arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - listopad 2013

Komentarzy (10)

Królestwo za konia!

  

Tymczasem w piątek o 19.00 premiera we wrocławskiej PWST. "Fragmenty z Ryszarda III" według Szekspira w reż. Pawła Łysaka. Robiłem dramaturgię oraz tak znienawidzone przez burych misiów, bueee, jak znienawidzone przez burych misiów i przez kojoty,szakale, przepisywanie i dopisywanie do Szekspira.

"Ryszard III" w wersji BBC trwa cztery godziny i jest opowieścią o facecie, który jest o jedną długość bardziej bezwzględny niż inni.

To wielka opowieść o zdobyciu i utracie władzy.

Długie godziny rozmów, noce spędzone na rozkminianiu "Ryszarda III". Myśli, kiedy siedzimy, nogami dyndając nad kanałem, że cóż lepszego? Wymarzona robota. Całymi nocami dyskutować o literaturze, o Szekspirze i to nie ot tak, bez sensu, ale żeby coś zrobić, coś odkryć, wydobyć, przekazać.

To opowieść nie tylko o mechanizmach skutecznego zdobywania władzy, ale i o regułach, jakie rządzą każdą grupą, w której są jakiejś mniej lub bardziej ukryte hierarchie.

Błyskotliwy sukces Ryszarda polega na odważnym zastosowaniu sekretnej reguły:

Walcz nie z wrogiem, ale ze swoimi.

Przyjaciel to przeciwnik.

Nie zapomnij zniszczyć w zarodku tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że mogliby być twoimi przyjaciółmi lub wrogami.

Wygrywa ten, kto przekracza reguły.

W grze o władzę nie ma sentymentów. Skuteczny polityk nie posiada sumienia. Jego wyborcy nie pragną sumienia, pragną skuteczności.

To wszystko rzeczy znane, do prześledzenia w życiu oraz oczywiste.

Dość długo gnębiło nas pytanie, czemu Ryszard przegrywa. Przecież jest ekstrasupermistrzem. Ma wszystko pochwytane. Wszystkie nici w garści. Wszytko, co może zagrozić, polikwidowane. Jest ponad układem, który trzyma w garści. I nagle przegrywa. W przeciwieństwie do hollywoodzkich scenariuszy, u Szekspira o przegranej nie decyduje siła fizyczna, choć rozstrzygnięcie odbywa się w bitwie. Konia, konia, królestwo za konia! - woła nagle bezradny i opuszczony Ryszard. I nie ma komu dać królestwa, bo konia już nie dostanie. Gdzie błąd?

Nie ma błędu. Ryszard nie popełnił błędu. Był doskonale skuteczny i nie przegapił niczego, nawet dzieci, które potencjalnie mogły mu zagrozić. I rąk zbrodnią nie splamił. To nie on. On stał za tym tylko gdzieś daleko, jak wszechwładny cień. Więc co się stało, że przegrał?

Ano zmienił się układ. Zębatka koła przeskoczyła o jeden do przodu. I nagle Ryszard został w próżni. Wszystkie jego moce okazały się nieaktualne, nieprzystające w żaden sposób do nowego układu. Nagle, nie wiedzieć dlaczego, ludzie go opuszczają, przechodzą do Richmonda. Sympatia tłumu staje po przeciwnej stronie. Czy Richmond przynosi coś nowego? Obiecuje to samo, co Ryszard, tylko innymi, nowymi, świeżymi słowami. I już wiemy. Układ przeskoczył, bo światem rządzi nowość. Richmond jest lepszy dlatego, bo jest nowy. I jest to przewaga dla Ryszarda nie do zwyciężenia. Dlatego nikt już nie poda mu konia. Przegranym się nie pomaga. Przegranych władców trzeba dobić.

Pytanie z pragmatyki władzy. Co musiałby zrobić supersprawny i szczwany polityczny lis nad lisy, drapieżnik władzy, Ryszard III, żeby przetrwać? Oto odpowiedź dla władców wszystkich czasów:

Musiałby umrzeć jako Ryszard III i przyjść jako Richmond.

Umrzeć całkowicie, jako stary i znany, a przyjść z mocą, jako absolutnie nowy, samą swoją nowością dając obietnicę.Najlepiej w glorii tego, który pokonał stare.

Jak dyktator, który staje na czele rebelii przeciw swojej władzy. Jest to możliwe? Jest. Ale wymaga czegoś więcej niż arcymistrzostwa.

A teraz przełożyć to z wielkiej polityki na codzienne życie...

2013-11-28 | Dodaj komentarz
GG
2013-11-29 03:08:10
:)
GG
2013-11-29 03:08:12
:)
GG
2013-11-29 03:08:12
:)
GG
2013-11-29 03:08:13
:)
GG
2013-11-29 03:11:48
mamy zbyt mało danych, żeby przewidzieć.zmiliona informacji dociera do nas jednocześnie tylko 5 :)
GG
2013-11-29 03:12:23
mamy zbyt mało danych, żeby przewidzieć.zmiliona informacji dociera do nas jednocześnie tylko 5 :)
GG
2013-11-29 03:12:23
mamy zbyt mało danych, żeby przewidzieć.zmiliona informacji dociera do nas jednocześnie tylko 5 :)
Artur Pałyga
2013-11-29 22:00:04
No i co ty tu nawyczyniałaś GG? Śniegu napadało. To link do trailera naszego Ryszarda: http://www.youtube.com/watch?v=cB7_7t2ZiYE Muzyka - The Prodigy
GG
2013-11-30 01:37:33
Ręka mi drżała, jak pisała:)
GG
2013-11-30 01:51:07
Rzekłabym , mocne uderzenie, szaleństwo,
Komentarzy (2)

Miś Polonia

  

- Teraz będziesz miał rok, jak miss Polonia - powiedziała Julka, która już była laureatką Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej.

Wręczono mi na scenie we foyer Teatru Miejskiego w Gdyni ciężki metalowy sześcian z napisem Gdyńska Nagroda Dramaturgiczna 2013 i odebrało mi słowa. Podszedłem do mikrofonu i nie umiałem nic powiedzieć.

A potem wywiady, zdjęcia, lawina esemesów, telefony, lajki na fejsie. Dziękuję wszystkim, którzy do mnie wtedy pisali, przepraszam wszystkich, którym nie odpowiedziałem.

Jest pięknie.

Udało się też, bardzo ważne, może nie jestem geniuszem organizacji, ale udało się poczynić krok w kierunku stworzenia czegoś takiego, jak środowisko dramatopisarzy polskich. Przez trzy dni w Gdyni czytali swoje teksty, dyskutowali i spisywali wnioski z dyskusji dramatopisarze polscy. Marzeno Szymik, Teatrze Miejski w Gdyni, dzięki za prawie natychmiastową akceptację pomysłu i za ugoszczenie nas podczas festiwalu Raport!

Łabędzie w Gdyni. Szalona lokomotywa w Bydgoszczy.

Nie wiem chwilowo, co napisać więcej. Zajęcia w Bydgoszczy, Szkoła Pisania. I wracam do domu. Ta dam!

2013-11-24 | Dodaj komentarz
Adrian Kuc
2013-11-24 17:12:43
Gratulacje Fazi ! Powodzenia i sukcesów. Teraz to tylko jakąś kapelę z dziwną nazwą sprzed 25 lat reaktywujmy.
arturpalyga
2013-11-24 21:26:18
Dzięki! Z chęcią!
Komentarzy (7)

42

  
1) W domu o poranku, szybka kawa, z Beatą, Jasiem, Mikołajem i Kubą.

2) Na dworcu w Katowicach z otwartym laptopem, czekając godzinę na przesiadkę i odbierając telefon od mamy z życzeniami punkt w południe, bo dokładnie o tej porze to się działo 42 lata temu.

3) Na PWST we Wrocławiu na próbie dyplomowego spektaklu, który robimy ze studentami.

4) W pociągu z Wrocławia do Gdyni, z Pawłem Łysakiem sami w przedziale. W drodze na finał Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej, w którym to finale znalazło się "W środku Słońca"

To cztery miejsca, gdzie obchodziły się wczoraj moje czterdzieste drugie urodziny.

2013-11-15 | Dodaj komentarz
grzegorzolma
2013-11-15 18:09:56
Ad multos annos!
GG
2013-11-15 18:21:31
Intensywnie ,Amigo:) i tak dalej:)
Mama
2013-11-15 18:49:54
Tak, tak Synku urodziłeś się w samo południe. Zostałeś powitany na tym świecie nie tylko radośnie ale i uroczyście hejnałem z wieży Mariackiej, który leciał z radia. I była to niedziela.
Katja
2013-11-15 21:55:40
Jestem tutaj nowa, zajrzałam, bo obejrzałam dziś sztukę, którą pan napisał. Historie bydgoskie i chciałam bardzo podziękować za tak wspaniałe opowieści o moim mieście. Pozdrawiam. PS. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, też urodziłam się w niedzielę :)
Artur Pałyga
2013-11-16 02:33:02
No to Pani mi prezent zrobiła tym wpisem pani Katjo! : )
GG
2013-11-16 12:34:57
No proszę, metafizyka na każdym kroku:))))))
GG
2013-11-16 12:37:28
Ten hejnał już wtedy zapowiedział, z radością,co będzie się działo:)) To był pierwszy pean:)
Komentarzy (2)

BB Bezludne Bielsko

  

W listopadzie po północy, prócz nocy poprzedzających dni wolne od pracy, Bielsko jest bezludne.

Fotografie

1. Pod Dębowcem. Pusty, zamknięty plac parkingowy koło zabudowanego kampingiem niemieckiego cmentarza żołnierskiego. Pod butami chrzęszczą czarne o tej porze liście. Nad głową w tym miejscu zatrzęsienie gwiazd! Wiatr targa psem, łamie drzew gałęzie. Puste, ciche, oświetlone rondo wygląda jak pomnik wielkiego wynalazku koła. Światło latarniami wytycza drogę w czarne góry. Przy dróżce nowobogackie parodie arystokratycznych rezydencji, szczególnie groteskowe o tej porze, w bezludziu i w tym krajobrazie. Działający na fotokomórkę reflektor nad bramą oświetla nagle bladym, trupim, kostnicowym światłem mojego psa, który wygrzebał właśnie spośród liści pożółkły kawałek ludzkiej, umundurowanej ręki.

2. Nad Zaporą. Ani jednego samochodu zaparkowanego, ani jednego człowieka, ani nic żywego, co dałoby o sobie znać. Słychać wodę. Za placem i przystankiem przyzywająco czarny las. Gór w ogóle nie widać, tylko czerń na tle czerni. Rozkład nieistniejącej o tej porze jazdy. Niepokój w powietrzu, który idzie spoza widocznej dzięki latarniom przestrzeni, idzie spoza światła. Coś poza światłem z niepokojem patrzy na nas. I to się udziela. Jesteśmy na oświetlonej scenie przed wielką widownią, która niepokoi się, bo na coś innego, niż to, co tu widzi, kupiła bilety.

3. Pierwsza w lewo z Krakowskiej, za zjazdem z obwodnicy. Kończy się asfalt, potem w prawo, polną, do torów. Taka nie wiadomo jaka przestrzeń, ni to zagospodarowana, ni to nie. Szelesty z trawy, z łąki. Trwa tu jakieś, w tej trawie, bardzo intensywne życie. Na wprost światełka Hałcnowa.Teraz stąd wyglądają jak listopadowe znicze. Masywne słupy podtrzymujące pustą obwodnicę - jak wielkie grobowce, nieopisane jeszcze, bo czekają. Za plecami nagle wyje bezdomny pies internowany w schronisku. Dołączają się kolejne. Psi chór pod wysypiskiem śmieci w środku wietrznej nocy.

4. Punkt widokowy pod Przegibkiem. Mokro po deszczu. Zapach. W czarnozielonej ciemności listopadowe światełka miasta, dużo punkcików razem. Obok zarys domu. Wszystko pogaszone. Wygwizdów. Brak zasięgu. Chmury przysłaniają gwiady. Jedynym źródłem światła jest rozproszone na te płonące małe zapałeczki miasto w dole.

5. Grażyńskiego. W porobotniczo-pofabrycznym kontekście brak żywego ducha jest bardziej widoczny. Słychać echo moich kroków. I jakiś dźwięk. Coś pracuje! Jak latarnia świecą okna Lenko. Jedno - uchylone. Widać trzech facetów w jakichś firmowych wdziankach, którzy pochylają się nad maszyną i coś omawiają. Jednak są! Jacyś ludzie! Parę okien dalej z jednego koła na drugie coś jest nawijane. Długie ludzkie jelita tego trupa, którego tam położyli w kącie - myślę, i wszystko się wyjaśnia. Chodzą na parking za Sferą i szukają ludzi, którzy tam śpią w autach (tej nocy spało dwóch), łapią ich i wywlekają jelita, z których coś robią, nie wiem, może ogrodowe węże.

2013-11-10 | Dodaj komentarz
GG
2013-11-10 02:57:36
nocny duszek z Ciebie:)
observer
2013-11-11 10:57:16
- nekropolis! Świetny tekst!
Komentarzy (0)

Aragonauci

  

Ciekawe, co tam się działo na tym statku.

Niewidomy dramatopisarz, autor komedii i wodewili dla paryskich teatrów, Jacques Arago, w maju 1848 roku organizuje grupę aktorów i ludzi teatru, aby poplynąć do Ameryki w poszukiwaniu złota. Nazwano ich, w związku z celem podróży oraz nazwiskiem pomysłodawcy, Argonautami

Europa próbuje wyjść z kryzysu, ludzie głodują. Przyczyna kryzysu? Banał. Rozwój giełdy papierów, banki - bańki kredytowe,spekulacje, pusty pieniądz. Wzrasta cena żywności, a spadają płace. Kolejne kraje europejskie, efektem domina, wydają się na skraju bankructwa. Tłumy przed bankami. Ludzie chcą wymieniać gotówkę na złoto. Banki bankrutują.Do tego dochodzi zaraza ziemniaczana i krach w branży budowlanej, a więc utraty pracy. Również w polskich miastach, m.in. w Poznaniu, głodny tłum rabuje sklepy z jedzeniem.

Kalifornia jest jeszcze wtedy meksykańska i słabo zaludniona, kiedy pan Sutter, który przybył ze Szwajcarii, aby się tu osiedlić i wypasał bydło, postanowił zbudować tartak. Mniej ryzykowny interes niż z kowbojami i z bydłem. Wysłał dwudziestu robotników najemnych nad rzekę, żeby tam zbudować ten tartak. Potem się mówiło, że ich nadzorca, John Marshall, ale zapewne jeden z robotników przekazał nadzorcy odkryty w rzece samorodek złota. Był 24 stycznia 1848. Setki tysięcy ludzi w Europie jeszcze nie wiedzą, że za chwilę ich los się odmieni.

Wiadomość o znalezieniu złota rozchodziła się po cichu, ale błyskawicznie. Pierwsze pieniądze zrobił na tym Samuel Brannan, handlarz z maleńkiej, dechami zabitej mieściny o nazwie San Francisco, który wykupił wszystkie szpadle i sita w okolicy i, kiedy wieść o złocie się rozniosła, sprzedał je z kilkudziesięciokrotnym przebiciem. Ma komu sprzedawać. Liczba mieszkańców San Francisco rośnie w obłędnym tempie. W ciągu roku przyrasta nie dwu, nie trzy, nie dziesięciokrotnie. Żeby trochę zrozumieć, co tam się mogło dziać, wyobraźmy sobie, że w ciągu jednego roku liczba mieszkańców Godziszki na Żywiecczyźnie wzrasta do kilkuset tysięcy, bo w potoku odkryto złoto i nie ma sposobu, żeby zatrzymać tłum.

Dziewięć dni po znalezieniu złota przez Marshalla, Stany Zjednoczone kupują od Meksyku Kalifornię.Jak można było sprzedać część swojego państwa? Sprawa inaczej wygląda, jak się weźmie pod uwagę, że była to część państwa Meksyk dopiero od 27 lat. W 1821 roku Hiszpanie, którzy za sprawą konkwistadorów zdobyli tę ziemię, oddali Kalifornię Meksykowi. Meksyk, który właśnie przegrał wojnę z USA, nie miał więc aż takiej motywacji, żeby zamiast niezagospodarowanego stanu, przyjąć parę milionów dolarów.

Po odkryciu złota w American River zaczęło się coś, czego wcześniej nie znano w takim stopniu. Pustoszeją miasta, przestają istnieć oddziały wojskowe, bo żołnierze dezerterują, marynarze nie wracają na statki. Wszyscy kupują te kilkadziesiąt razy droższe szpadle i sita i pędzą nad American River. Wtedy wymyślono tę nazwę - gold rush -. Gorączka złota. Ci sceptyczni, wyśmiewający się, którzy nie zdezerterowali, wrócili na statki, pozostali w miastach, musieli trochę żałować, kiedy okazało się, że wydobyto tam tony złota! Najwięcej, w roku 1852 - sto dwadzieścia jeden ton! Największa wydobyta bryłka ważyła 73 kilo. Wystarczyło, żeby zapewnić pewne utrzymanie znalazcy do końca życia.Cała sprawa obrasta firmami, pośrednikami, pomocnikami i sprzedawcami szpadli - tu się rodzą największe fortuny. Najwięcej, tradycyjnie, na całej aferze zarabiają nie ci bezpośrednio zaangażowani, ale pośrednicy: sprzedawcy żywności, alkoholu, broni, kobiet, narzędzi, ubrań. Tu mają swój początek fortuny do dziś istniejących amerykańskich firm, jak Levis, której właściciel, Levi Strauss sprzedawał spodnie poszukiwaczom złota.

To koniec świata indiańskich plemion w Kaliforni. W ciągu 10 lat ginie około 100 tysięcy kalifornijskich Indian, ponad 60 procent populacji. Stan jest uznawany za niezamieszkany, ziemia niczyja.Dopero co przejęty przez państwo nowy stan jest jeszcze niezagospodarowany. Nie ma policji, nie ma żadnej administracji, więc nie ma praw. Środek westernu.

Wieść szybko dochodzi do Europy. Powstają firmy organizujące podróż do Kaliforni. Wydawane są gazety poświęcone wyłącznie amerykańskiemu złotu, jak francuskie "L'Aurifere" - gazeta o złocie, "La Californie", "L'Echo du Sacramento".

Pierwszą grupę ochotników zebrał właśnie Jacques Arago, dramatopisarz. Arago został przywódcą wyprawy. O Ameryce miał blade pojęcie, o Kaliforni - żadne, o podróżach - spore. Dużo już podróżował i pisał do gazet relacje ze swoich podróży.

Ślepy Arago dobiera załogę pośród ludzi sobie najbliższych, czyli z teatru. Wyruszają w marcu 1848 na statku Edward. Płyną z nimi paryskie kokoty, które też mają nadzieję lepszego zarobku za morzem. Płynie z nimi Alfons Delepine, który zasłynie później z tego, ze zawieruszy się pośród amerykańskich indian i spędzi z nimi kilka lat, o czym następnie napisze.

Nie on jeden. Z tego czasu pochodzi wierszyk:

L'insinuant Rodrigues aux tribus iroquises

Colportera Bareme et des vierges gauloises.

Ujmujący Rodrigues wśród plemion irokeskich

rozpowszechni tabele cenowe i galijskie panienki.

Nie wiem, jak wyglądała kilkumiesięczna podróż tej nowej Argo, która w tej wersji przypominała Statek Głupców pod wodzą Boschowskiego ślepca. W każdym razie dopłynęli do Chile. Nie ma jeszcze Kanału Panamskiego i, żeby dopłynąć do Kaliforni, trzeba opływać obie Ameryki dookoła. Płyną więc aktorzy i autor, z kokotami wzdłuż brzegów Ameryki Południowej, wokół przylądka Horn, stąd blisko do bieguna, ale nie zbaczają. W Chile robią dłuższy postój, po którym Arago stwierdził, że tu zostaje. Ostatni kawałek popłynęli sami. Co się z nimi stało na miejscu, też nie wiem. Arago zmarł parę lat później w Rio de Janeiro.

Śladami teatralnego statku popłynęły inne. Szacuje się, że przypłynęło wtedy z Europy do Kaliforni około 300 tysięcy ludzi.

Ciekawa zbieżność kalifornijskiej gorączki złota z Wiosną Ludów. Pierwsze rozruchy w Paryżu zaczynają się w lutym 1848, tuż po odkryciu w American River. W czerwcu, kiedy tłumy wyjechały już i wyjeżdżają nadal do Ameryki, wybucha ponownie.

Wielu powstańców zbierało swe żony i dzieci na barykadach, wznosząc okrzyki: -Skoro nie możemy ich wyżywić, to przynajmniej umrzemy razem! Gdy mężczyźni walczyli, kobiety sporządzały prochy, dzieci zaś odlewały kule z kawałków ołowiu lub cyny, jakie im wpadły w ręce. Przy odlewaniu kul, dzieci chroniły palce naparstkami. Nocą, gdy bojowcy spali, dziewczęta dźwigały kamienie bruku na barykady.

To ci, którzy nie mieli co sprzedać, żeby kupić bilet.

2013-11-02 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:




SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» październik (2)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Jan Picheta]
Drogi Arturze, w Teheranie w 1943 r. ur. się Boguś Kunda. Opowiadał mi ciekawe historie....
[Duża Ula]
Super. To cieszy, że praca Twoja Arturze nie idzie w zapomnienie. A wręcz przeciwnie. Idzie...
[Duża Ula]
Ha ha ha. A ja pamiętam. W Austrii nocleg mieliście w Alpach. W miejscowości Hartberg....

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1443171
Newsów: 695
Komentarzy: 2118
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała