arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - lipiec 2010


Komentarzy (0)

Noc wielkiego kopa

  

W pamiętną niedzielę większość spośród nas wybrała mecz. Nawet ci, których mało interesował futbol, ciekawi byli, jak to jest oglądać finał mistrzostw świata, w którym gra Hiszpania, w stolicy Katalonii, Barcelonie. Prawie cała grupa international emerging playwrigths wybrała się tego wieczoru do pubu w celu wspólnego oglądania. Tylko ja i Victor wybraliśmy spektakl butoh w teatrze Grec w wykonaniu mistrza, Ko Muroboshi.

Widownia pełna i niezwykły spektakl, aczkolwiek bardziej niż nad treścią myślałem, co też ten Japończyk potrafi zrobić ze swoim ciałem, że niesamowite. I to w tak beckettowskim klimacie. Powinni zrobić „Końcówkę" w butoh, to by było!

Kiedy się skończył, trwała druga połowa. Przemieściłem się na plac Espanya, na którym ustawiono gigantyczny ekran. Tłum pomalowanych ludzi z wuwuzelami i innymi takimi kibicował. Koło mnie grupa Katalończyków krzyczała: Holandia! Holandia!

Polacy robią zdjęcia. - Ile jest? - pytam. Śmieją się, że akurat stanąłem koło nich. - Zero, zero. Miło usłyszeć rodaka. Atmosfera pokojowa, ale kibicowanie mieszane. Jedna dziewczyna opowiada mi, że jeszcze w latach osiemdziesiątych jej dziadka policja pobiła na śmierć na ulicy za to, że mówił po katalońsku, więc ona teraz nie może kibicować Hiszpanii, mimo iż pół reprezentacji pochodzi z Barcelony. A jednak sporo za Hiszpanią. Idę szukać grupy. Ulice wcale nie puste, ale tłumy w pubach i nie da się wcisnąć. Widzę, jak chińscy kucharze przebiegają do zaprzyjaźnionego pubu na zaplecze, zobaczyć, jaki jest wynik i wracają szybko obsługiwać. Ciągle zero-zero. Trwa dogrywka. Wysyłam smsa do Simona, gdzie dokładnie jesteście i kiedy naciskam -wyślij-, zrywają się okrzyki, strzały, dmą w trąby. Hiszpania wygrywa! Teraz już słychać wyłącznie wiwaty. Są ogłuszające. Nie ma szans, żeby ktoś usłyszał sygnał smsa. Przez szyby oglądam niekończące się powtórki piłki trzepoczącej w bramce. I już za chwilę koniec. Drzwi pubów otwierają się. Tłum wylega na skwery, skrzyżowania, ulice. Tańczą, krzyczą, puszczają petardy. Simon odpisuje: idziemy na plażę! Jest około północy. Tłum wali nad morze! Wszystkie auta trąbią! Na plaży w Barcelonetcie palą się ogniska. Ludzie kąpią się w ciepłym morzu nago i w ubraniach. Pakistańczycy roznoszą zimne piwo, proponują też marihuanę, haszysz, kokainę za jakieś nieprawdopodobne sumy. Grupa hippisów tańczy z pochodniami. Jakimś cudem znajduję moich pisarzy. International emerging playwrigths pluskają się w morzu i śpiewom i wiwatom nie ma końca. Płyniemy w ciemność do Afryki i z powrotem. Jak oni to robią, że mają w tych reklamówkach takie zimne piwo? Mokrzy wchodzimy do pierwszego pubu przy plaży. - To Hiszpanie! - mówi Ferran, któremu wcale nie jest tak wesoło. - Katalończycy dziś tak nie świętują.

Ale Hiszpanie, więc w pubie szaleństwo, tańce na stołach, wszystkie drinki i piwo za darmo, bo to jedna, jedyna taka noc, więc prezent od firmy. Na ekranie wciąż i wciąż wielki kop, który przyniósł Hiszpanom zwycięstwo, i wciąż , i wciąż wręczanie pucharu. Z głośników po raz pięćset pięćdziesiąty tej nocy leci „Viva Espanya!" Walenie kuflami o blat i wszyscy tańczą, skaczą, ryczą: „Espanya por favor!". Jest chyba koło trzeciej, kiedy próbujemy złapać taksówkę na Carrer de Moia, gdzie śpimy. Taksówki w Barcelonie kosztują tyle, co w Warszawie, więc taniej niż w Bielsku. Ale wszystkie taksówki tej nocy zajęte! Czekamy godzinę! W instytucie jeszcze siadamy na tarasie, jeszcze gadamy, że to niezwykłe, że jesteśmy tu, że to niezwykłe, że jesteśmy tu, że to niezwykłe. Jimena śpiewa urugwajskie pieśni, Sara - piosenki z Quebecu, Samuel - francuskie, Blanca - bluesa z Madrytu. No to śpiewam „Dżem". Usypia nas świt i ptaki, które się budzą, jak zwykle, za wcześnie.

2010-07-22 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Flamenco, gwiazdy, wersal

  

Amfiteatr w pobliżu Muzeum Narodowego w Barcelonie. Naturalną jego ścianę stanowi skała. Aby doń dojść, trzeba przejść przez ogród a la Wersal, po którym cicho uwijają się kelnerzy, rozdając darmowe napoje. O 22.00 zacznie się spektakl pt. "Dunas" w wykonaniu mistrzyni flamenco, Marii Pages i tańcerza tańca współczesnego - Sidi Larbi Cherkaoui. Choć już dochodzi dziesiąta, jeszcze jest duszno i na zapełniającej się widowni furczy od wachlarzy. Katalońska dama rozkłada wachlarz jednym dynamicznym gestem, a później jak cykada szemrze szybkimi wachnięciami skrzydeł.

Rozmawiamy z Sarą, koleżanką moją, pisarką z Quebecu, o sile, jaką ma amfiteatr. Z jednej strony trudniej, bo wszystko rozprasza - chmury, gwiazdy, powietrze, krzyki ptaków. Z drugiej strony - chmury, gwiazdy, powietrze, krzyki ptaków - jakież to wszystko piękne, a pośrodku teatr! Mówię, że mamy w Bielsku-Białej dwa amfiteatry, oba zniszczone, niewykorzystane i że szkoda. Sara opowiada o jakimś strasznie silnym przeżyciu w amfiteatrze w Awignion, kiedy 1000 ludzi obserwowało na maleńkiej scenie jak dwóch aktorów czyta tekst, w skupieniu, w ciszy.

Kiedy pojawia się pierwsza gwiazda, zaczyna się spektakl. Tańczą skrępowani w jedwabne zasłony. Napięcie narasta. Walczy śmiertelnie poważne flamenco z mającym dystans do siebie tańcem współczesnym. Znamienna scena, kiedy Marija stuka obcasami cała w żywiole, w napięciu śmiertelnym czeka, Sidi kuca i sznurówki zawiązuje w butach. Więc tańczy sama, bez muzyki, do rytmu obcasów. Scenografia budowana na żywo, z piaskowych obrazów. Na szybie rozsypany piasek, z niego różne kształty - ten obraz z rzutnika na skalistą ścianę. Coraz więcej gwiazd. Jakiś ptak nocny krzyczy podczas finałowego pojedynku, kiedy oboje krępują się na powrót w jedwabnych zasłonach. Owacje, okrzyki! Błogi porządek i chłód wersalskiego ogrodu.

- Holiday summer show - podsumowuje Dżerana, pisarka nasza z Turcji. I ma rację. Ale jaki piękny!

2010-07-21 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Dies Irae

  

Narodowy Teatr Katalonii - wielki, świetlisty gmach z gigantycznymi oknami. Wybudowany kilka lat temu! Więc tu się buduje nowe teatry! W tym monumentalnym przybytku są tylko trzy sceny. I przestronny hol i teatralne magazyny i dużo miejsca na garderoby i pracownie. Spektakl zaczyna się o 21.00, kiedy ustaje skwar.

Będzie przedstawiane "Requiem" Mozarta w reż. Marty Carrasco. Widownia przestronna, ale jak na taką wielką budowlę, niewielka. Niewiele pustych krzeseł. Ludzie niewystrojeni, ubrani normalnie, w tiszerty, dźinsy itp. Półnagi, gruby Mozart, z upudrowanymi fałdami tłuszczu na brzuchu i dworskie kokoty, wystrojony ksiądz. Taniec-nie taniec. Furia z wężowymi włosami. Seks, modlitwa i śmierć. Muzyka przerywana monologami. Dwa piękne, mocne, uderzające pomysły. Pierwszy - Matka Boska. Najpierw jest żywą, gestykulującą, monologującą barwnie i żywo kobietą, pełnokrwistą, mocną, hiszpańską młodą kobietą, która kłóci się, pokrzykuje, coś komuś wypomina, śmieje się, tańczy. Po czym zostaje unieruchomiona, owinięta w plastik i przymocowana do tronu oraz przyozdobiona. Jest uwięziona w tych ozdobach i w tym plastiku jak mumia. Zastanawiam się, jak ona oddycha! Tak uwięzioną, usztywnioną mumię, która przed chwilą tańczyła tu przed nami, była prawdziwa i dotykalna, obnosi się na dwóch drążkach i czci się ją. Nie może nic powiedzieć, nic zrobić, niczym ruszyć. Z ciasno owiniętych plastikiem oczu leci jej krew.

Drugi obraz - ktoś w rodzaju bożka o nieruchomej twarzy, okazuje się, że to maska. Tańczy przed nami do "Dies irae". Ale jakżeż on, na Boga, zgina te kolana w odwrotną stronę! Tyłem! Maskę ma założoną na tył głowy, takoż kostium odwrotnie i cały czas porusza się tyłem.

Nieco rozczarowujący koniec, kiedy ksiądz podając komunię, skręca wszystkim kark.

Długie oklaski, część osób wstaje. Krzyczą! Tego nie ma u nas. Tu krzyczą, że dobre, że brawo.

Ekipa nasza, dramatopisarska w szybkich recenzjach ocenia całość średnio, ale wszyscy się zgadzają, że te dwie sceny świetne. Północ w Barcelonie. Po Mozarcie idziemy na piwo do ulicznego ogródka. Rozmowy o Katalonii. Dziś około miliona osób przeszło ulicami Barcelony pod hasłem Som una nacios! co znaczy: Jesteśmy narodem!

Victor tłumaczy, że pomimo wygranego przez Katalończyków referendum, hiszpański rząd nie chce uznać, że są oni mniejszością narodową, co wiązałoby się z uznaniem języka katalońskiego za drugi język urzędowy w Katalonii. Sąd Najwyższy w Madrycie orzekł, że według konstytucji w Hiszpanii jest tylko jeden naród. W odpowiedzi ta demonstracja, flagi katalońskie w oknach, napisy antyhiszpańskie na murach. W oddali majaczy Sagrada Familia.

2010-07-19 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (3)

Lęk wysokości

  

W trawie na Jaworzynie. Jasiek biega z kijem. Pies się wygrzewa na słońcu. Obłoki. Pusto w górach, bo to środa, więc cicho. I ciepło. Wczoraj dobra rozmowa, dzisiaj dobra rozmowa, potem gorąca linia, dzwoni Lublin, Bydgoszcz :) Ja dzwonię na Wigry. Krótko iskrzy w eterze. I znowu cisza w trawie, jakby już po śmierci. Jakby z perspektywy na odległych zdjęciach i filmach wideo ten biegający Jasiek i leżący pies. Sms od przyjaciela. Żyć, nie umierać! Żyć!

- Tatuś, a co będzie, jak ptak ma lęk wysokości? - pyta Jaś.

No właśnie.

Zapada mrok, trzeba wracać.

A finał mistrzostw świata zobaczę w Barcelonie! Niesamowite! Kiedy sobie pomyślę, że zaczęło się parę lat temu od decyzji, że napiszę tekst na konkurs, sztukę o Bielsku-Białej. A teraz proszę, z Hiszpanami mecz o mistrzostwo przeżywać. Taka niespodzianka.

2010-07-08 | Dodaj komentarz
Anna
2010-07-08 21:16:16
Panie Arturze, cieszę się,że Pana poznałam,że dane mi było obejrzeć tę sztukę.Rozmawialiśmy krótko, przed teatrem ,potem głos zabrała Pani z Katedry Unesco, której nie śmiałam przerywać.znała bowiem odpowiedzi na wszystkie pytania.Kocham teatr, długo myślałam o tej sztuce.Mimo różnych niedociągnięć konferencji w Bielsku, spektakl utkwił mi w głowie.I chyba do dziś tam siedzi. Anna Janina Kloza/Białystok annajaninakloza.blog.onet.pl
grzegorzolma
2010-07-09 16:06:31
Tego finału w Barcelonie, to Ci cholernie zazdroszczę. By zaostrzyć Twój apetyt mały cytat: Jeśli w piłce nożnej można dać komuś orgazm, Hiszpania jest w tej dziedzinie niezrównana – stwierdził po półfinale z Niemcami madrycki dziennik “El Mundo” w tekście “Kamasutra futbolu”. “Może to uczynić na wiele sposobów. Zaczynając od muśnięcia, pocałunku, delikatnej stymulacji Xaviego lub Iniesty, a kończąc na brutalnej penetracji Puyola. Pod spodem czy na wierzchu, w pozycji horyzontalnej czy pionowej, Hiszpania zawsze wie, co robić”. Cytat za Markiem Magierowskim z Rzepy. Facet jest iberystą, wiec ładnie to przetłumaczył.
arturpalyga
2010-07-11 15:50:22
Wlasnie sie zgubilem w pakistanskiej dzielnicy. Tylko tu maja kafejki internetowe z muzyka arabska z glosnikow. Na ulicach katalonskie flagi. Ludzie maluja na policzkach napisy - Katalonczycy! Jetesmy narodem! Na murach - Spain go hell!!! This is Catalunya! Z drugiej strony polowa reprezentacji to pilkarze z Barcelony, wiec bedzie ciekawie.
Komentarzy (1)

Kot z Auschwitz w Barcelonie

  

Kiedy poproszono, abym na warsztaty dramaturgiczne w Barcelonie napisał krótki tekst - ewentualny zaczyn przyszłej sztuki - i dano dwie wytyczne: po pierwsze ma to w jakiś sposób mówić o tzw. kondycji człowieka XXI wieku, po drugie ma być związane z regionem, w którym żyję, nawet się specjalnie długo nie zastanawiałem. Głód katastrofy, tak bardzo widoczny po tragedii smoleńskiej, ale przecież nie tylko, bo już od jakiegoś czasu, bo zaczęło się wszak od niesamowitej jakiejś ekscytacji po 11 września i WTC. Katastrofa, która niesie ze sobą energię niezbędną do mobilizacji społecznej, poczucia wspólnoty, wybuchu gorących uczuć solidarnościowych, niosąca ze sobą jakiś sens, którego tak brakuje.

Region? Co jest w świecie bardziej rozpoznawalne dla regionu, w którym żyję, niż Auschwitz?

Nieraz opowiadałem w różnych towarzyskich sytuacjach, jak z głupia frant trafiłem do muzeum w Oświęcimiu, jako wolontariusz. W ramach projektu - historia mówiona - robiłem wywiady z byłymi więźniami, a także wraz z innymi pracowałem w archiwum. Mieszkaliśmy na terenie muzeum, w byłej komendanturze, z widokiem na druty kolczaste. W dzień uczyliśmy się i pracowaliśmy, wieczorami z zapałem dzieliliśmy się wszystkim, co najlepsze, co kogo najbardziej poruszyło, co dla kogo najważniejsze, najmocniejsze, najstraszniejsze albo najpiękniejsze, ale też, co równie ciekawe, opowiadaliśmy sobie o sobie, kto i dlaczego tutaj trafił, i czego tu szuka. Kolejnego wieczoru odważyliśmy się pójść do sklepiku obok po piwo, rozmowy się rozluźniły, zaczęły się opowieści w normalnych warunkach skrywane. Kolejnej nocy wyszliśmy na spacer między blokami. Ochroniarze znali nas i witali uśmiechem. Wtedy doszliśmy do basenu ukrytego nieco przed wzrokiem zwykłych zwiedzających, bo z tyłu bloków.

I stanęliśmy przed auszwickim kotem. Są tam trzy stanowiska do skoków do wody. Na środkowym wyrzeźbiona jest kocia głowa, kocia twarz. Niczym kot z Cheshire wyłania się tam ten pysk.

Więc szkic do Barcelony ma tytuł "Auschwitz cat".

MARYSIA: Bo tu zdarzyło się coś prawdziwego. Ci ludzie przeżywali tu prawdziwy ból, prawdziwe cierpienie i mieli prawdziwą śmierć, tak? I jedni byli podli i naprawdę podli, a drudzy ludzcy i naprawdę ludzcy. I działy się tu rzeczy wielkie między ludźmi, którzy tu razem próbowali przetrwać. Bo jak zdarza się coś prawdziwego, to wtedy i tylko wtedy mogą się dziać rzeczy wielkie. Podczas gdy w moim życiu nie dzieje się nic prawdziwego. No co dzieje się prawdziwego w moim życiu? No co? Może ktoś mi powie! Może ktoś jest taki mądry i powie: Aha, znajdź sobie chłopaka, to będzie prawdziwe. Znajduję chłopaka i nic się specjalnie nie zmienia. Albo: ucz się tamtego albo tego. Uczę się i co? Albo: idź do pracy! To już dopiero pomyłka! Bez sensu. I przyjeżdżam tu marzyć. Przenoszę się w czasie. Nauczyłam się przenoszenia w czasie, ale tylko tu to jest możliwe. Chodzę pomiędzy barakami, i w barakach pomiędzy pryczami w tamtym czasie, kiedy to się wszystko dzieje i widzę ich wszystkich, ale nic nie mogę zrobić, nie mogę ich dotknąć. Jestem dla nich niewidzialna i niewyczuwalna. I marzę. Marzę, że jestem wśród nich, jedną z nich, zamknięta tu, w Auschwitz. I jestem szczęśliwa.

OLA: Chodźcie! Złapmy się ręce! Podajcie mi ręce!

NATALIA: Pomyślmy mocno, mocno: „Niech to wróci!" Niech każda wyśle w niebo taki mocny sygnał!

MARYSIA: Niech to wróci!

OLA: Niech to wróci!

NATALIA: Niech to wróci!

MARYSIA: Gdy czegoś bardzo, bardzo pragniesz, cały wszechświat sprzymierza się z tobą, aby to osiągnąć...

"El segle XXI - Com ho has viscut?"
Textos breus de nova creació
Direcció: Víctor Muñoz i Calafell


l'Obrador d'estiu

Institut del Teatre

Textos breus de Sarah Berthiaume (Quebec), Blanca Doménech (Espanya), Ceren Ercan (Turquia), Samuel Gallet (França), Ella Hickson (Escòcia), Ferran Joanmiquel (Catalunya), Alban Ketelbuters (França), Oliver Kluck (Alemanya), Àlex Mañas (Catalunya), Artur Palyga (Polònia) i Nick Payne (Anglaterra).

Amb els actors de la Companyia Resident de l'Obrador d'estiu.

2010-07-05 | Dodaj komentarz
siostra
2010-07-09 11:43:48
Z radoscią śledzę Twoje poczynania....i gratuluję!!!

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1326442
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała