arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - listopad 2010


Komentarzy (4)

Ukraińcy

  

Nedę Nejdanę spotkałem w Gdyni. Jest dramatopisarką z Kijowa i przyjechała na Raport - festiwal polskiej dramaturgii.

- Naprawdę w Polsce nie lubi się Ukraińców? - dziwiła się. - Za co?

- W twarz nikt ci tego nie powie. Ale jest takie powszechne skojarzenie w Polsce Ukraińca z dzikim. I z mordercą - mówię.

Neda patrzy na mnie wielkimi oczami, lekko przestraszona.

Przypominam sobie, jak kiedyś w Kijowie, kiedy stojąc na murach Ławry patrzyliśmy na panoramę starego Kijowa, na kopuły, dachy, na tę całą architekturę, Andrij, pykając fajeczkę, powiedział: - To ci dzicy pijacy zbudowali - i uśmiechnął się. Chodziło mu wtedy o film Hofmanna, "Ogniem i mieczem" pełen takich dzikich.

Neda opowiada mi o represjach, jakie dotknęły Ukrainę po II wojnie w ZSRR. Masowe rozstrzeliwania, wysiedlenia, zsyłki na Sybir - wszystko pod hasłem: za to, że mieliście UPA, za Banderę. Pół wieku tłuczono im do głowy, że to zaplute karły hitleryzmu, palono całe wsie, a całe miasteczka wysiedlano.

- A przecież to Polacy Ukrainę zawojowali i myśmy zawsze walczyli o to samo, co wy, o własne państwo - mówi.

W Iwano-Frankowsku atmosfera tężeje, kiedy mówimy, że chcielibyśmy zrobić tu spektakl o rzezi wołyńskiej.

- Dobrze, ale powiedzcie w nim o tym, co było wcześniej, o Chmielnickim, o Piłsudskim, i o tym, co było później, o akcji Wisła i o tym, co po wojnie i o tym, jak wytyczano granicę polsko-ukraińską - mówi dyrektor teatru w Iwano-Frankowsku, Rostysław Derżypilski. Jako reżyser zrobił w swoim teatrze dwa spektakle o powojennej historii Ukrainy, oba na podstawie prozy bardzo popularnej dziś na Ukrainie pisarki, Marii Matios (to chyba troszeczkę taka nasza Olga Tokarczuk): "Słodka Darusia" i "Nacja". Tłem obu jest zemsta na Ukraińcach za UPA. Zemsta ze strony NKWD i Stalina. Słodka Darusia to dziecko, której enkawudzista daje lizaka, a ta w zamian wydaje mu rodziców. "Nacja" to opowieści z wyludniania huculskich wiosek, znów NKWD, ukrywający się w lasach ludzie, śmierć jedna po drugiej, zsyłki. Bardzo piękne przedstawienia, bardzo nas zaskakują.

Na rynku w Iwano-Frankowsku młodzież zbiera podpisy za legalizacją prostytucji, żeby kobiety, które tę pracę wykonują, płaciły podatki, miały regularne badania, książeczki szczepień, świadczenia zdrowotne, ubezpieczenia i emerytury. Mariczka mówi, że podpisze się, jak zaśpiewają. Zbiera ich się więcej i śpiewają piękną ukraińską pieśń. Pyta ich Mariczka o UPA i Banderę.

- Jesteśmy za UPA i za Banderą! - wykrzykują zgodnie, uśmiechając się do nas serdecznie. Bo Polacy to przyjaciele, bo my razem przeciw Rosji i razem musimy się trzymać. UPA i Bandera to dla nich symbole antyradzieckości i wolności.

O rzezi wołyńskiej chyba nie wszyscy słyszeli. Ktoś załapuje, że aha, chodzi o te rozstrzelania.

- Ja wiem - mówi jedna z dziewcząt. - Część mojej rodziny zginęła wtedy. To było straszne.

Dziewczyna, jak rozumiem, jest z rodziny polskiej. Mówi, że oczywiście jest przeciw takim bandyckim aktom, ale idea UPA była słuszna. Wszyscy, jak tam stoją, deklarują, że na pewno przyszliby do teatru na spektakl o tym. My za to podpisujemy się za legalną prostytucją.

Grzebiąc w internecie, znajduję list otwarty do braci Polaków z 1997 roku podpisany przez Związek Ukraińców w Polsce z prośbą o wybaczenie mordów wołyńskich. Oraz apel prezydenta Lecha Kaczyńskiego, aby Polacy i Ukraińcy wzajemnie darowali sobie winy. Oraz analizy Bohdana Osadczuka:

Zrodzona z ducha wolności II Rzeczpospolita odmówiła wolności zamieszkującym jej nowe terytorium mniejszościom narodowym.

I jego stwierdzenie: Współczesna Ukraina jest po raz pierwszy w historii nastawiona jest propolsko.

Oraz słowa Wiktora Juszczenki:

Żaden cel nie usprawiedliwia śmierci niewinnych ludzi - dzieci, kobiet, cywilów. Takie metody walki zawsze i wszędzie muszą być potępione. Musimy powiedzieć zgodnie z chrześcijańskimi i ogólnoludzkimi zasadami etyki: Rozumiemy odpowiedzialność za niewinne ofiary wśród Polaków, mówimy: Wybaczcie nam!

2010-11-30 | Dodaj komentarz
januszokrzesik
2010-12-01 09:22:00
Każda moja próba rozmowy z Ukraińcami na temat Wołynia zderzała się z murem kompletnej niewiedzy i ignorancji. Psycholog nazwałby to "wyparciem". Dyskusja o Jedwabnem jeszcze przed Ukrainą, o ile będą mieli odwagę zmierzyć się z własnymi upiorami. Polakom łatwiej było, bo polskość jest twarda i zdefiniowana, bezpieczna w swoim trwaniu. Ukraińskość jest niedorosła, płynna, rozmyta, ubabrana w rosyjskie kompleksy, zagrożona przez samą siebie. W tej sytuacji zgodzić się, że rzeź sąsiadów to jeden z fundamentów naszej tożsamości - to wymaga duchowego heroizmu. Ja tego na Ukrainie nie dostrzegłem. Inna sprawa, że to co Pan opisuje to krajobraz zachodniej Ukrainy. W Kijowie znalazłby Pan chętnych do potępienia UPA, a w Bierdiańsku nad Morzem Azowskim ludzie nie wiedzieliby o co Pan pyta. Dla nich Wołyń to inna planeta.
Jarogniew
2010-12-01 19:39:18
Przepraszam, ale nie mogę zgodzić się na zrównanie rzezi wołyńskiej i mordu w Jedwabnem. A pan januszokrzesik to właśnie sugeruje.
januszokrzesik
2010-12-01 19:50:46
Użyta przeze mnie analogia nie sugeruje zrównania mordu w Jedwabnem i rzezi wołyńskiej, jak to Jarogniew był uprzejmy nie zrozumieć, lecz dotyczy konieczności uporania się z ciemnymi kartami własnej historii. Dyskusja o Jedwabnem stanowiła pewien rodzaj katharsis dla Polaków, myślę - może zbyt odważnie - że podobnie mogłoby się stać, gdyby Ukraińcy zdecydowali się otwarcie postawić pytania o swoją odpowiedzialność za rzeź wołyńską. Oba narody maja głęboko zakorzenione przekonanie o tym, że w czasie wojny były wyłącznie niewinnymi ofiarami, co niestety w obu przypadkach nie jest prawdą. I tylko w tym sensie snułem analogie między Jedwabnem a Wołyniem, choć sądzę że dostrzec można ich więcej. Żadna analogia nie oznacza jednak zrównania.
arturpalyga
2010-12-02 01:15:58
Ja rozumiem, o co chodzi panu Januszowi. I zgadzam się. Oni nie przeszli jeszcze pewnego progu, który my już mamy za sobą. To jest taki próg, przed którym siebie samego można tylko wysławiać, a za tym progiem można się już spróbować wysłowić.

Zarówno jury, jak i akredytowani przy festiwalu dziennikarze, nagrodzili przedstawienie Teatru im. Szaniawskiego w Wałbrzychu "Niech żyje wojna!!!", przygotowane przez pochodzącego z Gdańska Pawła Demirskiego (tekst) i Monikę Strzępkę (reżyseria). Spektakl inspirowany jest serialem telewizyjnym "Czterej pancerni i pies". Jednak jego realizatorów nie interesowało przeniesienie na scenę filmowej fabuły; skupili się oni na dekonstrukcji mechanizmów tworzenia historii (a raczej: różnych wersji historii) oraz postawach i osobach, które są w takich procesach wypychane na margines.

- Byliśmy w sytuacji trudnej, bo regulamin narzucił nam konieczność przyznania tylko jednej nagrody - mówił ze sceny w imieniu jury Maciej Nowak. - Zwykle na festiwalach werdykt jest rodzajem eseju, który zwraca uwagę na rozmaite zjawiska. Dlatego zdam tu małą relację z tego, jakie tytuły braliśmy pod uwagę. Gdybyśmy mogli przyznać więcej nagród, to trzecie miejsce ex equo zajęły by dwa spektakle: "Utworze o matce i ojczyźnie" z Teatru Współczesnego w Szczecinie i "Mesjasz" z Schauspielhaus we Wiedniu. Gdyby istniało miejsce drugie, to nagroda ta powędrowałaby do Teatru Polskiego w Bydgoszczy za "V-ICD-10 Transformacje" Artura Pałygi w reż. Pawła Łysaka.


Gazeta Wyborcza - Trójmiasto

Żeby było jasne! Bardzo się cieszę, że Monika Strzępka i Paweł Demirski i czterej pancerni wygrali te zawody. Bardzo, bardzo. Bardzo zasłużenie.

2010-11-29 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Program pozytywny

  

Ciekawe, czy gdyby odbyło się głosowanie nad przyznaniem Jackowi Krywultowi dożywotniej prezydentury, aby zaoszczędzić kosztów przy następnych wyborach, jakim stosunkiem głosów by wygrał.

Szkoda byłoby, gdyby się zmarnowało to, co w najbardziej widoczny sposób rozpoczęła podczas tej kampanii Grażyna Staniszewska - jakieś przełamanie, jakaś wiara grupy aktywnych w mieście osób, że można tym miastem współrządzić, a nie tylko oddać władzę na kolejne 4 lata w czyjeś ręce. Staniszewska skupiła wokół siebie również i takich ludzi, którzy do tej pory nigdy nie zdecydowaliby się na kandydowanie, bo to obciach, bo po co, ludzi, którzy wykazali już dotychczasowym swoim życiem, że mają energię, że coś zbudowali, że umieją pracować z ludźmi, zależy im na czymś innym także niż na własnej wygodzie, jak choćby Jan Chmiel, który zbudował tę niezwykłą instytucję, jaką jest Teatr Grodzki. Oczywiście pewnie i na innych listach były osoby z tego rodzaju energią, rzeczywiście zainteresowane tym miastem, tzw. społecznicy (nie w tym znaczeniu, że społecznie znaczy jakkolwiek, ale za darmo, nie, nie). Warto by było może stale organizować takie spotkania, jak to, które odbyło się w ramach kampanii w "Bazyliszku", na których byłaby okazja dyskutować o sprawach istotnych dla tego miasta, recenzować działania władz miasta, może nawet i miejski gabinet cieni stworzyć, czemu nie. Powolutku rozszerzać krąg ludzi, którzy częściej niż raz na 4 lata czują się odpowiedzialni za miasto, w którym spędzają swoje życie. Inaczej, zamiast tego, poszerzy się krąg zniechęconych. W czasach narodowej smuty i chocholich tańców mówiło się na to -praca u podstaw-.

2010-11-22 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (3)

Rzeź w teatrze

  

Znów w trasę.

Jedziemy z Łukaszem do Iwano-Frankowska, dawniej Stanisławów, do teatru. Czekają na nas. Wspólnie z Ukraińcami mamy robić spektakl o rzezi wołyńskiej. Łukasz to wymyślił. Instytut Adama Mickiewicza finansuje wyjazd. Dusze moich przodków zamordowanych w Żniatynie, z wami, o was i dla was tym razem.

Żyję, bo sąsiedzi, którzy wpadli do domu mojej babci byli niedokładni. Pozwolili, żeby babcia Aniela, wówczas młoda dziewczyna uciekła. Nie szukali jej wystarczająco uporczywie. Uciekła pieszo do Hrubieszowa. Tam poznała dziadka, który nie przedostał się już przez granicę i nie dojechał do Sokala. Chodził po opustoszałym Hrubieszowie w oficerkach od Andersa. Potem wzięli go do więzienia, gdzie siedział do śmierci Stalina i trochę dłużej. Ale dzieci zdążyły się urodzić. A potem, potem - ja. Babcia Aniela do końca życia opowiadała, że śni jej się ten Żniatyn i okaleczone ciała całej jej rodziny.

A teraz wypadło na mnie. Że mam o tym z nimi rozmawiać i wspólnie o tym opowiedzieć w teatrze.

2010-11-17 | Dodaj komentarz
Jan Picheta
2010-11-17 19:15:42
Arturze, pojmuję, że peregrynacje są niezwykle ważne, zwłaszcza do Stanisławowa Potockich, gdzie urodzili się Zbyszek Cybulski, Anna Seniuk, Jacek Leszczyński, Franciszek Karpiński się uczył - et cetera, ale miałeś oddać tekst ze zdjęciem!!! Rozumiem, że nie zostawiać wolnego miejsca. Boję się tylko, żeby sąsiedzi nie zrobili z Tobą tego, co zapomniezli zrobić z babcią...
arturpalyga
2010-11-17 20:56:06
Wracam w niedzielę na wybory! Proszę o jeszcze chwilę cierpliwości, jeśli mogę!
2010-11-25 09:24:46
Uprzejmy Arturze, przeczytaj artykuł w dzisiejszym onecie, może łatwiej Ci będzie zrozumieć Ukraińczyków, jak mawiał o nich pięknie bielski (holendersko-austriacki - jak mawiają w wikipedii - ha!) artysta Karl Guttmann, którego rodzina również pochodziła z Kresów. Generalnie moja opinia jest taka: Jestem człowiekiem łatwowiernym jak niemowlak na kolanach matki, ale nie wierzę w żadne ich słowo. Czy przypominasz sobie, żeby ktoś z Ukraińczyków szczerze przeprosił, z własnej, nieprzymuszonej woli za Wołyń? Tymczasem porcyjka cytatów z tekstu Lucyny Kulińskiej "Zabili nas w Wigilię": Najbardziej znaczącą rolę w propagowaniu nienawiści do Polaków odegrał czołowy ideolog nacjonalizmu ukraińskiego Dmytro Doncow. Ogłoszona w roku 1926 w pracy Nacionalizm doktryna nacjonalizmu ukraińskiego wywarła potężny wpływ na kształtowanie się postaw młodych Ukraińców zamieszkujących Małopolskę Wschodnią: „Bądźcie napastnikami i zdobywcami, zanim będziecie mogli stać się włodarzami i posiadaczami […] wrogość jest nieunikniona”. Takie przesłanie to rzucenie wyzwania cywilizacji całej ludzkości. W tym sensie pokrywało się ono ze znaną wypowiedzą Hitlera: „Silni przepędzają słabych, ponieważ pęd do życia w jego ostatecznej postaci zawsze roztrzaska groteskowe okowy tak zwanego humanitaryzmu, ażeby w jego miejsce mógł wystąpić humanitaryzm przyrody, która tępi słabych, aby oczyścić miejsce dla silnych” Jeden z rozdziałów pracy Doncowa nosi tytuł: „Twórcza przemoc oraz mniejszość inicjatywna, jako siły porządkujące…”. [nb. jakże twórczy... jest oksymoron twórcza przemoc - przyp. mój (pic)] Realizacją owej koncepcji było w czasie II wojny światowej powołanie w OUN Bandery, potem w UPA Służby Bezpeky – terrorystyczno-policyjnego organu stosującego przemoc „lepszych ludzi” wobec prostych i słabszych, jak choćby chłopskiej polskiej ludności cywilnej Wołynia i Małopolski Wschodniej, ale też wobec nie dość lojalnych Ukraińców. Rozwijając swe myśli, Doncow pisał: „Bez przemocy i żelaznej bezwzględności niczego w historii nie stworzono […] przemoc, żelazna dyscyplina i wojna – oto metody, przy pomocy których wybrane narody szły drogą postępu”7. Siłą napędową tak sformułowanej idei nacjonalizmu była ekspansja terytorialna: „pragnąc świetności swego kraju, oznacza pragnąć nieszczęścia swoich sąsiadów [...] ekspansji swojego kraju wyrzeka się tylko ten, u kogo całkowicie obumarło poczucie patriotyzmu [...] bowiem gdy historia jest walką o panowanie i władzę, o wzięcie w posiadanie – to twórcza przemoc musi odgrywać dużą rolę w tym procesie, albowiem zawłaszczanie to przede wszystkim pragnienie pokonania”. Nie brakowało w tej ideologii wątków stricte rasistowskich. Najbardziej bezwzględni przywódcy nacjonalizmu ukraińskiego odpowiedzialni za zbrodnię ludobójstwa – Stefan Bandera i Roman Szuchewycz, ogłoszeni przez prezydenta Juszczenkę „bohaterami Ukrainy”, wychowali się na tych właśnie ideach. [et cetera - przeczytaj!] A propos wyborów samorządowych - zbiegły się niemal ze śmiercią Andrzeja Jakubiczki. Pora, żeby ktoś zastąpił go w patrzeniu władzy na ręce... Może Ty? Pozdrawiam bardzo serdecznie czekając na tekst i zdjęcie... Jan
Komentarzy (0)

Wyzwol się!

  

Teatr Tekstu Teodora Sixta

zaprasza

na czytanie dramatu

Stanisława Wyspiańskiego

Wyzwolenie

piątek, 12.11, godz. 19.00.

Teatr Polski (Mała Scena)

Co pod celebrą, pod rytualnymi gestami i okrzykami: Polska, Polska, Polska!? Co zostaje, jeżeli te hasła, slogany, ceremonialną skorupę odrzucić? Bezsilność trupia? Niewolnictwo grobów? Intelektualna pustka? Co pod tym, co głębiej? Jaka jest silniejsza i trwalsza podstawa?

Pisze Dariusz Kosiński w swojej wielkiej księdze pt. "Teatra polskie":

"Teatr Wyspiańskiego w sposób oczywisty jest teatrem narodowym. [...] Postawa czynna i nieustannie kwestionująca własne założenia - oto narodowy teatr Wyspiańskiego." Kim jestem najpierw? Polakiem, czy człowiekiem? Co oznacza ten wybór i jakie są jego konsekwencje?

Co poza polityką? Pisze Kosiński: "Trudno się oprzeć wrażeniu, że Polacy jako wspólnota utracili narzędzia przedstawieniowego budowania tożsamości o charakterze ponadpolitycznym. Ceremonie narodowe zostały zawłaszczone przez polityków prawicy i patronujących im duchownych podtrzymujących przedstawienia najbardziej powierzchownie i prymitywnie rozumianej tradycji bogoojczyźnianej. Największym współczesnym teatrem narodowym stały się areny sportowe, a rozdęty i napędzany medialnie kult Adama Małysza, Roberta Kubicy czy różnych "polskich Orłów" - w zależności od sytuacji: siatkarze, piłkarze nożni, ręczni - najlepiej pokazuje, na jaki poziom ogólnikowości i powierzchowności przesunięta została tożsamość narodowa. [...] Czy z tradycji narodowej ocaleje tylko wielkie święto zmarłych?"

KONRAD:

Teatr narodu, sztuka, polska sztuka!

Chcemy go stroić, chcemy go malować,

chcemy w teatrze tym Polskę budować!

Żupany bierzcie, delije, kontusze;

znoście mi lite pasy, krzywce, karabele,

chłopskie gunie, sukmany, trzosy. Tłum w kościele!

Niech w oczy biją kolory jaskrawe,

niechaj rażą jak słońce. - Wstąg, wstążek okrasy!

Niechaj ich ujrzę razem, jakby w złote czasy.
Razem, razem wy wszyscy, magnat, chłop i miasto.

Siermiężni wy, przystańcie około Pasyjki.

Dalej wy, wy husaria - wy z hrabią Henrykiem

na czele, niedobitki - Sztandar ten z Maryjką.

Szaraczki, wy artyści, fantazjusze, mnichy.

Wy wszyscy! - Strójcie, strójcie się w ornaty,

w ornamenta, złotogłów, we świąteczne szaty

i zacznijcie bój myśli i szermierkę słowa -

a ty im, Muzo, podaj ton.

Wyspiański wyzwala!

Niewiedzących informuję, że na Teatrze Tekstu tekst czytają wspólnie wszyscy uczestnicy, po czym wspólnie o tym, co przeczytaliśmy do późnych godzin nocnych dyskutujemy.

Zapraszam!

2010-11-11 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1326441
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała