arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - maj 2012


Komentarzy (20)

Jak masz na imię, Alzheimer?

  

- Dzwonią do ciebie z Górek Wielkich, że piętnaście minut temu miałeś zacząć warsztaty - wyrwała mnie z zamyślenia Beata. Jestem w domu. Przypomniałem sobie, że chciałem właśnie zrobić sobie kawę.

- On dotrze dopiero za dwadzieścia minut - mówi przez telefon Beata. Cholera! Gdzie położyłem telefon?!

Dwadzieścia minut ze znalezieniem telefonu, z dojściem do auta, otwarciem bramy i przejechaniem przez Bielsko, na szczęście tunelem. No, z kawy nici. Szlag! Od miesięcy umawialiśmy się na to. Warsztaty w Kossakówce, w Górkach Wielkich.
Jeszcze tydzień temu wysyłałem program zajęć. Zgłosiły się szkoły - gimnazjaliści z Pierśćca i z Rybnika. A teraz siedzą tam i czekają, a ja mknę tunelem i dzwonię do Kossakówki, żeby dać im zadanie pisemne z programu, jaki wysłałem, żeby nie czekali bezczynnie. Straszne! Naprawdę boję się, że zachoruję na tę chorobę, co ten pisarz, co zapomniałem jak się nazywa, autor tych śmiesznych książek. I że to już są wyraźne początki. W trakcie lotu dwupasmówką przypominam sobie, że wczoraj byłem umówiony z mechanikiem na wymianę przerdzewiałych tarcz hamulcowych i zapomniałem. Hamować biegami, hamować biegami...

Są. Czekają.
Zwiedzali sobie Kossakówkę chyba. Nic jeszcze nie napisali. Przepraszam i
szybko zagajam. Sztuka jest dawaniem głosu. Dawaniem głosu, tym którzy
go nie mają albo których głos jest nikły. Jest dawaniem głosu zmarłym i
żywym, ludziom, zwierzętom, przedmiotom. I tak dalej. Potem piszą teksty
i mogę sobie wypić kawę. A potem maraton czytań i rozmowy. Pierściec
odjeżdża. Zostają gimnazjalistki z Rybnika. Same dziewczyny. Już w
przerwie słyszę, że między sobą rozmawiają innym językiem zupełnie niż
na zajęciach i niż w tekstach, które napisały.

- A dlaczego nie mówiłyście w ten sposób kiedy siedzieliśmy na sali, ani nie pisałyście tym językiem swoich monologów?

- No bo to wstyd tak mówić. Po polsku trzeba mówić.

Rany! Kto wam dzieci powiedział, że to wstyd mówić językiem,
którego się nauczyłyście od dziecka, którym mówiła do was mama od
niemowlęcia, w którym poznawałyście pierwsze słowa, którym mówicie w
domu? Jak się można tego wstydzić?

Że zdarzy się gdzieś czasem jakiś zakompleksiony ciemniak jeden z drugim, który przy was powie, że wasz rodzinny język to szpetna mowa? To właśnie trzeba głośno i dużo przy takich mówić, żeby się dobrze osłuchali. Że ciąży nad nami ten totalitarny, monolityczny, peerelowski, sztucznie oczyszczony, narodowo-socjalistyczny (bo narodowy i socjalistyczny), wyjaławiający model kultury? To właśnie trzeba go przewalczać, zrzucać! (tego już im nie mówiłem)

I zaczęły opowiadać o domach, które się zapadły i teraz jest tam staw i mieszkańcy tych domów, jak mieszkańcy Świtezi żyją tam dalej na dnie, o utopkach, które, jak są dobre, pilnują dzieci, jak złe, wciągają do wody, o dziwnych znakach na drzewach, o wykopanym trupie niemieckiego żołnierza, o łąkach, które przecięła autostrada, o babci, która zmarła i miała otwarte oczy, a w oczach znikało odbicie świata, który z nią odszedł, o Pietrusze, który strzela do dzieci z wiatrówki, kiedy mu kradną jabłka itd itd. I na koniec była opowieść o rozmowie z ciocią, która ma Alzheimera i która pyta tylko w kółko: jak masz na imię?

- Specjalnie chciałaś to opowiedzieć na koniec?

- Nie. Skąd!

-
Bo się z tego puenta zrobiła. Cały ten świat, który opowiadacie
zniknie, kiedy zostanie zapomniany. I zostanie pytanie: jak masz na
imię? I zostanie to, co zapiszecie.

Umówiliśmy się, że zapiszą. W swoim języku.

2012-05-30 | Dodaj komentarz
jacekproszyk
2012-05-30 08:28:38
Artur, polecam Ci książki bielszczanina Mieczysława Peterka, napisane w gwarze Śląska Cieszyńskiego pt.: Tatowe spóminki, Spóminki z downych roków.
arturpalyga
2012-05-30 15:28:05
Dziękuja piyknie!! lub też Dziękuję piyknie! Zależy czy wolisz po śląsku, czy po góralsku.
arturpalyga
2012-05-30 15:56:58
"Gwara górali śląskich podobnie jak Wałachów śląskich oraz większej części górali czadeckich nosi cechy typowe dla dialektu śląskiego" - piszą na stronach Związku Podhalan. Podobnie mówiła Kawulokowa. Język mieszkańców Wisły różni się detalami od języka mieszkańców Rybnika. Tak mi się też wydawało, że te Ślązaczki rybniczanki mówią podobnie, jak np. pan Broda na swoich koncertach. Tylko, że o Brodzie nikt nie powie, że mówi szpetną, obleśną gwarą. A o dziewczynach - tak.
gargamel
2012-05-30 20:41:32
jak już chcecie zostać specjalistami od śląskości to polecam współpracę z p.Tomkiem http://www.gwara.zafriko.pl/kat/klub_zc
gargamel
2012-05-30 20:54:03
z drugiej strony ręce opadają jak się czyta takie opinie, w których autor nie odróżnia gwary górali śląskich od gwary cieszyńskich wałachów nie mówiąc już o różnicach z gwarą używaną w Rybniku. Porażka!!! , lepiej zajmijcie się tym na czym się znacie, bo populizm i blamaż już Wam zagląda w oczy.
arturpalyga
2012-05-30 21:33:30
Cytat o wałachach jest ze strony Związku Podhalan. Porównanie z mową dziewczyn z Rybnika to moje wrażenia. A Pan rozumie, dlaczego jedna odmiana dialektu śląskiego może być przez kogolwiek publicznie nazywana szpetną i że należy się wstydzić, a druga jest w porzo?
jacekproszyk
2012-05-30 21:35:42
z trzeciej strony ręce opadają jak się czyta opinie anonimowych internautów, którzy nie mają odwagi podpisać się imieniem i nazwiskiem. Ja osobiście anonimowe komentarze traktuję jak powietrze, populizm i blamaż. Howgh!
gargamel
2012-05-30 21:43:20
żadnej gwary nie należy się wstydzić!!! , ale gwary przez używających innej zazwyczaj są wyśmiewane. To samo dotyczy potocznej oceny bliskich języków vide czeski-polski i odwrotnie. Jest to całkowicie normalne
gargamel
2012-05-30 21:45:10
panie Jacku, taka jest forma wymiany informacji w internecie, bo co panu da że podpiszę się np Adam Wenzelis?
gargamel
2012-05-30 21:50:09
i na poważnie proponuję kontakt z p.Tomaszem, etnografem, Cysarokiem, jeżeli chcecie poznać i zgłębić odrębność SC od reszty Śląska, również tą teraźniejszą
jacekproszyk
2012-05-30 22:39:11
Panie Gargamelu, podałem Arturowi dwie publikacje niezwykle poważanego i mądrego śp. M.Peterka, a Pan nie dość że się wtrąca do naszej rozmowy nieproszony to zaraz dorabia do tego ideologię sugerując populizm i blamaż. Dziękuję za dobre chęci ale proszę mi sugerować mi co mam robić, czytać, czym zajmować się poznawać taką czy inną gwarę czy etnografię. Idąc Pana tropem gdybym Arturowi zaproponował przeczytanie księgi Psalmów, to podałby Pan zaraz na blogu linki do etnografów izraelskich i tematyki judaistycznej? a gdybym zaproponował Arturowi przeczytanie książki G. Grassa to wrzucił by Pan linki do historii Gdańska? To już nie można porozmawiać o sprawach śląskich bez wtrącania się Gargamelów sugerujących populizm i blamaż? Pozdrawiam Smerf Maruda
jacob
2012-05-31 00:51:24
z tego co się orientuję z mechaniki, to chyba niezwykle skrajny przypadek aby kierowca poruszał się po publicznych drogach z "przerdzewiałymi tarczami hamulcowymi" .. ha! nawet mając tego świadomość ;-) ... jedyne wytłumaczenie takiego afektu to celowo przywołany niemiecki doktor albo przyszła wizja urody córek pamponi z Rybnika
arturpalyga
2012-05-31 01:55:49
No w każdym razie da się. Świadomość przyszła. Poniewczasie.
Policjant
2012-05-31 17:39:49
W razie problemów z rozróżnieniem pomiędzy Góralami i Ślązakami polecam posłuchać tego http://www.youtube.com/watch?v=X674XoAQrmU&list=FL5yEH2A-dp3yUXham_pg5zw&index=1&feature=plpp_video A potem tego http://www.youtube.com/watch?v=ZGhB3-nANBI W razie dalszych wątpliwości to już tylko laryngolog. I na miły Bóg, niech pan wymieni te tarcze!!!
ck_slask
2012-05-31 20:32:00
Panie Arturze, może pan jest specjalistą od dramatów, od j. polskiego, ale prosze nie dorabiać teorii co do wspólnej gwary cysaroków i gorali śląskich z górnoślązakami. Znam strone Podhalan i nie wyciągałbym z kilku wspolnych cech daleko idących wniosków. Owszem brak mazurzenia (choć w Koniakowie rożnie z tym bywa), wymaianie jakiś tam współgłosek to jedno, ale ogolnie inne sownictwo, inny akcent inne naleciałości inna deklinacja, inny sposob podejścia co do odmiany słów przez czasy, osoby czy przypadki...generalnie nie jestem polonistą, ale troszkę obserwuję i widzę więcej różnic niż podobieństw. Ogolnie mam wrażenie że na SCI, w BB, czy zach Galicji ludzie nie mowią typowa gwarą. Sa naleciałości gwarowe w języku polskim jaki tutejsi mieszkańcy uzywają. W Katowicach, czy Rybniku gwara..taka mocna z konkretnym akcentem ze słownictwem typowo śląskim czy nawet niemieckim jest powszechniejsza w użyciu, z czego to wynika może tu Pan znajdzie odpowiedz. http://forum.gazeta.pl/forum/w,36341,98785033,98785033,Jezyk_slaski_a_gwara_cieszynska.html?v=2
panjacek
2012-06-01 01:39:09
"Wojna polsko-polska" - reportaż radiowej Trójki http://www.polskieradio.pl/80/998/Artykul/614748,Wojna-polskopolska-Dorota-BonieckaGorny
arturpalyga
2012-06-01 01:42:42
Nie występuję z pozycji eksperta od gwar i dialektów i nie zamierzam w ogóle sobie takiej uzurpować. Piszę o swoich wrażeniach. Nie piszę bynajmniej, że gwara górnośląska i gwara Śląska Cieszyńskiego to to samo. Przytaczam cytat ze strony Związku Podhalan, który mówi, iż język górali śląskich posiada nie tyle, że jakieś wspólne cechy, ale typowe cechy dialektu śląskiego. Nie podejmuję się oceny wiarygodności tego cytatu. Jedyne, co mogę powiedzieć, to że zgadza się on z moimi wrażeniami. Jeśli będę pisał sztukę "Ślązak", to raczej na pewno wszystko to uważnie przeczytam. Na razie wymieniłem tarcze. Pozostaję z szacunkiem.
Polcia
2012-06-09 22:56:19
Widać nasz język, wywołał dyskusję. Tak naprawdę my godomy gwarą śląską. Jak pan do nas przyjedzie, to niech pan wsłucha się w mowę Wiktorii. Ona tylko godo. Pozdrawiam, Paulina.
arturpalyga
2012-06-11 02:29:44
Paulina, przyjeżdżam do was w tym tygodniu! Dzięki za znalezienie, wpis i przypomnienie. Pogodomy!
arturpalyga
2012-06-12 10:51:31
Paulina, proszę Cię pilnie o jakiś kontakt do was! Mój mail: klemens@poczta.onet.pl
Komentarzy (1)

Msze rebeliantów

  

Msza była wydarzeniem pierwszego dnia XXV Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Lalkarskiej w Bielsku-Białej.
Mszę prowadził Peter Schumann w przebraniu świętego Mikołaja.
Pełny polski tytuł to "Msza insurekcyjna z marszem pogrzebowym dla zgniłej idei". Insurrection możnaby przetłumaczyć też jako buntownicza, rebeliancka. Msza rebeliantów.
Teatr Chleba i Lalki Petera Schumanna robił u siebie w Vermont cyrk rebeliantów. Przyszła pora na mszę. Do koncelebracji zaprosił studentów wrocławskiej PWST i ASP. Grupa ubranych w biel aktorów przeszła przez Park Słowackiego do Domu Muzyki. Na dużych papierowych głowach, które założyli widniały nazwy-marki: Coca cola, HM, Loreal, Gazeta Wyborcza, Telewizja Trwam, Bayer, PKP i inne. Opasani wstęgą szli w rytm wybijany na bębnie i talerzach, a Santa Claus - Peter Schumann krzyknął - Statek głupców! Wywrócił się ten statek głupców w katastrofie, a Santa Claus zapędził ich do gimnastyki. Wewnątrz BCK przy pomocy kolorowych plansz postacie w bieli zachęcały do odwagi. Na scenie natomiast wygłaszano zgniłe idee, w tym główną zgniłą ideę, która, wypisana na kartce w postaci hasła, brzmiała: SANTA SYSTEM. Przetłumaczone na polski, jako system świętego Mikołaja. A sam Schumann z dzwoneczkiem Mikołaja wygłosił kazanie, w którym powtarzało się słowo - rewolucja. Zakończyło się wyjściem na zewnątrz i pochowaniem zgniłych idei, zakopaniem ich w ziemi.


Tak się złożyło, że trzy dni wcześniej w Bytomiu na Teatromanii w Beceku oglądaliśmy "O dobru" Strzępki i Demirskiego - spektakl, który również kończył się wyprowadzeniem ludzi z teatru. Przed teatrem płonęło ognisko. Wokół na kocach i stojąc dookoła ludzie słuchali nowej konstytucji z hasłami wolności i równości i śpiewali wspólnie kibicowską pieśń.
Niejednoznaczne w odbiorze są te rewolucyjne przedstawienia, które odbijają, reagują, przekazują to, co się tli, co drży w powietrzu.

A w sobotę na bielskim festiwalu dla mnie osobiście wydarzeniem dnia była bielska plaża w centrum miasta. Świetna akcja "Klubu Gaja", dzięki której pierwszy raz poczułem, poczuliśmy, ci którzy tam byli, że naprawdę mamy w mieście rzekę. Leżaczki, słońce, czysta, szemrząca woda, kajak, a nad nami most przy 11 Listopada łączący Bielsko z Białą, i ludzie siedzący na ławeczkach przy Reksiu. Rzeka jest do tej pory przez miasto zapomniana, nie przyjmowana do wiadomości, odgrodzona. Żeby do niej zejść, trzeba przeskoczyć przez płot. Miejmy nadzieję, że uda się tam zrobić te schody i wreszcie odzyskamy rzekę.
To wciąż jest rzeka, która dzieli dwie części dwumiasta, rzeka, która jest granicą, a nie rzeka, która łączy i która jest w sercu miasta.
- Mieszkam tu całe życie i nigdy nie byłam nad tą rzeką - mówiła pani, która przedarła się z dzieckiem przez płot, zeszła ze skarpy i leżała na leżaczku kawałek dalej.
- Miasto bez rzeki to nie miasto - mówiła pani z leżaczka z drugiej strony.
Myślę sobie, że są trzy podstawowe rzeczy, które tworzą prawdziwe miejskie miasto. Wszystkie trzy związane są z falami. Jedna to rzeka, która jest częścią miasta. Druga to nieustający napływ ludzi. Miasto, które nie jest na tyle atrakcyjne, żeby przyciągało nowych ludzi, i kisi się we własnym sosie, jest miastem wiejskim, prowincjonalnym. W takim wiejskim mieście zawsze najważniejsze będzie, skąd pochodzisz, człowieku. Jak to na wsi. I typowe dla wsi nastroje ksenofobiczne. Trzecia to przepływ myśli, rozmów, idei, którego jednym z podstawowych warunków jest kultura w tym mieście - żywa, angażująca, istotna.

Oczywiście na leżaczkach nie uniknęliśmy też, krótkiej na szczęście, rozmowy z Jackiem o, świadomie pozwolę sobie użyć ulubionego słowa jednego z moich adwersarzy, histerycznej reakcji na wiadomo co. Szybciutko zgodziliśmy się w dwóch punktach. Jeden. Że ludzie tutaj mają pełne prawo do określenia własnej tożsamości. Dwa. Że ta tożsamość nie może być budowana na -anty-, na niechęci, na wrogości. Bo to jest chory fundament i nic dobrego się na tym nie zbuduje. A usprawiedliwienia typu: -a w Ameryce biją Murzynów-, wiadomo jaką mają wartość.


Potem Watch Docs w BWA. Obejrzeliśmy sobie z Jasiem "Lot specjalny" o ośrodku deportacyjnym w Szwajcarii. Dobry, przejrzysty, nieefekciarski, nieefektowny wręcz film. O tym, jak Szwajcarzy starają się, jak mogą, aby jak najuprzejmiej, w jak najczystszych rękawiczkach, z zachowaniem do końca wszelkich form elegancji i dobrego wychowania, wywalić niechcianych gości, związanych, skutych, poniżonych, jak worki ze śmieciami, tam skąd przyjechali.
Nie zapomnę rozmowy z M. na ten temat.
- Możemy się bronić rękami i nogami - mówiła. - Możemy krzyczeć, protestować, wyrzucać ich, uszczelniać granice, strzelać do nich, bić ich, deportować, ale nie ma co się łudzić, że zatrzymamy rzekę. Człowiek jest stworzeniem migrującym. Ludzie migrują, od kiedy istnieje ludzkość. Nie da się tego zmienić. Będzie ich coraz więcej i jedyna rozsądna rzecz, jaką możemy zrobić, to sprawić, w miarę możliwości, żeby poczuli się tu u siebie, jako jedni z nas.
- Nic nie zostanie wam zapomniane - mówi jeden z Afrykańczyków do szwajcarskich pracowników ośrodka po śmierci jednego z deportowanych, który udusił się związany przez wnoszących go do samolotu Szwajcarów.
Nie jest to jednoznaczne. No nie jest. Nic nie jest.

A wieczorem Biuro Podróży na Placu Chrobrego. Wielka plenerowa rzecz. Pierwszy, jaki widziałem, plener futurystyczny. Roboty na szczudłach, czyli Planeta Lem. W finale ludzie występują przeciwko robotom i niszczą Mózg. A więc kończy się tradycyjnie rewolucją.

2012-05-27 | Dodaj komentarz
babcia
2012-05-29 15:32:27
To się musi skończyć. Najlepiej, żeby skończyło się pokojowo. Ale nawet gdyby do skończenia z tym był potrzebny rozlew krwi, to się musi skończyć. kapitan Abner Marsh o niewolnictwie

Artykuł prof. Ewy Chojeckiej, bielszczanki, umieszczony został na portalu e-teatr

To wołanie o pojednanie z własną historią, odkłamaną i niełatwą, o zrozumienie dla tego "innego",o empatię dla okaleczonej pamięci tych zwyciężonych, zawartej w przesłaniu Ingmara Villqista - o spektaklu bielskiego Teatru Polskiego "Miłość" w Königshütte" pisze prof. Ewa Chojecka.

Niejeden zapyta: Jaka trylogia, jakie pojednanie, jaka historia ? Spróbujmy rzecz uporządkować i zacznijmy od początku.

Wybitny współczesny historyk i filozof działający w Polsce i we Francji, Krzysztof Pomian, postawił ostatnio ciekawe pytanie: jak to jest z naszą pamięcią przeszłości, tą jednostkową i tą zbiorową, z których tworzymy obraz dziejów ? ( K. Pomian, "Historia, Nauka wobec pamięci", Lublin 2006 ) Pomian dowodzi, ze tych pamięci i historii jest w rzeczywistości nie jedna, ale trzy.

Pierwszą, powiada, jest pamięć i historia tworzona przez zwycięzców. Jest urzędowa, naznaczona pieczęcią władzy, raz na zawsze zadekretowana jako prawda nienaruszalna.

Druga jest jej przeciwieństwem. To pamięć i historia zwyciężonych, nazywana rewizjonistyczną. Odrzuca i neguje historię głoszona przez władzę, pielęgnuje pamięć przegranej i doznanych krzywd. Przekazywana bywa szeptem bądź samizdatem. Jest wreszcie trzecia, nazywana historią krytyczną. Jest dziełem bezstronnego badacza stojącego poza stronami konfliktu- na ile sytuacja i odwaga cywilna mu na to pozwalają.

"Miłość w Königshütte" nie jest jest dziełem historii ale dziełem sztuki scenicznej. A jednak w swym przesłaniu zawiera to, co Pomian nazwał był pamięcią zwyciężonych. Sztuka ta wydobywa przemilczane przez oficjalną historię dramaty i krzywdy, doświadczenie sponiewierania, wreszcie wielkie zagubienie śląskiej społeczności, poddanej dyktatowi dwóch totalitaryzmów XX wieku- brunatnego i czerwonego. Przez to społeczność ta stała się zwyciężonymi- podwójnie. Przez dziesiątki lat jej historia trwa podskórnie w pamięci, przeczy oficjalnym enuncjacjom i ignoruje urzędową zmowę milczenia.

W rzeczy samej temat śląskiego dramatu ukazany na bielskiej scenie jest ostatnimi czasy przedmiotem wielu naukowych badań i publikacji. Ale rzecz znamienna, dopiero gdy przybrał postać sztuki scenicznej, wywołał żywy rezonans, nawet wstrząs, który określić można mianem syndromu Jedwabnego. Sprawy pokazane na scenie podważają świetlany obraz kreowany w latach PRL przez oficjalną historię, zywioną hasłami ksenofobicznego gomułkowskiego patriotyzmu,przed którym już przed laty ostrzegał Jan Józef Lipski ("Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy. Uwagi o megalomanii narodowej i ksenofobii Polaków", Wrocław 1981, wydawnictwo podziemne).

Dla wielu trudne to do ogarnięcia, wszak w naturze ludzkiej jest, że żywo pamiętamy zło nam samym wyrządzone, nie chcemy pamiętać zła wyrządzonego przez nas innym.

Do tego dochodzi jeszcze jedna ważną okoliczność ciążąca na odbiorze dzieła Villqista w Bielsku-Białej.

Powszechną jest nieznajomość naszej regionalnej specyfiki: czym jest historycznie i kulturowo Śląsk, ten Dolny z Wrocławiem i ten Górny,sięgający od Opola po Cieszyn i Bielsko i czym jest to pogranicze z Małopolską. Gdzie znajduje się śląskie Bielsko i małopolska Biała. Ciągle też przypominać przychodzi, że Śląsk nie był zaborem, nie dzielił losów Rzeczpospolitej przedrozbiorowej, że był lennem czeskim, nakierowanym ku złotej Pradze, potem ziemią monarchii habsburskiej o państwa pruskiego,nim w ubiegłym wieku znalazł się w granicach polskich i przechodził dramaty XX-wiecznej historii. Z tego bierze się własna nuta mowy i mentalności śląskich ludzi, ich własne doświadczenie i zarazem jaaś bezbronność wobec zawirowań dziejów.

Nie pierwszy raz podejmowane są w bielskim teatrze sprawy ważne, zarazem przewrotnie trudne. Podobnie działo się w spektaklach Żyd i Testament Teodora Sixta. Razem z "Miłością w Königshütte" otrzymaliśmy coś, co nazwać można bielską Teatralną Trylogią. Za to Panu Robertowi Talarczykowi oraz całemu zespołowi należą się wielkie podziękowanie.

Jaka jest tego wszystkiego konkluzja?

To wołanie o pojednanie z własną historią, odkłamaną i niełatwą, o zrozumienie dla tego "innego",o empatię dla okaleczonej pamięci tych zwyciężonych, zawartej w przesłaniu Ingmara Villqista. A swoją drogą, czy znane nam dobrze hasło "Gloria Victis" nie nabiera aby całkiem nowego znaczenia?

prof. Ewa Chojecka

Źródło:

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/139338.html

2012-05-18 | Dodaj komentarz
bogdanbo
2012-05-19 15:10:10
Wołanie o pojednanie z własną historią poprzez relację opowiedzianą przez zwyciężonych jest rozdrapywaniem ran i jak wspomniał Jacek Proszyk - wyciąganiem trupów z szafy. Pani prof. Chojecka ma absolutną rację, że istnieje pewna trylogia historii. Dlatego też na poprzedniej debacie byli obecni historycy, którzy reprezentowali naukową, obiektywną ocenę tamtych wydarzeń. Na debacie 17-go maja ich zabrakło. Zabrałem głos próbując wskazać na ogrom spustoszenia fizycznego i moralnego jakiego dokonała bolszewia pod lufami 2,5 milionowej krasnoj armii w naszym kraju. Pan, panie Arturze i pan Jacek biorą,isłusznie, w obronę mniejszości prześladowane i poniżane. Kto obroni zdecydowaną większość wielonarodowego, przed i powojennego społeczeństwa naszego kraju, sterroryzowaną przez bolszewicką, sowiecką mniejszość, która pod lufami czołgów przejęła władzę w tym kraju po wyparciu hitlerowców? Czy opowiadanie historii widzianej oczyma pokonanych jest drogą do odkrycia prawdy, choćby była bardzo bolesna? Polecam ten tekst: http://infonurt3.com/index.php?option=com_content&view=article&id=420:trzy-taporty-o-qpogromieq-w-kielcach&catid=40:ksiki-ktore-polecamy&Itemid=64
gargamel
2012-05-19 20:41:43
tak uzupełniająco do tekstu pani profesor, znanej mi osobiście. " Jerzy Zdzisław Gorzelik.... W 1999 pod kierunkiem Ewy Chojeckiej uzyskał stopień doktora nauki o sztukach pięknych...." " Uroczystość, zorganizowaną przez Starostwo Powiatowe w Tarnowskich Górach i RAŚ, zaszczycili swoją obecnością sami laureaci – prof. Ewa Chojecka i Henryk Waniek...". "2009 - Ewa Chojecka Jerzy Gorzelik Irma Kozina Barbara Szczypka-Gwiazda 'Sztuka Górnego Śląska'" Związek pani profesor ze swoim wychowankiem jest nader widoczny i częsty, ale oczywiście bez wpływu na jej działalność publiczną, historyka sztuki?
z boku
2012-05-19 21:22:21
gargamel zna osobiście prof. Chojecką. Zazdroszczę mu. Szkoda, że ja nie znam osobiście gargamela. Szkoda. Warto by było takiego kretyna poznać osobiście. Choć wolałbym mieć zaszczyt porozmawiać z Panią Chojecką. Niestety skazany jestem na takich właśnie gargameli. Niech smerfy zrobią z tobą porządek
gargamel
2012-05-19 21:47:48
a z jaką częścią mojej wypowiedzi masz problem? czy coś co napisałem jest nieprawdą?
z boku
2012-05-19 22:36:54
nie udawaj głupszego niż jesteś.
gargamel
2012-05-19 23:06:33
rozbrajające, no bo jak tu polemizować z faktami, z którymi nie jesteś w stanie polemizować, ..... z boku, a śmiem twierdzić, że nie tylko
z boku
2012-05-19 23:13:44
tkwij dalej w samym środku tej spiskowej teorii dziejów. Chojecka wspiera Gorzelika i jest V kolumną w Bielsku, a ja jestem ukrywającym się członkiem RAŚ. Pałyga to ufoludek nasłany z Syriusza a ty ostatnim sprawiedliwym wśród smerfów. Rozbrajające...
arturpalyga
2012-05-20 02:05:58
Bardzo proszę nie wyzywać się od kretynów! Naprawdę nie lubię usuwać. Ale proszę to potraktować jako ostrzeżenie.
z boku
2012-05-20 10:40:51
proszę wybaczyć. Niech Pan tego "kretyna" skreśli
Witold Rosner
2012-05-21 11:05:32
Artur, robisz naprawdę dobrą rzecz. Popularyzuj. Moi dziadkowie, którzy mieszkali w Hałcnowie - umarliby ze śmiechu gdyby usłyszeli że są "Podbeskidzianami". Podobnie ich bielska - rozległa familia. Byli i czuli się Ślązakami. Co prawda o prowiniencji czesko-austriackiej - ale przede wszystkim Ślązakami.
hałcnów
2012-05-21 17:54:12
nie ma to jak być Ślązakiem w małopolskim Hałcnowie, czysta rozkosz : )
włado
2012-05-21 18:05:59
Hałcnów geograficznie i kulturowo nie był śląski, to absurd. Leżąca w Małopolsce wieś była niemiecka z pewną dozą specyfiki, np. językowej. Być może przodkowie pana Rosnera czuli się Ślązakami, ale ze "śląskością" Hałcnowa nie miało to nic wspólnego. To tylko kolejny przykład wyparowywania z historii Niemców bielskich czy hałcnowskich i propagandowego zasiedlania tych terenów Ślązakami.
arturpalyga
2012-05-22 12:52:58
Witek, mówcie o tym! O tym, że jesteście. O śląskich tradycjach bielskich. Pokazujcie swoją obecność. Bo sam widzisz, jaki skutek milczenia.
Kaśka
2012-05-22 15:12:24
Szczerze mówiąc nie wiem o co biega aż tak. Można się spierac ale obrzucanie obelgami to przesada. Cieszcie się, że macie swój heimat i go kochajcie, to rozumiem. Sama nie mam, bo mnie meandry historii pozbawiły pzyjemności znajdowania na strychu pamiątek po babci, nawet po rodzicach niewiele! I tego tubylcom zazdroszczę!
gargamel
2012-05-22 16:31:19
do AP/ jaki ? i przepraszam, kto niby milczy, milczał ?
Maciej
2012-05-22 23:02:37
Panie Witoldzie, mimo wszystko cieszy, że trochę nas jeszcze zostało - bielszczan w starym stylu :) Musimy pokazywać swoją obecność. Pozdrawiam.
Maciej
2012-05-22 23:06:48
... a gdyby Pan chciał spotkać się, napić kawy i pogadać w dobrym towarzystwie o śląskich tradycjach naszego miasta, zapraszamy! slaskcieszynski@autonomia.pl
gargamel
2012-05-22 23:33:20
MIC, ale się uśmiałem : )), Ty i śląskość......... chyba po Mieszku Cieszyńskim : ), ale swoją drogą niezła agitka, co do brydża Wam jednego brakuje? czy w Bibliotece nie chcą z Tobą grać?
Stela
2012-05-26 21:27:32
Bycie Ślązakiem to nie oznacza od razu bycia ślązakowcem, popierania RAŚ i jeszcze paru innych bzdur wymyślonych przez ludzi, którzy nigdy z Śląskiem nie mieli do czynienia. A kpieniem sobie z innych, wcale nie robicie dobrej opinii. A już na pewno nie okazując pogardę dla rodowitych bielszczan. Wstyd mi za tych okropnych ludzi. Na szczęście na swojej drodze spotkałem więcej wartościowych ludzi zauroczonych "starymi bibelotami po babci" niż śmiejących się w twarz prostaków od "brydża w bibliotece"...
Komentarzy (4)

Taniec z Żydem

  

Słowo tylko o poniedziałkowej premierze "Żyda" w Warszawie. A właściwie o tym, co po premierze. A właściwie tylko o jednym wystąpieniu zaraz po, we foyer Teatru Rampa.

Szewach Weiss, wieloletni ambasador Izraela w Polsce poprosił o głos. Cytuję z pamięci, niedokładnie.

- Moja rodzina wyjechała z Polski po pogromie kieleckim. I jestem mocno poruszony, widząc, jak to trzecie pokolenie powojenne zaczyna rozprawiać się z tym tematem. Podkreślam, że my tego nie oczekujemy. Ale kiedy to się dzieje, to jest dla nas, uwierzcie, bardzo ważne. To jest pokazane w tej sztuce, że to jest sprawa między wami, Polakami. To nie jest nasza sprawa. I to, że o tej sprawie mówi się w Polsce publicznie, to jest dowód dojrzałości Polaków, i odwagi, szczególnie na tle innych państw i narodów, gdzie o tym w taki sposób się nie mówi. Dlatego, proszę wybaczyć, ale mam ochotę zatańczyć z wami i zaśpiewać wspólnie.

No i tańczyliśmy i śpiewaliśmy.

A ponieważ padły jeszcze z ust Szewacha Weissa słowa pod moim adresem o odwadze, które to słowa słyszę ostatnio jakoś tak dziwnie często, odważyłem się również dwa zdania powiedzieć, mniej więcej następujące:

- Chciałbym dożyć czasów, kiedy nikt o takim spektaklu nie powie, że jest on odważny i kiedy nikt nie pomyśli o kimś, kto takie tematy porusza: "Aha, odważny człowiek". I mam nadzieję, że to, co robimy tutaj, do tego się przyczyni.

2012-05-17 | Dodaj komentarz
januszokrzesik
2012-05-17 16:17:24
Gratuluję. Szczerze się cieszę :-)
Duża Ula
2012-05-18 23:17:01
Wielkie gratulacje !
gooral
2012-05-24 08:30:07
miałem nie pisać na tym blogu, ale co tam.... szczerze gratuluję i cieszę się z sukcesu sztuki, bo Żydzi to duża część naszej historii i wielu dokonań. Antysemityzm to prymitywizm i odwołanie się do najgorszych pokładów ludzkiej natury, a Polacy mieli w tym swój udział, chociaż nie jeteśmy pod tym względem 'wyjątkowi'
arturpalyga
2012-05-24 12:33:47
Dziękuję!

Warto wyeksponować ten wpis z komentarza.

Damianni pisze:

Pozwolę sobie podzielić się wrażeniami (impresjami) na bazie oglądanych sztuk:

"Ikaria" Anny Hazuki. Refleksja nad starością. Starzy ludzie, którzy pragną jak młodzi być atrakcyjni, potrzebni, ulegać idolom. Starają się ale ten lot ku słońcu młodości nie może się udać. Zamknięci w swym utraconym czasie, wzajemnie się demaskują i ośmieszają. Czasem miałem wrażenie, że sztuka jest nazbyt drastyczna, że obraża ludzi starszych, że starość jest bardziej pogodna i może być piękna jak złota jesień. Interesujaca wydaje się takze dialektyczna opozycja duchowości i seksualności. Natomiast raziły mnie zabawy motywami religijnymi - Czy chodziło tu o ośmieszenie religii, która nic ważnego nie proponuje poza ogłupieniem? W starości najbardziej podoba mi się, jeśli starsza osoba ma autohumor, jeśli ma dystans, bo wiele rzeczy z bliska jest tragicznych a z dystansu nabiera wymiaru bardziej ulotnego (czasami komicznego-zabawowego). Może tu jest szansa na pewną udaną "ulotność" starości, kiedy będąc bliżej tamtego świata, możemy po demokrytejsku uśmiechać się z większej ilości przypadków w tym życiu, rozumiejąc to, co młodości jest zakryte; może tu jest szansa Ikarii, że bez polotu żyć nie sposób, że mimo tragiczności upadków trzeba cieszyć się ostatnimi promieniami słońca, jak dzieci.

Sztuka Anny Czulak o Międzybrodziu "Święta krowa" urzeka humorem, regionalizmem, nawiązaniem do autentycznych wydarzeń. Trochę razi fakt, że ukazani tam ludzie mimo dobrodusznej prostoty są tak pazerni na pieniądze, ale rozumiem, że sztuka ma wymowę antykonsumpcyjną. Brakuje mi jednak w całości utworu przesłania ogólnego - można tu było zrobić ciekawą wariację na temat świętości we współczesnej wiejsko-miejskiej społeczności; za wzór tak skonstruowanej sztuki z tezą polecam autorce przeczytanie dramatu Adama Bunscha "Święta czereśnia".

Sztuka Sabiny Łukawskiej "Efemeryda" zawiera interesujące i mocne monologi przeplatane ciekawymi modulacjami słownymi. Szczególnie zdominował sztukę monolog kobiety - ofiary molestowania seksualnego, chociaż ten temat wydaje się już nazbyt eksploatowany. Żal mi było małej dziewczynki, która siedziała z tatą przede mną na widowni, sztuka stanowczo dla niej zbyt okrutna. Zdziwiło mnie, że sztuki (nie liczę farsy o Międzybrodziu) były miejscami tak brutalne, ukazujące piekło relacji toksycznych, że to akurat było głównym tematem inspiracji. Tej fascynacji ciemną stroną zycia jestem przeciwny, bo życie z natury jest dialektyczne, raczej sugerowałbym, by pisać sztuki z tezą i żeby szukać trudnego optymizmu metafizycznego.

Oczekuję na sztukę o wzrastających i wszechstronnie rozbudzonych kobietach, które dojrzewając szukają swej nowej tożsamości, - kim właściwie chcą być i co w tym życiu jest dla nich ważnego, z czym sobie nie radzą i o co chcą walczyć, starać się - chcę takich portretów kobiet w sztukach, które ukazują meandry wzrastającej kobiecości w całej gamie relacji społ-kult, damsko-męskich, duchowo-cielesnych, tradycyjno-ponowoczesnych; szukajacych mimo pustoty sensu. Oczekuję sztuki dzięki której będziemy lepsi, gotowi, by ten świat starać się uczynić lepszym.

Szczególne podziękowanie i uznanie dla aktorów Teatru Polskiego, proponowałbym tylko, aby na przyszłość czytanie tekstów odbywało się przy bardziej łagodnym świetle, którego ostrość nie drażniła by nadmiernie oczu czytających. Dzięki Arturze za nocne Polaków rozmowy.

Dodałem nazwiska autorek. Dzięki za tę recenzję!

2012-05-16 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1326360
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała