arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - listopad 2009


Komentarzy (5)

Kławdia

  

Co chwilę się w kimś zakochiwałem, ale tak naprawdę wtedy kochałem tylko Lidkę. Od początku. Od kiedy ją zobaczyłem. Nie potrafiłem rozmawiać. Zazdrościłem innym tego potoku słów, który wylewał się z nich, kiedy otwierali usta. Nie miałem więc po co podchodzić. Mogłem ją tylko podziwiać z daleka. Tym bardziej więc narastało. Zawsze tak jest, nie? Jakby Hans Castorp spiknął się był z Kławdią na samym początku, to by nie aż tak nie narosło i pod koniec tomu pierwszego pewnie mielibyśmy zamiast najpiękniejszej sceny miłosnej w dziejach światowej literatury jakąś awanturkę, kłótnię niby-to-małżeńską, zdradkę, nudkę, Bóg wie co. Gdyby sławna Julia i markotny Romeo zeszli się byli bez przeszkód, nie narosłoby. Nie mieliby turyści w Weronie czyjej piersi kamiennej dotykać. Że już pomińmy Wertera.

Tak więc powtarzałem w wieku lat dziesięciu losy najtragiczniejszych kochanków. Zeszyty zapisywałem stukrotnym powtórzeniem "kocham Lidkę", próbując różnych krojów pisma i przyglądając się, jak to wygląda. Cierpiałem.

Lidka w końcu musiała zauważyć. Nie da się na dłuższą metę ukryć przewracania oczami, nawet gdybym chciał.

- Odprowadzisz mnie? - zaproponowała, kiedy wracaliśmy ze szkoły. Co miałem zrobić?! Jakiś czas szliśmy w milczeniu. Machałem tornistrem, machałem sznurkiem u kurtki, machałem rękawem, machałem nogami, czym popadnie. Kopłem jakiś kamień. Lidka szła. Ja obok niej. Niebo patrzało. Pamiętam tę drogę. Pamiętam ją do dziś znakomicie. Pamiętam kolor powietrza i taki wiosenno-letni zapach. Pamiętam układ chmur na niebie i kształty, w jakie układał się kurz na chodniku. Pamiętam dokładnie miejsce, w którym Lidka spytała, spokojnie i bardzo nawet spokojnie, życzliwie, tak, życzliwie spytała:

- To co? Nie masz mi nic do powiedzenia?

- Ale co? - bąknąłem. Równie dobrze móglbym beknąć. Równie by to było bez sensu i opryskliwe. Krzyczałem na siebie w myślach, przeklinałem, zaklinałem. Ale nic. Pamiętam góry przed nami. W takim słońcu stojące za miastem, za blokami.

- Nic nie masz mi do powiedzenia? - spytała smutno Lidka, dając mi jeszcze jedną, jeszcze ostatnią szansę.

To było rozpaczliwe. W akcie zupełnej desperacji przebiegałem w myślach wszelkie tematy, jakie mógłbym z nią poruszyć. Z chłopakami najwięcej rozmawialiśmy o piłce nożnej, bez sensu. Albo o filmach. Jaki wczoraj był film? Jaki wczoraj był film??? Nie było filmu. Było jakieś przemówienie, jakieś wiadomości. Bo to strajki były w całym kraju. Więc mówię:

- A ty masz na nazwisko tak samo, jak ten taki znany polityk.

- Tak. Tak samo - zaśmiała się. - Ale to nie moja rodzina.

"Ale z ciebie palant! Ale z ciebie palant!" - opieprzałem się w myślach na tyle skutecznie, że już nie byłem w stanie niczego więcej wymyśleć. W milczeniu doszliśmy do mojego bloku. Lidka mieszkała dalej, w tych małych czteropiętrowcach.

- To cześć! - powiedziałem niby to obojętnie, bez sensu! W środku miałem pogrzeb. Trzy lata żałoby. Katastrofa.

- Cześć - powiedziała chwilę tylko, chwileczkę jeszcze jak gdyby na coś czekając. Odwróciłem się szybko i wbiegłem do klatki. Obejrzałem się i widziałem, że się nie obejrzała. Kurcze!

W windzie miałem ochotę włożyć rękę w szparę między windą a drzwiami, kiedy jechała do góry. Albo język. Albo przebić szybę i wcisnąć tam głowę. W ogóle nie chciałem o niczym myśleć.

"Palant! Palant! Palant!" - krzyczało mi w głowie. Czułem się, jakbym umarł. Jakbym właśnie umarł sam przed sobą, sam dla siebie. Jakby od tej pory już nigdy miało mnie nie być. Dlaczego nie ma połączenia? Dlaczego tego, co mam w środku nie potrafię wydobyć na zewnątrz, a jeśli potrafię, to wychodzi bełkot? Dlaczego myśl jakby się blokuje i zaczyna działać dopiero po? Jak działa -ja-? Dlaczego nie działa?

- Widziałem jak w windzie chłopakowi urwało rękę - powiedziałem po wejściu do domu.

- Gdzie? W naszej windzie? - spytała mama, nie odrywając się od garnków.

- Jechałem z nim - mówię. - Włożył rękę w szparę, a winda nawet się nie zatrzymała. Został mu taki kikut, cały pokrwawiony.

Mama oderwała się od garnków.

- Dlaczego takie rzeczy wymyślasz?

- Nie wymyślam! Naprawdę! Pomogłem mu wysiąść i potem razem szukaliśmy tej ręki. Ale jej nie było. I poszedł do domu. Naprawdę!

Zamknąłem się w pokoju. Nie wyszedłem na zupę, ani na drugie danie. Siedziałem nad otwartym zeszytem zapisanym całym w "kocham Lidkę" i gapiłem się w koślawe literki. Chciałem w ogóle nie myśleć o tym, że jestem tu, że siedzę, że jest pokój, obiad, szkoła, jakieś miasto. Że są tylko literki. Które nic nie znaczą.

Gdybym znał wtedy Goethego, na pewno dużo myślałbym o tym, że powinienem się zabić.

---

godz. 19.00, niedziela 29 listopada 2009, Teatr Polski, Bielsko-Biala

2009-11-27 | Dodaj komentarz
Jola
2009-12-01 22:30:18
Mimo całego swego tragizmu to bardzo słodka historia:). I widzisz, wszystkie dziewczynki myślały, że są brzydkie, bo wszyscy chłopcy bekali, zamiast z nimi rozmawiać. Prawdę powiedziawszy, niewiele się zmieniło:D
sebo
2010-01-17 14:26:20
pamiętam Lidkę i ciebie ale nie przypuszczałem że tak cie wtedy dopadło
arturpalyga
2010-01-18 13:01:50
Czy to kolega z klasy, Sebastian? :)) Może cię nie było w szkole podczas pojedynku :)
sebo
2010-01-25 10:21:33
pojedynek z marcinem ? przegrał i musiał opuścic kraj . coś tam pamiętam
arturpalyga
2010-01-25 12:42:16
Nie no, remis był. A wyjechał raczej z powodu Jaruzelskiego niż z mojego, mam nadzieję :)

Wszystkie dzieciaki zbiegły się. Na środku osiedla - czarny dym i smród. Przyjechała straż pożarna. Nie wiadomo, co z tego będzie. Póki co, warto napatrzeć się na strażaków. W kiosku kolejka po szampon. Z bloku naprzeciwko przybiegła do nas moja koleżanka z klasy, żeby powiedzieć, że do kiosku rzucili szampon "Zielone jabłuszko". Mama dała mi pieniądze. Kazała kupić tyle, po ile będą sprzedawać.

- Jak dadzą dwa, to kup dwa - mówi. - Jak trzy, to trzy.

Kolejka wielometrowa. Połowa to dzieciaki z odliczonymi pieniędzmi. A tu ten dym. Wszyscy ciekawi, ale mają dylemat, czy stać po szampon, czy zobaczyć pożar. Większość wybrała szampon. Paru się złamało. Między innymi Piotrek, ale tu współpracowaliśmy. Piotrkowi zająłem kolejkę, a on biegał i donosił, co się dzieje. Wszyscy byli zadowoleni.

- Ciągną wąż do bloku! - krzyczał Piotrek i leciał z powrotem.

- Wchodzą do środka! - krzyczał.

- To zsyp! - powiedział wreszcie. - W zsypie się pali.

I wszyscy, którzy zostali w kolejce ucieszyli się, że zostali w kolejce. W końcu to tylko zsyp. Nie ma co żałować. A ci, którzy wyszli z kolejki podkreślali, że przecież zsyp też ważna rzecz i że jakby się to rozprzestrzeniło, to nie wiadomo, nie wiadomo.

A kioskarka nic, tylko wydawała "Zielone jabłuszko". Po dwa na jednego. Znała wszystkich, więc nie było mowy o oszustwie. Że niby ktoś by stanął w kolejce dwa razy. Za to najlepszym znajomym, których nie było w kolejce, włożyła po szamponie do teczek z prenumeratą gazet. "Trybuna", "Kronika" i szampon.

Na koniec podeszli strażacy. Cali umorusani od tego spalonego zsypu. Dostali po jednym "Zielonym jabłuszku", bo już było mało. Zapakowali to wszystko do swojego strażackiego auta i wyjechali z osiedla bardzo zadowoleni. Ze spalonego zsypu śmierdziało pożarem jeszcze przez pół roku. Słowo honoru, że tak.

W najbliższą niedzielę o godz. 19.00 premiera. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Mała Scena.

tekst: zespół aktorski i artur pałyga

reżyseria: piotr ratajczak

Grają: Jadwiga Grygierczyk, Rafał Sawicki, Tomasz Drabek, Magda Krauze, Anna Zabawa, Agnieszka Przepiórska, Dariusz Fodczuk, Tomasz Pisarek.

Zapraszam!

2009-11-25 | Dodaj komentarz
Ana
2010-06-09 23:00:25
Witam! Ja tylko chciałam zapytać o utwory wykorzystane w spektaklu, a konkretnie o ten z dyskoteki. Co to było? Sztuka wspaniała!
arturpalyga
2010-06-15 16:45:03
Dziękuję! W scenie dyskoteki, jeśli się nie mylę, Gazebo.
Komentarzy (1)

Ojciec w Narodowym

  

Teatr Narodowy zaprosił do Warszawy głośny spektakl "Ostatni taki ojciec" z Lubelskiej Sceny Prapremier In Vitro.

"Ostatni taki ojciec" został wyróżniony nagrodą zespołową za najlepsze przedstawienie w XV Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. A Łukasz Witt-Michałowski otrzymał nagrodę indywidualną za reżyserię.

Lubelska Scena Prapremier In Vitro, założona przez Łukasza Witta-Michałowskiego w 2007, ma już na koncie kilka sukcesów. Przedstawienie "Nic co ludzkie" stało się jednym z najważniejszych głosów w dyskusji o stosunkach polsko-żydowskich. Twórcy teatru stawiają na nowe teksty, wychwytujące najbardziej aktualne problemy.

Dramat Artura Pałygi "Ostatni taki ojciec" to próba odtworzenia procesu, który sprawił, że dzisiejsi mężczyźni przestali sobie radzić. Akcje i kampanie społeczne typu "Powrót taty" czy "Męska muzyka" to przecież nie przypadek. Pytanie: kim jest dzisiejszy mężczyzna?, zajmuje ostatnio socjologów, komentatorów, artystów.

Tradycyjne wzorce są już nieaktualne, romantyczne piosenki nie pomagają, w pamięci tkwi dziwna rana, ból i poczucie krzywdy. Bohater sztuki, zagubiony trzydziestolatek Franio, próbuje przywołać i odczarować obraz traumatycznego dzieciństwa. Zrozumieć, skąd pochodzą jego lęki, gniew, poczucie obrzydzenia do samego siebie. Centralną postacią tego oglądanego z perspektywy obrazu staje się ojciec. Ojciec potwór. Ojciec bóg. Ojciec tchórzliwa menda.

Nigdy nie wiadomo, w jakim nastroju wróci, za co ukarze, czym upokorzy, jak brutalnie będzie próbował odegrać się na najbliższych za własne niepowodzenia. Spektakl świetnie oddaje poczucie nieustannego zagrożenia i niestabilności świata. Publiczność siedzi na ruchomych platformach, które co chwila puszczane są w ruch, przestawiane, rozpędzane. Wiele scen rozgrywa się na pograniczu rzeczywistości i snu. Nie ma pewności, co zachowało się w pamięci Frania nienaruszone, prawdziwe, a co zostało zniekształcone i zmitologizowane przez gorycz i strach. Czy matka rzeczywiście była zahukaną ofiarą próbującą przeciągnąć syna na swoją stronę, zabić w nim wszelką męskość, brutalność, siłę oporu? Czy siostra w tym chorym układzie stała się bardziej silna niż on? W momentach gdy fakty wydają się nie do ustalenia, wkraczają wizje, w których tancerz butoh (Tomasz Bazan) staje się emocjonalnym alter ego bohatera, katalizatorem jego bólu.

Scena Prapremier In Vitro w Lublinie: "Ostatni taki ojciec" Artura Pałygi, reżyseria i scenografia Łukasz Witt-Michałowski, występują: Maria Daiksler, Ewa Pająk, Arkadiusz Cyran, Remigiusz Jankowski, Dariusz Jeż, Łukasz Pruchniewicz, Tomasz Bazan. Pokaz: wtorek, 24 listopada, godz. 19, Centrum Kultury (dawna fabryka wódek Koneser), ul. Ząbkowska 27/31.



Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna, Joanna Derkaczew

2009-11-24 | Dodaj komentarz
Duża Ula
2009-11-26 17:53:44
Ciekawe kiedy wystąpią w Bielsku ? Z ciekawością bym obejrzała, a do Lublina trochę zadaleko do Warszawy jeszcze dalej.
Komentarzy (1)

Czego uczy nas Radio Maryja?

  

Przeczytalem ten wywiad w dziwnych okolicznościach, bo ponad chmurami, ponad padającym deszczem, popijając Heinekena w samolocie linii lotniczych LOT podczas dziwnej powietrznej podróży. Pewnie, gdybym wtedy nie leciał z tego Frankfurtu, to bym na tę "Rzeczpospolitą" nie natrafił, a że wraca mi ta rozmowa co jakiś czas, i dziś znów, więc wyszukałem i postanowiłem się podzielić nią z Państwem, którzy w tym samolocie akurat nie byliście. Jest to rozmowa Mazurka z Ireneuszem Krzemińskim, socjologiem, który nieraz dość mocno Radio Maryja atakowal, jako radio nienawiści, za co znęcał się nad nim i pastwił Jerzy Robert Nowak. Rozmowa ma związek z książką przez tegoż I. Krzemińskiego opublikowaną pt. "Czego uczy nas Radio Maryja?" Powybierałem fragmenty:

Mazurek: Wydał pan książkę „Czego nas uczy Radio Maryja?", która obala tyle mitów, że dla niektórych będzie pan jeśli nie apologetą, to co najmniej chwalcą tej rozgłośni.

Krzemiński; Znalazłem już w Internecie opinie, że walczę z czarnym piarem o. Rydzyka, że lewicowiec wziął w obronę Radio Maryja etc.

Podejmował pan badania z zupełnie innych pozycji.

Stawiałem tezę, że Radio Maryja jest eksponentem, popularyzatorem tradycji endeckiej, która dla mnie jest ciemna i niedobra, ale której nie można wymazać z historii Polski. I chciałem zbadać, na ile to prawda. Drugim tematem była kwestia religijności Radia Maryja. Wielu autorów stawiało tezę, że religijność radia jest jego silną stroną, w przeciwieństwie do zaangażowania politycznego. Podejrzewałem, że to jest jednak inny typ religijności niż ten, który ja uznałbym za dobry, otwarty, posoborowy.

Otwarcie przyznaje się pan do swoich poglądów.

Bo nie tylko jestem naukowcem, badaczem, ale też występuję w drugiej roli: komentatora, publicysty. No i okazuje się, że naukowa socjologia daje zawsze, także w tym wypadku, bardziej złożone, wieloznaczne odpowiedzi niż publicystyka. Uczciwie też przedstawiłem tezy wyjściowe.

Które się panu trochę posypały.

A posypały się, to prawda, ale to bardzo ciekawe. Lepiej, jak się hipotezy sypią, niż jak się wszystko potwierdza i sprawdza.

W sumie to rzadka odwaga przyznać, że pański pogląd był wynikiem liberalnego uprzedzenia.

Obraz Radia Maryja od początku jest wpisany w niezwykle ostre, czarno-białe widzenie świata i gwałtowny spór polityczny.

Komentator Krzemiński często tej uproszczonej wizji ulegał.

Zapewne, dlatego właśnie postanowiłem to zbadać, sprawdzić, jakie naprawdę jest to Radio Maryja.

W tej chwili w Polsce, także w naukach społecznych, obowiązuje linia ściśle partyjna, a prawdziwa nauka tym się różni od tej wizji, że pokazuje świat w jego realnych barwach. Wyszedł obraz wieloznaczny, bo trudno czasem uciec od opinii, że to, co piszą o Radiu Maryja światli dziennikarze...

Gdy słyszę o „światłych dziennikarzach", to wolę pozostać po ciemnej stronie mocy.

Tam był cudzysłów, może pan powiedzieć, też w cudzysłowie, że „postępowe dziennikarstwo" w wielu sprawach ma po prostu rację.

W jakich?

Z jednej strony okazało się, że radio nie transmituje wprost tradycji endeckiej z jej mitami historycznymi, czego dowodem była walka ze słuchaczami - prawdziwymi endekami, o to, by Piłsudskiemu oddać zasługi związane z Bitwą Warszawską. Z drugiej jednak strony radio odtwarza pewną strukturę porządkowania świata, w której centrum jest podporządkowanie narodowi. Inni są postrzegani zawsze w opozycji do nas - Polaków, a lojalność wobec własnego narodu jest absolutną koniecznością. Jest to lojalność niedopuszczająca najmniejszych rys w wizerunku własnego i ukochanego narodu.

Podczas swych badań nie znalazł pan dowodów na antysemityzm Radia Maryja, choć inne badania potwierdzają, że stali słuchacze częściej niż ogół Polaków deklarują postawy antysemickie.

Po pierwsze badałem tylko jeden miesiąc, a po drugie nawet w tym czasie antysemickie wypowiedzi słuchaczy nie spotykały się z jawnym sprzeciwem prowadzących, tylko z wyciszeniem i przejściem do innego tematu.

Stereotyp głosi, że oni tam codziennie nawołują do bicia Żydów.

To jest oczywiście nieprawda, ale z kolei nie znalazłem ani jednego zdania sprzeciwiającego się twardo antysemickim głosom słuchaczy, czyli nie wszystko jest w porządku, a przecież Jan Paweł II uznał antysemityzm za grzech, i tego tam nie usłyszymy.

Przeciwnie, ostatnio nawet „Gazeta Wyborcza" donosiła, jak to antysemickiemu słuchaczowi bardzo surowo przypomniano nauczanie Jana Pawła II.

Widocznie oni też się cywilizują, i bardzo dobrze.

Nie jest tak dobrze, jak chcieliby obrońcy, ani tak źle, jak wrogowie Radia Maryja.

Wolałbym się tym nie pocieszać, choć oczywiście o. Rydzyk czy inni prowadzący nie dopuszczają się jakichś ataków na Żydów. Niczego takiego tam nie znalazłem.

Pisze pan: „Z całą pewnością religijność prezentowana w Radiu Maryja jest znacznie głębsza, niż zakładałem. Z założenia jest indywidualna, płynąca - rzec można - z głębi serca ludzi".

Tak właśnie jest. Ale jednocześnie popełniłem błąd, przyjmując założenie, że ta religijność płynąca z serca, nie rytualistyczna, jest inna jakościowo...

Lepsza?

O właśnie, uważałem, że ta autentyczna religijność jest lepsza, zawsze otwarta na innych, nieskłonna do potępiania ich. Tymczasem to nieprawda. Zaskoczyło mnie, że można mieć prawdziwe przeżycia religijne i jednocześnie potępiać kogoś w czambuł, że można, żarliwie kochając Pana Jezusa, nienawidzić bliźniego swego.

Zostawmy na razie jej wartościowanie. Ale potwierdza pan, że to religijność autentyczna, indywidualna?

To mogę potwierdzić z całą pewnością.

Tym samym unicestwia pan mit podziału polskiego katolicyzmu na tradycyjny, bezrefleksyjny, zrytualizowany, w typie Radia Maryja, albo otwarty, pogłębiony, indywidualistyczny, rodem z KIK i „Tygodnika Powszechnego".

Ma pan rację. Nawet nie zastanawiałem się nad tym, że to prowadzi do takiego wniosku, znoszącego rozmaite stereotypowe opozycje. Debata nad polskim katolicyzmem musi się odbywać bez tych nakładanych od lat kalek, że jest tak i tak.

By pana skompromitować doszczętnie, pozwolę sobie zacytować: „Wojujący charakter Rodziny Radia Maryja dochodzi do głosu tylko w określonych sytuacjach. Twórcy audycji dokładają starań, by ton rozgłośni był raczej harmonijny, ugodowy".

A jakiż obraz świata mamy w telewizji Trwam? Obraz harmonii, spokoju, działania opatrzności bożej, po prostu piękny, tyle że niewiele mający wspólnego z rzeczywistością.

Ale Radio Maryja jest ugodowe - mówi prof. Krzemiński!

Jak cholera!

Nie chcę się znęcać nad konkurencją, ale w pańskiej książce wiele miejsca poświęcacie manipulacjom „Gazety Wyborczej".

Moi studenci - współpracownicy - przeanalizowali publicystykę „Wyborczej" na temat Radia Maryja.

I wyszło tak: „Uderzający w dyskursie »Gazety Wyborczej« jest brak dyskusji. Cały przekaz jest zgodny: »my, episkopat i papież chcemy jedności Kościoła«, a oni go rozbijają. „Całe artykuły ograniczają się do pokazania wad Radia Maryja".

Bo to prawda, ale od razu muszę zadeklarować, że opcja i poglądy wyznawane przez redaktorów „Gazety Wyborczej" są mi bliższe niż te z Radia Maryja.

Nikt nie podejrzewa, że jest inaczej.

Niemniej jednak obraz świata, jaki konstruuje „Wyborcza", ma wiele wspólnego z obrazem świata konstruowanym przez Radio Maryja. I to również wyszło z analiz moich studentów, z których jeden jest zagorzałym czytelnikiem „Gazety Wyborczej".

Powiem więcej, z książki wynika wręcz, że Radio czasem dopuszcza, iż świat może być bardziej skomplikowany i wielobarwny, „Gazeta Wyborcza" - nigdy.

Tu jest kwestia bardziej złożona, bo rzeczywiście w audycjach radia Maryja, nawet tych sztandarowych, jak „Rozmowy niedokończone", ukazuje się często inne punkty widzenia, odmienne od głoszonych przez twórców radia. Można też znaleźć inne modele religijności niż ten preferowany przez Radio Maryja. Ojciec Rydzyk dopuszcza czasem do głosu wypowiedzi z kompletnie innego świata, który posługuje się językiem otwartym, językiem soborowym. I to było miłe.

Czytam, że „sposób prezentowania tematyki związanej z radiem przez »Gazetę Wyborczą« każe zastanowić się nad problemem obiektywności prasy". To bardzo poważny zarzut.

No i co ja mam z tym cytatem zrobić?

Powtórzyć własnymi słowami i dokonać samobójstwa towarzyskiego.

Podpisałem się już pod tą książką, choć akurat to zdanie nie moje.

Stawiacie tezę, że „Wyborcza", stygmatyzując i wykluczając słuchaczy Radia Maryja, spowodowała wzrost popularności populistów. Michnik wyhodował Leppera i Giertycha?

Nie on jeden, ten zarzut należałoby postawić także innym. Czwarta władza jest władzą realną i ma wpływ na rozwój sytuacji politycznej.

Już na koniec. Czytam, że „Wyborcza" nie dość, że dyskredytowała i ośmieszała słuchaczy, posuwając się do manipulacji, to jeszcze „wobec episkopatu wysuwała prośby, żądania, a nawet groźby, byle tylko zneutralizował Radio Maryja".

To moje?

Pańskich studentów. A pan się z tym zgadza?

(milczenie) Tak było.

Mam cytować jeszcze? O tym, że „Wyborcza" wzywała Kościół do stosowania cenzury.

(śmiech) Nie mam nic do dodania.

2009-11-23 | Dodaj komentarz
Paweł Miech
2009-11-25 11:10:18
No generalnie wywiad ciekawy, ja akurat czytałem rozmowę z Krzemińskim na ten sam temat w wyborczej. Moim zdaniem Krzemiński ma rację, zawsze jeśli coś jest przedstawiane w barwach czarno białych, jeśli się orzeka że coś jest absolutnie złe - to jest w tym jakieś zafałszowanie. Rzeczywistośc jest wieloznaczna, złożona i chaotyczna - zjawiska nie mieszczą się w prostych dwuwartościowych siatkach pojęciowych - nie ma powodu by przypuszczac, że z radiem maryja jest inaczej. Zostało ono zdemonizowane i wciśnięte do szufladki "oszołomowie" "radykałowie" - przy pominięciu całego wewnętrznego zróżnicowania jakie z każdą instytucją się wiąże. Dużą rolę odegrała tu wyborcza, która ma często skłonnośc do jednoznacznych kategorycznych sądów (z czego zresztą wynika jej wyrazistośc i w pewnym stopniu siłą) na temat prawicy, zwłaszcza tej narodowej. Ale generalnie myślę, że to radio zamknęło się tak na świat zewnętrzny właśnie dlatego, że zostało tak mocno napiętnowane negatywnie przez mainstream polskiego życia publicznego.
Komentarzy (0)

Teatr za porządny

  

Natrafiłem w necie na wywiad z Frankiem Castorfem, gdzie jako dyrektor berlińskiej Volksbühne martwi się, że jego teatr stał się za porządny, za bardzo się pogrążył w mainstreamie, za bardzo się dopasował, jest za syty, ma za dobrą markę, za dobrze się sprzedaje jak na dobry teatr.

Bo dobry teatr jest nieporządny, poza mainstreamem, niedopasowany, niesyty, niemarkowy i niesprzedawalny. Inaczej staje się cyrkiem, tancbudą, cukiernią, rozrywką.

Poprzewracało się tym Niemcom w głowach.

2009-11-21 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:




SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» październik (2)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Jan Picheta]
Drogi Arturze, w Teheranie w 1943 r. ur. się Boguś Kunda. Opowiadał mi ciekawe historie....
[Duża Ula]
Super. To cieszy, że praca Twoja Arturze nie idzie w zapomnienie. A wręcz przeciwnie. Idzie...
[Duża Ula]
Ha ha ha. A ja pamiętam. W Austrii nocleg mieliście w Alpach. W miejscowości Hartberg....

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1443109
Newsów: 695
Komentarzy: 2118
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała