arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - luty 2009


Komentarzy (0)

Początek

  

Dlaczego trafiłem na tę dziwną konferencję? Prasową. Do teatru, kurcze. I tak nie miałem, gdzie o tym napisać. Bez sensu. Przecież miałem co robić. Masę rzeczy miałem do roboty. Do tego już prawie w ogóle nie byłem dziennikarzem. Gdzieś jeszcze coś. Czasami. Ale na konferencję? Prasową? Z etatowymi redaktorami od kultury?

Na konferencję przyszedł pan z zakładowego radiowęzła, dwie panie z pisma samorządowego i ja. Nie notowałem, bo po co? I tak, jak mówię, nie miałem, gdzie tego napisać. Bezsens mojej obecności obnażał się przede mną, wpędzając w konfuzję.

Naprzeciw nas siadł facecik, który powiedział, że to on właśnie jest nowym panem dyrektorem i żeby się nie bać, bo ogłasza konkurs na sztukę o Bielsku-Białej. Żeby to podać.

Zetknęły się końcówki przewodu. Poszła iskra, jak żółty, głodny pisklak. Świetlistym elektrowstrząsem zalśnił złoty łańcuszek, a w jego blasku na mgnienie objawił się porządek świata i że trzeba się bronić, bronić przed rozpadem. U brzegu świata, pod diamentową kopułą stanął czarny anioł, z drugiej strony - biały.Tu chaos, tam życie, logika, muzyka i astronomia! System łączeń. Głos wewnętrzny piąty: - Czysty kicz i banał.

Szósty: Wiara w pajęczynkę pozornie niezwiązanych z sobą zdarzeń.

Siódmy: Kiczi, kiczi.

Ósmy, nieskończony:

Czego chcesz od nas, kiczu, za twe hojne dary?
Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary?
Nikt cię tu nie ogarnie, wszędy pełno ciebie:
Ślub, narodziny, chrzciny, w życiu, na pogrzebie.
Tyś pan wszytkiego świata, tyś niebo zbudował
I złotymi gwiazdami ślicznieś uhaftował.
Tyś fundament założył nieobeszłej ziemi
I przykryłeś jej nagość kwiatki rozlicznemi.
Ty nas uczysz, że wszystko to prowizoryczne
Chwilowe, nastrojowe i iluzoryczne,
A jednak jest! A jednak stoi, zbudowane,
Wyłonione z chaosu, uporządkowane
Trzyma się jako tako i wciąż się opiera
Bezustannym Nicości szarżom. Nie umiera.
Bądź na wieki pochwalon, nieśmiertelny panie!
Twoja łaska, twa dobroć nigdy nie ustanie.
Chowaj nas, póki raczysz, na tej ślicznej ziemi,
Jedno zawżdy niech będziem pod skrzydłami twemi.

To nie było do wystawienia. I nie o Bielsku-Białej. I nie sztuka. Tak mi się zdawało.

* * *

To początek "Sixta" książki chyba. Jeden z czterech. Mam chwilę czasu, więc usiadłem nad tym. Szlifowanie, układanie trwa. Cyklinowanie. Jeszcze potrwa.

2009-02-28 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (1)

Zajęcia z czytania. Zapraszam!

  

W Centrum Wychowania Estetycznego przy ul. Słowackiego 27a będzie się to odbywać. A nazywać się będzie: wiedza o literaturze. W każdy czwartek od 17.00 do 19.00. Dla tzw. młodzieży w wieku do lat 19. Jeśli jakaś tzw. młodzież to ogłoszenie tu czyta, to zapraszam serdecznie i ciepło! Zaczynamy jutro, tj. w czwartek 26 lutego! A potrwa ten kurs cztery miesiące, do wakacji.

Na początek Guillaume Apollinaire. Pewnie "Strefę" i "Łącznikowego" przeczytamy. Coś o jukstapozycji, o awangardzie, Lamahona, Lamahonette, obejrzymy sobie zdjęcia Lou, jakiegoś Picassa może, pogwarzymy i zadam zadanie domowe :)

Do zobaczenia!

2009-02-25 | Dodaj komentarz
Yola
2009-02-25 23:46:24
Starość, cholera, nie radość :->
Komentarzy (0)

Nic specjalnego

  

Budzę się i dzwonię do B.

B to ktoś, kto pomaga mi zabijać czas.

B jest kimś, a ja jestem nikim. B i ja.

Potrzebuję B, bo nie znoszę być sam. Chyba że śpię. Wtedy nie mogę być z kimś. Budzę się i dzwonię do B.

  • Cześć!

  • A? Chwileczkę, wyłączę telewizor. I skoczę do łazienki. Wzięłam tabletkę na odwodnienie, ciągle chce mi się sikać.

Czekałem, aż B wróci z łazienki.

  • No, już jestem - odezwała się wreszcie. - Dopiero co się obudziłam. Zupełnie zaschło mi w ustach.

  • Każdego ranka budzę się, otwieram oczy i myślę: oto nowy dzień!

  • Ja wstaję dlatego, że muszę iść do łazienki.

  • A potem już nie zasypiam - powiedziałem. - Wydaje mi się, że to byłoby ryzykowne. Każdy dzień życia jest jak program telewizyjny. Rano się zaczyna i trwa przez cały dzień - tak samo jest u mnie. Wieczorem mijający dzień jest filmem. Filmem dla telewizji.

Andy Warhol, Filozofia Warhola od A do B i z powrotem.

Znalazłem tego Warhola przypadkiem, wstępując po drodze z ATH do „taniej książki". Scena jak wyjęta z „Factory 2", tylko że tam to Brigid Berlin dzwoniła do Warhola, czyli Iwona Bielska do Piotra Skiby. On odbierał, był życzliwy jakoś. Nie odkładał słuchawki. Grzecznie słuchał jej czterdziestominutowego monologu. Tu, w książce jego własnej to on szuka od rana jej głosu, jej tokowania o wszystkim i niczym.

Brigid: Zostanę w łóżku tak długo, aż zatelefonują ci, do których ja chciałam dzwonić. W ten sposób zaoszczędzę przynajmniej parę centów.

Pytałem Igę Gańczarczyk o te improwizacje w „Factory 2". Iga, która pracowała nad „Factory 2" jako dramaturg, prowadziła w sobotę i niedzielę forum dramaturgiczne w warszawskim Instytucie Teatralnym. Szliśmy na obiad, w przerwie zajęć, i spytałem. I okazało się, że oni nie improwizują! Improwizacje były na próbach, zostały spisane i opracowane, po czym aktorzy nauczyli się ich na pamięć. Mam wrażenie, że prawie wszyscy, którzy widzieli „Factory 2" żyją w przeświadczeniu, że każdy spektakl jest inny, bo inaczej ich improwizacje niosą. A tu nie. Można by przyjść z tekstem i sprawdzać. Zastanawiam się, czy przeważa chwilowe jednak rozczarowanie, że nie improwizują, czy szacunek, że mówią tekst z pamięci tak, że nie chce się uwierzyć, że to z pamięci.

Dwa dni spędzone w Łazienkach, w Instytucie. Godziny dyskusji nad tekstami, uwielbiam to. Gdyby tylko jakoś bardziej być wyspanym, a z tym ostatnio krucho. Niedospanie pernamentne.

Na kolejnym obiedzie G. opowiada o teatrze amerykańskim bardzo ciekawe rzeczy. Streszczając jej długą barwną opowieść, teatr amerykański, nawet ten najtrudniejszy i skierowany do tzw. widzów wymagających, jest prosty, jest kawa na ławę. Zupełny brak offu tak, jak się go rozumie w Europie.

I całość brzmi, jak tytuł telewizyjnego show wymarzonego przez Warhola, który on sam chciał prowadzić: NOTHING SPECIAL.

2009-02-24 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (11)

Skulony dziennikarski ptaszek

  

Zawsze się borykam z tą myślą, na ile mogę brać udział w polemikach i dyskusjach o własnym tekście. Czasem mnie aż skręca, tak bardzo ktoś przekręca, albo źle coś czyta, albo czegoś nie dostrzega, co przecież JEST NA WIERZCHU POŁOŻONE, albo ma jakieś oczekiwania, które wydają mi się absurdalne. A z drugiej strony doceniam tę prastarą mądrość, że tekst ma się bronić sam, spektakl ma się bronić sam, co mogłem powiedzieć, powiedziałem w nim, więc nie dyskutować z opiniami, recenzjami. No ale mnie skręca, bo znów ktoś przekręca! Bo to nie tak, nie to, nie tędy!!! No ale nie powinienem, bo będzie, że sam tłumaczę siebie, bez sensu.

I tak między tą Scyllą i Charybdą próbuję przesmyrgnąć.

Tak więc, choć miałbym jeszcze sporo do powiedzenia Marcelemu Rozwadowskiemu w rodzaju zwrócenia uwagi na fakt, iż ojciec dostaje apopleksji, kurcze, z miłości do syna przecież, która nagle się na niego zwala, z bezsilności, że synowi pomóc nie może, że on sam był takim Franiem kiedyś, no to już nie. Pallas palec na mych ustach kładzie.

Za to wypadałoby jakąś recenzję tu wrzucić. Może tę z ptaszkiem. Akurat pierwsza z brzegu mi się otworzyła.

Z "Dziennika Wschodniego":

Sutki sterczą i ptaszek kuli się z zimna. Po wyjściu ze spektaklu Łukasza Witta - Michałowskiego w sercu robi się goło i niewesoło.

W scenie kuchennej ojciec pokazuje synowi i córce, gdzie jest ich miejsce. Ponieważ nie potrafią zachować się przy stole, każe im rozebrać się do rosołu. Zaczyna córka. Rozpina bluzkę i ściąga spódnicę. Zdejmuje stanik i zsuwa majtki.

Jej sutki sterczą. Widzowie wstrzymują oddech, kiedy nie chce rozebrać się syn. Jak ojciec wrzaśnie, posłusznie zrzuca gatki. Jego ptaszek kuli się z zimna.

Stoją nadzy i bezbronni. Pierwszy sukces reżysera. Widzom robi się nieswojo. Wobec szczupłych bioder aktorki i genitaliów aktora są onieśmieleni.



Tekst

Autorem inspirowanej "Listem do ojca Kafki" sztuki "Ostatni taki ojciec" jest Artur Pałyga. W swoim tekście chce przekonać widzów do tego, że "Skończył się czas ojców! Nadchodzi epoka tatusiów! Ci ojcowie, którzy nam jeszcze pozostali są jak dinozaury, są ostatni i nie cieszą się bynajmniej poparciem społeczeństwa. Ten model już wyszedł z użycia. Panom dziękujemy! Dziś już nie ojciec, tylko kumpel, nie mąż, ale partner jest modelem obowiązującym, lansowanym i pożądanym".

Pałyga pokazuje ojców, którzy potrafią pasem zdzielić syna i żonę. Którzy piją, chodzą na dziwki, kupują telewizor i tresują domowników, jak się z nim obchodzić. Pokazuje też tęsknotę dzieci za ojcem, który potrafi przytulić. I tęsknotę żon za mężem, który zamiast przelecieć żonę, potrafi ją ukochać.

Aktorzy

Największe zaskoczenie po najnowszej premierze Łukasza Witta - Michałowskiego. Młodzi aktorzy plus jeden weteran ( ma za sobą odsiadkę i skrócony wyrok) znakomicie mówią. A to jak grają, często dorównuje, często przewyższa zawodowy teatr.

Rola ojca, matki i syna prima sort. Zresztą trudno się dziwić. Michałowski zatrudnił w spektaklu młodych, ale bardzo dobrych aktorów z całej Polski. Łukasza Pruchniewicza z Teatru Nowego w Łodzi, który gra na bębnach afrykańskich i gitarze. Marię Daiksler z Olsztyna, która zagrała w głośnym spektaklu "Czarownice z Salem" w Białymstoku i ma za sobą pracę w Gardzienicach.

Ewę Pająk, która już zagrała w spektaklach "Moralność Pani Dulskiej", "Śluby Panieńskie", "Skiz", "Sanatorium pod Klepsydrą", "Mayday, Mayday", "Osiem w poziomie" czy "Łotrzyce". Zagrała też jedną z głównych ról w filmie "SPAM" Radka Hendla, nagrodzonym na Festiwalu Kina Niezależnego "Oskariada" w 2005r.

W tej doborowej stawce doskonale radzi sobie Dariusz Jeż, który na scenie występuje po raz pierwszy. Ale w życiu dostał niezły wycisk.

Zdarza się, że aktorzy nakręceni przez młodego reżysera "przeginają". Wtedy szarża bulterierów przypomina szarżę foksterierów. Ale to tylko przez moment.

Scenografia

Jest mobilnie i szybko. Widzowie siedzą na ruchomych platformach, stylizowanych na naczepy wojskowych samochodów. Realizm podkreślają burty, zapinane na łańcuchy. Co kwadrans maszyniści przebrani za żołnierzy przestawiają widownię. A widzowie czują, jakby grunt usuwał się im spod nóg.

Platformy idealnie wpisują się w zdewastowane hangary warsztatów dawnej samochodówki.

Liszaj, smród i dziury w murach, przez które wpada lodowate zimno to idealne miejsce na spektakl.

Na dziurawej ścianie wyświetlane są odrealnione obrazy. Tak jakby liszaj z grzyba żył. Zawłaszczał mieszkańców wojskowych koszar, gdzie dzieje się akcja.
Niektóre ze scen stylizowane są na teatr Tadeusza Kantora, inne na teatr Mądzika. Jeszcze inne na lubelski teatr tańca.
Czy nie za dużo tej stylizacji?

Reżyseria

Łukasz Witt - Michałowski poszedł na całość. W przekonaniu - że do współczesnego pokolenia, zewsząd atakowanego przemocą, ludzkim dramatem i seksem w Internecie - stonowane środki nie przemówią, podkręcił spektakl "na maksa".

Do ostrego tekstu dołożył ostre aktorstwo, ostre sceny (jedzenie z trumny, w której leży nieboszczyk), nagość aktorów i hałaśliwą muzykę, która nuży.

W dodatku pomieszał kilka poetyk teatralnych. Co z tego wyszło? Eklektyzm na scenie. W najczystszej postaci. To tak, jakby serial o Kiepskich wyreżyserował Tadeusz Kantor, a Leszek Mądzik zrobił scenografię.

Reżyser musi jeszcze trochę pożyć, a spektakl musi dojrzeć.
Trzeba go rozebrać z niepotrzebnych gestów, zbytecznej nadekspresji, hałasu i dłużyzn.

Wtedy będzie lux!

Przesłanie

Jest taki wiersz Stanisława Grochowiaka "Rozbieranie do snu". W którym wcale nie chodzi o rozbieranie. Tylko o umieranie.

Podobnie jest ze spektaklem "Ostatni taki ojciec". Wcale nie chodzi o ojca, który pasem zdzieli syna, zabroni mu onanizmu i zatłucze żonę.

Chodzi o to, żeby ojcowie i synowie, matki i córki - które przyjdą na spektakl - zobaczyli siebie. Jak na dłoni. Wyszli z teatru z goło i niewesoło w sercu. I zaczęli pracę nad sobą.

W Lublinie robi się dużo spektakli. Lepszych lub gorszych. Tylko, że większość z nich jest zupełnie oderwanych od życia.

Jeden spektakl Łukasza Witta - Michałowskiego jest ważniejszy od kilku lubelskich spektakli na raz.


Opowiadał mi Roman Wilhelmi, że kiedyś przyszła do niego studentka, żeby napisać pracę magisterską o jego aktorstwie. Chciała analizować odręczne notatki aktora pisane na scenariuszach. Dostała, co chciała. Zobaczyła czyste kartki. Od czasu do czasu podkreślenie. I krótki wpis: "przypier...".


Waldemar Sulisz

2009-02-18 | Dodaj komentarz
Witt
2009-02-18 16:57:20
Jest i odpowiedz na odpowiedz Marcela R : http://marcelirozwadowski.blox.pl/html/1310721,262146,725.html?1
arturpalyga
2009-02-19 00:16:45
Witt, ja tam widzę tylko odpowiedź na moją odpowiedź, którą już widziałem. Może byś przestał biegać tam i z powrotem i szturchać kijem raz mnie, raz Kondrasiuka, zachował się jak mężczyzna i powiedział coś.
arturpalyga
2009-02-19 03:00:23
A widziałeś jak kolega Kuśmirowski pięknie na okładce "Lampy" wyszedł? http://www.lampa.art.pl/
Witt
2009-02-19 16:13:29
Well,moje zdanie jest takie,że żaden tam z ciebie Odyseusz a z Kondrasiuka Kirke.Bo albo unikniesz Charybdy albo dorwie cię Scylla. Listkiem figowym też nie jestem, zebym mial ratowac cos co ratuje sie samo.Jest nim raczej jakies poczucie skromnosci i umiaru, ktorym zdaniem niektorych dzisiejsi autorzy bioracy sie za pisanie o wszystkim gladko i z rekawa zdaja sie nie grzeszyc. Ja nadal, jak i dotad ( o czym doskonale wiesz ) uwazam "Ojca" za najlepszy twoj tekst a twoja umiejetnosc przenoszenia na papier i formulowania umykajacych wyrazowi stanow-darem unikalnym. Rozwazania Kondrasiuka i twoje wchodza tymczasem na dosc grzazki grunt w ktorym blisko do Edypa i Freudowskich totemizmow. Kazdy gotujacy uwielbia przyprawiac zupe wedle wlasnego uznania i w zaleznosci od tego co jadal wczesniej jego kubki smakowe zadaja ostrzejszej badz lagodniejszej najogledniej piszac mikstury.No i znakomicie- tak byc powinno i z tego sie raduje . U Becketta w " Katastrofie" ponizany Protagonista na koncu samym podnosi glowe. A u ciebie Ojciec powiada" Zostawie ci zapalona lampke".Mnie to wystarcza.
kondrasiuk
2009-02-19 22:01:14
ach ci krytycy! znowu nie rozumieją. Może lepszym tytułem tej notki byłaby fraza: "Dziennikarze to c.h.u.j.e" albo "krytykom nie staje"?
g.kondrasiuk
2009-02-19 22:09:29
a, i zapomnialem pozdrowic no i zaprosiłem całą tą barwną rodzinkę Frania w moje wiejskie kuluary około wiosny jak bedzie mozna rozpalic ognisko bedzie okazja wpaść we właściwy ton polemik tzn po ludzku pogadac a nie popisać na blogach tzn nie chce ciągne dalej tego dyskursu, raczej osobno i na kanwie, bo tak lubie i tak jest "przyzowiciej" ostatnio chłopaki z prowizorium odezwali sie na forum e-teatru w odpowiedzi drewniakowi po emigrantach i to było dla mnie strasznie przykra lektura nic to nie wniosło, poza zażenowaniem nie wolno odpowiadac krytykom, tylko w sztuce tak mysle g
arturpalyga
2009-02-19 22:36:49
Ejże! O co ta mowa? Przecież ja tu Panu Krytykowi Suliszowi ani nie wadzę, ani nie kadzę. Chce pisać o ptaszkach i sutkach, niech pisze. Wyróżniam wszak sobie, podkreślam tę recenzję przez zacytowanie. A skojarzeń, zabaw słownych niechże mi pan Kondrasiuk nie odmawia.Oskarżanie mnie, starego pismaka, o awersję do dziennikarzy jest ni z gruchy ni z pietruchy. A z panem Rozwadowskim pozwoliłem sobie na krótką dyskusję nie w sprawach jego oceny spektaklu bynajmniej. Już nie wpadajmy też w taki ton, że jak krytyk mówi, to mamy wszyscy milczeć. Tyle.
arturpalyga
2009-02-19 23:37:06
A i pozdrawiam również. Jako Bóg Ojciec rodziny Frania powinieniem na tym ognisku gorzeć w postaci krzewu.
Witt
2009-02-20 01:09:19
Kondrasiuk widze także jakis niedopieszczony- a ja obydwu Panow z rozkosza czytuje rowniez w wersji polemicznej.A skojarzenie ze sprawa odpowiedzi Drewniakowi chybione bo my tu przecie nie na ogolnopolskim forum tylko intymniej.Szepczac.Ja Cie Palygo nie jako krzew plonacy ale bardziej w charakterze weza miedzianego na Kondrasiukowej samotni widze ;)
arturpalyga
2009-02-20 01:53:25
Że na drzewcu zatknięty?
kondrasiuk
2009-02-20 12:41:01
zatkniemy kogo trzeba, komu trzeba i jak trzeba
Komentarzy (3)

Jesteśmy lepsi

  

W odpowiedzi Marcelemu Rozwadowskiemu

1.

Kpi sobie pan Rozwadowski, żem młody dramaturg grubo po trzydziestce. I kpi słusznie. Tak, też mnie śmieszy, jak mnie młodym dramaturgiem nazywają. Zdementowałem to już raz na konferencji prasowej dość jednoznacznie, zdementowałem panu z telewizji. A oni dalej, wszędzie, uparcie, jakby się umówili. Co poradzić? Przecież nie będę sprostowań pisał w tej sprawie, no już bez przesady. Tak mają. Jak się nie osłuchali z nazwiskiem, to nazywają młodym. Myślę, że na tym to polega. Wszyscy wpadamy w jakieś stereotypy. Rzecz w woli ich przekraczania.

2.

Ten zarzut powtórzył się w recenzji jakiejś. Że początkowa teza o końcu ojców, początku tatusiów nie potwierdza się w spektaklu.

Pisze Rozwadowski (www.marcelirozwadowski.blox.pl):

Jeśliby nawet odeszli, to chuj im na grób, posługując sie Ojcowym idiomem.

Może i nastała jakaś mętna i nieciekawa breja, z której póki co nic się nie wyłania,

ale co z takiego gówna może się przecież wyłonić.

Pisze, potwierdzając, powtarzając własnymi słowami dokładnie to samo, co ta niby teza głosi. Niby, ponieważ to nie jest żadna teza tak naprawdę. Szanowni krytycy całej tej, powiedzmy, kampanii przedpremierowej, traktują, jak się okazuje, nasze odezwy i manifesty, jak rozprawkową tezę, którą następnie praca nasza, czyli spektakl, będzie minuta po minucie potwierdzać, dochodząc w puencie do potwierdzenia ostatecznego tego, co powiedziane zostało na konferencji prasowej. Otóż tak nie jest. To nie teza. To pretekst do rozpoczęcia rozmowy i wszystko. Istotny pretekst. Franio nie bez powodu mówi: Nikt nigdy nie był w stanie uszczęśliwić mnie tak, jak mój ojciec. Jeśli pisze Rozwadowski, pisze recenzent, że wstęp jest chybiony, tytuł jest chybiony, zapowiedzi były chybione, to znaczy, że tego zdania nie usłyszał, albo je zlekceważył, albo uznał za chybione również.

Oczywiście, że tacy ojcowie są nadal. Ale dziś są nieakceptowani, bo model się zmienił, a oni nie nadążają. I przecież nie mówię, że to źle. Myślę, że to dobrze.

Sprzeciwiam się jednak mocno nazywaniu ojca z „Ostatniego takiego ojca" psychopatą, a rodzinę Frania rodziną patologiczną. Równie dobrze ojca Kafki można nazwać psychopatą. Rodzina Izaaka, syna Abarahama, w dzisiejszym świecie też byłaby uznana za patologiczną. Nadużyciem jest jednak, i to najdelikatniej mówiąc, nazywanie jej rodziną patologiczną.

Franio z „Ostatniego takiego ojca" żyje w takim czasie i w takim środowisku, gdzie to jest środek normy, a nie żadna patologia. „Widzicie, jak macie dobrze" - mówi w jednej ze scen ojciec do rodziny swojej. Ma rację. Absolutnie ma rację.

To nie jest alkoholik, to nie jest zboczeniec, to nie jest kat maltretujący dzieci. Być może można mu zarzucić, że nie jest intelektualistą, ale to akurat żadna patologia. Sporo było takich, którzy w tym spektaklu odnaleźli swoich ojców i jest co najmniej nieostrożnością pakować ich sobie od razu bezpiecznie do szufladki „patologia". Proszę zauważyć, że to stary mechanizm obronny: przyklejamy tabliczkę „patologia", nas to nie dotyczy, paszoł won. I już fajni jesteśmy. Dobrzy, czyściejsi. Lepsi i w ogóle. My mamy zdrowe rodziny, fajne, zdrowe relacje i sami ze zdrowych jesteśmy, zupełnie, zupełnie innych od tych chorych. Odcinamy się od tych potworów plugawych. Tak?

2009-02-17 | Dodaj komentarz
brew
2009-02-17 03:59:24
dobrze powiedziane. tak naprawdę nie ma żadnej "recepty" na ojca, na rodzinę też nie. czym jest rodzina? czemu ma służyć? wychowaniu potomstwa czy pogłębianiu relacji dwojga ludzi? a owo potomstwo - jakie powinno być, żeby można było uznać je za dobrze wychowane? czy ma być jak najlepiej przystosowane do społeczeństwa, czy też ma być takie czy owakie? a społeczeństwo wciąż się zmienia. normy wychowawcze zmieniają się. a ludzie nadal łączą się raczej przypadkowo i nagle zaskoczeni spostrzegają, że oto tworzą rodzinę. właściwie jest tak, że nikt nic nie wie, a droga z pokolenia do pokolenia składa się z mnótwa zawiłych, pokrętnych ścieżek i zarośli.
Witt
2009-02-17 15:18:49
Mości Arturze - Kondrasiuk przez telefon mię poinformował,że już skrobie odpowiedz na Twą odpowiedz Jemu ;) Ja czytam z rozkosza ajak dojrzeje to Was obu podsumuje ;)
brew
2009-02-23 19:51:42
na pewnej niemieckiej stronie teatralnej cytowany jest sartre - "nie ma dobrych ojców, taka jest zasada"/"z zasady dobrych ojców nie ma" (nie znam oryginału).

Informacje:


Na górze: Fabula mundi, Warszawa, Teatr Dramatyczny. Dyrektorzy i dyrektorki teatrów europejskich, dramatopisarki i dramatopisarze.

SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» grudzień (3)
» listopad (5)
» październik (6)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Danka]
Dziękuję ! Mam nadzieję, że uda mi się kupić. Te w sieci czytałam.
[arturpalyga]
W Polsce niewiele się wydaje sztuk teatralnych, bo i grono czytelników jest niewielkie. Jest szacowny...
[Danka]
Przeczytałam o Panu w Wikipedii. Imponujące !!! Skromny człowiek z pięknym życiorysem. GRATULUJĘ...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1484270
Newsów: 707
Komentarzy: 2137
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała