arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - lipiec 2013


Komentarzy (0)

Tak to będzie

  
To nic, że łzy narodu, że Niemcy i grypa,
że rak, że głód, że wojna, że kompleks Edypa,
że lęk, że narzekanie, że pomór i getto,
i że chodzimy z pustą jak dziura kalettą,
że meble połamane i szyby wybite
i że koniec tej wojny jest snem albo mitem.
Że zimno jak cholera, że diabli nadali.
Że "w gruzy" i że wszystko śród nóg się nam wali,
i że przeklęta ziemia i przeklęte miasto,
i w chlebie, że trociny lub piasek - nie ciasto,
i że bułka kosztuje dwa złote pięćdziesiąt,
i że pieniądze mają łotry i obwiesie,
że kradną i zabiorą wszystko do ostatka,
że życie jest jak rebus albo jak zagadka.

To wszystko nic, sąsiedzie dobry. Wojna krótko
potrwa, jakieś sześćdziesiąt latek, i cichutko,
nim się człowiek obejrzy, będziemy w ojczyźnie,
w nowych spodniach, w krawacie i czystej bieliźnie
żeby tak rzec - prawdziwi już obywatele,
nadęci, uśmiechnięci, chodzący w niedzielę
do kina i Zachęty, oglądać obrazy,
nie klnący od cholery i jedzący zrazy
z kaszą i sztuką mięsa z chrzanem i do tego
jakiś kompot prawdziwy albo wędzonego
węgorza.

Tak to będzie. I Sikorski będzie,
pepesowcy, endecy, poeci i wszędzie
znów się żydzi rozplenią i znów stwierdzą ludzie,
że wszystko było przez nich i że żydzi w brudzie
rozsiewają miazmaty i że trzeba szyby
i sklepy im rozwalić i zęby im wybić.

I będzie sejm i senat, i nowe obozy
koncentracyjne, i ci na obroży,
i ci, co ją trzymają, i będą kolonie,
będą mądrzy i głupi, zdolni i gamonie,
będą książki, cenzura, będą grafomani
i po ulicach będą brodzili pijani.
W urzędach będą siedzieć sami naczelnicy
i będzie raz na dobę noc z żółtym księżycem,
i będą policjanci, będą konfidenci,
propaganda, złe drogi.

O, wy wszyscy święci.
Wszystko będzie i martwić się właśnie dlatego
nie należy, nie ustać w wysiłku i biegu,
i w ogóle.

Więc pozwolisz, mój panie sąsiedzie,
że Ci dłoń dziś uścisnę i pocieszę w biedzie,
I życzymy Ci dzisiaj wszystkiego dobrego -
na teraz: dużo kaszy i chleba białego
(w którym nie ma opiłek z miedzi oraz pluskiew),
żeby Ci dziecko duże wyrosło i tłuste,
żeby Ci zamiast kwiatów, w doniczkach wykwitły
ogromna kiełbasa i chleb z masłem żytni
i żeby Niemców, diabli w przyspieszonym tempie
wzięli, i wtedy miły czym możesz, to tem pierz
wroga wstrętnego. A kiedy już moce
piekielne ich wyniosą i przetrzemy oczy,
to życzymy posady za tysiąc miesięcznie
i dziesięciu pokojów meblowanych wdzięcznie,
małej fabryczki drobiu i rent kilkanaście,
ogromnego omletu na najczystszym maśle.
Zdrowia i stu lat życia Tobie i Rodzinie
i niech Ci ten byt ziemski jak sielanka minie.

I całujemy Ciebie wreszcie na ostatku
podpisani poniżej

K. Baczyński z Matką
2013-07-31 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (10)

Przeciw rozsądnym

  

Serdecznie zapraszamy

na 172 spotkanie dyskusyjne z cyklu:

Kawiarnia Filozoficzna

Czwartek, 25.07, godz. 19.30.

Analog Cafe (Piwowarska 4 - powyżej Rynku, koło Browaru)

Temat: Przeciw rozsądnym

Tekst:

Jarosław Marek Rymkiewicz, Reytan. Upadek Polski

Wprowadzenie - Artur Pałyga

___

220 lat temu pojawił się w Polsce nowy gatunek ludzi, nieznany tu wcześniej. Mianowicie ludzie rozsądni, Według Adama Mickiewicza ludzie rozsądni objawili się w Polsce w czasie pierwszego rozbioru, a dokładnie w roku 1773, kiedy to Sejm Rzeczpospolitej większością głosów zatwierdził ten rozbiór.

Czytamy w najnowszej książce Rymkiewicza:
"„Kiedy haniebnemu sejmowi Ponińskiego - pisał Mickiewicz - radzono podpisać akt samobójstwa, nie śmiano już do Polaków przemawiać językiem starym, wzywać ich w imię Boga, w imię powinności, trzeba było stworzyć język nowy". W tym nowym języku mówiono, jak twierdził Mickiewicz, o okolicznościach czasu i miejsca, o trudnościach, o środkach, a zwłaszcza o rozsądku - „zaklinano obywateli w imię rozsądku, aby przestali czuć po obywatelsku". Ludzie rozsądni z ich rozsądkiem oraz z ich rozsądnym językiem pojawili się więc w Polsce, jak z tego wynika, w pewnym konkretnym celu - po to, żeby uniemożliwić innym Polakom protestowanie przeciw rozbiorowi Polski; czyli po to, żeby rozbiór doszedł do skutku, został zatwierdzony i żeby Polska przestała istnieć. Cytując ludzi rozsądnych, którzy pojawili się w polskim sejmie w kwietniu 1773 roku, Mickiewicz pisał tak: „Gdzież rozsądek - wołano - chcieć opierać się woli trzech dworów? Gdzie są środki oparcia się? Czy jest czas po temu? Czy nie lepiej część poświęcić, aby resztę zachować?" Ludzie rozsądni rozprawiali więc (według Mickiewicza) - rozprawiali, kiedy ginęła Rzeczpospolita, kiedy gwałcono jej prawa, kiedy rozpadały się jej instytucje, kiedy jej król zabawiał się z tancereczkami i z poetami, kiedy ulice Warszawy patrolowali rosyjscy i pruscy żołnierze - o rozsądku, o środkach, o czasie, o okolicznościach, o stosunku części do całości. Polacy, przynajmniej ci nierozsądni (czyli, można by powiedzieć, trochę gorzej zorientowani w sytuacji, w jakiej znalazła się wówczas Polska; w tym, co w języku ludzi rozsądnych nazywano okolicznościami, czasem i środkami), nie rozumieli jednak, i nawet, według Mickiewicza, nie próbowali zrozumieć tego nowego języka ludzi rozsądnych, którym wtedy zaczęto do nich przemawiać. „Poczciwi posłowie, szczególniej z głębi prowincyj przybyli, słuchali z podziwieniem nowych dla Polaka rozumowań, nie umieli, nie chcieli nawet wdawać się w rozprawy, zatykali uszy na podobne bluźnierstwa". Pojawił się więc wtedy w Polsce (według rozpoznania Mickiewicza) podział, którego istotą była różnica w sposobie używania języka - podział, który (to już według mojego rozpoznania) miał utrwalać się i pogłębiać przez następne wieki - i miał przetrwać aż do naszych czasów. Część Polaków przemawiała językiem nowym, część zaś starym - i ci, którzy mówili starym językiem, nie byli w stanie pojąć tych, którzy mówili językiem nowym, ponieważ tego nowego języka (jak uważał Mickiewicz) nie można było zrozumieć „polskim rozumem, polskim sercem" - ci zaś, którzy mówili językiem nowym, nie tylko nie rozumieli, ale także nie chcieli słuchać tych Polaków, którzy nie znali i nie chcieli znać ich nowego języka. Właśnie wtedy, kiedy pojawił się ów dramatyczny podział językowy, pojawił się też - jak twierdził Mickiewicz - ktoś, kto przemówił do Polaków ich starym, zamierzchłym językiem - językiem zrozumiałym dla tych, którzy posługują się i chcą się posługiwać „polskim rozumem, polskim sercem" - czyli językiem narodowej powinności. Był to Tadeusz Reytan."

Rozsądni zawsze wybiorą bezpieczeństwo i spokój kosztem wolności - pisze Rymkiewicz:

O obłędzie Tadeusza Reytana, choć wiele o tym później pisano, wiadomo bardzo mało. Nawet można powiedzieć, że niemal nic nie wiadomo.[...] Takie wiadomości mogły istnieć, mogło nawet być ich wiele (obłęd, to, co mówią obłąkani, to, jak się zachowują, ich dziki wzrok, ich strój poszarpany, ich niezrozumiałe słowa - to wszystko budzi zainteresowanie), ale potem tego rodzaju wiadomości znikały, ponieważ uważano, że są to wiadomości bardzo niekorzystne i dla Reytana, i dla wszystkich Polaków, i wobec tego nie powinny być rozpowszechniane. Szaleństwo, obłęd postawiłyby bowiem bohatera Polaków w jakimś dziwnym, a jeśli dziwnym, to oczywiście niekorzystnym (dla sprawy polskiej) świetle. Ja jestem w tej sprawie innego zdania. Polakom, po zlikwidowaniu ich Pierwszej Rzeczypospolitej, był potrzebny (i nadal jest potrzebny) taki bohater, który byłby szaleńcem sprawy polskiej, wariatem polskiej wolności. Tylko ktoś taki - król szaleniec - mógłby przywrócić do istnienia państwo, które Polacy niegdyś posiadali - państwo, które byłoby formą ich wolności - i które utracili właśnie dlatego, że było formą ich wolności. Roztropni politycy (to już wiadomo po doświadczeniach ostatnich dwóch stuleci) tego nie potrafią, bowiem roztropni politycy mogą tylko służyć czemuś takiemu, co rozumieją, to znaczy roztropnemu państwu. Polakom nie potrzebne jest roztropne państwo, ponieważ roztropność jest wrogiem wolności.
2013-07-25 | Dodaj komentarz
Maciek
2013-07-25 08:43:38
W Gottlandzie Szczygieł cytuje Milenę Jesenską. Po wkroczeniu w 1939 Niemców apeluje do swoich rodaków mniej więcej tak: Teraz waszym najważniejszym zadaniem jest przeżyć i pozostać Czechami. Nieprawdaż, że całkiem inne podejście niż popełnienie zbiorowego samobójstwa w imię narodowego honoru??? Nam romantyzm tylko mącił w głowach i prowokował awantury, z których wychodziliśmy jeszcze bardziej rozbici. Myślę, że wbrew temu co pisze Rymkiewicz, bez roztropności nie ma ani spokoju i bezpieczeństwa, ani wolności.
syn solidarucha
2013-07-25 13:29:23
Od siebie dodam, że w ostatnim spisie powszechnym chyba ponad 1/3 mieszkańców Czech nie poczuwała się do jakiejkolwiek przynależności narodowej. Takie tam do przemyślenia
arturpalyga
2013-07-25 13:43:19
Niewątpliwie to jest cecha, która wyróżnia Polaków z całą ich historią i kulturą. Że -przeżyć- nie jest największą wartością. Pamiętam, jak mnie poruszyło, kiedyt Muzeum Powstania Warszawskiego wyprodukowało koszulki z twarzą młodego chłopaka i napisem - Przeżyć to żadna frajda -. Wydaje mi się, że w żadnym innym europejskim kraju takie koszulki w muzealnym sklepie nie byłyby możliwe. - Słodka bowiem iest rzecz za oyczyznę umierać - mówi Reytan. Jest to oczywiście cecha, która dla wielu może być w najwyższym stopniu irytująca.
Maciek
2013-07-25 14:09:17
Bo to jest właśnie często tak jak z tym chłopakiem z powstania. od początku się nastawił, że przegra i zginie słodko-szczęśliwy. To jednak trochę inna wizja wojowania, niż u tych co zwyciężają. Taki Patton mawiał: Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci skurwiele umierali za swoją.
Angus
2013-07-25 14:15:18
I wynikiem tego umierania jest pojawiające się jakieś takie bym to nazwał sprzężenie zwrotne. Od mniej więcej dwustu lat najwartościowszy albo najbardziej energiczny element ginie lub zmuszany jest do emigracji. No to co może być tego skutkiem...Z tej perspektywy to ten naród i tak się nieźle trzyma...
damianni
2013-07-26 23:54:43
Szaleństwo czy rozsądek? Rozsądni (pragmatyczni) doprowadzili do rozbiorów, bo po co powstanie, sprzeciw, jeśli i tak nie ma szans (niepotrzebny rozlew krwi). A szaleni - z miłości, która bywa szalona (szaleństwo krzyża) - za wszelką cenę dążą do walki o niezależność ojczyzny. Szalony, bo nie ma realnych szans ale jest chociaż honor. Czy dla honoru warto narazić kraj na samobójcze zniszczenie? Ale czy bez tej odrobiny szaleńczej miłości, poważenia się, zdecydowania byłoby w ogóle możliwe odzyskanie niepodległości. Raczej nie. I czy ta sprzeczność "szaleństwo/rozsądek" ma dziś przełożenie na współczesną sytuację polityczną? Rozsądni chcą jak najlepszego ułożenia stosunków z partnerami w duchu wspólnoty europejskiej, chociaż może nam tu grozić nadmierne podporządkowanie najsilniejszym graczom Unii. A szaleni będą prowadzić bończuczną politykę zagraniczną w stylu PiS, zadrażniając polityczne stosunki z Niemcami, UE, Rosją - w imię mocarstwowej roli politycznej Polski. Ale - powiedzą rozsądni - powinniśmy znać swoje miejsce w szeregu. A szaleni - trzeba walczyć z potencjalnym zagrożeniem, walczyć o niezależność ekonomiczną i silną rolę Polski, nawet jeśli wydaje się to w środkach nierozsądne. Racje widzę po obu stronach. Konieczny jest rozsądek, ale ta szczypta (a może i więcej) szaleńczej odwagi jest czasami niezbędna dla obrony wolności, nawet jeśli wydaje się to nierealne, nierozsądne. Właściwie w zachowaniu Rejtana widzę więcej rozsądnej kalkulacji, jak uratować Ojczyznę możliwymi w ramach procedur sejmowych środkami. Gdy już okazało się to niemożliwe - w akcie desperacji (może i trochę szaleńczej, ale tego wymaga miłość) rzucił się w drzwiach krzycząc, by nie dopuścić do zdrady ojczyzny - ale zimny pragmatyzm i strach zwyciężył. Dlatego ten element szaleństwa (odwagi miłości) wydaje mi się tutaj niezbędny. I jest jeszcze kwestia pamięci, historii. Bez historii, dziedzictwa poświęceń i pracy Polaków w ciągu wieków - nie ma duchowej Ojczyzny - narodu. To historia, pamięć o zasłużonych przodkach zobowiązuje, wzywa do uczestnictwa, do jakiejś twórczej pracy, dania świadectwa. I może w tym wezwaniu jest odrobina szaleństwa miłości, która wzywa do poświęceń, bez liczenia na korzyści i układy; wzywa do wolności, do wyzwolenia od tylko pragmatycznej perspektywy załatwiania interesów. Perspektywa miłości, ojczyzny - zawsze tym tylko rozsądnym będzie wydawała się trochę szalona, latająca w obłokach, nierealna ale tradycja służby Ojczyźnie, dziedzictwo chrześcijaństwa wzywa do takich (szalonych) lotów, uniesień, poświęceń - i nie sposób odmówić tej perspektywie racji, bez niej niemożliwe by było życie duchowe. Miłość ojczyzny na co dzień wymaga rozsądku (np.jak racjonalnie naprawić codzienne bolączki) ale często też wymaga szaleństwa (ostatecznego zdecydowania się na krok), choć są to już sytuacje graniczne, to jednak własnie one bywają decydujące.
Albrecht
2013-07-29 22:06:16
Zastanowiło mnie to hasło: "przeżyć, to żadna frajda". Skojarzenie mam z.... japońską mentalnością II wojny. Honorowa śmierć za kraj, za cesarza. Tyle, że to polskie bandzai, takie skarlałe i tragikomiczne. Jak w Eroice Munka. I szczerze, ten Mickiewicz to przereklamowany. Romantyczny, egzaltowany i pozbawiony rozsądku. I teraz zamiast patentów, wybitnych inżynierów, absolwentów politechnik, mamy..... katedry teologii i seanse "wskrzeszania", najbliższy bodaj w Rychwałdzie :/
zBB
2013-08-05 21:05:58
Albrecht ślązakowcu co ty k..wiesz o Polsce?
Albrecht
2013-08-09 15:25:09
Mój drogi, dużo, bo tu żyję. I mam własne zdanie.
zBB
2013-08-16 00:05:16
a co ślązakowcu powiesz o święcie z 15 sie? Też wg ciebie głupie "Poloki" poszły się bić niepotrzebnie z rusem? Prognozy na korzyść polski były wtedy w 1920 fatalne. Militarnie nikt nas nie wspomagał prócz Ukrainy. Francja, Węgry i w mniejszej części USA wsparły nas materialnie. GB miała nas gdzieś, Niemy byli nastawieni wrogo, a Czechosłowacja, tak wielbiona przez ślązakowców, zabranała, by z Wegier i Grecji broń jechała do nas przez ich tyretorium. Dobrze, że była Rumunia. I co fantazja polska, chęć walki tu też okazał się zły w skutkach? Nikt nie znał wyników bitwy zanim się zaczęła 15/08/20 i podobnie 01/08/44 i pomimo, że tu żyjesz nie tobie oceniać tych którzy podnieśli rękawicę. Znam twoje poglądy i na jedyne co cię stać to wspieranie w necie idei Gorzelika i ska, podaj sobie rączkę jeszcze z Michnikiem i tą pseudoartystka co śpiewa "sorry Polsko, sorry Polsko".
Komentarzy (2)

Czego wy chcecie? 18011989

  

Ciemnozielona tablica szkolna. Ułamek kredy w blaszanej rynience pod. Jest przerwa, jej końcowa faza, kiedy szybciej, głośniej, bo za chwilę koniec, albo już na jałowym biegu, jakby oczekiwanie, i nie ma co zrobić z rękami. Moje biorą kredę i mażą po tablicy bezczynnie, bezmyślnie. Rysuje się anarchiczne A w kółeczku, wypisują się hasła, nie pamiętam jakie, przypuszczalnie nie krwawe, ale jakieś używane wtedy polityczne, kpiące. Pół tablicy zapisane. Z podkreśleniami, wykrzyknikami, znaczkami. Niechlujnie, kulfoniasto. Było się pod wrażeniem wtedy Wierzyńskiego, Lechonia emigracyjnych wierszy, Miłosza, ale też Brygady Kryzys, Armii, Dezertera. Owoc tej zmieszanki wykwitł na tablicy. Nie bądź bezpieczny, poeta pamięta. Spisane będą czyny i rozmowy. Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy. I sznur. I gałąź pod ciężarem zgięta.

Siadam i wchodzi.

Sprawia wrażenie dziadka, choć jednocześnie widać, że nie jest jeszcze taki stary. Od śmierci Koteli uczy nas PO. Bez ideologii. Rysujemy wojskowe mapy, bandażujemy koleżanki i strzelamy z karabinów na strychu liceum.

Wchodzi i od razu patrzy na tablicę, więc wszyscy też patrzą. Trwa to jakiś czas, bo czyta te hasła. Patrzy na nas. Jak to się pisało wtedy w przygodowych książkach, potoczył wokół wzrokiem.

I pada, no musiało paść: - Kto to napisał?

I muszę po dłuższej ciszy podnieść się powoli w ławce i stać wystawiony. Muszę, bo mam osiemnaście lat i dziewczyny patrzą.

I wtedy on, nauczyciel zaczyna mi się tłumaczyć! To było przedziwne. To była zwrotka zaskakująca. Mówi, że wie, że szło źle, że dużo jest złego, że dużo się porobiło błędów, że gniew słuszny.

I zaczyna, uff!, do całej klasy mówić, do wszystkich, więc siadam powoli, cicho z ulgą. A on pyta, bez drwiny, z obawą raczej pyta, czy ten nowy rząd nam się też nie podoba? Przecież reformuje, przecież chyba jest dobry.

Następnie przechodzi do grzechu pierworodnego. Że Marks-Engels dobrze to wymyślił, ale Lenin za szybko chciał wprowadzać chłopów na najwyższy etap rozwoju społeczeństwa, prosto z feudalizmu, przeskakując trzy piętra, a to się tak nie da. Że tak naprawdę teraz dopiero możemy zacząć iść w stronę socjalizmu takiego, jaki jest w najbardziej do przodu krajach typu Szwecja. Że przecież nie chcemy chyba niczego innego.

Mówił z uśmiechem, ciepło i życzliwie. Starałem się to po latach zapisać w monologu nauczycielki z „Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami":

Czego wy chcecie? Kapitalizmu? Bezrobotnych na ulicach? Bezdomnych? Chcecie płatnych szkół? Chcecie żyć w ciągłym napięciu, czy będziecie mieć pracę, czy was właściciel nie wyrzuci? Domagacie się tego, żeby podzielić nasz kraj na bogatych i biednych? Jak myślicie? W której z tych grup się znajdziecie? To prawda, każdy system ma wady. Socjalizm też. Nie mówię, że nie. W każdym systemie popełnia się błędy, żaden rząd nie jest od nich wolny. No może tylko Reagan, może Ronald Reagan, może on ma rację. Może rzeczywiście trzeba Polskę zbombardować pershingami, zaorać i zbudować tu filie zachodnich koncernów. Ja nie chcę żyć w takim kraju i nie chcę żyć w Polsce kapitalistycznej i wam też nie życzę.

Więc może siądźmy i zastanówmy się, jak ten socjalizm poprawić, żeby nie zniszczyć, nie wylać dziecka z kąpielą, tak? Główkują nad tym naprawdę mądrzy ludzie, ale jest tam miejsce i dla was, i dla waszej myśli. Tu każdy jest ważny. Każdy głos się liczy. Jesteście młodzi. Włączcie się w nurt zmian, zamiast stać z boku i marnować czas, manifestując nie wiadomo po co. Szanuję was i proszę, żebyście szanowali nas i naszą pracę.

Bądźcie z nami! Potrzebujemy się nawzajem!

Trwało to całą lekcję, na koniec której pogratulował mi odwagi i poprosił dyżurną o zmazanie tablicy.

Bieg wydarzeń mnie zaskoczył, więc czułem się trochę, jakbym dostał order za bitwę, w której nie brałem udziału. I to od przeciwnika. A jednak z rozkoszą odbierałem w przerwie gratulacje od koleżanek i kolegów i nie odniosłem się do komentarza z tylnej ławki: - Przecież to wszystko wyszło przez przypadek!

Był 18 stycznia 1989 roku. Środa.

2013-07-21 | Dodaj komentarz
jacob
2013-07-24 23:22:26
Tak Panie Pałyga za jakieś 30 lat po zweryfikowaniu wszystkich działaczy solidarnościowych nawet i wy dostaniecie jakąś III Dvl grupę za łamanie socjalistycznego ustroju, a członkostwo w solidarnościowym zbowidzie zapewni panu zniżki na deutsche bahn, zwolnienie z abonamentu radiowo-telefonicznego i opłat myta na autobahnach. I pomyśleć, że wszystkie te przywileje to efekt szpanerki przed dziewczętami ;-) pzdr.
arturpalyga
2013-07-24 23:51:08
Z góry się ich zrzekam i przekazuję tymże dziewczętom.
Komentarzy (14)

Sztukmistrz z Lublina

  

To już pewna i potwierdzona informacja. Mamy nowego dyrektora Teatru Polskiego w Bielsku-Białej. Został nim człowiek z Bielska-Białej. Wprawdzie od lat w Bielsku-Białej nie mieszka i tylko stale tu przyjeżdżał, a teraz w takim razie wraca.

Witold Mazurkiewicz współtworzył onegdaj lubelski Teatr Provisorium, z którym zjeździł pół świata, grając z ogromnym powodzeniem "Ferdydurke". Potem założył własny teatr, też w Lublinie, pod nazwą Kompania Teatr. Na ich jubileusz pisałem dla nich sztukę na podstawie powieści Michała Witkowskiego pt. "Margot".

Później Witek został szefem małej sceny w warszawskim Teatrze Rampa, gdzie reżyserował m.in. mojego "Żyda" oraz "Być jak Sinatra" do tekstu Szymona Bogacza.

W Bielsku-Białej reżyserował bajki dla dzieci w "Banialuce", ostatnio "Calineczkę" oraz zagrał Salieriego w "Amadeuszu" w Teatrze Polskim. Zna bielski teatr, zna zespół.

Czeka go trudny sezon, bo to niestety dość paskudny obyczaj w polskich teatrach, że nowi dyrektorzy obejmują teatr tuż przed sezonem, w wakacje, kiedy większość ludzi z branży ma już cały następny sezon poplanowany i trzeba szukać, kto jeszcze jest wolny i korzystać z tego, co przygotował poprzednik.

Nadzieje jednak,w tym przypadku, są większe niż obawy.

Gratuluję komisji i wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób zaangażowali się w to, aby konkurs był odpowiednio nagłośniony, jawny i uczciwy.

2013-07-12 | Dodaj komentarz
Kaśka
2013-07-12 18:38:38
Jak mówiłam "teatr mój widzę ogromny" i tego życzę nowemu dyrektorowi. Stęskniłam się za klasyką w jej tradycyjnym wydaniu, Żadnych szmat i nowomowy! Kostiumy, dykcja i szept słyszany w ostatnim rzędzie! Mam szanse?
lulka
2013-07-12 22:08:14
Z tego co słyszymy to konkurs uczciwy raczej nie był, ale koledze trzeba sie podlizac. To takie nieładne...
arturpalyga
2013-07-13 02:42:59
Pani Lulko, ja nie jestem za pan brat z tymi władzami. Dlatego tym chętniej nagłośniłbym nieuczciwość, jeśli rzeczywiście się pojawiła. Zachęcam również.
arturpalyga
2013-07-13 23:36:18
Kasiu, ja tego nie wiem. Ale pewnie dobrze by było zrobić spotkanie chętnych bielszczan z nowym dyrektorem, żebyś mogła zapytać.
Artysta
2013-07-15 18:25:31
Jakim prawem wypowiada sie Pan w imieniu zespołu lub wypowiada jego zdanie skoro Pan w tym zespole nie pracuje? Ktoś Pana do tego upoważnił?/artykuł Janiszewskiego/
arturpalyga
2013-07-15 18:43:58
Janiszewski przytoczył zdanie z mojej prywatnej rozmowy z nim na fejsbuku. W niczym imieniu się tam nie wypowiadam.
arturpalyga
2013-07-15 18:57:25
Dodam jeszcze, o czym Ireneusz Janiszewski nie wspomina, że cała ta rozmowa wyniknęla z tego, że bronilem opinii, iż wbrew obawom, konkurs przebiegł uczciwie.
inwestycje
2013-07-16 22:08:00
Teatr Śląski ma też nowego dyrektora - został nim... Robert Talarczyk.
Mieszczanin
2013-07-18 10:15:53
@inwestycje. Jakież to 'zaskakujące' ;( i czy z perspektywy ostatniego roku było to dobre dla TP. Dla Talarczyka na pewno ......
unde malum
2013-07-19 10:23:14
Niewesoła sytuacja miłośników teatru nielewicowego, niepostępowego, niegejowskiego, niefeministycznego. Dla nich mogłaby sporo robić TVP, powtarzając wybitne spektakle sprzed dziesiątków lat, ale tego nie robi. Polski teatr został opanowany przez lewaków, polonofobów, publicystów ideologów
arturpalyga
2013-07-19 12:18:19
Zapewniam, że przytłaczająca większość teatrów w Polsce jest absolutnie nielewicowa, absolutnie niepostępowa, zdecydowanie niefeministyczna itp. Nie sądzę też, żeby nowy dyrektor bielskiego teatru zasługiwał na kojarzenie go z tymi przymiotnikami :)) Ale ponarzekać sobie zawsze warto...
zBB
2013-07-22 09:11:17
Talarczyk sobie wyrobił markę..górnośląską w górnośląskim mateczniku jakim jest BB. Szkoda, że ty Arturze w ścieżce kariery pana z Chorzowa odegrałeś role pożytecznego idioty:)
zBB
2013-07-22 09:12:00
miało być w Agórnośląskim mateczniku jakim jest BB, sorry
arturpalyga
2013-07-22 11:55:44
Tak na marginesie, proszę zwrócić uwagę, że te obelgi niemal zawsze tak naprawdę odnoszą się do tego, kto je wypowiada. Dotyczy to też samego Lenina, autora tych słów, jak się okazuje, niesłychanie chętnie w Polsce cytowanego,
Komentarzy (7)

Wałkowanie placka

  

I znów przez Opole i Wrocław tą samą autostradą. Tylko teraz jeszcze dalej. Do Legnicy i z Legnicy na Lubin, i dalej na Chrystusa w Świebodzinie, i jeszcze ostatnie kilometry wąską drogą przez las, przez Gryżyński Park Krajobrazowy, do Gryżyny. J. spędzi tu pierwsze swoje dni i noce z dala od rodziców, na obozie jeździeckim. Ranczo Gryżyna to jedno z najstarszych w Polsce rancz. Było Ranczo Gryżyna, potem długo, długo nic, a potem wysypały się kolejne. Na powitalnym ognisku wyliczyło mi się, że od dwudziestu lat przyjeżdżam do tej Gryżyny. Jak jeszcze nie było dzików, jak żył niezwykły pies, Major, jak były dziki, jak żyła Aga, jak już nie było Majora i postawiono na jego grobie kamień z napisem „Major, waruj!", jak już nie było kucyka Agi, i nie było dzików, jak pojawiły się unikatowe koniki polskie. A dzieci rodziły się i dorastały. I najpierw jeździły na psach, potem na kucach, teraz na dużych koniach. I przeróżni ludzie i ich historie snujące się wokół słynnego gryżyńskiego ogniska. Gryżyńskie ranczo założyli i prowadzą ludzie z Bielska-Białej, którzy przed laty wyjechali na prawie najdalszy polski dziki zachód i wszystko tu stworzyli od podstaw, a teraz to ho ho, posiadłość, z pokojami hotelowymi, halą kolonijną, stołówką, stajniami, ujeżdżalniami. Cały nowy świat tu powstał przez te lata, w tych lasach, gdzie przez długie lata ludzie, jak ich tu przywieziono zza Buga, domów nie remontowali, bo nie wiedzieli, kiedy Niemcy wrócą. I taki charakterystyczny rys tych okolic. W tych małych wioskach duże kościoły poniemieckie, do których, zdarza się, ksiądz przyjeżdża raz na dwa tygodnie mszę odprawić i od razu wraca. I równo, płasko. I lasy, lasy, lasy.

Po miłej nocy zostawiam J. i wracam znów przez Legnicę, Wrocław, Opole. I myślę Legnica, widzę Teatr im. Modrzejewskiej, którego obecność widoczna jest w całym mieście, i klimat spektakli legnickich. Wrocław - Teatr Polski ze Strzępką i Demirskim, i ze „Sprawą Dantona" Klaty, a teraz też Teatr Lalek. Opole - Morrison, Passini, Teatr Lalki i Aktora, scena z czerwonymi kotarami do Morrisona, pisanie w amoku w kawiarni na rynku. Nie chodzi mi o sentymentalność, ale o to, jak życie się miesza z geografią, i jak potem wygląda taka osobista mapa.

Przypomina się, spotkana w Barcelonie, Dżerana, pisarka z Istambułu, która pochodzi z jakiejś wioski w górach tureckich, i jej tekst o tym, jak siedzi na lotnisku w Barcelonie, i jest uwięziona na tym lotnisku z powodu pyłu wulkanicznego z Islandii, i nie może dojechać na urodziny babci, i nagrywa na swoim ajfonie list do babci. Nagrywa, bo babcia nie umie czytać. I próbuje wytłumaczyć swoją nieobecność babci, która nigdy, przez całe swoje życie, nie opuściła granic rodzinnej wsi, że jest na lotnisku, i co to jest lotnisko, co to jest Barcelona, co to jest samolot i wreszcie, dlaczego pył, i z jakiej Islandii. I nie ma wspólnego języka. Z drugiej strony babcia każdy szczegół topografii swojej wioseczki pewnie znała. Może im mniej geografii w życiu, tym więcej topografii. I odwrotnie.

I znów wspomnienie. Podczas kilkugodzinnego czekania na lotnisku, spotkałem raz Mariusza Wilka, pisarza i podróżnika. Czytał Walta Whitmana. I zagadnął mnie o napis na koszulce. Nieważne. Rozmawialiśmy o podróżowaniu, bo on zjeździł chyba prawie całą kulę ziemską wraz z biegunami. No i że przecież tak naprawdę się nie zna, jak się jest wszędzie na chwilę, nawet jeśli ta chwila trwa miesiąc, to cóż to jest? Żeby poznać trzeba 40 lat chodzić po tej Gryżynie, oddychać powietrzem gryżyńskim przez 40 lat, spotykać ludzi o różnych porach roku i jak dorastają i się starzeją, a nie tylko, jak i co naopowiadają krótko będącemu u nich podróżnikowi. Znać gdzie rośnie każde drzewo i nie tylko dowiedzieć się, jak umarł Major, czy jak zginęła Aga, ale poczuć ich sierść pod palcami, a potem tłumaczyć dziecku, że nie da się ich już dotknąć. I opowiadam Wilkowi tę starą metaforę z ciastem. Że jak ciasto mocno rozwałkujesz, to będzie duże, szerokie i cienkie. Jak rozwałkujesz słabo, to będzie małe, ale głębokie.

- No tak - mówi Wilk. - Jest w tym racja. Dlatego ja już osiadłem i teraz tak poznaję.

Spotkałem go potem w Petersburgu. Osiedlił się i założył rodzinę ileś dni drogi na północ i na wschód od Archangielska. I książki pisze.

No ja się chyba ciągle jeszcze łudzę, jak większość, że to wszystko uda się jakoś wypośrodkować. I na koniec masz babo śmierci, placek, patrz, w sam raz.

2013-07-08 | Dodaj komentarz
Kaśka
2013-07-09 17:34:19
Ciesz się, jeszcze troche polatasz. A potem będziesz się cieszył nielataniem. Mój mąż mawia złośliwie: najpierw wyrywasz dziewczyny a potem już tylko zęby.
arturpalyga
2013-07-09 20:44:52
:) A która z Kasiek?
jovanka
2013-07-11 02:42:05
a o nas tak slicznie nie napiszesz?
Kaśka
2013-07-11 12:37:02
Ta najstarsza! I Twoja wierna fanka, choć nie narzucająca się. pozdrowienia!
arturpalyga
2013-07-11 16:44:54
Nie znam żadnej najstarszej Kaśki :))
Kaśka
2013-07-11 16:47:59
Mama Zosi! Tej co to kiedyś zbuntowany punk.
arturpalyga
2013-07-11 19:30:16
A tam od razu najstarsza! Wróć do nas!

Informacje:




SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» październik (2)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Super. To cieszy, że praca Twoja Arturze nie idzie w zapomnienie. A wręcz przeciwnie. Idzie...
[Duża Ula]
Ha ha ha. A ja pamiętam. W Austrii nocleg mieliście w Alpach. W miejscowości Hartberg....
[Stały czytelnik tego bloga]
Proszę napisać książkę z wyprawy do Ameryki. Nic straconego. Chętnie przeczytam. Tak jak z ciekawością...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1440203
Newsów: 695
Komentarzy: 2117
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała