arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - wrzesień 2010


Komentarzy (0)

20 lat później

  

W ramach festiwalu Bez Granic prowadzę warsztaty dramatopisarskie w niedawnym budynku straży granicznej na moście w Cieszynie. Dziwne wrażenie. W opuszczonym przez pograniczników budynku mieści się dziś śląski oddział Krytyki Politycznej. Pamięć ożywia to miejsce.

Tłum ludzi. Jestem w ostatniej klasie liceum, strasznie dumny z tego, że piszę do "Gazety Prowincjonalnej", do czego zaprosił mnie, jako ucznia jego Szkółki Literackiej, Jan Picheta. Akurat byłem w redakcji, kiedy wpadł tam Jacek Bożek zirytowany niecnymi praktykami cieszyńskiej straży granicznej, która przetrzymuje na granicy wielokilometrową kolejkę aut. Janusz Okrzesik, szef "Prowincjonalnej" wysyła mnie na reportaż. Mam rozpoznać sytuację po obu stronach granicy, przez którą nie można przejść bez zaproszenia. Wręcza mi więc zaproszenie od czechosłowackiej opozycji demokratycznej. Z tym papierem stoję w tym tłumie ludzi i stoję tu, przed tą ladą, przed tym okienkiem, a celnicy każą mi przejść do tej dużej sali w środku, gdzie mnie rewidują. Nie szczędzą sobie komentarzy, że cała ta opozycja, która mnie zaprasza to banda chuliganów i że niedługo się ten bałagan skończy. Staram się nie odzywać, żeby ich nie drażnić, żeby przejść w miarę spokojnie i zrobić ten upragniony reportaż. Pamiętam ich złość, jakąś taką tłumioną agresję. No ale w końcu mnie puścili. Pamiętam to uczucie nie do opisania, kiedy przeszło się już przez ten młyn i kiedy pierwszy raz w życiu jestem po drugiej stronie, ZA GRANICĄ PAŃSTWA. No inaczej się potoczyło niż mówili w tych swoich złośliwych docinkach. Teraz siedzimy w tej samej dużej sali, już bez nich, robimy sobie kawę i herbatę, gadamy, piszemy. Przez okno widać, jak ktoś łowi ryby w Olzie. Wychodzę, ustawiam GPS, z ciekawości, żeby zobaczyć którędy poprowadzi. Satelita wskazuje drogę przez Czeski Cieszyn, do dwupasmówki na Bielsko. Przejeżdżam swobodnie. No jest w tym wszystkim coś niesamowitego.

2010-09-30 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Io

  

Powinienem napisać o bardzo rzetelnej inscenizacji "Norymbergi" w bielskim Teatrze Polskim i że cieszę się bardzo, że mój teatr wystawia takie rzeczy, że gra nową dramaturgię, że jest miejscem istotnym i żywym, ale ponieważ "Norymbergę" uczciwie i z czystym sumieniem zachwalałem już na blogu Teatru Polskiego, więc trochę się czuję z tego zwolniony.

Powinienem napisać o całkiem niezłej premierze w Banialuce "Podróży Guliwera". Jaśkowi się tak podobało, że chce iść na to jeszcze raz, a wieczorem kazał odszukać i czytać sobie "Guliwera", co teraz czynimy każdego wieczoru. Szczególne oklaski za scenę z olbrzymami.

W ogóle przydałaby się taka rzetelna kronika kulturalna, którą prowadziłby ktoś.

Zdaję sobie też sprawę, że dywagacje moje na temat lektury Ajschylosa dla większości nie są interesujące bardziej niż zeszłoroczny śnieg, ale cóż, to są właśnie te nieustanne artystyczne dylematy: tracić publiczność czy siebie. No bo ja jednak tego chaotycznego bloga chyba jakoś paradoksalnie dla siebie głównie piszę. No niestety.

Zagadką była dla mnie konstrukcja Ajschylosowego "Prometeusza w okowach". Dramat rozpada się nagle w momencie wejścia Io, której historia zaczyna dominować nad całością i rozwala całość, która już się potem nie zbiera. I satysfakcja nieporównywalna z niczym z rozwiązania łamigłówki.

Cała kompozycja "Prometeusza" to: budowanie, destrukcja, budowanie, jeszcze większa destrukcja, budowanie, totalna destrukcja=idealny porządek.

Brutalny, ostry, mocny początek. Siła i Przemoc przykuwają Prometeusza do skały. Szybkie dialogi. Nowy Bóg w obronie porządku nakazal odizolować i ukarać wprowadzającego chaos buntownika.

2. Opowieść Prometeusza, która niszczy ten obraz porządku. Prometeusz razem z Zeusem ten porządek wprowadzał, ramię w ramię, ale, jak mówi, tyran zawsze w pierwszym rzędzie usuwa najbliższych przyjaciół.

3. Chór okeanid rozmawia z Prometejem o tym, co ten zrobił z ludźmi, że odebrał im prawdziwe widzenie świata i dał złudną nadzieję, która pozwoliła im rozwinąć sztuki rozmaite i po co? Jakkolwiek sercem nie bylibyśmy po stronie buntownika, czujemy rozsądkiem, że to jednak buntownik i że Zeus ma swoje racje, że w imię porządku i stabilizacji go tu przykuł.

4. I wtedy wchodzi Io. I wszystko, co już pieczołowicie, mozolnie, po stronie Zeusa i porządku świata się buduje, rozpieprza się w drobny mak. Io jest szalona! Oszalała kobieta zmieniona w szaloną krowę, jakiś groteskowy absurd! Rzecz w tym, że jest to kobieta zgwałcona i skrzywdzona przez Porządek Świata tak, że bardziej chyba już nie można. Uwiedziona i zgwałcona przez Boga, odtrącona przez wszystkich, wpędzona w obłęd przez zazdrosną Herę, ścigana przez stuokiego węża, miotana bez sensu i celu po świecie, obraz żałości, nędzy i rozpaczy, jawny wyrzut sumieniu przeciw Bogu, przeciw Porządkowi Świata, który ją na to skazał. Io jest niewinna. I nigdy nie znajdzie miejsca w tym Porządku Świata, co jej prorokuje drugi odtrącony - Prometeusz. Prometeusz jest buntownikiem, a tu jest skrzywdzona, dla której zrobił tę rewolucję, przyniósł ogień na ziemię. I to jej potomkowie kiedyś go uwolnią, o czym wie Zeus.

Ostatnią próbą wprowadzenia porządku jest przyjście lizusowatego Hermesa, posłańca od Zeusa. Prometeusz nie chce z nim rozmawiać, pyskuje, złorzeczy chrapliwie.

- Odejdźcie stąd - mówi Hermes do chóru Okeanid, które dotąd wszak, choć współczujące Prometejowi, były po stronie Boga. - Odejdźcie stąd, jeśli nie chcecie, żeby stała się wam krzywda - ostrzega Hermes. I wtedy chór sceniczny, chór Okeanid buntuje się! Przeciwko Bogu! - Nie odejdziemy. Zostaniemy z nim! - mówią i jest to nieoczekiwane, to antyboskie bohaterstwo chóru w sytuacji przecież beznadziejnej, bo kładą głowy pod miecz.

5. Totalna destrukcja. Nic innego już tutaj stać się nie może. Porządek Świata nie miał wyjścia. Wszystko zapada się pod ziemię. Zniszczenie. Zostaje goła skała i cisza. Więc idealny porządek.

Ciekawe.

2010-09-21 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (1)

Tylko dla ślepych

  

Ciekawa rzecz w "Prometeuszu skowanym" Ajschylosa. Zeus, który dopiero co objął tron, w czym pomógł mu Prometeusz, chce wyniszczyć całe ludzkie plemię, czemu Prometeusz jako jedyny się sprzeciwia. I teraz. Jak Prometeusz ocala ludzkość przed nowym najwyższym bogiem? Oślepia ją.

- Sprawiłem, że człowiek przestał widzieć los swój przyszły - mówi. Człowiek przestał zdawać sobie sprawę z tego, kim jest i co go czeka.

Jak to zrobiłeś? - pyta chór.

- Oślepiłem go nadzieją - odpowiada Prometeusz.

- Wielki to dar, zaiste, dla śmiertelnych - komentuje chór.

Nadzieja nie jest ślepa. Nadzieja JEST ślepotą. Okaleczeniem. Prometeusz ocala ludzi, okaleczając ich. Jego dar to odebranie widzenia. I potem dopiero oślepionym daje ogień, z którego rodzą się kunszty mnogie i nauka, z którego rodzi się kultura. Tak jakby wcześniej, widzący, nie mogli go przyjąć.

- I dziś ogień świetlisty mają jednodniowi? - dziwi się chór. I to jest zwrot w sztuce, bo dotychczasowe współczucie i oburzenie na okrucieństwo zadanej przez Zeusa kary, ustępuje z wolna zrozumieniu, że jednak hm...

- Nie widzisz, żeś pobłądził? - pyta chór. - Lecz o błędzie twoim i mnie mówić boleśnie. I tobie... Zamilczmy tedy o tym.

Dziwny jest ten tekst, gdzie pośrodku mamy nieruchomego przez cały czas, rozpiętego na skale Prometeusza, do którego przychodzą kolejne postacie współczujące mu, ale z trwogą. To samo przecież z Hiobem i przyjaciółmi przychodzącymi doń i mówiącymi, że zgrzeszył i żeby się pogodził z Bogiem, a Hiob nie, a Hiob miota przeciw Bogu oskarżenia. Co robi Bóg w Księdze Hioba? Na moment przywraca Człowiekowi-Hiobowi wzrok. Odejmuje ślepotę. To dopiero Hioba uspokaja. To ich godzi.

2010-09-20 | Dodaj komentarz
Rajmund Pollak
2010-09-20 09:15:02
Nadzieja nie jest ślepa. Największą zbrodnią jaka charakteryzowała wszelakie ideologie totalitarne była właśnie teoria, że: ..."trzeba się podporządkować nawet okrutnej władzy, bo i tak nic się nie da zmienić"... Przykład Hioba jest jednak dowodem, że nawet w najtragiczniejszych sytuacjach WARTO MIEĆ NADZIEJĘ . Nadzieja, wiara i miłość są wartościami ponadczasowymi i niezniszczalnymi na dłuższą metę. Pozdrawiam
Komentarzy (0)

Adaptacja

  

Kto nie kocha małych skrzywdzonych dziewczynek?
No kto się nie wzrusza?
Wielkie, fotogeniczne łezki w błękitnych oczach małych skrzywdzonych dziewczynek.
I ich śliczne buzie, na których maluje się śliczne cierpienie.

Ponieważ powtarzały się pytania w rodzaju, co jest ode mnie, a co jest Witkowskiego, dla zaglądających tu dziennikarzy, którzy piszą lub będą pisać o adaptacji "Margot" takoż dla studentów piszących lub zamierzających pisać prace roczne, magisterskie bądź doktorskie na temat twórczości Witkowskiego, Mazurkiewicza bądź Pałygi, objaśniam, gwoli uniknięcia nieporozumień, na czym polega wykonana przeze mnie na zamówienie Witka Mazurkiewicza, lubelskiego Teatru Provisorium i Kompanii Teatr adaptacja powieści Michał Witkowskiego pt. "Margot" grana pod tytułem "Idź w noc, Margot!"
Praca nad tą adaptacją zaczęła się dla mnie zaraz po bielskim "Tak wiele przeszliśmy...", a więc jesienią ubiegłego roku. Początkowo miała to być szybka robota, doraźna pomoc dramaturgiczna, o którą poprosił Witek Mazurkiewicz. W rezultacie jednak powstał tekst, który niezupełnie spełnia wymogi poprawnej adaptacji, a stwarzał się przez rok.
W pierwszej dłuższej rozmowie w bielskiej kawiarni "Mucha" stworzyliśmy zarys pomysłu, który mieściłby w sobie i łączyłby w teatralną całość historie trójki bohaterów Witkowskiego. Od początku pewnym problemem była niespójność tych historii, którą należało albo uwypuklić i przekuć w atut, albo usunąć. Wybrałem to drugie. W grudniu była gotowa pierwsza wersja tekstu. Przetestowałem ją na sylwestrowym Teatrze Tekstu. Po czytaniu mieliśmy dyskusję, w której zarzucono adaptacji oraz książce Witkowskiego płaskość, wtórność, pogardę dla ludzi i szereg innych plag. Głównym zarzutem było, że książka ośmiesza świat telewizyjnych show, który już dawno został ośmieszony i nie robi tego lepiej od przeciętnego kabaretu. Częściowo się z tym zgadzałem, a częściowo nie. Po przemyśleniu zredukowałem do minimum całą drugą część książki, najmocniej kabaretową, czyli zniknęla z adaptacji stanowiąca niemal połowę opowieśći Witkowskiego wielka noc sylwestrowa na rynku we Wrocławiu. Całość adaptacji podczas dalszej pracy przybierała coraz bardziej kształt fałszywego misterium, oddalając się tym samym od sensów prozy Witkowskiego. Dochodziły nowe, nieistniejące w książce postacie: dwie androgyniczne andżele - drapieżne parodie jasełkowych aniołów, których rola rosła coraz bardziej, Wielki Brat, który z czasem sam zaczął przeżywać swój dramat i walczyć o życie, a żyje wszak tylko wtedy naprawdę, kiedy prowadzi show. Doszła nieistniejąca w książce cała historia pt. show Metamorfozy oraz kolejne etapy "przekraczania siebie" i stawania się kimś innym, czego celem jest budowa nowego nieboskiego Kościoła i ustanowienie nowych świętych - pomysły, jak sądzę całkowicie Witkowskiemu obce. I teraz dopiero w tę quasi-misteryjną opowiastkę włożone zostały fragmenty powieści Witkowskiego wybrane, poszatkowane i posklejane ponownie tak, aby każda z trzech postaci miała początek, środek i koniec swojej historii. W tym celu np. postaci Margot dopisałem dwa monologi: "Chciałabym być prawdziwa" i "Małe, skrzywdzone dziewczynki". Obie Angele i Wielki Brat mówią czasami słowami Witkowskiego wybranymi z książki, czasami moimi, czasami jeszcze innymi, np. Wielkiemu Bratu włożyłem Jagonowe: "Nie jestem, który jestem" oraz przerobiony nieco fragment przemówienia Hitlera. Angelom natomiast włożyłem np. w usta Jima Morrisona.
W całość jak rodzyneczki powciskałem pioseneczki, parę szlagierów, jak Brechtowska "Jenny piratka" oraz parę własnych piosenek, do których Mariusz Bogdanowicz skomponował muzykę (część pozostała niewykorzystana w spektaklu). Pierwszy, otwierający całość tekst piosenki, który miał spełniać funkcję prologu, wyświetlany jest na scenie, kiedy Angele malują się i pudrują przed lustrem. Na koniec dałem świętej Asi od tirowców do powiedzenia ze sceny mój kabaretowy wierszyk o kiczu, żeby spuentował i wytłumaczył całość. A brzmi on tak:

Czego chcesz od nas, kiczu, za twe hojne dary?
Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary?
Nikt cię tu nie ogarnie, wszędy pełno ciebie:
Ślub, narodziny, chrzciny, w życiu, na pogrzebie.
Tyś pan wszytkiego świata, tyś niebo zbudował
I złotymi gwiazdami ślicznieś uhaftował.
Tyś fundament założył nieobeszłej ziemi
I przykryłeś jej nagość kwiatki rozlicznemi.
Ty nas uczysz, że wszystko to prowizoryczne
Chwilowe, nastrojowe i iluzoryczne,
A jednak jest! A jednak stoi, zbudowane,
Wyłonione z chaosu, uporządkowane
Trzyma się jako tako i wciąż się opiera
Bezustannym Nicości szarżom. Nie umiera.
Bądź na wieki pochwalon, nieśmiertelny panie!
Twoja łaska, twa dobroć nigdy nie ustanie.
Chowaj nas, póki raczysz, na tej ślicznej ziemi,
Jedno zawżdy niech będziem pod skrzydłami twemi.

Dlatego nie wiem, czy to tak naprawdę adaptacja. Trochę taka, jak wierszyk o kiczu jest adaptacją hymnu Kochanowskiego. Ale nie wiem, może nie aż tak. No nie wiem, jak miałbym to inaczej nazwać.

2010-09-16 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Ohyda

  

Spore nagromadzenie ohydy świata skumulował Witold Mazurkiewicz w swoim spektaklu "Idź w noc, Margot". Ale reakcji buntu nie wywołał. Ani śmiechu. Tylko chichot

Trudno tu skupić się na analizie relacji między oryginałem, czyli powieścią "Margot" Michała Witkowskiego, a jej adaptacją w wykonaniu Artura Pałygi, ale z pewnością wydobyto z tej prozy wszystko, co dało się użyć do przedstawienia zjawiska rozmywania się tożsamości ludzi wystawionych na presję przemian wzorców wartości, stylów życia, celów osobistych i grupowych, mechanizmów samokontroli. Znakomitym polem pokazania deprawujących mechanizmów jest ta część rzeczywistości, niekiedy nazywana fałszywą, nie-realną lub wirtualną, a jednak przecież istniejąca, kreowana przez pewien tym mediów, popkultury i celebrytów stwarzających na swój użytek kanony sukcesu, spełnienia, szczęścia.

Witold Mazurkiewicz jest nie tylko reżyserem, ale autorem pomysłu scenograficznego tego przedstawienia, który sam już wiele mówi o przesłaniu "Idź w noc, Magrot". W centrum znajduje się podwyższenie sceny z kamerami na jej filarach, obramowanej urządzeniami iluminacyjnymi, dzięki czemu wiemy, że będziemy oglądać jakieś show. Publiczność pozostaje w mroku, co więcej - odgrodzona od bohaterów show siatką, jakby to była cyrkowa arena. To symbol alienacji bohaterów show, ale może również i prowokacja do pytania, czy możemy im pomóc, skoro jesteśmy tak odizolowani? Zresztą, bohaterowie wcale się nie garną do rozmowy z kimś z zewnątrz - partnerem ich deklaracji, zwierzeń, rozterek, niepokojów, wariactw są kamery. To dzięki nim powiększone i zwielokrotnione twarze bohaterów widzimy na ekranie rozpiętym w głębi okazałej sceny. Obok kamery i ekranu symbolem tej rzeczywistości są peruki. To wszystko jest sztuczne, ale przecież nie dzieje się tylko w teatrze.

W przestrzeni za metalową siatką podglądamy przygotowania do programu, w którym jego bohaterowie mają opowiedzieć o sobie, najlepiej - aby było to coś strasznego. Damy wam emocje, śmierć i zmartwychwstanie - woła do publiczności show konferansjer, a jakże... - mężczyzna przebrany za kobietę albo odwrotnie. Najbardziej poruszają, wszyscy to wiedzą, opowieści o skrzywdzonych, molestowanych małoletnich dziewczynkach, najbardziej rozbawiają - o "przystankowcach" ze wsi, którzy udają miastowych plejbojów onanizując się na plakat z seksowną gwiazdą. Jednych rozbawi ksiądz, który pozdrawia "młodych chłopców" a innych - dziewczyna na wózku inwalidzkim marząca o seksie z kimś, kto ma przyrodzenie końskiej wielkości. Margot rozbawia się seksualnym panowaniem nad kierowcami z Turcji i Ukrainy. Oto dramatyczne targowisko ohydy, płaskiej i paskudnej w swej banalności i nijakości, ożywające pod wpływem i na potrzeby tego show.

Witold Mazurkiewicz starał się utrzymać spektakl w oscylacji między tragedią a komedią, dając temu, co oglądamy posmak kiczu, chwilami parodii i kabaretu. To porządna robota tak reżyserska jak i aktorska. Mazurkiewicz wymyślił nawet scenę podniebnego wirowania w wózku inwalidzkim oraz procesji śpiewającej "Barkę". Przemysław Buksiński i Jarosław Tomica świetnie poruszają się w pończochach i na szpilkach jak demony zła, Michał Zgiet rozbawia w roli prezentera. Słowa uznania należą się Piotrowi Gajosowi, który postać Waldiego Mandaryny gra lekko i naturalnie. Alina Czyżewska jako tytułowa Margot i Domika Mrozowska zachowują w tym szaleństwie dawkę dramatycznego grymsu.

Chciałabym być prawdziwa - mówi Margot. Czy poruszanie tego, co mroczne w człowieku, otwieranie puszki Pandory jest drogą ku prawdzie, czy uświęcaniem demonów? Sprawy są poważne tym bardziej, że czuje się cynizm świata, jaki oglądamy - i żaden kostium scenicznego kiczu tego nie osłabi. Odwrotnie, estetyzacja kiczem chyba osłabia wymowę spektaklu. Przecież i tak wszystko to, co widzimy, już i tak wiemy i znamy skądinąd tyle, że teraz oglądamy w znacznym, chwilami szokującym natężeniu. To diagnoza publiczności? Czy teatru?

Coś ze świata przedstawionego przylgnęło do samego spektaklu. Jak się wydaje, publiczność wyłuskuje ze spektaklu najbardziej to, co komiczne, ponieważ chyba po prostu nie chce się zasmucać. Zresztą, czy trzeba koniecznie przebijać się przez ponętną ironiczno-komediowo-kiczowatą warstwę inscenizacji, aby odkryć w niej walor prowokacji intelektualnej, krytyki rzeczywistości? Reżyser nie zmusza. Dlatego kiedy tylko się da, część widzów chichocze. I nikt się nie buntuje.

Provisorium, Kompania Teatr, Lublin: "Idź w noc, Margot" wg Michała Witkowskiego w reż. Witolda Mazurkiewicza, premiera 11 września 2010.

Grzegorz Józefczuk

Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin

2010-09-13 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


Na górze: Fabula mundi, Warszawa, Teatr Dramatyczny. Dyrektorzy i dyrektorki teatrów europejskich, dramatopisarki i dramatopisarze.

SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» grudzień (3)
» listopad (5)
» październik (6)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Danka]
Dziękuję ! Mam nadzieję, że uda mi się kupić. Te w sieci czytałam.
[arturpalyga]
W Polsce niewiele się wydaje sztuk teatralnych, bo i grono czytelników jest niewielkie. Jest szacowny...
[Danka]
Przeczytałam o Panu w Wikipedii. Imponujące !!! Skromny człowiek z pięknym życiorysem. GRATULUJĘ...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1484253
Newsów: 707
Komentarzy: 2137
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała