arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - grudzień 2009


Komentarzy (0)

Zatrzymanie

  

W rozmowie na pozór pół żartobliwej, pół poważnej - tak jak ten miły i rozważny człowiek mówi - udowadniał, że jesteśmy bodaj najlepiej prosperującym z państw socjalistycznych i mającym większe szanse od państw kapitalistycznych. Słuchałem z uśmiechem tych optymistycznych ocen. Tak rzadko - prawie nigdy - słyszy się takie sądy. I to z ust takiego uczonego!

Mieczysław Jastrun, Dziennik, 1 sierpnia 1974 r.

W naukach i sztukach wspólne jest to, że trzeba uważać i chłonąć, inaczej kostnieje się, lodowacieje, dziadzieje i popada w skanseny jakieś, omszałe światy jak ów Jastrunowy uczony i jak Jastrun sam. Jego obszerny dziennik to zapis uroczej megalomanii i właśnie kostnienia.

Wczoraj byliśmy na „Ślubie", na sztuce Gombrowicza w Teatrze Dramatycznym (w reż. Jerzego Jarockiego) - zapisuje Jastrun 6 kwietnia 1974 r. - Nudziliśmy się okropnie. Nic równie nudnego i w swej ordynarności pretensjonalnego nie oglądałem dawno. Te utwory eksperymentalne starzeją się z szybkością zastraszającą.

Podobnie wypowiada się o nowej poezji lat 70. Wyśmiewa lingwistów.

Nie ma dziś poezji Jastruna, zawiodły nadzieje jego na docenienie pośmiertne, póki co. „Ślub" Gombrowicza-Jarockiego - wszystko można powiedzieć i proszę bardzo, nawet że dla kogoś nudny, ale nie, że się zestarzał.

Barańczak, Białoszewski, i ten znienawidzony przez Jastruna Przyboś SĄ dziś. Są bardzo. Żywi. Nie Jastrunowe epigoństwo.

Jarocki też już do swojego zatrzymania doszedł.

Jeden inżynier mi się przypomina, bardzo solidny inżynier, szanowany, uczony, profesor. Robiłem z nim wywiad. Pokazuje mi stos nieprzeczytanych książek.

- Ja już nie wyrabiam - mówi uczciwie. - Już tego nie czytam, a jak próbuję czytać, nie rozumiem.

- A powinien pan?

- No jakże? Jak nie znam WSZYSTKIEGO, co istotne dziś w mojej dziedzinie, to już mnie nie ma dzisiaj, to już muzeum, przedwczorajsza prasa.

Jeden z wielkich dla mnie osobiście reżyserów dzisiejszych mówi o zatrzymaniu, że każdy z nas dochodzi/dojdzie do punktu, w którym się zatrzyma i będzie powtarzał to, co mu najlepiej wychodziło, chociaż to już nie będzie przemawiać, straci wdzięk i dźwięczność, i polot, i sens.

Zastanawiam się, czy Gombrowicz się zatrzymał, czy Kantor się zatrzymał, czy Szekspir, czy zawsze więc nieuchronne, czy można się łudzić.

To jak dyskusja - żywa, istotna, może najistotniejsza na świecie, kto wie, osobiście tak podejrzewam. Dyskusja żywa i zawzięta, w której jednak wystarczy stracić uwagę, wyłączyć się, pójść siku i po powrocie nic się nie rozumie, a cokolwiek się powie, to już nieważne, bo to już powiedziano 15 minut temu, obgadano, zaklepano i dyskusja jest już w zupełnie innym punkcie.

Jest to piękne i straszne.

Niedziela po południu w Żarkach. W sanktuarium paulińskim dla rodzin. Bo to 15 lat od naszego ślubu z Beatą. I imieniny Jasia i parę jeszcze spraw prywatnych. W drodze czytanie „Mikołajka", którego Jasiek odkrywa właśnie.

Od trzeciej do piątej rano - „Tristana" Bunuela, myśl, że lata siedemdziesiąte to koniec tamtego świata, właśnie wtedy się kończył. Ci faceci w zadymionej knajpie, pod krawatami, w garniturach.

Rano, od jedenastej - Adorno „O literaturze", potem „Mikołajek", potem „Zemsta Shitów" - jakoś jej nie doceniałem, ha! I Jastrun.

29 listopada 1973 r.

W redakcji „Miesięcznika Literackiego" na odczycie Porębskiego o perspektywach sztuki dyskusja, w której zabierało głos kilku, czy nie kilkunastu zaproszonych gości lub członków redakcji. Był obecny również Kwiatek z KC.

Dyskusja średniej wartości, ale nie bez pewnej znajomości rzeczy. [...] Wszystko - dla mnie przynajmniej - popsuł Waldorff z dowcipami antysemickimi. Stary endek przychlebiał się słodko, przewracając oczami - Kwiatkowi - że on Waldorff nie był wprawdzie komunistą, ale - chciałby zawsze czuć opiekę partii i mieć gotową odpowiedź na gnębiące pytania: np., czy to prawda, że Artur Rubinstein opluwał naród polski itd. Wszystko to w złym smaku.

2009-12-28 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Posłali drugiego, którego zwano Lelek, na śpiegi na świat, aby z Jezusem miał niejaką rozmowę, z ktorej by wyrozumiał, jeśli to jest Syn Boży, o ktorym wiele pisma prorocy pisali, a obaczył, jakiej mocy jest, a na ktorą stronę go myśl wiedzie.

Gdy tedy był wiedzion Pan Krystus na puszczą od ducha dobrego, jako czytamy w Ewangelijej, tam czart, przystąpiwszy k niemu, kusił go. Pan Krystus go odprawił: "Nu, precz, czarcie, ode mnie nazad, to jest do piekła!" Pisano: "Pana twego będziesz chwalił, a jemu samemu służyć masz".

Czart Lelek przyleciał do swoich, powiadał im wszystko, co się działo. Poznali przez znaki, iż ten jest Krystus, ktory z dawna jest naznaczon, szukali fortelow co nachytrszych, jakoby mogli przekazić zbawienie ludzkiemu narodowi.

Posłali drugiego czarta na świat, ktorego zwano Czeczot, szukać fortelow jakich na Jezusa. Wstąpił Czeczot w serce Judaszowi, zwolennikowi jednemu Krystusowemu, nawiodł go na to, aby szedł do żydowskich kapłanow, a dobrą zapłatę wziął, a powiedział im, gdzie będzie tej nocy Krystus. Uczynił to Judasz, iż im Krystusa wydał, i pojman na tym miejscu, i rozmaitymi mękami trapion. Czeczot przyleciał do swoich, powiedział im, co się działo z Krystusem. Jedni mu czarci dziękowali, ale drudzy byli przeciw temu, mowiąc, iż teraz weselszy więźniowie naszy, niż pirwej byli, zwłaszcza Noe, Abraam, Izaak, Jakob i prorocy drudzy. Przeto weszli znowu w radę, radzili sobie i tak i owak, mowiąc: "Bez pochyby, że ten Krystus nam więźnie pobierze, skoro umrze, jakośmy z dawna słychali, iż on za wszytek lud ma umrzeć i więźniowie naszy tego z radością czekają."

- Cyprian Bazylik, Postępek prawa czartowskiego przeciw rodzajowi ludzkiemu, Brześć Litewski, 1570 r. -

Tak sobie przepisuję tego Bazylika ku uciesze i dla urody języka i przypominam sobie, jak się zajmowałem onegdaj pastorałkami staropolskimi i jakie to się okazywało nieoczekiwanie poważne. Radość, owszem, wszem i wobec, ale ta radość nie miała nic wspólnego z tym, że się rodzina przy stole spotkała, że miłość między ludźmi wszyscy wszystkim ślą życzenia i dobre uczucia, jak dziś się to rozumie. Tamta radość wynikała z doświadczenia środka świata, z dotknięcia osi niebo i ziemię w jedno spajającej. Można jej było dotknąć również samotnie, bez prezentów i bez zastawionego stołu i nie przeszkadzała w tym śmierć, choroby i inne nieszczęścia, które dziś psują świąteczny nastrój i, zasmucając, utrudniają świętowanie. W tamtej radości to wszystko się mieściło. Tu gdzieś doświadczenie Hioba, który wzywa wszak Boga na ziemię w charakterze oskarżonego. I Bóg jako oskarżony na wezwanie Hioba się stawia i na swoją obronę roztacza przed nim obraz tej jedności niebiesko-ziemskiej, w której jest TO WSZYSTKO. I Hiob wtedy się z nim godzi. Wtedy dopiero jest pogodzony. Gdzieś tu, w tej radości, jest to pogodzenie.

2009-12-25 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Było od stworzenia świata według niektorych liczby około piąci tysięcy lat, gdy się Pan Krystus na świat raczył narodzić, czasu Oktawiana, cesarza rzymskiego. Piekielnicy, pamiętając swoje kontrowersyje, alterkacyje i contestacionem litis w prawie niebieskim, które mieli przed Panem Bogiem z człowieczym narodem, pamiętając też obiecanego Mesyjasza przyjść na świat, widząc gwiazdę nad przyrodzenie świecić, rozbiegli się po świecie, wywiadując się, co się to dzieje: już li się ten narodził, którego czekają naszy więźniowie? A gdy się pewnie wywiedzieli, uczynili sejm między sobą, na ktorym tajemnie zamknęli, jakoby najlepiej mogli przekazić zbawienie narodowi ludzkiemu.

Posłali, jednego między sobą obrawszy, którego zwano Mardoch. Ten wstąpił Herodowi, krolowi, w serce i poszeptał radząc, aby dał pobić wszystki dzieci roczne i pośledniejsze w mieście Betleem i po wszytkim powiecie judzkim, mowiąc: „Jeśli tego nie uczynisz, stracisz swoj urząd i cesarstwo zginie." Z tej jego przyczyny Herod dał pobić wszytki dziatki male i wielkie w żydostwie, które gdzie możono naleźć; ale z przestrzeżenia anielskiego matka Panna Maryja z Jozefem uciekła do Egiptu, jako słychamy z Pisma Świętego. Poznali tedy czarci przez znaki i cuda, i wyganianie czartow, iż Herod pochybił Jezusa: tym więcej pilni byli, aby się pewnie wywiedzieli, jeśli to Mesyjasz Boży obiecany, który jest napisan w przywileju ich.

cdn

Pochybienia Herodowego i Mardochowego życzę!

Ja

2009-12-24 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (1)

Czytanie na mrozie

  

Nauczyłem się tego, kiedy byłem na bezrobociu po tym, jak mnie zredukowali w "Trybunie Śląskiej". Taki sport. Czytanie na mrozie. Polecam!

Najlepsze są wiersze albo filozofia, bo w jakiś sposób dobrze im robi takie otoczenie. Dramaturgia też może być. Zresztą wszystko. Lepiej wybierać trasy, na których nie spotka się nikogo, kto będzie rozpraszał, zadając głupie pytania. Albo wychodzić w nocy i w świetle latarni. Na początku jest głupio, a potem się robi jakoś tak niebywale rześko i ma się poczucie takiej ostrej wyrazistości wszystkiego. No i ten urok sztywniejących kartek. Ważne są dwie rzeczy: dobre rękawiczki, którymi bez problemu da się przewracać kartki oraz pies, bo cóż innego mogłoby mnie zmusić do wyjścia z domu w nocy w taki mróz!

PS

W sobotę w sklepie "Czantoria" zatrzymał mnie pan kupujący piwo.

- Widziałem właśnie pański spektakl i z tej okazji kupuję zgrzewkę piwa! - powiedział wyraźnie usatysfakcjonowany.

- A skąd pan wie, że ja to ja?

- Z internetu.

Macham panu!

2009-12-22 | Dodaj komentarz
punkofblue
2009-12-22 18:02:22
...tak,to był fajowy sobotni wieczór,uruchomiłem mechanizm odtwarzania najlepszych wspomnień z mojej młodości (paliwo dostępne np.w Czantorii),stwierdziłem: tak wiele,tak pięknie,tak ....było! scena z joy division-super. pozdrawiam
Komentarzy (4)

modlitwa z dżemem

  

W sobotę w Warszawie na dyskusji w miesięczniku "Teatr", w poniedziałek we Wrocławiu na czytaniu tekstu "Ojcze nasz" i na spotkaniu z sobą.

W pociągu Katowice-Wrocław w przedziale dla palących trzy młode dziewczyny - trzecia klasa liceum. Palą, popijają piwo. Jadą do Zabrza na koncert Dżemu.

- Wprawdzie bez Ryśka, ale zawsze to Dżem - mówią.

To ciekawe, że tyle lat minęło, a młode szczawiczki takie mówią, że "wprawdzie bez Ryśka", jakby umarł wczoraj.

- Pan widział Dżem z Ryśkiem? - interesują się.

- Jasne. Nawet dwa razy organizowałem jego koncert w Bielsku.

Czuję się, jak kombatant walk o Lwów. Dziewczyny są rozentuzjazmowane. Chcą, żebym opowiadał. Ale już nie, już nie, już nie chcą, już same nakręcone opowiadają wszystko, co wiedzą, co słyszały, jakie kłopoty z nim były, jak go do mikrofonu przywiązywano, jakieś legendy. Pytają, czy sądzę, że na koncert pozwolą im wnieść piwo. Mówię, że nie sądzę. Zabrze coraz bliżej, więc siedzą już jak na szpilkach. Będą wracać w środku nocy. O czwartej z powrotem w domu, a rano, na ósmą do szkoły. Klasówka z chemii. Wzięły zeszyty, będą się uczyć, wracając z koncertu. Kiedy wychodzą, zapada taka cisza, jak po przejściu burzy z piorunami. Zostawiają papierki z wypisanymi długopisem hasłami: "W życiu piękne są tylko chwile" itp. Młoda kobieta naprzeciwko mnie, która przysłuchiwała się tylko tej rozmowie, sprząta teraz papierki i wyrzuca do śmietniczki. Po czym wyjmuje książkę: "Refleksje nad sensem i celem życia" i czyta do końca podróży.

Ostatni raz widziałem Ryśka Riedla, jak śpiewał "Modlitwę" w katowickim Spodku w oparach Rawy Blues. Wtedy ochroniarze skonfiskowali mi mój ulubiony pas od spodni, z którym wcześniej pozwolili mi wejść (pewnie któryś handlował) i miałem poczucie głębokiej niesprawiedliwości. Była tam bodajże Monika Mucek, Pisuk, Żaba (?), ten którego ksywki nie pamiętam, a którego spotykam teraz, jak odprowadza dziecko do szkoły, kto jeszcze? Zamazało się. Na pewno było nas więcej. Na pewno była cała ekipa z Pigalu, na pewno nikt z nas nie miał biletu i ktoś nam jakieś bilety wynosił. Na pewno wracaliśmy w środku nocy pociągiem do Bielska i na jutro rano mieliśmy do szkoły.

A potem jeszcze raz "Modlitwa". W mieszkaniu u Magdy. Nieraz sobie tę sytuację przypominałem. Aż w końcu musiałem zapisać.

Zaciętość

A kiedyś zacięła nam się czarna płyta...
To śmieszne, że akurat ten wieczór,
że akurat ten wieczór pamiętamy wszyscy
ze wszystkich wieczorów.
Ze wszystkich wieczorów pamiętamy wszyscy
akurat ten wieczór. Ten wieczór,
kiedy zacięła nam się czarna płyta.

Po prostu chciałbym o tym opowiedzieć...

jak zamarzliśmy wtedy w zaciętym powietrzu,
jak się nikt nie mógł ruszyć.
Riedel śpiewał, gadaliśmy sobie, a Riedel sobie,
już wtedy chyba nie żył, albo jeszcze żył,
gadaliśmy sobie, w ogóle nie pamiętam,
nikt już nie pamięta o czym wtedy gadaliśmy.
Nieme, gadające twarze,
jak ci żołnierze z Kantora, z lat dwudziestych.

I tylko śpiew Riedla, śpiewa jedną frazę,
bo ten jeden raz i tylko wtedy na adapterze Magdy
w papierosowym dymie zacięła się płyta.
Po co w tym miejscu? Dlaczego na "nie ma boga"?
Jeżeli to nic nie znaczy, to co?
A co jeśli znaczy? Nic? I co wtedy jak? Kto?

Nikt nie może się ruszyć, żeby to wyłączyć.
Nikt nie może się ruszyć, żeby to wyłączyć.

2009-12-16 | Dodaj komentarz
Aha
2009-12-16 17:25:14
"...nie ma Boga" to z "Listu do M." fragment, a nie z "Modlitwy" jest, Panie Pałyga ;)
arturpalyga
2009-12-16 19:21:54
No proszę! Pewnie tak jest. Zatarło się. Proszę wybaczyć.
ing
2009-12-17 09:25:22
a co to za dyskusja w Teatrze? na jaki temat? można wejść z ulicy?
arturpalyga
2009-12-17 12:20:50
Ta opisana tutaj to była dyskusja w Warszawie w redakcji miesięcznika "Teatr" między zaproszonymi osobami. W Teatrze Polskim w BB dyskusje będą też i to już niedługo, oczywiście otwarte dla wszystkich, o czym tu poinformuję.

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1326417
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała