuchence, stawia czajnik. Agnieszka, z którą łączyły nas dziecięce zabawy, wprawiające dorosłych w konfuzję. Była tuż obok, a jednak nie można było jej ani zobaczyć, ani dotknąć, ani nawet spróbować kanapki, która przyrządzała się, koło mnie, niemal na wyciągnięcie ręki. Z powodu ścian, które rozdzielały nas na dwa życia, dwa światy, dwa domy.


Takie było życie w Bielsku-Białej, drogi badaczu z przyszłości. Takie było życie wtedy, kiedy przyjechałem tu, jak na Nową Ziemię, do Nowego Świata u moich początków. U progu. W roku szkolnym 1979/1980. Na siódmym zorze. Ściany były cienkie, jak lód. Jak papier.

---

Tak naprawdę to trzeci raz wklejam tu sobie kawałek książki Sixtowej, która jest już dawno napisana, ale którą wciąż, kiedy mogę, poprawiam, ulepszam, sklejam, zszywam. Jak widać, ma być to coś innego niż spektakl, ale ze spektaklem mocno związane i ta spektaklowa opowieść w niej się oczywiście mieści.

2008-11-25 | Dodaj komentarz
bohumil
2008-11-25 08:10:54
Tehawanka był tym młodym Indianinem ze "Złota Gór Czarnych". Później nadano mu wojenne imię Przebiegły Wąż. Świetne książki. Kiedyś jeszcze do nich wrócę. Mam nadzieję, że "książka Sixtowa" w końcu się ukaże.
arturpalyga
2008-11-25 16:30:09
Tehawanka! Tak!!! Dzięki! Czyli ty też. :)
kasia
2008-11-25 19:40:51
A ja miałam latarkę. Kiedy Mama kazała kończyć czytanie i gasić światło lektura przenosiła się w inny wymiar - "podkołdrowy". "Ania z Zielonego Wzgórza" - do dziś mam pamiątkę tych godzin w ciemnościach - okulary. Ale chyba warto było...
arturpalyga
2008-11-25 23:49:16
"Anię" też wchłonąłem. Doszedłem zdaje się do tomu, w którym poślubiła tego swojego Edwarda. Edwarda? Pamiętam te nazwy, jakie nadawała miejscom. Jakoś mi to potem wracało. Mamy tu klub podkołdrowych czytaczy, wygląda na to.
Ewa Janoszek
2008-11-26 08:33:17
Wczoraj nawet sprawdziłam czy jeszcze to mam - "Skarb w srebrnym jeziorze" (tam Ciotka Droll !!), który pochłonęłam na jakiś nudnych wczasach w Mrzeżynie. Wydanie na papierze z makulatury, ze szmatławą okładką. To była cała seria takich skoroszytów z serii KAW "Biblioteka podróży, przygody i sensacji" wychodziły 1984 roku, wydawali całego Karola Maya, mam tego jeszcze ze 20, choć tego pierwszego już nie znalazłam. Z tych czasów, to jeszcze zapach czarnych płyt, który uwalniał się po wyjęciu z foliowych obwolut i do znudzenia słuchany "Piotruś Pan" z tykaniem zegara w brzuchu krokodyla. A Ania poślubiła Gilberta :-))
arturpalyga
2008-11-26 12:09:24
Tak! Pamiętam tę serię! Kupowało się w kiosku "Ruchu" kolejne odcinki. Rzeczywiście, drukowali Maya, jakąś tajemnicę czegoś. Jak przez mgłę - wędrówka przez jakiś kanion, hm.... W cholerę było tych odcinków i trzeba było szukać po kioskach, bo nie wszystkie trafiały do tych samych. A z bajek na czarnych płytach, to ja akurat w kółko do zdarcia "O dwóch takich, co ukradli księżyc". Do dzisiaj pamiętam fragmenty tych piosenek. Tego Piotrusia z tykaniem lubi słuchać mój Jasiek, już z kompaktu. No przepraszam za tego Edwarda :) To Wyspa Księcia Edwarda była, tak? A wiesz, że w Kanadzie jest coroczny festiwal Lucy Maud Montgomery i w teatrach grają Anie.
Ewa Janoszek
2008-11-26 12:46:35
Ania... bajka dla trochę większych dziewczynek, ale czytało się przyjemnie. I też wychodziła w serii, w ogóle czasy "komuny" kojarzą mi się z różnego rodzaju zbieractwem, książki z człowieczkiem, jamniczkiem, kluczykiem, klonowym listkiem, tzw. młodzieżówka w błyszczących, jednokolorowych okładkach - ci co mają bibliotekę kompletowaną w latach 70-80 wiedzą o co chodzi :-) Papierki z czekolad, kapsle do kolarzy, śrubki na koble (to był szał w podstawówce!) i kamienie z gruzowiska obok szkoły (bo były ciekawe :)) I jeszcze slajdy, wywoływało się je tylko w Bydgoszczy, więc jak przychodziła przesyłka stamtąd, wiadomo było że w domu wieczorem będzie kino. Mam ich kilka tysięcy. Dużo by można pisać, wszak to dzieciństwo...
jacekproszyk
2008-11-26 12:54:32
A ja bezskutecznie próbuję kupić tzw. koble, którymi się grało i okazuje się, że tego dawnego modelu już się nie produkuje. Może ktoś ma znajomości w stadninach koni i może mają na złomie te antyczne zabawki... Dodam jeszcze, że obserwując dziś młodzież w podstawówce czy liceum to niestety nikt tam wspólnie nie gra w dawne gry na przerwach, no chyba, że sam na komórce...
drobata
2008-11-27 06:24:05
Proponuje posunac sie dalej... http://www.polskaprl.rejtravel.pl/prl.htm ...wiecej niz listopadowe wspominki.
Hania
2008-11-27 15:21:53
Żeby z Gilberta Edwarda zrobić. Fuj fuj.
brew
2008-12-02 21:51:36
ściana to mniej niż pół metra. wyobraź sobie - kiedy opierasz się pijany lub oszołomiony doznaniem takiego czy innego aspektu życia o ścianę jakiegoś bloku, niecałe pół metra od ciebie ktoś śpi odwrócony twarzą do tej samej ściany albo wyciera o nią rękę po udanym samogwałcie.
drobata
2008-12-27 06:12:17
dlaczego?
arturpalyga
2008-12-27 14:04:19
Co dlaczego?
drobata
2008-12-28 04:08:20
dlaczego tyle tych scian?
arturpalyga
2008-12-29 01:54:45
Ot, zagadka!
Komentarzy (1)

Póki nie ma wojny

  

Ten blog nie komentuje wydarzeń bieżących z branży politycznej. Ten blog to Dzienniki Pałygi, więc o pierwszym przypadku strzelania do prezydenta Polski od czasu zabójstwa Gabriela Narutowicza nic w nim nie będzie. Aczkolwiek przeszło mi przez głowę, że gdyby w tym aucie siedział prezydent Bush, to Osetia Południowa jeszcze dzisiejszej nocy zostałaby zbombardowana.

Na szczęście póki co, nie jesteśmy w stanie wojny i w związku z tym możemy przygotowywać się do premiery "Wszystkich rodzajów śmierci", nominat Passini może przygotowywać się lub nie, jak sobie chce, na rozdanie paszportów "Polityki", śnieg może sobie niewinnie sypać, a niewinny bohater tego bloga w przerwach pomiędzy próbami może sobie czytać Kafkę - mistrza suspensu. Może myśleć sobie, jakie to genialne, jak Kafka w "Zamku" żongluje napięciem, zagadką, tajemnicą, jak wplątuje czytającego w sieć, z której trudno się wydobyć, jak kusi, zachęca, prowadzi ślad po śladzie. Może sobie spokojnie fantazjować o tym, jak Luc Besson robi film na podstawie "Zamku". Albo Olivier Stone. Rzecz może dziać się gdzieś w Gruzji.

2008-11-24 | Dodaj komentarz
brew
2008-12-02 19:31:49
przeczytaj Proces w nowym przekładzie jakuba ekiera. to niewiarygodne, niewyobrażalne, choć będące faktem, że polski odbiorca do tej pory obcował z Procesem okrojonym, miejscami błędnie zinterpretowanym. cytuję z okładki: "Kiedy w roku 1936 Józefina Szelińska sporządziła polski przekład Procesu, a Bruno Szulz przejrzał go i firmował własnym nazwiskiem, nie istniało jeszcze wydanie źródłowe dzieł Kafki, mające jak najwierniej odtworzyć intencje autora." okrajał max brod, nie kafka. kafka chciał przecież, żeby brod wszystko spalił. czemu sam nie spalił? ha!
Komentarzy (1)

W głąb króliczej nory

  

Zostało mi sprezentowane coś, co nie zdarza się dramaturgom. Przeprowadzenie jednego tematu jednocześnie w trzech różnych teatrach, w trzech tekstach zrobionych przez trzech reżyserów. Wszystkie trzy teksty spina motyw śpiączki - bycia pomiędzy życiem i śmiercią, wymieszania jednego i drugiego, stanu w którym coś umarło, a coś jeszcze się nie urodziło. Wszystkie trzy uzupełniają się i są tak naprawdę jednym tekstem.

W grudniu - w Nowej Hucie, w ramach festiwalu „Boska komedia" - „Wszystkie rodzaje śmierci" w reż. Pawła Passiniego, w styczniu w Teatrze Polskim w Bydgoszczy - „Turyści" w reż. Piotra Ratajczaka, w lutym na scenie Invitro w Lublinie - „Ojcze nasz" w reż. Łukasza Witta-Michałowskiego.

Tymczasem spędzam godziny w pociągach pomiędzy Bydgoszczą, Lublinem, Krakowem i domem i jak Neo na początku filmu „Matrix", nie wiedząc, czy już śpię, czy wciąż nie śpię, patrzę w ekran komputera, na którym migają słowa, które ktoś pisze.

2008-11-21 | Dodaj komentarz
Erlay
2008-11-23 12:23:06
stan pomiędzy Ziemia, a Kosmosem... życie plącze się samo ze sobą.
Komentarzy (7)

Chuliga czyli stan wojenny

  

To dość niesamowite, jechać w nocy pociągiem przez Polskę, gdy na każdej stacji stoją faceci w kaskach, kominiarkach, z pałami i karabinami.

Po próbie w bydgoskim teatrze posiedzieliśmy jeszcze troszkę, żeby upamiętnić moje 37 urodziny, które przypadkowo wypadły akurat tego piątku. Pociąg do Bielska miałem kwadrans przed północą, myślałem, że jak zwykle ledwie zdążę kupić bilet, chapnę jakąś podgrzaną kanapkę i coś do picia w którymś z dworcowych barów i wskoczę z tym do wagonu. Ale tym razem bary były pozamykane. Jeszcze ktoś się tu i ówdzie krzątał w pośpiechu przy kasach, ale już na wylocie. Jak?! Co się, kurcze, dzieje? Udało mi się dopaść jedną właścicielkę budy z hot-dogami, która już miała zamykać. Powiarowaliście? Czemu wszystko zamykacie?!

- Kibice - mówi rzeczona właścicielka. - Kibice jadą.

Ja pieprzę! Jasne! Jest noc z piątku na sobotę! Nadchodzi któraś tam pieprzona kolejka ligi piłkarskiej! Przede mną 9,5 godziny podróży na głodno i bez łyka wody, bo kibice jadą posmakować sportowej rywalizacji na stadionach! W dodatku jadą moim pociągiem! O, piłko nożna! Szlag niech cię strzeli jasny i znienacka! - myślę sobie w pierwszej chwili. Ale potem chwilowe uniesienie nerwowe ustąpiło miejsca ciekawości. Wyglądało to bowiem rzeczywiście niezwykle interesująco. Na dworcu w Bydgoszczy zapanował popłoch.

- Dojeżdżają!

Ludzie opuszczają halę, rozchodzą się po kątach, każdy szuka schronienia. Ostatnie kasjerki, barmanki, kioskarki, sklepikarki w pośpiechu się ewakuują, sprawdzając jeszcze, czy kłódki dobrze trzymają, czy alarm włączony.

Dochodzę na peron, a tam stan wojenny. Tylko czołgów brakuje. Oddział szturmowy policji przygotowany na najgorsze. Przyłbice opuszczone, pały w dłoniach, tarcze. Obok ekipa do zadań specjalnych w panterkach i kominiarkach, z karabinami. Dowódca z radiostacją. Sport to zdrowie. Już są. Już tu idą. Jeden, jedyny wagon pierwszej klasy - tu wszyscy szukają schronienia. Tu bowiem dwa przedziały zarezerwowane są dla sił policyjnych.

Słychać wrzaski niemalże zwierzęce. Kibice weszli na peron. Dwóch dźwiga transportery z piwami. Policji jest dwa razy tyle, ale kibice mają w sobie ducha sportowego i głośno artykułują swoje pretensje. Że przecież o co chodzi. Oni tylko jadą. Nie mogą jechać?! Że po co policja? Jeden, nazwijmy go dziki, krąży jak tygrys, i szuka któremu z policjantów najpierw przywalić z główki. Koledzy uspokajają. Jest piwo, dziki, wyluzuj. Dziki, oni mają kaski. Kierownik pociągu poddenerwowany.

Patrzę przez okno przedziału, jak korytarzem przechadzają się zamaskowani antyterroryści z karabinami. Słychać dzikie krzyki kibiców: Odjaaaazd!!!

Nie mam pojęcia, skąd jechali i na jaki mecz i mało mnie to w sumie interesuje. Znacznie bardziej interesujące były dworce - wszędzie kaski, kominiarki, pały, stan zagrożenia, mobilizacja sił policyjnych, wszystko pozamykane. Aleksandrów Kujawski, Toruń, Kutno, Łódź, potem zasnąłem... W sumie to szczęście, że mamy tę ligę. Inaczej tylu policjantów w całej Polsce nie miałoby co z sobą zrobić tej nocy - pomyślałem sobie, zasypiając. Co jakiś czas budzili mnie kibice przechodzący korytarzem tam i z powrotem, zaglądający do przedziału...

Liga gra. Chuliga. Piłka nożna cieszy się u nas dużym prestiżem i zaufaniem społecznym - to trzeba sobie powiedzieć.

2008-11-16 | Dodaj komentarz
drobata
2008-11-16 05:30:35
Podobnie ale z innej strony. Jechalysmy z Zielonej Gory do Czechowic i w Tychach "ONI" (celowo uzywam tego slowa bo "kibice" niemozliwe, "huligani" to z lekka, "zagubieni" to z socjalnego punktu widzenia, a moze "chorzy" na pewnego rodzaju dolegliwosc spoleczna wynikajaca z kompleksu...) stali na peronie. Pierwsze zauwazylysmy "tarcze zbrojne" perfekcyjnie wyposazone a potem "ONI". Strach!! Niemozliwe ze wsiadaja do naszego!!! Cud. Do innego. Przez chwile przelecalo mi wiele przed oczami, glownie to co pokazywali w telewizji. Poczucie strachu i na pewno wyraz zatroskania, czy to naprawde sie dzieje, czy to prawda ze to moze byc moj sasiad, kumpel z klasy, kolega z podworka, a moze ktoregos brat z powyzszych. Czy nie mozliwa jest akcja medialna na "ICH " rzecz, czym zapobiegac? Mysle, ze napweno nie obojetnoscia podobna do przypadkowego gapia dramatu czlowieka lezacego na ulicy, kazdy nas na niej sie moze znalezc po spotkaniu..... (przepraszam za polszczyzne z obczyzny). Pozdrawiam
TSP-fan
2008-11-17 20:38:34
Od kilku lat chodzę na mecze Podbeskidzia i jestem dumny z tego, że na stadion w Bielsku Białej można przyjść bez strachu o zdrowie własne i swoich bliskich. Kibiców takich jak ja, cieszy ostatnie wyróżnienie "fair play", jakie klub i kibice otrzymali za poprzedni sezon. Mam nadzieję, że będzie tak zawsze... a nawet jeszcze lepiej. Widać BB może "eksportować" w Polskę kulturę nie tylko na deski teatrów, ale również na stadiony.
arturpalyga
2008-11-17 23:44:10
Miło czytać. Tylko wie pan, ta wycieczka kibiców przez całą Polskę równie dobrze mogła jechać do BB na mecz z Podbeskidziem. Nawet szczerze mówiąc, myślałem, że tak jest,
arturpalyga
2008-11-18 00:50:22
Poczytałem sobie o Klubie Kibica TS Podbeskidzie. http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35056,1787572.html Szacunek, Panowie! Przy okazji jednak trafiłem na sporo innych stron kibiców, np. Lechii Gdańsk (Rudolf Hoess naszym wzorem jest! Quanta namera, jesteśmy z miasta Hitlera!). Pisze się na takich stronach np. o renesansie hooligans, pewnie na wyrost. Sporo filmów z zadym, parę pogardliwych epitetów pod adresem kibiców naszego klubu - że leszcze (co akurat honoru wam nie ujmuje, wręcz przeciwnie), nawoływania do wzajemnych rzezi. Generalnie te oddziały policji na peronach wydają się zrozumiałe.
jemen
2008-11-23 13:33:53
http://wiadomosci.onet.pl/1867736,12,item.html
drobata
2008-11-24 05:46:42
Mimo wszystko prosze wiecej optymizmu tak jak to robia chlopcy z http://www.odlew.poznan.pl/ polecam bardzo!!!
arturpalyga
2008-11-24 10:28:50
Piękne!!! Najbardziej mi się podoba, żeby pamiętać o chłopaku, który serce zostawił w odlewie. I w ogóle - cudo!

Informacje:




SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» październik (2)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Jan Picheta]
Drogi Arturze, w Teheranie w 1943 r. ur. się Boguś Kunda. Opowiadał mi ciekawe historie....
[Duża Ula]
Super. To cieszy, że praca Twoja Arturze nie idzie w zapomnienie. A wręcz przeciwnie. Idzie...
[Duża Ula]
Ha ha ha. A ja pamiętam. W Austrii nocleg mieliście w Alpach. W miejscowości Hartberg....

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1443104
Newsów: 695
Komentarzy: 2118
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała