arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - kwiecień 2008


Komentarzy (7)

Zima narodów

  

Naród jako wspólnota oparta na jakichś półmitycznych więzach krwi jest wymysłem dziewiętnastowiecznego niemieckiego mieszczaństwa, dziś już kompletnie kretyńskim, anachronicznym, obłędnym, utrzymującym się jeszcze silnie na terenach postkolonialnych.

Rozsądniejszy jest model francuski, zgodnie z którym każdy, kto mieszka na stałe na terenie Francji należy do narodu francuskiego i gatunek krwi nie ma tu nic do rzeczy. A jednak i tam pojęcie narodu jest odrzucane, jako przestarzałe, głupie, opresyjne. Pisze o tym Bieńkowska we wczorajszej "Europie". Pisze o obawach związanych z tym, że nie pojawia się nic w zamian, póki co. Nie wierzę w zasadność tych obaw. Mieliśmy półtora wieku narodów i chwatit. Narodom dziękujemy! Zawdzięczamy wam parę porządnych rzezi i sporo kompleksów, ale i parę dobrych zdobyczy, istotnych, pewnie by się znalazło. Chyba.

Nietzsche przewidział to ponad 100 lat temu, w epoce rozkwitu narodów. Schyłek narodów uważał za naturalny skutek demokratyzacji.

Powstanie europejski związek ludów - pisał Nietzsche w 1881 roku. - a Europa podzielona będzie na kantony.

Pietyzm do narodowej historii, pielęgnowanie narodowych relikwii i czczenie narodowych pamiątek w demokracji zostaną gruntownie wykorzenione - prognozuje Nietzsche. A demokratyczną wspólnotą rządzić będzie wspólny pożytek wyzbyty narodowego jadu.

Powstanie i rozwój narodów jako krótkotrwała choroba. Grypa niemiecka. Rzucająca się mocno na mózg.

Bielitz-Bialaer jako szpital.

[}{]

Masę ludzi dziś na Magurce. Tłum wyległ na magurskie polany. Na szczycie Jan Pieczora uszczęśliwia wszystkich turystyczną pieśnią.

\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\

"Nic co ludzkie" dostało się do finału konkursu na wystawienie sztuki współczesnej, co je organizuje kulturalne ministerstwo. To druga po "Sikście", która mi się tam dostała.

Z Bielska też "Banialuka" - "W beczce chowany".

2008-04-28 | Dodaj komentarz
januszokrzesik
2008-04-28 14:41:39
Panie Arturze, nie podzielam Pańskiego "optymizmu" co do schodzenia narodów ze sceny dziejów. Z kilku powodów. Po pierwsze, wystarczy troche pjeździć po świecie żeby się przekonać, że Europa to zakątek świata i procesy tu zachodzące, szczególnie w sytej i bezpiecznej zachodniej części kontynentu, zupełnie nie oddaja dynamiki zmian światowych. Niech Pan popatrzy na Chińczyków i ich reakcję na protesty wobec olimpiady - toż to nacjonalizm w stanie czystym! A jest ich przecież więcej niż cała Europa z przyległościami... Po drugie, narody sa oskarżane o zło wszelakie w ostatnich stuleciach, ale proszę zauważyć że najgorsze totalitaryzmy nie miały źródeł nacjonalistycznych, raczej posługiwały sie nacjonalizmem dla celów ideologicznych (a to rasizm, a to komunizm). Po trzecie wreszcie, są kontynenty (jak np. Afryka) gdzie pojęcie narodu w ogóle niewiele znaczy a rzezią zajmują się dobrotliwe plemiona, które jeszcze nie zdążyły się w "krwiożercze" narody przekształcić. A Bliski Wschód i problem fundamentalizmu islamskiego: trzeba niezłej gimnastyki by udowodnić, że swoje źródło ma w narodach a nie w religii... Nie jest zatem ten naród taki zły, a jego ewentualny upadek niekoniecznie przyniesie światu aż taką ulgę. Ostrzegam zatem przed takim tanim "antynacjonalistycznym" entuzjazmem, by nie upodobnić się do międzynarodówki ateistów, oczekującej spełnienia się proroctw Dawkinsa i uwolnienia się świata od religijnej zarazy.
arturpalyga
2008-04-28 15:57:37
Panie Januszu! Chętnie dojrzałbym w Pana wypowiedzi jakiś argument w obronie narodów. Zamiast tego jednak dostrzegam obawę przed narodem w wydaniu chińskim oraz usprawiedliwienie narodów, iż oprócz jadów narodowych są także i inne jadowite rzeczy. Daleki jestem od optymizmu, iż teraz nastanie raj na ziemi etc. Uważam po prostu, że zmierzch narodów w Europie to krok w dobrym kierunku. Narody w Europie spełniły już swoją dziejową rolę i nic ciekawego ani pożytecznego już nie mają do powiedzenia ani do zaoferowania. Przeciwnie. Są kulą u nogi. I nie uratują nas przed Chińczykami.
zet
2008-04-28 16:47:32
Matko święta!!!
arturpalyga
2008-04-28 17:59:13
Szczerze mówiąc nie wiem, czy Chińczycy, mówiący wszak różnymi językami, uważają się za naród. Czy istnieje pojęcie narodu chińskiego. To trochę jak naród indyjski.
januszokrzesik
2008-04-28 20:50:27
Panie Arturze, ale ja wcale nie chciałem argumentować na rzecz narodów, jedynie - co sam Pan zauważył - ostrzegałem przed naiwną wiarą, że zmierzch narodów (w który zresztą wątpię) rozwiąże jakiekolwiek problemy świata. Tak - może mylnie - odebrałem pański wpis. Co do "narodu indyjskiego" - nie wiem, czy Pan wie, ale najsilniejszą partią polityczną w Indiach są właśnie nacjonaliści, a najpoważniejszym problemem politycznym - nacjonalizm hinduski w starciu z muzułmanami (gdzie muzułmanie są stroną prześladowaną). Odpowiadam więc Panu: tak, jest nacjonalizm hinduski. I jest nacjonalizm chiński, związany akurat z dominującym w Chinach (i coraz częściej utożsamianym z chińskością w ogóle) narodem Han. Proszę pamiętac, że nacjonalizm niemiecki też rodził się z potrzeby zjednoczenia wielu oddzielnych państewek i na początku nie dysponował nawet jednym językiem.
grzegorzolma
2008-04-29 13:12:34
Nie lubię podziałów narodowościowych, bo od nich tylko krok do krzywdzących stereotypów i fałszywych uogólnień. Jednak zbyt wcześnie chyba wieścić zimę narodów. Może raczej wczesną jesień? A i to zależy od geografii. W Belgii, gdzie trochę pomieszkiwałem, nie udał sie eksperyment stworzenia belgijskiego związku ludów, choć moi znajomi, poprawni politycznie Belgowie (tu w znaczeniu obywateli Belgii) za nietakt uznawali już wiele lat temu pytanie o narodowość. Nie wiele to dało, bo ostatnie animozje między Walonami i Flamandami skutecznie sparaliżowały na niemal rok funkcjonowanie rządu. Daleka od "zmrożenia" jest też świadomość narodowa Katalończyków, Basków czy Węgrów w Rumunii i na Słowacji. Na marginesie - nie próbuj Arturze tłumaczyć moim katalońskim kolegom, że są Hiszpanami...(model francuski Cię nie obroni). Stary Fryderyk, wielkim wizjonerem był, w wielu miejscach ma rację, ale ... ze zmierzchem narodów to trochę jeszcze potrwa. Choć zgadzam się, że już jest z górki....
arturpalyga
2008-05-01 02:24:25
Ale to już takie archaiczne się wydaje, jak ktoś narodem szermuje. Takie upiorne poniekąd.

Ala z elementarza była Żydówką z Łodzi. Właśnie zmarła.

Falski Marian napisał był własnoręcznie dedykację na jej egzemplarzu elementarza: Ali z elementarza - autor.

„When I was 7 Mr. Marian Falski gave me a nicely wrapped present.
That was ‘The ABC Book'. The inscription in the top left-hand corner
of the first page was saying:
For Ala from The ABC Book - The Author" - napisała w swojej książce.

A to notka z PAP:

"Urodzona w 1922 roku w Łodzi w rodzinie lekarskiej pochodzenia żydowskiego Alina Margolis stała się pierwowzorem Ali z Elementarza Mariana Falskiego, zaprzyjaźnionego z jej rodzicami. W czasie wojny nastoletnia Alina była pielęgniarką w warszawskim getcie, z którego udało jej się uciec tuż przed jego likwidacją. W czasie niemieckiej okupacji uratowała życie swojemu przyszłemu mężowi, ostatniemu dowódcy powstania w warszawskim getcie, Markowi Edelmanowi.

Lata wojenne opisała we wspomnieniach "Ala z elementarza", które ukazały się w francuskim i niemieckim tłumaczeniu.

Po wojnie została lekarzem pediatrą w Łodzi, poświęcając się szczególnie opiece nad dziećmi chorymi na cukrzycę. Po wydarzeniach marca 1968 i rozpętanej przez ówczesne władze kampanii antysemickiej wyjechała wraz z dziećmi do Francji.Tam zaangażowała się w działalność organizacji humanitarnych - najpierw Lekarzy bez Granic, a po 1980 r., gdy organizację opuścił Bernard Kouchner, współtworzyła wraz z nim organizację Lekarze Świata.

Pracowała m.in. na statkach-szpitalach, wyławiających na Morzu Południowochińskim uciekinierów z komunistycznego Wietnamu (tzw. boat-people), a także w szpitalach w Salwadorze, Czadzie, Afganistanie i Bośni, gdzie podczas wojny domowej współtworzyła m.in. ośrodek wsparcia dla kobiet-ofiar gwałtów.

Była też współzałożycielką francusko-polskiego stowarzyszenia "SOS Aide aux Malades Polonais" (Pomoc Chorym w Polsce), zajmującego się m.in. leczeniem we Francji osób nieuleczalnych w Polsce, a następnie założycielką Fundacji Dzieci Niczyje. W czasach stanu wojennego w Polsce organizowała pomoc dla "Solidarności". Polskie dzieci odznaczyły ją w 1999 roku Orderem Uśmiechu.

Alina Margolis-Edelman spocznie w sobotę na cmentarzu w podparyskim Bagneux."

Komentarz latarnicka z forum judaica: Ciekawe co z murzynkiem Bambo?

2008-04-26 | Dodaj komentarz
Linch
2008-04-26 13:02:34
Tyle pokoleń ARYJCZYKÓW uczyło się czytać na przygodach Żydówki???!!!
Anna
2010-06-21 19:25:33
Problem polega na tym, że Elementarz z siedmioletnią Alą pojawił się już w roku 1910, czyli 12 lat wcześniej.
arturpalyga
2010-06-23 12:44:39
W 1910 pierwszy elementarz Falskiego, to fakt. I już tam była Ala, tak? Czyli mit z tą Aliną? Szkoda.
rami
2010-08-12 10:28:38
To jakies nieporozumienie! Elementarz z Alą pojawiól sie rowno 100 lat temu ( 1910), a pani Alina urodziła sie w 1922! Nie mogła wiec być pierwowzorem Ali! Pewna analogia wynikajaca z wpisu Pana Falskiego to zapewne grzeczność i pewien żart, który został źle odczytana i jest rozpowszechniany, myląc i wprowadzajac w bład, żeby nie powiedzieć o pewnym naduzyciu!
ataner
2010-12-17 19:58:53
ALA Z ELEMENTARZA ŻYJE OD 100LAT - ZNAMY JUŻ PRAWDZIWA TOŻSAMOŚĆ ALI Z ELEMENTARZA MARIANA FALSKIEGO - TO ALA KRÓL O PIĘKNYM KRÓLEWSKIM POLSKIM NAZWISKU - jest jej autograf w elementarzu!
eltur
2011-04-10 14:55:36
oto cała prawda o Ali : http://www.elementarze.eu/art_press/alaias/biblioteka_nr4_2010a.htm

Wróciłem z Pomorza dopiero co. Bardzo chciałbym się z Państwem podzielić tym wszystkim, ale póki co - ogłoszenie:

Ośrodek Kreatywności Obywatelskiej

zaprasza na

Teatr Tekstu

tym razem czytamy dwie jednoaktówki

Harolda Pintera:

Pokój (The Room)

i

Kolekcja (The Collection)

Piątek, 25 kwietnia, godz. 19.00

w siedzibie Ośrodka Kreatywności Obywatelskiej
(ul. Komorowicka 15, na odcinku między Piłsudskiego a 11 listopada, zaraz przy przystanku autobusowym).

- - -

Harold Pinter, który w 2005 r. dostał Nobla, jest w Polsce zaskakująco mało znany. Jego sztuk do 2006 r. nikt u nas nie wydawał, a nieliczne przekłady publikowano jedynie w „Dialogu". Dramaty Pintera nie były też przesadnie często w Polsce wystawiane, jeśli już to najczęściej „Kochanek" i „Urodziny Stanleya". Właściwie nie wiadomo, dlaczego.

About Pinter

Pinter urodził się w roku 1930 w robotniczej dzielnicy Londynu w rodzinie żydowskiego krawca. Jeden z dziadków i obie babcie urodziły się w Polsce, drugi dziadek pochodził z Odessy.

Od szesnastego roku życia, z przerwami na długie wagary, Pinter studiował dramaturgię, najpierw w Królewskiej Akademii Sztuki Dramatycznej w Londynie, potem w Central School of Speech and Drama. Po studiach przez 10 lat był aktorem w wędrownym teatrze, z którym objeżdżał brytyjską prowincję.

W 1957 roku napisał swoją pierwszą sztukę pt. „Pokój" wystawioną w teatrze studenckim w Bristolu. Krytyk Harold Hobson po jej obejrzeniu nazwał Pintera „najbardziej oryginalnym, niepokojącym i fascynującym talentem w teatralnym Londynie".

„Pokój" wystawiony wraz z „Samoobsługą" w Hampstead Theatre w 1960 r. otworzył przed nim sceny wszystkich brytyjskich teatrów.

Pintera zaliczono do pokolenia brytyjskich młodych gniewnych. Ci jednak zarzucali mu brak zaangażowania. Również pakowanie go do jednego worka z Beckettem i Kafką oraz próby przylepienia łatki „teatr absurdu" nie wydawało się przekonujące. W końcu znaleziono na Pintera etykietę: comedy of menace - w wolnym tłumaczeniu: komedia grozy.

Język jest ruchomym piaskiem - z wykładu noblowskiego Pintera:

„Prawda jest taka, że w dramacie nigdy nie ma jednej prawdy. Prawd jest wiele. Zwalczają się, wzdragają przed sobą, odzwierciedlają się, ignorują, wyszydzają, nie dostrzegają. [...] W sztuce język jest więc narzędziem wieloznacznym, ruchomym piaskiem, trampoliną, taflą lodu, która może się pod tobą, autorem w każdej chwili załamać."

O „Pokoju":

Bolesław Taborski: „Pierwsza sztuka Pintera zawiera zalążki wielu wątków rozwiniętych przez niego później: zagrożenia, dezintegracji, trudności kontaktu, wieloznaczności sytuacji i stosunków międzyludzkich. [...] Świetnie ukazany też został podstawowy dla dramaturgii Pinterowskiej fakt, że ludzie nie mówią do siebie, lecz obok siebie, że suma wypowiedzianych słów jest odwrotnie proporcjonalna do stopnia osiągniętego przez rozmówców kontaktu i zrozumienia".

Harold Pinter: „Z zewnątrz napiera na nich świat, a to jest przerażające [...] Wszyscy jesteśmy w pokoju, a na zewnątrz jest świat, który ma wszelkie cechy nam znane, a jednak jest zupełnie niewytłumaczalny i przerażający, dziwny i niepokojący."

„Pokój" nigdy nie był wystawiany w Polsce. Prapremierę miał w 1957 r. w The Drama Studio na uniwersytecie w Bristolu. Ostatnia realizacja miała mejsce w 2001 r. w American Conservatory Theater w San Francisco.

O „Kolekcji":

Bolesław Taborski: „Tutaj wszystko mogło się zdarzyć albo nic się nie zdarzyło. Przedstawione kolejne warianty nie dają pod tym względem żadnej pewności, stwarzając wrażenie, że ludzie pozornie tylko komunikują się ze sobą, a prawda, jeśli istnieje, pozostaje nieuchwytna."

„Kolekcja" napisana została w roku 1961. Prapremiera odbyła się w 1962 r. w Royal Shakespeare Company Theatre w Londynie. Grano ją wielokrotnie na scenach brytyjskich, amerykańskich, kanadyjskich, francuskich, niemieckich, hiszpańskich, japońskich, chińskich itd.

W Polsce „Kolekcję" wystawiono dwukrotnie. W 1968 r. w Teatrze Lubuskim w reż. Jerzego Hoffmana oraz w 1984 w Teatrze Dramatycznym w Słupsku.

Zapewniam Państwa, że to po prostu fajne teksty są. Zapraszam!

Artur Pałyga

Projekt nr 10277/FOP07/2/MA/1375 - Ośrodek Kreatywności Obywatelskiej (OKO) - został zrealizowany przy wsparciu udzielonym przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego oraz budżetu Rzeczypospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych

Operator - Fundacja Fundusz Współpracy, ul. Górnośląska 4a, 00-444 Warszawa tel.+48 22 45 09 868, fax+48 22 45 09 803, http://www.funduszngo.pl/, fop@cofund.org.pl Projekt realizowany przez Stowarzyszenie Mieszkańców Osiedla im. Wojewody Grażyńskiego SMOG w partnerstwie ze Stowarzyszeniem Wspierania Działań Kulturotwórczych Uwaga Kultura

2008-04-24 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Zbieramy zdjęcia Bielska-Białej z lat osiemdziesiątych, siedemdziesiątych, sześćdziesiątych, pięćdziesiątych, czterdziestych i dalej w przeszłość. Jeśli ktoś z Państwa zechciałby udostępnić takie fotografie, przynajmniej do zeskanowania, aby zaprezentować je na wystawie, będziemy wdzięczni.

Piszę -my-, albowiem wystawę organizuje Ośrodek Kreatywności Obywatelskiej, który właśnie powstał w BB i ma swoją siedzibę przy ul. Komorowickiej 15. Oficjalne otwarcie - 9 maja. A już wcześniej będą wieszane zdjęcia - na początek ze zbiorów osób zaprzyjaźnionych, potem chcielibyśmy, aby wystawa rozszerzała się o Państwa fotografie, aby zakończyć ją uroczystym finisażem.

Jeśli ktokolwiek chciałby i mógłby pokazać zdjęcia ze swoich archiwów, proszę uprzejmie o kontakt, na razie mailowy na adres: klemens@poczta.onet.pl Bardzo dziękuję!

* * *

Tymczasem znów podróż przez całą Polskę. Tym razem do Szczecina na "Kontrapunkt", gdzie, jak podała dzisiejsza szczecińska "Wyborcza":

O główna nagrodę - grand prix publiczności - rywalizować będzie 14 tytułów: pięć zagranicznych (hiszpańskie, belgijskie, niemieckie) i dziewięć polskich (takie jak spektakl, na który szczecińscy widzowie wykupili bilety na pniu, czyli "Wierszalin. Reportaż o końcu świata" Piotra Tomaszuka. Ciekawie zapowiadają się też "Homo Polonicus", głośne już najnowsze dzieło Janusza Opryńskiego i Witolda Mazurkiewicza z lubelskiego Provisorium, mierzące się z genem "polakowatości", czy "Żyd" Teatru Polskiego w Bielsku-Białej, w którym elita zastanawia się np., czy można Żyda poczęstować karpiem po żydowsku).

2008-04-16 | Dodaj komentarz
jacekproszyk
2008-04-16 21:07:09
dołączyłem się do akcji fotograficznej

Właściwie zaraz po pierwszych moich tekstach w "Rzeczpospolitej", zaproponowano mi łapówkę. Sytuacja była o tyle śmieszna, że nie polityk i biznesmen, ale szef jednego z centrów kultury na południu Polski mi ją zaproponował. A o tyle można go potraktować ulgowo, że nie dla siebie prosił, a dla dobra placówki. Propozycja była sformułowana bardzo sprawnie, w luźniejszej rozmowie, gładko, okrągłymi słowami, acz bardzo wyraźnie i jednoznacznie. Cel - napisać dobrze o placówce w "Rzeczpospolitej". Wydawałoby się, być może, że nawet to dość niewinna propozycja, bo żadne kompromitowanie kogoś, żadne szukanie haka, nic z tych rzeczy. Napisać dobrze o placówce. Za pieniądze. Nie wiem jak zaksięgowane, ale jakieś sposoby pewnie są. I od razu, proszę państwa, otworzył mi się cały wachlarz możliwych wydarzeń, które nastąpiłyby, gdybym powiedział -tak-. I dlatego było to ciekawe doświadczenie.

Przyjmując jakiekolwiek pieniądze od tego człowieka, uzależniłbym się od niego na zawsze. Nigdy nie miałbym pewności, ile i w jaki sposób opowiedział o tym swojej żonie, przyjacielowi, psu. Nigdy nie miałbym pewności, czy nie skorzysta z wiedzy, jaką o mnie w tym momencie posiadł był. A jest to wiedza kompromitująca mnie całkowicie jako dziennikarza - że jestem łapówkarzem, biorę pieniądze za korzystne dla kogoś naświetlenie sprawy. Nigdy nie wiedziałbym, czy ten człowiek, który nie wahał się zaproponować mi łapóweczki, nie zawaha się zażądać czegoś jeszcze, za miesiąc, za rok, za dziesięć lat. Czy nie zawaha się sprzedać posiadanej o mnie wiedzy. Wiedzy, że jestem przekupny.

Rezultat był taki, że popadałem stopniowo w obsesję niezależności odo kogokolwiek, żeby nawet cienia nie było, żeby się nawet słowem nikt nie mógł przyczepić. Co prowadziło prostą drogą do obłędu, więc był to jeden z powodów, dla których wypadłem z tzw. dziennikarstwa śledczego, choć cieszę się, że go liznąłem i bardzo się cieszę, że z takimi ludźmi, jakich dzięki temu spotkałem. I po tym doświadczeniu mam do nich, do tego właśnie gatunku dziennikarzy szczególny szacunek i, jak mawia Witt-Michałowski, Panie, Panowie, szapokla!

Dlatego nie wierzę i nie uwierzę w to, że szanowany dziennikarz śledczy dużej, ogólnopolskiej gazety zdecydował się tak się podłożyć jakiemuś urzędnikowi, jakiemuś lokalnemu prezydentowi, komukolwiek. Oddać mu się w ręce. Wziąć pieniądze za artykuł i na zawsze uzależnić się od lokalnego włodarza, lokalnych urzędników, od osób, które w jakiś sposób dowiedziały się o tym. Nawet, gdyby znalazł się taki dziennikarz śledczy, który w życiu prywatnym byłby straszną szują i kanalią, musiałby by być potwornie naiwny, żeby w tak głupi sposób wystawiać całą swoją karierę zawodową, całą swoją reputację dziennikarską na szwank. Nie wierzę, że ktokolwiek tak naiwny mógłby utrzymać się dłużej i zbierać nagrody, jako dziennikarz śledczy, w którejkolwiek ze znanych gazet.

Tyle na ten temat. Jeśli ktokolwiek zagląda tu po to, żeby czytać o "Super-nowej" uprzedzam, więcej nic na ten temat w żadnej notce na tym blogu nie będzie. Dalej już same nudy tylko, jak wcześniej.

2008-04-14 | Dodaj komentarz
j
2008-04-14 20:59:17
Gdzie ty Arturze wyczytałeś że ów dziennikarz wziął pieniądze?! Zastanów się co piszesz! A zresztą...Pisz co chcesz
niki
2012-11-22 18:29:44
Czy istnieje korupcja w środowisku dziennikarzy?

Informacje:




SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» październik (2)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Jan Picheta]
Drogi Arturze, w Teheranie w 1943 r. ur. się Boguś Kunda. Opowiadał mi ciekawe historie....
[Duża Ula]
Super. To cieszy, że praca Twoja Arturze nie idzie w zapomnienie. A wręcz przeciwnie. Idzie...
[Duża Ula]
Ha ha ha. A ja pamiętam. W Austrii nocleg mieliście w Alpach. W miejscowości Hartberg....

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1443127
Newsów: 695
Komentarzy: 2118
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała