arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - marzec 2009


Komentarzy (0)

Nikt nie jest stąd

  

Nie ma żadnych miejscowych, jeśli się spojrzy z perspektywy. Wszyscy jesteśmy z rodzin emigrantów. Jedni przybyli wcześniej, inni później. Patrząc na całą historię świata, łatwo stwierdzić, że zasadą ludzkości jest, że ciągle zmienia miejsce. Czy jeśli przyjmiemy za swoją pramatkę z Afryki, czy biblijną Ewę, na jedno wychodzi, jeśli chodzi o ruch i emigrację. Nieustanny ruch. Fale - raz tu, raz tu, ale nieprzerwanie gdzieś, skądś, dokądś. Mówienie: my jesteśmy stąd, a wy jesteście obcy - jest w tym kontekście oczywistym nadużyciem. Można jedynie powiedzieć - my przyszliśmy wcześniej.

Przez dwa dni mówiliśmy o tym w Instytucie Teatralnym, na Forum Dramaturgicznym. Warsztaty prowadzili Synna Behrndt - autorka książki o dramaturgii, wykładowca na uniwersytecie w Winchester, i Douglas Rintoul, reżyser teatralny z Londynu. Ustawialiśmy scenki, pisaliśmy dialogi, opowiadaliśmy o swoich rodzinach, dziadkach, prababciach. Nie było rodziny, w której ktoś skądś dokądś by się nie przenosił, nie zmieniał miejsca zamieszkania, a reguła była taka, że w każdym pokoleniu był ruch.

A cały ten ruch, od początku świata, jest napędzany przez sen o lepszym życiu, czy też raczej może o życiu normalnym. Sen o normalnym życiu. Że gdzieś tam będzie się żyło normalniej. Więc tam wyruszamy.

Douglas i Synna przygotowują o tym spektakl w Londynie. Ma mieć tytuł właśnie „Dream dreamt by another" (dosłownie: sen śniony przez innego). Nie ma żadnego tekstu. Poszczególne sceny powstają na podstawie wspólnych rozmów z aktorami. Wspólnie buduje się spektakl, obmyśla się go. Ścierają się koncepcje, pomysły. Wspólnie decyduje się, która koncepcja przechodzi. W angielskim ma to nazwę devising theatre. W polskim nie ma nazwy. No. Myślę sobie o tym wszystkim. Wieczorem rozmowy o teatrze niemieckim między innymi, o tym jaki ważny jest tam ten teatr, o różnicy między aktorami itd.

Fajne te ustawienia przodków. Ustawiało się ludzi na scenie, ludzi z widowni, żeby odegrali drzewo genealogiczne opowiadającego. To jest babcia Frania, to wujek Edward id. Do wykorzystania.

2009-03-30 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (2)

Sąd

  

Jiří Langer postanowił zostać pobożnym Żydem. Nauczył się hebrajskiego i zaczął studiować żydowskie księgi. Po dwóch latach ślęczenia nad pismami, pojechał do Bełżca. Wrócił w stroju chasyda, oplotkowany przez całe miasto i wyśmiany przez rodzinę. Zgłębianie Kabały zaczął, zgodnie ze wskazówkami rabbiego z Bełżca, od siedemnastowiecznej księgi „Reszit chochma" (Początek mądrości) napisanej przez palestyńskiego mędrca kabalistę Elijahu de Vidasa. To jedna z ksiąg z bielskich zbiorów Salomona Halberstama, wówczas już nieobecnych w Bielsku i częściowo przekazanych do Wiednia.

„Reszit chochma" mówi o tym, że każdego dnia, o każdej godzinie odbywa się sąd nad człowiekiem.

„Każdego dnia zawisa Sąd nad światem, bo świat został stworzony na Sądzie, to znaczy według zasad Prawa, i to jest jego fundament. Dlatego strzeże się człowiek grzechu, bo nie wie, kiedy rozpocznie się nad nim Sąd. Zdarzyć się może, siedzi w swym domu, a tam zaczyna się Sąd nad nim, albo idzie na dwór z domu, a Sąd już radzi i nie wie, czy powróci jeszcze w dom, bo Sąd podąża przed nim." - pisze Elijahu de Vidas. - „Kamienie jego domu i mury jego domu świadczą przeciwko niemu [...] Dwa służebne anioły towarzyszą człowiekowi i świadczą przeciw niemu. [...] Członki człowieka świadczą przeciw niemu. [...] Gdy człowiek podniesie się ze swego łoża, stoi przed nim dwóch świadków i chodzą z nim przez cały dzień. [...] Świadkowie wołają: „Odstąp od złego, czyń dobro". Jeśli ich posłucha, to dobrze, jeśli nie, ujrzy szatana stojącego po jego prawicy, oskarżajacego go, a wszyscy poświadczą przeciwko niemu jego grzechy na Sądzie. Nawet najtajniejsze myśli człowieka są zanoszone przed Sąd."

Dalej jest o bramach, przez które trzeba przejść, aby osiągnąć świętość, a przed każdą bramą stoją strażnicy. Tora oznacza Bramę. Jiří Langer pisze książkę pt. „Dziewięć bram".

Langer spaceruje po Pradze z Franzem Kafką. Kafka pisze w swoich „Dziennikach":

Nazywam się po hebrajsku Amszel, jak dziadek mojej matki - linii macierzystej, który jako bogobojny i uczony mąż o długiej siwej brodzie żyje jeszcze w pamięci mojej matki."

Amszel Kafka po spacerach i rozmowach z Langerem pisze „Proces". „Proces" zaczyna się, gdy Józef K. podnosi się ze swego łóżka i stoi przed nim dwóch strażników, którzy informują go o sądzie, jaki się nad nim rozpoczął.

Jiří Langer został powołany do ck wojska. Rychło aresztowano go i osadzono w więzieniu wojskowym za odmowę przyjmowania niekoszernych wojskowych posiłków, za odmowę pełnienia służby w sobotę i za odmowę obsługi karabinu. Dzięki interwencji rodziny został zwolniony jako psychicznie chory.

„Piszę od paru dni - relacjonuje Kafka w „Dziennikach" po rozpoczęciu „Procesu". - Zyskałem pewien sens istnienia, a moje regularne, puste, szaleńcze życie kawalerskie ma jakieś uzasadnienie."



2009-03-26 | Dodaj komentarz
Grek udający Rzymianina
2012-05-02 23:12:17
Witam, posiadam "9 Bram" Langera, ale od dawna szukam "Reszit Khokhma" de Vidasa, czy orientue się Pan gdzie można znaleźć i czy po Polsku?? Będę wdzięczny, za odpowiedź.
arturpalyga
2012-05-03 00:22:47
Powinien Pan znaleźć po angielsku. Reshit Chochma. Proszę poszukać w Amazon.
Komentarzy (4)

Psychopaci są wśród nas

  

W Bielsku-Białej mieszka około 5000 psychopatów. I pewnie co najmniej drugie tyle socjopatów. Gdyby się zorganizowali, mogliby mieć swoich radnych i parlamentarzystów.

Statystycznie psychopaci stanowią około 3 procent społeczeństwa.

Psychopatia to błąd w mózgu. Osoba obarczona błędem nie ponosi za to winy. Tam, gdzie inni mają ośrodki odpowiadające za empatię, za relacje międzyludzkie, psychopaci mają pusto. Pod tym względem to taka sama niepełnosprawność, jak np. autyzm. Można się oburzać na to, że autyzm jest naprawdę i że dotknięty tym człowiek tego nie wymyśla, nie udaje, ale to wynik wady mózgu, którą go obdarzył Pan Bóg lub Matka Natura. Podobnie z psychopatami.

Istnieje też psychopatia nabyta, czyli socjopatia. Czyli z grubsza to samo, co zwykła psychopatia, tyle że wywołana czynnikami zewnętrznymi np. dorastaniem w chorej rodzinie. Bliżej nerwicy.

Prowadzi się terapię z psychopatycznymi dziećmi. U chłopców można rozpoznać psychopatię około ósmego roku życia. U dziewczynek dopiero około 14 roku życia. Terapia może przypominać tresurę zwierząt. Metodą nagród i kar kształci się odruchy zastępujące ludzkie uczucia. Co do skuteczności terapii psychopatów zdania są podzielone.

Wymyślona scenka: facet, Austryjok rozmawia z kumplami o inżynierze Fritzlu. Rozmowa idzie w tym kierunku, co wiele rozmów, które ostatnio na ten temat słyszałem, lub które odbyłem, czyli: „jaja bym mu wyrwał żywcem", „rżnąłbym go tępym nożem po kawałeczku i czekał, aż dojdzie do siebie, żeby rżnąć dalej", „kazałabym go wlec nagiego za samochodem przez miasto aż zdechnie z bólu" itd. itp. Najłagodniejsi mówią: „Zastrzeliłbym gnoja na miejscu". Mamy 3 procent psychopatów? Wystrzelać ich profilaktycznie? Poddać eutanazji? „Jestem przeciwny eutanazji, ale nie w tym przypadku". "Jestem przeciwny karze śmierci, ale ich bym postawił pod ścianą i potraktował serią z automatu".

Wtedy dzwoni telefon. Okazuje się, że facet jest terapeutą. Dostaje propozycję poprowadzenia terapii w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym z psychopatą Fritzlem. Podejmuje się. Zaczyna inaczej mówić, inaczej na niego patrzeć. „Trzeba zabić potwora, ale ocalić człowieka" - mówi kumplom, którzy milkną w jego obecności. W głębi duszy jest podekscytowany. Starannie przygotowuje się do pierwszej rozmowy. Uda mu się? W momencie, kiedy stawiamy takie pytanie, czyli dopuściliśmy w ogóle taką możliwość, ocaliliśmy Fritzla. Czy słusznie?

Kiedyś miałem okazję rozmawiać z prof. Zollem o karze śmierci. Mówił, że jeśli morderca, kat, zboczeniec, zwyrodnialec, terrorysta, psychopata jest unieszkodliwiony, czyli siedzi w więzieniu, zabicie go jest czystą zemstą, niczym więcej. Zabijając go, robimy to samo co on. Naśladujemy go. Przyjmujemy jego sposób argumentowania i rozstrzygania spraw. Zacieramy różnicę między nim, a nami. A wtedy za co go karać?

2009-03-21 | Dodaj komentarz
Artur Bartkiewicz
2009-03-21 19:47:39
Tylko że psychopata może być bardzo inteligentny i z maksymalnie 25 lat odsiedzi połowe. Wyjdzie za dobre sprawowanie, ładne rysunki, rozmowy z psychologiem itp. Kto po wyjściu będzie odpowiedzialny za niego ? Może byc tak , jak ostatnio z Łomiarzem.
Witt
2009-03-21 22:04:23
Jeśli delikwent zamiast empatii ma puste miejsce, to jak go karac, skoro pustym miejscem nie wyczuje w czym rzecz? ;)
brew
2009-03-22 00:05:02
a jeśli zestawić te tematy - psycho-/socjopatię z pro-/arodzinnością - to wychodzi z tego ciekawy obraz. bo gdzie właściwie zaczyna się psychopatia i czy tak naprawdę, pomijając prawa ustalone w celu zaprowadzenia ładu w społeczeństwie, czyli masowym zgrupowaniu ludzkim, wolno nam wydawać sądy, stwierdzając, że coś jest złe, bo nam się nie podoba?
MSZ
2009-03-26 00:30:15
Nie wiedziałem, że jest nas aż tylu. 5000 może wpłynąc na wyborczy wynik!! Do dzieła!
Komentarzy (17)

Księga Próżnych

  

Przyszła do mnie pani z polskiej edycji „Who is who". Bardzo sympatyczna. Wcześniej dzwonili, umawiali, mówili, że ludzi z Bielska spisują ZNACZĄCYCH, wysłali schemat pytań, ile dostałem odznaczeń itp.

- Z jednej strony to straszny obciach być w czymś takim - pomyślałem sobie. - Z drugiej jednakże czuję już, jak moja połechtana próżność rozwiera dzióbek i jeść woła.

I tak rozdarty pomiędzy być albo nie być w „Who is who" umówiłem się na spotkanie.

Dwukrotnie upewniłem się, że nie będę musiał nic za to zapłacić, bo słyszałem tu i ówdzie, że cale to „Who is who" to takie polowanie na jelenie. Dwukrotnie zostałem uspokojony, że nic mnie to nie będzie kosztowało. No to dobra.

Rozmawialiśmy pół godziny. O moich rodzicach, o moich gazetach, o moich odznaczeniach, o moim synu i o mojej żonie ukochanej. Ciekawiło mnie np. dlaczego nie zrobią sobie takiej notki z wiadomości w necie, skoro jest tego sporo. W każdym razie było naprawdę miło. Praca jak praca.

I wreszcie przyszło do finału. Egzemplarz może pan sobie zakupić w różnych wydaniach, do wyboru. Są egzemplarze na zwykłym papierze, w postaci normalnej, zwykłej książki, ale są i oprawione w skórę, z klamerką, ze złoconymi stronami i z naklejoną na okładkę tabliczką z moim nazwiskiem. Kosztują te ostatnie 2,5 raza tyle ile wynosi moja pensja na uczelni. Jeśli chce się informacje dodatkowe w notce, płaci się dodatkowo. Jeśli chce się zdjęcie przy notce, płaci się za zdjęcie.

Obejrzałem sobie przykładowy egzemplarz. Wypasiony. Do postawienia na półce nad telewizorem w sam raz. Pełno nieznanych nazwisk, niektóre ze zdjęciem - to ci, co zapłacili.

„Kto jest kim" dowiedzą się ci, którzy wyłożą tę kasę na swój egzemplarz. Tzn. przeczytają notkę o sobie i między kim są. I będą pokazywać znajomym. Nie wierzę, że to jest w ambasadach, czy w bibliotekach. Jakiej bibliotece chciałoby się zaśmiecać półki takim czymś? Tyle tomów z nazwiskami i odznaczeniami? Po grzyba to komu?

Pani zgodziła się, że to zarabianie na ludzkiej próżności. Z czegoś trzeba żyć. Kiedy już okazało się, że nie zamierzam kupić żadnego egzemplarza, informacje o moich performensach, o których sobie przypomniałem, już nikogo nie interesowały.

Morał: albo jest się próżnym, albo skąpym. Jedno wygrywa.

2009-03-18 | Dodaj komentarz
jakub andrzejewski
2009-03-18 16:09:20
Podobny numer zrobiła mi kiedyś Pańska ATH. Organizowali sympozjum i poprosili mnie o przygotowanie oraz wygłoszenie referatu (oczywiście za frajer!). Gdy zapytałem nieśmiało, czy materiały z tego sympozjum będą gdzieś opublikowane, dowiedziałem się, że i owszem, mój też , ale jak za publikację zapłacę. Celowo nie wymieniam czasu, tematu oraz organizatorów owego sympozjum, bo nie o to chodzi, ale o tzw. "kulturkę".
arturpalyga
2009-03-18 17:04:32
Z tego co się orientuję to dość normalna sytuacja na polskich uczelniach.
jakub andrzejewski
2009-03-18 17:10:18
Jeżeli tak, to pani z Who i who jest rozgrzeszona, bo ona przynajmniej nie ukrywała komercyjnego aspektu całej sprawy,.
arturpalyga
2009-03-18 23:23:47
Prędzej byłbym skłonny zrzucić się na wydrukowanie Pańskiego referatu w publikacji wydawanej przez państwową uczelnię do rozprowadzania wśród zainteresowanych niż na spis moich nagród na pozłacanych kartkach wydany przez prywatną firmę do postawienia na półce między szklankami. To pierwsza inwestycja ma jakąś szansę, aby być sensowną.
Mz
2009-03-19 22:32:23
Szanowny Panie, na obronę ATH-u powiem tylko, że mi publikują za darmo, a jestem tylko marnym studentem.
Witt
2009-03-20 00:27:46
Mości Arturze, a Świadków Jehowy już zapraszałeś do domu celem umieszczenia Cię na liście 144,jeśli się nie mylę tysięcy zbawionych,wbrew 50/50 procent Augustyna o ktorych wspomina Beckett w Godocie ? Tam tez płacą składki bo każda organizacja z czegoś życ musi. Do poprzedniego artykułu nieco spózniony dodam,że Jezus używał parabol i mowy paradoksalnej,ktora dzisiaj koresponduje z koanami Zen.A parabole maja to do siebie ze sa przejaskrawieniem,zatem slowa " Miec w nienawisci Ojca swego i matke swoja" sa nieco niekompatybilne z dzisiejszym naszym pojmowaniem nienawisci. Galilea byla taka prowincja wobec Jeruzalem jak dzisiejszy Zgierz wobec Warszawy, zas Jezus w swoim ewangelicnym zyciorysie dwukrotnie zaledwie( poza epizodem 12 latka) przebywal w Jerozolimie.Wolal wiochy wokol jeziora Genazaret , niz stolice w ktorej kpiono z aramejskiego wiochmenow.Nazarenczykow opisuje sie jako bardzo rzutkich i bojowo usposobionych, prawie Zelotów , spisjacych przeciwko hegemonii Rzymu nacjonalistow. Co za tym idzie Jezus wcale nie byl jakims kosmopolita, czy osobnikiem skoncentrowanym wokol idei"Idzcie i nauczajcie narody",ktory to tekst prawdopodobnie dopisano w I albo II wieku n.e,ale synem swego narodu ktory Pogan nazywal wieprzami a uczniom wielokrotnie zakazywal odwiedzanie miejsc ktore zamiesziwali np Samarytanie.Idea absorbcji swiata posthellenistycznego,zamieszkanego przez potencjalnych nieobrzezanych wyznawcow zrodzila sie w glowie Pawla, ktory to twierdzil " Czyz nie widzialem Pana" de facto ogladajac Go jedynie w swym widzeniu w drodze do Damaszku.Jemu tez zawdzieczamy portret Jezusa poza-zydowskiego , idacego pod strzechy Grekow. Spotkanie Pawla z apostolami spowosowalo waśń, ktorej efektem byl tenze wlasnie podzial na chrzescijanstwo zydowski i te skierowane do nie-Zydow.Pisze o tym dlatego, ze o Sokratesie i Jezusie wiemy naprawde niewiele poniewaz nie pisali,chyba ze na pisaku, podobnie jak wieloryby nie mowia, nie niszcza swiata organicznego jak ludzie a jednak wg naukowcow komunikuja miedzy soba w znacznie bardziej rozwiniety sposob niz my-ludzie.
Witt
2009-03-20 00:32:56
chodzilo naturalnie o pisanie na piasku a nie pisaku- przyp.autora ;)
arturpalyga
2009-03-20 08:41:40
Witt/ Chodzi ci o to, że Sokrates i Jezus są jak wieloryby?
Witt
2009-03-20 15:53:08
Chodzi mi o to,że trudno mówić o prorodzinnej bądz antyrodzinnej postawie Jezusa, skoro nie wiemy w świetle najnowszych badań nawet tego czy Kazanie na Górze istotnie odbywało się na górze i czy było mówione w całości w jednym miejscu.Natomiast jesli idzie o szereg tekstów ,które cytujesz - niespecjalnie wiadomo, czy istotnie wypowiedział je Jezus z Nazaretu.Ale to ciekawe,że w tym co napisałem zainteresowały cię głównie wieloryby. Miałem na myśli to że mowa jest srebrem a milczenie złotem. Szcezgólnie kiedy nie czyta się w aramejskim i nie mieszkało ponad dwa tysiące lat temu w okolicach Galilei. Dotyczy to w rownym stopniu Ciebie co i calego Kosciola Rzymskokatolickiego.
robertzawadzki
2009-03-20 21:51:28
Mości Panowie wieloryba to Wy w to nie mieszajcie. Nie godzi się i nie pasuje.Nijak.
arturpalyga
2009-03-20 23:07:21
Witt, jeśli tak, powinniśmy wyrzucić ewangelie do kosza, jako teksty nieczytelne, niezrozumiałe, więc zbędne, tak? I nie tylko to, ale i wszystko co napisano dalej niż trzy pokolenia temu.
Witt
2009-03-21 21:57:03
Nie wyrzucać ich do kosza,ale też nie traktować jak aksjomat ich litery.Proównywać z tekstami ewangelii niekanonicznych ,z apokryfami i choćby Józefem Flawiuszem patrzącym na zdarzenia z tamtego okresu z nieco innej a przecież współczesnej mu perspektywy.Ja się zgadzam z twoimi wnioskami na temat paradygmatów kościelnych ale nie zgadzam z interpretacją ewangelii jako wiernego zapisu slów Jezusa.Jak niewyrównywalne są te dychtomie świadczy choćby różnica w zapisie tych samych zdarzeń w świetle ewangelii synoptyków i Janowej.
szomil
2009-03-22 12:02:15
Św. Paweł nie działał solo i nie był samozwańczym apostołem, obraz Jezusa , który nam przedstawia w swoich listach pozostaje w zgodzie z tym co głosili Apostołowie, nie głosił odrębnej ewangelii ale tą samą. Po swoim nawróceniu zostaje zaprowadzony do Apostołów i przebywa jakiś czas z nimi (Dz.Ap. 9.27), w sprawie rozstrzygnięcia sporów udaje się do Jerozolimy do Apostołów (Dz.Ap. 15. 1-6). Paweł nie głosił nic co by nie było akceptowane przez tych, którzy wcześniej chodzili z Jezusem. Na znak jedności: "...Jakub, Kefas, Jan uważani za filary podali mnie...prawicę na znak wspólnoty. Drzwi kościoła dla innych nacji otworzył Piotr (Dz. Ap.10.45), ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu, a jeszcze wcześniej Filip nawraca Etiopczyka i Samarytan. Zamiar głoszenia ewangelii wszystkim narodom pojawia się w nauce Jezusa który, kilkakrotnie prowokuje zazdrosnych o swojego Boga Żydów opowiadaniami o poganach, którzy obdarzyli Jahwe zaufaniem (idea ta jest również obecna w Starym Testamencie). Owszem Jezus nie napisał ani słowa, ale jego nauka była przekazywana ustnie przez tych, którzy mu towarzyszyli kilka lat, a chyba byli Nim bardzo zafascynowani skoro oddali za to życie. Potem został ustalony kanon Pisma Św. Tak, poznanie tła epoki, szersza perspektywa jest pomocne w odczytywaniu Biblii, sam ostatnio łyknąłem pozycje Martina Goodmana "Rzym i Jerozolima. Zderzenie antyczne dwóch cywilizacji" opartej w dużej mierze właśnie na Flawiuszu. Sprawa traktowania Ewangelii, to owszem można traktować jak książkę ale wtedy otrzyma nagrodę, jaką potrafi dać książka albo (Jan. 7) "16 Odpowiedział im Jezus mówiąc: «Moja nauka nie jest moją, lecz Tego, który Mnie posłał. 17 Jeśli kto chce pełnić Jego wolę, pozna, czy nauka ta jest od Boga, czy też Ja mówię od siebie samego. 18 Kto mówi we własnym imieniu, ten szuka własnej chwały. Kto zaś szuka chwały Tego, który go posłał, ten godzien jest wiary i nie ma w nim nieprawości."
kondrasiuk
2009-03-22 19:44:49
no chyba ten J. jest istotny, skoro tyle o nim rozmawiamy?
Witt
2009-03-23 23:51:00
Jedyne, jak wiemy spotkanie Pawła z Jezusem odbyło się w drodze do Damaszku-, kiedy to został oślepiony światłem z nieba i usłyszał głos Jezusa mówiący do niego po aramejsku ( Dz 26,14 ) w efekcie czego Paweł z gorliwego prześladowcy Chrześcijan staje się entuzjastycznym wyznawcą Jezusa. Jest to jedyne, bardzo subiektywne obcowanie Pawła z Jezusem z Nazaretu na bazie którego buduje całą swoją optykę i filozofię misyjną. Fakt ten stał sie jego piętą Achillesową w kontaktach z apostołami i wynikającego stąd Pawłowego statusu jako apostoła: " Czy nie jestem apostołem?Jeśli nawet dla innych nie jestem apostołem, to dla was na pewno nim jestem.Wy jesteście pieczęcią mego urzedu apostolskiego w Panu " ( 1 Kor 9, 1-2 ) Kiedy po śmierci Judasza apostołowie szukali jego następcy ustalili ,że ma to byc jeden z tych,"którzy z nami chodzili przez cały czas przebywania Pana Jezusa, od chrztu Jana" ( Dz 2, 21-22 ). Paweł z tej perspektywy zupełnie na apostoła się nie nadawał. Twierdził zatem,że apostołem został na skutek bezposredniego namaszczenia go przez Boga ( 1 Kor 1,1;2Kor 1,1:Ga 1,1 ) " Czy nie jestem apostołem? Czy nie widziałem Jezusa, Pana naszego?" ( 1 Kor 9,1 ). Natomiast pierwszy pobyt Pawła w Jerozolimie miał raczej charakter kurtuazyjny, krótki i doprowadził do spotkania tylko z dwoma apostołami.Po wielu latach powrócił tam razem z Barnabą i poinformował apostołów o swojej ewangelii dla pogan, któram jako niezbędnego warunku nie wymagał obowiązkowego obrzezania i posłuszeństwa całemu Prawu ; " mnie zostało powierzone głoszenie Ewangelii wśród nieobrzezanych, podobnie jak Piotrowi wśród obrzezanych" ( Ga 2,7 ) Paweł wg własnych słów głównie szedł na kompromis ;" Dla Żydów stałem się Żydem(...) Dla tych, którzy zachowują Prawo, i ja wypełniam to Prawo.(...) Dla tych, którzy nie kierują się tym Prawem, i ja się do niego nie stosuję(...) Dla wszystkich stałem się wszystkim". To temat na dłuższy dyskurs i bardziej wnikliwe rozważania, które tu na blogu trudne są raczej do urzeczywistnienia. Każdemu z nas po to dano rozum i serce by szukał sam. Jezus sam mówiąc o modlitwie namawiał do tego aby zamknąć się z dala od wszystkich i modlić w ukryciu a nie sposobem Faryzeuszy wystających po ulicach i afiszujących ze swoją religijnością.Sam zresztą często oddalał się od apostołów aby modlić w samotni, jak choćby chwile przed ujęciem w Getsemani. Aktualnie w Kościele rzadko słyszy się Mistyków za to nagminnie ma się do czynienia z jakimiś cerberami strzegącymi pustych muzealnych rytułałów.I podobnie jak za czasów Jezusa tak i dzisiaj rzec mozna: " Kto ma uszy do słuchania..."
arturpalyga
2009-03-24 00:13:07
Witt ma rację. Powiem więcej. Z Dz.Ap. wynika, że gdyby nie Paweł, i gdyby nie przeforsowanie przez niego swojego stanowiska na Soborze Jerozolimskim, chrześcijaństwo miało wszelkie szanse stać się sprawą wewnątrzżydowską, jednym z nurtów judaizmu, jak chasydyzm.
szomil
2009-03-25 14:58:31
Spór o obrzezanie i zwyczaje żydowskie nie przebiegał między apostołami i Pawłem, lecz miedzy nawróconymi że stronnictwa faryzeuszy (tzw. judaizujący - istota problemu dokładniej jest opisana w liście do Galatów), Piotr poparł stanowisko Pawła, kiedy mówi,aby nie nakładać jarzma na nawróconych z pogan.Nadal uważam, że między apostołami, którzy chodzili z Jezusem a apostołem Pawłem panowała duchowa jedność (prawica na znak wspólnoty). Tak modlitwa w ukryciu posiada wartość, ale to tylko jedna strona medalu, jak na pewno wiesz Witt chrześcijanie gromadzili się także na modlitwy publiczne, wspólnotowe np. w Świątyni, po domach.Nie każda widoczna religijność musi trącić hipokryzją. Nie koncentrować się zbytnio na kąkolu w KK, szukać prawdziwych ewangelicznych ziaren.

Wiele można uzasadnić rodziną. Największe świństwo i najgorsze zbrodnie można uzasadnić koniecznością wyżywienia rodziny i dbania o rodzinę, największe tchórzostwo - bezpieczeństwem rodziny. Właściwie nie ma podłości, której nie dałoby się wytłumaczyć dobrem rodziny. I nieustannie to tłumaczenie bywa przywoływane.

Tak sobie dzisiaj niedzielnie rozmyślałem, w związku z „Ostatnim takim ojcem" i w ogóle.

Skąd się wziął ten kult rodziny i takie powiązanie go z chrześcijaństwem?

Trudno o bardziej sprzeczne z ewangelią hasło niż słynne „Rodzina na swoim", czy w ogóle o coś bardziej obcego tzw. duchowi ewangelii niż wartości prorodzinne. Ewangelie w ogóle nie są rodzinne. A w porównaniu ze Starym Testamentem, gdzie prorocy i praojcowie tworzą duże, plemienne rodziny, mają po kilka żon, dzieci z różnymi kobietami, rozmaite bliskie relacje z ojcami, matkami, siostrami, braćmi, synami i córkami, ewangelie są zdecydowanie antyrodzinne.

    Nie ma w ewangeliach żadnych wypowiedzi, żadnych fragmentów, które wskazywałby na jakiekolwiek uczucia rodzinne Jezusa do Marii i Józefa. Jest dokładnie przeciwnie.

Rodzina jest tylko na początku, bo gdzieś trzeba się było urodzić. Dwunastoletni Jezus traktuje rodziców szorstko i obcesowo. Kiedy się zgubił w świątyni i po trzech dniach znaleźli go rozprawiającego z mędrcami.

  • Synu, czemuś nam to uczynił? - wyrzuca mu matka. - Ojciec i ja z bólem serca szukaliśmy ciebie.

    Trzeba sporo wysiłku i żonglerki, żeby w odpowiedzi Jezusa: „Czemuście mnie szukali?" dostrzec miłość i oddanie swojej ziemskiej rodzinie. No bo cóż znaczy ta odpowiedź? Trzeba było mnie nie szukać. Dajcie mi spokój. Tyle.

    Jeśli się nie mylę, poza tą jedną sytuacją, kiedy Józef go szukał razem z Marią, nie ma w ewangeliach żadnych innych relacji między Jezusem a Józefem. Ojciec ziemski znika z horyzontu i nigdy nie wraca. A syn nigdy o nim więcej nie wspomina. Ani słowem. Ani słóweczkiem. O różnych rzeczach mówi, o różnych sprawach, ale nigdy o swoim ziemskim ojcu. A pamiętajmy, że to społeczeństwo patriarchalne, ojcami mierzone, więc ignorowanie ojca jest manifestacyjne. Jezus więc manifestacyjnie i ostentacyjnie ignoruje Józefa we wszystkich swoich wypowiedziach. Jeżeli mówi o ojcu, to tylko i wyłącznie o Bogu.

    Uderzająca jest sytuacja, kiedy jeden z jego uczniów prosi o pozwolenie na pogrzebanie swojego zmarłego ojca. „Zostaw umarłym grzebanie umarłych" - odpowiada Nauczyciel. I ani słowa na ten temat, że rodzina, że ojcu się należy szacunek, że ciało ojca, że synowski obowiązek, nie. Zostaw umarłym grzebanie umarłych. Trudno nie zauważyć, że nie ma w tej wypowiedzi szacunku również dla tych, którzy to porzucone przez syna ciało ojca pogrzebią.

    Wybierając uczniów, Jezus odbiera synów ojcom. Każe Janowi i Jakubowi zostawić nienaprawione sieci i ojca.

    „Nikogo na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem" - napomina Chrystus, albo mówi:

    „Wy jesteście z ojca diabła i chcecie pełnić pożądania waszego ojca".

    No i wreszcie znamienne słowa przytoczone przez Łukasza (14,26): Kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści swojego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, a nadto siebie samego, nie może być moim uczniem.

Miej w nienawiści swojego ojca, matkę, swoją żonę i swoje dzieci, i swoje rodzeństwo! Tak mówi ewangelia, tak mówi Chrystus.

Inne tłumaczenie mówi: Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie wzgardzi ojcem, matką, żoną i dziećmi, braćmi, siostrą...

Chrystus nie mówi: masz ich kochać, ale Boga masz kochać bardziej. Nie mówi: szanuj ojca, matkę, żonę i dzieci, ale najbardziej szanuj Pana Boga.

Chrystus nakazuje: znienawidź ojca, matkę, żonę i dzieci. Wzgardź nimi!

Ja rozumiem, że można, a często należy być niekonsekwentnym, rozumiem doskonale wszelkie próby łagodzenia tego nakazu, ograniczania grupy, do której jest kierowany lub obchodzenia go szerokim łukiem. Ale jakżeż na miłość Boską można zrobić z tego przekaz prorodzinny???!!!

I ta sytuacja z ewangelii Mateusza, z 12 rozdziału, tak? Kiedy matka Jezusa i jego bracia chcieli z nim mówić, kiedy przemawiał do tłumów. Nie chcieli go słuchać razem z innymi. Chcieli się z nim spotkać na osobności. Czy Chrystus daje tu przykład szacunku do matki? Czy mówi: ucałujcie ją ode mnie i powiedzcie, żeby poczekała? W odpowiedzi na prośbę matki i braci o spotkanie, pokazuje na swoich uczniów i mówi: „Ten kto pełni wolę ojca mego, który jest w niebie, jest moją matką, siostrą i bratem." Jaki to jest komunikat dla matki?

Jako przykład dobrych relacji rodzinnych z Marią podaje się cud w Kanie, kiedy poproszony przez nią, zamienia wodę w wino. To jedyna sytuacja w całej ewangelii, kiedy spełnia prośbę matki. Ale jak on się przy tym do niej zwraca? „Czy to twoja albo moja sprawa, niewiasto?" Trzeba wysiłku interpretacyjnego, żeby nie zobaczyć w tych słowach co najmniej szortkości. No wychowawczy przykład to nie jest.

Jedyny ewangeliczny fragment, kiedy w pełni uprawnione wydaje się mówienie o uczuciach Jezusa wobec Marii, to ten, kiedy umiera na krzyżu i mówi do swego umiłowanego ucznia: „Oto matka twoja", a do niej: „Niewiasto, oto syn twój". Charakterystyczne, że św. Jan, kiedy to opisuje, przymiotnik „umiłowany" dodaje nie do matki, tylko do ucznia.

Również ojcowie Kościoła prorodzinni nie byli. Pamiętam, jak zatrzymałem się kiedyś zaskoczony podczas czytania „Wyznań" św. Augustyna, kiedy pisze, jak oddalił kobietę, z którą miał syna, któremu dali imię znaczące „Dany od Boga". Mieć w nienawiści żonę i dzieci, choć dane od Boga. Wzgardzić nimi. Oczywiście nie po to, żeby „grzęznąć w bagnie", jak pisze Augustyn o sytuacji, gdy oddala się jedną kobietę z powodu drugiej, lub dlatego, że się znudziła, i proszę tak sobie tego nie tłumaczyć. Takiego oddalania swojej kobiety Chrystus w ewangeliach wyraźnie i jednoznacznie zakazuje i to cała Jego prorodzinność.

No więc skąd?

2009-03-16 | Dodaj komentarz
szomil
2009-03-16 09:46:33
Jezus był Żydem więc obowiązywało go przykazanie "czcij ojca swego i matkę". Jako pobożny Żyd pewno to czynił. Te srogie słowa w sprawach rodzinnych mają swoje korzenie w historiach Starego Testamentu i Jezus do nich się odwołuje, współcześni Żydzi go rozumieli i nie było to przyczyną zgorszenia. Dla nas jest to mniej czytelne czy wręcz niezrozumiałe. Najważniejsze przykazanie brzmiało: kochaj Pana Boga swego całym sercem, duszą, ze wszystkich sił (trzy pierwsze przykazania dotyczą relacji z Bogiem). Czwarte mówi o rodzicach (7pozostałych dotyczy relacji międzyludzkich).Bóg i rodzice mają w Dekalogu swoje miejsce. Myślę że Jezus czcił Józefa i Marię. Odnośnie św. Józefa. Wg nakazu Mojżesza ojciec był odpowiedzialny za edukacje duchową dzieci, miał nakaz "wpajania" synom bożego prawa. Wyrażę przekonanie że to Józef miał olbrzymi wpływ na ukształtowanie osobowości Jezusa, choć nie był jego ojcem biologicznym. Po prostu dziecko potrzebowało fizycznego, konkretnego ojca. Jak pan jeszcze sobie pogrzebie w ewangeliach to Józef przede wszystkim opiekuje się i ochrania rodzinę (ucieczki, powroty itd.). To prawda mało jest o dzieciństwie Jezusa, pewno przeszedł normalna dla żydowskiego chłopca socjalizacje poprzez dom i synagogę. Musiał być z urody podobny do Mamy (babci lub dziadka) a Józef przekazał mu dziedzictwo Izraela. Stary i Nowy Testament są z sobą nierozerwalnie splecione i stanowią ciągłość. Żeby zbadać jakiś temat (np. rodzina, wychowanie dzieci) trzeba przebrnąć przez historie z Edenu, proroków, psalmy, ewangelie, listy św. Pawła, niestety Biblia nie jest napisana w formie podręcznika ze spisem treści, z wyodrębnionymi rozdziałami o rodzinie, małżeństwie. Gdy przez to przebrniemy dostajemy jakiś całościowy ogląd zagadnienia. Jeśli pana interesują namiary w Piśmie Świętym odnośnie rodziny, wychowania dzieci to służę.
szomil
2009-03-16 09:59:15
Augustyn - rzeczywiście oddala kobietę z którą był związany i z którą posiadał syna, nie wszystkie związki nawet jeśli pojawi się dziecko muszą dla wszystkich stron korzystne i na siłę kontynuowane (takie moje obserwacje znajomych). Mówię związki a nie małżeństwa, Augustyn był w związku i może był on destrukcyjny dla nich. Z synem jak pamiętam to miał dobre relacje, syn towarzyszy mu podczas nawrócenia, które dokonuje się przy osobistej lekturze listów św. Pawła, wydaje mi się (choć muszę się upewnić) że syn również dzieli radość ojca ze spotkania z Bogiem w osobie Chrystusa.
arturpalyga
2009-03-17 00:57:25
Ależ on bardzo precyzyjnie odniósł się do przykazania dotyczącego czci dla matki i ojca. Napełnił stary bukłak nową treścią, tak? Nie chciał rozmawiać z matką biologiczną, z matką z krwi, nie jej okazał szacunek. Wskazał na uczniów i powiedział: To jest moja matka, moi bracia i moje siostry! Jeśli rodzina, to tylko i wyłącznie taka.
arturpalyga
2009-03-17 01:52:14
Chrystus w ewangeliach konsekwentnie reinterpretuje Prawo wyzwalając je ze związków krwi. Tak samo, jak dziećmi Izraela nie są dla niego Izraelici z krwi, tylko z ducha, tak samo jest z rodziną. Dlatego taka radykalna zmiana. W żadnej ze świętych ksiąg dotąd nikt nie nawoływał do porzucenia żon i dzieci i do znienawidzenia swoich matek i ojców. Chrystus tworzy wokół siebie wspólnotę bez rodzin i to jest nowość. Ci, którzy wybierają związki krwi, plemienność, narodowość etc. głosują na Barabasza.
szomil
2009-03-17 09:38:51
Przecież Kościół składa się głównie z rodzin, chrześcijaństwo wprowadziło zupełnie nową jakość odnośnie rodziny, małżeństwa. Przedstawiło małżeństwo jako przymierze na dobre i złe do grobowej deski, w tej relacji poważnie potraktowanej jest bezpieczne miejsce dla wychowania dzieci, pierwotny kościół rozwijał się poprzez rodziny (kościół domowy). Nie może złe drzewo przynosić dobrych owoców (i odwrotnie), jeżeli przekaz ewangelii jest antyrodzinny, to dlaczego chrześcijaństwo wzmocniło i dowartościowało rodzinę, rozprawiło się z poligamią, pojawiło się pojęcie wierności małżeńskiej. Uważam że, drzewo antyrodzinne powinno przynieść antyrodzinne owoce, a takiego wyniku z mojej obserwacji historii nie potrafię wyprowadzić.
arturpalyga
2009-03-17 10:03:41
Naturalną konsekwencją ewangelicznego przekazu jest celibat i życie we wspólnocie np. klasztornej. Kościół zawsze stawiał celibat zdecydowanie wyżej niż zakładanie rodziny, idąc prostą drogą z duchem Ewangelii. A pierwsze wspólnoty chrześcijańskie, jak wynika z Dziejów Apostolskich to nie był kościół domowy, tylko wspólnoty właśnie. Ananiasz i Safira, chcąc wejść do tej wspólnoty właśnie sprzedali dom, a wszystkie pieniądze mielii oddać do wspólnej kasy. Zostali zabici na miejscu za to, że chcieli zostawić część pieniędzy w swojej rodzinnej wspólnocie. :)
2009-03-17 13:21:48
Celibat został wprowadzony obowiązkowo w Kościele kilka wieków później, w np. Polsce w 1197 r., owszem istniał wcześniej w formie pełnej dobrowolności, wspólnoty monastyczne w których propagowano celibat to IV w. Po lekturze Pisma Św. rysuje mi się inna wspólnota niż pan to przedstawił. Św. Piotr posiadał żonę (1 Kor.9.5, Mt.8.14), również św.Paweł pisze,że biskup powinien posiadać żonę (1 Tm.1-5). Kościół pierwszych lat to przede wszystkim kościół domowy. Zarówno w Dz.Ap. i listach Pawła znajdujemy wiele wzmianek na ten temat. Spotykali się po domach łamiąc chleb, gromadzili się na modlitwę (Dz..Ap.2.46, Dz..Ap.5.42, Dz.Ap.20.20, Dz.Ap. 12.12, 1 Kor.16.19, Kol.4.15, Filem.1.1-2). W dniu zesłania Ducha Św. przyłączyło się jak czytamy ok. 3 tys. dusz (Dz.Ap.2.41), no chyba nie samych kawalerów i panien, podtrzymuje to, że kościół rozwijał się przez rodziny.Wiarę i chrzest przyjmowały całe rodziny, domostwa (Dz.Ap.18.7-8, Dz.Ap. 16.15, Dz..Ap.16.32-33).
szomil
2009-03-17 13:31:57
Ananiasz i Safira zostali zabici za kłamstwo a nie za kasę. "4 Czy przed sprzedażą nie była twoją własnością, a po sprzedaniu czyż nie mogłeś rozporządzić tym, coś za nią otrzymał? Jakże mogłeś dopuścić myśl o takim uczynku? Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu». kasa przed sprzedażą i po sprzedaży była ich, trochę przekombinowali, składki były dobrowolne
arturpalyga
2009-03-17 14:52:10
Do pana bez podpisu - Zaskoczył mnie Pan z tą żoną świętego Piotra. Sprawdziłem szybko pierwszy cytat, ten z Listu do Koryntian, który Pan wskazuje. Św.. Paweł mówi: "Czyż nie mamy prawa skorzystać z jedzenia i picia? 5 Czyż nie wolno nam brać z sobą niewiasty - siostry3, podobnie jak to czynią pozostali apostołowie oraz bracia Pańscy i Kefas? 6 Czy tylko mnie samemu i Barnabie nie wolno nie zarobkować?" Wydaje mi się, że to nadinterpretacja z tą żoną. Niewiasta-siostra w tym kontekście to raczej zdecydowanie kobieta do posługi. Paweł mówi o korzystaniu z jedzenia i picia w gminie, w której naucza oraz o korzystaniu z posługi sióstr w wierze. Nic tu nie ma o małżeństwie.
szomil
2009-03-17 14:55:41
ten pan bez podpisu to też szomil, zgadzam się ten pierwszy werset o siostrach trochę naciągany, ale o teściowej Piotra chyba nie
szomil
2009-03-17 14:59:50
14 Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. 15 Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Wstała i usługiwała Mu.
arturpalyga
2009-03-17 15:02:55
Przeczytałem komentarze filologiczne. Ma Pan rację. -Gyne- użyte tutaj oznacza niewiastę-żonę. Ten cytat z Mateusza z teściową Piotra bezdyskusyjny. Pierwszy papież był żonaty. Ale przyzna Pan, że wszyscy święci, czyli wzory do naśladowania, prawie wyłącznie byli bezżenni, albo jak św. Aleksy porzucili żony. Znamienna jest ta słynna wypowiedź św. Katarzyny z Sieny, doktora Kościoła, zapytanej o to bodajże jprzez uczonego w prawie ak osiągnąć świętość, kiedy kazała mu porzucić żonę i dzieci.
arturpalyga
2009-03-17 15:05:37
To, że spotykali się po domach, nie oznacza, że spotykali się w gronie rodzinnym :)
arturpalyga
2009-03-17 15:10:43
"Nie sądźcie, że przyszedłem nieść pokój po ziemi. Nie przyszedłem nieść pokoju, lecz miecz. Przyszedłem bowiem przeciwstawić syna jego ojcu, a córkę jej matce, a synową jej teściowej; bo wrogami człowieka mieszkańcy jego domu." Mt 10, 34-36
cytat z prof Józefa Tischnera
2009-03-18 08:24:10
Obszarem ogromnie wielu napięć jest życie małżeńskie. Etyka małżeńska jest konstruowana dla ludzi, którzy mają idealne osobowości i dużo czasu... A życie codzienne wygląda inaczej. Dlatego najważniejsza modlitwa małżonków brzmi: Boże daj nam wolność, abyśmy mogli być dobrzy. (Przekonać Pana Boga str.74)
fan Sixta
2009-03-18 22:21:38
dzisiejsza Ewangelia według świętego Mateusza Mt 5,17-19 Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejsze, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim”. myślę że to świetna odpowiedź na Pana- znaki zapytania... Chrystus nie odwołuje i nie neguje tego co było przed nim w sensie powiedzenia-nie przestrzegajcie 10 przykazań np... J 15, 10-12 "Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. 11. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. 12. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem" a w tym przeciez zawiera sie również miłosc i szacunek do Ojca i Ojca do dzieci...i analogicznie w kazdym układzie.... i dalej w kontekście malżenstwa : Ef 5, 21-33 21. Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej! 22. Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, 23. bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała. 24. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim. 25. Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, 26. aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, 27. aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. 28. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. 29. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół, 30. bo jesteśmy członkami Jego Ciała. 31. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. 32. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła. 33. W końcu więc niechaj także każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego! A żona niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża! jeśli odczuwa Pan po powyższej lekturze potrzebę ukazania jeszcze jakieś argumentów dotyczących stosunków międzyludzkich...-no problem... Chrystus wypełnia prawo...i uzupełnia je nie jako...pokazuje nam swoiście wyższy poziom realizacji w rzeczysiwstości tegoż Prawa... SHALOM
arturpalyga
2009-03-18 23:29:46
No dobrze, możemy się tak przerzucać cytatami ze wszystkich ksiąg Biblii do wyczerpania, a jeśli dorzucimy kazania i wypowiedzi księży, to i nie do wyczerpania :) A gdybyśmy tak zostali przy tym co mówi sam Chrystus w ewangeliach, przy tych podanych przeze mnie powyżej, to jakby Pan to wytłumaczył?

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1328459
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała