arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - marzec 2013


Komentarzy (0)

monolog dla ojca

  

Tu, widzicie, płyta długogrająca. Czarna.

Ma wypisane wszystko.

A ą b c ć d e ę f g h i j k l ł m n ń o ó p r s ś t u w x y z ź ż dz dź dż.

Wszystko z tego można złożyć. Każdą myśl.

No proszę spojrzeć, wszystko, co jest powiedziane na świecie, jest tu, na tej płycie. Sam wypisywałem.

Bo pomyślałem, że skoro można talerzykiem z duchami rozmawiać, to może uda mi się porozumieć z synem sparaliżowanym. No głupia myśl, żona od razu mówiła, że to strata czasu i że jest dużo ważniejszych rzeczy do roboty i jeszcze coś dodała, czego nie będę powtarzał. Ja wiem. Wiem. Wiem. Nie mówię wcale, że to mądre. Wiem.

No i ten talerzyk się sam nie przesuwał. Nic się nie działo. Próbowałem mu pomóc. Może mu za ciężko taki talerz ruszyć. Pomyślałem, że może gdyby się kręcił. Gdyby zrobić dziurkę w środku i nasadzić na coś. Zacząłem robić dziurkę, ale talerz pękł. I wtedy wyciągnąłem stary adapter i płyty. Wybrałem, widzicie, Janusza Laskowskiego, no już, pomyślałem, nagrałeś się, naśpiewałeś, nasłuchałem się ciebie. Puściłem ostatni raz...

Żółty jesienny liść tyle mi opowiedział,

Dałaś mi go bez słów, jednak on dobrze wiedział,

Jesien wszystko odmienia, odmienia, odmienia, odmienia, odmienia.

Wyrysowałem na płycie litery, nasadziłem. Włączałem i od razu wyłączałem.


Zwieeeędłeee...

Zatrzymało się na literze E. Wypisałem E. Puszczam dalej.

...róże i łzyyyyy...

Zatrzymało się na literze Z. Wypisałem Z. Puszczam dalej.

Lecz zawdzięczaaaam....

Zatrzymało się na literze Z znowu. Myślę, co zrobić. No dobra. Piszę drugi raz Z. Potem zobaczymy.

...jesieniiiiiiiiiii...

Teraz dla odmiany R.

ezzr.

Że kiedyś kwitły bzy.

To trochę trwało. Wyszło mi:

ezzrurrruuruurrrurukkaaattangataaatatammaraatapaotasoaitadataetitiotoutuyty

Pozornie to nic. Szum. Nic. Ale jak się przyjrzeć, to są tu prawidłowości, które nie powinny się zdarzyć, gdyby to był całkiem taki przypadkowy ciąg literek, szum. Zbyt wiele powtórzeń, regularności, jakiegoś dziwnego, niechaotycznego rytmu spółgłosek, samogłosek.

Czytałem to w kółko.

ezzrurrruuruurrrurukkattangataaatatammaraatapaotasoaitadataetitiotoutuyty

ezzrurrruuruurrrurukkattangataaatatammaraatapaotasoaitadataetitiotoutuyty

Wyraźnie słychać rytm! Nieprzypadkowość!

Jasne, że do pewnego stopnia ma to związek z mechaniką adapteru i obrotem płyty, kłania się Kopernik i obroty ciał. Ale pomimo to!

Pasjami lubię krzyżówki i różnego rodzaju łamigłówki słowne. Rozwiązałem ich w życiu setki lub, że nie skłamię, tysiące. Dlatego automatycznie wyróżniłem i wypisałem siedem wyraźnych słów z tego ciągu: kat tan tata mara data tu ty

Powtórzę je.

kat tan tata mara data tu ty

One naprawdę tam są.

Siedem słów. Rozpoczyna je kat. Łatwo zauważyć, że mara jest w środku! Ostatnie słowo brzmi -ty. Pierwsze -kat-, ostatnie -ty-. Kat. Ty. Kat. Ty. Co mi chcesz powiedzieć, Marcin?

A wcześniej - tata-, -data-. O jaką datę chodzi, synku? Mara oczywiście w środku, oczywiście. Tylko ten -tan-. Pojęcia nie mam, co mam zrobić z tanem. Jaki tan? Czemu? Może to pomyłka, literówka. Może powinno by -tam-. Ale to też bez sensu.

Wiem, że to ważne. Że to najważniejsza krzyżówka w moim życiu. I w życiu syna mojego, Marcina. Powiem szczerze, że coś mi podpowiedziało ten brakujący element, którego nie wziąłem pod uwagę, bo normalnie się go nie bierze pod uwagę, w krzyżówkach go nie ma, więc musiało mi coś podpowiedzieć. Mianowicie znaki interpunkcyjne. To jest różnica, czy po ostatnim słowie -ty- postawić wykrzyknik, czy znak zapytania. Albo po -kat-. A może -tan- jest w cudzysłowiu? Co zmieniłby dwukropek po -data-?

Poszedłem więc dalej. Zmazałem litery. Zamiast nich wypisałem znaki interpunkcyjne.

Żółty jesienny liść tyle mi opowiedział. Dałaś mi go bez słów... bez słów... bez słów... bez słów... bez słów... bez słów... bez słów... bez słów...

To było coś niesamowitego, niewiarygodnego! Bo teraz płyta zatrzymywała się wyłącznie na tych znakach! Konsekwentnie omijało słowa! Jeśli wcześniej w najskrytszych myślach mogłem podejrzewać, że się oszukuję, to teraz widziałem czarno na białym! Wyraźnie! Odebrałem jasny komunikat! Komunikat, że co? Tego nie wiem.

!

- ??? -

- ?!

.../*

‘'

~~~

&@#^*;$?

[}(){]

.

Fragment tekstu pt "w środku słońca gromadzi się popiół". W trakcie pisania.

2013-03-30 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Histeryczni arystokraci

  

Pamiętam swoje własne gwałtownie postępujące rozczarowanie Unią, jak przeważnie bywa, tym większe, im większe były nadzieje i sympatie u początków. I czytam ten wywiad rzekę Krasowskiego z Rokitą pt. "Anatomia przypadku" i wynotowuję fragmenty, które szczególnie wydają mi się trafne, bądź ciekawe, bądź z innych powodów przydatne, jako baza teoretyczna do pisania sztuki o III Rzeczy.

Przy wszystkich zaletach, randze i niezwykłości tej przedziwnej formacji bardzo szybko wtedy już, na początku lat 90. na mnie, jeszcze młodziaka, kiepsko działał ten arystokratyzm i skłonność do popadania w potwornie histeryczne tony. To strasznie budowało dystans.

Mówi Jan Rokita, który to widział od wewnątrz:

"- Ta nieustająca unijna histeria obrony demokracji przed wszystkimi: Wałęsą, Olszewskim, Kaczyńskim i Bóg wie kim jeszcze."

I to katarynkowe: "To my wywalczyliśmy, a gdzie wy wtedy byliście?" coraz sprawniej przekształcane przez przeciwników w "To wy się dogadaliście, a gdzie nas wtedy mieliście?".

Po paru wypowiedziach dowartościowujących Unię za pasjonujące spory na realne argumenty na unijnych zebraniach, Rokita wraca do elitaryzmu, arystokratyczności unitów:

"- Nieodzownym składnikiem unijnej kultury politycznej był oczywiście elitaryzm, wielekroć opisywany i wyszydzany. [...] Zwykły unita uważał się za szlachcica z rodowodem i chciał, aby inni też w nim tego szlachcica uznawali. No i tu się zaczęła wielka, trwająca do dziś wojna o rolę elit, "salon", lustrację, niszczenie autorytetów, wojna, którą unijne środowisko spektakularnie przegrało."

Skutkiem tych przedziwnych roszczeń, kompulsywnej tendencji do budowania fałszywych tożsamości, uzurpatorskich dążeń, pompatycznych, pseudoarystokratycznych deklaracji, określenie -autorytet moralny- zaczęło brzmieć jak obelga. Unici mieli niezwykły talent do kompromitowania pojęć i idei, których histerycznie bronili.

Według Rokity obnoszenie się ze swoją elitarnością "to był najbardziej charakterystyczny rys Unii, uosabiany w jakiś sposób przez postać Geremka, ze wszystkimi jego cechami charakteru. I o tę swoją właściwość Unia miała się tak naprawdę potknąć. [...] W czasach demokracji wyróżnikiem dla tej szlacheckości miał się stać styl uprawiania polityki. Słówko klucz w wielu unijnych deklaracjach i oświadczeniach. Olszewski, Kaczyński i wielu innych byli krytykowani przez unitów częściej za brak stylu niż za meritum polityki. Oczywista wyższość gabinetu Mazowieckiego nad Bieleckim miała polegać na tym, że ten pierwszy miał styl, a ten drugi nie. Z lubością w takiej argumentacji zaczęto posługiwać się słynnym wierszem Herberta o -potędze smaku-."

Ta śmieszna przypadłość przylepiła się Unii do twarzy, jak babie z kawału, żaba do głowy. I ta żaba była między innymi przyczyną odwrócenia się Unii od Wałęsy (Kuczyński pisze w Dzienniku już w 91 roku, że podejrzewa, że to największy błąd, który będzie miał katastrofalne skutki dla polskiej polityki) i która sprawi, że na bohatera III RP powoli acz konsekwentnie wyrasta postać z nieuchronnie w takim wypadku powstającego drugiego bieguna, a mianowicie przaśny, rumiany, do szpiku plebejski Andrzej Lepper- główny bohater "Strachu i nędzy III Rzeczy".

2013-03-27 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (4)

Przeszczep teatralny

  

Operacja Przeszczep udała się. Zobaczymy teraz, czy będzie skuteczna.

Z Bielska-Białej do Bydgoszczy przyjechała w sobotę silna grupa z bielskiego Teatru Tekstu. Zamysł był taki, aby przeszczepić Teatr Tekstu do Bydgoszczy. Przeszczepić, czyli w BB trwa nadal, a w Bydgoszczy, mam nadzieję, będzie trwał.

Treść informacji kolportowanej w Bydgoszczy brzmiała następująco:

"TEATR TEKSTU W TPB!
Teatr Tekstu powstał 6 lat temu w Bielsku - Białej. Pomysłodawcą i prowadzącym jest Artur Pałyga. Ideą Teatru Tekstu jest to, by spotykała się grupa osób, która chce czytać na głos, z podziałem na role, teksty dramatyczne oraz o nich dyskutować.

23 marca o g. 19.00 w Teatrze Polskim w Bydgoszczy po raz pierwszy w naszym mieście odbędzie się spotkanie w ramach Teatru Tekstu. Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy na amatorskie czytanie dramatu Bartłomieja Siwca 64 pozycje z życia szachisty. Pierwowzorem głównego bohatera jest autentyczna postać bydgoska - mistrz szachowy, który będzie na to czytanie zaproszony."

Podobną informację rozesłaliśmy do wszystkich stałych i okazjonalnych uczestników Teatru Tekstu w Bielsku-Białej.

Bydgoski teatr oferował bezpłatne pokoje gościnne dla osób z BB. Przejechało przez pół Polski z BB do Bydgoszczy siedem osób - trzon bielskiego TT.

Jeśli chodzi o frekwencję podczas tego wieczoru, była podobna jak przed sześciu laty w Bielsku, czyli w sumie około dwudziestu osób.

- Teatr Tekstu ma, podobnie jak jazz, rodowód knajpiany - pozwoliłem sobie poinformować w słowie wstępnym. - Zaczynaliśmy czytać sobie sami teksty dramatyczne z podziałem na role, rozmawiać o nich i spierać się o nie, w knajpie, przy piwie i przy kawie. I podobnie jak z jazzem, myślę, że ten rodowód jest istotny i chciałbym ten klimat zachować.

Bydgoszczanie, a także uczestnicy mojej bydgoskiej Szkoły Pisania, szybko i chętnie w ten klimat weszli. Nie było sztywno i akademicko. Była, że tak powiem atmosfera, swobodnej i nieudawanej dyskusji, która rozwinęła się na tyle, że później czytaliśmy jeszcze sobie kolejne teksty autorów ze Szkoły Pisania i wieczór przeciągnął się do wczesnych godzin porannych.

Jest to kolejny eksport tej bielskiej idei, która w wersji oryginalnej, w BB ma nazwę Teatr Tekstu Teodora Sixta. Wcześniej, na specjalne zaproszenia, robiliśmy takie spotkania w Radomiu, i w Węgierskiej Górce. W Bydgoszczy zamierzam dopilnować, aby przeszczep się przyjął i rozkwitł.

Bardzo dziękuję, tym razem tutaj, publicznie, ludziom z Bielska-Białej i Skoczowa, że chciało im się taki kawał drogi przejechać i tyle swojego czasu oddać. Myślę, że było fajnie.

Korzystając z okazji, chciałbym też zdementować docierające do mnie (nieliczne wprawdzie, ale zawsze) pogłoski, jakobym to ja sam zrezygnował z Teatru Polskiego w Bielsku-Białej, bo "wybrałem Bydgoszcz". Teatr w Bydgoszczy jest rewelacyjnym teatrem i bez wątpienia jedną z najbardziej liczących się obecnie scen w Europie, praca tu to wspaniała rzecz. Mimo wszystko, no ludzie, nikt raczej nie wybiera pracy, do której musi dojeżdżać 9,5 godziny. Szczególnie mając małe dziecko. A przeprowadzać siebie i rodziny mojej nie zamierzam. Oczywiście ma to i swoje dobre konsekwencje. Na przykład przeszczep Teatru Tekstu do Bydgoszczy :)))

Pozdrawiam serdecznie czytających mnie przyjaciół i wrogów, pełen dobrych myśli!

2013-03-25 | Dodaj komentarz
damianni
2013-03-26 20:54:45
Dzięki Arturze za ten inspirujący teatralny weekend w Bydgoszczy. Uczestnicząc w teatrze tekstu i w warsztatach mogłem poznać młodych dramaturgów i niejako zobaczyć od podszewki jak tworzy się w dialogu ich dramaturgiczna tropa (ścieżka). Zrozumiałem naocznie, jak ważne jest, by piszące jednostki spotykały się i konfrontowały swoje światy tworząc wspólnotę ludzi myślących w dialogu. Spodobało mi się, jak czuwasz nad nimi niczym starszy brat, ukazując im wagę przesłania filozoficznego - ogólnego w zamyśle sztuki a także jak przygotowujesz ich do wejścia już w ten właściwy świat zawodowego teatru, gdzie już niema tej "cieplarnianej" osłony i trzeba odważnie stawić czoło światu. Dzięki teatrowi tekstu możliwa jest wspólnota dyskusji, krytyki, wymiany myśli, wspólnota piszących i czytających, którzy mogą się sobie na żywo przyjrzeć i myślowo "dotrzeć", to ciekawe, że w takim społecznym dopełnieniu możliwa jest dopiero artykulacja indywidualnej postawy. Dzięki Arturze za teatralne ubogacenie mojej egzystencji... A Bydgoszcz dość mi się spodobała, zwłaszcza dzielnica muzyczna i pomnik łuczniczki.
arturpalyga
2013-03-26 21:23:37
Damian, jestem pod wrażeniem tego komentarza. :)) Ściskam dłoń mocno! Cieszę się, że przyjechałeś. Wierzę, że nie ostatni raz.
Coriolanus
2013-03-29 22:13:10
O co chodzi z tym teatrem tekstu w Bielsku?
arturpalyga
2013-03-29 22:39:56
Spotykamy się z grubsza co dwa tygodnie (ostatnio niestety nie tak regularnie z racji częstych wyjazdów moich), w piątki o godz. 19.00 w świetlicy lub w klubie aktora Teatru Polskiego w BB, przynoszę skserowane teksty, opowiadam trochę o sztuce, którą będziemy czytać, rozdzielam role, a potem sobie o tym rozmawiamy. Spotkania są otwarte. O terminach powiadamiam mailowo. Czasem podaje to Pełna Kultura albo portale internetowe.Jeśli jest Pan zainteresowany otrzymywaniem informacji, proszę napisać do mnie na maila appalyga@gmail.com.

Jeffrey Sachs, ekonomiczny geniusz Harvardu, złote dziecko wolnego rynku, który jako 35-latek przyjechał w 1989 r. reformować Polskę poprzez zafundowanie jej terapii szokowej, dziś ma poglądy mocno odmienne.

W 2009 r. udzielił wywiadu Jackowi Żakowskiemu dla „Polityki", zawierając w nim gwałtowną krytykę liberalnego wolnorynkowego światopoglądu. W 2012 ten współtwórca polskiego szoku transformacyjnego, przyłącza się do okupujących Wall Street, stając się jednym z autorytetów ruchu oburzonych.

Powybierałem cytaty z wywiadu Żakowskiego z nim:

Sachs: Kończy się era Reagana - trwająca ćwierć wieku dominacja radykalnych poglądów rynkowych i próby budowania radykalnie rynkowych społeczeństw. [...] Praktycznie całe moje zawodowe życie przebiegło w takiej atmosferze. Radykalna szkoła ekonomii rynkowej stała się w Ameryce faktycznie jedyną polityczną ideologią.

[...]

Wbrew doświadczeniu konserwatyści stworzyli wrażenie, że są tylko dwie drogi: prowadzący do katastrofy socjalizm albo dający bogactwo rynek. Każde zaangażowanie państwa w gospodarkę dostawało łatkę socjalizmu.

[...]

Przeciętny Amerykanin nie zdaje sobie sprawy, że najlepiej działające gospodarki rynkowe są powiązane z państwem. [...] W erze New Dealu - od prezydentury Roosevelta, przez Trumana, Eisenhowera, Kennedy'ego, Johnsona, Nixona, Cartera, aż do wyboru Reagana, czyli od 1933 r. do 1981 r. - gospodarka amerykańska też była gospodarką mieszaną w dużo większym stopniu niż dziś. [...] Za Reagana to się odwróciło.

[...]

Epoka Reagana stworzyła w Ameryce liczącą miliony ludzi podklasę - żyjącą w nędzy, zaludniającą więzienia, pozbawioną perspektyw. Nawet w latach wzrostu gospodarczego ta podklasa rosła.

[...]

Nędza jest niewidoczna, a biedni są bezsilni. Głosy dające zwycięstwo należą do klasy średniej, a pieniądze na politykę pochodzą od klasy wyższej. Dlatego polityka produkuje coraz więcej nierówności społecznych. A globalizacja ten proces umacnia.

[...]

Moi studenci prosto po uniwersytecie lądowali na Wall Street i od razu zarabiali miliony. Wiem, co umieli, więc wiem, że nie byli tych pieniędzy warci. Przez lata nie rozumiałem, jaki mechanizm sprawiał, że mała grupa firm z Wall Street zarabia takie miliardy.

[...]

Greenspan, Rubin, Bernanke, Paulson, którzy wywodzili się z tego środowiska, poprzez deregulację coraz mocniej nakręcali ten szalony mechanizm. A prawdziwy fenomen drugiej części epoki Reagana polegał na tym, że nawet po kolejnych kryzysach, bańkach spekulacyjnych, skandalach, nie wytworzyły się mechanizmy samokorekcyjne, które są największą siłą demokratycznego kapitalizmu. Kiedy nadmiernie rosną nierówności, powinien się pojawić jakiś ruch społeczny, który by się domagał ich ograniczenia. Kiedy spekulacja niszczy gospodarkę, powinna się pojawić siła polityczna ograniczająca swobodę spekulantów. Po raz pierwszy w historii Ameryki nic takiego się nie wydarzyło.

Żakowski: Dlaczego?

Sachs: Amerykańska polityka jest skorumpowana bardziej niż kiedykolwiek. Nigdy od najbogatszych ludzi i największych firm nie płynęły do polityki tak wielkie pieniądze. Nigdy kosztująca miliony reklama nie miała tak wielkiego wpływu na wybory.

[...]

w epoce Reagana elity stały się niezwykle potężne. Ameryka była w coraz większym stopniu rządzona w interesie bogacącej się klasy wyższej. Klasa niższa znikła z pola widzenia.

[...]

Kiedy doradzałem w Boliwii, Polsce, Rosji, przekonywałem do jak najszybszych reform, ale nigdy nie opowiadałem się za tym, żeby ich efektem była gospodarka całkowicie rynkowa. [...] Leszek Balcerowicz był zawsze dużo bardziej wolnorynkowy niż ja.

[...]

Prywatyzacja była oczywista. Ale za tym powinien iść program pomocy, wyrównywania szans, spójności społecznej.

Żakowski: Który nie powstał.

Sachs: Albo był niewystarczający.

[...]

Wasze wyobrażenie demokracji i rynku było kształtowane podczas ery Reagana, kiedy proste odpowiedzi fundamentalistów miały szczególną siłę. W całej Europie Wschodniej przyjmowały się one łatwiej niż gdzie indziej. Nie tylko dlatego, że uczyliście się rynku na przyspieszonych kursach, ale też dlatego, że szok - zmiana systemu, nowe wyzwania, nowe możliwości - wymuszał uproszczenie debaty.

W 1989 Sachs przyjechał jako apostoł Nowego Świata, Kapitalizmu, Wolnego Rynku, Eldorado. Gorącym orędownikiem jego szokowych rozwiązań był Jacek Kuroń. 35-letni Sachs przyjechał już z neoliberalną aureolą nad głową, jako ten, który radykalnymi rozwiązaniami zahamował inflację w Boliwii.

Pogooglowałem w sprawie Boliwii po terapii Sachsa. Piszą, że inflację zdławił istotnie. Natomiast po jego wyjeździe poddany wstrząsowi kraj padł łupem handlarzy narkotykami. Boliwia stała się głównym producentem kokainy na świat. Wolny rynek.

Parę dni temu rozmawiam z jednym z tych wielkich biznesmenów w kawiarni koło warszawskiego Mariottu.

- Biznes jest bezwzględny. Na pewnym etapie takie pojęcia jak -zgodne z prawem- czy -niezgodne z prawem- przestają mieć znaczenie.

Ten wielki, bezwzględny światowy biznes bardzo szybko zainteresował się nowo otwartą Polską. Najsprytniejsi, najszybsi wielcy gracze pojawiają się tu od razu. Przesłanie jest jedno - trzeba natychmiast, pełną parą przestawić się na wolny rynek. Będzie fala bankructw, będzie gwałtownie rosnące bezrobocie. Trudno. Ludzie, radźcie sobie! Bierzcie sprawy w swoje ręce! Bo kto nie weźmie, ten zostanie z niczym.

Z zapisków Kuczyńskiego wynika, że Mazowiecki był wobec Sachsa nieufny. Ale kolejne informacje o inflacji były alarmujące. Więc nie Sachs, ale Balcerowicz. Któremu Sachs doradza. I który to Balcerowicz (ile w tym prawdy?), jak dziś twierdzi Sachs, był bardziej bezwzględny i wolnorynkowy niż ówcześni papieże wolnego rynku. I następuje słynna akcja z niewiarygodnie, oszałamiająco hipersuperszybkim przygotowaniem pakietu ustaw wolnorynkowych, który wchodzi w życie 1 stycznia 1990 r. Jacek Ambroziak odchodzi, nie zgadzając się na tempo tej pracy. Prognozuje się 20-30 procentowy spadek płacy realnej, spadek produkcji, bankructwa zakładów. Mazowiecki z oporami, ale zgadza się. Wściekły na rząd Wałęsa jeździ jednak po Polsce i gasi strajki.

Trzeba uczciwie powiedzieć, że ta elektrowstrząsowa terapia przyniosła skutek. Inflacja została zduszona, a Polska na chwilę stała się liderem przemian. A jednocześnie zdarzyło się coś strasznego. Mam wrażenie, że większość ludzi uwierzyła wtedy, że coś takiego jak solidarność to archaiczny i zbędny balast, że wspólnota, odpowiedzialność za tę wspólnotę to socjalistyczne bzdury, bo liczy się p r z e d s i ę b i o r c z o ś ć. A kto nie jest przedsiębiorczy, niech zdycha i w zasadzie nie będziemy go żałować. Niestety tak już jest na świecie, i nie tylko w Polsce, że znakomita większość ludzi nie jest. Uwierzono w dogmat neoliberałów, że jak bogaci będą coraz bogatsi, to biednym też będzie więcej skapywać. No niestety, jak dziś mówi Jeffrey Sachs, to było kłamstwo.

2013-03-21 | Dodaj komentarz
bogdanbo
2013-03-21 08:10:29
Wynurzenia Jeffreya Sachsa potwierdzają przelotność teori i szkół ekonomicznych, co kilka dekad raptowna zmiana optyki a genialne ksiązki lądują w koszu.Bizmes i politycy kierują się mądrością etapu. Gdy na rynku było dużo wolnego miejsca - dwadzieścia kilka lat temu - to pełny liberalizm, wolna amerykanka. Teraz, na ciasnym rynku powrót do regulacji wszystkiego. Ale z pewnością nie służy to wyrównywaniu, wręcz przeciwnie - tżw gospodarka państwowa opanowana przez polityków służących bożkowi globalizacji działa wyłącznie w imieniu megakorporacji pożerających wolny rynek. W krwiobiegu gospodarczym zamiast pieniądza krąży debet, kredyt, opcje i zobowiązania. Banki "inwestycyjne" żyją wyłacznie z produkcji mocno skomplikowanych struktur będących pieniądzem fałszywym i służącym do szybkiego wykańczania mniej ostrożnych uczestnikow rynków przez megakorporacje. New World Order rządzi i dzieli - każde wolnorynkowe działanie w gospodarce może być natychmiast udupione przez przepisy produkowane w Brukseli.
Angus
2013-03-22 09:41:55
Bo droga na skróty jest prostsza i szybsza... Bo długie i mozolne dorabianie się majątku uczciwą i systematyczną pracą to zadanie dla jeleni i naiwnych frajerów...Bo jeżeli się już dorobią, to my - awangarda proletariatu albo demokratycznie wybrana elyta - zabierzemy im ich pieniądze i niech zdychają...I tak trwa to odbijanie się od ściany do ściany - od jednej utopii do drugiej - od socjalizmu do liberalizmu. Ot taki uproszczony model...
Komentarzy (11)

Akademia

  

Szczerze mówiąc, przypomniała mi się akademia ku czci weteranów spod Lenino, na której byłem przed laty, jako młodzianek, z klasą przymusem tam spędzony. I dziś - spędzone klasy szkolne, weterani, ordery wręczane przy muzyce Chopina, patos i obezwładniająca nieautentyczność, nadętość.

Impreza była w bydgoskiej filharmonii z okazji rocznicy bydgoskiego marca 1981. Połączona z pokazem naszego filmiku o dzieciach - „Silni", dołączonego do trzytomowej publikacji.

- Chciałabym pochylić się nad wami i podziękować - mówiła pani ze sceny do dźwięków Chopina. - Czy warto było? Warto. Zmieniliśmy oblicze ziemi. Proszę wprowadzić sztandar. (notowałem w komórce)

I przepiękna scena, kiedy tyłki fotoreporterów zasłaniają dekorowanych. W tle tyłków wciąż Chopin.

Generalnie piękne, bardzo inspirujące i bardzo w temacie „Nędzy i strachu".

Dwie rzeczy, które rozbiły skorupę tej sztampy - ksiądz, którego nazwiska nie pamiętam. Mówił po prostu, po ludzku całkiem normalne rzeczy, bez zadęcia oraz protestujący, którzy za cholerę nie chcieli zmieścić się w tym scenariuszu, a którzy wnieśli ze sobą jakieś dalekie, ale autentyczne echo tamtego protestu, którego rocznicę czczono. Imponująco zręcznie próbował rozegrać ich Radek Sikorski.

- Dziękuję wam! - zwrócił się do protestujących. - Po pierwsze za to, że protestujecie kulturalnie (celny wrzut za dwa punkty, zblokowanie, nie pokażą teraz przecież, pogłaskani, że kulturalni nie są). Po drugie za to, że jesteście i swoją obecnością świadczycie o zmianie, która zaszła od tamtego czasu. Bo dziś mamy absolutną pewność, że choć jest tutaj trzecia osoba w państwie (lekko przeszarżował, podkreślanie ważności swojej zawsze kiepsko działa) nie wejdzie tu ZOMO i nikt nic wam nie zrobi. (wrzutka za trzy punkty zza lini, brawo! unieważnienie protestu)

Od razu widać, że dyplomata!

A jednak sławetne nerwy poniosły i wyszedł trzasnąwszy drzwiami, gdy protestujący doszli do głosu i ze sceny, przez mikrofon poleciały słowa zakłócające słodki i martwy tok tej akademii.

- Władzo, nie jesteś moją władzą - mówiła jedna z pań, z powodu których 32 lata temu krzyknięto słynne „Kobiety do środka!".

- Zachowaliście się jak złodzieje. Ukradliście tę uroczystość - denerwował się potem senator Rulewski.

Nieprawda. To też ich uroczystość.

W drugiej części, kiedy większość zebranych wyszła na bankiet, całkiem niezły multimedialny koncert zespołu LUC. Widać, że Rulewski starał się zespołem LUC tę sztampowość przełamać. I to niewątpliwie był udany ruch. Do muzyki puszczano teksty, zdjęcia i fragmenty kronik z lat 1939-89.

Zapadło w pamięć przemówienie Jaruzelskiego ogłaszającego stan wojenny. Nigdy dotąd nie wysłuchałem go w całości tak dokładnie. Kiedy mówi „Walczyliśmy o Polskę na wszystkich frontach i oddaliśmy tej walce najlepsze lata naszego życia", myślę sobie o wszystkich, którzy oddali, oddają najlepsze lata życia czemuś. I czy to usprawiedliwia to coś? Czy to ich usprawiedliwia? No niestety nie. W ogóle nie. Jakkolwiek może to rzeczywiście być dramatyczną konstatacją.

I wystąpienie Wałęsy w amerykańskim kongresie, rzeczywiście niezwykłe, niesamowite, objawiające po raz kolejny jego niesłychany jakiś geniusz. Kiedy mówi w ten charakterystyczny dla siebie, prosty, poruszająco nieudolny, a przez to prawdziwy, sposób: „My, naród. We, the people. Mam prawo to powiedzieć, ja, zwykły elektryk z Gdańska." i wszyscy ci zasłuchani kongresmeni, to dreszcz, ciary na plecach. I do tego całkiem udana muza.

Na ścianie foyer kilim z obrazkiem bohaterskim i haftowanymi słowami: "Święta miłości kochanej Ojczyzny! Czują cię tylko umysły poczciwe! Dla ciebie zjadłe smakują trucizny! Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe!"

Groteskowość tego nieporozumienia! Przecież biskup Krasicki, z którego tekstu wzięto ten cytat, napisał parodię! Przecież on te słowa wymyślił dla szczurów! To śpiewają szczury, które idą na wojnę! I chodzi o trucizny wykładane przeciw szczurom i o pułapki na szczury!

Bohaterem tego fragmentu "Myszeidy" jest szczurek Gryzomir:

"Miłość ojczyzny bojaźń gdy uśmierza,
Nie dba Gryzomir na dzikiego zwierza.

Wiele ucierpiał, wiele musiał znosić,
Któreż to pióro wyobrazić zdoła?
Nieraz się ledwo potrafił wyprosić,
Nieraz obskoczon prawie dookoła,
Nieraz kryjomo musiał się wynosić,
Nieraz pracował w pocie swego czoła.
Powab go żaden bynajmniej nie nęcił,
Stąd się odwagą, stąd sztuką wykręcił.

Święta miłości kochanej ojczyzny,
Czują cię tylko umysły poczciwe!
Dla ciebie zjadłe smakują trucizny,
Dla ciebie więzy, pęta nie zelżywe.
Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny,
Gnieździsz w umyśle rozkoszy prawdziwe.
Byle cię można wspomóc, byle wspierać,
Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać"

Taki żart księdza biskupa.

Jakaż durnota tego cytatu, gdy się go cytuje na serio!

No mniejsza o to.

W korytarzu ipeenowskie książki. Rzuciłem się na Kuczyńskiego „Solidarność u władzy". Już zacząłem rozkminiać, od przyjazdu Jeffreya Sachsa, ale o tym w następnym, odcinku.

2013-03-17 | Dodaj komentarz
gość55
2013-03-17 14:24:22
Niech Pan nie wyśmiewa zabitych w potrzebnej lub niepotrzebnej bitwie pod Lenino.
s.
2013-03-17 14:56:49
Gosciu, nic ich tak nie ośmieszalo jak te akademie.
bogdanbo
2013-03-17 19:29:04
"Święta Miłości..." napisana została jako hymn dla Szkoły Rycerskiej - te strofy stanowiły oddzielny utwór i nie ma tu mowy o żadnej parodii! Po upadku Insurekcji szkoła została rozwiązana przez Imperatorową. A w następnym roku dopiero powstała Myszeida. Dlaczego wtedy Biskup włączył hymn do utworu heroikomicznego? Tym razem ja powtórzę za panem Pałygą: " No mniejsza o to!". " Święta miłości kochanej Ojczyzny " była hymnem Polski pod zaborami. A groteskowa to jest interpretacja pana Artura.
bogdano
2013-03-17 20:30:48
Myszeida powstała w następnym roku po prezentacji hymnu jako oddzielnego utworu. ( powyżej napisałem o zamknięciu Szkoły Rycerskiej po II Rozbiorze i następne zdanie żle umiejscawia fakty w czasie). Natomiast co do postaci Biskupa - od I Rozbioru był w niezręcznej sytuacji politycznej. Jako iskup Warmiński był formalnie poddanym pruskim (Fryderyka II ). A hymn napisał dla szkoły utworzonej prze Króla Polski. Stąd być może wynika umieszczenie tych strof w Myszeidzie. Po I Rozbiorze Biskup nie złożył hołdu (homagium czy homilium ? ) Fryderykowi II . Jednak musiał prowadzić własną ostrożną politykę wobec zaborcy przyjaźniąc się jednocześnie i bardzo oficjalnie z Polskim Królem. Utwory Krasickiego to nie takie "żarty" z patriotyzmu jak sądzi pan Pałyga , po kolejnych rozbiorach Biskup pisał prawie wyłacznie bajki; zaborcy rozpanoszyli się na dobre. Powtarzam, i będę się przy tym upierał, że moim zdaniem Biskup Krasicki napisał Hymn z pobudek stricte patriotycznych. Jakie były powody, ze póżniej zamieścił te strofy w Myszeidzie? Tego nie wiem, natomiast kiedyś czytałem, że Fryderyk II miał duży wpływ na twórczość Biskupa, np. na powstanie Monachomachii.
arturpalyga
2013-03-18 01:57:22
Panie Bogdanie! Po pierwsze cieszę się, że mogę się pospierać o Krasickiego :)) A teraz proszę zauważyć, że skoro tę strofkę opublikowano w "Zabawach Przyjemnych i Pożytecznych" w roku 1774, a "Myszeida" wyszła drukiem w roku 1775, to oznacza, że w "Zabawach" Krasicki opublikował fragment tekstu, który właśnie pisał. Przecież nie napisał "Myszeidy" w miesiąc! I w istocie, gdy w 1774 roku przyjechał do Warszawy, podczas obiadów czwartkowych u króla Stasia, czytał fragmenty "Myszeidy". Krasicki w "Myszeidzie" obśmiewa górnolotne style i pompatyczną ojczyźnianą retorykę. Myślę, że wiadomość o tym, iż strofa o "świętej miłości kochanej ojczyzny" szczurka Gryzomira krąży w drukach ulotnych, ten największy kpiarz pośród biskupów, przyjął z uśmiechem. I nie pisał wcale nic dla szkoły rycerskiej, tylko ten tekst umieszczono w katechizmie moralnym dla Korpusu Kadetów. Trochę inaczej pojmowano wówczas kwestie praw autorskich. Gdy po roku okazało się, że Hymn jest fragmentem Myszeidy, zapanowała konsternacja. I nie przysporzyło mu to przyjaciół. W anonimowym druku pisano wtedy: - Mości książę biskupie! aż nadto przymówek/ Nadto w prozie i w wierszach uszczypliwych słówek./Jest Polakiem, a nie tak, jak Polacy widzi. To pięknie! Co my chwalem, z tego sobie szydzi."
arturpalyga
2013-03-18 02:01:11
Przecież zaraz potem tenże sam Krasicki przerabia ten hymn na: Wdzięczna miłości kochanej szklenice! Czuje cię każdy, i słaby, i zdrowy. Dla ciebie miłe są ciemne piwnice,. Dla ciebie znośna duszność i ból głowy. ... ...
bogdanbo
2013-03-18 13:43:39
O arcykpiarza spierał się nie będę; na Monachomachię odpowiedział Antymonachomachią co nie zaciera wymowy pierwszego z utworów. Hymn zaprezentowany na obiadach czwartokwych był skierowany do patriotów, przeróbki do warchołów. A Korpus Kadetów to właśnie w szkole zwanej Rycerską pobierał nauki. Co prawda już wcześniej "przekupiony" nastręczał Królowi zmartwień, że bardziej niż jemu podlega Imperatorowej. Więc może takie górnolotne strofy do katechizmu czy też do hymnu kadetów należało dołaczyć ? Co do "Zabaw Przyjemnych i Pożytecznych" - to przede wszystkim była polityka. Natomiast przeróbka hymnu na " ... kochane szklanice..." ma też wartości ponadczasowe, śmiało można by ją dziś wysłać do Arcybiskupa G.
bogdanbo
2013-03-18 14:33:02
A Mazurek Dąbrowskiego w wersji pierwotnej zawierał też taką strofę: "...Niemiec, Moskal nie osiędzie, gdy jąwszy pałasza, hasłem wszystkich zgoda będzie i ojczyzna nasza." ( Z wyrażnym naciskiem za "zgoda" cytuję a i tak pewnie dostanie mi sie za ksenofobię.)
arturpalyga
2013-03-18 22:12:06
Ksenofobia to nie jest chęć bronienia swojego kraju ani chęć narodowej zgody. Zgoda, o której mówi ta strofka jest czymś głęboko obcym ksenofobom.
bogdanbo
2013-03-18 22:45:33
Więc czemu tej zwrotki nie śpiewamy? Bo nie ma zgody w narodzie? Czy też dla tego, że grozi Niemcom i Moskalom pałaszem? ( A niech się sami za łby wezmą o schowaną na Cyprze kasę! )
Angus
2013-03-19 07:55:51
@bogdanbo Zwrotki tej nie śpiewamy, bo znajomośc hymnu u większości rodaków ogranicza się do zwrotki pierwszej. I szkoła tego nie naucza, bo nie musi...

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1326411
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała