arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - październik 2015

Komentarzy (1)

nocne zwierze

  

To jest przeżycie, pierwsze czytanie tekstu przez aktorów!

Dzisiaj. Było. W Teatrze Capitol we Wrocławiu. Straszne i wspaniałe!

Y

Początek tworzenia świata. Role rozdzielone. Wiadomo już, kto jest kim, kto ma mało, dużo, kto ma jaką sprawę do przeprowadzenia, czy może jej nie ma. I czy jest kapitan na pokładzie. Jest. W porządku. Będzie rejs. Będzie przygoda.

To jest moment, kiedy tekst, który do tej pory nie widział światła dziennego, odpalany tylko w nocy na laptopie w trakcie wiercenia, rzeźbienia i darcia na strzępy wirtualnych kartek, w drodze koniecznego wyjątku udzielony tylko powiernikowi-reżyserowi, teraz zostaje wywleczony na konfrontację z aktorami, którzy mają dać mu swoje ciała i swoje dusze, z dyrektorem teatru, z panią inspicjentką, z panią z organizacji widowni, z paniami z promocji, z panem od techniki. Wywleczony i dyskutowany.

W dodatku tekst, który wciąż jest w obróbce. Sztukowany. Nienarysowany do końca.Więc chwiejny, jak trzcina.

To jest wbijający w ziemię strach przed czymś gorszym od publicznego obnażenia się. I że się po cichu będą śmiali ze mnie, golasa. I będą mieli rację. To jest straszne.

Że trzeba będzie, jąkając się, tłumaczyć, dlaczego tu jest tak, dlaczego to, dlaczego tak dziwnie na przykład, nie wiem. I że to tłumaczenie tylko pogorszy sprawę.

Najgorsze, co się może wtedy wydarzyć, a z rzadka, bardzo na szczęście z rzadka, ale jednak się zdarza, to że nagle, nieoczekiwanie zostaniesz z tym sam. Z tym ośmieszającym strachem. Bo aktorzy niepewni patrzą na kapitana-reżysera, a on spuszcza wzrok! I czujesz, że ci się grunt zapada pod nogami i że to koniec. Miazga. I wtedy to już możesz robić, co chcesz, zachowywać się jak idiota, nic już nie pogorszy twojej sytuacji, pisarczyku.

Dziś tak nie było.

Przejście najdziwniejszego momentu, czyli odczytanie siedmiostronicowej, gęstej litanii pragnień - ufff! Poszło! I to jak!

Życzliwość wszystkich. Zaciekawienie. Przygoda. Drużyna.

Ale i tak nie mogę, kurcze, zasnąć.

2015-10-16 | Dodaj komentarz
Marta Fortowska
2015-10-16 22:52:27
A powinieneś spać jak suseł! Trzymam kciuki, jak zawsze :)
Komentarzy (1)

o

  

Aaaaa, na imieniny dostałem, nie żebym się chwalił, pracę licencjacką na temat "W środku słońca..."!!!!!

Przypadkiem przyszła, czekała na portierni Teatru Śląskiego akurat w imieniny. Ha!

Jezu, jakie to mądre!

Pierwsze myśli: to owszem, jest tak, jest to Mickiewiczowskie "wiedziałem, kiedy pisałem, ale zapomniałem", znam to, rozumiem, doświadczam. Ale nie zapomina się do końca. Kurcze, niczego w życiu nie zapomina się do końca. Czytam pracę panny Żabnickiej, Wydział Filologii Polskiej i Klasycznej UAM w Poznaniu, i odgrzebuje się, i pamiętam! Tak! Tak było! Tak musiało być!

Cudowny passus o literce -o- wystukanej przeze mnie osobiście na nieistniejącym już od paru dni laptopie. Pozwolę sobie zacytować, Joanno Żabnicka, z szacunkiem i podziwem:

"To samotne "o" umieszczone pośrodku strony. Warto tej pojedynczej literze poświęcić nieco więcej uwagi, bowiem usytuowanie pojedynczej litery na pustej stronie powinno wzmóc czytelniczą czujność: być może mamy w jej ramach do czynienia z obrazem. Uwrażliwienie odbiorcy na przestrzeń w wymiarze graficznym prowokuje próbę podejścia do zapisu jak do analizy i interpretacji poezji konkretnej spod znaku Stanisława Dróżdża.

Pojedyncza litera na kartce znajduje się przede wszystkim w nienaturalnej dla siebie sytuacji - powinna być przecież składową wyrazu lub np. onomatopeicznego wyrażenia, które dostarczyć mogłoby jakichś skojarzeń. Samotne "o" jednak także znaczy - w mowie i piśmie towarzyszy nam przecież na co dzień. Pomimo tego wydaje sie, że pusta przestrzeń wokół litery znaczy więcej niż ona sama, choć równocześnie - na prawach zasady rewersowości - znaczy dzięki niej. Połączenie światła tekstu i druku w takich proporcjach jest i ma być niepokojące, powinno skupiać uwagę. Warto wskazać na to, że "o" jako znak nie ma początku ani końca, jest kręgiem - nie ma z niego wyjścia i wejścia do - a w ten sposób był opisany schron w początkowym fragmencie dramatu. Pojedyncza litera na stronie jest zarazem alfą i omegą tekstu, co także koresponduje z rewersowością wskazywaną w poprzednim rozdziale. Przyglądając się temu niby dobrze znanemu znakowi, doszukać się można jeszcze jednej ważnej właściwości: nie jest on jedynie otoczony pustką czy wolnym miejscem, ale jest także nimi wypełniony. Zatem, aby "o" mogło istnieć, musiało "połknąć" nieco swojego zewnętrza, musiało stać się częścią swego otoczenia. Znak ten więc może wiele powiedzieć o osamotnieniu, o szczątkach po większej całości lub - wręcz przeciwnie - o początku np. jakiegoś komunikatu."

Joanno, cytuję to, bo jestem dumny.

A potem czytam u Ciebie o rozrzuconych literach -o- i -h- kończących się słowem -oddech- i ze zdumieniem odkrywam, że rzeczywiście, cholera, masz rację, to się łączy! Słowo -oddech- zaczyna się na -o- a kończy na -h-. I najpierw myślę, ej, ale to wyszło przypadkowo, a potem - ej, nie, ona ma rację, to było przez mgnienie i uciekło, i zdążyło się zapisać.

Z ogromnym szacunkiem dla badaczy liter.

Którym i sam jestem.

I w tytule bloga - Halberstam, który wydobył z mroku Abulafię, wybitnego przedstawiciela starożytej sztuki namysłu nad literami!

Wszystko połączone!

2015-10-07 | Dodaj komentarz
Gertruda
2015-10-08 14:46:09
Wszysko ze wszystkim , jak w ciele... Artur gratulacje!
Komentarzy (0)

Stan zapisany

  

Chciałoby się prowadzić czasem dziennik niepubliczny, dziennik, w którym pisałoby się bez ogródek to wszystko, o czym napisanie na blogu publiczne, groziłoby wyrządzeniem szkód, których by się wyrządzić nie chciało. Trzeba pomijać, pomijać, pomijać. Trzeba być idiotą albo sukinsynem, żeby pisać publicznie wszystko. A tak czasem kusi.

Pożytki z niepublicznego i takie, że na starość można wydać w oparach przebrzmiałej sensacji, żeby się wydobyć na moment z emeryckiej nędzy. No więc kto wie.

Tymczasem zamiast pisać o rzeczach, być może ciekawych, o których lepiej jednak milczeć, napiszę o takich, o których można, bo nikt ich nieciekawy. Zaczął się piąty października, któryś rok pisania tego bloga. Dom ciągle w remoncie. Pięć po trzeciej. Noce szczęśliwie już dłuższe, więc nie trzeba się bać, że za chwilę ptaki i przedświt itp. W prowizorycznej kuchni dusi się wieprzowina w warzywach na jutrzejszy obiad dla dwóch moich synów, żony mojej i mnie. No, dla jednego, bo mały od pocżątku września je w przedszkolu.

Wieprzowinie przygrywa nieortodoksyjnie radio Iran. Przepiękne klimaty, które kojarzą się z dobrymi ludźmi spotkanymi na Wschodzie podczas rodzinnych naszych podróży samochodowych sprzed remontu.

Na prowizorycznym stole w nie tak już bardzo rozbabranym remontowanym pomieszczeniu - rysunek Mikołaja z przedszkola, na którym niecnie porobiłem notatki podczas godziny angielskiej konwersacji z nativem. Civil war, concientious objector, shootest, buffallo soldiers, Harriet Tubman, gun duel. Opowiadałem o westernie naszym katowickim. Zaciekawił się. Chce przyjść. Dobrze.

Pod notatkami - biografia Steva Jobsa. Z zakładkami.

"Mike Markkula nigdy nie chciał być prezesem Apple. Lubił urządzać swoje nowe domy, latać prywatnym odrzutowcem i żyć rozrzutnie ze swoich opcji zakupu; nie sprawiało mu przyjemności rozstrzyganie konfliktów i głaskanie nadętych ego."

Dzwoni Paweł, pyta, na jakim jestem etapie, że chcą wiedzieć, o czym to będzie, a wytwórnia Apple chce znać konteksty,w jakich pojawią się piosenki Beatleśów. Za chwilę, w połowie października zaczynamy próby. Wrocław, Wrocław. Nie wiem. Nie wiem. Weronika Murek mówi, że pisze longiem, strumieniem, po czym porzuca i pisze jeszcze raz, i jeszcze raz. Aż uzyskuje destylat. Próbuję tak samo. Podobnie.

Zalałem laptopa kawą, więc kolejną wersję od nowa piszę w zeszycie. Długopisem. Zapomniana przyjemność.

Obok - Marcel Proust, Strona Guermantes. Przepiękne, ciągnące się dziesiątkami stronic opisy np. rozchodzenia się dźwięku. Upajająca świadomość, że można opisać wszystko. Bezkarnie.

"Niebawem oznajmiono Racheli, że Saint-Loup prosi ją do separatki, dokąd udał się innym wejściem, aby dokończyć śniadanie, nie przechodząc przez restaurację. Znalazłem się więc sam, potem Robert kazał mnie zawołać. Zastałem Rachelę wyciągniętą na sofie, śmiejącą się pod jego pocałunkami i pieszczotami. Pili szampana."

W czytanej książce zamyka się świat i zdarzenia dziejące się w czasie jej czytania. "Strona Guermantes" to ulice Nowej Huty w dzień i w nocy. To jazda tramwajem za Most Grunwaldzki i opera Gosi Miszczuk w Centrum Kongresowym, ożywiona muzyką Mykietyna "Czarodziejska Góra", obiad, jakieś kotlety z artystami opery i powrót do Huty z Saint Loupem w koszarach.

Pod Proustem - "Szał. Prawdziwa historia Beatlesów".

"W 1963 roku struktura wiekowa brytyjskiego społeczeństwa uległa wyraźnemu zaburzeniu wskutek pojawienia się ogromnej nadreprezentacji osób niepełnoletnich." Spadek śmiertelności niemowląt i zagadkowy fakt, że nie wybuchła trzecia wojna światowa, pozwoliły całemu pokoleniu dorosnąć niemal bez strat. Były to dzieci urodzone po 1945 roku i wychowane w kraju usiłującym przeobrazić tuż powojenną siermiężność w materialny dobrobyt, jakiego Brytyjczycy od dawna zazdrościli Amerykanom."

No inaczej myślę o Beatlesach, kiedy znam ich wszystkie piosenki. Wszystkie. Wszystkie usłyszałem. W teleturnieju bym nie wygrał. Przede wszystkim myślę o energii, jaką uwolnili. Jakoś tak. Śmieszne, że to takie ładne dzisiaj, tak ślicznie brzmi, nostalgicznie.

Za laptopem na górze - "Wielki Gatsby. Doskonal swój angielski na oryginalnym tekście wielkiej powieści F. Scotta Fitzgeralda. "Just as Tom and Myrtle - after the first drink Mrs Wilson and I called each other by our first names-reappeared, company commenced to arrive at the apartment door. The sister, Catherine, was a slender, worldly girl of about thirty with a solid sticky bob of red hair and a complexion powdered milky white."

Piękna powieść, bardzo kojarząca się z naszą "Lalką", bardziej od niej brutalna, ostra.

Pod "Gatsbym" - "Advanced Learners' Grammar". Przyjemność wiecznej nauki angielskiego, od zawsze, od klubu osiedlowego na Słonecznym i pierwszych czytanek.

Po prawej - szary zeszyt z zakładkami i odręczną, nową wersją Y, jej początkiem. Wczoraj był flow. Popłynęło. Czy przedwczoraj. Obok - Barbara Orzeł, "Appleizacja kultury. Zmiana zachowań komunikacyjnych w kontekście nowych mediów". Na okładce śliczne, czerwone, nadgryzione jabłko.

"Dnia 20 października 2010 roku Steve Jobs zdradził na Back to the Mac Special Event, że nowy system operacyjny Apple będzie można scharakteryzować w następujący sposób: "Mac OS spotyka iPada". Istotnie, slogan promujący system operacyjny Lion słowami: "najbardziej zaawansowany system operacyjny świata robi kolejny krok", rzeczywiście wskazuje na transformację dotychczasowego środowiska, w którym pracował użytkownik. Mamy do czynienia z zupełnie nowym podejściem do interfejsu - paradoksalnie komputer wkracza w obszar urządzeń mobilnych. Lion to - jak zapowiedział Jobs - połączenie rozwiązań znanych z iPhona lub iPada - to iOS przeszczepiony, zaadaptowany do laptopa czy komputera stacjonarnego."

Zakładką do "Appleizacji" jest przywieziona z Teksasu widokówka ze zdjęciem Mary Lange. Na odwrocie - modlitwa o beatyfikację Mary Lange. Almighty and Eternal God, You granted Mother Mary Lange extraordinary trust in Your providence. You endowed her with humility, courage, holiness and an extraordinary sense of service to the poor and the sick."

Żaden Brytyjczyk nie powiedziałby I'm loving it. Niepoprawność Maca.

Zbieżność Mac pomiędzy MacIntosh i Macdonalds. Szkocki spisek.

Konwersacje mam ze Szkotem spod Edynburga.

Czy ktoś wie, dlaczego w katedrze św. Mikołaja w Bielsku na ścianach wewnątrz wymalowano znaczki firmowe Macdonaldsa? MacMikołaj?

W całym domu roznosi się zapach duszonej w warzywach świni.

Pora coś napisać.

2015-10-05 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1328476
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała