arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - maj 2010


Komentarzy (1)

De musica

  

I znów pociąg, znów podróż, znów wyjazd z cyklu panorama Polski. Więc niestety po raz pierwszy chyba nie będę do końca na festiwalu naszym lalkowym. A to dlatego, że nałożył się nań festiwal filmów polskich w Gdyni, gdzie tym razem zaproszono grupę dramaturgów teatralnych, zobaczymy po co. Więc do Gdyni. A konkretnie do Sopotu, skąd mają nas dowozić.

Przypomniało mi się, nie wiem dlaczego, zupełnie bez okazji, jak jechałem we wczesnych latach 90. do Warszawy jednym z pierwszych w ogóle pociągów intercity. Chyba jako "Dziennik Beskidzki". Chyba na szkolenie dla dziennikarzy piszących o narkotykach. Tak. To była nowość, że w pociągu są głośniczki w każdym przedziale i na korytarzu. I wtedy przez te głośniczki kolejarze puścili Perfect, nie jedną piosenkę, ale całą płytę, albo i ze trzy płyty naraz, bo to leciało i leciało. A był to jeszcze czas, co dziś wydaje się jakieś kompletnie niepojęte, kiedy takich np. płyt "Perfectu" to nigdzie nie było. Po prostu nigdzie nie było. Nie dało się ich nigdzie kupić. No może jak ktoś bardzo, bardzo szukał. Ale tak normalnie to w żadnym wypadku. To był czas, kiedy jak w Krakowie w sklepie z kasetami magnetofonowymi zobaczyłem, że jest Pink Floyd, to od razu, szybko i w euforii poprosiłem wszystko. A wszystko to było "Atom Heart Mother", genialne "Wish You Were Here" (jakież nie do opisania szczęście!!!) i "Dark Side". A były to kasety kupione jako czyste i nagrywane przez pana ze sklepu na jego prywatnych dwóch magnetofonach połączonych kablem, więc nagranie miało charakterystyczny szumek. Ale "Perfectu" nie było. Tego "Perfectu", o którym polonistka z podstawówki mówiła w jak najgorszych słowach:

- Zajmuje was taki (tu przeczytała wyskrobany długopisem napis na torbie) "Perfect" ...jakby po polsku nie umieli się nazwać... a potem przez takich jełopów, narkomanów, pijaków, dziwkarzy, debili, leni, cwaniaków, bananowych muzyków nie możecie się uczyć, bo was to ogłupia i macie wióry w głowie, wióry!!! Perfect, Perfect, Perfect!!! - krzyczała, rozsiewając obficie dookoła kropelki śliny. Tak było.

Stałem wtedy w tym intercity całą drogę do Warszawy na korytarzu, chociaż miałem wykupione miejsce. Stałem i ja jeszcze jeden facet też z głupim zachwytem na twarzy. Bo na korytarzu było lepiej słychać. Spijaliśmy słowa z ich ust. A jak się skończyło, to jakoś nie mogłem, już nie dało się usiedzieć, więc stało się dalej.

2010-05-24 | Dodaj komentarz
Moniq
2010-05-27 15:47:38
Teraz już mało kto podchodzi tak uczuciowo do muzyki, bo znaleźć można prawie na każdym kroku. Jeśli ktoś chce oryginalna płytę to sklep muzyczny w Bielsku niejeden, a przez internet jeszcze łatwiej. Jak komuś na oryginałach nie zależy włączy youtube i też posłucha. Pozostały już jednostki naprawdę delektujące się muzyką. Niestety - dostęp do wszystkiego ma też swoje wady.
Komentarzy (0)

Niech żyje Festiwal!

  

Nie wiem, czy byłbym dziś w teatrze, gdyby nie Festiwal. Tak się stało, że drzwi do teatru otworzyły się przede mną w „Banialuce" i że miałem wyjątkowe szczęście dorastać w mieście, w którym co dwa lata odbywa się Międzynarodowy Festiwal Sztuki Lalkarskiej. Już samo to, że przyjeżdżali tu artyści z całego świata i miasto rozbrzmiewało językami, już samo to było niezwykłe, kolorowe i przyciągające. A to, co się działo w środku to już było tak niesamowite, że świat potem nie mógł już być taki jak przed. Podobnie, jak po Kolumbie nie dało się już ukryć Ameryki, podobnie po Zitzmanie, Bielsko rozszerzyło się nieodwracalnie, pełne treści, bo nabrało świata.

To nie było widoczne od razu. Pamiętam, na pierwszym w moim życiu spektaklu festiwalowym, na który jakimś przypadkiem trafiłem, byłem znudzony i rozdrażniony, że nie rozumiałem nic z tego, co się dzieje na scenie i żaden Suzin nie tłumaczy. Ale ziarenko zakiełkowało. Na dobre zacząłem odkrywać Festiwal w czasach licealnych, a dokładniej w czasach, kiedy jeździłem już na pierwsze koncerty i nauczyłem się wchodzić służbowo na statek :) Pamiętam z Festiwalu rzeczy niezwykłe, odkrycia niebywałe, fascynacje takie, że długo potem siedziało się na Pigalu nie mogąc się otrząsnąć. Bo Festiwalowe obrazy niosą ze sobą masę uczepionych doń innych obrazów, jak cała grupa z Pigalu, z którą wciskaliśmy się w każdą możliwą szparę, żeby podejrzeć Festiwal i inni ludzie, rozmowy, zdarzenia oraz zmieniający się świat dookoła - ten dalszy i bliższy i zmieniający się świat w środku.

Każdy Festiwal, bez wyjątku, kompletnie niezależnie od tego, jak oceniano go w rozmowach kuluarowych i w mediach, był wydarzeniem i żadne inne wydarzenie w mieście nie mogło się równać z Festiwalem. Kiedy siedzieliśmy na Pigalowych ławkach i planowaliśmy świat, mieliśmy w głowach Festiwal. I potem, już kiedy jako dziennikarz stałem z identyfikatorem w tłumie tych, którzy czekają posłusznie, aż ci z karnetami i biletami zajmą miejsca, nie miałem wątpliwości, że nie ma teraz nic ważniejszego niż tam właśnie stać. Żeby aby cokolwiek, cokolwiek zrobić, trzeba sobie to najpierw wyobrazić, że tu jest początek wszystkiego, bo ta wyobraźnia wykuwa się tu właśnie. Dlatego jestem przekonany, że Międzynarodowy Festiwal Teatrów Lalkowych w Bielsku-Białej dla tego miasta jest fundamentalny, a co więcej, powinien zostać uznany za skarb kultury narodowej. I tego mu z okazji kolejnej inauguracji szczerze życzę!

2010-05-21 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (2)

Woda

  

Mynheer Peperkorn człapie nad wodospad. A za nim z towarzystwo z "Czarodziejskiej Góry". Mynheer Peperkorn chce zobaczyć wodospad. A reszta za nim. Reszta jest zaszczycona jego zaproszeniem. Mynheer Peperkorn gada. Reszta jest milczeniem.

"Łoskot był piekielny. Masy wód spadały pionowo jedną jedyną siedmio- czy ośmiometrową kaskadą, wysoką a zarazem dość szeroką, po czym srebrzystą pianą pędziły po skałach. Spadały z bezsensownym hałasem, w którym zdawały się mieszać wszystkie możliwe rodzaje szmerów i dźwięków: grzmot i syk, ryk, wycie, trzask, chrzęst, huk, brzęk i dźwięk dzwonów - wrażenie to przyprawiało niemal o utratę zmysłów."

Szum rosnącej rzeki. Stałem z Kubą na moście w nocy i słuchaliśmy. Skąd się bierze tyle wody w niebie? Potem bezskutecznie szukałem w sieci tego fragmentu z Faulknera, z opowiadania "The Old Man", w którym opisuje powódź z 1927, kiedy wylała Missisipi. Zawsze, jak słyszę taką rosnącą rzekę, to mi się ten Faulkner przypomina, długi, piękny opis znoszącej wszystko wody. Hipnotyzujące to jest. Ludzie stojący na mostach podczas powodzi i wpatrzeni w rzekę. Narastająca wraz z szumem, kamuflowana ekscytacja zagrożeniem. Zbliżająca się własna katastrofa albo jej wyczuwalna możliwość jak oczy węża: "Chodź! Patrz!"

"Nikt nie widział twarzy Peeperkorna, zauważyli tylko, że obnażył głowę, opłomienioną białym włosem, i wdychał pełną piersią świeże powietrze. [...] I nagle zaczął mówić."

Pan Peeperkorn przemawia, wygłasza swoje kwestie i nikt go nie słyszy, bo słychać tylko wodospad, ale gdyby nie osoba mówiącego Peeperkorna, jego królewskość, jego gesty, mimika i gdyby nie cały ten teatr, to nie usłyszałby nikt wodospadu.

2010-05-18 | Dodaj komentarz
przypadek
2010-05-18 16:40:17
a deszcz padał przez 40 dni i 40 nocy...
Paweł M...
2010-05-18 23:16:14
Peperkorn jest charyzmatyczny, mój drugi ulubiony bohater z tej książki zaraz po dekadenckiej, trzaskającej drzwiami, miss Chauchat. Tylko tych dyskusji filozoficznych mogłoby tam być mniej :)
Komentarzy (3)

V (F) ICD - 10 w finale!

  

Komisja Artystyczna XVI Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej w składzie: Dorota Jarząbek, Maria Zielińska, Łukasz Drewniak, Andrzej Lis, Łukasz Lewandowski, Bartosz Zaczykiewicz i Jacek Sieradzki - przewodniczący, po obejrzeniu osiemdziesięciu trzech przyjętych do Konkursu spektakli zadecydowała o rekomendowaniu do finału następujących przedstawień:

CO W TRAWIE PISZCZY? Lidii Amejko i Marcina Czuba z Wrocławskiego Teatru Lalek,

NIECH ŻYJE WOJNA !!! Pawła Demirskiego z Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu,

PERSONA. MARILYN Krystiana Lupy z Teatru Dramatycznego im. Gustawa Holoubka
w Warszawie,

MIĘDZY NAMI DOBRZE JEST Doroty Masłowskiej z TR Warszawa,

PIESZO Sławomira Mrożka z Teatru Wybrzeże w Gdańsku,

V (F) ICD - 10. TRANSFORMACJE Artura Pałygi z Teatru Polskiego im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy,

TURANDOT Pawła Passiniego z Centrum Kultury (neTTheatre) w Lublinie i Stowarzyszenia Promocji Artystycznej (Grupa Coincidentia)w Białymstoku,

SZAJBA Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk z Teatru Polskiego we Wrocławiu,

JANOSIK Michała Walczaka z Teatru Lalka w Warszawie,

HOMMAGE À CHAGALL Adolfa Weltschka z Teatru Lalki, Maski i Aktora GROTESKA
w Krakowie,

PRZEDOSTATNIE KUSZENIE BILLA DRUMMONDA Zsolta Zeldunga (Marcina Wierzchowskiego) z Teatru im. Wilama Horzycy w Toruniu

Oraz zadecydowała o rekomendowaniu do finału następujących tekstów dramatycznych:

  • NAD Mariusza Bielińskiego,
  • BIAŁE BALONIKI Magdy Fertacz,
  • BIAŁY DMUCHAWIEC Mateusza Pakuły
MORZE OTWARTE Jakuba Roszkowskiego.


Jacek Sieradzki


Dorota Jarząbek


Maria Zielińska


Łukasz Drewniak


Łukasz Lewandowski

Andrzej Lis


Bartosz Zaczykiewicz

9 maja 2010 roku.

2010-05-11 | Dodaj komentarz
WITT
2010-05-12 00:23:18
gratulacje !!! Mój Zły poległ niestety.Zgodnie z moimi przewidywaniami,Ale naprawdę, bardzo się cieszę z Twego sukcesu :)
Duża Ula
2010-05-14 15:35:51
Wielkie gratulacje ! Bardzo ,bardzo się cieszę .
m
2010-05-15 02:31:32
gratuluję! w całkiem zacnym gronie się Pan znalazł.

W niedzielę 25 czerwca 1944 r. z magazynów "Kanady" między krematorium nr III i nr IV drogą w stronę dworca kolejowego przeszedł długi pochód pustych wózków dziecięcych po pięć wózków w szeregu. Trwało to około godziny. Za: Danuta Czech, Kalendarz wydarzeń w KL Auschwitz

Z relacji nie wynika, kto prowadził te wózki. Można przypuszczać, że więźniarki i więźniowie pracujący w tych magazynach. Ale nie wiadomo. Z relacji wynika, jakby jechały same. Nie wspomina się tu o ludziach, bo pamięta się tylko te puste wózki po dzieciach przez godzinę szereg po szeregu przetaczające się przez obóz.

Systematyczność. Układanie w piątki. Auschwitz, jako miejsce realizacji największych ówczesnych osiągnięć logistyki, organizacji i zarządzania.

Cnoty mieszczańskie - porządek, czystość, dbanie o trawniki.

Bielsko z jego nowoczesnością, fabrycznymi kominami i porządkiem, w którym w imię tychże cnót, zakazano osiedlania się robotnikom polskim (nie był ten zakaz niczym innym, niż pielęgnacją trawnika) bezpośrednio poprzedza Auschwitz, który jest krokiem dalej w tym samym kierunku. Stracić z oczu brud, czyli to, co nie pasuje do porządku symetrii i linii prostych, usunąć z widoku ludzi-chwasty, żebraków z dworca, Cyganów z placu, alkoholików z deptaka. Nieważne gdzie. Usunąć.

Symetria - estetyka idiotów. Bo jest najprostsza, bo się narzuca od razu z siłą najpotężniejszych idiotyzmów. Bo wymaga minimalnego wysiłku umysłowego, który wystarczy, aby wprawić w zadowolenie. Jeśli to stoi tu, to tamto postawmy z drugiej strony i patrz, jak jest ładnie.

Po pięć w rzędzie. Dwa z jednej, dwa z drugiej i środkowy rząd.

Praktyczność, oszczędność. Praktyczny gospodarz. Praktyczna pani. W praktycznym gospodarstwie nic się nie może zmarnować. Każdy sznurek, guzik może się jeszcze przydać. Również puste wózki. Z tego - przedsiębiorczość.

I żeby ktoś wreszcie zrobił z tym wszystkim porządek!

Porządek jako nicość. Nicość, unicestwienie jest ostatecznym, najlepszym porządkiem. Nie sama śmierć właśnie, bo śmierć jest brudem, który należy ukryć, schować przed wzrokiem człowieka, jak chowa się ekskrementy.

Kwit z obozowej administracji na 232 marki niemieckie, za które zamówiono cztery sita do przesiewania popiołów, żeby odsiać niedopalone kości, które następnie proszkowano w tłuczkach. Żadnych brudów. Nicość.

Istnieje tylko to, co się różni. Tylko to, co się różni, coś znaczy. Porządkowanie jest odbieraniem znaczenia. Porządkowanie jako unicestwianie. I odwrotnie. Porządek odzyskuje dziecięce wózki i w niedzielnej ciszy układa je w niezakłócone już rzędy.

2010-05-06 | Dodaj komentarz
jacekproszyk
2010-05-06 17:28:57
wstrząsające
WITT
2010-05-06 21:42:40
dobre.Scena mi się ostatnio zsymetryzowała.Widać idiocieję;)
Paweł Mi.
2010-05-09 22:12:41
No nie, ja się z tą diagnozą a la Zbigniew Bauman "Nowoczesność i zagłada" zupełnie nie zgadzam. Ostatecznie zwycięstwo nad faszyzmem zawdzięczamy przecież właśnie mieszczańskim cnotom i świetnej organizacji Amerykanów i Anglików. Nieprawdaż? A to, że dziś żyjemy sobie pokojowo i dostajemy kasę na budowę dróg i mostów zawdzięczamy racjonalnej do bólu, znacznie bardziej racjonalnej niż faszystowska, biurokracji UE. A w ogóle to zapraszam do siebie, otwarłem sobie ostatnio bloga, na którym właśnie zamieściłem nieco publicystycznie przerysowaną notkę o Mickiewiczu (http://szkielkooko.salon24.pl/).
arturpalyga
2010-05-09 23:24:43
Mieszczańskim cnotom radzieckim w dużej mierze :))
Duża Ula
2010-05-14 15:40:22
Przerażające. Żeby nigdy się takie fakty nie powtórzyły.

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1326416
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała