arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - grudzień 2011

Komentarzy (0)

Ciemna jasność

  

Kiedy piszę, wszystko mam nastawione na odbiór. Samo się nastawia. Jak sięsamowłączające radyjko. Jak filtr, który się uruchamia i wyławia. Piszę o Krwawej Niedzieli w Bydgoszczy. Dziwna, drażliwa, niemożliwa do opowiedzenia rzecz. Tysiące stron napisano, jak to się mówi, na ten temat.

Jest 3 września 1939. Bydgoszcz przeżyła już bombardowanie. Nadciąga pancerna nawała. W zasadzie nie wiadomo, co nadciąga. Nikt sobie tego nie potrafi wyobrazić. Nikt nie wie, co będzie. W mieście już nie ma policji. Więzienia otwarte. Mnóstwo dezerterów i żołnierzy, którzy zgubili swoje oddziały i którzy opowiadają o jakimś totalnym chaosie, w jakim pogrąża się polska armia. Opowiadają straszne rzeczy. Wyolbrzymione jeszcze. Jeden z oficerów mówi, że powinno się do dezerterów strzelać.

Nie wiadomo kto i gdzie pierwszy wystrzelił. Ludzie twierdzą, że strzelają Niemcy - cywile, mieszkańcy Bydgoszczy. Jest mnóstwo świadków, którzy twierdzili, że strzelali Niemcy-dywersanci. Po co? Jeżeli byliby dywersantami w łączności z centralą, wiedzieliby, że wojsko niemieckie nie będzie zdobywać Bydgoszczy, że plan jest taki, żeby pruć na Warszawę, zostawić Bydgoszcz z tyłu. Więc jeśli byliby to dywersanci mający kontakt z centralą, wiedzieliby, że długo jeszcze, co najmniej kilka dni, będą w tym polskim mieście zdani sami na siebie. Ale nie wiadomo. Zeznania są sprzeczne.
Jedno, co wiadomo na pewno, to że gdzieś padły strzały. Potem drugie, trzecie. Ludzie zbierają się, żeby zrobić z tym porządek. Grupy cywili, a także żołnierze chodzą po domach, wyciągają niemieckie rodziny na ulice. Zaczyna się. Jak to nazwać? Lincz? W takiej sytuacji? Ludzie są spanikowani, jest koniec świata, idzie groźne. No w każdym razie bitwa z niemieckimi cywilami wygrana. Trupy pływają w kanałach.

Pytanie, jak identyfikowano, kto niemiecki, kto polski. Czytałem nazwisko po nazwisku listę ofiar. Są polskie nazwiska i niemieckie imiona, wyznanie ewangelickie. Albo niemieckie imiona i polskie nazwiska, wyznanie ewangelickie. Albo polskie nazwiska i niemieckie imiona, wyznanie katolickie. Albo niemieckie imiona i polskie nazwiska, wyznanie katolickie. Historyk pisze, że w zasadzie decydujące jest wyznanie. W zasadzie, patrząc na listę ofiar, powinno się uznać, że katolicy to Polacy, ewangelicy Niemcy. Ale są i tacy, których matka była katoliczka, ojciec ewangelik, brat ewangelik, siostra katoliczka. Ślązacy też to znają. Tak samo było w Bydgoszczy. Jak wtedy decydować? Kto Niemiec, kto Polak? Komu się należy kula w łeb?

Oficerowie polscy piszą w raportach, że tłumienie niemieckiej dywersji w Bydgoszczy wymknęło się spod kontroli.

Wkracza niemieckie wojsko i od pierwszego dnia odbywa się krwawa zemsta. Masowe rozstrzelania, więzienia gestapowskie pełne podejrzanych o udział w Krwawej Niedzieli. Goebbelsowska propaganda krzyczy na cały świat o bestialskich polskich hordach, które wymordowały bezbronne niemieckie kobiety i dzieci. - Nie dziwcie się - mówią - że musieliśmy wkroczyć na te barbarzyńskie ziemie, aby chronić swoich obywateli. Widzicie, co się dzieje.


Propaganda umiejętnie rozgrywa tę sprawę wśród żołnierzy.
Wiadomo, jak to w powszechnej mobilizacji, nie każdy poszedł na tę wojnę przekonany, może nawet tak, powiedzmy, co drugi, przekonany nie był. Ludzie wyrwani od roboty, od rodzin swoich. To nie jest takie proste iść i strzelać do innych. Zadbano o to, aby każdy niemiecki żołnierz usłyszał o polskich mordercach z Bydgoszczy, o tym, co Polacy zrobili z kobietami i dziećmi. - Jeśli jeszcze ktoś z was czuł jakąś litość dla tych barbarzyńców, to czas, żeby się jej pozbył - mówiono, szermując bydgoskim przykładem. A w Bydgoszczy trwała rzeź podejrzanych o udział. Przez całą wojnę Niemcy mścili się na Bydgoszczy za Krwawą Niedzielę. I wiedzieli, że nie ma co czekać na Armię Czerwoną i Polaków. Uciekli najdalej jak się dało, na sam koniec Niemiec, pod holenderską granicę. W Wilhelmshaven mieszkają byli bydgoszczanie. Do dziś mają w swoim małym muzeum porcelanowe filiżanki ze ślicznymi maluneczkami, na których teatr w Bydgoszczy, spalony ponoć przez radzieckie wojsko. Uciekając w nieznane, na wędrówkę nie wiadomo jak długą, pakowali do manatków porcelanę.


Kiedy chciałem się spotkać ze starszym panem z Wilhelmshaven, bydgoszczaninem, który pamięta Krwawą Niedzielę, bo był wtedy wystarczająco już świadomy, usłyszałem, że nigdy więcej nie chce mieć do czynienia z Polakami.

A w Bydgoszczy chodzi się na grób młodej dziewczyny rozstrzelanej przez Niemców za Krwawą Niedzielę. Tyle lat, a wciąż chodzą.


Jestem w Bielsku. Idę przez Cygański Las, któremu nazwę wymyślili Niemcy i brzmiała ona Kozi Las, ale że -kozi- po niemiecku Polakom brzmi podobnie do -cygański-, teraz przez językową powierzchowność, przez niezrozumienie, nazywa się Cygański. I dobrze. Idę z moim psem. Jest ciemno, bo po północy. Pod latarniami czytam „Tryb symboliczny" Eco. O symbolu. Który jest u podstaw wszelkiej myśli ludzkiej, bo wszelka myśl ludzka jest symboliczna. Że symbol jest niejasny. Jego znaczenie się zaciera, rozmywa, a czasami w ogóle nie wiadomo tak naprawdę, czy w ogóle jest. Dochodzimy do miejsca, w którym nie ma już latarni. Księżyc za chmurami, więc znikają kształty. Wiem, że coś jest, tylko wtedy, kiedy mogę tego dotknąć. I idę za psem, który ślepnie, więc brak światła nie jest dużą zmianą. I budzi się taki dawny, dawny strach z jednego ze snów, że za chwilę nie będzie już czego dotknąć, czego się złapać, czego się trzymać, tylko ciemność i nic.


Życzę Państwu w Nowym Roku, żebyście się zawsze mieli czego złapać.


2011-12-31 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Z psem u weterynarza.

U którego jak zwykle nowe, młode lekarki.

I taka nowa, młoda lekarka powiedziała, że mój pies przeżyje jeszcze góra dwa-trzy lata, jeśli dobrze pójdzie.

- A może pięć? Może dożyje dwudziestu? - mówię, myśląc o tablicy, która wisi w tej lecznicy, gdzie górną granicą wieku psa takiego, jak Kuba, jest dwadzieścia lat.

- Jeszcze pięć? To fantazja - z uśmiechem rozwiewa złudzenia lekarka.

Ma bardzo chore serce. Gdyby był człowiekiem, kwalifikowałby się do przeszczepu. A tak, dostał leki, które ma brać do końca życia.

J. się popłakał. Powiedziałem coś o nieuchronności śmierci, przytuliłem J., przytuliłem psa. Jego oddech, jego ślepnące oczy, jego ciepło, którym nas ogrzewa - zniknie to wszystko za chwilę na zawsze, na nieskończone zawsze. Które czeka też na nas. I będzie, jakby z nieskończonego przedtem nigdy się nie wyłonił.

Biorę książkę, idę z nim na długi spacer, od latarni do latarni. On wącha, ja czytam, w zasadzie robimy to samo. Bardziej się czuje w takich sytuacjach, że to ma jakiś sens. Chrzanić sens! Że to jest dobre.

A! Okazało się przy okazji, że Kuba jest rasowy. Dwanaście lat temu znaleźliśmy go na ulicy (a w zasadzie on nas) i dopiero teraz się to okazało. Nowa młoda lekarka poznała. Rzadko spotykana w Polsce rasa - jagdterrier, pies myśliwski, do polowań na lisy. Poczytałem opisy tej rasy w necie, gdzie się dało. Że zacięty, waleczny, uparty, trudny do ułożenia, choć bystry, uczuciowy, związany ze swoimi ludźmi na życie i śmierć. Wszystko się zgadza.Ot, ciekawostka.

W czytaniu: Umberto Eco „Tryb symboliczny". Na razie grzęźniemy z Eco w definicjach symbolu, które, jak monsignore Umberto wykazuje, od początków swoich były niejasne, rozmyte, a czasami sprzeczne, a jednocześnie jakimś przedziwnym sposobem, pomimo wyjątkowej swojej niedefiniowalności i rozmyciu, a może dzięki niej, słowo -symbol- jest jednym z najczęściej używanych w naszym świecie, tak teraz, jak i przed wiekami.

2011-12-29 | Dodaj komentarz
Aha
2012-01-02 02:03:38
Jak to "będzie, jakby z nieskończonego przedtem nigdy się nie wyłonił"? To tak nie działa.
arturpalyga
2012-01-02 02:39:24
A jak działa?
Aha
2012-01-03 18:22:01
Nie wiem jak. Ale na pewno nie tak. Nie wydaje mi się, żeby cokolwiek w świecie miało wracać do punktu wyjścia. Nawet jak zatacza krąg, to ma za sobą odbytą podróż. Oczywiście Twoje sformułowanie brzmi piekielnie ładnie i przejmująco, moje zabrzmi okropnie banalnie, ale jednak jak ktoś się już z tego niebytu wyłonił,to coś tym swoim wyłonieniem bezpowrotnie we wszechbycie odmienił. Nie wiem, jak to działa, czy sam zainteresowany ma coś z tego jak już jest po wszystkim, czy nie ma, pewnie nie ma, ale to chyba mniej ważne, bo zostawia na tym nieustannie żywym wspólnym organizmie odcisk łapy. Proszę bardzo, można mnie wpisać w kolekcję cytatów Coelho, zrzekam się praw autorskich. Ale kontynuując - odnoszę wrażenie, że to takie pobożne życzenie, aby było dalej, jakby nie było w ogóle. Byłoby łatwiej. Ale nie jest. Coś zostaje i nas gniecie. Trzymam kciuki za pięć.
arturpalyga
2012-01-04 01:00:55
OK, rozumiem. Nie ufajmy ładnym i przekonującym sformułowaniom :) Nawet jeśli sami je ukuliśmy.
Kaśka
2012-01-08 11:04:22
Arturze, pies na lekach może żyć całkiem długo , tyle ile mu pisane. Ważniejsze, by odszedł z Wami blisko. Bo zwierzęta spokojnie godzą się ze śmiercią, inaczej niż my.
arturpalyga
2012-01-09 01:44:43
Bo o niej nie wiedzą. Bo nie potrafią myśleć symbolicznie, czyli nazywać coś, czego nie widać.
Komentarzy (1)

Dróżki

  

W siedemnastą rocznicę ślubu zrobiliśmy sobie wycieczkę na dróżki kalwaryjskie, z Jasiem i z psem. Pomyślałem sobie - każdy próg, każda stacja, to jeden rok. 1994 - początek, ślub, mnóstwo znajomych, wesele, 2000 - wydawało mi się, że już taki stary jestem, 2001 - skończyła się stabilna, ułożona praca dziennikarska, 2002 - wielki świat dziennikarski, 2005 - zaczyna się teatr... no i tak dalej. Każdy rok można by opisać w dwóch do pięciu tomach, tylko po co.

Niefrasobliwe wpasowywanie lat małżeństwa w dróżki budzi skojarzenia...

Zaskoczył mnie cały ten z gruntu niesprawiedliwy, zawzięty, manipulatorski atak na mnie, jako autora „Człowieka i karpia". Od zdziwienia, od rozdziawionej w zdziwieniu japy, przez próby rozmowy, tłumaczenia, żal po -w nosie do mam, pora wracać do „Tygodnika Powszechnego"-.

W klasztorze w Kalwarii obraz z opisem, że sprośni Turcy i brzydcy Żydzi do nieba nie wejdą, bo by całe niebo zasmrodzili. A dalej szopka piękna, ruchoma, ludzie pracujący, pastuszkowie, kowale, gospodynie, karciarze w gospodzie, no śliczne to, a pośrodku Jezus mały. Powinien być napis jeszcze, że to Galilea, żydowska prowincja Cesarstwa Rzymskiego i że wszystkie te postacie z Betlejem umieszczone w szopce, to są brzydcy Żydzi oraz sprośni Arabowie.

Żart, żart, nie gorzki nawet.

Do snu czytam Jasiowi „Patyki i patyczki" ks. Twardowskiego. Akurat trafiamy na rozdział, w którym ksiądz tłumaczy dzieciom, kim jest bliźni. Że pies to też bliźni. I wiewiórka. Idą czasy radykalne, podziały określone, a kto nie z nami, ten jest przeciw nam - to hasło, jak odwrócony na wspak krzyż przyświeca dziś specom od diabła. Ksiądz Twardowski musi się określić. I nie ma, że nie żyje.

W czytaniu - Molier, Don Juan. Molier zrobił bohaterem łotra. Ale nie miłego łotrzyka. Łotra. Gnoja. Sukinsyna, który niszczy ludziom życie i drwi z nich. I okazuje się, że ten zły człowiek wypowiada i robi rzeczy, które inni pragnęliby robić, pragnęliby jak on, a on robi to, czego oni tylko w cichości, w tajemnicy pragną. I musi zginąć. I dobrze. I to jest happy end. Zabija go posąg Komandora. Zabijają go pomniki umarłych, których w beztrosce swojej zaprosił na ucztę. Don Juan jest antyAntygoną.

2011-12-27 | Dodaj komentarz
Monika
2012-02-04 19:48:10
Dawno nie czytałam tak pięknego tekstu o małżeństwie, o życiu...
Komentarzy (3)

1234

  
Próba wznowienia bloga.
2011-12-12 | Dodaj komentarz
Aha
2011-12-15 01:18:19
Jakże udana :)
janusz
2011-12-19 12:20:42
Czy można otrzymać tekst dramatu "Szwoleżerowie"? Chcielibyśmy fragment wykorzystać na lekcji języka polskiego. Pozdrawiam z Gdyni
arturpalyga
2011-12-23 01:05:15
No bo napisałem długą notkę i wszystko zniknęło. To dość zniechęcające, tym bardziej, że drugi raz mi się to zdarzyło tutaj. Spróbuję znów. Panie Januszu! Już wysyłam!

Informacje:




SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» październik (2)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Jan Picheta]
Drogi Arturze, w Teheranie w 1943 r. ur. się Boguś Kunda. Opowiadał mi ciekawe historie....
[Duża Ula]
Super. To cieszy, że praca Twoja Arturze nie idzie w zapomnienie. A wręcz przeciwnie. Idzie...
[Duża Ula]
Ha ha ha. A ja pamiętam. W Austrii nocleg mieliście w Alpach. W miejscowości Hartberg....

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1443154
Newsów: 695
Komentarzy: 2118
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała