arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - październik 2016

Komentarzy (0)

Jeden Maja Jeden

  

Niedokończone pomysły, projekty, opowieści, czy wręcz ledwo co zaczęte. Sporo ich na tym blogu. Jednym z nich jest plan miasta. Stanęło na ulicy 1 Maja, ponieważ uświadomienie sobie ogromu rzeczy, które należałoby tutaj zaznaczyć, sparaliżowało cały projekt. Kuszącym wyjściem było potraktowanie całości skrajnie pobieżnie, no trudno, nie chodzi o życiorys. Taka pobieżność ledwie tykająca wszystkiego, co się wiąże z tą ulicą, byłaby jak wierzchołek góry. Potem jednak podzieliłem sobie tę ulicę na części, potem części na mniejsze części, potem po numerze, budynek po budynku i miejsce po miejscu, potem pomyślałem, że wewnątrz budynków też możnaby wydzielić części, które bardzo różnie czasem i bardzo co innego znaczą na tej mapie. I wtedy znów mnie wziął paraliż. Znów ogrom.

1 Maja 1 to główny życiowy węzeł, arteria. Stąd rozchodzą się inne. Teatr. Załatwmy ten paraliż, ten ogrom kilkoma obrazkami, które spełnią rolę symbolicznych, więcej się na planie nie zmieści.

Placyk przed. Fontanna. Pamiętam, jak przechodzi koło niej korowód z Banialuki. Jest rozpoczęcie festiwalu lalek. Jeden z aktorów, w błyszczącym niebieskim kostiumie, sprawnie jak akrobata wspina się na fontannę i staje na niej, jak posąg.

Gabloty ze zdjęciami na ścianie teatru wzdłuż 1 Maja. Szkoda mi było, jak zniknęły.

Knajpa Smolika, godziny tam spędzone, na zewnątrz przy stolikach do późnej nocy. Poniżej tory. W czasie licealnym zeszliśmy tam do torów do tunelu, z maskami przeciwgazowymi zabranymi z lekcji przysposobienia obronnego.

We wnętrzu na ten plan nanoszę tylko dwa obrazki. Pierwsza wizyta w teatrze. Z rodzicami. "Zemsta" Fredry. Dziecięciem byłem. Mieliśmy pierwszy balkon. Pamiętam zapach, czerwień, niezwykłość, mocium Panie.

A drugi obrazek to kiedy stoję na scenie po premierze "Testamentu Teodora Sixta" z aktorami, z Robertem, z Krzyśkiem i Robert szepcze, co mam robić. Że trzeba podejść, że teraz się ukłonić. I to stanie w światłach i ogarnięcie wzrokiem całej widowni, wszystkich ludzi, jaka ona malutka ze sceny. I patrzę na miejsce na pierwszym balkonie, gdzie siedziałem wtedy z rodzicami na "Zemście". Ze sobą samym wymieniam spojrzenia.

Tyle. Plan musi być oszczędny, lakoniczny. Choć nie! Nie mogę nie umieścić Teatru Tekstu, no ej! Tyle godzin przeczytanych, przegadanych w sali prób, w klubiku, tyle myśli, dyskusji! Na Teatrze Tekstu pierwszy raz czytany był "Żyd", "Tato", "W środku słońca". Pamiętam pierwsze spotkanie Teatru Tekstu w Teatrze Polskim. To musiał być listopad, początek, bo nieprzypadkowo czytaliśmy "Dziady". Przyszło mnóstwo ludzi. Kserowałem, kserowałem, brakowało papieru, brakowało czasu. Sto ról, sto postaci. Janusz Legoń czytał Konrada i improwizacje.Czytaliśmy w bufecie, skończyliśmy późno w nocy. To było coś! Ale też kiedy czytaliśmy "Fausta" przez trzy kolejne spotkania, czyli sześć tygodni, była garstka osób, to też było coś!

Szczyt góry. Wierzchołek. Jak na plan, wystarczy.

Dziwny ten adres tak na marginesie, 1 Maja 1, kiedy się pomyśli, czym jest Maja.

2016-10-30 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (1)

Po

  

Poszło. Udało się. Teatr Ludowy przyjął życzliwie. Nowohucka Volskbhune.

Wjeżdżam do tej Nowej Huty i same dobre skojarzenia. Kiedyś nie spodziewałbym się. Zresztą to bardzo przyjemna dzielnica się zrobiła, pełna zieleni, spokojna. Teatr Ludowy jest na osiedlu Teatralnym, jak należy.

Tekst jeszcze do robienia. Nieporozwijany, dziurawy, postaci niezrobione. Ale dobrej myśli!

Padnięty tak, że nie chce mi się spać. Chyba już trzecią noc, nie wiem. O szóstej wstanie J. do szkoły, zrobiłem mu kanapki, o siódmej - M. i idziemy do przedszkola. Dziś myślałem, że w samochodzie z powrotem drzemka, kiedy energia, adrenalina zejdzie. Ale nie. Trzy i pół godziny z Krakowa do Bielska!!! Bo nie chciałem znów na autostradę przez Tychy bulić dwie dychy, w dwie strony - cztery dychy za dojazd do pracy plus paliwo, bez przesady - pomyślałem. I utknąłem w Barwałdzie Średnim. Żadnych ostrzeżeń, żadnych znaków, nic. Zamknięty przejazd. Robią tory. Tory rozkręcone. Ale sznur aut stoi, nikt nic nie wie. Jeden od drugiego się dowiadujemy. Kiedy zrobią? Może za trzy godziny. Żaden objazd niewyznaczony, nic. Masę aut krąży wiejskimi uliczkami - Stanisław Górny, Stanisław Dolny, kurcze, znów Kalwaria, jeździmy w kółko, szlag! Wszyscy na gpsach i nic nie pomaga. Wreszcie przez jakiś ciemny las, obok rozjeżdżonej sarny z bebechami na wierzchu, i obok sarny żywej krążącej w pobliżu, jedziemy kawalkadą, obok jakiejś staruszki zakutanej w chustę, zdziwionej, że jak żyje nie widziała tylu samochodów naraz!

Trzy i pół godziny. Nie pierwszy raz. Niech mi ktoś jeszcze kiedyś powie, że z Krakowa do Bielska tyle samo się jedzie co z Katowic. Wszystkiego najlepszego mu życzę! Kląłem strasznie po drodze. Strasznie!

Po drodze telefon od Pawła w sprawie "Dybuka" w Bielsku (- Co jesteś taki zmarnowany?), telefon od Marcina w sprawie "Czarownic" w Lublinie (- Piszesz?) , telefon od p. Elżbiety w sprawie przekładu "Nieskończonej" na ang.

W domu kolację dzieciom zrobić, obejrzeć wspólnie myszkę Miki z 1932 r., wykąpać M., pokłócić się z J., poczytać M. do snu, pograć w szachy z kompem, obejrzeć kawałek "Ben Hura" z 1925, wspaniała scena wyścigu rydwanów!, pograć kapkę na klawiszach, poczytać kawałek ostatniego Prousta, nic już dziś nie pisać, odnotować tylko tu, że był taki dzień, wtorek, 25 października, trochę słońce, trochę deszcz. Żyłem wtedy.

2016-10-26 | Dodaj komentarz
siostra
2016-10-29 12:51:09
polecam :) drogę przed Andrychowem w stronę Zatora i na Kraków :):)i życzę mniej korków :) pozdrawiam !
Komentarzy (0)

Drogi pamiętniczku...

  

Koniec etapu. Jutro o 11.00 pierwsza próba czytana w Teatrze Ludowym w Nowej Hucie pod nową dyrekcją Małgorzaty Bogajewskiej. Powinienem iść spać, być przytomnym, czujnym. Ale już nie mogę tak po prostu iść spać, nie umiem.

To była kumulacja!

Ponad tydzień temu miałem dwa czytania nowych rzeczy naraz. Podwójne narodziny. Tego samego dnia. W piątek. W Teatrze Śląskim w Katowicach o 19.00 - "Muzułmanie" pod nadanym przez teatr tytułem "Wściekłość". O 19.30 w Teatrze Powszechnym w Warszawie - "Przywitajcie go! Przecież już wiecie jak!" - rzecz o uchodźcach polskich w Iranie.

A jeszcze tydzień przedtem w Komunie Warszawa z cyklu Mikroteatr - Marcin Liber robił moje przemówienie Hitlera ocenzurowane w Katowicach w Muzeum Śląskim.

Jednocześnie rodzi się w Śląskim dada-spektakl czyli Pałygi debiut reżyserski.

No i ostatnim z tej kumulacji wydarzeniem jest jutrzejsza próba, czyli tekst dla Gosi Bogajewskiej, czyli "Rewizor. Będzie wojna!".

Aaaa!!!

Dużo czytania, czytania, czytania. Doba rozregulowana całkowicie. Masę czynności dodatkowych, żeby nie zwariować i żeby też ładować, ładować te akumulatory.

Ciagłe poczucie w trakcie, że to mierne, mierne, że gdybym zamieszkal na pół roku na wyspie bezludnej, bez internetu i bez łączności, to by to inaczej wyglądało. Pod warunkiem, że nie musiałbym polować.

Ale pewnie to złudzenie. Komfort rozleniwia. Organizm nie produkuje w komforcie adrenaliny. Mózg gorzej pracuje.

A tak - na pełnych obrotach! I strach, strach, adrenalina, napięcie, że się nie wyrobię, że nie wiem, że już, że cholera jasna!

Twardoch mówi, że "Króla" wyjechał pisać nad morze, na, nie wiem, dwa miesiące, trzy? I że codziennie dziesięć godzin dziennie. Boże! - myślę sobie. - Gdybym ja tak mógł, to ciekawe co by z tego wyszło! A zaraz potem myślę sobie: - Ej, jasne! Z tych dziesięciu godzin Twardocha, dwie patrzyłbyś w morze, trzy - robiłbyś czynności wstępne, dwie - czytałbyś coś, godzina na posiłki i piwo, półtorej godziny na gapienie się w migający kursor i zostałoby pełne, efektywne pół godziny pisania.

Ostatnio rozmowa w radiu RDC:

- Panie Arturze, to pana pierwsza sztuka?

- Nie. Chyba trzydziesta piąta.

- Co pan powie!

No piszę, piszę. Robię jak ślimak ślad za sobą.

Sam z dziećmi nie wiem już który dzień. Chyba siódmy. B. wyjechała. Ciągle ja wyjeżdżam, więc ma pełne prawo, gdzie chce i kiedy chce, spoko.

Więc siedzę, piszę do czwartej, piątej, robię kanapki do szkoły dla Jaśka. Jasiek wstaje o szóstej, a Mikołaj o siódmej i zasuwamy do przedszkola. W sumie człowiek nie potrzebuje tak dużo snu, jak mówią. Już zresztą chyba nie umiem zasypiać normalnie, dopiero jak mnie powali.

Akurat się Miko rozchorował, ale daliśmy radę. Z bezcenną pomocą babć. Nie wiem, jak ogarniają ci wyjechani, bez babć.

Spotkania ze znajomymi na placach zabaw. Dzieci się bawią, a my gadamy, wspominamy, planujemy.

Ostatnio w Cygańskim na placyku z Anitą J., wczoraj przy Gemini - Miron z LO IV, były przewodniczący szkoły. Powspominaliśmy "Alert", Leidgensową, woźnego Kazia, dyr. Jakubca i in.

Zaczynam mieć Alzheimera. Nie poznaję ludzi. Jak kolejny raz ktoś się uśmiecha do mnie, kiwa głową, mówi "Cześć!" etc. to już nie pytam, skąd się znamy. To bez sensu i wprawia w zakłopotanie. Odśmiecham się, odkiwuję, odcześciwam, jakby nigdy nic. Coraz częściej tak.

Na grudzień bilety lotnicze już kupione do Iranu. Jedziemy robić teatr z Persami.

Ach! Lipa była wspaniała! Irena Edelman zaprosiła mnie do poprowadzenia dyskusji z młodymi Lipowiczami. Wymyśliliśmy temat: "Po co nam literatura?" Na scenę weszło ich z dziesięciu i więcej, żeby gadać. Gadaliśmy ponad godzinę. Tematem naszych dorosłych rozmów już po debacie było: Jak ci młodzi mądrze gadają!!! Jacy są odważni! Jacy wygadani! No myśmy tacy nie byli!

I warsztaty poprowadziłem z nimi potem. Bardzo, bardzo fajnie. Niezwykła ta "Lipa". I że już tyle lat. Dzięki Irenie i Janowi Pichecie - dwie postaci dla tego miasta niesłychanie ważne.

W czytaniu - ostatni tom Prousta. Wszystkie wątki z poprzednich tomów powracają. Domyka się. Wybucha wielka wojna. Jak jutro u Bogajewskiej.

Starą kaszankę dałem do miski dla kotów, co tu przychodzą. Trzy sroki wspólnie i w porozumieniu wydobyły tę kaszankę z miski, przeniosły na ziemię, na mój widok w oknie pierzchły. Wróciły potem i podzieliły ją między siebie do ostatniego okruszka. Koty obejdą się smakiem.

"Wołyń" Smarzowskiego. Patrzyłem na Michalinę Łabacz i widziałem moją babcię Anielę, która tyle samo wtedy miała lat, jak uciekała przez te same lasy.

Piwo trzeba wypić i iść spać przed próbą.

Znów będzie, że żyjący autor przyjechał, a wiadomo, dobry autor to martwy autor. Każdy inny zawsze będzie podejrzany.

2016-10-25 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1326373
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała