arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - styczeń 2013


Komentarzy (1)

Toast za Czechowa

  

Dziś urodziny Czechowa, mojego teatralnego ojca chrzestnego. Sto pięćdziesiąte trzecie. Spędzam je w teatrze w Bydgoszczy w trakcie prób "Wiśniowego sadu". To w Bydgoszczy sezon Dzieł. Po "Ślubie" Gombrowicza teraz "Wiśniowy sad".

Długie rozmowy o Czechowie i "Wiśniowym".

- Ale tam się nic nie dzieje, w tej sztuce!

- Przecież każdy wie, że tam się nic nie dzieje!

- Ale tam się NAPRAWDĘ NIC nie dzieje!

- Ale w jaki sposób!

P. mówi: - Kiedyś byłem po stronie Łopachina. Po stronie gościa, który przyjeżdża z jakąś energią, chce to wszystko ożywić, zmienić, wykosić ten zaniedbany sad, zburzyć ten rozpadający się dom i wybudować coś nowego. A teraz już nie.

- Czechow nie jest po żadnej stronie. Ani reformatorów, ani konserwatystów. Ani tych, co chcą burzyć i budować nowe, ani tych, co chcą, żeby trwało, jak jest. On pokazuje kolej rzeczy. Tak po prostu jest. Taka jest kolej rzeczy, tak działają ludzie, tak to działa.

- Każdy z nich jest skurwysynem.

- Ale też każdy z nich jest dobry. Jest i tak, i tak jednocześnie.

- Oni są trochę wszyscy jak kukiełki. Wyobrażam sobie "Wiśniowy sad" w teatrze lalkowym.

Kiedy Czechow pisał "Wiśniowy sad" wiedział już, że umiera i że to jego ostatni tekst.

P. - Wiesz, jak umarł Czechow? Odzyskał przytomność i nie mógł normalnie oddychać. Lekarz pobiegł po nową butlę z tlenem. Czechow zatrzymał go i mówi: "Nie warto doktorze, zanim pan wróci, ja już skończę". Lekarz został i stoi zakłopotany, nie wie, co robić. Przypomniał sobie, że w szafce jest szampan. - To może szampana? - Wyjął, odkorkował, rozlał, zatkał korkiem. - Wie pan, nie pamiętam już, kiedy piłem szampana - powiedział Czechow, robiąc łyk i to były ostatnie słowa w jego życiu. Trzy godziny po jego śmierci przy jego łóżku wystrzelił korek od szampana.

Niech żyje!

Tymczasem wczoraj wybrałem do tłumaczenia na rosyjski V(f) ICD 10 Transformacje i wysłałem do Moskwy, gdzie w maju ma się odbyć czytanie aktorskie. A w kwietniu ukaże się po rosyjsku "Nieskończona historia". Twoje zdrowie, godfather!

2013-01-29 | Dodaj komentarz
Duża Ula
2013-01-29 22:38:16
Powodzenia !
Komentarzy (1)

Podróż w czas strajku

  

Wypadło mi jechać pociągiem do Bydgoszczy w czasie strajku kolei. Jak wielu ludzi, nie miałem wyboru. Gdybym był jeszcze dziennikarzem, nazajutrz w gazecie ukazałby się reportaż uczestniczący (nasz reporter specjalnie dla naszych czytelników spędził dzień w pociągu!). Ale jechałem tymi pociągami m.in. dlatego, że nie jestem już dziennikarzem. i dopiero znalazłem trochę czasu, żeby siąść sobie przy kawie, i coś napisać. A teraz już strajk kolejarzy nieaktualny. Zamierzchła informacja. Nikt już prawie o nim nie pamięta. Więc króko. W charakterze wspomnienia.

Wycyrklowałem sobie tak, żeby przed 7.00 być w Katowicach i tam, na nowiutkim dworcu spędzić te dwie godziny, żeby od razu ruszyć bezpośrednim do Bydgoszczy i dojechać, zakładając dwugodzinne opóźnienie, do 17.00, bo o 17.00 zaczynałem zajęcia.

Pociąg próbujących nadrobić początkową kompromitację Kolei Śląskich miał być o 6.57 w Katowicach. Stojąc na mrozie w przedporannym mroku na bielskim dworcu pogadywaliśmy sobie z współpasażerami: - Zdążymy przed strajkiem, czy nie zdążymy.

Co ciekawe, żadnych wrogich, czy niechętnych kolejarzom nastrojów nie było.

W pociągu, jak zwykle o tej porze, senny tłum i pierwsze tego dnia rozbudzonych Polaków rozmowy o polityce. Ludzie jadą do pracy, coraz więcej ludzi codziennie dojeżdża do pracy z Bielska do Katowic. Studenci się denerwują, bo mają sesję i muszą dojechać na egzamin. Wszystko idzie dobrze. Mamy świetny czas. W Pszczynie wsiada kolejny tłum ludzi. Ruszamy i łups. Gaśnie światło. Jeszcze jedna próba. Łups. Pociąg zdechł. Czekamy. 10 minut. 15 minut. Nic nie wiadomo. W pociągach naszych nie ma zwyczaju informowania pasażerów, dlaczego stoimy. Wszyscy siedzą. Pociąg stoi. 20 minut. Idzie wieść przez pociąg z ust do ust, że się zepsuliśmy. Ludzie pojedynczo wychodzą na mróz. Trzech kolejarzy w pocie czoła dłubie coś pod wagonem. Po chwili jeden po prostu ładuje w wagon z kopa. I jeszcze raz. I jeszcze. Na chama buciorem z kopa. Stary, kolejarski sposób. No ale tym razem nie pomogło. Pół godziny. Nie pojedziemy dalej - przekazuje szeptana z wagonu do wagonu wieść, choć nadal nikt nas o niczym nie informuje. Mają co innego na głowie wszak. Maszyna się zepsuła. Jedzie następny pociąg. Wszyscy się przesiadają. Zdążymy, nie zdążymy. Już po czasie. Siódma minęła, dalej jedziemy, ufff. Może odwołali. Wszyscy dzwonią z komórek, mówią, cieszą się: "Jedziemy! Jeden się zepsuł, ale jedziemy!" Katowice Ligota. Koniec. Z megafonów na peronie dobiegają komunikaty strajkowe. No cholera jasna! Nie mogli jeszcze tej jednej stacji przejechać? Ludzie spokojni. Wszyscy doceniają, że nie wysadzili nas w polu. Cały tłum ustawia się na przystanku autobusowym, niektórzy wzywają taksówki. Kioskarka mówi, że do centrum około 10 kilometrów, pieszo nie dojdziemy. Do autobusu za to wszyscy nie wejdą. Kto pierwszy, ten wsiądzie. To mały miejski autobus. Nie pomieści tłumu z całego składu. Jakoś udaje mi się upakować z plecakiem i laptopem do drugiego z kolei. Nikt koło mnie nie wie, gdzie to jedzie. Ważne, że kierunek prawdopodobnie dobry. Wysiadamy wszyscy na jakimś rondzie, bo ktoś rzucił hasło. Wyścig do tramwaju. Maleńki wagonik. Jadę upchnięty, wciśnięty w drzwi, jak w starych dobrych latach osiemdziesiątych. Nastroje względem kolejarzy nieznacznie się pogarszają, choć ktoś ich usprawiedliwia.

- Gdyby nie ci związkowcy, to byśmy wszyscy cienko kwiczeli - mówi. Bez komentarzy. Jakaś studentka koło mnie wściekła tłumaczy przez telefon, że to nie jej wina, że nie zdąży. Myślę sobie, że z drugiej strony są też pewnie studenci, którzy są zadowoleni. - Strajk był, panie profesorze...

Na dworcu w Katowicach miła atmosfera. Dziennikarze radiowi i telewizyjni robią trochę ruchu, bo reszta ludzi siedzi spokojnie. Jest od kolejarzy dla pasażerów darmowa kawa i herbata. Jacyś młodzi chodzą i udzielają informacji. Kasjerka nie sprzedaje biletów.

- Nie wiem, na co panu sprzedać. Nie wiem, co kiedy ruszy, jak będzie z przesiadkami.

Wydaje zaświadczenia, że próbowało się kupić bilet.

Przed dziewiątą komunikat, że pociągi odjeżdżają. Do Bydgoszczy z piątego. Biegnę. Psiakrew! Przebudowa. Zamknięte przejście na piąty. Nikt nie wie, którędy!!! Jakieś nikłe oznaczenia wreszcie. Ktoś kieruje - trzeba wyjść z dworca, przejść koło kina Rialto, przejść przez ulicę i już. Biegnę, błądzę. Dobiegam na pusty peron. Pojechał!

Na rozkładzie już totalny chaos. Nie wiem, co, kiedy gdzie. Kasjerka sprzedaje mi bilet na TLK przez Warszawę. Wsiadam w pierwszy odjeżdżający do Warszawy - intercity. W pociągu jestem świadkiem awantury. Konduktorka tłumaczy staruszce, że ma bilet na pociąg innej spółki i jak chce jechać, to musi kupić nowy. Staruszka mówi, że musi jechać, a jej pociągu nie ma i nie wiadomo, kiedy będzie, a ona jest z mamą!!!! Rzeczywiście. Ta staruszka jest z mamą!!! Nowy bilet kosztuje jakieś 150 złotych. Staruszka płacze. Jej mama nie wie, o co chodzi. Chcą wysiąść. Za późno, bo ruszamy.

- Wysiądziecie w Sosnowcu - mówi konduktorka.

Staruszka zanosi się płaczem. - Co ona zrobi z mamą w Sosnowcu na tym mrozie? Mamie strasznie ciężko wchodzić po tych schodach do wagonu i schodzić. Co one zrobią w Sosnowcu?!

Konduktorka znika, bo jest problem - drzwi się zacięły z wagonu do wagonu. Nie da się przejść. Pasażera uwięziło w przejściu między wagonami. Staruszka płacze. Przed Sosnowcem konduktorka wraca i każe staruszce i jej matce usiąść ze mną w przedziale. Nie wiedziała, że jest decyzja, że wszystkie bilety wszystkich spółek będą tego dnia przez wszystkich kolejarzy honorowane. A więc starczy mieć tani bilet Przewozów Regionalnych, żeby jechać trzykrotnie droższym intercity. To miłe. Wszystkim się poprawiają humory. Mama staruszki się uśmiecha i klepie mnie po kolanie.

Druga konduktorka jest nadzwyczajnie miła i przyjazna. Poświęca trochę czasu, żeby sprawdzić dla mnie przesiadkę do Bydgoszczy. Zgodnie z jej wskazówkami wysiadam w Warszawie Zachodniej. Niestety. Tu dopiero jest masakra. Tu już kompletnie nikt nic nie wie, a tablice świetlne z rozkładami jazdy po prostu wyłączyli. Trzeba być czujnym i orientować się po zapowiedziach. - Właśnie wjechał pociąg do Olsztyna. Zaraz odjedzie! - itp.

Dwie godziny w bistro na dworcu, zanim usłyszałen, że odjedzie opóźniony o 90 minut pociąg do Bydgoszczy. Telefony do teatru. No niestety, nie zdążę na zajęcia, które prowadzę. Dojeżdżam na 19.00 po trzynastu godzinach podróży. W sumie... Mogło być gorzej. Ale najciekawsze, że nawet w największym bałaganie, w Warszawie, nie usłyszałem żadnego komemtarza od ludzi wrogiego wobec kolejarzy. jeśli już, to wobec ich władz. Takie nastroje.

2013-01-27 | Dodaj komentarz
grzegorzolma
2013-02-01 20:03:02
Cóż, urok polskich kolei. Trzy dni temu jechałem z Kolonii do Frankfurtu n/Menem - to jakieś 180 km. Podróż trwała godzinę. No, ale pociąg ICE sunął ponad 200 km/h (trasa przystosowana do prędkości do 300 km/h). Zwykły (niemiecki) pospieszny pokonuje tę odległość w 2 godziny.
Komentarzy (3)

LOVE

  

Nadciąga poranek. Ptaki. Życie jest dziwne. Smak kawy po bezsennej nocy. Niebiański spokój.
Kawa niebiańskiego spokoju. Made in China.
Kiedy chodziłem do przedszkola, wszyscy chłopcy kochali się w Gośce. Skąd myśmy wiedzieli, o co tu w ogóle chodzi. Że się kochamy w Gośce? No skąd? Z bajek o królewnie? No skąd do cholery?! Mieliśmy po pięć lat! Wszyscy pragnęliśmy Gośki. Boże no, przecież nie chodziło o seks, no nie! Niejednokrotnie wyobrażałem sobie, że wybucha wojna, zewsząd wyłażą faszyści. Ogień pancerfaustów. Czołgi suną w stronę naszego przedszkola. Gośka, leż spokojnie, nie bój się, już idę! Prędzej, prędzej, mój Janku, mój Zorro! Niemcy duszą panią. Naszych chłopców z grupy mordują pod Nabutyszafkami. Ja znam sztuczki! Niewidzialny przechadzam się po korytarzu. Łapię Niemców na lasso i puszczam ich cało. Oni sami potem się poślizgną, wypadną przez okna. Z całego przedszkola zostajesz tylko ty i ja. Teraz już wiesz, że cię kocham. Wezmę cię w takie miejsce, gdzie Niemcy nie dojdą. Rosną tam maliny. Bo to działka.
W końcu ktoś wymyślił, że trzeba całować. Że jak się kocha, to trzeba całować. Wszyscy chłopcy mówili, że ją całowali. Tylko ja nie, bo ja ciebie naprawdę kochałem. Kurde! Pięciolatek! Może wtedy! Może właśnie tylko wtedy się naprawdę kocha, nie wiem. Ale w końcu przedszkole dobiegało końca, wszystko się kończyło. Na leżakowaniu podkradłem się, zobaczyła mnie w ostatniej chwili. Chwyciłem za włosy, pociągnąłem w tył. Boleśnie odchyliła głowę, krzyknęła. Pocałowałem ją w otwarte usta. Rozpłakała się. Gośka. I po co to było? Po to, żeby zostało w głowie już do końca życia? Ten gwałt? Żeby mi tak już został? Mój pierwszy akt miłosny był gwałtem. Ciekawe. Kawę. Chcę kawę. Robię kawę.

Smak kawy po bezsennej nocy.

LOVE - w wykonaniu Tomasza Pisarka, reż. Bogusław Słupczyński, Teatr CST w Cieszynie. Premiera - 27 stycznia, 2013 roku o godz. 19.00.

Tekst skończony w 2010 roku w Ustce doczekał się prapremiery w Cieszynie. Dziś, przed wyjazdem do Bydgoszczy, udało mi się odkopać auto, przebić przez śnieg i zajrzeć na próbę. I doświadczyć znów tego niesłychanego uczucia, że jakaś postać oderwała się ode mnie i ożyła, i już będzie sobie żyć.

2013-01-24 | Dodaj komentarz
Viola i Łukasz
2013-01-28 20:06:26
Byliśmy na premierze. Bardzo nam się podobało. Dziękujemy:-)
arturpalyga
2013-01-28 20:24:38
Świetnie! Love!
GG
2013-11-18 09:01:56
dlaczego Pisarek nie gra tego w Bielsku również, ludzie chcą to zobaczyć
Komentarzy (8)

Skrawki migawki

  

Rozmowa w Opolu z facetem na eksponowanym stanowisku:

- Pan jest z Bielska-Białej?

- Tak.

- To tam, gdzie rządzi ten straszny facet? Ten troglodyta?

- Skąd pan wie?

- Wszyscy wiedzą.

- - - - - - -

Przed Opolem dwujęzyczne tablice z nazwami miejscowości. Na przykład:

Chrzowice. Chrzowitz.

- - - -

Na próbie Morrison woła Manzarka:

- Rajmund!

- Dobrze! W Opolu to pasuje!

No Rajmund mu było. Zdrobniale Ray. Rajmund Manczarek. Wyrzucił -c-, żeby łatwiej było Amerykanom wymawiać.

W jednym z licznych wywiadów, jakich udzielał podczas swoich przyjazdów do Polski, Ray Manzarek mówi, że wszystko, co najważniejsze w jego życiu, wydarzyło się wtedy, w ciągu tych kilku lat, w młodości i trochę dziwnie tak żyć, kiedy kulminacja dawno już była.

----

Pół godziny temu napisałem ostatnią scenę "Morrisona".

Koniec rock and rolla. This is

THE END

2013-01-22 | Dodaj komentarz
jacob
2013-01-23 22:39:52
Odnosząc się do Pana pierwszej części wpisu, jak kiedyś powiedział ówczesny Marszałek Sejmu "Jaki Prezydent taki zamach". Jednak teraz to on jest Prezydentem, a zatem "Jaka Ruska Buda taki i Prezydent". Kiedyś się kłóciłem z architektem, bo inwestor wprowadził zmiany do projektu, co powodowało, że powstanie kiczowaty potworek. Znany architekt powiedział mi wówczas "..niech Pan się nie denerwuje, każde dzieło to znak naszych czasów, znak zleceniodawców, a my robimy nie to co nam się podoba, tylko to, za co nam zapłacą". Ach ta sztuka. Pana chyba też jeszcze nie stać na to, aby pisać to co Pan chce, tylko pisze Pan to co się lepiej sprzeda. Kiedyś pojechałem do Ząbkowic Śląskich (przed wojną Frankenstein) i przejeżdżałem przez wieś, o nazwie Stolec. Wieś totalnie zaniedbana, walące się dachy, ruiny domów, stodół. Jedyna inwestycja od wojny jaką można było zauważyć to ławeczki przy drodze przed każdą zaniedbaną chałupą. W Bielsku też ludziom wiele nie trzeba, coś wybetonować, zburzyć jak to mówią "ruinę" i poszerzyć ścieżkę .. ups, arterię. Troglodycii aby móc się rozwijać muszą mieć sprzyjające do tego warunki. Bielsko i jego mieszkańcy jak widać to miejsce dla nich idealne, .... to chyba taki Stolec w skali makro.
arturpalyga
2013-01-24 02:40:43
Nie oceniam tak Bielska-Białej ani bielszczan. Mieszkam tu, znam tu mnóstwo ludzi, mam tu przyjaciół, rodzinę, dom. Od zawsze słyszę, że coś tu jest nie tak, ale nie wiem, gdzie miałby być ten feler w nas. Są problemy tożsamościowe, owszem i błędne, moim zdaniem, szukanie tożsamości w regionie, czyli głównie w okolicznych wioskach, a nie w samym mieście. Ale takie problemy są w wielu miastach w Polsce. Nie wiem, na czym polega fenomen rządów wąsatego, chamowatego gbura. Może na tym, że jako pierwszy w widoczny sposób realizuje jakąś wyraźną koncepcję rozwoju tego miasta, jako miejsca zakupów i rekreacji.
Maciej
2013-01-24 08:47:43
Tajemnicą sukcesu gbura jest chyba zamordyzm i zbieg okoliczności. Zamordyzm, bo większość utożsamia go nadal z mocnym przywództwem. Tradycji demokratycznego przywództwa, niestety, nie mamy. Zbieg okoliczności, bo gburowi spadła z nieba manna unijnej kasy. Poza tym zdyskontował ożywienie gospodarcze z początku dekady. Bo inwestycje rządowe, wojewódzkie i prywatne też szły w odczuciu ludzi na jego rachunek.
Zdziwiony
2013-01-24 22:24:08
Właśnie dzisiaj tamtędy przejeżdżałem i nie mogę dojść, co może znaczyć po niemiecku 'Chrzowitz'? i to jeszcze pisane przez 'rz', pewnie to samo co 'Bielitz', czyli na siłę zniemczone Bielsko, a po niemiecku po prostu nic, zresztą tak samo jak Berlin, którego nazwa ma słowiańską genezę. I do cholery, dlaczego Niemcy nie zniemczyli tej nazwy Berlin, a Ślązacy na siłę zniemczają i wychodzi wspomniane ' Chrzowitz'?
arturpalyga
2013-01-24 23:30:21
Mnie zaintrygowało, jak się czyta po niemiecku - Chrzowitz.
Zdziwiony
2013-01-25 06:30:37
panie Arturze, a może to 'po śląsku' ? ;)
jacob
2013-01-25 20:13:14
wymawia się Krcowic niestety nie wiem co to krco, ale wiem co to Witz. Kiedyś się je opowiadało w Bielsku.
Zdziwiony
2013-01-25 21:47:34
jacob / marny witz Ci wyszedł, ze słabą puentą :(
Komentarzy (2)

Rozgrywanie śmierci

  

Zamieszczenie antyokrzesikowego felietonu Michała Smolorza, jako jego ostatniego słowa, wieńczącego całość jego życia, było, mówiąc bardzo oględnie, nieuczciwe, również wobec zmarłego.

Przeczytałem wreszcie ten osławiony felieton, opublikowany pod hasłem "Ostatni felieton Michała Smolorza".Ten szeroko komentowany felieton, który, w ten sposób i w takim czasie opublikowany, zyskał rangę testamentu Smolorza. Nisko trzeba cenić człowieka, żeby zafundować mu takie ostatnie przesłanie - doraźną polemikę z Januszem Okrzesikiem, czy z kimkolwiek innym.

Zaatakowany nie ma szans się bronić. Nie polemizuje się ze zmarłym człowiekiem nad jego otwartą trumną. Jeśli ktokolwiek w jakiejkolwiek podobnej sytuacji próbowałby to robić, byłby na przegranej pozycji, po pierwsze jako odstępca od fundamentalnych kulturowych praw, po drugie dlatego, że siła ostatniego słowa jest bezwzględna i zmiatająca wszystkie racjonalne argumenty.Trudno mi uwierzyć, że osoby decydujące o publikacji tego tekstu, nie zdają sobie z tego sprawy.

- To co? Mieliśmy nie puszczać tego tekstu? Cenzurować?- zapytałby ktoś.

Absolutnie niczego nie cenzurować! Puszczać. Zachęcać do dyskusji, do polemik. Przypominać, co mówił i co myślał. Ale poczekajcie chwilę! Umarł czlowiek.

Ten sam tekst opublikowany np. w rocznicę śmierci nie miałby już rangi testamentu, ostatniego słowa. I dałoby się z argumentami w nim zamieszczonymi rozmawiać.


2013-01-15 | Dodaj komentarz
januszokrzesik
2013-01-16 20:53:11
Postanowiłem niczego w tej sprawie nie komentować, więc tylko dziękuję za ten wpis.
bogdanbo
2013-01-16 23:37:32
Niezły komentarz panie Arturze, zaglądnę do ostatniego felietonu śp. Michała Smolarza za rok...

Informacje:




SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» październik (2)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Jan Picheta]
Drogi Arturze, w Teheranie w 1943 r. ur. się Boguś Kunda. Opowiadał mi ciekawe historie....
[Duża Ula]
Super. To cieszy, że praca Twoja Arturze nie idzie w zapomnienie. A wręcz przeciwnie. Idzie...
[Duża Ula]
Ha ha ha. A ja pamiętam. W Austrii nocleg mieliście w Alpach. W miejscowości Hartberg....

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1443116
Newsów: 695
Komentarzy: 2118
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała