arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - styczeń 2016

Komentarzy (2)

Po

  

Dawno nie pisałem. Dawno nie.

Pojemniczek z pisaniem musiał się trochę napełnić.

Tylko do pewnego stopnia wiem, skąd on i czym się napełnia.

Bardzo dużo mi dała praca nad Y. Mam wrażenie, że przeskoczyłem dzięki niej rok wyżej w tych nieustających studiach z pisania. Pod koniec pracy, na ostatnich próbach, kiedy już się wszystko właściwie złożyło, oprócz zwykłego strachu przed porodem i konfrontacją ze światem, pierwszy raz tak mocno przyszła myśl, że w zasadzie wszystko mi jedno, co powiedzą, napiszą. Wiem, że weszliśmy z Pawłem na jakiś nowy level. O jakim mi się nie śniło. Dziwny. Na jakąś nową planetę. Cóż, być może należy być ostrożnym z takimi poczuciami.

Bankiet w Capitolu, moi państwo! Full wypas. Jaka to jest szkoda chodzić między tymi pysznościami i nie mieć w ogóle apetytu, co więcej, nie móc nic przełknąć. Z nerwów, ze zmęczenia, z opadnięcia emocji, nie wiem z czego. Tylko wino. Długa rozmowa przy stoliku technicznych. Wino, dużo wina. Goście z Białorusi. Labirynty Capitolowe. Jako ostatni, przed świtem wychodziliśmy z Pawłem i Beatą.

I od razu do Torunia, na ostatnie próby "Nieskończonej historii". Przywrócono w Toruniu pełną nazwę radia, więc Radio Maryja. Aniela Dąbek z Wiktorią Dworniczek maszerują do Kościoła Opatrzności Bożej. Dużo wypadło. Ścisła, muzyczna forma. Karol Nepelski skomponował. Piękna muzyka. Aktorzy śpiewają. I tak, jak we Wrocławiu tak i tu do ostatniego dnia pisałem, poprawiałem sceny. Tylko tu już te ostatnie poprawki nie weszły. Dużo intensywnych rozmów. Wnętrza teatru podobne jak w Bielsku. Z podobnego czasu chyba.Starsi ludzie koło mnie. Po pierwszym monologu pan utyskuje, że nic nie rozumie. Przy przebudzeniach zaczął słuchać, ulga. Poszło! Kwiaty. Podobno nie umiem wychodzić do ukłonów. Wszyscy strasznie zmęczeni. Śpiew, ruch, piłowanie scen do ostatniej chwili. Próby do późnej nocy. Uciekam z bankietu na samym początku. Dobry Toruń. Dobrze było. Zawsze ten Toruń był, no. A jednak dobry. Gosia Warsicka, wschodząca gwiazda reżyserii, tak bym rzekł.

Ja wiem, to zawsze tak brzmi, że wszystko super. No ale to naprawdę ma coś wspólnego z porodem. Jak nie przeżywać? Nie cieszyć się? Jak nieodmiennie nie wpadać w poporodową melancholię?

Wczoraj, kiedy Jasia odwiozłem na konie, czekałem na niego godzinę w zimowym słońcu. Czytałem Naruszewicza "Hymn do Słońca" i książkę, co ją sobie sprowadziłem z entuzjazmem pt. "Czytając Naruszewicza. Intepretacje". Rany, jaka to przyjemność! Pomyślałem, że kiedy studiowałem tę polonistykę, to wtedy to nie było przyjemne. No było czasami, ale nie tak, inaczej. A teraz te studia chyba owocują po latach, bo nie wiem. Czytam teoretycznoliteracki tekst intepretujący XVIII-wieczny poemat dworskiego poety, biskupa i czuję taką rozlewającą się od mózgu po całym ciele radość i błogość i połączenie z tym Słońcem blado świecącym, ale z dnia na dzień coraz dłużej już, coraz dłużej.

Czterdzieści pięć lat skończę w tym roku. Przedziwne! A ciągle, jakby się nowe otwierało przede mną, i nowe, i nowe.

2016-01-25 | Dodaj komentarz
babcia
2016-01-25 14:56:52
Z tą poporodową melancholią to bym uważała
arturpalyga
2016-01-25 23:05:27
Żeby co?
Komentarzy (1)

7 dni przed Y

  

A jednak czytaliśmy. Już myślałem, że w tym roku nie. Bo nic nie zorganizowałem. A jednak sylwestrowy Teatr Tekstu odbył się. W Kozach. Skserowałem tylko tekst. Przyjechałem z prób z Wrocławia 31 grudnia po 15.00, po czym wybyłem zdobywać ryzę papieru, żeby skserować sztukę Csaby Szekelego na wieczór.

Dwunastka nas była. Plus pies. U Jarka F. w domu. Ku pamięci zapisuję.

W domu dziś około czwartej.

Nie miałem jeszcze takiego przełomu roku. A to przez zbieg dwóch premier obok siebie.

Próby do Y we wrocławskim Capitolu przerwane zostały tylko na święta i na dziś. Jutro od rana znów. Bez dnia przerwy. Do 8 stycznia, wtedy premiera. A stamtąd prosto do Torunia na ostatnie próby "Nieskończonej historii".

A zaraz potem trzeba się brać za bieżeńców i Białystok. A potem, wygląda na to, że jednak film.

Broniłem się przed filmem. To nie mój świat, nie mój świat. Nie skorzystałem z propozycji pisania serialu dla Jedynki. Nie pociągnąlem sprawy ze scenariuszem dla producentki "Pitbula". Z jednej strony, w oczywisty sposób, kusiło. Z drugiej strony, no jakoś jednak nie. Nie czuję. Nie umiem. Nie ciągnie. Zresztą, szczerze mówiąc, nie jestem fanem filmów. W większości ich oglądanie wydaje mi się jakąś koszmarną stratą dużych ilości czasu. Jasne, są wyjątki. Nowe "Gwiezdne wojny" na tak. Z synem przyjemnie obejrzeć. Scenę, jak ta, kiedy Han Solo po 30 latach wchodzi do Sokoła Milenium i otrzepuje pajęczyny, sam chętnie bym napisał...

No zobaczymy.

Tymczasem w pierwszy dzień 2016 odkryłem tekst Jacka Kopcińskiego w miesięczniku "Teatr" z dużymi fragmentami, które chciałbym sobie tutaj zachować, więc przeklejam:

Czy pojedyncze inscenizacje realizowane głównie w offowych teatrach i niekiedy wysyłane na zagraniczne eventy mogą sprawić, że teksty nawet bardzo zdolnej autorki zaczną kształtować naszą zbiorową wyobraźnię? Nie mogą, co świetnie wyczuwał Artur Pałyga, który włączył się do dyskusji i opublikował na stronie e-teatru otwarty list do Sikorskiej-Miszczuk Więcej pokory! Trwając w sprzeczności pomiędzy zgodą na status teatralnego wyrobnika pióra a marzeniem o sile i autorytecie pisarza, Pałyga postanowił posłużyć się ironią: „Droga koleżanko! – napisał – Wcześniej czy później musisz pogodzić się z faktem, że nigdy nie będziesz Sławomirem Mrożkiem. Ani Różewiczem. Ani Gombrowiczem. Ani Iwaszkiewiczem, Iredyńskim, czy Żurkiem. Przed nami było Wielkie Pokolenie. Był Repertuar, były Teksty. Poruszano wielkie problemy moralne, egzystencjalne, konflikty na linii Bóg-Człowiek, a nie człowiek-wiewiórka. Dramatopisarz miał godność. Znaczył wiele. Byli Reżyserzy. Był Kantor, Grotowski. Wielcy Reformatorzy Teatru”. Rysując obraz degradacji polskiego dramatu współczesnego, Pałyga nawiązywał oczywiście do sztuki Sikorskiej-Miszczuk Śmierć Człowieka-Wiewiórki. „Być może tak jest – pisał dalej – że nadeszło pokolenie puste, miałkie, bez wyrazu. Geny się zepsuły. Tamci płonęli ogniem tak mocnym, żywym, że po nich knot tylko. Jesteśmy zepsuci, niedorobieni, jałowi. Piszemy na zlecenie, piszemy jeden tekst za drugim, piszemy na zamówienie, pracujemy jak Szekspir, jak Lope de Vega, jak wielu, wielu, wielu przed Mrożkiem, Różewiczem, Iredyńskim, z tą różnicą, że nie jesteśmy Szekspirami, Lopami de Vega. Oni płodzili obficie, my produkujemy za dużo” Mechanizm zastosowanej przez niego ironii był czytelny: pozornie wywyższyć tych, których nam przeciwstawiono – autorów dawnych i zarazem pozornie poniżyć samych siebie – autorów współczesnych. Jak tancerz mecenasa Kraykowskiego, który w znanym opowiadaniu Gombrowicza nadstawiał pokornie pleców, by w efekcie skompromitować swojego prześladowcę, a nawet doprowadzić do jego śmierci. Pałyga zwracał się do Sikorskiej-Miszczuk, ale równie dobrze mógłby ten list zaadresować do samego siebie – wówczas autora kilkunastu tekstów dramatycznych napisanych na zamówienie konkretnych teatrów i na użytek konkretnych reżyserów. Solidaryzował się więc z koleżanką po piórze, która upomniała się o wyższe honoraria, w istocie jednak bronił swojej pozycji autora, który przecież napisał teksty do znanych spektakli Talarczyka (Żyd, Testament Teodora Sixta – oba wymienione w ankiecie „Teatru”), Passiniego (Wszystkie rodzaje śmierci) czy Klaty (Szwoleżerowie). Jednocześnie drwił z opinii tych, którzy twierdzą, że dzisiejsza publiczność jest słabiej wyedukowana niż ta dawniejsza, w związku z czym łatwiej jej wmówić wartość tandetnych spektakli. Publiczność ta jest wyedukowana inaczej, inną wartość mają też nowe spektakle – sugerował i jawnie podważał mechanizm mitologizacji twórczości swoich poprzedników. Wyliczając ich nazwiska i pisząc wielkimi literami takie słowa jak „Repertuar” czy „Teksty”, ośmieszał współczesnego Pimkę, choć jednocześnie zupełnie otwarcie przyznawał się do fascynacji Słowackim… czyli dramatopisarzami powojennymi. W suplemencie do listu, tekście dopisanym nieco później, wyznawał: „Bo przecież człowiek czasami się zapędza w tym. W tej ironii. Przecież ja tego Mrożka. Ten Mrożek. A Różewicz! Kiedyś. Kurczę! Różewicz. Iwaszko tak sobie, jeśli chodzi o dramaty, za to opowiadania spijałem mu z kartek. Oranżada! Panny z Wilka. Innych kilka. To było olśniewające. […]”. Czy to samo można było powiedzieć o ówczesnych tekstach Pałygi? Raczej nie, dlatego przy okazji pewnej dyskusji nazwałem je utworami „dramatopodobnymi”, co autor podchwycił, ironicznie skomentował i rozwinął: „No bo te postacie, które lepię, też tak mają. Że mają życiopodobne trwanie. Że biorą udział w sytuacjopodobnych ustawkach. Prowadzą dialogopodobne wymiany zdań ”7. Słowem – że nie są ludźmi, ale wiewiórkami… Mówiąc „dramatopodobne”, nie miałem jednak na myśli statusu postaci, kształtu aranżowanych przez nie sytuacji czy stylu komunikacji – ich nieautentyczność była przecież przedmiotem namysłu i twórczości wielu powojennych dramaturgów, z Różewiczem na czele. Chodziło mi raczej o głębię, skomplikowanie, a zwłaszcza oryginalność kreacji artystycznej, jaką może być dramat. Autor Szwoleżerów doskonale o tym wiedział i wkrótce ogłosił zupełnie nowe utwory, radykalnie różne od tych, które pisał na zamówienie. Na własnych zasadach Za oknem była wiosna 2011, Pałyga polemizował ironicznie z Majchrowskim, broniąc swojej zbyt dużej, sezonowej produkcji, utrzymanej w konwencji dramatycznego reportażu na temat – a to polskiego antysemityzmu, a to turystyki dalekowschodniej, a to akcji wojskowych w Iraku czy wyścigów żużlowych w Bydgoszczy. Tymczasem dokładnie za rok w Teatrze Powszechnym w Warszawie miała się odbyć premiera jego Nieskończonej historii, tekstu utrzymanego w zaskakującej poetyce ulicznego oratorium, w którym wspólnota mieszkańców zwykłej kamienicy tworzy prawdziwy kosmos ludzkich spraw – tych codziennych i tych ostatecznych. Sztuka zachwyciła Piotra Cieplaka, a wyreżyserowane przez niego przedstawienie nie tylko podbiło serca widzów, ale też wygrało konkurencję z najlepszymi spektaklami sezonu i z pewnością przejdzie do historii polskiego teatru. Niemal równolegle premiera dłuższej wersji Nieskończonej historii w reżyserii Uli Kijak odbyła się też w Zabrzu, i choć było to przedstawienie mniejszej rangi, po raz pierwszy od lat mieliśmy okazję obejrzeć dwie różne interpretacje nowego dramatu. Dwa lata później na gdyński konkurs Pałyga przysłał jeszcze bardziej oryginalny tekst W środku słońca gromadzi się popiół, może najbardziej radykalny, jeśli chodzi o językową i tekstową kompozycję współczesny dramat polski. Piekielnie trudny, ale fascynujący tekst jak poetyckie kłącze o (bez)sensie cierpienia zdobył główną nagrodę i dość szybko doczekał się dwóch realizacji – zagłuszającej, niestety, sensy utworu (w Starym Teatrze) i uwalniającej je w sposób teatralnie odkrywczy (we Wrocławskim Teatrze Lalek). Myślę, że po spektaklu Piotra Cieplaka i Agaty Kucińskiej (ale też Kijak i Farugi) trudniej byłoby autorowi Dramatopisarek dekady zignorować nowy dramat. Nie wykluczam zarazem, że to właśnie krótka wypowiedź Majchrowskiego była jednym z impulsów, które zachęciły Pałygę do zmierzenia się na wyłącznie własnych zasadach i przeciwko kulturze eventu z pociągającą go problematyką śmierci, cierpienia, sensu i absurdu życia, możliwości przekroczenia granic ludzkiej egzystencji i rozumu. A także zaryzykowania pisania do szuflady w czasach drapieżnego kapitalizmu, z dziećmi i kredytem na karku… Dopiero jako autor Nieskończonej historii i W środku słońca… Pałyga stawał się prawdziwym pisarzem, choć przecież nie zarzucił pisania na zamówienie. Chyba jednak ambitniej zaczął podchodzić do zleceń, o czym świadczy ciekawy, niejednoznaczny tekst napisany dla Pawła Passiniego do spektaklu Morrison/Śmiercisyn z 2013 roku.

Jednak nie, panie Jacku. To nie wypowiedź Majchrowskiego była impulsem. W najmniejszy nawet sposób, nie. Ale przyznam, że był tekst, który stał się takim impulsem. Nie pamiętam czyj. Miał autorkę, nie autora. Nie pamiętam niestety jej nazwiska. Tekst opublikowano na czołówce e-teatru długo przed wypowiedzią Majchrowskiego. Mówił o tym, że Mickiewicz, Słowacki, Krasiński pisali dramaty, wydawało się, niemożliwe do wystawienia. Pozornie niesceniczne. I że to dopiero było wyzwanie. To było ciekawe. A dziś nikt tak nie próbuje w Polsce - pisała autorka. Ten tekst zasiał coś, co zaowocowało "Nieskończoną historią" w jej obecnej formie.

2016-01-02 | Dodaj komentarz
Gertruda
2016-01-09 18:50:10
W takim razie więcej niewystawialnych tekstów w nowym roku! I radości! Może uda mi się wpaść na Y. Ciekawa jestem twoich refleksji popremierowych.

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1326390
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała