arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - marzec 2015

Komentarzy (2)

Taka gadanina

  

Drogi pamiętniczku! Wiem, dawno nie pisałem.

Kuba ciągle żyje. Nawet byliśmy dziś w mroku na Przegibku. Pochodzić.

Aktualnie skuczy sobie cichutko w przedpokoju. W domu jak jest to już prawie nie chodzi. Jak wychodzi natomiast na zewnątrz, to jeszcze nawet biega.

Byłem po kratkę do kominka w Zabrzegu. Fajny facet. Chwilę się z kimś rozmawia czasem i wiadomo, dobry człowiek.

Jaśkowi zanim zasnął zasunąłem wykład, że świat jest generalnie raczej dobry i nie ma się co dać zastraszyć internetowo-telewizyjno-radiowo-gazetowym newsom, które przerzucają się ze strasznego w straszne. W hotelu Wrocław był telewizor w pokoju, obejrzałem sobie wiadomości (w domu od dwudziestu lat obywamy się bez telewizora). Jakieś wariactwo. Jeden news o śmierci dziecka, drugi news o śmierci dziecka, trzeci news o zakatowanym dziecku, czwarty news o morderczyni, piąty news o wojnie. Jakiś przerażający obraz świata. Czarna rozpacz.

No i mówię w tym wieczornym wykładzie, patrząc w gwiazdy przez okno, że można jechać, i jechać, i jechać przez świat autostopem, albo iść pieszo, spać pod gołym niebem, i nie spotkać nikogo, kto cię zechciałby oszukać, okraść, wykorzystać. Nawet tacy, co wyglądają, jak menele najgorsi, podejrzani, jak ich poprosisz o pomoc, pomogą. I tylko pytają:- Nie boisz się sam podróżować?

Bo wszyscy oglądają ten straszny świat w wiadomościach. Jasne, nie mówię, że tego nie ma. Zdarza się. Ale bardzo rzadko.

Jak będzie wojna, to się pewnie zmieni. Nie wiem. Nikt z nas nie wie, jak jest naprawdę, jak jest wojna.

Wowa Ukrainiec opowiadał historię, jak ludzie stoją na przystanku, z pracy wracają, zatrzymuje się auto, w środku muzyka głośna, wychyla się facet i krzyczy:

- Sława Ukrainie!

Ludzie na przystanku odpowiadają, jak należy:

- Gierojom sława!

A jeden młody albo nie odkrzyknął, albo za cicho odkrzyknął, nie wiadomo. Wypadli z samochodu. kosą mu po żebrach przejechali i ruszyli dalej.

- Jak prawo jest w zawieszeniu, to wszystko może cię spotkać i nie wiadomo, z której strony uderzy - mówi Wowa.

W najnowszej "Karcie" mocno poruszające wspomnienia żołnierza polskiego z wojny polsko-bolszewickiej z 1920 roku. Nie, nie o okrucieństwach bolszewików. Pod tym względem dość zaskakujące i niezgodne zupełnie ze znaną nam narracją, bo o bolszewikach i Krasnej Armii chłopi tam dobrze mówią.

- Odzyskujemy Kresy? Przecież tu sami Rusini i Żydzi. Jaki to ma sens? - zadaje sobie pytania autor-żołnierz i opisuje wojnę od środka, polskie wojsko, bezwzględność, łupienie wiosek, okradanie ludzi, zabójstwa. Długo zatrzymuje się na zdarzeniu, które jakby żywcem Juliusz Machulski umieścił w filmie "Szwadron". Złapany chłopiec. Gajos gra carskiego oficera. Każe go wychłostać i zastrzelić. Za nic. Ale w pamiętniku szeregowca to niejaki kapitan Dąbrowski, polski oficer, napotkanego na drodze chłopca z ukraińskiej wsi każe oćwiczyć i zastrzelić. Identycznie jak w "Szwadronie", tylko bardziej naturalistycznie opisane. Z gnijącym później, niepochowanym ciałem i wylewającym się mózgiem chłopaka, który żołnierze z ciekawością oglądają. Przy czym opowieść ta nie jest sensacyjna, autor nie szuka smaczków, opisuje jak leci to, co mu się przydarza. Dobrym, porządnym, potoczystym stylem. Mają książkę z tego wydać.

A jednak trochę bywa irytujące, kiedy kolejne osoby mówią, gdzie będą uciekać, jak tylko wybuchnie wojna. Że już mają upatrzone miejsca. Bo przecież tu nie zostaną, bo wiadomo, jak będzie. Jasne, niech ktoś za nas tego broni, albo nie broni, niech sobie robią co chcą, a my sobie wrócimy kiedyś, jak będzie po wszystkim, albo i nie, zobaczymy.

Tymczasem pies skuczy, dziecko płacze, pracy od zarąbania, noc upływa, upływa czas w pokoju.

2015-03-31 | Dodaj komentarz
Marta Fortowska
2015-03-31 12:16:21
Bardzo Stachurowa ta twoja gadanina :) Tak mi się kojarzy.
arturpalyga
2015-04-02 01:31:10
To pięknie się kojarzy. Cieszę się. Ściskam Cię serdecznie, Marta!
Komentarzy (3)

VV

  

Dziś premiera "Violetty Villas"we wrocławskim Capitolu. Sztuka idzie pod tytułem "Melancholia", z którym mam problem. Nie zgadzaliśmy się co do tytułu. W końcu poszło, że spektakl "Melancholia" na podstawie tekstu A. Pałygi pt. "I nikt mnie nie poznał". A nie wiem, czy nie najlepszym tytułem byłoby "Violetta Villas". Pierwszy raz aż taki problem z tytułem.

Cud się stał w teatrze. Na pierwszej generalnej nie zanosiło się na udany projekt. Snuło się. Chaosiło się. Po rozpaczliwej nocy i gorączkowym przemyśliwaniu i dyskusjach, co zrobić, po intensywnych próbach i zmianach nazajutrz, wieczorem stał się cud. Ożyło. Odpaliło. Zebrało się. Nieustannie mnie ten cud zaskakuje i zadziwia zawsze, kiedy się wydarza, zawsze zdumiewa tak samo.

I jak się rodzi postać w aktorce. Jak się w Monice Niemczyk rodzi Violetta. Jak jest w niej nadal, kiedy już próba się skończyła.

Tancerze,tancerki te dziwne istoty.

Reżyseruje Tomek Wygoda, tancerz, choreograf operowy, baletowy. Agnieszka Olsten mu pomagała.

Zawsze jest straszna niepewność. Jak się narodzi to dziecko. Jak wyjdzie. Jak będzie przyjęte. To nie jest łatwy spektakl. Czy ci, którzy kochali VV i przyjdą na to, nie będą się czuć oszukani? To nie jest estradowa opowieść. To jest opowieść o niespełnonej diwie, jedynej takiej polskiej, prawdziwiej diwie, niespełnionej polskiej Callas, ale Callas polskiej, dziwnej, barokowej, rozmodlonej, całej jak z Disneylandu, estradowej. I opowieść o jej życiu w domu z psami, i z kotami, zamkniętej przed światem, noszącej w wiadrach mięso dla zwierząt, umierającej na wyleżanej kanapie w jakichś przedziwnych klimatach, po jakichś psychodramach z Elżbietą, z którą tyle lat wspólnie żyła. Z wielbicielką, odjechaną opiekunką.

Dotykamy ludzi żyjących, ludzi, których bardzo ta sprawa obchodzi. Rodziny VV, przyjaciół. Część z nich przyjedzie na premierę. A nie jest to apologia, ani barwne, rozśpiewane widowisko ku pamięci, nie, nie.

Jest to trudna opowieść o postaci, w której zbiega się ta polska bardzo odmiana religijności, ludowy mistycyzm, estrada, bogactwo, przepych i nędza, erotyzm, rozkład i świętość, cała polska barokowość.

Pisałem ten tekst zaraz po tym, jak napisałem "Morrisona". Jest to druga część tego samego. Tak myślę.

Odpalamy dziś o 19.00 podczas Przeglądu Piosenki Aktorskiej.

Dla Państwa fragmencik, zajaweczka:

VIOLETTA
Widzisz? Mam boa ze strusich piór.

ELŻBIETA
To szczotka.

VIOLETTA
Świeże róże samolotem prosto z Nowego Jorku lecą dla mnie.

ELŻBIETA
Ptaki srają.

VIOLETTA
Wjeżdżam na scenę białym jaguarem.

ELŻBIETA
Na kaczce do szczania.

VIOLETTA
Mam piękne futra i drogie klejnoty.

ELŻBIETA
Stary, wysrany szlafrok, plastik papiloty.

VIOLETTA
Na dziesięć pięter wysoki neon z nazwiskiem.

ELŻBIETA
Świecisz gołym pyskiem.

VIOLETTA
Pytają, kto jest lepszy, Barbara Streisand czy ja?
Frank Sinatra, czy ja?
Publiczność pokazuje V, znak Violetty.
Krzyczą: yes!
Krzyczą: Violetta!

ELŻBIETA
To koty się drą.

VIOLETTA
A ja wychodzę na scenę, wychodzę do nich, do tych Amerykanów w Las Vegas, do tych z cygarami, z rewolwerami, z narkotykami.
Wychodzę w tym boa, w te światła neonów i mówię: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica.

2015-03-21 | Dodaj komentarz
aga
2015-03-22 22:25:40
Bardzo chciałabym zobaczyć ten spektakl, którego" bazę"kiedyś czytaliśmy na tt:-)MorrisonPassiniego był incredible.
martucha
2015-03-30 11:06:49
Gdzie można przeczytać całą Pana sztukę o Villas? Czy została opublikowana?
Artur Pałyga
2015-03-31 00:12:18
Proszę napisać na maila. Wysyłam.
Komentarzy (1)

Snajper strzela do dzikich

  

W knajpce na tyłach teatru Capitol we Wrocławiu z Agnieszką Olsten i Tomkiem Wygodą dyskutujemy o filmie "Snajper" Clinta Eastwooda. Film bardzo mocno uderzający przede wszystkim przez sposób, w jaki się tę historię opowiada. Ciekawe też, że już nie głupi, ale poczciwy Forrest Gump jest bohaterem Ameryki, więc Zachodu, i nie zbuntowany weteran wojenny z "Urodzonego 4 lipca". Bohaterem tzw. zbiorowej wyobraźni staje się snajper-rekordzista, który twierdzi, że zabił jakąś setkę więcej ludzi niż to potwierdza jego dowództwo. Więc współczesny kat, który wyrok śmierci wykonuje natychmiast, bez sądu, w warunkach wojennych. Nie kowboj, który w otwartym słońcu staje do pojedynku, ale ten, który, bezpiecznie schowany posyła kulę zza węgła. Zza bardzo odległego węgła, bo wyposażony w sprzęt, który pozwala mu namierzyć i zabić człowieka z odległości dwóch kilometrów.

Absolutnie nie podważam sensu jego służby. I wierzę mu, gdy mówi, że z każdej egzekucji, którą wykonał, może zdać sprawę przed Bogiem.

Uderzające jest, jak bardzo ten film układa się w najprostsze wzory propagandowe. Zero wątpliwości. Ci, którzy próbują je wyrażać, giną, bo są słabi, co jest powiedziane wprost. Lepiej jest się nie wahać. Amerykanie w Iraku walczą z Osamą bin Ladenem i Al Kaidą, nie ma żadnych wątpliwości. Nawet słowa o Hussajnie i oficjalnych powodach tej wojny, które potem okazały się dyskusyjne. Nic, co mogłoby w widzu zasiać jakiekolwiek wątpliwości, co do słuszności rozwalania Irakijczyków. Amerykańscy żołnierze, którzy są, bez wyjątku, dobrymi ludźmi, walczą z podstępnymi, złymi, psychopatycznymi terrorystami irackimi, których przykładem jest terrorysta "Rzeźnik" zabijający wiertarką irackie dziecko.Nasz bohater oraz jego koledzy nie mówią o Irakijczykach inaczej niż -dzikusy- i to nie jest żartem. Przypomniała mi się wycieczka dzieci irackich i ich opiekunów do Bielska-Białej, którą zorganizował Kazimierz Bieniecki, jako szef fundacji Dziecięce Marzenia, i której towarzyszyłem, jako dziennikarz. No i ludzie z Burkina Faso, u których byłem niedawno. Nie wierzę, że ktokolwiek, kto choćby trochę pozna ludzi, z którymi ma do czynienia, może ich nazywać serio-dzikusami-. Chyba, że jest się z jakichś powodów bezmyślnym.

Dzikusy i psychopaci, nic więcej. Tak jest w tym filmie. A tym jednoznacznie czystym, szlachetnym i dobrym bohaterem jest ich kat,najskuteczniejszy w historii amerykańskiej armii, jak jest powiedziane.

Nie ma też nic o rebelii w Faludźy, podczas której nasz bohater, Chris Kyle, zastrzelił czterdziestu dzikusów i tak stał się sławny

I tylko dziwne, że tego snajpera zastrzelił nie dzikus Irakijczyk ani żaden inny dzikus, tylko w ojczystym Teksasie biały, amerykański weteran wojenny. Ale to nie jest w tym filmie jakoś rozważane, nie zatrzymujemy się nad tym. Uroczysty pogrzeb, cała Ameryka na ulicach żegna swojego bohatera.

Ciekawe, ciekawe. W ciekawych czasach żyjemy.

Jak to mówi Ignacy Rzecki z antypolskiej powieści Bolesława Prusa, jak widzę takie rzeczy, to zastanawiam się, czy moja młodość nie była snem.

Tymczasem w Bielsku trwają próby do "Lalki", w Zabrzu w koprodukcji z Wałbrzychem zaczęły się próby do "Obywatela K", a w Capitolu we Wrocławiu próby do "Violetty Villas", dziś pierwszy przebieg całości. No i piszę western dla mojego Teatru Śląskiego. I Jobsa-Beatlesów dla "Capitolu".

A w "Tygodniku Powszechnym" ukazał się mój wywiad z kobietami z Burkina Faso, którym życzę, żeby nigdy nie zawitał do nich żaden snajper.

2015-03-13 | Dodaj komentarz
Asia
2015-03-13 15:11:35
Przeczytałam Twój wywiad w TP. Cieszę się, że jestem kobietą w Polsce. Mimo wszystko. Pozdrawiam!
Komentarzy (2)

W nadziei na normalne życie

  

Coś jest nie tak.

Jest nie tak, jeśli wynagrodzenie z miesięcznej pracy nie wystarcza człowiekowi,żeby za ten miesiąc zapłacić za czynsz, za rachunki i za wyżywienie. Krótko mówiąc, jeśli jego praca jest uznawana za mniej wartą niż przestrzeń, którą sobą zajmuje.

Kolejny raz wiozłem dzisiaj stopem osobę, która wyjeżdża z Polski. Dziś konkretnie była to dziewczyna z osiedla Karpackiego z ciężką torbą i ciężkim plecakiem, która jechała do Niemiec. Wiozłem ją do Katowic na dworzec. Nie jest w stanie znaleźć tu innej pracy niż na telefonach, czyli dzwonienie do ludzi z ankietami, czy promocjami, której to pracy nie cierpi, bo rozumie tych ludzi, że się wkurzają i nie chcą z nią gadać, nawet się dziwi tym, co chcą. Za miesięczne wynagrodzenie z tej wykańczającej, tępej i niewdzięcznej roboty, nie jest w stanie nic sobie wynająć i przeżyć, więc musi mieszkać z rodzicami. I nie ma perspektyw, że w dającej się ogarnąć przyszłości, to się zmieni. Dołączy więc do licznego grona Polek opiekujących się niemieckimi staruszkami lub zbierających owoce i warzywa na niemieckich polach. W nadziei na normalne życie. Na wątpliwość, że może być traktowana gorzej, jako Polka, ma odpowiedź:

- Myśli pan, że będą mnie traktować gorzej niż Polacy tutaj? Tam przynajmniej są lepsze prawa pracownicze i łatwiej je egzekwować. No i tam, jeśli ktoś pracuje, stać go na czynsz i utrzymanie.Tu zaczęłam wpadać w stany depresyjne i beznadzieję.

Nie pierwsza to taka rozmowa i nie pierwszy taki wyjazd ostatnimi czasy.Raczej robi się to normą.

2015-03-04 | Dodaj komentarz
Zdziwiony
2015-03-04 15:32:11
Hmm to dziwne... Bowiem od dłuższego czasu próbuję znaleźć tu w Bielsku osobę do opieki nad osobą starszą. I chętnych nie ma. I nie jest to problem pieniędzy bo do rozmowy o wynagrodzeniu najczęściej nie dochodzi. Nie ma chętnych. Czarnowidztwo jest w modzie. Można się dołować wzajemnie i kisić we własnych żalach. Proponuję jednak zwracać uwagę również na to co dobre i jasne. Nie jest u nas tak źle. P.S. Również często wożę młodych ludzi "na stopa" i ostatnio przywoziłem takich co z zagranicznych podróży wracali. Wcale nie opowiadali w superlatywach o pracy jaką tam mieli. Życzę tej pani która wyjechała powodzenia i sukcesów. I oby nie podzieliła losu moich pasażerów.
gość55
2015-03-06 17:32:19
Taką Polske Pan wyśpiewał w autobusie na Piastowskiej w roku 1989/pański blog/ to czemu sie teraz dziwi,Amnezja czy wielbiciel klasy rządzącej.

Informacje:




SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» październik (2)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Jan Picheta]
Drogi Arturze, w Teheranie w 1943 r. ur. się Boguś Kunda. Opowiadał mi ciekawe historie....
[Duża Ula]
Super. To cieszy, że praca Twoja Arturze nie idzie w zapomnienie. A wręcz przeciwnie. Idzie...
[Duża Ula]
Ha ha ha. A ja pamiętam. W Austrii nocleg mieliście w Alpach. W miejscowości Hartberg....

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1443111
Newsów: 695
Komentarzy: 2118
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała