arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - luty 2012


Komentarzy (0)

Orkiestra Nieskończona

  

29 lutego, o godz. 17.00, na Dużej Scenie Teatru Powszechnego w Warszawie
odbędzie się
koncert Orkiestra nieskończona
w wykonaniu zespołu „Transemble", aktorów Teatru Powszechnego
oraz muzyków Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Narodowej
pod batutą Jakuba Chrenowicza.

Zaprezentowane zostaną utwory muzyczne skomponowane przez Jana Duszyńskiego
do spektaklu
Nieskończona historia. Oratorium na 30 Postaci, Chór, Orkiestrę i Sukę Azę,
którego premiera odbędzie
10 marca br. w Teatrze Powszechnym w Warszawie.

Zespół „Transemble" w składzie:

Michał Szałach - skrzypce
Jan Aniołek - skrzypce
Jakub Kowalik - altówka
Jerzy Wołochowicz - wiolonczela
Tomasz Januchta - kontrabas

Muzycy Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Narodowej:

Zuzanna Maślanka - skrzypce
Dariusz Dęga - skrzypce
Grzegorz Groblewski - skrzypce
Mateusz Marczyk - skrzypce
Katarzyna Henrych - altówka
Michał Kotowski - kontrabas
Marcin Wiliński - kontrabas
Joanna Gatniejewska - flet
Krystyna Sakowska - klarnet
Feliks Gmitruk - waltornia
Beth Graham - waltornia
Arkadiusz Więdlak - tuba
Daniel Kamiński - perkusja
Paweł Pruszkowski - perkusja
Agata Fandri - harfa

Aktorzy:

Eliza Borowska
Aleksandra Bożek
Elżbieta Kępińska
Maria Robaszkiewicz
Olga Sawicka
Karina Seweryn
Katarzyna Maria Zielińska
Mariusz Benoit
Cezary Kosiński
Andrzej Mastalerz
Michał Napiątek
Krzysztof Plewako-Szczerbiński



Serdecznie zapraszamy!
Wstęp wolny. Liczba miejsc ograniczona.

2012-02-29 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (2)

Życiorys

  

Co jakiś czas człowiek zmuszony jest do napisania swojego życiorysu.

Pierwszy, jaki pamiętam, był najdłuższy. Składałem go, jako kandydat na kulturoznawstwo we Wrocławiu. Wtedy to się nazywało po prostu - życiorys -. Nie miałem żadnych wzorców, nie wiedziałem jak. Chciałem się dostać na studia. Szczegółowo i barwnie rozpisywałem się więc na temat pierwszej książki napisanej w notesiku, w przedszkolu, przynależności do zuchów, a potem o szkółce literackiej w klubie Złote Łany, o zespole Alert, teatrze Klatka, teatrze Heliotrop, o opowiadaniu w "Na przełaj", o pisaniu do "Gazety Prowincjonalnej". Opisywałem, dlaczego to było ważne. Życiorys miał parę stronic. Po egzaminie z polskiego jeden z profesorów poprosił mnie na rozmowę. Skrzydeł dostałem, pewny siebie! A pan profesor mówi: - Przeczytałem uważnie pana życiorys. Pan pomylił studia. Kulturoznawstwo to nie są studia artystyczne.

- Ależ wiem, proszę pana.

- I nie o taką kulturę chodzi, jaką pan się zajmował, jak pan pisze.

- Ależ wiem, proszę pana.

- Zapewniam pana, że pan się pomylił.

Nie przyjęli mnie.

Potem pisałem już krótsze życiorysy. I starałem się skupić na nazwach i nagrodach. Laureat takich to a takich. A mało jeszcze ich wtedy było, więc się eksponowało wszystkie najdrobniejsze. Np. wyróżniony brązową koniczynką w konkursie poezji w Kostomłotach. Potem się to zaczęło nazywać CV. Pojawiły się wzorce. Nie zapomnę, jak stałem w kolejce do ksero ze swoim CV i dziewczyna jedna od drugiej jej CV dla siebie kserowała, żeby tylko dane osobiste zmienić. Potem, jak szukaliśmy przez internet niani dla dziecka, to przychodziły mi na maila dziesiątki takich skopiowanych CV z niewielkimi zmianami. "Jestem ogromnie zainteresowana pracą w państwa firmie -opieka nad dzieckiem-. Posiadam znajomość języków obcych w stopniu komunikatywnym. Moje hobby to samorozwój, książki, słuchanie muzyki. Jestem osobą zdyscyplinowaną i pełną zaangażowania." Oraz w punktach przebieg dotychczasowej kariery zawodowej. Nazwy, daty, stanowiska - to i tylko to zaczęło się liczyć w siwi-życiorysach.

Potem przeskoczyłem nagle na notki biograficzne. Oczywiście wszyscy te notki piszą sami o sobie w trzeciej osobie. To śmieszne dziwactwo. Dziwaczne pozorowanie, że niby ktoś to ułożył, kto śledzi nasze losy i wie, że -ukończył taką i taką szkołę, po czym z powodzeniem zajął się uprawianiem tego i tego, zdobywając takie i takie nagrody. Jego hobby to książki i dobra muzyka (znaczy czyta więcej niż słucha). Albo też muzyka i dobre książki (słucha raczej niż czyta). Posiadacz ukochanego psa Frytka i dwójki szczęśliwych dzieci, Magdzi i Pawełka. Żona Hania.- I że to niby ktoś, nie wiadomo kto o tym psie i żonie. Nie że sam o sobie, bo przecież jak. I siup, do wikipedii. - Krzysiu, nie ma cię jeszcze w wikipedii? No, patrz, a o mnie już napisali... I żona czy konkubina Krzysia, czy Wojtka od razu zwraca uwagę - patrz no, o Maćku jest, czemu o tobie nie ma nic jeszcze w wikipedii? I Krzyś, czy Wojtek wieczorem skrobie pieczołowicie: "zna takie i takie języki, posiada ukochaną żonę, Hanię". No dobra, no. Taka konwencja. Nie ma się co czepiać.

Raz mi się zdarzyło, że chcieli zrobić za mnie notkę biograficzną. - Niech pan napisze, jak najwięcej o sobie, a my wybierzemy sobie z tego coś.

I znów pisałem na parę stron, ale już chaotycznie, co mi na myśl przyszło. I już nie tylko chwalebne rzeczy. Zredagowana notka potem była jednak jak zwykle, tak jakbym jak zwykle wszyscy pisał sam o sobie w trzeciej osobie.

Potem wysyłałem tylko rok urodzenia, gdzie mieszka, tytuły i nagrody. Zaczęło to przypominać zestawienia statystyczne. Po co to w zasadzie komu? Ani to ciekawe, ani pożyteczne, ani prawdziwe tak naprawdę, bo o czym to opowiada? Ma to sens, kiedy się walczy o przetrwanie w obcym bądź nieprzyjaznym środowisku, jak się chce rangę swoją podnieść, pokazać - patrzcie, ile jestem wart, aha. Później zaczęły krążyć te notki, które kiedyś napisałem w jakimś celu, i one znalazły się w sieci. I przy innej zupełnie okazji wykorzystywane przez kogoś, okazywały swoją doraźność, nieprzystawalność, już pomijając nieaktualność. No bo że teraz czym innym bym się już chwalił.

I znów zasiadłem do pisania notki w trzeciej osobie o sobie, do programu "Nieskończonej historii" w Powszechnym. Ciekawe, czy kiedyś będę wiedział, dlaczego teraz tak i takie właśnie powybierałem.

W każdym razie obecna wersja życiorysu wygląda następująco:

Urodzony w 1971 r. w Hrubieszowie. Mieszka pod górami, w Bielsku-Białej, gdzie pracuje w Teatrze Polskim. W 1989 r. zamiast iść na studia, został dziennikarzem nowej, wolnej prasy. Dorabiał, jako pomocnik zbrojarza, sprzątacz wagonów oraz instruktor gry na gitarze. Założył zespół punkowy, w którym grał i krzyczał. Przez kilka lat był aktorem w grupie teatralnej Heliotrop. Pisał, redagował i rozrzucał w mieście zin kulturalny „Lunapark". Zdobywając nagrody za reportaże, wyuczył się zawodu nauczyciela muzyki, a następnie skończył zaocznie polonistykę na UJ i nie skończył studiów doktoranckich, nie pisząc pracy o polskim reportażu literackim, ponieważ intensywnie zajął się pisaniem dla teatru. W 2005 r. napisał musical dla klubu osiedlowego pt. „Guma balonowa". Następnie wygrał konkurs na sztukę o Bielsku-Białej, którą w 2006 r. zadebiutował na teatralnej scenie w bielskim Teatrze Polskim. Jego sztuki dwukrotnie zdobyły grand prix festiwalu Raport w Gdyni („Żyd" w reż. Roberta Talarczyka w 2008, „Wszystkie rodzaje śmierci" w reż. Pawła Passiniego w 2009). „Ostatni taki ojciec" w reż. Łukasza Witt-Michałowskiego zwyciężył w Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej (2009 r.). Jego teksty reżyserowali też: Piotr Ratajczak, Joanna Lewicka, Paweł Łysak, Jan Klata.

W ostatnich latach regularnie prowadził zajęcia literackie dla osób niepełnosprawnych w stowarzyszeniu Teatr Grodzki. Pisuje felietony do pisma „Przyjaciel Pies". Wydał książkę z reportażami z Białorusi pt. „Kołchoz imienia Adama Mickiewicza", a reportaż o sex-czatach z „Dużego Formatu" Mariusz Szczygieł umieścił w antologii reportażu polskiego. W bielskim Teatrze Polskim prowadzi szkółkę dramatopisarską oraz Teatr Tekstu.

Jego sztuki tłumaczono na niemiecki, angielski, francuski, rumuński, ukraiński, węgierski, kataloński.

2012-02-27 | Dodaj komentarz
damianni
2012-02-28 12:39:09
Podziwiam Arturze Twą bujną aktywność twórczo-życiową, dzięki której możesz otwierać się na tak wielu ludzi i dzięki tym spotkaniom rozwijasz myślenie dramaturgiczne w kolejnych sztukach; jesteś szczęśliwym człowiekiem.
arturpalyga
2012-02-29 00:19:14
Damian, jak chcesz to ci z Twojego życia też napiszę taki życiorys, że będziesz się podziwiał :))
Komentarzy (0)

Obywatel spod obwodnicy

  

Przez śniegi, błoto, roztopy - do Węgierskiej Górki. W piątkowy wieczór, w Gimnazjum im. Baczyńskiego zrobiliśmy teatr tekstu. Przyszło około 30-40 osób w przeróżnym wieku. Wziąłem do czytania mojego "Obywatela K.", którego wymyśliśmy razem z Piotrkiem Ratajczakiem i który miał być realizowany w krakowskim Teatrze Słowackiego, ale w końcu w Słowackim odbyło się tylko reżyserowane czytanie. A teraz drugie czytanie. Tu.

Bohaterem sztuki jest działacz opozycji z lat 80, który potem wycofał się całkowicie z życia politycznego. Nie przyjmował proponowanych mu przez kolegów funkcji i stanowisk i uprawiał swój ogródek, dopóki koledzy nie przyszli go eksmitować, a to z powodu autostrady, która ma biec dokładnie przez jego dom i ogród.

Czytanie świetne! Rewelacyjnie przeczytana rola księdza biskupa, byłej żony Kajetana. Agnieszka też jak ulał. Niosło się to. Potem dyskusja o tym, co się stało z solidarnością, tą zwykłą, przez małe -s-. W trakcie sobie uświadamiałem, że tam nic nie jest fikcją. Nie myślałem o tym wcześniej. To znaczy, oczywiście, wszystko jest wymyślone, ale ja potrafię opowiedzieć do każdej sceny prawdziwą historię, która była pierwowzorem, inspiracją.

A tego samego dnia, wcześniej byłem z Kubą na spacerze w Bielsku, przypadkowo zupełnie przy ul. Paproci, która dochodzi do Kolejowej, gdzie biegnie teraz obwodnica. Te domy, te sady, ci ludzie. Tuż koło domu, tuż przy ogrodzie postawili ludziom słupy, a na nich zjazd z obwodnicy. Tego domu, tego ogrodu nikt przecież już od tych ludzi nie kupi, chyba, że za bezcen. A życie dosłownie w cieniu obwodnicy już jednak nie takie samo. To niesamowite, jak wszyscy łatwo godzimy się na tę jawną, niesłychanie przecież brutalną przemoc miasta wobec jego mieszkańców. Jak łatwo sobie wytłumaczyć, że tak musi być, no trudno, muszą być ofiary. A przecież wiadomo też, że nikomu ważnemu by tak nie zrobiono. Że to tylko tym nieważnym każe się żyć pod słupami obwodnic.

"EGZEKUTOR W imieniu zatem rządu Rzeczypospolitej oraz własnym muszę więc uprzedzić, że społeczeństwo żąda autostrad. Żąda, szybkiego przejazdu, z dozwoloną prędkością sto trzydzieści przez ukochany kraj. Żąda szybko, bo już nie chce czekać. I kiedy przyjdą podpalić dom, ten, w którym mieszkasz, to się nie zdziw." - Obywatel K -

2012-02-26 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Durna strona Księżyca

  

Znów w BB. Powrót wczoraj wieczorem i odśnieżanie do drugiej w nocy. Od razu po przyjeździe do BB problemy z oddychaniem. Wrażenie, że w Warszawie czystsze powietrze niż tu. Choć nie wiem, czy to możliwe. W każdym razie łatwiejsze do oddychania. W dzień sporo jeżdżenia. Samochód tańczy na zasypanych, nieodśnieżonych bielskich ulicach. Podobno jest przepis, że póki sypie, nie mogą odśnieżać, nie wiem,czy to prawda. Ale w takim razie dlaczego w Czechowicach, w Tychach, w Rudzie śląskiej (bo tak była droga przejazdu dzisiejszego samochodem - przez miasta, nie tylko "jedynką", która się zakorkowała) nie było takich problemów, a w Bielsku były?

Wieczorem rozpalanie w piecach, żeby tyle tego rosyjskiego gazu nie zużywać.

Jasiek maszeruje przez pokój nucąc marsz imperium z "Gwiezdnych wojen" i niesie przed sobą pudełko zapałek, żeby je wrzucić do pieca.

- Czemu to robisz?

- No co? Kościół pozwala palić ciała. (!!!!!!!!!!!!!???????????)

...

Za oknem dymi przyszpitalna spalarnia.

W czytaniu - dzienniki i listy z lat 1964-69. Mrożek, "ten stary pedał Iwaszkiewicz, jak go nazywał Kisiel, Miłosz, Giedroyc, Białoszewski. Ciekawie jest porównywać, co pisali w tym samym czasie, w tych samych dniach. Wszyscy na różne sposoby czytają Sartre'a. Giedroyc nie ma wątpliwości, że studenckie rewolty na amerykańskich uniwersytetach inspirowane są przez radzieckich agentów. Miłosz ma wątpliwości. Mrożek wyzwala się z Polski.

Świetny wpis Mrożka o pierwszych zdjęciach z Księżyca! Sfotografowali - pisze - kupkę kamieni i jałowe skały, też mi coś. I na to poszło tyle wysiłku, tyle sprzętu, tyle pieniędzy. Kiedyś odkrywcy, jeśli ziemia była nieurodzajna i bogactw innych nie było, uznawali wyprawę za klęskę. To było uczciwsze - pisze Mrożek. - Uczciwsze było organizowanie wypraw, gdzie wiadomo było, że chodzi o bogactwa, albo o osiedlenie się w nowym miejscu niż takie siłowanie się, żeby dolecieć na Księżyc niby że dla dobra ludzkości. Ale cóż z tego ma ta ludzkość. A już to trąbienie o wielkim kroku, jaki czyni cywilizacja to śmiechu warte - pisze Mrożek. Zdobycie tego całego Księżyca to wielkie pierdnięcie. Całkowicie po nic. Ambicjonalna rozrywka i to nieciekawa, bo cóż tam ciekawego. Kiedy Kolumb odkrywał Amerykę, to on faktycznie odkrywał, on sam. I to miało jakiś sens! A ileż przejść musieli Magellanowie, Kolumbowie! I jak niepewny był ich los, jak nie wiadomo było, ilu z nich, i czy w ogóle powróci. A ci kosmos-boys? Jacyż z nich odkrywcy? Jacyż bohaterowie, kiedy wszystko zorganizowane tak, że wiadomo, że włos im z głowy nie spadnie, tylko guziki mają właściwe w odpowiednim momencie nacisnąć, ot robota, tyle że o stokroć nudniejsza niż przeciętna. I wreszcie jaki sens tego?

"Oczywiście, może potem odkryje się na Księżycu piękne i niezwykłe widoki, załóżmy takie, których w ogóle nie ma na Ziemi, co nie jest zresztą możliwe, bo takich całkiem nowych widoków człowiek nie może zobaczyć, choćby nawet one były." Nie zmienia to faktu - pisze Mrożek - że przyszło nam cieszyć się, że udało nam się wylądować w najbardziej niedorzecznym miejscu, paskudniejszym od wszystkiego, co można znaleźć na Ziemi. Skąd więc ten zachwyt? "Może to dowodzi tylko tego, jak dalece wszelka rzeczywistość, pojęcie rzeczywistości w ogóle utożsamiło się wyłącznie z rzeczywistością produkowaną przez człowieka, a świat to już tylko świat sztuczny. [...] Rola natury, jako komponenta bardzo się zmniejszyła przy fabrykowaniu rzeczywistości przez człowieka, nikt się nie przejmuje specjalnie, czy ten Księżyc jest ładny, czy brzydki, czy uda się tam posadzić marchewkę, czy też nie. Dawniej to miało więcej znaczenia."

2012-02-17 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (9)

kłopoty blogowe

  
Trochę mnie szlag trafia. Znów pisałem notkę pół godziny i kiedy dałem - zapisz - wszystko zniknęło. Kolejny raz mi się to tutaj dzieje. Tak jakby było coś w systemie, co powoduje, że nie zapisuje się, jeśli piszę dłużej niż, nie wiem, pięć minut? A jak się pisze w wordzie, to przekleja dziwnie jakoś sformatowane. Denerwujące to na tyle, że chętnie przeniósłbym się na inny portal blogowy. Polecacie Państwo jakiś?
2012-02-13 | Dodaj komentarz
j.
2012-02-13 18:06:29
blogspot.com jest ok. od kilku lat nie sprawia problemów. jeśli chcesz pisać w wordzie i wklejać, to blogspot ma opcję "usuń formatowanie". poza tym w trakcie pisania sam zapisuje posty jako kopie robocze. polecam, chociaż trochę żal byłoby tego bloga tutaj i tych 293315 wyświetleń...
arturpalyga
2012-02-13 23:14:28
No żal, ale to naprawdę wkurza, jak wpisany tekst po kliknięciu wyślij wysyła się, ale w niebyt. I odechciewa się pisać. Zobaczę na tym blogspocie. Dzięki.
arturpalyga
2012-02-14 00:00:36
OK, założyłem na arturpalyga.blogspot.com. Póki się da i póki się zechce, będę zamieszczał tu i tu, pisząc tam, a tu kopiując. A jak tu, jak zwykle, zniknie zamiast zapisać, to tam zostanie.
j.
2012-02-14 22:20:47
w niebyt się wysyła? eee, pewnie mimo wszystko gdzieś się zapisuje. strach tylko pomyśleć, gdzie i kiedy się to odnajdzie. poza tym, gdyby któregoś dnia jakiś zagubiony kosmita przypadkiem przeczytał tę notkę i garść komentarzy, to mógłby mieć wrażenie, że na Ziemi niewiele jest czynności bardziej skomplikowanych od zamieszczania postów na blogu;). trzymam kciuki za nowy adres. jeśli mogę, polecam podpięcie google analytics, ładnie razem działają.
szerszeń
2012-02-15 11:15:21
Nieporęczny ten Pana nowy Blog. Trzeba mieć jakieś konta żeby wpisać komentarze.
arturpalyga
2012-02-15 14:22:41
OK. Ja po tych próbnych wpisach tam będę wklejał równolegle tu i tu.
j.
2012-02-15 17:09:56
nie trzeba mieć konta, żeby komentować na blogspocie. wystarczy odblokować... tam gdzie jest panel administracyjny -> ustawienia -> komentarze -> kto może komentować? -> zaznaczyć "każdy - obejmuje użytkowników anonimowych"
szerszeń
2012-02-15 18:00:10
Miejmy nadzieję, że Pan Artur odblokuje.
arturpalyga
2012-02-15 23:56:41
Odblokowałem.

Informacje:




SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» październik (2)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Super. To cieszy, że praca Twoja Arturze nie idzie w zapomnienie. A wręcz przeciwnie. Idzie...
[Duża Ula]
Ha ha ha. A ja pamiętam. W Austrii nocleg mieliście w Alpach. W miejscowości Hartberg....
[Stały czytelnik tego bloga]
Proszę napisać książkę z wyprawy do Ameryki. Nic straconego. Chętnie przeczytam. Tak jak z ciekawością...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1440226
Newsów: 695
Komentarzy: 2117
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała