arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - kwiecień 2009


Komentarzy (2)

Ojciec i Śmierci w finale

  

Komisja Artystyczna XV Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej w składzie: Dorota Jarząbek, Maria Zielińska, Łukasz Drewniak, Andrzej Lis, Łukasz Lewandowski, Wojciech Majcherek i Jacek Sieradzki - przewodniczący, po obejrzeniu siedemdziesięciu siedmiu przyjętych do Konkursu spektakli zadecydowała o rekomendowaniu do finału następujących przedstawień:

"Fotografie" według prozy Janusza Andermana z Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy;

"Utwór sentymentalny na czterech aktorów" Piotra Cieplaka z Fundacji Teatru Montownia w Warszawie;

"Diamenty to węgiel, który wziął się do roboty" Pawła Demirskiego z Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu;

"Ukryj mnie w gałęziach drzew" Igora Gorzkowskiego ze Stowarzyszenia Studio Teatralne Koło w Warszawie;

"O mniejszych braciszkach św. Franciszka" Marty Guśniowskiej z Opolskiego Teatru Lalki i Aktora im. Alojzego Smolki;

"Jeż" według opowiadań Katarzyny Kotowskiej z Teatru Animacji w Poznaniu;

"ID" Marcina Libera z Teatru Współczesnego w Szczecinie i Teatru Łaźnia Nowa w Krakowie;

"Ostatni taki ojciec" Artura Pałygi z Centrum Kultury w Lublinie (Scena Prapremier InVitro);

"Wszystkie rodzaje śmierci na motywach" - Siddharthy Hessego Artura Pałygi z Teatru Łaźnia Nowa w Krakowie;

"Przylgnięcie" Piotra Rowickiego ze Sztuki Dialogu - Fundacji Tadeusza Słobodzianka na Rzecz Rozwoju Teatru i Dramatu w Warszawie;

"2084" Michała Siegoczyńskiego z Teatru Na Woli im. Tadeusza Łomnickiego w Warszawie i Teatru Powszechnego im. Jana Kochanowskiego w Radomiu;

"Faling" Mariusza Pogonowskiego i Przemka Pawlickiego z Teatru Per Se w Płocku - ze względu na interesującą próbę stworzenia nieinstytucjonalnego teatru autorskiego;

"Barbara Radziwiłłówna" z Jaworzna Szczakowej według prozy Michała Witkowskiego z Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach - ze względu na walory aktorskie roli tytułowej.

Rekomendowała też teksty dramatyczne:

"Trash Story albo sztuka (nie)pamięci" Magdaleny Fertacz,

"Mykwa" Piotra Rowickiego,

"Walizka" Małgorzaty Sikorskiej Miszczuk.

ze strony e-teatr.pl

A na festiwal Raport w Gdyni dostały mi się też dwa:

"Wodzirej. Koszalin Kulturkampf" i "Wszystkie rodzaje śmierci".

No i tak.

2009-04-30 | Dodaj komentarz
jacekproszyk
2009-04-30 13:22:07
gratuluję !
joji
2009-04-30 21:37:25
gratulacje Panie Arturze, wow
Komentarzy (6)

Nic nowego

  

Wszyscy myślą, że mają mnóstwo pracy. To u nas powszechne przekonanie. Z potwierdzającymi regułę wyjątkami wszyscy uważają, że są tak zawaleni robotą, że kompletnie na nic nie mają już czasu. Ja też tak uważam. Zawsze. Dopóki nie okazuje się, że można być zawalonym jeszcze bardziej. A po długim, długim czasie człowiek ogląda się wstecz i myśli sobie: kiedyś miałem tyle czasu, a teraz? Jestem totalnie zarobiony. Mam do napisania czterdzieści trzy rzeczy, z czego połowę na wczoraj i silne wrażenie, że w ciągu ostatniego roku, dwóch odrobiłem normę za piętnaście lat. Oczywiście to nieprawda, bo szybko okazuje się, że jak trzeba jeszcze dołożyć kolejne czterdzieści trzy, to też się udaje. I jeszcze jest czas poczytać o awangardzie krakowskiej na spacerze z psem. I zrobić partyjkę w kierki. Wyjść na spotkanie jakieś z kimś gdzieś już gorzej. Bo to wymaga przeorganizowania, co się nie zawsze uda. Z odpisywaniem na maile też jest problem. Więc co u mnie słychać odpowiadam na blogu, zbiorowo. Nic. Mrożek nosił przy sobie ponoć kartę z napisem „Nic nowego".

Blog ten niedawno był rozgrzewką przed pisaniem. Teraz przy takim przerobie może być najwyżej zgrzewką, bo nic mądrego nie napiszę. Psiakrew.

Puszczę Państwu za to, żeby coś na tym blogu się działo, kawałek Sixta, co go skleciłem. Ostatnio ktoś pytał o niego. Wzruszyłem się.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Sixt nie miał w zwyczaju ogłaszać, dokąd i w jakim celu się udaje.

- Wrócę za parę dni - rzucał.

Lub, co zdarzało się niezwykle rzadko:

- Nie wrócę wcześniej niż za miesiąc.

Po prawdzie Johanne nigdy go o to nie pytała. Siadywała przy oknie i czytała książki, jedną po drugiej, jedną po drugiej, popijając ziołowe herbaty, których receptury sporządzała dla niej Friderike. Sixt przyjeżdżał, pachnący podróżą i, niczym kupiec ze Wschodu, rozkładał przed nią wonności i kobierce.

- Kochanie! - mawiał - Dywan turecki, przetykany złotą nicią, o prostym wzorze w gęsto usiane czteroramienne gwiazdy.

I rozścielał roje gwiazd pod jej stopami.

Albo:

- Najdroższa! Materia na ściany, w kolorze fiolet, w drobne kwiatki z żółtego jedwabiu, wielkości muszek.

I otaczał ją miriadami lśniących, żółtych kwiatów. Ledwie zdążyła się z nimi oswoić, kiedy Sixt znów wkraczał dumnie po schodach - w całym domu słychać było jego kroki - otwierał drzwi do salonu i obwieszczał, jak gdyby byli to z dawna wyczekiwani przezeń z dawna goście:

- Portiery szaroniebieskie z haftowanymi różami w kolorze czerwonym! Taborety kryte jedwabiem! Pufy aksamitne w deseń wiśniowy na tle kremowym! Szezlongi! Sekretarzyk! Sofa z poduszkami, atłas, wzór poszew przedstawia egipską karawanę podczas postoju w oazie! Firany lekkie, muślinowe! Skóra niedźwiedzia, brunatna! Krzesełko dla dziecka!

Przed domem kazał zasadzić miłorząb - jak twierdzi Friderike, symbol płodności małżeńskiej.

Kiedy przez Bielitz do Żywca mknie pociąg, Johanne mówi, że koła wystukują rytm wiedeńskich walców.

W czasie, kiedy pan Joachim von Blucke penetrował Bielsko i Białą - dwa siostrzane miasta, bielski bibliofil, Salomon Halberstam powracał Traktem Cesarskim z wyprawy na Bliski Wschód z walizkami pełnymi hebrajskich starodruków, a Johanne w zaciszu salonu przy Elizabethstrasse 20 z książką na kolanach, powiedziała:

- Pani Bovary to ja.

Kiedy w dalekim świecie Georg Cantor zgłębiał nieskończoność, Franz Joseph czytał list od anarchisty: "Koniec waszego świata nadchodzi wielkimi krokami", Thomas Edison snuł pierwsze projekty maszyny do rozmów z duchami, a Amerykę i Europę coraz to szerszym, wirującym kręgiem ogarniała moda na spirytyzm, Theodor Karl Julius Sixt postanowił sprowadzić z Indii drzewa kasztanowe, żeby je posadzić przed oknami.

- Johanne! Już postanowione! - oświadczył, wchodząc do salonu. - Są one podobno o wiele bardziej majestatyczne niż nasze. Bichterle mówi, że zna pośrednika. Jest to, wyobraź sobie, jakiś Turek. A że jest mi winien... Przerwałem czytanie?

- Przerwałeś, Theo - mówi Johanne.

- Ogród pięknieje w oczach - odpowiada Sixt i patrzy w okno. - Zamówiłem kwiaty. Mam nadzieję, że chętnie się o nie zatroszczysz. Nie wziąłem goździków. Schwarz, wyobraź sobie, mówi, że są przestarzałe. Również dalie wydały mi się niestosowne. Wybrałem lilie, peonie...

Johanne wraca do książki.

- Jestem szczęśliwy, kochanie - mówi Sixt.

Johanne uśmiecha się i nie wiadomo, czy uśmiech ten jest skierowany do męża, czy też śmieje się ciepło z poczciwego pana Homais, przyjaciela domu Bovarych.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

2009-04-28 | Dodaj komentarz
jacekproszyk vel misery
2009-04-28 10:04:22
Pewnego dnia zaczaję się na Ciebie w ciemnej uliczce a potem zamknę na strychu willi Schneidera, zostawię laptopa, chleb i wodę i tak długo będziesz siedział z gołębiami aż skończysz pisać Sixta. Człowieku! Drażnisz kawałkami tekstu, powoli moja cierpliwość się kończy, bądź łaskawy i w końcu to opublikuj!
Ewa Janoszek vel Norma Bates :-)
2009-04-28 11:46:09
Dlaczego u Schneidera? W willi Sixta też jest strych i w dodatku tam straszy...
jacekproszyk vel misery
2009-04-28 15:41:05
Willa Sixta to nie jest dobry pomysł, bo znając Artura zamiast pisać książkę zacząłby prowadzić dyskusje z duchem i pewnie pisał jakieś inne teksty inspirowane duchem :) poza tym do willi Sixta nie wpuścił by Artura pan ochroniarz rektoratu, który ostatnio zbeształ mnie za fotografowanie willi jakbym co najmniej fotografował tajne bazy atomowe. A na strychu Schneidera sam byłem i jest tam niezwykły nastrój i dość jasno by pisać.
arturpalyga
2009-04-28 23:35:27
Warto było, jak się okazuje, poczekać, aż Ewa książkę wyda. :)
Ewa Janoszek
2009-04-29 15:01:39
A dzięki, dzięki, miło mi bardzo :-) --------------------A co do fotografowania budynków, to od miesiąca chodzę po śródmieściu Białej, wchodząc do każdej kamienicy, w każdą bramę, w zapyziałe podwórka, zatęchłe klatki schodowe, ciemne oficyny a czasem nawet na strychy i dachy. Robię zdjęcia tego, co jeszcze się zachowało - balustrady, ceramiczne posadzki, witrażowe drzwi. I jestem załamana stanem tego wszystkiego, generalnie przygnębiające wrażenie, choć zdarzają się perełki. A wyrzucił mnie tylko Włoch który jest właścicielem dawnej fabryki Schlesingera-Rabinowitza na Piłsudskiego 3. Musiałam nawet zdjęcia kasować. Teraz to jest palazzo in fortezza :-)
arturpalyga
2009-04-29 19:37:11
Najgorsze, że ma się wrażenie, że nie ma szans, żeby tu ktoś o to zadbał, że to wszystko skazane na rychłą zatratę.
Komentarzy (9)

Blogerska odwaga

  
"Przed okrągłą rocznicą powrotu "Solidarności" przypomnieć, co kiedyś znaczyło słowo odwaga.

To była gotowość do mówienia rzeczy, po których koledzy z pracy bali się z tobą rozmawiać. Odwaga to mówienie rzeczy niemiłych twojemu najbliższemu środowisku, tylko dlatego, że sądzisz, że taka jest prawda. " - pisze Tomasz Wróblewski w dzisiejszej "Rzepie" w tekście o blogerach.

Skrobię się w głowę i myślę, czy ja jestem odważny? I kto jest? Czy to ma sens? Dlaczego?

Kiedyś pamiętam wyskoczyłem z wanny, gdyż doznałem oświecenia aby wykrzyknąć, że przyczyną wszystkiego, co złe, jest tchórzostwo! Ciekawe, czy to z wiekiem zarasta.

Niech zostanie pod portretem Broniewskiego.

2009-04-22 | Dodaj komentarz
brew
2009-04-22 23:43:40
zależnie od kontekstu/sytuacji tchórzostwo może być odwagą, odwaga tchórzostwem.
kasia
2009-04-23 19:23:40
Ktoś kiedyś powiedział, że odwaga to panowanie nad strachem, a nie brak strachu...i chyba o to w tym wszystkim chodzi
ts
2009-04-24 12:00:30
Panie Arturze...tak poza tematem...to czy kiedys grany bedzie jeszcze sixt.........fajnie byloby...
drobata
2009-04-24 12:33:20
Panie Arturze, proszę o komentarz do sztuki "Life in a Jar" powstałego dla umamiętnienia sprawiedliwej wśród narodów świata - Ireny Sendler, będę wdzięczna z wyrazami szacunku dla Pana fachu. Pozdrawiam.
arturpalyga
2009-04-25 02:30:05
Jak się zapoznam, to niechybnie skomentuję :)
dziura
2009-04-25 13:26:13
dziura 2009-04-24 10:35:43 Panie Arturze a czy sobota...ja wiem sobota ch... nie robota, ale ---znowu poczynam zuchwale. Więc czy sobota to dobra pora by wspólnie wypić piveczko przy trumnie??? klub paco-lolo - tam trumna stoi- każda godzina mnie zadowoli...i.....iiiii.......ide i........idę.....szukać.....wśród........kniei...........
arturpalyga
2009-04-25 13:45:13
Niech staną zegary Zamilkną telefony Dajcie psu kość Niech nie szczeka, niech śpi najedzony. Niech milczą fortepiany I w miękkiej werbli ciszy Wynieście trumnę Niech przyjdą żałobnicy Niech głośno łkając samolot pod chmury się wzbije I kreśli na niebie napis "On nie żyje!"
arturpalyga
2009-04-25 13:49:55
Gdy dreszcz chłodny przebiega wzdłuż grzbietu, jak mrówki... I spoglądam z zapartym tchem w zegaru lice, Gdzie na północ zbiegają się nieme wskazówki, Jak zaciskane z wolna złej Parki nożyce...
arturpalyga
2009-04-25 13:52:28
ach, ts, czy kiedyś jeszcze będzie grany sixt? Spytaj na forum teatru. Ja nie wiem.
Komentarzy (5)

Nasza klasa

  

Szkoła na osiedlu Mikołaja Kopernika nosiła imię Władysława Broniewskiego i na korytarzu wisiał jego portret. Podczas akademii szkolnych recytowano wiersz Władysława Broniewskiego opowiadający o drzwiach, w które ktoś, kto przyjdzie, będzie łomotał i ten ktoś jest zły. Nauczyciele nie lubili nas, uczniów, i często dawali nam to odczuć. Najgorsze zdanie na nasz temat miał pan od muzyki.

- Wasze uszy do niczego się nie nadają! - krzyczał, biegając po klasie i wykręcając losowo wybrane uszy w muszelki, kiedy darliśmy się: "O cześć wam panowie magnaci!"

Na przerwach zbierali się w pokoju nauczycielskim, żeby zdawać sobie relacje, kto z nas jest gorszy niż pozostali i komu podczas tej lekcji bardziej dołożyli.

Z czasem dość dobrze poznałem najbliższą okolicę bloku. Wszystkie betonowe płyty, druty, rury, okolice najbardziej grząskie i najbardziej zielone, przy czym zawsze był ktoś, kto bardzo surowo pilnował, żeby na zielone nie wchodzić. Trawa była najcenniejszym dobrem na osiedlu Kopernika. Najbardziej strzeżonym. A głównym zagrożeniem byliśmy my, dzieciaki z kluczami na szyjach. Mama osobiście zrobiła mi taki elegancki sznurek z węzełkiem, na którym zwisał pojedynczy klucz. Wtedy jeszcze zamykało się mieszkania tylko na jeden zamek. Wkładałem klucz pod koszulkę.

- Nikomu nie pokazuj! Nikomu nie mów, że go masz! Nie zdejmuj! Jak zgubisz, będziemy musieli zmieniać zamek! - ostrzegała mama. Nie zdejmowałem. I tak było wiadomo, że wszyscy nosiliśmy klucze. I Ziemek, który nie miał ojca i miał nerwicę, i Grześ, który w drugiej klasie jeszcze nie umiał czytać, i Monika, z którą pani posadziła mnie w ławce, i te ciche, nigdy nic nie mówiące dziewczyny z pierwszych ławek. Wszyscy mieliśmy na piersiach, zawieszone na sznurkach sekrety pozwalające wejść do naszych domów, do naszych skarbów domowych, kryształów za szafką, syfonu, adapteru i telewizora.

Chodziłem między blokami, starannie omijając trawę, i patrzyłem w okna ludziom, co robią. I czułem na piersiach chłód mojego kluczyka.

Lekcja wuefu. Dookoła błoto i porzucone rury, bo trwa pernamentna budowa. Wuefista w dresie, z nieodłącznym gwizdkiem każe nam przejść w zwisie. Zwis ćwiczymy na powieszonej poziomo metalowej drabince z odłażącą farbą. Do pokonania mamy dziesięć szczebli. Dłonie się ślizgają. Kto spadnie, wpada w błoto. Na przedostatnim szczeblu, rozluźniam dłoń i wpadam w brudną ciapę, w maź.Wuefista ustawia nas, ubłoconych pod ścianą.

- Patrzcie! To dupy wołowe - mówi do pozostałych - Tak wyglądają dupy.

Wszyscy się śmieją z wyjątkiem nas, ociekających błotem. Nie odzywamy się do siebie. Inni nie odzywają się do nas.

Zaraz po lekcji uciekam do porzuconych przy szkole betonowych kręgów. Kiedy się tam mówi w środku, albo śpiewa, głos jakby się oddzielał od człowieka i zaczyna być swój, niezupełnie ludzki. Całe miasto było wtedy pełne takich kręgów.

2009-04-16 | Dodaj komentarz
dziura
2009-04-21 14:52:20
Panie Arturze mam trumnę nie na żarty. Jest mobilna, na kółkach, wyposażona w zestaw grający (cd,stereo-niestety bez możliwości odtwarzania Mp3--- audio only). Deski ze wschodu na nią wożone z drzewa iglastego Orionem po nieboskłonie... brakuje mi polotu, ide i co dalej
dziura
2009-04-21 22:30:11
Panie Arturze, panie Arturze z tą trumną to nie żarty. Powietrza w koła trzeba dopompować i będzie jak nówka Sztuka. Od roku stoi, kurzem zarasta na katafalku mej wyobraźni, a żaden z bogów kopa z obłoków ...cholera brak mi polotu... ide i co dalej.............................
dziura
2009-04-21 23:05:28
Panie Arturze - mogą być żarty... co tylko...tragikomedia... Jak Pan przemyśli, no w sprawie trumny- na wszystko jestem otwarty. Tylko co z czasem? Jak Pan z nim stoi? Powoli odkrywam karty- szukam więc tekstu, ide i, pretekstu..... chciałbym kawałek dobrego teatru, takiego do przeżucia. Takiego który nie staje w gardle i nie mdli i sam się strawi, Po którym nie będę prosił by ktoś mi palce do gęby łaskawie wpychał bym poczuł...bym poczuł
arturpalyga
2009-04-22 00:57:07
Powiedz mi, jak ci na imię? - Cisza. - Powtórz, bom nie dosłyszał? - Cisza. - Czy to ty chodzisz po chrząstkich gałązkach wiosną? czy o tobie słowik kląska, czy trawy rosną? - Ja jestem cisza, milcz, dumny. - Zabiorę ciebie do trumny.
dziura
2009-04-24 10:35:43
Panie Arturze a czy sobota...ja wiem sobota ch... nie robota, ale ---znowu poczynam zuchwale. Więc czy sobota to dobra pora by wspólnie wypić piveczko przy trumnie??? klub paco-lolo - tam trumna stoi- każda godzina mnie zadowoli...i.....iiiii.......ide i........idę.....szukać.....wśród........kniei...........
Komentarzy (2)

Wolnowybiegowe

  

W okresie szczytowego punkowania przyszła do mnie Monika Mucek z koszyczkiem.

- Idziesz święcić jajka?

Miałem jakieś 19 lat, Monika zdaje się o dwa lata mniej, ale wyższa ode mnie o głowę i chudzina taka. Mieszkała ulicę dalej, także często wracaliśmy z Pigalu razem, albo z „Autyzmu". Miała głos jak Janis Joplin, bo paliła papierosy chyba od czwartego roku życia. I śpiewała jak Martyna Jakubowicz. Martyny zresztą wspólnie słuchaliśmy na żywo na stadionie w Jarocinie. I w ogóle to był czas, kiedy moim najlepszym kumplem była Monika Mucek. Ale ona była najlepszym kumplem wielu osób. Naprawdę, trudno było o lepszego kumpla i fajnie było z nią siedzieć na ławce, albo na schodach i gadać, albo tylko patrzeć na ludzi.

No i w święta też chodziło o to, żeby się jak najszybciej wyrwać na Pigal, ale wiadomo, Wielkanoc, trzeba było w domu posiedzieć, zjeść, telewizję pooglądać wspólnie. A już od piątku nie bardzo było jak wyjść z domu. I się trochę ckniło.

Dlatego widok Mucek z koszyczkiem uradował mnie niesamowicie, tak że do dziś jeszcze tę radość pamiętam. Mama się zdziwiła trochę, mówiła, że jak nie chcę iść z koszyczkiem, to nie muszę.

Było słońce, pięknie było. I siedzieliśmy z koszyczkami przykrytymi serwetką na placu zabaw, który tego dnia był pustawy, bo dzieci wystrojone maszerowały z rodzicami do święcenia. Siedzieliśmy więc sami, paląc papierosy i rozkoszowaliśmy się pięknym dniem. Rzadko z kim się tak pięknie rozkoszowało pięknym dniem i przeciągającymi się chwilami na pustym przebiegu, jak z Moniką Mucek. W końcu niespiesznie poszliśmy z koszyczkami przez całe miasto, specjalnie, żeby było daleko i żeby popatrzeć na ludzi, do kościoła przy dworcu. Wydaje mi się, że gadaliśmy o Amsterdamie. Wtedy ogólnie gadało się o Amsterdamie. Że może tam pojechać. Złapać stopa, dojechać do granicy, tam przesiąść się na TIRa i na miejscu poszukać jakiegoś squotu.

W ogóle nie pamiętam samego święcenia. Ale drogę tam i z powrotem pamiętam.

A potem Mucek powiedziała, że już, że jedziemy, że ona jedzie i czy jadę. A ja zdygałem, nie podjąłem. Zresztą nie wydawało mi się to do końca możliwe. No bo co. I pojechała. Złapała stopa, dojechała do granicy, tam przesiadła się na TIRa i na miejscu poszukała jakiegoś squotu. Potem żonglowała na ulicy i może dalej żongluje, nie mam pojęcia. Wiem tylko, że bierze udział w protestach i manifestacjach. Że pozostała anarchistką. Walczącą. Działającą. No i teraz to święcenie jajek kojarzy mi się przez nią ze słońcem, z Amsterdamem i z anarchistami. Gdziekolwiek jesteś, Moniko Mucek, mam nadzieję, że pamiętałaś o święceniu jajek!

2009-04-12 | Dodaj komentarz
jamilka
2009-04-25 15:18:40
Monika Mucek była i mam nadzieję, że jest, przepiękną istotą. W mojej pamięci pozostała jako zjawisko, ktoś miły, dobry i piękny - i wyjechała i słuch po niej zaginął.
edit
2009-07-24 09:43:09
ja tez wspominam bardzo mile Monikę....gdzie jesteś dziewczyno?

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1326404
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała