arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - styczeń 2014

Komentarzy (0)

Intensywność

  

Zaparkowałem koło Uniwersytetu, którego dobrego imienia ślubowałem strzec. Był tu w czasach moich studiów na rogu Bar Celona, w którym dało się taniutko zjeść. Przesłynna Gołębia. Tyle godzin wystanych tu w przerwach między zajęciami, na tej uliczce, na dymku. Przebiegam obok Collegium Maius, bo już dzwonią, gdzie jestem, bo jestem spóźniony. Obok najlepszej na świecie Księgarni Akademickiej. Na Jagiellońską. I teraz, uwaga, pierwszy raz, wejściem służbowym. Przed drzwiami służbowymi do Teatru Starego czeka na mnie Wojtek Faruga, który prowadzi mnie korytarzami, korytarzykami, skręt w prawo, skręt w lewo, w dół do góry, na ukos, na salę prób. Czekają. Opanowuję trzęsawkę. Trzeba się teraz ładnie wytłumaczyć z tego, co się napisało. Scena po scenie.

Czytali już reportaż, który pisałem kiedyś do "Wyborczej" o pożarze na osiedlu Karpackim w Bielsku-B, który się nigdy w gazecie nie ukazał. Nie puścili. Myślę sobie, jakimi dziwnymi drogami to chodzi. Jak nie przypuszczałem wtedy absolutnie, dla kogo w rzeczywistości piszę ten reportaż, chodzę po tym bloku, robię te wywiady.

"w środku słońca gromadzi się popiół" - prapremiera 8 marca w Teatrze Starym w Krakowie.

A jutro, tzn dziś, w poniedziałek zaczynają się próby do "Żyda" w Budapeszcie. Premiera - 7 marca. Dzień po dniu - Budapeszt, Kraków. Nieźle, kurcze.

Piszą tak:

Artur Pałyga (1971) jelenleg Bielsko-Białaban él, ahol a Teatr Polskiban dolgozik, verseket és dalokat ír, a Teatr Grodzki szervezettel együttműködve fogyatékkal élőket tanít, egyetemi lapot szerkeszt, cikkeket ír a "Przyjaciel Pies" c. folyóiratba. A Żyd (Zsidó) című darabja 2008-ban elnyerte a III. Raport Kortárs Lengyel Drámafesztivál fődíját Gdyniában. Kísérletező kedvű alkotó, számos drámája a színészekkel és rendezőkkel való közös alkotófolyamat eredménye, így készült a Żyd (Zsidó) is.
Eddig megjelent 11 drámáját rendszeresen játsszák a lengyel színházakban.

Szereplők: Mucsi Zoltán, Egri Kati, Sárközi-Nagy Ilona, Katona László, Tamási Zoltán. Rendező: Szabó Máté.

Tymczasem w piątek była trzecia polska premiera "Żyda". W Lublinie. Kompania Teatr. Reż. Witold Mazurkiewicz.

Niestety, trochę przez roztargnienie, trochę przez ścisk terminowy, nie dotarłem.

Lubelska premiera zbiegła się z ujawnieniem, że antysemickie plakaty rozlepiane w mieście drukował pracownik muzeum na Majdanku na służbowej kserokopiarce.

A w lubelskim Teatrze Osterwy zaczęły się próby "Kupca weneckiego" Szekspira, którego zrobiłem adaptację. Skończyłem ją o godz. 6.40 w pociągu, pisząc wcześniej całą noc. I wysłałem, żeby wydrukowali na próbę, na 10.00.

A w Krakowie też w Teatrze Bagatela przygotowują jeszcze w tym sezonie "Ostatniego takiego ojca".

A dziś miała być premiera słuchowiska "w środku słońca gromadzi się popiół" w radiu PiK, ale się przesunęło parę dni.

To chyba już prawie wszystko wymieniłem.

Zimowy spacer z chłopakami moimi po Olszówce. Czytając "Dzienniki gwiazdowe" Lema. Podróż na planetę Dychtończyków, gdzie mieszkają m.in. religijne maszyny, genialna! Świetne by to było w teatrze. Chyba nikt nie robił jeszcze Lema w teatrze. Szkoda.

2014-01-27 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

No długo się ociągałem z tym 20 styczniem 1989. Bo adnotacja w kalendarzyku osobista i w dodatku nie tylko dla mnie osobista, ale i dla tej drugiej osoby. Co gorsza, sytuacja dziś już kompletnie nieciekawa. Wtedy wydawała się ważna, jak wiele rzeczy, które WTEDY wydawały się ważne, niesamowite, straszne, niezwykłe, i z czasem wywietrzały. A właściwie, kiedy wyparowała z nich ostatecznie teraźniejszość, nic na dnie nie zostało.

No ale dziś rocznica tego dnia i trzeba to w końcu przejść, jeżeli chce się iść dalej. Oczywiście jest tysiąc chwytów, jak to obejść. Można udać, że się zapomniało. I tak tamto było dawno, mało kto to aż tak wiernie śledzi. Można nic nie udać, tylko po prostu pominąć ten dzień. Spisać na straty. Wymazać, jako dzień, w którym NIC NIE BYŁO. Zniknąć dzień. Zniknąć piątek, stycznia 1989 roku. Można też uczynić chwyt, który już tu kilkakrotnie wykonałem, czyli wyszukać, co też się tego dnia interesującego zdarzyło w Polsce i na świecie, i to skomentować, okraszając jakimiś dodatkowymi obrazkami. Ale mi się nie chce. Jakoś szczególnie w tym wypadku jest nieadekwatność. Jak się przeżywało takie osobiste rzeczy, nawet jeśli dziś one nieważne, to się miało to kompletnie, ale to kompletnie nijak do jakichkolwiek wydarzeń w Polsce i na świecie. Skłamała, czy nie skłamała - to było ważne i nic więcej. I żaden tam punk rock, żadna tam piwnica, żaden tam stół w żadnym kształcie, nic się nie liczyło innego. Tylko to. Dzień pod znakiem rzeczy nie do powiedzenia, której istotność tak dawno wygasła, że nie został nawet zapach, nawet ślad, choćby dyskretny. Możnaby powiedzieć, życie składa się w większości z takich zdarzeń. W przeważającej, przytłaczającej wręcz większości. W zasadzie, jakby to odsiać jakoś, oddzielić, to zostałby promil,granice błędu statystycznego. Ten promil to to coś. To coś, co nie ulatuje, co zostaje na dłużej, nie mówię na zawsze, ale na dłużej niż chwilę, tak? Reszta się zapada, znika bez śladu zaraz po przeżyciu, wsiąka bezpowrotnie w piasek. Proporcje są takie, jak na plaży między wodą, która wsiąkła w piasek, a wyrzuconymi na brzeg muszelkami. Pozbierać muszelki, pogrzechotać, oto po co żyłeś, możnaby powiedzieć. A to morze to ta cała reszta, która ci przepłynęła przez palce, bez powodu, po nic, w zwykły, mało interesujący sposób.

Jak u Alice Munro. Z całego życia faceta zostało tylko to, że opowiedział ludziom w knajpie, jak zobaczył elfy. Nic więcej. Tylko to zostało. Reszta to woda. Dużo, dużo wody.

2014-01-20 | Dodaj komentarz
a.
2014-01-20 21:29:33
Dziesięć lat temu psycholog z Anglii napisał wzór na dzień o najwyższym stężeniu depresji. Uwzględnia ilość światła, natężenie światła, ilość zobowiązań kredytowych (na święta się bierze, miesiąc później spłaca) i wiele innych czynników. Co roku według tego wzoru wylicza się dzień depresji, zawsze są to okolice końca stycznia, w tym roku - dziś, 20 stycznia.
Artur Pałyga
2014-01-22 17:52:14
Strasznie lubię takie komentarze!
Komentarzy (2)

Słońce, śnieg i popiół

  

Się zaczął nowy rok jasno.

Słońce wzmaga swą aktywność.

Dziś, znaczy w dzień, zaczęly się próby w Teatrze Starym do sztuki mojej "w środku słońca gromadzi się popiół". Reżyseruje Wojtek Faruga. Grają: Dorota Segda, Małgorzata Gałkowska, Błażej Peszek, Paweł Kruszelnicki. Nie wiem więcej. Na próbę pierwszą nie dojechałem, gdyż przebywałem w Bydgoszczy, gdzie nagrywane było dolby sorround słuchowisko "w środku słońca gromadzi się popiół" w reż. Pawła Łysaka.

W Bydgoszczy wczoraj spadł śnieg.

Szkoła Pisania obrodziła. Strasznie mnie cieszy, to osobliwa, inna zupełnie radość, że uczniowie, ludzie ze Szkoły Pisania, że przy ich tekstach narodzinach akuszerowałem, mają czytania i są czytani (pozdrawiam Zuzannę Bućko), i mówi się o nich, dyskutuje (pozdrawiam Marynę Motylińską i Martę Fortowską) i poszły ich cały ubiegły rok powstające teksty w ruch. A narybek obiecujący bardzo.

I zaczynam rok szlifowaniem monodramu o Marii Skłodowskiej-Curie, co ma być w Centrum Kopernik. Bo już skończone, tylko parę nutek dodać. Ożywiona zostanie Marysia przy użyciu supernowoczesności i tekstu w reż. Anety Groszyńskiej. Oraz pracą nad Szekspira "Kupcem weneckim", żeby go na scenę lubelską przenieść trochę po nowemu.

I Patrycja z Węgier się odezwała, że tak, że będzie, że próby "Żyda" w Budapeszcie.

I jeszcze coś, co mówić nie można na razie.

Determinuje nas kalendarz i liczby jego bardziej niżby się chciało. Każdy nowy niesie jakby podmuch wiatru silny, początkowy.

Z książek, powrót do niedokończonych kiedyś "Pasaży" Benjamina. Zacząłem to tomiszcze czytać podczas pracy nad "Testamentem Teodora Sixta". Zresztą, jak ktoś znał, to w "Testamencie" bez problemu znalazł. Bardzo się to zgrało.

A teraz wróciło, ze Słońcem.

"Każda epoka śni samą siebie jako unicestwioną przez katastrofę" - Adorno do Benjamina, 1935.

Dużo rozmów przy tym początku roku o snach. O śnie świadomym. Praktykują ponoć. Podręczniki są. Podręczniki śnienia.

W pociągu dziś rano incydent. Najpierw dzwoneczek. Potem wszedł człowiek normalnie ubrany, tylko z gwiazdą z papieru i wstążki. I śpiewa mocnym głosem wesołą kolędę. A dość wcześnie było. I szary poranek. Tłum niedobudzony. Zaskoczył nas tą kolędą. Tak ni stąd ni zowąd. Zatrzymywał się przy każdym, śpiewając i patrząc w twarz. Wystarczyło dwadzieścia, trzydzieści groszy wrzucić, niewielki wysiłek. Jedna pani nie dała. Wytrzymała napór, ciśnienie, napięcie. Pośpiewał, popatrzył na nią i odszedł. "Do kościoła nie chodzisz kobieto! Nie wiesz, co to kolęda!" - powiedział. Wszyscy słyszeli. Poszedł. Stara tradycja kolędników. Jak nie dasz, zwyzywać. Kobieta spłonęła burakiem, nadymała się, wstała, zasyczała. - Gdzie jest straż! Co za cham!

Zatrzymała konduktorkę, żeby go łapać. Konduktorka speszona, że nie warto. - Ale on ludzi napada! Nie wolno pozwolić!

Spojrzała konduktorka w tę i we wtę. I poszła.

2014-01-16 | Dodaj komentarz
gość55
2014-01-16 06:13:23
Nie nalezy tolerować żadnego wyłudzania /pańskie -niewielki wysiłek/ czy to z kolendą ,czy z gwożdziem na parkingu.Może jednak zamiast artystycznych dokonań /inteligencja/należało wziąść w opiekę kobietę.
arturpalyga
2014-01-16 11:10:46
Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, Dwie tylko: poezja i dobroć... i więcej nic... - napisał żebrak i wyłudzacz, Norwid.
Komentarzy (12)

SSylwester

  
Sylwestrowy czas spędziłem w otoczeniu niemieckich żołnierzy w mundurach Waffen SS.
Nie napiszę gdzie, żeby niechcący nie zrobić kłopotu zaprzyjaźnionym gospodarzom tego pięknego miejsca.
Wierni czytelnicy tego bloga mogą się domyślać, jak strasznie uwielbiam sztandarową bielską imprezę kulturalną pt. Operacja Południe, czyli zlot pasjonatów militariów i rekonstrukcji wojennych. No i trafiła mi się impreza z gośćmi wyjętymi niemal z bielskiego kulturalnego wydarzenia roku.
Dzień przed Sylwestrem wchodzimy na salę, a tu przy długim stole siedzą Niemcy w szarych mundurach z naszywkami SS na kołnierzach, a jeden najwyższy rangą, w mundurze czarnym. Obok odłożone starannie czapki z naszytymi trupimi czaszkami. Wznoszą toast. Tylko swastyk nie mają. Zero swastyk.
Jemy zupę.
Jest dziwnie. Po sali krąży duży pies łagodnie przywołany przez esesmana, kiedy próbuje mnie obwąchać.
Kiedy palę papierosa w pobliżu dyskutujących w kółku i palących w grupce esesmanów, ogarnia mnie klimat z najwcześniejszych, w głębokim dzieciństwie oglądanych filmów wojennych. Za chwilę ktoś zacznie uciekać, któryś z nich wyciągnie broń i padnie trup polski.
Podchodzi do mnie esesman.
- Do you have a cigarette? - pyta.
- The last one - pokazuję paczkę z jedynym kamelkiem.
- Nein, nein - wzbrania się.
- Ale weź!
- W Niemczech mówimy, że ostatni papieros jest dla wroga - mówi. - A my przecież nie jesteśmy wrogami.
- To dlaczego jesteście w tych mundurach tutaj?
Mówi wschodnioniemiecką cienką angielszczyzną, mocno przetykaną niemczyzną. Nie jestem więc pewien, czy wszystko dobrze rozumiem, ale mniej więcej wygląda to tak.
Polska grupa rekonstrukcyjna zaprosiła ich do współpracy w charakterze Niemców stwierdziwszy, że lepiej rekonstruować z prawdziwymi Niemcami, niżby się Polacy mieli przebierać w te znienawidzone mundury. Chętnie się zgodzili. A ponieważ są byłymi żołnierzami niemieckiej armii, trenują polskich rekonstuktorów. Dopytuję się, czy to legalne. Mówi, że są zarejestrowani w Polsce, jako grupa rekonstrukcyjna i wszystko legalnie.
- Ale u was takich esesmańskich mundurów nie moglibyście włożyć, co nie?
- W domu tak. Ale poza domem nie. Przynajmniej z tymi naszywkami SS, na pewno nie - mówi.
W Polsce można przewietrzyć mundury.
Ponieważ rozmowa idzie w miarę dobrze, brniemy w tematy bardziej ogólne typu: dlaczego SS?
- W Polsce macie wypaczony obraz SS - mówi kolega Niemiec. - Znacie tylko czarną stronę.
Tłumaczy, że w SS służyło kilkadziesiąt narodowości. To była międzynarodowa służba w walce z bolszewizmem. SS niosło nową koncepcję Europy. Zjednoczonej Europy. Nie lewackiej. Nie podporządkowanej bankierom. Z otwartymi dla imigrantów granicami. Porządnej Europy.
- No ale nam, Polakom w tej koncepcji przeznaczono rolę niewolników.
- Ależ skąd! - oburza się. - My mamy przemysł, fabryki, a Polska produkuje żywność. Taka jest ta koncepcja.
- A co z Żydami?
- To nie o Żydów chodzi - mówi. I tu do końca nie rozumiem, bo gwałtownie brak mu angielskich słów. I nie wiem, czy mówi, że z tymi Żydami to był błąd. Czy że dziś jest inaczej i nie są zagrożeniem. Nie wiem. W każdym razie rozmowa przechodzi na międzynarodowych bankierów i na Stany Zjednoczone. To międzynarodowa finansjera i USA są dziś zagrożeniem. Oraz imigranci.
- Szanuję Turków, ale niech będą u siebie i rozwijają swój kraj. Nie chcę, żeby Rumuni i Bułgarzy przejadali nasze zasiłki. Dlaczego mam ciężko pracować na leniwych Greków? - mówi esesman. - Dosyć pieprzonego multi kulti. Skończmy z tym.
Nazajutrz, na Sylwestra kupuję grecką metaksę. Lubię. Lubię tak, że tylko na specjalne, szczególne okazje nabywam. Rozpiłem ją w kuchni z naszą panią kucharką, która pogoniła esesmanów z mokrą ścierką, żeby nie strzelali, bo tu są zwierzęta! Uciekali w popłochu z powrotem do sali tanecznej, aby zatopić się w tańcu do płyty z piosenkami The best of Wehrmaht, czy coś w tym rodzaju.
2014-01-04 | Dodaj komentarz
GG
2014-01-07 04:37:56
Skojarzył mi się film Woody.ego Alana O północy w Paryzu ,Tylko tam towarzystwo było innego kalibru.Miałes torsje i wymioty ?Nie zdziwiłabym się.Koncepcja ich cywilizacji chyba zbyt się nie zmieniła.A nasi jeżdżą do Niemiec i opiekują się starszymi ludźmi,którzy nierzadko już kiedyś słyszeli polska mowe, w młodości.Nie mogę się oprzec wrażeniu, ze to chichot historii.Miałam niane,która była w Oswiecimiu , w obozie, na doświadczalnym.Widziałam ranę i poznałam jej historie.Powiedziała o tym tylko raz.Była wstrzasająca, zapamiętałam , należe do obciążonych opowieściami z pierwszej reki.Zwymiotowałabym.Byłes dzielny,ze zostałeś.I ze sprowokowałeś rozmowę.Troche się pocił i gmatwał.Ciekawa jestem , czy licza na cos w przyszłości ?bo stosunek do innych ludzi im się nie zmienił.
GG
2014-01-07 04:43:09
A propos SS,tez czytałam i słuchałam wypowiedzi wnuków,ze były to elitarne jednostki, z których sa dumni,nigdy nie splamili się krwia i załatwiali wszystko w białych rękawiczkach.
arturpalyga
2014-01-07 19:53:17
Grażynko, chciałem tylko dodać, że wierzę, że ci wielbiciele SS funkcjonują w Niemczech raczej w kategoriach folkloru. W mojej rodzinnej wakacyjnej podróży przez całe Niemcy z namiotem nie spotkaliśmy się ani razu z takimi klimatami.
Albrecht
2014-01-07 21:48:02
Z tą koncepcją współpracy III Rzeszy z II RP, to nie jest taki znowu wymysł. Istnieje koncepcja, że ówczesne Niemcy przewidywały dla Polski rolę partnera w podboju sowieckiego wschodu i zabezpieczenia tyłów w wojnie na zachodzie Europy. Ostatecznie polski rząd w maju 39 r. odrzucił te konepcję. Odmowa była na tyle niespodziewana, że Rosjanie do dziś oskarżają Polskę o tajne porozumienie z nazistami. Czy odmowa była słuszna, czy nie, to już kwestia sporu na argumenty. Co do szczegółów odsyłam do pracy Piotra Zychowicza "Pakt Ribbentrop -Beck". Samo SS dzieliło się na dwie podstawowem części: siły zbrojne Waffen-SS i Totenkopfverbande czyli oddziały strażnicze w obozach koncentracyjnych. Był również wywiad SS. Tak czy inaczej, SS została uznana w Norymberdze za organizację zbrodniczą i dziś bawienie się w rekonstrukcję tej fanatycznej organizacji jest co najmniej nietaktem. Co więcej spotkałem się z polskimi grupami rekonstruującymi Waffen SS, co oobiście uznaję za kuriozum.
Angus
2014-01-08 20:27:02
z cytatów różnorakich: "Uznajemy ze zrozumieniem i sedeczną przyjaźnią prawdziwych nacjonalistów, państwo polskie jako dom wielkiego, narodowo uświadomionego ludu." A. Hitler, 1935 r.
GG
2014-01-09 10:36:25
Też chcę wierzyc, że w tych główkach żyja szlachetne myśli.Mam nadzieje ,że nie przebierają się w domach i nie zagrzewają do walki czekając na sprzyjajaca przyszłość.Bo to stwierdzenie-szerzenie cywilizacji-już wydaje się niebezpieczne.Zaczyna się od pasjonatów i pasji .
GG
2014-01-09 10:41:08
Spotkałam się ze sformułowaniem ze strony niemieckiej, ze Polacy sa genialnymi pracownikami,poniewaz sa inteligentni, precyzyjni i sumienni.Dlatego wiązali z nami pewne nadzieje.Dopilnuja i sa lojalni wobec szefów.Donosza tez, tzn. informują chętnie.Ptrz współczesny menager.
arturpalyga
2014-01-10 13:31:11
No tak, ale potem rząd II RP zdecydowanie odmawia współpracy z Rzeszą, mając świadomość wagi tej decyzji i wierząc w sojusze.
Maciek
2014-01-10 13:59:28
Nie wiadomo, co by było gdyby... Wojna z Niemcami w pojedynkę z Sowietami za plecami była z góry przegrana. Więc może lepiej by było na nią nie iść, tylko spuścić uszy po sobie i pójść na układ. Może udałoby się uratować polskich Żydów, tak jak Bułgaria ocaliła swoich. I piszę to przy całym swoim wstręcie, który czuję do nazistów i nacjonalistów.
Albrecht
2014-01-12 22:42:57
Otóż to, panie Arturze. Polskie władze nie kalkulowały, tylko wierzyły w zapewnienia z ostatniej chwili. I ta wiara kosztowała nas ruinę państwa i 6 mln ofiar, w imię odwrócenia uwagi Hitlera od zachodniej Europy. Więcejrozwagi wykazali południowi sąsiedzi: Czesi, Słowacy, Węgrzy, Rumuni, Bułgarzy.
widz
2014-01-13 09:29:08
tak mogliśmy iśc ramie w ramię z Hitlerem. Czy postąpiliśmy jak chciał Beck, czy postąpilibyśmy jak Wegrzy i tak oskarża się nas o antysemityzm, o mordowanie żydów, o grabienie ich majątku. Co zresztą czynił gospodarz tego blogu. Co za różnica, ale faktycznie ofiar byłoby znacznie mniej.
GG
2014-01-13 11:07:18
Pójście z Hitlerem nie było wyjściem.Błąd leżał po stronie braku solidarności w obrębie państw europejskich i ich partykularne interesy.Klasyczne pozwolenie na zainteresowanie sie Hitlera innymi krajami i odwrócenie uwagi od Anglii, Francji.Warunkiem udzielenia wsparcia Polsce przez Anglie było ustawienie sił zbrojnych polskich wzdłuż granic naszego państwa.Kiedy nasi to zrobili rozpraszajac siły zbrojne,Anglocy rozpoczęli z flegma właściwą sobie,przygotowania do udzielenia pomocy.Tu zgubiła nas wiara w miłość Europy do naszego kraju.Anglicy nawet nie posłali nam 100 samolotów, które kupiliśmy przed wojna, zapłacilismy, a potem sobie na nich latali nasi piloci w bitwie o Anglię.Jesteśmy inteligentnym narodem, ale w skali Europy o małym poziomie egoizmu,duzym poziomie altruizmu , a wtedy jesteśmy traktowani jak banda naiwniaków i idiotów, co widac obecnie w polityce europejskiej również.Pójsć ramie w ramie z Hitlerem ?To duży poziom frustracji osoby, która tak mogła pomyślec.Pewnych rzeczy sie nie czyni, bez wzgledu na wynik.
Komentarzy (0)

2014

  

..........................................................................................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

....................................................................................................................................

.

2014-01-01 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1328460
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała