arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - maj 2015


Komentarzy (2)

[...]

  

Umarł.

Kuba.

2015-05-29 | Dodaj komentarz
Babcia
2015-05-29 22:11:48
Pie pies. 100 procent.
M.Szafrański
2015-06-06 17:36:50
Przykro mi. Bardzo.
Komentarzy (0)

Po Raporcie

  

Warsztaty w Gdyni bardzo udane. Spróbowałem inaczej niż zwykle. Na zasadzie ćwiczeń z adaptacji. Rzecz do zmierzenia się była piekielnie trudna, bo modernistyczny poemat T.S. Eliota pt. "Pieśń miłosna Alfreda Prufrocka". Podzieliliśmy na segmenty, omówiliśmy i spróbowaliśmy przenosić to po kawałeczku na scenę.

Wnioski:

1. Taka praca nadaje warsztatom bardzo konkretny porządek, wiemy skąd przyszliśmy i dokąd zmierzamy.

2. Trudno jest zrobić adaptację, znacznie łatwiej jest zrobić wariację na temat. Co nie przesądza absolutnie o wyższości pierwszej nad drugą.

3. Na rzetelne dokończenie pracy nad tym konkretnie poematem potrzebowałbym nie dziewięciu godzin warsztatów, ale, szacuję na oko, trzydziestu. A więc na przykład sześć dni po pięć godzin. Po czym spotykamy się znów za miesiąc, przez ten czas poprawki, i jeszcze trzy dni po pięć godzin. Potem dwa tygodnie na wybór, montaż i przygotowanie czytania.

4. Na przyszłość należałoby więc brać krótszy tekst, o wiele krótszy, czterokrotnie krótszy. Lub też nie tak gęsty.

Jedna osoba bardzo zdolna. To reguła, że w takiej grupie pojawia się jedna, wyraźnie się wyróżniająca, w oczywisty sposób bardzo zdolna osoba. Pozostałe przypadki są nieoczywiste.

Ale i tak wszystko zależy od tego, kto jak potem z tym pracuje.

Zwycięstwo młodziutkiej katowiczanki, Weroniki Murek w konkursie o Gdyńską Nagrodę Dramaturgiczną to środowiskowa sensacja. Debiutantka zostawiła w polu tuzy polskiej dramaturgii. Brzmi bardzo czysto, dźwięcznie, mocno. Pierwszy raz wracałem z Raportu tym samym pociągiem nie sam, Weronika do Katowic, ja do Bielska.A jeszcze książkę właśnie wydała. "Hodowla roślin południowych metodą Miczurina". Znakomite recenzje!

A nad morzem zimno. I smutno, że nie było SPAMu, że nie zjechało się tym razem nasze kolorowe dramatopisarskie środowisko. Może w Katowicach...

Dobrze było, patrząc na morze, napisać końcowe THE END teatralnego westernu.

Tymczasem Ameryka nieopisana, Afryka niedokończona. Kiedy to opiszę?????

Świetna książka S.C Gwynne'a - "Imperium Księżyca w pełni. Wzlot i upadek Komanczów". Chciałoby się czytać, a trzeba pisać dalej, pisać, pisać, pisać.

Acha, no i "Tato" z krakowskiego Teatru Bagatela dostał na festiwalu Raport nagrodę publiczności! To druga nagroda publiczności w moim teatralnym życiu, po "Nieskończonej historii".

2015-05-27 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (4)

bilans

  

Byłem w Ameryce. Zaczęły się próby do "Westernu" w Teatrze Śląskim. Piszę, piszę. Dziś zaczynają się zdjęcia do "Żyda" w telewizji. "Obywatel K" w teatrach w Wałbrzychu i w Zabrzu - premiera. "Lalka" w Bielsku-Białej. Napisałem słuchowisko na 70-lecie Radia Pomorza i Kujaw. Napisałem miniaturę postpolityczną do czeskiej antologii. Wymyśliłem wystawę na otwarcie Muzeum Śląskiego w Katowicach, choć nie ogarniam już jej przygotowania. Na targach ksiązki w Warszawie odbyła się promocja antologii nowego dramatu polskiego z "Morrisonem" w środku. To wszystko w ciągu miesiąca! Mie-sią-ca!

W Bydgoszczy cały tydzień grają "Historie bydgoskie". W Gdyni na festiwalu grają "Tatę" z krakowskiej Bagateli. W Łodzi grają "Villas". Dostałem dzisiaj pocztą, w liście ze znaczkiem priorytet, cukierki od pani, która była na "Villas". List przyszedł do Gdyni, bo jestem w Gdyni. Prowadzę warsztaty na festiwalu Raport. Piszę, piszę.

Moja uczennica, Sandra Szwarc, jest w finale Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej ze sztuką, która powstała na moich warsztatach. To nowy rodzaj radości.

Czytam Steinbecka "Na wschód od Edenu". Genialna rzecz! Prousta "W cieniu zakwitających dziewcząt" w wolnych chwilach dłubię sobie adaptację. Świetną książkę o Komanczach wydaną właśnie przez wydawnictwo Czarne. I Hegla o religii. I amerykańskie wiersze z antologii Barańczaka. Dziś przed warsztatami w kawiarnianym ogródku na gdyńskiej plaży. Ciepły piasek, zimne piwo. Łabędzie.

2015-05-20 | Dodaj komentarz
Duża Ula
2015-05-20 20:41:02
PODZIWIAM ! GRATULUJĘ ! I ŻYCZĘ DUUUUŻŻŻŻŻO SIŁ ! POZDRAWIAM !
Ktosia
2015-05-24 18:37:56
Byliśmy z mężem na Tacie w Gdyni - i teraz mąż przygląda się sobie jako ojcu i tropi. "O, teraz trochę powiedziałem jak z Taty, co?" - pyta po rozmowie pouczającej syna. Wczoraj stwierdził: To przedstawienie dało mi do myślenia, zobaczyłbym jeszcze raz.
Artur Pałyga
2015-05-26 23:03:09
Też tak czasem sobie porównuję. :)
pseudoliteracki(pseudonim)
2015-06-18 22:33:31
Zabawne, niektórzy chcą być ja John Wayne, jak B.Pitt albo jak CR7. Ja chciałbym być jak ten Pan co pisze bloga... Co trzeba zrobić by u Pana Boga zasłużyć na taki talent? Tak, w tym zakresie jestem 100% polakiem, przez małe P. Nienawidzę Cię i... zazdroszczę. Codziennie tu zaglądam i ...trzymam kciuki. Za wszystko. Za sukces, za pomysły, za namaszczenie. Czyli jednak nie jestem Polakiem... Powodzenia
Komentarzy (0)

Na języku

  

Wysypiam się do trzynastej naszego czasu, patrzę na zegarek, a tu dopiero szósta rano. Cudownie! Jest czas, żeby przejrzeć książki, które dostałem do przeczytania od księdza Kurzaja:

Thomas Lindsay Baker, Historia najstarszych osad w Ameryce - w Teksasie jest po polsku! W Polsce znalazłem tylko po angielsku. Znakomita rzecz! Solidna, dobrze napisana, zbiera całość, a jednocześnie wdaje się w barwne szczegóły.

Karol Jonca, Emigracja z ziemi leśnickej do USA w połowei XIX wieku. Przejrzałem

Andrzej Brożek, Ślązacy w Teksasie. - Klasyczna pozycja pana profesora. Z dużą ilością cytatów z listów i dokumentów.

No i dwie wielkie księgi z fotografiami oraz sylwetkami osadników i ich potomków - gigantyczna, rzetelna praca dokumentacyjna.

Słucham gwary istebniańskich górali śląskich i śląskiej gwary teksaskiej. Narzucają się porównania, podobieństwa z pierwszym na czele, czyli że i na Opolszczyźnie i w Istebnej i w Teksasie -mówić- to -rządzić-.

- My rządzimy po polsku - mówią śląscy Teksańczycy.

- W Warszawie rządzą niektórzy, a u nas wszyscy - mówią na Opolszczyźnie.

- U nas się nie mówi, u nas się rządzi - mówiła dzisiaj w radiu istebniańska góralka, finalistka konkursu - Po naszymu czyli po śląsku.

Emigracja teksaska wyjechała ze Śląska przed Bismarckiem. W ich gwarze nie ma germanizmów.

Na Pannę Marię, miejscowość, mówią tu Panna Maryja, Maryjka,a nawet Maryśka. Jadą do Maryśki, mieszkają w Maryśce.

Była tu pierwsza polska szkoła w Stanach Zjednoczonych. Do dzisiaj zachowały się tablice, z których dzieci uczyły się czytać i pisać. Po polsku i po angielsku. Do 1936 roku w szkole w Pannie Marii mówiło się po polsku i uczyło się po polsku. Dlatego pokolenie, które wtedy jeszcze chodziło do szkoły, do dziś świetnie mówi po polsku, w przepięknej, przedbismarckowskiej gwarze górnośląskiej. A byli tacy, którzy i w trzecim pokoleniu nie mówili po angielsku. Nie było im to potrzebne. W domu po śląsku, w szkole po śląsku, sąsiedzi wszyscy po śląsku, w sklepie, w knajpie, w kościele, wszędzie po śląsku, więc po co angielski? Piszę -po śląsku-, ale oni tu, w Teksasie z pewnością by tak nie powiedzieli. Oni mówią, że rządzą i rzykają po polsku. Po polsku i już.

Wszystkie dzieci polskie z calej okolicy, w promieniu 20-30 mil, chodziły do szkoły. To znaczy jeździły do szkoły. Konno. Przez rancza i prerie. Są jeszcze tacy, co to pamiętają.

W 1936 w USA wprowadzono obowiązek nauczania po angielsku. Język polski zniknął ze szkoły. Dzieci w domu mówiły po śląsku i tylko po śląsku. Przychodziły do szkoły, często nie znając słowa po angielsku, a lekcje od początku były tylko i wyłącznie po angielsku. Chociaż do zbudowanej przez Ślązaków szkoły chodzili wyłącznie Ślązacy i uczyli ich nauczyciele stąd. Ale prawo już nie pozwalało na inny niż angielski.Wspominają więc do dziś, jak ciężko było, jaki to był przeskok. Ale na koniec szkoły znali już angielski na tyle, że mogli iść do amerykańskiej pracy w mieście, niekoniecznie na roli. To jest to pokolenie, które z rodzicami mówiło po śląsku, w szkole i w pracy po angielsku i coraz częściej między sobą też już po angielsku. Ich dzieci po polsku rozmawiały juz tylko z dziadkami. Z rodzicami po angielsku. Obecne pokolenie mówi wyłącznie po angielsku. Po polsku rozumieją parę pojedynczych słów: piwo, kiełbasa, posypka itp.

Natomiast interesują się, szukają korzeni swoich, czasami bardzo żarliwie, bardzo intensywnie.

W hrabstwie Wilson co piąty mieszkaniec przyznaje się do polskich korzeni. W hrabstwie Karnes jest ich pewnie dużo więcej. W hrabstwie Bexar też pewnie co piąty. Kiedy jadą do Polski, odwiedzają Kraków, Opole, Katowice, idą na Jasną Górę oraz na górę Świętej Anny.

Szkołę w Pannie Marii zamknięto w 1989 r. Dziś jest tam muzeum.

2015-05-15 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Cestohowa. Wojna.

  

Tak jest napisane - Cestohowa. Tak nazwali tę miejscowość. Tak wymawiali.

Skrzyżowanie, kościół, parę dużych domów, ogrodzone pola i szyby naftowe. Tak dziś to wygląda. No i cmentarz.

W Polsce to rzadkość, żeby zachowały się groby z XIX wieku. Tu jest ich trochę.Znane mi już nazwiska, przewijające się tu stale. Kolbassa. Słynny poseł Kiełbasa w pruskim parlamencie mówił po polsku. Piotr Kiolbassa z Teksasu to jego rodzina.

Wśród powodów wyjazdu chłopów ze Śląska do Ameryki była również chęć uniknięcia służby w wojsku pruskim. No i proszę. Osiedlali się tu w 1854, 1855, 56, 57, 58, a już w lutym 1861 roku Teksas, do niedawna jeszcze będący niepodległym państwem, zdecydował większością głosów o ponownym odłączeniu się od Stanów Zjednoczonych wraz z innymi stanami południowymi. W styczniu 1862 ogłoszono, że wszyscy mężczyźni w wieku od 17 do 50 lat podlegają obowiązkowej służbie wojskowej. Do miejscowości zamieszkanych przez Polanderów (tak nazywano tu polskich Ślązaków) przybyły komisje wojskowe.

Trudno się dziwić, że chętnie na tę wojnę to oni nie szli. Dopiero co przybyli do tego dziwnego kraju. Ledwo co liznęli języka amerykańskiego, więc niewiele rozumieli. Niewolników żaden nie miał. A cała ta sprawa była im bardziej jeszcze obca niż wojna na Krymie, która przyczyniła się do ich emigracji.

Unikali poboru, jak mogli. Niektórzy dezerterowali. Niektórzy niechętni metodom poboru, na ochotnika wstępowali do jankesów. Za wstąpienie na ochotnika można było dostać pieniądze, więc zdarzało się, że znów dezerterowali i wstępowali ponownie do innego oddziału.

Po stronie Konfederatów walczyła kompania pod nazwą Panna Maria Greys. Walczył w niej m.in. Piotr Kiolbassa, niejaki Rzeppa i Walenty Polak.

W skład kompanii Panna Maria Greys wchodziło 46 żołnierzy. Walczyli z Indianami, którzy napadali tak na jankesów jak na południowców. Walczyli też z oddziałami zbuntowanych Meksykanów. A w końcu kompania weszła w skład 6. Pułku Piechoty Teksaskiej oraz 24 Pułku Kawalerii, które skierowane zostały do obrony fortu Arkansas.

Piotr Kiołbassa miał 28 lat, kiedy wzięto go do konfederackiego wojska. Jeździł konno i umiał grać na trąbce. Został więc trębaczem w kompanii konnej. Posiadał konia o wartości 150 dolarów. Wraz z kompanią trafił do El Dorado, gdzie rozkazem dowództwa wraz z innymi Ślązakami musiał oddać swojego konia na rzecz innych pułków. Jako szwadron pieszy dotarli do fortu, gdzie gromadzono wojska w celu obrony przed armią Unii.

9 stycznia 1863 roku, kiedy w dalekiej Polsce szykowano Powstanie Styczniowe, w Arkansas rozległ się krzyk:

Chłopy! Jankesy jadą!

Jankeski pułkownik Wilke kazał swoim żołnierzom strzelać przeciwnikom w kolana.

Ślązakom oraz wszystkim innym oddziałom w armii konfederackiej natomiast zapowiedziano, że Arkansas, jak Alamo, będzie bronione do śmierci.

- Utrzymamy fort, albo wszyscy zginiemy w tych okopach - zapowiedział im generał Churchill.

A w Pannie Marii, w Cestohowie czekały śląskie żony z mnóstwem dzieci i pola do obrobienia, i krowy do dojenia.

Jankesi dwukrotnie nacierali na okopy i dwukrotnie wycofywali się, zostawiając za sobą ziemię usłaną trupami jankeskich żołnierzy. Wiadomo było jednak, że, jeśli nie zdarzy się cud, zwycięstwo Unii jest tylko kwestią czasu. Przewaga liczebna oddziałów Północy była zbyt duża.

Po drugim nieudanym natarciu jankeskim, w szeregach konfederatów zapanowało zamieszanie. Jeden z dowódców przez lornetkę dostrzegł,że w okopach bronionych przez Polanderów, czyli naszych Ślązaków, pojawiły się białe flagi. Natychmiast wysłał gońca z poleceniem, żeby białe flagi zdjąć, ale było za późno. Jankesi też już to zobaczyli i zdążyli zająć okopy. Wśród pozostałych oddziałów konfederackich panowała konsternacja. Co robić? Jedni uznali to za sygnał do całkowitej kapitulacji, inni czekali zdumieni. W okopach śląskich natomiast rozlegaly się przyjazne okrzyki. Okazało się, że po obu stronach są Polanderzy, czyli Ślązacy, którzy włąśnie serdecznie się witają. Korzystając z wywołanego tym zamieszania, major wojsk Unii w skrwawionym mundurze podjechał do linii okopów konfederackich, zsiadł z konia i powiedział: - Podajcie mi ręce, chłopcy. Dobrzy z was żołnierze.

W efekcie żaden strzał więcej już nie padł. Fort Arkansas skapitulował w amtosferze radosnej ulgi.

Najprawdopodobniej prowodyrem tego wszystkiego, który wywiesił pierwszą białą flagę był Piotr Kiołbassa.

Zsledwie ponad tydzień potem Piotr oraz jego polscy i niemieccy koledzy zostali zwolnieni z niewoli, jako zmuszeni siłą do służby Konfederatom. Piotr od razu wstąpił na ochotnika do kawalerii jankeskiej, gdzie niedługo potem spotkał się z krewniakiem, Ignacym Kiołbassą. Piotr brał udział w kilku dużych bitwach, był waleczny i awansował. A że Ślązak, więc przydzielono mu czarnych. W 1865 mianowano go dowódcą szwadronu w 6. Pułku Murzyńskiej Kawalerii Stanów Zjednoczonych.

W bitwach spotykali swoich ziomków, albo i członków rodzin służących po drugiej stronie.

Aleksander Dziuk z Panny Marii do końca wojny walczył w szeregach konfederatów.

"Żywiono nas źle, a uzbrojeni byliśmy w stare flinty - wspomina. - Kiedy powróciłem pod rodzinną strzechę, matka nie poznała mię.

Jeszcze lata potem sędziwi weterani wojny secesyjnej, jak Kiolbassa, Dziuk, czy Marcin Dugi, nierzadko służący w przeciwnych armiach, siadali na ławeczce w barze u Snogi i wspominali przygody wojenne i jak dawano wiadro wody i kolbę kukurydzy dziennie. Jedni i drudzy koniec wojny uznawali za akt boskiego miłosierdzia.

- Aż nareszcie Bóg się zlitował nad nami, konfederacja tutejsza przegrała - kończyli rozmowę.

Takie głosy z ziemi na cmentarzu w Cestohowie.

2015-05-11 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1326410
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała