arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - czerwiec 2008


Wrocław nocą. Nasuwa się pytanie: dlaczego tu nikt nie wyrzuca ludzi z knajpianych ogródków po północy i nie straszy strażą miejską? Dlaczego tylu ludzi w nocy pije alkohol i rozmawia??? Ulica za ulicą, wszędzie rozmawiają, śmieją się, biją, kochają, całują. Tłumy!!!

- W Bielsku tak mógłby wyglądać koniec świata - mówi M.

W Bielsku na starówce właściciele knajpianych ogródków podchodzą wylęknieni i brutalnie straszą gości, że jeśli nie opuszczą ogródka do północy, to przyjedzie straż miejska i wszystkich spałuje. Horror! Nie dość, że w tym mieście w tygodniu nie ma gdzie usiąść po dziesiątej wieczór, to, jak już jest coś otwarte na odnowionym starym rynku, to nawet w wakacyjny weekend straszą pałami strażników i mandatami. Mówią, że jest zarządzenie rady miasta, że po północy odnowiony rynek ma maksymalnie przypominać cmentarz.

Wyraźnie założenie jest takie, że BB to sypialnia. Po pracy idziemy spać. Ewentualnie krótkie spotkanie przy piwie i lulu. Bo straż miejska zainterweniuje! Obserwują nas przecież non stop przez kamery. Strasz miejska. Miasto przyjazne turystom jak cholera.

Dlaczego gdzie indziej to nie jest problem, a u nas jest?

We Wrocławiu - "Sprawa Dantona" Klaty. Bardzo polecam. Potem zajadła dyskusja o to, czy wesoły teatr Klaty to hucpa, czy właśnie przeciwnie i czy Robespierre miał jakieś idee, albo Danton, czy też byli tylko walczącymi o władzę kogutami.

Dziś znów flajt to Łorsoł. Okolicznościowe spotkanie z ministrem kultury.

Dzwoniła pani producentka, P., żebym pisał scenariusze odcinków sitcomu dla tvp 1. Zarabiałbym jakieś 20 tys. zł miesięcznie. Mam się zgodzić?

2008-06-30 | Dodaj komentarz
zazdrośnik
2008-06-30 13:44:18
Oczywiście, że tak. Trzeba przyjąć to zamówienie i potraktować to jako wyzwanie. To kolejny kroczek w realizacji samego siebie. Ktoś kiedyś powiedział, że artysta powinien chodzić głodny. Ale jeśli jest okazja by ktoś zapłacił nam za naszą pasję ( a myślę, że pisanie to Twoja pasja) to dlaczego nie? Taki Sasnal najdroższy polski artysta- prace w światowych galeriach można kupić za kosmiczne pieniądze. Nota bene, jak dzisiaj czują się ci nasi bielscy decydenci , którzy nakazali zamalowanie na tyłach BWA jego rysunku- strony z komiksu Maus z samymi tekstami. To dziś mogła być atrakcja turystyczna ale...jak zwykle w Bielsku.....Odbiegliśmy jednak od tematu. Może po napisaniu kilku odcinków będzie latwiej przepchnąć inne ambitniejsze projekty? No i pieniążek przyzwoity. Mówię to szczerze bo jednocześnie cholernie zazdroszczę Ci Twojego pisania. Wiem jednocześnie, że ciężko zapracowałeś na ten sukces. Wiem, że Twoje teksty pojawiały się już w latach osiemdziesiątych ub. wieku ( fajnie to brzmi) . I tak jak każdemu Polakowi żal, że to nie ja. Więc do cholery , bierz ten sitkom i pisz, bo jak nie, to przy najbliższej okazji skopię Ci tyłek.
jacekproszyk
2008-06-30 16:32:35
no to będzie sitcom moralnego zaniepokojenia ;-)
Ewa Janoszek
2008-07-01 09:07:18
I wtedy dostanie czas antenowy po godzinie 23 ;-)
...
2008-07-01 16:22:59
Dlaczego tak mało? To są psie pieniądze, za taką harówę! Trzeba było zarządać min. 40 tysięcy, byłby większy efekt, gdy przeczytalibyśmy o odmowie! Manuela Gretkowska też pisała scenariusze Miasteczka, i w niczym jej to nie zubożyło twórczo. Chociaż, z drugiej strony... z mężczyzną jest jak z dobrym bankiem, musi zarabiać. Świetne pytanie, nie w istocie (czyli w oczekiwaniu odpowiedzi) ale w efekcie, pijarowo znakomite.
...
2008-07-02 22:16:42
Tak, z tymi knajpami to faktycznie problem. Najgorzej jak już ktoś odwiedzi ,,spoza", aż smutno się robi...Szkoda słów. A niepisane scenariuszy do szmatławców, to coś dla młodych idealistów, Pan już nie taki młody,niech się Pan zgodzi, zarobi, dobrze się ustawi, niektórym będzie lżej.
2008-07-04 18:52:39
pewnie, że bierz.Co Ci zależy!? powodzenia!
arturpalyga
2008-07-06 01:20:59
Problem w tym, gdzie ja upchnę jeszcze ten sitcom, co?
zet
2008-07-06 23:47:13
a co kogo obchodzi ile pan weźmiesz kasy za to czy owo? Nie rozumiem. Chcesz się pan pochwalić ile panu zaproponowali, czy co? Bo roztrzasanie finansowych dylematów moralnych w taki sposób jest nie na miejscu. Myślę, że nie wielu interesuje pana budżet domowy. Zapewne pan sprawdza środowisko. Czy da zgodę na prostytucję, czy będzie oburzone. Brawo, edukuje się pan. Przed pisaniem do Super-Nowej pytanie nie padło i trzeba było odpokutować. teraz lepiej spytać.
arturpalyga
2008-07-07 01:23:58
Eee, jak zwykle Pan demonizuje i robi z igły widły. Nie chce mi się z Panem gadać.
zet
2008-07-07 09:41:37
Nie dziwię się, że pan nie chcesz, bo i o czym tu gadać?
arturpalyga
2008-07-07 10:34:23
Pomidor.
zet
2008-07-07 10:55:11
rany! Wykazał się Pan inteligencją :-) pozdrowienia.
arturpalyga
2008-07-07 14:35:52
Mam w nosie takie pozdrowienia.
zet
2008-07-07 16:14:58
:-) Pański nos jest nad wyraz pojemny. Kulturę też Pan tam upchnął?Kończę, zapewne ku pana uciesze, wpisy, bo dopadła Pana choroba prowincjonalnych twórców: są tak mocno przekonani o własnym geniuszu, o nieomylności i wyjątkowości talentu, że stają się odporni na wszystko, co mogłoby ich z tego euforycznego stanu wytrącić. A w ten sposób rozmawiać się nie da. I tym małooptymistycznym akcentem ścigam czapkę z głowy na pożegnanie.
arturpalyga
2008-07-07 17:01:50
Ależ się Panu żółć ulewa. A ja już Panu kilka razy mówiłem, że nie będę z Panem rozmawiał, dlatego że Pański ton i w przykry sposób śmieszne zadzieranie nosa uniemożliwia rozmowę, a szkoda. Żółty pomidor.
Komentarzy (1)

Lekcja alfabetu

  

Jedna z czytelniczek bloga poprosiła, żebym opisał Tehilim/Psalmy Pawła Passiniego. Oświadczam więc, że widziałem tylko fragment, który był pokazywany przed warszawskim Instytutem Teatralnym.

Na gołej, rozoranej ziemi leżała płachta/transparent z wypisanymi fragmentami psalmów. Aktorzy czekali, aż publiczność ustawi się na chodniczku przed instytutem, ubrani w stroje wieczorowe, niedzisiejsze, jakby z babcinej szafy wyciągnięte, albo z rekwizytorni, z numerami sportowymi na piersiach. Na środku Paweł gra na klawiszach. Do tego klarnecista. Na środku mikrofon.

Dziewczyna o mocnym, bluesowym głosie śpiewa psalm o zielonych pastwiskach. Wygląda i brzmi jak niezła piosenkarka z przedwojennego kabaretu. Na nogach ma szpilki, które zapadają się w ziemię. Pozostałe postacie zaczynają tańczyć na tej gołej ziemi do tych zielonych pastwisk, do tego dziwnego bluesa. To taniec z lekka ekstatyczny, acz nie bardziej niż na bluesowej imprezie.

- A teraz lekcja alfabetu - zapowiada Paweł. Po czym do muzyczki kolejno prezentowane są litery hebrajskiego alfabetu, które każdy z aktorów przedstawia własnym ciałem. Po czym kolejno wychodzą i przechodzą do Instytutu, gdzie w ciasnej przestrzeni trzech ścian odśpiewają psalm na tle projekcji przedstawiającej pochód z psalmicznym transparentem przez miasto.

Tak to wyglądało.

Niezwykle malownicze, świetne muzycznie, sprawne aktorsko, zastanawiające. Paweł umie wytworzyć niezwykły, specyficzny klimat wokół swoich działań, który sprzyja.

2008-06-27 | Dodaj komentarz
Yola
2008-06-28 12:48:50
Bardzo dziękuję za zrealizowanie zamówienia ;-) Szkoda, że widziałeś tylko fragment, bo trochę mi mało tego opisu. Nadal szukam ostatecznego impulsu, czy się wybierać do Łodzi, czy nie... Bo, tak, miałam nadzieję, że taki właśnie impuls (w te lub we wte) sobie z Twojego opisu wyczytam. Niestety jest to bardziej skomplikowane niż "opisującemu się podobało => tak, nie podobało => nie". No i na ten ostatecznie przeważający argument zabrakło. Ale dokładam odważniczek na szalkę pt. "pojechać" - przeważa coraz bardziej.

Ośrodek Kreatywności Obywatelskiej

oraz

Teatr Polski w Bielsku-Białej

zapraszają

na Wakacyjne Warsztaty Teatralne.

Warsztaty odbywać się będą w dniach 11-17 lipca na Małej Scenie Teatru Polskiego i zakończą się publicznym pokazem.

Poprowadzi je Piotr Ratajczak, reżyser teatralny, absolwent Wydziału Reżyserii krakowskiej PWST, na stałe związany z Teatrem Współczesnym w Szczecinie. Piotr Ratajczak pracował jako asystent Jerzego Jarockiego, Kazimierza Kutza, Piotra Cieplaka, Anny Augustynowicz. Zadebiutował, jako reżyser realizacją "Skazy" wg Witolda Gombrowicza w szczecińskim Teatrze Krypta. W Szczecinie wyreżyserował także m.in. "Pana Poduszkę" Martina McDonagha, "Cyrk '76" (współautorstwo z Arkadiuszem Buszko i Krzysztofem Czeczotem), "Próby z jej życia" Martina Crimpa oraz "Produkt" Ravenhilla. W 2008 r. współtworzył spektakl "Nic co ludzkie", który jest w tegorocznym finale ministerialnego Konkursu na Wystawienie Sztuki Współczesnej oraz wyreżyserował inspirowany filmem Feliksa Falka spektakl "Wodzirej. Koszalin kulturkampf" w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym.

Opiekę dramaturgiczną sprawować będzie Artur Pałyga.

Udział w warsztatach jest bezpłatny. Wymaga jednak poświęcenia kilku godzin dziennie. Liczba uczestników jest ograniczona. Decyduje kolejność zgłoszeń.

Chętnych prosimy o kontakt mailowy z Arturem Pałygą pod adresem: klemens@poczta.onet.pl bądź telefoniczny: 0-608-57-38-31.

2008-06-24 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (2)

List do ojca

  

Dzień Ojca spędziłem nad zamówioną adaptacją "Listu do ojca" Kafki. Postanowiłem więc, zamiast notką okolicznościową, uraczyć P.T. Czytelników Bloga tejże początkiem:

---

SYNECZEK (kłania się): Miała tu być adaptacja Kafki. Listu do ojca. Rzecz zaszczytna i godna pochwały. To zawsze dobrze wygląda: zrobić Kafkę. Wielka literatura wymaga wielkich inscenizatorów. Jak spadać - mówią - to z wielkiego konia. Z wielkiego konia Franza Kafki, trupa. Zmarłego ileś tam lat temu. Zdechłego konia. Tysiące już razy mielonego przez robaki. Wydalanego i jedzonego znów, i znów, i znów. Robactwo babrające się w robaczym gównie! Poszukiwacze, sobacza ich mać, relikwii, żeby ubijać na nich własny biznes.

Nad filologię przedkładam nekrofilię. Jest milsza. Pieprzyć Kafkę! Pieprzyć list do ojca! Pieprzyć Pocztę Polską! Gdyby byli tu tacy ojcowie, jak ojciec z listu Kafki, zatłuklibyśmy go niechybnie. Wsadzony byłby do domu poprawczego dla niegrzecznych ojców i zatłuczony w nocy ręcznikami. Z miotłą wsadzoną w tyłek, z rozkrzyżowanymi dłońmi, wrzuciliby go do stawu, jak Marzannę.

Nie lubimy ojców. Dlatego ich nie ma. Dlatego samotne matki harują dzień i noc na kasach, świątek, piątek. Dzieciaki wychowują babcie. Kobiety, w przeczuciu tego, co je czeka, unikają dzieci. "Może po trzydziestce... Może, jak zrobię karierę... Może potem..." Nie ma żadnych ojców . Nikt nie tęskni. Samotnym matkom przydałaby się po prostu jakaś służba, albo instytucja, która, nie powodując wyrzutów sumienia, sumiennie zajęłaby się domem i wychowaniem dzieci pod ich nieobecność.

A ci, którzy zostają, są enigmatyczni. Cóż to za ojcowie! Cóż za figury! Wycięte z gazety postaci poczciwych tatusiów przewijających pieluszki, gotujących mleczko, mówiących "pici pici", robiących teatrzyk, kochanych tatusiów, tatusiów milusiów. Tatuś do podusi. Gdzie tu Kafka?! Gdzie dramat?

Nasi ojcowie to byli ostatni ojcowie. Po nich tylko cisza oraz partnerzy mamusi. Tatuś. Tatusiek. Nikt nie powie już - ojciec. Chyba, że półżartem, półgębkiem i już bez znaczenia.

Piekło ojców jest już wypełnione. Dym bucha naszym ojcom w oczy. Tańczą, wiedząc, że nie ma już miejsca. Że jeszcze tylko ta ostatnia warstwa ciał przykryje wszystko. Co do nas, nie ma złudzeń. Piekło zamyka się nad nimi. My jesteśmy inni. Z wiarą i nadzieją studiują gazety. Informacje o genach. W kodzie genetycznym szukają zbawienia. Nadziei na wiosnę ojców. Która nie nadejdzie.

Zabić Kafkę, ojca. Zabić tego trupa. Kości rozwłóczyć pod stołem. Dać psom.

2008-06-24 | Dodaj komentarz
Marzena B.
2008-06-25 19:15:55
Tak szczerze to nie wiem o co Panu chodzi. Albo ja jestem głupia, albo Pan pisze teksty o niczym. Pozdrawiam
arturpalyga
2008-06-25 22:28:33
Sądzę, że ani jedno, ani drugie. Proszę się nie martwić!
Komentarzy (11)

Windykator

  

Wracałem z Warszawy. Ze spotkania z sobą i z paroma innymi znanymi ludźmi w Instytucie Teatralnym, z dyskusji o antysemityzmie, która ma być chyba w najbliższym "Dialogu", z akcji psalmicznej Pawła Passiniego, z dżinu z Magdą Fertacz i jej siostrą Marzeną i ze słynnym aktorem, Robertem Zawadzkim, z jazdy beemką Fertacz po Warszawie z jednym reżyserem teatralnym zamkniętym w bagażniku, z dyskusji w hotelu Ibis, ze spotkania z Magą pod Pałacem Kultury, która dowiedziała się, że jestem, z radia. Wracałem pociągiem.

Przeszedłem cały pociąg, żeby znaleźć przedział z jednym tylko pasażerem, więc można było swobodnie wyłożyć sobie nogi. Najpierw przez godzinę gadaliśmy przez swoje komórki. Potem była cisza. Potem papieros.

- Myśli pan, że tu wolno palić? Są popielniczki.

- A nie mówili przez głośnik, że jest zakaz wszędzie? - pytam, nieco zmęczony tym wszystkim, trochę niewyspany. I chciałem poczytać.

- Chyba mówili. Ale nie wiem. To po co popielniczki?

- Może można spróbować...

Wyjmuje papierosa. Częstuje. Odmawiam.

- To co? Sam mam ryzykować? - pyta.

Wyjmuję swojego.

Niestety. Nie da się już powstrzymać rozmowy. "Pilades" Pasoliniego musi zostać odłożone. Grzbietem w górę.

Rozmowa, rozmowa, skąd, dokąd, kto kim itd.

Jadę z windykatorem, jak się okazuje.

- Praca dobra. Pięć tysięcy zarobku. Pracuję trzy, cztery dni w tygodniu po parę godzin. Resztę mam wolne. Ale łatwo nie jest.

Ostrzega przed bankami. Przed bezmyślnym braniem kredytu. Bo ludzie biorą na lata i nie przewidują, że:

1) mogą stracić pracę;

2) mogą stracić stanowisko;

3) mogą długotrwale zachorować;

4) ktoś z rodziny może długotrwale zachorować;

5) może zajść szereg innych przyczyn, które spowodują, że zaczną mieć problem ze spłacaniem rat.

- Bank jest przyjazny na początku - mówi. - Osoba, która udziela kredytu, dostaje prowizję, gdy klient spłaci pierwsze trzy raty. Interesuje ją więc tylko, czy jest on w stanie te pierwsze trzy spłacić. Potem jej już zwisa.

Bank przestaje być przyjazny, gdy klient zaczyna zalegać z ratami. Przy trzeciej niespłaconej racie wysyła windykatora. Klient dostaje ostrzeżenie np. o konieczności opuszczenia mieszkania, jeżeli nie spłaci. Po tygodniu windykator przychodzi z policją, która nakazuje opuścić mieszkanie. Nie ma zmiłuj. Wszystko zgodnie z prawem.

- 20 procent klientów ma problemy ze spłatą kredytu - mówi windykator. - Moja rada jest taka - radzi. - Jeśli brać kredyt, to nie wyższy niż roczny dochód. Takie kredyty są spłacane niemal w stu procentach. Przy wyższych zaczynają się problemy.

Klient, do którego przychodzi komornik, który może mu zabrać do 70 procent pensji, staje się sponsorem banku do końca swoich dni. Nigdy nie będzie w stanie spłacić rosnących odsetek, długu, kar, kosztów windykacji, komornika, odsetek od kosztów itd. itp. - mówi windykator. - Pewien procent się wiesza, ale to bez sensu, bo zgodnie z przepisami dług przechodzi wtedy na rodzinę.

Windykator roztacza przede mną przerażający obraz banków - bezlitosnych, bezwzględnych, kuszących, morderczych.

- Ostatnio miałem naprawdę trudną sytuację - wzrusza się. - Ksiądz po pijanemu potrącił samochodem chłopca. Chłopiec trafił na wózek inwalidzki. Kuria przeniosła księdza na drugi koniec Polski - opowiada. - Ojciec tego chłopca wziął 130 tys. złotych kredytu na przystosowanie mieszkania do potrzeb niepełnosprawnego syna. Miał spłacać przez 72 miesiące połowę swojej pensji. Po wzięciu kredytu stracił funkcję kierowniczą i pensja zmalała o połowę. A więc zostało mu dokładnie tyle, ile miesięczna rata kredytu. Tymczasem do kosztów utrzymania dochodziły ceny lekarstw dla chłopca, koszt pielęgniarki, rehabilitanta. Proces z księdzem może potrwać kilka lat i nie wiadomo, jak się skończy oraz kiedy i ile będzie odszkodowania. A kredyt trzeba spłacać już!

Przy trzeciej zaległej racie przyszedł windykator.

- Niech pan patrzy, wszystkie te pieniądze są tu - mówi ojciec, pokazując podjazdy i poręcze. - Nic nie wyłudziłem.

Poprosił o zmniejszenie rat i wydłużenie czasu spłaty.

- Niemożliwe - mówi windykator. - Ma pan maksymalny czas spłaty tego kredytu. Bank nie robi wyjątków. W żadnej sytuacji.

- Straciłbym pracę, jeśli mówiłbym inaczej - tłumaczy mi w pociągu ten facet. - A jednocześnie żal mi tego ojca.

No bo co? Stosunkowo szybko zlicytują mu ten dostosowany dla syna dom. A jego wraz z niepełnosprawnym synem wyrzucą na bruk.

- Jedyne, co mogłem zrobić, to sporządzić solidną notatkę, bardziej szczegółową niż zwykle. Ale, znając politykę banków, nie sądzę, żeby to coś dało.

Taka rozmowa.

2008-06-20 | Dodaj komentarz
ZZ TOP
2008-06-20 14:28:10
Ta historia z księdzem - potworna!
maga
2008-06-21 23:02:51
Ciesze sie, ze sie z Toba spotkalam. To troche tak jakbym spotkala sie z sama soba, cos to we mnie gleboko poruszylo. To prawda, ze odbijamy sie w ludziach jak w lustrach, w kazdym troche inaczej. I nie ma przypadkow, przypadkowych relacji, spotkan, rozmow... Dziekuje i powodzenia!
arturpalyga
2008-06-21 23:43:18
Nic nie znika. Wszystko gdzieś jest. Dzięki, Maga, że mnie znalazłaś. Mam nadzieję, że do zobaczenia!
jacekproszyk
2008-06-22 17:49:39
dzięki za ten tekst
Albrecht
2008-06-24 22:14:38
Po tej lekturze, paradoksalnie, jakoś mi lżej. Lepiej jednak być, niż za wszelką cenę mieć, cokolwiek wołają napastliwe reklamy.
Ewa Janoszek
2008-06-26 11:49:47
Jeśli to prawda, co mówi windykator, żeby nie brać kredytów wyższych niż roczny dochód, to zaciąganie kredytów hipotecznych nie ma sensu, albo jest dość wyrafinowaną formą samobójstwa. Ja spłacam hipotekę za dom, który zbudowałam, nie żeby "mieć", ale żeby "być", bo mieszkanie w bloku przyprawiało mnie powoli o nerwicę i wcale nie pomagało bardziej "być". Własny dom był moim marzeniem, które udało się zrealizować. Będę spłacać kredyt przez 30 lat, a czynsz w bloku (nie wiele mniejszy) płaciłabym dożywotnio. I gdybym zalegała z zapłatą też by mnie komornik w końcu wywalił.
arturpalyga
2008-06-26 12:30:26
Właśnie wiesz, Ewo, to mnie przeraziło. Bo masę ludzi pobrało te kredyty na mieszkania i domy. I rzeczywiście to jest takie igranie z losem, biorąc pod uwagę jego kapryśność i tendencje do robienia bolesnych niespodzianek. Przy płaceniu czynszu nie ma aż takiego ryzyka tzn. wplątania się w sieć rosnących odsetek i innych kosztów, z których praktycznie nigdy nie da się wyplątać. Rzecz w tym, że często nie ma innego wyjścia i człowiek z pełną świadomością pakuje się w to - właśnie, żeby być. Zdecydowanie. To jest zrozumiałe. Jednak moja nieufność do banków drastycznie wzrosła po tej rozmowie.
Ewa Janoszek
2008-06-26 13:12:10
Oczywiście, wiem że ryzykuję, ale coś za coś. W końcu każde wyjście z domu to też ryzyko, można pod auto wpaść... w ogóle życie to jedno wielkie ryzyko i przykre niespodzianki ;-) Kredytami można manipulować. Właśnie jednym zaciągniętym w ING na lepszych warunkach (bo we frankach) spłaciłam stary pobrany w BPH (w złotówkach) i jestem o dwie stówy do przodu na racie. Jakoś to będzie, mam nadzieję...
arturpalyga
2008-06-26 13:47:28
Odwieczna ojców nadzieja, że jakoś to będzie :))) I jakoś jest. A jeszcze się mówi: Nigdy nie ma tak, żeby jakoś nie było :)) Myślę, że to zdrowe podejście.
Albrecht
2008-06-26 19:58:49
Fakt, kredyt na budowę wymarzonego domu to jedno. Chodziło mi raczej o tę konsumpcję, wołanie o nią ze wszystkich stron i... spirale zadłużenia. Proszę mi wierzyć, znam ludzi którzy potrafią zadłużyć się na spore sumy, kupują masę niepotrzebnych rzeczy, tylko dlatego bo maja nadzieje przez chwilę poczuć się szczęśliwymi.
Rodnay
2008-06-29 19:58:43
Faktycznie, przerażające.Banki nie są instytucjami charytatywnymi, ale nie wszyscy kredytobiorcy mają tego swiadomość. Z drugiej strony w dążeniu do poprawy warunków życia, nie ma nic złego, jednak w życiu różnie bywa. Rozmowy w pociągu czasem pamięta się latami, z pozoru przypadkowe, nigdy takie nie są.

Informacje:




SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» październik (2)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Super. To cieszy, że praca Twoja Arturze nie idzie w zapomnienie. A wręcz przeciwnie. Idzie...
[Duża Ula]
Ha ha ha. A ja pamiętam. W Austrii nocleg mieliście w Alpach. W miejscowości Hartberg....
[Stały czytelnik tego bloga]
Proszę napisać książkę z wyprawy do Ameryki. Nic straconego. Chętnie przeczytam. Tak jak z ciekawością...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1440198
Newsów: 695
Komentarzy: 2117
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała