arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - listopad 2012


- Wyście wszystko zapomnieli! Na wesele wszyscy z panem młodym w autobusie przyjechali, co? - drwi Jakub Szela z dzisiejszych nas.

Festiwal w Gdyni wygrał spektakl Moniki Strzępki, reżyserki i Pawła Demirskiego, pisarza pt. "W imię Jakuba S."

Zdecydowana większość dzisiejszych Polaków wywodzi się ze wsi. Potomków arystokracji, ziemiaństwa i szlachty jest tak malutko i tak nieznaczącą rolę odgrywają dziś w Polsce, że trudno coś o nich powiedzieć poza ckliwymi wspominkami minionej chwały i minionej hańby.

Powstanie listopadowe i powstanie styczniowe to nie są nasze powstania. To robili oni, nasi gnębiciele - przypominają Strzępka i Demirski. - Nasze powstanie to rabacja galicyjska. Nasz bohater to Jakub Szela.

- Przyszedł do mnie starosta i mówi: "Macie jeden dzień, Szela. Od Wiednia do Lwowa możecie robić, co chcecie. W prawie. Jeden dzień." No co byś zrobił przez jeden dzień? - pyta Jakub S.

To pytanie powtarza się w spektaklu kilkakrotnie. No co byś zrobił przez jeden dzień?

Bieda na galicyjskiej wsi w latach 40. XIX wieku była straszna, była przeraźliwa. W tej biedzie chłopi galicyjski byli niewolnikami. Całkiem dosłownie panowało niewolnictwo, czyli pod groźbą drakońskich kar nasi pradziadkowie, pomimo własnej nędzy, musieli pracować za darmo na innych. Nazywało się to pańszczyzną. Jakub Szela śle petycje i pisma z postulatami zniesienia niewolnictwa w Galicji. Bezskutecznie.

Myśmy nie byli żadnymi Polakami - mówi nasz pradziad Szela. - Ojczyzną chłopa jest ojcowizna. Polok to był potwór.

I teraz przychodzi urzędnik i mówi: ty się upominasz Szela o zniesienie niewolnictwa. No to my ci dajemy jeden dzień. Przez ten jeden dzień, możecie, niewolnicy, zrobić ze swoimi panami, co wam się podoba.

No co byś zrobił przez jeden dzień? - pyta Szela kolejnych bohaterów sztuki - swoich potomków, dzisiejszych Polaków uwikłanych w mordercze kredyty, które przyrównane zostają do pańszczyzny. Będziesz mieszkał jak człowiek i żył jak człowiek, jeśli przez całe życie będziesz spłacał haracz, pracował na haracz.

- Czym mieliśmy walczyć? - pyta Szela. Chłop walczy tym, co pod ręką i tak jak umie. Rabacja była wymierzona w konkretną grupę. Nie były to bezładne rozruchy. Nie zginął na przykład ani jeden Żyd, nie zginął nikt przypadkowy. Tylko i wyłącznie państwo Poloki.

Co zawdzięczacie rabacji galicyjskiej? - pyta Jakub S. - Pamięć o niej przyczyniła się do zniesienia pańszczyzny. Do zniesienia niewolnictwa. Co nastąpiło dwa lata potem, w 1848. To jest wasze święto. Nie żadne inne. Tylko TO. To jest WASZE święto. 17 kwietnia. Święto Zniesienia Pańszczyzny.

Po spektaklu długie owacje na stojąco.

2012-11-27 | Dodaj komentarz
Angus
2012-11-28 13:20:45
Z tym twierdzeniem, że potomków "szlachty jest tak malutko i tak nieznaczącą rolę odgrywają dziś w Polsce, że trudno coś o nich powiedzieć poza ckliwymi wspominkami minionej chwały i minionej hańby" to ja bym polemizował nieco. Szlachty w I Rzplitej było od 8 do10%. To dość znacznyodsetek, porównywalny tylko z ówczesną Hiszpanią. We Francji było w późnej epoce nowożytnej ok 1% szlachty, a w Anglii około 3%. Biorąc nawet pod uwagę, że wskutek represji np. po powst. styczniowym duża część szlachty schłopiała albo "zmieszczniała" i "zrobotniczowiała", niemniej jednak przodkowie jej szlachtą byli. A ja, choć mam przodków chłopów, wolę sie odwoływac do tradycji powstanie listopadowego i styczniowego, niż do rabacji, która była austriacką prowokacją i w której chłopi mordowali swoich dziedziców, m.in. odpiłowywali im głowy, a Austriacy wypłacali nagrody pieniężne za głowy zamordowanych ziemian.
arturpalyga
2012-11-29 00:02:02
Chodziło mi o dzień dzisiejszy. Dziś w Polsce szlachta i ziemiaństwo, takoż arystokracja nie odgrywa żadnej roli poza wspominkowo-skansenową. Dzisiejsza Polska to kraj chłopskich dzieci. A pradziadkowie dzisiejszych mieszkańców miast, miasteczek i siół położonych w ówczesnej Galicji, zdecydowanie raczej brali udział w rabacji pod wodzą Szeli niż w szlacheckich powstaniach. I więcej rabacji zawdzięczali niż powstaniom. Nikt nie ukrywa, że rabacja wybuchła z inspiracji Austriaków, ale myślę, że tym chłopom-niewolnikom, przodkom naszym ci polscy dziedzice byli bardziej obcy i straszni niż ci Austriacy.
Angus
2012-11-29 08:43:39
Czy chłopi cokolwiek zawdzięczali rabacji? Raczej wątpliwe. W krótkich, żołnierskich słowach: Program rozwiązania kwestii włościańskiej przyjęto za podstawę w przygotowaniach do powstania na terenie trzech zaborów w 1846 r. Wskutek aresztowań w Wielkopolsce powstanie wybuchło tylko w Rzeczpospolitej Krakowskiej w lutym 1846 roku. W Krakowie Rząd Narodowy zapowiadał nadanie ziemi chłopom bez odszkodowania, a także zniesienie czynszów i pańszczyzny. Spiskowcy przygotowujący powstanie popełnili błąd, ponieważ nie uświadomili wcześniej chłopów o planowanym uwłaszczeniu i zniesieniu pańszczyzny, obawiając się dekonspiracji. Wykorzystała to administracja austriacka rozgłaszając wśród chłopów, że cesarz chce ich uwłaszczyć, a szlachta planuje bunt by temu zapobiec. Rozpoczęła się rzeź małopolskich dworów, a powstanie krakowskie upadło. Sprawa chłopska odżyła w Galicji już w roku 1848 w czasie Wiosny Ludów. Polscy działacze liberalni wysłali w marcu petycję do cesarza domagając się politycznej autonomii dla Galicji. Emisariusze Towarzystwa Demokratycznego Polskiego namawiali galicyjskich ziemian do ogłoszenia zniesienia pańszczyzny. Ziemianie chcieli pozyskać chłopów dla sprawy narodowej i planowali ogłosić uwłaszczenie chłopów i zniesienie pańszczyzny w Wielkanoc. Na wieść o tym gubernator Franciszek Stadion aby osłabić polski ruchu narodowy, wydał pośpiesznie 22 IV 1848 dekret uwłaszczeniowy "w imieniu cesarza", uprzedzając zresztą rozporządzenie wydane przez cesarza w VII 1848 dla całej monarchii. Jaka tu więc zasługa rabacji? „niewolnictwem” sytuacji chłopów w poł. XIX w. też bym nie nazywał. W Polsce wolność osobistą chłopów proklamował wydany w czasie powstania kościuszkowskiego uniwersał połaniecki, a 1807 wprowadzono ją w Księstwie Warszawskim. A że bliski dziedzic był straszniejszy niż daleka władza zaborcza, to nic dziwnego. Taka perspektywa – bliższa ciału koszula. A skansenem jest w dzisiejszej Polsce etos chłopski, mieszczański, rzemieślniczy, a nawet robotniczy. Niezależnie od tego, czy większy procent ludności ma przodków, którzy mieszkali w chłopskich chałupach, czynszówkach miejskich czy po dworach. Komunizm całość zabełtał, wymieszał, wykorzenił i wypluł.
inny
2012-11-29 10:31:24
Historia Polski według Krytyki Politycznej. Prowokacja zaborcy jako fundament nowoczesnej Polski.
arturpalyga
2012-11-29 11:49:44
No w każdym razie spektakl jest przekonujący i ludziom się podoba. I na pewno prowokuje do innego spojrzenia na Szelę, którego postać jeszcze w czasach Wyspiańskiego była legendą wśród galicyjskich chłopów, i na rabację, o której w szkole mówiło się mało co.

Wyobraźmy sobie, że Nowy Jork zostaje dwukrotnie zbombardowany. Cały. I że odbudowują go za Gomułki.

W amerykańskiej prasie w latach dwudziestych pojawiają się zdjęcia chat gdyńskich rybaków i ich składzików na plaży zrobionych ze zdezelowanych łodzi. W podpisach pod zdjęcia brzmi lekko niedowierzający, może kpiący ton: "Tu powstaje polski Nowy Jork".

I tak było! Rozmach był niewiarygodny i imponujący. W wycinkach prasowych z lat dwudziestych widać ten entuzjazm. Kolejne towarzystwa robią zbiórki publiczne na polski port, na polskie okręty. Zjeżdżają urbaniści, architekci. W ciągu dwudziestu lat mieścinka Gdynia staje się najnowocześniejszym miastem świata ze specyficzną, nowoczesną architekturą dostosowaną do miejsca ze słynnymi budynkami-okrętami. W 1920 r. Gdynia ma 1300 mieszkańców. W 1938 - 120 000, co oznacza, że jak na tamte czasy jest metropolią. Kaszubi, od których państwo kupiło tereny pod port, otwierają za te pieniadze sklepy przy głównych ulicach. Jak to w Nowym Jorku, powstają dzielnice nędzy o malowniczych nazwach - Meksyk i Pekin. Tysiące ludzi zjeżdża do Gdyni, bo tu jest praca, dużo pracy. Władze młodego miasta próbują szybko reagować na rozrastające się slumsy i budują nowoczesne, schludne osiedla robotnicze. Świetnie obmyślony i zaprojektowany, nowoczesny port morski hula jak diabli! Polsko-niemiecki port w wolnym mieście Gdańsku jest przestarzały i niewydolny w porównaniu z gdyńskim. Aż do wybuchu wojny liczba przeładowywanych w Gdyni towarów i przewożonych ludzi lawinowo rośnie. Z Gdyni płyną w świat setki tysięcy ton polskiego zboża i węgiel, masę węgla. Skorzystaliśmy na strajku brytyjskich górników. Szybciutko, nie solidaryzując się z brytyjską klasa pracującą, przejęliśmy część brytyjskich rynków. Wywozimy węgiel, sprowadzamy bawełnę, tony bawełny pewnie nie tylko na polskie rynki. I nagle polski Nowy Jork zostaje zajęty przez niemieckie wojsko. Niemcy robią tu bazę marynarki wojennej, dlatego port i miasto zostaje dwukrotnie zbombardowane przez aliantów. Katastrofa następuje w 1945. Niemcy, wycofując się, wysadzają port w powietrze. 90 procent urządzeń portowych zostaje zniszczonych. Kaszubi, podobnie jak Ślązacy, są przez nowe władze dyskryminowani i nieustannie podejrzani. Przez kilka lat do zrujnowanego portu w ogóle nie da się wpłynąć, bo tarasuje go wrak niemieckiego okrętu usunięty dopiero w latach pięćdziesiątych. Rynek nie znosi próżni, więc Gdynia wypada z gry, a Polska zostaje zmuszona do wpompowania gigantycznych pieniędzy w zbrojenia i na niewiele więcej starcza. Dopiero za Gomułki port zaczyna z powrotem normalnie funkcjonować, a w 1963 roku odtrąbiono sukces. W gdyńskim porcie zacumowal jeden z największych okrętów świata, amerykańskich, Manhattan, który przywiózł Polakom zboże...

Pozdrowienia z Gdyni!

2012-11-23 | Dodaj komentarz
MarG
2012-11-27 15:38:26
Nie przypuszczałem, że do takiego stopnia zniszczono Gdynię... Na szczęście architektura modernistyczna w centrum miasta jest oryginalna - tzn. z okresu międzywojennego. Tak myślę przynajmniej ...
arturpalyga
2012-11-27 18:22:54
Też tak myślę. W razie pobytu w Gdyni polecam wizytę w Muzeum Miasta Gdyni - nowoczesne, dobre muzeum poświęcone w całości temu miastu.
MarG
2012-11-28 11:06:12
Byłem kilka lat temu, chyba tuż po otwarciu... Rzeczywiście ciekawa, nowocześnie zaaranżowana ekspozycja, choć - jak dla mnie - za mało autentycznych eksponatów...
Komentarzy (0)

Hop do Gdyni

  

Gdynia, pierwsze miejsce na liście miast polskich pod względem liczby mieszkańców zadowolonych ze swojego miejsca zamieszkania. Odbywają się tu dwa, najważniejsze dla zainteresowanych daną branżą ogólnopolskie festiwale - polskich filmów i polskich sztuk. Teraz właśnie zaczął się Raport - festiwal polskich sztuk. Tam się spotykamy. Co roku. Zjeżdżają się teatralne pismaki nad zimny Bałtyk. Jest okazja zobaczyć, co kto zrobił w ostatnim sezonie i jest okazja zobaczyć SIĘ, co normalnie nie jest takie proste.

Siódmy festiwal, siedem spektakli siedmiu autorów. Zaczął się w niedzielę od „Ifigenii" Antoniny Grzegorzewskiej, ale w niedzielę miałem jeszcze ważny spacer zdezelowanym torem saneczkowym z dzieckiem moim w wózku i psem. A dziś, za półtorej godziny idę na pociąg i fru przez cały kraj do Gdyni.
A z Gdyni potem do Bydgoszczy, do mojego teatru. Także załadowałem parę książek, niedoczytane „Plusy minusy", laptoka i bety, i znów w trasie. Zawsze wtedy trudno mi zasnąć w nocy, zresztą jaki sens, jeśli pociąg po czwartej rano. Lepiej nie spać niż wstawać tak diabelnie wcześnie. Lubię to zresztą. Lubię jechać, a potem iść przedzimowym przedświtem w ciemności przez oszronione miasto na pociąg.

„Nieskończona historia" z warszawskiego Teatru Powszechnego w Gdyni, w Teatrze Miejskim w czwartek, jakby co. O 19.00.

Tymczasem szykują się kolejne przekłady. Na rosyjski („Nieskończona historia" ma być wydana w Rosji!) i na turecki.

2012-11-19 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Kwadrans super

  

10 stycznia 1989, wtorek

W Dzienniku Telewizyjnym rzecznik rządu Jerzy Urban mówi, że zakładanie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich jest skłócaniem środowiska dziennikarskiego i prowadzi do podziałów. Zadziwiająco często stosowana później, w III RP retoryka. Ten mit, że powinniśmy być zjednoczeni, czyli mieć podobne zdanie, podobnie myśleć, nie kłócić się, nie powodować konfliktów, towarzyszył później całej historii III RP. Kto nie myśli tak jak my, kto się z nami nie zgadza, ten skłóca i doprowadza do podziałów, a w wersji hard - podpala Polskę.

Ale wtedy nie oglądałem tego Dziennika. Zapisałem: „Kwadrans - super." Czyli drugi tydzień z rzędu, drugi wtorek wieczorem idę do kościoła w Aleksandrowicach na spotkanie modlitewne zwane kwadransem. I tym razem, że super. Pamiętam, jak spotykamy się przed schodami kościoła. Jest śnieg, trochę mroźno, świecą latarnie. Z Jaworza przyjechała A., więc puls bije szybciej. Od strony osiedla Kopernika przychodzą dziewczyny: Aśka, która mieszka dzisiaj pod Los Angeles, Monika, dziś pani dyrektor muzeum , Agnieszka, która po latach spotkała nas ze sobą znów. Jest śmiech, generalnie poczucie, że jest dobrze, przynajmniej tak to się układa teraz w pamięci. Choć trzeba się było orientować, żeby nie paść w szermierce na złośliwostki z Moniką. A ja nie miałem szans. Bo miałem wtedy pierwszy zarost, pierwsze golenia, pierwsze wody kolońskie, więc nie miałem szans z Moniką, dla której to wszystko było strasznie śmieszne. Zresztą zdecydowanie w pisaniu byłem mocniejszy niż w mówieniu. Co mi zresztą zostało.

Z tym zarostem była cała historia. Dumny, że to już, nie goliłem, jakkolwiek żałośnie wówczas ten mikry zarościk wyglądał. Było spokojnie, póki nie nadeszła lekcja rosyjskiego. Mieliśmy rosyjski z zawsze bardzo poważną panią Sz. Kazała mi wstać, podejść, popatrzyła na mnie, odpytała przy tablicy.

Ty po stranie idiosz i niet takoj priegrady,
sztoby tiebia astanowit magła

Pieried taboj smałkajut wodopady
i otstupajet liedenaja mgła - recytuję z uczuciem.

Wysłuchała, skinęła głową, po czym oświadczyła, że na następny rosyjski mam przyjść ogolony. - A dlaczego?! - Ale z panią Sz. nie było dyskusji. Mam się ogolić, inaczej nie życzy sobie mojej obecności na rosyjskim. Wyprosi mnie z klasy. Co oznaczało kłopoty. No ale powiedziała to przed całą klasą, przed dziewczynami, kumplami, kurcze no... Niet takoj priegrady, sztoby tieba astanowit magła! Myślę, że w tym momencie, przez ten silny wtedy, niewypuszczony, zamknięty wewnątrz bunt, zdecydowało się, że zostanie mi ta nieszczęsna broda całe życie.

Wieczorem, przed dniem, kiedy miał być następny rosyjski, wziąłem pędzel, krem, maszynkę i wygoliłem sobie z dołu wąski pasek. Jakby przez środek trawnika raz przejechała malutka kosiarka. I tak poszedłem do szkoły, fundując sobie kosmiczne napięcie i niezłą dawkę adrenaliny przed rosyjskim. Ale niet takoj priegrady, sztoby tiebia astanowit magła.

Pani Sz. podczas odczytywania obecności spojrzała na mnie uważnie. Milczy. Klasa też milczy. Nie wytrzymałem napięcia. - Ogoliłem się - mówię. Cisza. Po chwili pani Sz.: - Bokobrody możesz sobie mieć. Cieszę się, że się posłuchałeś.

Ha! Dziwne uczucie, bo ja do dzisiaj nie wiem, czy wtedy przegrałem, czy wygrałem tę rozgrywkę. W każdym razie gdzieś tam trwały przygotowania do Okrągłego Stołu, a ja chodziłem na kwadrans z wygolonym paskiem, złoszcząc się, że Monika się śmieje. Tak było.

2012-11-16 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Błąd

  

Ostatnie spotkanie filozoficzne w „Papudze" poświęciliśmy książce Krasowskiego. Nie jest moim zamiarem relacjonowanie dyskusji, a jedynie zapis najbardziej interesujących dla mnie myśli. Zaskakująco często się zgadzaliśmy, jak na dyskutantów o różnych przecież poglądach i sympatiach politycznych. Zgadzali się nawet ci, którzy normalnie na tych dyskusjach NIGDY się ze sobą nie zgadzają.

Polskie przemiany ustrojowe są obciążone błędem, którego skutki są coraz wyraźniejsze:

1) unikalny w skali światowej, anarchiczny system, w którym nie ma głowy i który może sprawnie funkcjonować, jak pisze Krasowski, jedynie w sytuacji, gdy prezydent i premier są bliźniakami,

2) nieznośne, ciągnące się jak smród, salonowe poczucie własnej elitarności i wyższości, które zdaje się dziedziczyć każda kolejna władza,

3) nie znikające, lecz narastające społeczne poczucie bycia oszukanym przez elity III RP.

Pytanie, czy był to błąd zawiniony, czy niezawiniony.

Giedroyc od mniej więcej roku 1970 mówił, że ten system upadnie i że trzeba się na to przygotować. Oczywiście, hop siup, łatwo powiedzieć. Niemniej owo przygotowanie, czyli wiedza i wyobrażenia sztandarowych intelektualnych tuzów opozycji na temat demokracji, wydają się dziś rażąco naiwne. Ale niech ci ręka zadrży, zanim potępisz, czytelniku! Tak mówiliśmy na ćwiczeniach z panem Waśko na polonistyce podczas omawiania III części „Dziadów". Jaki błąd popełnił Konrad, gdy Bogu zarzuca, że jest nieczułym zegarmistrzem, gdy o krok jest od oskarżenia Go, że carem jest ludów? Błąd zawiniony czy nie zawiniony? Mógł wiedzieć? Mógł wiedzieć, bo tuż wcześniej słucha opowieści współwięźniów o kibitkach i cierpieniu, w którym towarzyszy Chrystus, słyszał o Chrystusie, zostało mu to przypomniane tuż przed jego spiczem przeciw Bogu. A więc błąd zawiniony? Ale niech wam ręka zadrży, zanim rzucicie kamieniem! Tak sobie gadaliśmy na polonistyce.

A czy pycha jest błędem zawinionym? Hołubienie własnej elitarności, kompletnie nieuzasadnione objawianie wyższości swojej, ten irytujący arystokratyzm państwa demokratów! Jaki to mur zbudowało! Ile szkód wyrządziło! Jak Kaczyński na tym pięknie zagrał, bo aż się prosiło! Wspominaliśmy sobie z M. nasze doświadczenia z pierwszym po 89 składem bielskiej rady miejskiej. Bywało ohydnie. Właśnie przez tę pychę powracającą nieraz w tym jak katarynka ogranym pytaniu: A gdzie ty wtedy byłeś? JA cię nie widziałem! Znaczy - JA walczyłem, a ty cicho siedź. Pamiętam, jak jeden pan z ówczesnych władz miasta tłumaczył mi wprost, że zasłużył. Zasłużył, bo był w podziemiu. Zasłużył na władzę. Zasłużył wreszcie na dobry samochód - mówił. Wznoszenie muru. Salon zasłużonych. MY tu jesteśmy, bo MY zasłużyliśmy. Wznoszenie muru, który dzisiaj widać jaskrawo i ktoś w końcu musiał tego użyć.

I tu pozwolę sobie wkleić zakończenie „Obywatela K", który od ponad roku czeka na wystawienie i w tym sezonie, odpukać, chyba w końcu się uda:

DZIENNIKARZ

Tymczasem przed nami główna część uroczystości! Wielkie widowisko, które odbywa się w zamkniętym sektorze dla vipów. Już się zjeżdżają! Przed bramkami odgradzającymi lud od sceny parkują czarne samochody. Przez szpaler ochroniarzy po czerwonym dywanie przechodzą do sektoru bohaterowie tamtych dni, którzy zobaczą dziś siebie samych na scenie! Złożyli wieńce i wiązanki kwiatów wcześniej pod pomnikiem, a teraz czas na sztukę, czas na artystyczną refleksję na temat wydarzeń, które zmieniły bieg historii świata i dzięki którym proste, polskie słowo solidarność nabrało rangi symbolu tych przemian.

Bohaterowie, dzisiaj prezydenci, premierzy, ministrowie, prezesi banków, zarządów spółek, rad nadzorczych, ale należy im się, należy, za tę wolną Polskę, siadają na strzeżonych krzesłach otoczonych metalowymi barierkami, za którymi ciśnie stojąca ciżba, no ale wiadomo, wiadomo, takie dziś są prawa masowych imprez. Nie wpuszczono kamer na tę część imprezy, bowiem artyści zażyczyli sobie za transmisję stawek, więc cięto koszty i będę państwu relacjonował tylko, co widzę. I już się zaczyna. Już puszczają dymy, już włączają światła. Na scenę wychodzą, co za pomysł, duszki! Muzyka. Będzie pieśń!

DUSZKI

Miłosz. „Który skrzywdziłeś"

Który skrzywdziłeś człowieka prostego

Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając.

Gromadę błaznów wokół siebie mając

Na pomieszanie dobrego i złego.

Choćby przed tobą wszyscy się kłonili

Cnotę i mądrość tobie przypisując,

Złote medale na twoją cześć kując,

Radzi, że jeszcze jeden dzień przeżyli.

Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta.

Możesz go zabić, narodzi się nowy.

Spisane będą czyny i rozmowy.

Lepszy dla ciebie byłby świat zimowy

I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.

2012-11-14 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1326395
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała