arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - marzec 2016

Komentarzy (2)

Rozsypane

  

Zapamiętałem z Levi-Straussa, że podstawową właściwością umysłu ludzkiego, zaobserwowaną i zanalizowaną przez niego na odległych wyspach, w kulturach zbieracko-łowieckich, jest porządkowanie. Nie tylko porządkowanie przestrzeni wokół siebie, ale i porządkowanie świata poprzez nazywanie go, klasyfikowanie, rytualizowanie, porządkowanie czasu kalendarzem, powtarzającymi się cyklami i świętami. Więc wytwarzanie kultury. Właściwość umysłu. Podstawowa funkcja myślenia. Ciągła rywalizacja z nieuchronną entropią, z postępującym rozkładem wszystkiego, co znamy, z erozją, z rozsypywaniem się tych nieustannie stawianych karcianych budowli.

Zapomnieliśmy dzisiaj, że jest śmigus dyngus. Na chwilę się przypomniało w teatrze, w "Banialuce", na "Smoku Bonawenturze" (Smok Awantura - mówi Mikołajek), gdy zostaliśmy pryśnięci wodą ze sceny. Po spektaklu Mikołaj opowiada, jak to było, kiedy był w brzuchu u mamy. Że wulkany pękały.

Dużo pisania. Dużo pracy. Kończę "Uciekinierów" dla Białegostoku. Piszę dla supergrupy męskiej Teatru Śląskiego przeróbkę "Wściekłych psów" Tarantino.

Nie wiem, dlaczego, atakują mnie z siłą szarańczy, wszystkie przeżyte lata. Wciskają się obrazy, wspomnienia, sentymenty. Jakby coś się zmieniło. Jakbym przeszedł jakiś próg, za którym już mogą, a przed którym nie mogły się jeszcze narzucać. "Alert", zdjęcia z "Alertu", które Pyton wrzuca na fejsie. "Heliotrop", "Klatka", piwnica pod Widokiem, wyjazd na teatry do Jeleniej, Jarocin raz, drugi i trzeci, wakacje w Gdańsku w 89 z ludźmi z piwnicy, Autyzm.

Gdyby człowiek wiedział, że wszystko, co robi, każde słowo, które powie i które usłyszy, może wracać potem do niego przez całe życie, byłby chyba ostrożniejszy.

Choć też łatwo i chętnie powtarza się za Piaff: Niczego nie żałuję.

Siedząc z Mikołajem na sztuce w Banialuce, wymyśliłem sztukę dla dzieci. O muchach. Musza Banda, jak Dzika Banda. Koniecznie z jedzeniem kupy. Ale potem z przejściem w cudowność muszych skrzydełek i pająkowych pajęczyn, i w western, ale inaczej. Wszystko się układa w głowie, wyświetla, wszystko wiadomo, od początku do końca, jakby ktoś wyświetlił nagle w tej głowie właśnie nie film, tylko coś innego, coś więcej, bo z nastrojami, z głębią, z hiperprzestrzenią. I teraz tylko to szybko przepisać z tego nie filmu, zanim się rozwieje. Jak sen. Tak się wydaje. A potem jest brnięcie, rzeźbienie i czasami lot.

Komentarz B., pracownika IPN, że przez lata nie dowierzał tym wszystkim opowieściom o antysemityzmie w Polsce, i nagle wyszła sprawa z uchodźcami i ze stosunkiem do nich, z tymi wszystkimi wypowiedziami, określeniami, daleko posuniętą wrogością i strachem, strachem, strachem. I mu się potwierdziło. Że to tak właśnie było, jak jest. Zaskoczył mnie ten komentarz, bo nie spodziewałem się takiego po B.

Być może coś pęka. Coś się zmienia. Nieodwracalnie, jak zawsze.

Zastanawiam się, jaka w tym wszystkim jest rola prasy, mediów, wpływowych komentatorów.

Pamiętam, jak czytaliśmy "Strach" Grossa na kawiarni filozoficznej. Przywiozłem wydruk z pdfa z Nasutowa, jeszcze przed wydaniem tej książki. Jeszcze zanim poszło w media, że taka książka będzie. Pamiętam z grubsza opinie dyskutujących i jakąś wspólną nas wszystkich, wspólną z Grossem niezgodę na opisywane przez niego rzeczy. A potem się zaczęła sieczka w mediach, wszystkie te głośne opinie. I z pewnym zdumieniem wówczas usłyszałem, że niektórzy spośród tych, którzy dyskutowali wtedy o tej książce na kawiarni, o 180 stopni zmienili swoje opinie. I zradykalizowali.Wtedy wyraźnie media nakręciły, przekręciły i zaostrzyły. I teraz przecież jest podobnie.

W gazecie anglojęzycznej widzę tytuł "Mass exodus". I zdjęcie tłumów stamtąd. Wieloznaczność słowa -mass- w angielskim. Mass to masy, ale też msza. Exodus mass - msza wyjścia.

Dawid Wildstein rozsądnie o tym wszystkim pisze.

W czytaniu wciąż Proust: Sodoma i Gomora. Mam momenty, że mi siada uwaga, ale bywa, że porywające i 150 stron jednym haustem. Piszę po książkach, zapisuję daty, miejsca, zdarzenia. Wpisuję w nie życie swoje.

Ponadto Naruszewicz, ponadto Białoszewski zachwycił podczytywany w księgarni podczas czekania na pociag. Wywiady Sroczyńskiego - świetne i straszne. Felietony Kisiela. "Białystok" Kąckiego. "Temat na pierwszą stronę" Eco. I mierzę się z Ulissessem Joyce'a po angielsku, ze słownikiem w ręku. Dużo tego naraz. Ale w sumie niedużo. Ile jeszcze czasu zostało na to czytanie w życiu. Szkoda czasu. Szkoda wszystkiego, czego się w życiu nie dotknie, szkoda każdej nieprzeprowadzonej rozmowy, nieprzeczytanej książki. Szkoda po prostu.

Stawiam te literki jak ślady na śniegu.

2016-03-29 | Dodaj komentarz
Asia
2016-03-30 21:05:17
... No... Mi też się przypomina mnóstwo z przeszłości. Podobno to jest smuga cienia, czy jakoś tak. ;-) Też szkoda mi wszystkich nieprzeprowadzonych Rozmów, ale na szczęście są te literki, więc czasem piszę mejle - zamiast. Pozdrawiam!
gg
2016-04-28 02:46:08
Smakujesz zycie...powoli w tej szykosci wielkiej...wypełniasz sie teraźniejszością...wielka to sztuka)))
Komentarzy (2)

Rewizje

  

Z ogromnym zaciekawieniem czytam felietony Kisiela z lat 1988-1991. Natrafiłem na nie w znakomitej księgarence warszawskiego Instytutu Teatralnego, tuż przed pokazem filmowej wersji "Żyda" w reżyserii Anety Groszyńskiej. Pięknie ten "Żyd" wyszedł, z Andrzejem Grabowskim, jako dyrektorem. Rozmowy, że może to będzie pierwszy półkownik IV RP. Wszak to po "Żydzie" w Bielsku, dzisiejsza "Trybuna Ludu" czyli "Gazeta Polska" napisała, że "Pałydze mózg wyżarło". Zobaczymy! "Żyd" telewizyjny został ocenzurowany, stępiony, złagodzono jego publicystyczne żądełko, zmiękczono antysemicki wyrzyg Wuefisty, zciachano Grossowe reminiscencje, które były gorące wówczas, gdy "Żyda" pisałem, czyli już dobrych parę lat temu i, szczerze mówiąc, obawiałem się, że będą dziś trochę odgrzewane. Jest to więc ten przypadek, gdy cenzura dobrze dziełu zrobiła. Zuniwersalniało. Choć jednak informacja, że była to cenzura, a nie autonomiczna decyzja reżyserki, niemile mnie zaskoczyła i zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie wiem, co bym zrobił, gdybym dowiedział się o tym wcześniej. Teraz już gotowe i czeka na decyzję o emisji. Nie ma co robić zadymy, tym bardziej, że faktycznie podoba mi się to w tej wersji. I całkiem możliwe, że gdybym sam na nowo przygotowywał scenariusz "Żyda" dziś, też bym te publicystyczne fragmenty zciachał, z przyczyn dramaturgicznych. Ale nie wiem.

Jest to druga ingenerencja cenzorska w moim życiu. Pierwsza miała miejsce w 1989 na festiwalu Piostur, kiedy formalnie działający wtedy cenzor przy ul. Widok kazał mi wykreślić z piosenki prosty tekst, że ZOMO stoi na straży socjalistycznej ojczyzny.Po długiej dyskusji, uległem chłopakom z zespołu, którzy się bali o skończenie szkoły i o maturę, choć wtedy już wydawały mi się bzdurne te obawy. Nie zaśpiewałem ocenzurowanego tekstu. W sumie nie był ani na tyle mocny, ani na tyle dobry, żebym tego żałował. Podobnie mam dziś z wyciętymi fragmentami z "Żyda".

No ale wróćmyż do Kisiela. Porwała mnie ta książka. Opis nędzy 1988 roku. Dziwne, bo wcale tak tego nie pamiętam. A on rysuje obraz nędzy i totalnej zapaści. Cena dolara w ciągu dwóch miesięcy szybuje z 2 do 4 tysięcy złotych. Średnia pensja wynosi 25 tys. zł i rośnie wolniej niż galopująca inflacja. Więc przeciętny mieszkaniec Polski'88 zarabia około 6-7 dolarów miesięcznie! O ile się nie mylę, przyjęta dziś granica nędzy to zarobki poniżej jednego dolara dziennie. A mnie się wydawało, że ten 1981, że to była bieda. Bo nędzą też bym tego nie nazwał. Względne to wszystko.

Uderzająca jest pewna nieufność Kisiela do Okrągłego Stołu. Jego sceptycyzm, że to ta grzeczna Solidarność. Że to opozycja z mianowania Partii. A jednocześnie zadziwienie, że więźniowie zasiadają z tymi, którzy ich zamykali. Przytaczane przez niego opinie, że to czerwoni się dogadują z czerwonymi, tylko o innym odcieniu. Ale jestem dopiero w marcu 89. Nieufność wtedy jest w zasadzie zrozumiała. Myślałem jednak, że to się później pojawiło, a wynika z tego, że już od początku był i taki nurt, i to niebagatelny. Jedynym, w którego wierzy Kisiel, jest Wałęsa. Pozwala sobie na dywagacje, że może Wałęsa powinien się bezpośrednio dogadywać z Gorbaczowem, pomijając PZPR. Oraz opozycja polska z KPZR. Ciekawe, gdyby to zrobili, jak by dziś PiS to przedstawiał. A w zasadzie nieciekawe. Wiadomo jak.

I jeszcze wywiady Sroczyńskiego wydane w książce. Świetne! Zaskakujący wywiad z Janem Krzysztofem Bieleckim, byłym premierem, współpracownikiem Balcerowicza, doradcą Tuska. Z tego, co mówi Bielecki wynika, że to nie jest tak, że plan Balcerowicza dlatego, że był taki do przodu, uratował nas przed tym, co się stało gospodarczo na Ukrainie i w Rosji. Ale przeciwnie. Mówi, że Chicago boys, czyli chłopcy neoliberałowcy, których program wprowadzał Balcerowicz, napotkali u nas na opór, że ledwie w jakiejś części wprowadzono to, czego chcieli. A w prawie stu procentach zrealizowali swój plan zwany u nas planem Balcerowicza, właśnie na Ukrainie i w Rosji. Czyli szybka i całkowita prywatyzacja wszystkiego, co się dało.

Strasznie ważna wydaje mi się ta wiedza dziś w kontekście tego, co się dzieje w Polsce i co coraz trudniej wyjaśnić znajomym z Zachodu.

Wczoraj rodzinna wycieczka na spacer do Andrychowa, ścieżka rowerowa w stronę Leskowca, niezły obiad w "Adrii". Czytanie w aucie "Na wschód od Edenu" Steinbecka. Świetna rzecz. Will Hamilton do Kala: - Nikt, kto pracuje na roli, nigdy się wzbogaci. To niemożliwe. Wzbogacić się może ten, kto od niego skupuje i sprzedaje drożej.

Nie da się być farmerem i handlarzem jednocześnie, jedna i druga profesja zbyt są absorbujące. Wybór pomiędzy farmerem a handlarzem to wybór fundamentalny dla życia. Albo siejesz i orzesz. Albo handlujesz tym, co zasiał i zebrał kto inny. Tylko, gdy wybierzesz odpowiedź b, masz szansę na finansowy sukces.

Dlatego Samuel Hamilton, najszczęśliwszy czlowiek w "Na wschód od Edenu" musiał umrzeć biednie.

2016-03-21 | Dodaj komentarz
Yo
2016-04-03 21:43:50
Wpadłam tu dopiero dziś (3 kwietnia), żeby zobaczyć, co teraz robisz i myślisz. Gęsto, ciekawie, czaszka dymi... Przeczytałam też następny wpis, ale tu się witam, bo pusto (powiedzmy, że tylko dlatego...) Bardzo serdecznie pozdrawiam te muchy w Twojej głowie, nie w nosie. "Parawany" Geneta mi się przypomniały - tam muchy na oczach siadają i dużo innego paskudztwa - na zmianę z mistyką... Ale już niekoniecznie dla dzieci.
arturpalyga
2016-04-11 01:09:04
Dziękuję! Dobry wieczór! Nieźle!
Komentarzy (4)

Wonności

  

No i tak. Konkurs cieszył się szaloną popularnością. Niezliczona masa odpowiedzi! :))

Po pierwsze było bardzo trudne. Po drugie niejednoznaczne, bo interpretacje są różne, co w zasadzie wyklucza jedną właściwą odpowiedź. Obie odpowiedzi, i pani Magdy, i pani Neny, są ok. Proszę sobie wybrać gdzie i kiedy i napisać do mnie na maila, tak jak obiecałem, zapraszam na wybrany spektakl na podstawie któregoś z moich tekstów gdziekolwiek w Polsce, gdzie akurat coś mojego grają. Możemy się konsultować mailowo.

Odpowiedź, jaką ja usłyszałem, pochodzi od rabina, który zinterpretował tę sytuację według przepisów żydowskich. Zmarłych w owych czasach publicznie opłakiwano. Z wyjątkiem przestępców. Chrystus został skazany, jako przestępca. Prawo zatem nie pozwalało na jego publiczne opłakanie. Tego mieli również pilnować strażnicy przed grobem. Można go jednak było opłakać prywatnie, wewnątrz, w grobie. Nie był to grób, jak dzisiejsze, ale taki, do którego można było wejść, jak do groty. I Marie poszły to zrobić. Nie poszły w szabas, bo w szabas się nie obchodzi żałoby. Poszły po zakończeniu szabasu, o świcie. Według przepisów zmarlego można było opłakać do trzeciego dnia od chwili śmierci. Podczas opłakiwania odmawiało się modlitwy. Na głos. W trakcie tych modlitw, wymawiano na głos imię Boga. Przepis mówi, że imienia Boga nie można wypowiadać wśród przykrych zapachów. Istniała obawa, że takie będą, bo ciało już mogło się zacząć rozkładać. Marie, owszem, słyszały, że Chrystus zapowiedział, że zmartwychwstanie, ale nie wiedziały, ani nie wyobrażały sobie, jak to nastąpi i co tak naprawdę miał na myśli. Mówił wszak też, że zburzy świątynię i w trzy dni ją odbuduje. Więc to też mogła być parabola, w której tak naprawdę mowa jest o czym innym niż jej prosty, dosłowny sens. Zakładały więc, że w grobie może śmierdzieć zaczynającym się rozkładać ciałem. Dlatego kupiły wonności. I nie żałowały grosza na najlepsze. Bo chciały dobrze opłakać. Mogły też zakładać, że trzeciego dnia nie będzie już straży przed grobem. Dlatego martwiły się tylko, kto odsunie im kamień.

O "Znaku Jonasza" dyskusję mieliśmy w Pałacu Kultury, w barze Studio. Red. nacz. miesięcznika "Teatr", Jacek Kopciński, biskup pomocniczy arch. warszawskiej. ks. Michał Janocha i ja. Bardzo dobrą, długą dyskusję. M.in. o nagości w teatrze.

A wczoraj zagrali go w teatrze Horzycy w Toruniu.

2016-03-14 | Dodaj komentarz
Magda L
2016-03-14 09:18:25
dziękuję, głównie za to że się tyle dowiedziałam nowego. bardzo chętnie zgłoszę się po zaproszenie. ubolewam tylko, że Pan teraz uprawia teatr tak daleko od Bielska ))). Moc pozdrowień
Asia
2016-03-15 20:55:23
Nie wiem, czy Klemens, gdyby jeszcze żył, obchodziłby imieniny dziś, czy nie, ale przesyłam mu pozdrowienia imieninowe. A teraz pytanie mam o "Znak Jonasza" - kiedy będzie tego można posłuchać na żywo w radio? Pozdrawiam, Asia (z Pytajnika)
arturpalyga
2016-03-18 01:58:51
Dziękuję! Jak będę wiedział, napiszę.
arturpalyga
2016-03-20 17:13:09
Dziś, tj. w niedzielę o 21.30. Program drugi Polskiego Radia.
Komentarzy (5)

Znak

  

Po premierze "Znaku Jonasza" na bankiet przyszedł strażnik i powiedział, że mamy już sobie iść i zabrać to dziadostwo ze sceny, a chodziło mu o scenografię.

Bankiet, czyli troszkę wina czerwonego i białego. Aktorzy z rodzinami, mamami, tatami, chłopakami, dziewczynami, muzycy, teologowie, profesorowie, recenzencji, red. nacz. miesięcznika Teatr, organizatorzy, dyrekcja festiwalu.

- Proszę już iść i zabrać to dziadostwo!

To nie teatr, to radio. Studio im. Lutosławskiego Polskiego Radia w Warszawie.

Zebraliśmy się i poszliśmy. Sprzątać dziadostwo. Wspólnie z naszym dziadowskim muzykiem, Jackiem Hałasem, pakowaliśmy łopatą pszenicę do worków rozsypaną na drodze do Pańskiego Grobu.

Pięknie było.

Nieoczekiwana praca.

Pod koniec pracy nad Y, Paweł Passini wspomniał, że robi Visitatio potem. Visitatio Sepulchri. Nawiedzenie Grobu. Najstarszy z najstarszych nowożytny dramat, w zasadzie dramatyzacja liturgiczna, zmartwychwstanie teatru.

Ja mówię, że pracę magisterską pisałem o aniołach w dramatach staropolskich, na podstawie słynnej antologii prof. Juliana Lewańskiego. I że od Visitatio zaczynałem. Tam bowiem pada kluczowa kwestia Anioła przy pustym grobie brzmiąca: Kogo szukacie?

Od słowa do słowa doszliśmy do tego, żebym parę scen do tego Visitatio dopisał. Warto dodać, że Visitatio to kilka kwestii. Można je wypowiedzieć w minutę.

Poleciałem, jak przy litanii Y, modlitewno-litanijnie. A Paweł dzwonił i mówił, jak to z żydowskiego punktu widzenia wygląda. Tłumaczy Żyd chrześcijaninowi dlaczego np. uczniów nie było pod krzyżem. Nie dlatego, że się bali, nie. Prawo żydowskie mówi, że nie będziesz oglądał ojca swego nagiego i nie będziesz oglądał nauczyciela swego w godzinie hańby - tłumaczy mi Paweł. Dlatego nie przyszli. Wiedziałeś o tym, chrześcijaninie?

A dlaczego trzy Marie idą do grobu z wonnościami?

Pierwsze zaskoczenie dla chrześcijan, których o to pytałem, że wśród trzech Marii idących do grobu przed świtem, nie ma Matki Boskiej. Jak to? No nie ma. Jest Maria Kleofasowa, Maria Jakubowa i Maria Magdalena. A to też zależy, w której ewangelii, bo jest różnie. Ale w żadnej nie idzie Maria Matka Boska.

Ale dlaczego idą z wonnościami? Zmarły leży już trzeci dzień w grobie. Więc po co wonności?

Umówmy się, że zrobię pierwszy w historii tego bloga konkurs. Jeśli ktokolwiek z Państwa odgadnie odpowiedź, zapraszam go na dowolnie wybraną przez niego moją sztukę gdziekolwiek w Polsce. Po co Mariom wonności?

Bardzo piękne improwizacje z dziewczynami i z chłopakiem Paweł robił. Bardzo piękne. I z tych improwizacji, z i tekstu mojego, i z pieśni dziadowskich Jacka Hałasa, i ze zjawiskowego śpiewu Justyny, i z pieśni Arvo Perta wykonywanej na żywo przez chór, i z muzyki wielorybów powstał ten spektakl. 12 marca będzie w Toruniu. Przed świętami ma też pójść w radiu jako słuchowisko.

A na wspomnianym bankiecie niezwykłe spotkanie. Pani Ariadna Lewańska, córka profesora Juliana Lewańskiego!!!

- Antologia pani taty była moją biblią - mówię.

A ona mówi, że uczy filozofii i że posługuje się moim "W środku Słońca gromadzi się popiół" na zajęciach.

Niesamowite!

2016-03-07 | Dodaj komentarz
Magda L
2016-03-07 14:21:25
A gdy minął sabat, Maria Magdalena i Maria Jakubowa, i Salome nakupiły wonności, aby pójść i namaścić go. Mk 16,1
arturpalyga
2016-03-07 15:14:00
Tak. Ale dlaczego? Po co?
Magda L
2016-03-07 16:56:39
Zmusił mnie Pan do myślenia i szukania, jak zawsze, i chyba znalazłam. Kobiety miały namaścić grób, prawda? Początkowo myślałam że ciało, ale wyczytałam że, tradycją było namaszczanie ścian wewnętrznych grobu.
arturpalyga
2016-03-07 21:33:25
Umówmy się, że odpowiedź dam w najbliższą niedzielę.
n.so.
2016-03-07 22:42:58
http://biblista.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=3199%3A73-co-znacz-wonnoci-w-grobie-jezusa&catid=768%3Apytania-do-biblii&Itemid=548

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1326422
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała