Ciepła krew baranka
Jakiś niesamowity zupełnie ten fragment u Hofmannsthala...
Wiesz ty, co to symbol?
Czy mógłbyś wyobrazić sobie, jak powstała ofiara?
Zda mi się, iż widzę pierwszego człowieka, który czynił ofiarę. Czuł on, że bogowie go nienawidzą. Więc w podwójnej ciemności swej niskiej chaty i swej trwogi serdecznej, ujął krzywy ostry nóż i był gotów wytoczyć krew z własnego gardła, byle ucieszyć straszliwego Niewidzialnego. Wtem dłoń jego, dłoń człowieka dzikiego, pijanego lękiem i bliskością śmierci, wpiła się raz jeszcze na wpół świadomie w wełniste ciepłe runo barana.
I to zwierzę, to w mrokach oddychające, tętniące ciepłem krwi, tak mu bliskie, tak pokrewne życie.
Naraz zagłębił się nóż w krtani zwierzęcia, a ciepła krew spłynęła po jego runie, zbroczyła piersi i ramiona człowieka: i uwierzył snadź na chwilę, że to jego własna krew; gdy jego okrzyk upojonego tryumfu zlał się z dogorywającym rzężeniem zwierzęcia, rozkosz wzmożonego istnienia musiała mu się wydać pierwszą drgawką śmiertelną: musiał umrzeć na chwilę w zwierzęciu, gdyż jeno w ten sposób mogło zginąć zwierzę za niego.
Odtąd ginęło ono symboliczną śmiercią ofiarną. Jednakże wszystko polegało na tym, że i on umarł na chwilę w zwierzęciu. Iż na jedno mgnienie oka byt jego w cudzym rozpłynął się bycie. Stanowi to rdzeń każdej poezji.
Hugo von Hofmannsthal, O wierszach. Dyalog, przeł. Stanisław Wyrzykowski, Warszawa 1907, s. 13.
Sztuka kloaczna
Pojęcie sztuki kloacznej ma rodowód pruski. Pochodzi z czasów Bismarcka i jego kulturkampfu. Sztuką kloaczną mianowicie nazywano wówczas impresjonizm, którego twórców uznawano za bezczelnych pacykarzy. Sztuką jedynie godną swego miana były przedstawienia pięknych postaci w erotycznym guście epoki o wzniosłych, często alegorycznych znaczeniach.
Pojęcie się przyjęło.
Kto tu rządzi?
Długo nie zapomnę tego poranka. Wyobraźcie sobie salę zapełnioną w dwóch trzecich posłami i posłankami. Czyżby przyszli tak tłumnie dyskutować o kulturze? Nic podobnego, wpadli na otwarcie obrad, żeby podbić listę, szkoda stracić dietę. Nikt nie zwraca najmniejszej uwagi na przemawiającego ministra kultury, panuje atmosfera luźnego spotkania towarzyskiego. Jedni przeglądają gazety, inni odpowiadają na esemesy, jeszcze inni gawędzą sobie swobodnie o pogodzie i opowiadają najświeższe kawały. Czasem jakiś poseł czy posłanka rzuci nieprzytomnym wzorkiem na mówcę, aby po sekundzie wrócić do przerwanej rozmowy. Kto by tam słuchał o jakiejś Lupie czy Warlikowskim. Wszystko to przypomina lekcję polskiego w specjalnej szkole dla trudnej młodzieży, brakuje tylko siedzenia na ławkach i puszczania muzyki z komórek.
Po kwadransie parlamentarzyści przeciągają się i zaczynają leniwie opuszczać salę obrad. Dochodzi dziesiąta i trzeba coś zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem. Właśnie zaczęło się przesłuchanie Druha Drużynowego z CBA, w korytarzach kłębią się ekipy telewizyjne, czas do roboty, kamery czekają.
Pierwszy wytacza się prezes Jaro, za nim jego wąsaty i brzuchaty dwór, w ich ślady podąża Lewica i PSL. Po kolejnym kwadransie na sali zostają niedobitki, głównie z PO. Gwar cichnie, można w końcu posłuchać, co ma do powiedzenia Zdrojewski, cóż z tego jednak, kiedy nie ma komu. Razem ze strażnikami, marszałkiem i wycieczką emerytów jest nas jakieś 30 osób. Zapowiedzi nowej konstytucji dla kultury padają w próżnię.
Po wystąpieniu ministra do głosu zapisuje się nadspodziewanie wielu posłów - prawie 30 - więcej, niż było na sali. Niestety, poza Kazimierzem Ujazdowskim, byłym ministrem kultury w rządzie PiS, który pyta o kalendarz legislacyjny i szanse na wzrost publicznych nakładów na kulturę, wystąpienia są na ogół jałowe i służą załatwianiu lokalnych interesów. Zdarzają się też kurioza:
1. Poseł Sławecki (PSL) oburza się, że w noworocznym koncercie z Wiednia zabrakło utworów Chopina,
2. Poseł Girzyński (PiS) ostrzega przed przejęciem rocznicy bitwy pod Grunwaldem przez Litwinów,
3. Poseł Pięta (PiS) oskarża homolewicę o przejęcie Muzeum Narodowego w Warszawie. To zresztą jedyne momenty, kiedy sala się ożywia.
Po debacie minister zaprasza parlamentarzystów na recital chopinowski w wykonaniu Piotra Palecznego. Lepiej byłoby sprowadzić do Sejmu Macieja Zembatego, aby wykonał swoją starą pieśń z Salonu Niezależnych pt. "Sejm kalek": "Przedstawiciel paranoi/wstał, nikogo się nie boi/Będzie chyba całkiem szczery/gdyż przy sobie ma papiery/ Stuk, puk laską w podłogę/sejm, sejm wyraża zgodę/Stuk, puk laską o blat/sejm mówi: "Tak".
Roman Pawłowski, stołeczna "Wyborcza". Cyt. za: e-teatr.pl
Czasem się nie wierzy, że to naprawdę aż tak wygląda. A tu się okazuje, że to, co się myślało, że aż tak, to małe miki w porównaniu z tym, jak jest naprawdę.
Scenka z życia dramaturga
Bo niektórzy myślą, że to tak różowo.
Zrobiliśmy coś razem, wyszło nawet nieźle.
- Powinienem czytać wszystko, co piszesz. Wiesz, ty jesteś drugi Beckett.
Ho, ho, ho.
No więc tym razem ja zaproponowałem. Wysłałem.
Pytam miesiąc później:
- Przeczytałeś?
- Wiesz, że nie miałem czasu. Przeczytam. Na pewno!
Trzy miesiące później.
- Przeczytałeś może?
- Zacząłem, ale sorry, nie mam czasu, bo wiesz, co robię. Naprawdę. Obiecuję ci, że przeczytam i pogadamy.
Pięć miesięcy później.
- Tak tylko pytam, czy może udało ci się doczytać i czy jesteś zainteresowany.
- Patrzcie, jak mu zależy! Znowu pyta! Patrzcie!
- No, kurde, pewnie, że mi zależy. Gdyby mi nie zależało, to bym ci nie proponował.
- Ha, ha, ha. Ha, ha, ha. Ale mu zależy!
- No. Tak.
- Ha, ha, ha! Tylko, słuchaj, wiesz, problem w tym, sorry, że ja nie wiem, gdzie to mam, wśród tylu mejli, wiesz.
- OK, przyślę ci jeszcze raz.
- He, he, he. Nie, nie przysyłaj jeszcze raz!
- Nie przeczytałeś tego.
- Czemu ja mam to czytać?
- Bo myślę, że dobrze byś to zrobił na scenie.
- Ha, ha, ha, no, no!
- Taki i taki, co z nim rozmawiałem, mówił nawet, że może ty byś to zrobił dobrze.
- Ha, ha, ha! Trzymajcie mnie! Taki i taki tak mówił! Ty, a streść mi to!
Streszczam.
- Wiesz, lepiej nie streszczaj. Lepiej już przeczytam. Ha, ha, ha! Słyszycie? Ha, ha, ha! Niech nie streszcza!
- OK. Przyślę ci jeszcze raz.
- Nie przysyłaj jeszcze raz! Naprawdę! A powiedz mi, czemu ty właściwie piszesz dla teatru?
No i tak się kończy. Boże, dzięki ci za te dary, które spożywamy, żeby nam nigdy palma nie odbiła!
Wieczór z Warlikowskim na Małej Scenie
Dziś, w czwartek o godz. 18.00 na Małej Scenie Teatru Polskiego rozpoczynamy nowy cykl pod nazwą "Persony", w ramach którego prezentować chcemy wartych dyskusji twórców teatru. Zaczynamy od Krzysztofa Warlikowskiego, jednego z najważniejszych dziś polskich reżyserów teatralnych. Po prelekcji poświęconej Warlikowskiemu, na dużym ekranie obejrzymy sobie wspólnie legendarny spektakl pt. "Krum" autorstwa Hanocha Levina - koprodukcję Teatru Starego i Teatru Rozmaitości. Grają m.in. Jacek Poniedziałek, Danuta Stenka, Redbad Klinstra, Stanisława Celińska, Małgorzata Hajewska-Krzysztofik. "Krum" jest zjawiskiem. To spektakl, który ma swoich fanów wymieniających się fragmentami zapisów filmowych w internecie. To spektakl, który teatralne świry puszczają na imprezach, żeby leciał w kółko. To spektakl, który ma licznych wrogów. - To psucie teatru. To przykład, jak się nie powinno robić teatru - mówią przeciwnicy Warlikowskiego i "Kruma". Nie ma wątpliwości, że "Krum" poza tym, że jest świetnie zagranym spektaklem, jest ważnym etapem zmiany dokonującej się w polskim teatrze w ostatnich latach. Nie będę pisał więcej, żeby coś sobie zostawić na prelekcję. Po spektaklu - dyskusja. Bilet kosztuje tyle co jedna kawa w kawiarni - 5 złotych.
Notka z bloga Teatru Polskiego w Bielsku-Białej. www.teatr.bielsko.biala.pl, zakładka po lewej: BLOG
Informacje:
Fotka moja z Kubą: JAGODA PICTURES STUDIO
----------------------------------------------------------------
Guma balonowa
Testament Teodora Sixta
Nic co ludzkie
Żyd
Wodzirej. Koszalin Kulturkampf
Hamlet'44
Turyści
Wszystkie rodzaje śmierci
Ostatni taki ojciec
V(F) ICD-10
Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami
Już się ciebie nie boję, Otello
Idź w noc, Margot
Auschwitz Cat
Bitwa o Nangar Khel
Szwoleżerowie
Obywatel K
Nieskończona historia - Warszawa
Nieskonczona historia - Zabrze
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Archiwum:
2012
2011
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)
2010
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)
2009
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)
2008
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)
Linki polecane:
www.jacekproszyk.blog.bielsko.pl
www.poewiki.org/index.php/Strona_osobista:Artur_Pałyga
www.nieszuflada.pl
www.januszlegon.bielsko.pl
www.heniekurban.salon24.pl
www.e-teatr.pl
www.powszechny.art.pl
Ostatnie komentarze
Gratuluję. Szczerze się cieszę :-)
Pozwolę sobie podzielić się wrażeniami (impresjami) na bazie oglądanych sztuk: "Ikaria". Refleksja nad starością. Starzy...
ja wrocilem z bielska do korzeni czyli do mesznej i na szczescie ni chuja zadnego...
Reklama:
Statystyki bloga:
| Wyświetleń: | 322703 |
| Newsów: | 334 |
| Komentarzy: | 1178 |


