arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - lipiec 2014

Komentarzy (1)

Au revoir!

  

Dziś o 15.00 wyjazd do Monachium, stamtąd samolot do Paryża, z Paryża pięć i pół godziny lotu do Wagadugu, stolicy Burkina Faso. Z Wagadugu autobusem na północ, do Pobe Mengao, pod granicę z Mali, od południowego skraju Sahary. Wieziemy tyle, ile pozwalają przewieźć w samolocie, więc ponad dwudziestokilogramowe torby pełne leków, środków opatrunkowych, pomocy szkolnych, ubrań itp. Własne rzeczy do bagażu podręcznego, zatem nie za dużo. Gumowce, peleryna, sandały, latarka z dużą liczbą zapasowych baterii, bo będzie bez prądu, i bez zasięgu, okulary przeciwsłoneczne, kapelusz, pryskacze przeciw komarom, leki na alergię, na malarię. No i trzeba się ograniczyć do jednej książki... I zeszyt. I długopisy na zapas jeszcze trzeba kupić. I gitarę jeszcze mieliśmy kupić i zabrać dla Burkińczyka, ale się okazało, że, żeby ją spakować do samolotu, rozmiar nie może przekroczyć 1,58 cm po zsumowaniu szerokości, grubości, wysokości, a musi być w futerale, więc raczej nie da rady. Nie biorę aparatu, bo zgubię. Zresztą kogo tak naprawdę obchodzą zdjęcia z cudzych podróży.

W Burkina obecnie upał, silne deszcze i burze.

Au revoir! Bądźcie zdrowi!

2014-07-21 | Dodaj komentarz
Albrecht
2014-07-24 22:18:41
Jeśli chodzi o pogodę, mógł Pan zostać na miejscu. Aura iście "burkiniańska".
Komentarzy (0)

Bruksela. Jądro ciemności

  
Dziennikarz,reporter, podróżnik Henry Morton Stanley szykuje grunt, szkicuje granice pomiędzy którymi rozegra się wielka zbrodnia. Możliwe, że o tym nie wie, możliwe, że nic nie przeczuwa. Choć musi zdawać sobie sprawę z niezwykłości swojego zadania. Został wynajęty przez belgijskiego króla, Leopolda II, który zlecił mu stworzenie w środku Afryki prywatnego państwa, wielkiej posiadłości ziemskiej należącej osobiście do Leopolda.
Król zerknął na pełną białych plam, wyrysowaną głównie na wybrzeżach, mapę Afryki i wskazał na ujście rzeki Kongo.
- Tu będzie port, więc wykrój mi kawałek tortu gdzieś wokół tej rzeki.
Przez pięć lat Stanley przeszedł przez terytoria około czterystu plemion. Wyznaczał, gdzie przysyłać wojsko, urzędników, gdzie tworzyć placówki. Od początku idzie za nim na te ziemie krwawy terror.
W 1885 roku prywatna posiadłość Leopolda II jest 75 razy większa od Belgii i obejmuje jedną trzecią Afryki. Leopold II ogłasza się królem Konga. Trwa wielkie rabowanie. Oddziały łowców napadają na wioski, zmuszają mieszkańców do masowych polowań na słonie. Chodzi o kość słoniową. Jest też olej palmowy, drewno i miedź. I darmowa siła robocza. Oraz kauczuk. Bo w Europie zaczyna się produkować i sprzedawać rowery i do opon potrzebny jest kauczuk. Potem samochody. Potem okazało się, że są na ziemiach zajętych przez Leopolda, duże złoża diamentów.
To, co działo się naówczas w Kongu, Józef Conrad opisał, jako najdziksze wydzieranie łupów, jakie widział świat. Wybijano zwierzęta, wycinano lasy, okaleczano i masowo mordowano ludzi. Wieśniakom, którzy nie dostarczali wymaganych ilości kauczuku, oleju itp. obcinano dłonie. Chłosta i branie dzieci na zakładników było na porządku dziennym.
Conrad pół roku pracował na statku pływającym po rzece Kongo i po tym napisał -Jądro ciemności-, książkę, która zapowiada wszystko, co stanie się w XX wieku. O szaleństwie, chciwości, bestialstwie wprowadzonym do środka Afryki przez króla z Brukseli.
- Okropność, okropność - słowa wyszeptane przez oszalałego Kurtza w głębi Konga, otwierają tak zwaną współczesność.
Leopold II zgładził około dziesięciu milionów Afrykańczyków, połowę ludności zamieszkującej obszar Konga, i stał się jednym z najbogatszych ludzi na świecie. W 1908 roku przekazał swoje prywatne państwo całej Belgii. Od tej pory z diamentów, miedzi, a także uranu korzystał cały kraj. Dzięki Kongu Belgia pokrywała 70 procent zapotrzebowania świata na diamenty i 50 procent na kobalt. Kongo było tymczasem państwem policyjnym, opresyjnym, gdzie rdzennych mieszkańców traktowano jak półzwierzęta. Stąd późniejsze kongijskie hasło, cytat z przemówienia Lumumby: Nie jesteśmy już waszymi małpami!
Patrice Lumumba miał 35 lat, kiedy słuchał przemówienia króla Belgii, Baudouina. Było to 30 czerwca 1960 roku. Belgia nie była w stanie dłużej utrzymywać krwawego policyjnego imperium w sercu Afryki. Przykładem Wielkiej Brytanii i Francji, postanowiła pozwolić swojej kolonii na kontrolowaną niepodległość.
- Powinniście udowodnić, że jesteście godni naszego zaufania - mówił do Kongijczyków król Baudouin. - Wasza niepodległośc jest kulminacją dzieła pomyślanego przez genialnego króla Leopolda II podjętego przezeń z ogromną odwagą i kontynuowanego wytrwale z całą Belgią.
Lumumba wstał, przerwał program uroczystości i wszedł na mównicę. Jego odpowiedź na przemówienie króla Belgów, przeszło do historii największych ripost.
- Dzień i noc, dzień i noc znosiliśmy wasze ciosy i obelgi, patrzyliśmy jak plądrujecie nasze ziemie, jak brutalni i nieludzcy jesteście dla nas, dla naszych dzieci, dla naszych rodziców. Widzieliśmy straszliwe cierpienia tych, których przekonania lub wyznawana religia nie podobały wam się. Byliśmy wygnańcami we własnym kraju. I wreszcie któż mógłby zapomnieć ogień karabinów i smród więziennych cel, w których zginęło tylu naszych braci. [...] Nie jesteśmy już waszymi małpami! - zakończył, patrząc w oczy królowi Belgów, przy aplauzie Kongijczyków.
Przez dwie godziny Belgowie zastanawiali się, czy zostać na kolacji. Dzień niepodległości w Leopoldville miała zakończyć uroczysta kolacja. Byli oburzeni. Stwierdzono, że Lumumba obraził majestat królewski, a więc całą Belgię. W końcu przyjęcie się odbyło, ale trwało krótko i przebiegło w chłodnej atmosferze. W belgijskiej prasie Lumumbę przedstawiono niemal jako groźnego psychopatę. Natomiast w Kongu jego przemówienie przekazywano z ust do ust, spisywano i kopiowano.
Patrice Lumumba, jako pierwszy premier niepodległego Konga, żył jeszcze pół roku.
Przez te pół roku sporo się wydarzyło. Belgowie wywołali niepokoje w armii, a potem secesję części kraju. Lumumba poprosił o pomoc ZSRR. Przyjechali do Konga -eksperci- z ZSRR oraz czeskie wojsko. To przesądziło sprawę. CIA obawiała się nowego Fidela Castro.
17 stycznia 1961, Patrice Lumumba, który obraził belgijskiego króla, został uprowadzony, wraz z najbliższymi współpracownikami przez oddział dowodzony przez belgijskich oficerów i przewieziony do więzienia w Elizabethville, a następnie ciężko pobity przez więziennych strażników. W postrzępionych, splamionych krwią ubraniach wrzuceni zostali na samochód ciężarowy, pobici kolbami i umieszczeni w strzeżonym przez belgijskie wojsko domu. Przetrzymywano ich w łazience, gdzie Lumumba był bez przerwy bity, torturowany i wyszydzany. Podczas pijackiej imprezy, wojskowi stwierdzili, że Lumumbę trzeba natychmiast ukatrupić. Wyciągnięto ich z łazienki przewieziono na polanę. Jechało z nimi trzech belgijskich żandarmów i belgijski komisarz policji, Frans Verscheure. Na miejscu czekały wykopane groby. Kazano im się rozebrać do bielizny. Pluton egzekucyjny dowodzony przez Verscheura rozstrzelał ich. Następnej nocy wykopali ciało Lumumby, porąbali na kawałki i wrzucili do beczki z kwasem siarkowym. Szczątki kości i zębów rozrzucili po drodze, żeby nikt nigdy nie znalazł śladu.
- - - - Na podstawie -Historii współczesnej Afryki- Martina Mereditha.

Wyjazd do Afryki za sześć dni.

2014-07-16 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Cygan

  
Ze swoim wielkim przywiązaniem do tradycji, z absolutnie bezwzględnym szacunkiem do starszych, bardzo wyraźnie i świadomie przedkładając interes narodowej wspólnoty nad swój własny z jednoznaczną deklaracją przynależności całej tej wspólnoty do Kościoła Katolickiego Cygan polski mógłby ręka w rękę iść z partiami prawicowymi i narodowymi. Rzecz w tym, że w jego tradycji dużo bardziej niż w polskiej mieści się też niechęć i nieufność do wszelkiej urzędowej i politycznej władzy. Dlatego wezwany przez polski sąd na świadka, Henryk Kozłowski, milczy. Kozłowski to Szero Roma, sędzia cygański zwany potocznie cygańskim królem. To on rozstrzyga sprawy Cyganów według ich własnego prawa, według niepisanego kodeksu Romanipen. Najwyższą karą za nieprzestrzeganie Romanipen jest skalanie, więc wykluczenie ze wspólnoty, utrata cygańskości.
- Dzięki Romanipen Cyganie przetrwali przez te wieki nie rozmyli się pośród innych narodów - mówi nam Piotr Krzyżanowski, cyganolog, kiedy wygłasza do nas, do trójki osób, w gabinecie dyrektora Teatru im. Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim, świetny wykład o Osiedleniu.
Piszę -Osiedlenie- z wielkiej litery z uwagi na rangę tego wydarzenia dla cygańskiej społeczności.
W tym roku mija 50 lat od kiedy władze PRL nakazały siłą zatrzymać tabory i osiedlić Cyganów przymusowo w polskich miastach i miasteczkach.
Analogie z zamknięciem północnoamerykańskich Indian w rezerwatach.
- Dla ludzi, którzy, zasypiając, mieli gwiazdy nad głową, zamknięcie w pokoikach z niskimi sufitami, było jak złożenie do trumny - mówi Edward Dębicki, nestor Cyganów polskich, ze sławnego taboru harfiarza Dionizego Wajsa i jego żony, Papuszy. Dębicki przyjmuje nas serdecznie w swojej rezydencji pod Gorzowem. Przy szumie chłodnej wody z fontanny na tarasie, opowiada, jak Cyganie uciekali z tych mieszkań, rozbijali się koło bloków, jak ich ścigała milicja i UB, jak ich zaganiano z powrotem, jak się wieszali.
- No ale co? Załóżmy, że taborów nie zatrzymano? Wędrowałyby dziś dalej? Mieszkałby pan w lesie? - pytam.
- Oczywiście, że to by wygasło, ale wygasłoby samo, nie byłoby traumy - mówi.
Piotr Krzyżanowski opowiada, że akcji zatrzymywania taborów towarzyszyła kampania propagandowa.
- Wcześniej nie było wśród ludzi w Polsce takiej niechęci do Cyganów, do taborów - mówi.
Swoją drogą, podobnie jak u Indian w rezerwatach, przymusowa zmiana od wieków pielęgnowanego sposobu życia, musiała pewnie skutkować w jakimś stopniu demoralizacją.
Rozmawiamy o Cyganach z moich okolic. Śląskie, Małopolskie, Podkarpackie - to tereny, na których osiedlili się Cyganie górscy, ze szczepu Bergitka Roma. Przez pozostałe trzy polskie szczepy cygańskie ci z Bergitka Roma traktowani są jak pariasi. Najniższa kasta. Są najbiedniejsi. Nie szanują tradycji. Nie mają swojego Szero Roma. Zbyt luźno podchodzą do Romanipen. Psują opinię. Bywają dokuczliwi dla sąsiadów.
- Była bieda, nie mieli co jeść i zaczęli jeść potrawy przez Romanipen zakazane i tak się zaczęło - tłumaczy jeden z cyganologów gorzowskich. - Ale oni jeszcze prześcigną pozostałych. Kształcą się, robią kariery. Jeszcze zostawią pozostałych w tyle, zobaczycie.
Wieczorem idziemy z Joanną i z Darkiem na Kwadrat. Kwadrat to park w Gorzowie, w którym można spotkać tych zwykłych Cyganów, nie takie sławy, jak Dębicki.
Park pełen jest o tej porze zupełnie niecygańskich, rdzennie polskich żłopców piwa, wódy, wina, maszmożepapierosa, postawpiwo, rozchełstanych facetów po odsiadkach, którzy opowiadają, kogo dziś pobili itd.
- Chcecie Cyganów? Zaraz wam przyprowadzę. Czekajcie tu. Moment i ich tu macie - mówi rozchełstany Grzegorz. Wraca po kwadransie sam.
- Nie mogą teraz. Może za godzinę.
Wychodzimy z parku Kwadrat. Na jego skraju, przy ulicy stoi trzech grzecznych, schludnych panów w białych koszulach. Nie palą, nie piją, nie klną. Jeden właśnie wrócił z koncertu. Drugi zasuwa nam monolog o tym, jak to się polszczyzna psuje ostatnimi czasy. Żegnają się grzecznie, idą do dzieci, do wnuków. To byli gorzowscy Cyganie.
2014-07-10 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (2)

Z febrą we krwi

  
Spotkaliśmy się na dworcu w Katowicach. Miałem godzinę do pociągu do Bydgoszczy.
L. miała przez tą godzinę zdecydować, czy zarekomendować mnie do uczestnictwa w ekspedycji do Burkina Faso.
Burkina Faso to niewielki kraj, wielkości Polski, w zachodniej Afryce.
W miejscowości na północy kraju, trzydzieści kilometrów od granicy z Mali na rzece zbudowano tamę. Rzeka płynie tylko w trakcie pory deszczowej, później wysycha. Tama miała rozwiązać problem suszy. Nie wytrzymała jednak pierwszej pory deszczowej. Wezbrana woda ją zmyła.
Kilkuosobowa ekspedycja ma na celu rozpoznanie warunków do odbudowy tamy. Jedzie ekspert, przewodnik, tłumacz i ewentualnie ja. Kronikarz. O tym podczas spotkania na dworcu ma zdecydować L.
Organizatorem ekspedycji jest Centrum Misji Ewangelizacyjnych w Dzięgielowie.
L. głównie ostrzega. Wyjazd lada chwila, trzeba szybko robić szczepienia, załatwiać. W Burkina Faso trwa pora deszczowa. Ze stolicy jedziemy autobusem, tak jak Burkińczycy. Autobus jedzie cały dzień, może nie być miejsc siedzących. Pojazdy grzęzną w błocie. Miliardy komarów, które przenoszą malarię. Na malarię nie ma szczepionki. Są tylko leki, które bierze się codziennie i które niszczą wątrobę. Jedziemy na wioski. Oni tam, o tej porze roku, prawie wszyscy chorują na malarię. Będziemy jedli u ludzi, to bardzo proste posiłki. Śpimy na zewnątrz, pod moskitierami. Jak się źle przymocuje moskitierę rano, na odsłoniętej stopie ma się około setki ukąszeń komarów. Będziemy trzydzieści kilometrów od granicy Mali, gdzie trwa wojna domowa, więc jest pewne ryzyko. Acha, pakujemy się do bagażu podręcznego. Do głównego każdy bierze leki i pomoce szkolne dla nich. Więc bagażu minimum.
No tak, tak. No dobrze. Opowiadam, dlaczego chcę. Rozmawiamy o naszym i ich świecie. Lecę na pociąg.
Trzy dni potem wiadomość. Jest decyzja.
- Jedziesz.

No i właśnie dziś w Sanepidzie wszczepili mi żółtą febrę w jedną, żółtaczkę i dur w drugą rękę. Wszystkie trzy krążą mi po organizmie. W sklepie lekki rozjazd. Jakby się nagle wszystko znalazło za podwójną szybą. Pani doktor z Sanepidu ostrzegała, że może być otępienie.
- A wie pan, że są takie odmiany malarii, które atakują mózg i zabijają człowieka w ciągu czterech do sześciu godzin - mówiła.
W punkcie fotograficznym proszę o zdjęcie do wizy, do Burkina Faso. Fotograf szuka w internecie, nie znajduje. Proponuje, że zrobi standardowe, paszportowe. A jak nie takie? To po co wydawać pieniądze? Potem sprawdzam esemesem. Biometryczne. Trzeba biometryczne. Nie wiem, jakie to jest, ale niech będzie. Jutro zapytam.
Czytam o Afryce.
Słowo pisane jest gorsze niż słowo mówione. To, co zapisane, można zniszczyć. To, co powiedziane, trwa wiecznie. Przekonanie wspólnie wielu kulturom afrykańskim.
Napisanego łatwo się wyprzeć - pisze Martin Nkafu Nkemnk. - Wypowiedzianego nie, bo są świadkowie.

2014-07-03 | Dodaj komentarz
grzegorzolma
2014-07-04 14:29:55
Szczepionka jest ważna 10 lat, a Afryka, rzeczywiście wciąga, więc może przyda się przy kolejnym wypadzie. Leki przeciwmalaryczne to konieczność, choć mają różne skutki uboczne. Trochę je odczułem. Ale bez dwóch zdań - warto.
siostra K:)
2014-07-11 19:37:17
To się będzie działo i czytało..mam nadzieję :)

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1326450
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała