arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - czerwiec 2016


Komentarzy (1)

Sześć

  

Jednak zmieniłem JA na WOLONTARIUSZ.

Nie wiem, czy jest sens tutaj to wszystko publikować. W sumie pierwszy raz tak.

Dziś przechadzka - my wszyscy - niebieskim szlakiem z Lipnika Kopca w stronę Hrobaczej Łąki. Wilgoć, zapach mokrego lasu, przedzieranie się przez pokrzywy, ślimaki na drodze. Acha, zacząłem pisać i już jakiś ptak gdzieś. A jeszcze ciemno. Choć już się rozjaśnia. Nie umiem już zasnąć wcześniej, cholera. Za parę godzin pociąg do Warszawy. "Narysowałam więcej niż tu widać" - tak się to nazywa. o 21.00 w Teatrze Powszechnym. Jestem współautorem. Efekt warsztatów z seniorami z Pragi i z uchodźcami, i z emigrantami.

M. ma etap planszówek. Gramy we wszystkie planszówki, jakie są w domu.

W pisaniu nadal flauta.

W piątek - zakończenie roku na warsztatach w Kato. Fajne, ciekawe, udane.

Autoryzacja wywiadu do "Dialogu". Nie poznaję swoich słów, swoich zdań, swoich myśli. To nie ja.

Nie piszę, więc czytam. Na stole stos wysokości jednego metra - książek angielskich, słowników, podręczników i literatury. "Głód" Caparrosa, Śladami Steinbecka - wszystko w trakcie czytania, "Księga dziwnych nowych rzeczy" Fabera - kończenie. Zina "Ludowa historia Stanów Zjednoczonych", Księga Wyjścia. No i Proust dalej, kolejny, napoczęty ledwie tom - Uwięziona. I mecze Euro. I stare, nieme kino.

Myśli religijno-kosmiczne. Faber mocno skłania ku temu. Potem, za chwilę, zapadanie się w sen, który coraz bardziej staje się samym w sobie światem.

- - - -- - - - - - - - - --- - --- - - - - - -- --- - - - -

WOLONTARIUSZ
Zasnąłem i przyśniły mi się żaby afrykańskie.
Normalnie są niewiarygodnie głośne, a we śnie były dwa razy głośniejsze.
Grały tam tamy. Bardzo dobrze, bardzo porządnie, w bardzo dobrym rytmie.
I śpiewałem w tym śnie do tych tam tamów.

ZE SNU
Stoi powietrze tak, że można je kroić.
Stoi powietrze czarne, niewidzialne.
Bo widać, że czarne, ale że powietrze - nie.
Choć gęste takie, że można je kroić.
Powietrze, które napiera i wyciska pot.
Leżę w stojącym powietrzu na ziemi,
którego nie można kroić i nie można
z nim zrobić nic
i jestem sam, bo wszystko czarne, niewidzialne
tak samo gdy otwieram i zamykam oczy
tak samo gdy otwieram i zamykam oczy
I wtedy jakby deszcz, ale to nie deszcz
jak krople, ale to nie krople, z różnych stron
głosy ludzi. W ciemności same głosy.
Jakieś dziecko płacze, szybko uciszone.


WOLONTARIUSZ
I budzę się. Jestem na progu przebudzenia. Czy też zaśnięcia. Bo właściwie nie wiem.
Z tej tu mojej perspektywy teraz - przebudzenia. Z tamtej chyba zaśnięcia.
I ja z jednej strony progu, ja prawie obudzony lub prawie zaśnięty
na tym progu rozmawiam ze mną prawie zaśniętym lub też prawie obudzonym.

Dlaczego stąd nie wyjedziecie?

Wyjechać można do Dżibo na targ.
Traci się wtedy dzień lub dwa pracy w polu.
To poważna sprawa.
Może kosztować życie na przykład dziecka,
kiedy potem zabraknie plonów z tych dwóch dni.

Dlaczego stąd nie wyjedziecie?

Niektórzy jadą do stolicy. Ale gdzie tam mieszkać?
I co w tej stolicy robić, w której mieszka dwa miliony ludzi i śpią na ulicy.

Dlaczego stąd nie wyjedziecie?

Są tacy, którzy wyjechali do Ghany.
To jest nad morzem i żyje się podobno lepiej,
ale wyganiają.

2016-06-27 | Dodaj komentarz
Mada L
2016-06-27 10:23:06
Jest sens. "To, co robimy, jest tylko kroplą w oceanie. Jednak gdyby tej kropli zabrakło, ocean byłby o nią uboższy."
Komentarzy (0)

#sztukazawode5

  

JA
Muzyczka spokojna, ładna i przyjemna. Głupie, ale może relaksuje. Ma relaksować i może relaksuje. Zależy, czy jesteś zrelaksowany, czy nie. Jak nie jesteś zrelaksowany, to nie zrelaksuje. Opracowana w szczegółach, w każdej, kurwa, nutce po to, żeby relaksować cię, kiedy jesteś zrelaksowany. Jak nie jesteś, nic z tego. Easy, easy! Angielski przez swoją obcość, znaną obcość uspokaja, mieli, miętosi mózg, pieści. Nie wiem, czemu klnę, nie chcę. Chcę się uspokoić. Chcę wtłoczyć, wstrzyknąć w mózg tę uspokajającą truciznę, muzykę. Jak szum letniej wody w chłodnym cieniu, słomka w szklance z lodem.

KYDRYŃSKI
Dzień dobry. Ja nazywam się Marcin Kydryński.

JA
To ty.

KYDRYŃSKI
Dzień dobry. Ja nazywam się Marcin Kydryński.

JA
Zawsze kiedy mówisz, mam wrażenie, że siedzisz tam w rozpiętych spodniach i głaszczesz sobie goły brzuch.

KYDRYŃSKI
Dzień dobry. Powiem raz jeszcze dla przypomnienia, że ja nazywam się Marcin Kydryński.

JA
To niewiarygodne, że to napisałeś.

KYDRYŃSKI
Mam być szczery, czy miły? Rzecz w tym, że u mnie to jedno. Szczery więc miły i miły więc szczery. Dzień dobry. Ja nazywam się Marcin Kydryński.

JA
„Prawdę mówiąc od pierwszej mojej wyprawy do Afryki, mam pewną słabość do małych Arabek." Naprawdę to napisałeś?

KYDRYŃSKI
Prawdę mówiąc to właśnie jest szczere i miłe. Lubię ten fragment.
„Czarodziejki - powiedział o nich Adam rano przy promie, kiedy dziewczynka może dwunastoletnia z figlarnie opartą na biodrze ręką patrzyła na niego z żarem, przed którym nie ma ucieczki. To dobre słowo, czarodziejki. W Dajr al Madinie odnalazłem wśród oblepiających mnie dzieci takie śliczne małe zwierzątka. Miałem w portfelu kilka banknotów. Może trzy funty. W hotelu dwudziestopięciofuntówki. Je uszczęśliwia funt, nawet dwadzieścia pięć piastrów. Przychodziły mi do głowy myśli występne, że za dwudziestkę mógłbym taką pachnącą miodem, śniadą dziewczynkę wziąć do swojego hotelu i pieścić przez wiele godzin."
Czy to niemiłe dla ciebie?
Smooth? Jazz?
Ja nazywam się Marcin Kydryński.

JA
A nasze, Marcin?
A nasze zwierzątka? Nasze, polskie dwunastki pachnące zbożem, jasnowłose, figlarne, roześmiane. Nie chciałbyś, żeby ci przysłać parę do rozgłośni, w porze smooth, żeby je pieścić, gładzić ich małe piersi i małe kolanka, dziecięce jeszcze bioderka i pupcie i wszystko, wszystko, wszystko puszczając nam smooth. Relax, córeńko, relax! Czemu nasze, polskie gorsze, Marcin, co? Dlaczego tak nie napiszesz o naszych zwierzątkach? Przecież to wiadomo, że też cię kręcą, że łechcą te małe kobietki? Dlaczego hamujesz tę myśl tu, przed nami? Dlaczego o tamtych nie, a o naszych tak, o naszych hamujesz?
Może za mało zgrabne, mało zwinne, za mało dzikuski, za bardzo zepsute już prawami dziecka, szkołą, telewizją. Wracam do pomysłu, chciałbym, żebyś mnie w tym Marcin poparł, żeby nasze dzieci wysyłać tam na miesiąc, dwa, trzy, na pół roku, może na cały rok szkolny. Niech się opalą, nabiorą zwinności, nauczą się pić wodę, nauczą się pić chłodną wodę, nauczą się pragnąć smooth. I wrócą spragnione, złaknione na nasze kolana, na kolana dobrych i łagodnych, znających życie starszych mężczyzn.
Małe zwierzątka smooth, Marcin. To by był program. Szczery i miły. Niedzielne popołudnie, leniwie, spokojnie. Nic, tylko sobie siedzisz i pieścisz i zmysłowym, męskim i głębokim głosem ze swoim seksownym -r- mówisz do nas.

KYDRYŃSKI
Dzień dobry. Ja nazywam się Marcin Kydryński.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Konto Funduszu "Pomoc dla Afryki": Bank Spółdzielczy w Cieszynie 66 8113 0007 2001 0003 9909 0002 w polu tytułem wpisać „darowizna - Afryka - tama".

Funduszem zarządza ewangelicka organizacja: Centrum Misji i Ewangelizacji z Dzięgielowa.

Można o tym poczytać na ich stronie internetowej: http://cme.org.pl/?D=102

- - - - - - - - - - - - - -- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Tymczasem w Kato dziś druga próba dada. 4 godz. Poszło. Bardzo, bardzo, bardzo ciekawe, co z tego będzie, z tego reżyserowania.

Jeśli chodzi o pisanie, flauta. Nic nie wieje. Trzeba dryfować.

W czwartek po trzeciej próbie dada w Kato, w Bielsku prowadzę spotkanie filo przy Celnej. Na podstawie trzech antyislamskich książek Fallaci,"Głodu" Caparrosa oraz Geerta Maka "Śladami Steinbecka". Apokalipsa bogatych.

W poniedziałek - premiera w Warszawie - efekt warsztatów z uchodźcami, Strefa Wolnosłowa, Teatr Powszechny, Narysowałam więcej niż tu widać.

Przyszło zaproszenie z Sycylii na lipcowe spotkanie dramatopisarzy w starym klasztorze Zwiastowania.

Piszę Orianę, piszę konie. I Afrykę. Afrykę.

Załatwianie z wyjazdem wakacyjnym, planowanie, myślenie, wybory, odkrycie couchsurfingu!!!

Krótkie noce. O świcie deszcz, nie deszcz, ptaki naparzają. Żyjemy.

2016-06-22 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

#sztukazawode4

  

Chcę odnotować, że dziś zacząłem reżyserować. Byłem w mniejszym lub większym stopniu przy reżyserowaniu około czterdziestu spektakli. Postanowiłem spróbować. Próba odbyła się w Teatrze Śląskim z dwunastoosobowym zespołem studentów szkoły aktorskiej. Próbujemy dada-kabaret. Energetycznie to jest wampiryczne. Jeśli kiedyś, jako nauczyciel, po lekcjach siedziałem i patrzylem w przestrzeń wyssany z energii, to dziś było w dwójnasób. Z drugiej strony kotłowalo się, gotowało w środku. No trudno to jakoś opisać. Potem oglądaliśmy z Jaśkiem generalną "W osiemdziesiąt dni dookoła świata" - malowniczo, barwnie i widowiskowo zrobione. Potem u rodziców - mecz. Powrót w nocy do domu. Poczucie, że to był dobry dzień, dobrze przeżyty dzień. Może za tę utratę energii zyskuje się takie poczucie. Tymczasem wrzucam następny odcinek sztuki za wodę.

LEKARZ
Proszę niech pan siada. Co to się panu stało z tym uchem?

JA
Byłem w Afryce, w Burkina Faso. I jak wróciłem, to tak strasznie spuchło.

LEKARZ

Proszę pokazać. I co pan tam robił?

JA
Naprawdę pana ciekawi, czy tak tylko pan pyta?

LEKARZ

No ciekawi, ciekawi. Niech pan nie rusza głową.

JA
Bo wie pan, to jest dziwne, ale nikt nie chce słuchać. Prawie nikt. To znaczy każdy chętnie posłucha przez chwilę, ale nie za długo. Ludzie na przykład pytają, a tam jadłeś, jakie potrawy. Wszyscy się przyzwyczaili, że wszędzie są jakieś potrawy, które są ciekawe. A tam nie ma potraw, rozumie pan? Pytają, jakie potrawy, ja mówię, nie ma. Nie ma tam żadnych potraw. Jak nie ma? Muszą jakieś być. No nie. Nie ma. Nic nie poradzę. Nie. Nie ma i już. Nie ma żadnych, ale to żadnych potraw. Tam nie ma potraw. Nie ma. Nic.

LEKARZ

Niech pan przestanie mówić. Niewiarygodnie to pan ma spuchnięte. Zrobić zdjęcie i na fejsbuka! Antybiotyk dam panu. Jak nie pomoże, to na choroby tropikalne pana skieruję do Gdańska.

JA
Już mogę? Mówić?

LEKARZ

Tak, proszę, wypiszę receptę.

JA
Tam mają przychodnię, wie pan, taką budę z jakąś starą wagą w środku. Jest jeden pielęgniarz, który się trochę zna na wszystkim. I Czerwony Krzyż przysyła im odżywki dla dzieci, które ważą mniej niż da się przeżyć. Przyszła akurat matka albo siostra, bo trudno powiedzieć, z takim malusieńkim dzieckiem. Przyczepili dzieciątko do wagi, żeby sprawdzić, czy zasługuje na odżywkę, czy nie przekroczyło wagi, powyżej której da się przeżyć. Płakało, jak to dziecko w takiej sytuacji. Udało się! Dają mu odżywkę. Taką torebeczkę, której zawartość pielęgniarz mu wciska do buzi na miejscu, od razu. Nie można zabrać. Nie można wynieść na zewnątrz. To tylko dla dzieci. A ta siostra matka, sama chudziutka, słaba mogłaby mu zjeść, mogłaby chcieć, żeby się z nią podzieliło. A nie można, nie wolno.

LEKARZ

No co pan nie powie!

JA
Brakuje tam lekarzy. Bardzo. Nie chce pan pojechać do Afryki? Pytam poważnie.

LEKARZ

Pomyślę o tym na emeryturze. Tu ma pan receptę na lekarstwa za pięćset pięćdziesiąt złotych. Drogo, ale działa! Do widzenia panu!

2016-06-17 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (1)

#sztukazawode 3

  

Zamieszczam kolejny fragment sztuki pisanej na szybko. Tak mi się wydawało, że na szybko. Ale stanęło. Dlatego zamieszczam w nadziei, że znów się odpali, że pójdzie. W sztuce na szybko chodzi bowiem o to, żeby poszło samo. Żeby nie było superprzemyślane. Żeby nie było efektem studiów, lektur, starannego budowania świata i komponowania struktury. Sztuka na szybko jest niedbała i płynie, jak krew, z serca. Chciałbym, żeby była śmieszna i straszna i piękna, jak krew ludzka. W sztuce na szybko przede wszystkim chodzi o to, żeby było szybko, ale nie tylko. Bo ja dzisiaj chcę być szczery, jak śpiewa piosenkarz. Nie potrafię powiedzieć, dlaczego te sceny i w takiej kolejności. Miało być o Afryce, a popłynęło pośrednio o Afryce. Nazwałem bohatera JA, choć im dłużej to piszę, tym częściej myślę o nadaniu mu innego imienia, bo to tylko w pewnym stopniu prawda, że to ja. Sztuka na szybko jest pisana dla pieniędzy. Chciałbym ją sprzedać i pieniądze przekazać dla ludzi w Pobe Mengao na wodę, na tamę. Chciałbym, żeby była grana i żeby po każdym spektaklu znajdowali się ludzie, którzy się w jakiś sposób tym przejmą i coś zrobią, cokolwiek. Wydaje mi się bowiem niesłychanym, niewyobrażalnym skandalem, że oni tam, pod naszym bokiem, wysychają. Wiem, że świat obfituje w głodnych i spragnionych i że znajdziemy takich i u nas. I że zawsze można powiedzieć, dlaczego tamtym, i dalej nic. No tamtym też. Dlaczego nie?

NAUCZYCIELKA
Czego się pan napije? Kawy? Wody? Herbaty? Soku?

JA
Nie wiem. Niczego.

NAUCZYCIELKA
Niech się pan czegoś napije, mój Boże, jest gorąco, jeszcze się pan nam odwodni.

JA
Naprawdę nie trzeba.

NAUCZYCIELKA
Ale to nie jest kłopot! Zaraz ktoś pójdzie, zrobi, przyniesie. Niech pan powie!

JA
Dam radę bez. Naprawdę.

NAUCZYCIELKA
Ale bardzo proszę, niech się pan nie krępuje! Niech pan powie, co pan chce? No?

JA
Nic.

NAUCZYCIELKA
Herbaty?

JA
Nie.

NAUCZYCIELKA
Nie chce pan herbaty?

JA
Nie.

NAUCZYCIELKA
To może coś zimnego? Najwyżej pan nie wypije. Niech stoi, jakby w gardle zaschło.

JA
Dobrze.

NAUCZYCIELKA
Super! To co? Woda? Sok? Jest woda i są soki, więc niech pan wybiera.

JA
Nie wiem. Wszystko jedno.

NAUCZYCIELKA
No co pan woli? Wodę, czy sok? Ja przecież nie wiem.

JA
No to sok niech będzie. Chciałem pokazać zdjęcia z laptopa. Da się?

NAUCZYCIELKA
Jaki sok?

JA
Naprawdę wszystko jedno.

NAUCZYCIELKA
Mi też wszystko jedno.

JA
Pierwszy lepszy.

NAUCZYCIELKA
Niech pan powie, jaki jest dla pana pierwszy lepszy.

JA
Nie wiem. Jabłkowy?

NAUCZYCIELKA
A widzi pan? Pochwaliłam się, a akurat jabłkowego nie ma. Mamy masę tych soków, wód, bo zostały z imprezy szkolnej. Ale akurat jabłkowy wypili.

JA
To inny. Pomarańczowy.

NAUCZYCIELKA
Nie, nie. Będzie jabłkowy.

JA
Naprawdę nie trzeba. Może być pomarańczowy.

NAUCZYCIELKA
Nie, nie. To nie jest problem. Ja zaraz skoczę do sklepu po jabłkowy. Zastanawiam się tylko, gdzie tu jest najbliższy.

JA
Potrzebuję podłączyć laptopa, żeby pokazać dzieciom zdjęcia z Afryki.

NAUCZYCIELKA
To niech pan się podłączy, a ja w tym czasie poszukam sklepu z sokiem jabłkowym dla pana.

JA
Niech pani poczeka!

NAUCZYCIELKA
Za momencik wracam z sokiem!

Wypisałem na kartce w punktach.
1. Nie budzić współczucia. To nie są kotki, pieski. Afryka to nie schronisko dla bezdomnych zwierząt.
2. Nie straszyć. Budowanie skojarzeń z Afryką na strachu i grozie to tandeta tandet, głupstwo, bulwarówka.
3. Nie skupiać się na zwierzątkach, roślinach i krajobrazie. Nie opisywać ludzi, jak zwierzątka, rośliny, krajobraz, meble. Spotkania z podróżnikami utrwalają obraz świata, jako zoo. Nie bądź jak podróżnik! Afryka to nie zoo.

Dzieci!
Miałem pokazać wam zdjęcia z Afryki.
Ale nie umiem podłączyć laptopa do projektora, a nie ma sensu, żeby się wszyscy wgapiali w ten niewielki ekran.
Kiedy przyjdzie pani, wszystko będzie dobrze.
Na razie spróbujcie uwierzyć. Spróbujcie uwierzyć.
To całkiem blisko. Wylatujecie o ósmej i o piętnastej jesteście na miejscu, pod Saharą, w wielkim mieście Ouagadougou. Więc najpierw zdziwienie, uderzenie w twarz, że tak blisko, że to jest tak blisko.
Stop. Punkt pierwszy, punkt drugi, punkt trzeci.

A potem autobusem jedzie się na północ, blisko pustyni.
Jedzie się, jedzie bardzo złym autobusem. Nigdy nie jechałyście i nigdy nie pojedziecie, dzieci, tak złym autobusem, bo nikt was do takiego autobusu nie wpuści.
Stop. Punkt pierwszy, punkt drugi, punkt trzeci.

Mieszkają tam krokodyle w samym środku wioski, w bajorku, które wysycha, kiedy jest pora sucha, a więc przez dziewięć miesięcy w roku jest suche.
Krokodyle wtedy wędrują na południe, do stolicy, do Ouagadougou, gdzie jest jezioro, które nie wysycha.
A potem wracają.
Nie wiadomo, dlaczego, wracają.
Tak jak nie wiadomo, dlaczego oni wszyscy, ludzie i krokodyle nie uciekają stamtąd raz na zawsze.
Punkt pierwszy, punkt drugi, punkt trzeci.

My możemy tam polecieć i ich zobaczyć, jeździć i oglądać.
Oni nie. Oni nas nie. Oni tutaj nie.
Choćby pracowali ciężko całe życie, co zresztą robią, choćby ile mogą, przez całe życie odkładali, co jest akurat niemożliwe, to po pięćdziesięciu latach odkładania, jeżeli dożyją, suma jaką musieliby przeznaczyć, żeby dolecieć do nas, wydałaby im się astronomicznie absurdalna.
Punkt pierwszy. Punkt drugi. Punkt trzeci.

Jesteście dla nich, dzieci obłędnie bogate. Do obłędu bogate! Do wariactwa!
Nawet te z was najbiedniejsze nie do wyobrażenia bogate są dla nich.
Wystarczy, że macie wodę, dużo wody. Ubrania nie podarte. Bieliznę świeżą. Codziennie świeżą! Codziennie! Co za niewyobrażalny absurd! Królewna nie mogła spać, bo uciskał ją groszek pod stertą dwustu pierzyn, kołder, materaców. Ta królewna istnieje. Istnieje świat, w którym ta królewna istnieje. Naprawdę. To my. To nasz świat stamtąd widziany. Królewny na ziarnku. Stop.
Punkt pierwszy. Punkt drugi. Punkt trzeci.

Mieszkania wasze to pałace królów i książąt tego świata!
W pałacach komnaty wielkie, każdemu osobne i kuchnia, i łazienka lśniąca od kolorowych kamieni, od stopów materiałów dziwnych i nieznanych.
Setki, tysiące asfaltowych ulic, a na nich rowery, gdzie ludzie dla przyjemności jeżdżą, a na nich samochody, a ma prawie każdy, a mają po dwa, a na nich masę sklepów, a w sklepach masę rzeczy, masę jedzenia i picia i każdy ma tyle pieniędzy, że codziennie może sobie coś kupić, nawet ci najbiedniejsi. I możemy sobie tu siedzieć, w tej milutkiej szkole i gadać o Afryce zamiast zapieprzać cały dzień z drewnianą motyczką w upale i sadzić orzeszki ziemne, żeby je sprzedać po pięć groszy za porcję. Przepraszam! Stop, stop, stop, stop!
Punkt pierwszy, punkt drugi, punkt trzeci.

To nic nie da. Nic nie da.
I nie wiem, czy ma coś dać. Czy powinno dać. Co powinno dać. Nie wasza, ani nie moja to sprawa.
Moja tak. Chodzi za mną, jak afrykański duch zaklęty w masce. Nie daje spać. Nie daje spokoju.
Może jak pojedziecie tam, was też dopadnie. I wtedy to będzie także wasza sprawa.
Może wszyscy powinniśmy się im zwalić na głowy. Do Afryki, do Burkina Faso. Zielona szkoła. Na miesiąc. Kto przeżyje, zdał.
Przepraszam. Stop. Stop. Stop. Stop.
Punkt pierwszy, punkt drugi, punkt trzeci.

NAUCZYCIELKA
Dzieci się przestraszyły. Myślały, że pan jest chory. Niech pan pije!

JA
To by tłumaczyło. Chory. Afrykańska choroba. Kto to w sumie wie?

NAUCZYCIELKA
Proszę się napić soku. Jabłkowego.
Aż na stację benzynową doszłam, żeby kupić dla pan ten sok.
Smacznego! Niech pan pije!

JA
Może ja nie wróciłem stamtąd. Może ja tam zostałem. Wie pani, to są dziwne rzeczy.

NAUCZYCIELKA
Proszę pić, to pan do nas wróci za chwileczkę.

JA
Miałem wrażenie, że z każdym dniem coraz więcej było wokół mnie niewidzialnego, które stawało się jakby namacalne. Jakby chciało zaistnieć naprawdę, a nie mogło.
A ja sam pomyślałem i kto wie, może była to istotna myśl, że wypadłem im tam z telewizora. Zza szyby. Z ekranu.

NAUCZYCIELKA
Dla mnie Afryka to jądro ciemności.
Powiedziałam dzieciom, żeby zrobiły skarbonkę. Nazwiemy ją światełko.

JA
Tamtego wieczoru doszło do mnie, że kamienie patrzą na nas, słyszą wszystko i rozumieją wszystko oraz powtarzają to im. Powiedziałem o tym wszystkim i wybuchła burza. Straszny wiatr, a potem ulewa taka, że zmywało domy. A potem ciemność totalna. I z ciemności głosy płaczących dzieci. Powiedzieli, że to oni są krokodylami. A może to mówiły kamienie?

NAUCZYCIELKA
Niech pan się jeszcze napije.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Konto Funduszu "Pomoc dla Afryki": Bank Spółdzielczy w Cieszynie 66 8113 0007 2001 0003 9909 0002 w polu tytułem wpisać „darowizna - Afryka - tama".

Funduszem zarządza ewangelicka organizacja: Centrum Misji i Ewangelizacji z Dzięgielowa. Można o tym poczytać na ich stronie internetowej: http://cme.org.pl/?D=102

2016-06-14 | Dodaj komentarz
siostra
2016-06-14 22:12:35
trafiłeś w sedno...
Komentarzy (0)

#sztukazawode

  

Szybka sztuka na pomoc - cd:

Poszedłem do parku, na ławkę. Usiąść i zapalić.
Kiedy siedziałem z nimi, w wiosce, w Burkina Faso, w stojącym na zmieszanym z ziemią piasku budynku w kolorze piasku zmieszanego z ziemią, powiedziałem, i nie wiem, skąd mi to przyszło, że niezbadane są wyroki boskie (i tu wszyscy kiwają głowami) i że, kto wie, może przyjdzie czas, że to my będziemy od nich potrzebować, że oni nam pomogą. I kiedy to mówiłem, pomyślałem, że kto wie, może rzeczywiście i może w nie tak wcale odległej przyszłości. Kto wie, kto wie - odpowiedzieli, kiwając głowami.
Siedzę w zielonym parku i mówię do nich. Szemrze rzeczka, patrzę, a tu idzie prezydent miasta.

JA
Panie prezydencie!

PREZYDENT
Tak, słucham uprzejmie!

JA
Dziękuję, że się pan zatrzymał.

PREZYDENT
Jestem na służbie społeczeństwa, wszystkich państwa, wszystkich mieszkańców miasta. To mój obowiązek - wysłuchać.

JA
Ależ panie prezydencie...

PREZYDENT
Proszę nie zaprzeczać. Wszyscy wiemy, że taka jest prawda. Nie bawmy się w Bizancjum. Jestem Jacek.

JA
Jacek, słuchaj. Ludzie umierają. Z takiej bardzo dużej wsi. Codziennie kilku. Mieszkają w słabym miejscu. Pod Saharą jakby, patrząc na mapę. Od południa Sahary. A jest ocieplenie klimatu i pustynia się powiększa.

PREZYDENT
Jasne. Wiem. Każdy prezydent wie przecież takie podstawowe rzeczy, co się na świecie dzieje. Musi wiedzieć.

JA
I oni teraz mają porę suchą, która trwa dziewięć miesięcy i wszystko wyschło. Jest piach, spalona ziemia, gorąc i zero wody. I taki odruch się budzi, że może coś zrobić.

PREZYDENT
Słusznie. Dawaj ich tutaj!

JA
Bo właśnie tak pomyślałem. Tyle miejsca w tym zielonym, nawodnionym parku, przez który płynie ta rzeczka. Tyle miejsca! Tyle ludzi by tu mogło pięknie przeżyć!

PREZYDENT
Zero dyskusji! Sprowadzamy ich.

JA
Będzie problem, kogo wybrać. Każda taka selekcja, to koszmarna rzecz.

PREZYDENT
Ale daj spokój! Sprowadzimy wszystkich!

JA
To jest jakieś dwanaście tysięcy. Tyle liczy wieś.

PREZYDENT
Ale co ty! Luz! Przecież jeszcze mamy lasy, góry. Tam jest mnóstwo miejsca! Ilu nas jest w mieście? Dwieście tysięcy?

JA
Ze sto osiemdziesiąt. Z tendencją spadkową.

PREZYDENT
No to, patrz, drugie tyle spokojnie się zmieści. Takich wsi moglibyśmy do naszego miasta sprowadzić dwadzieścia.

JA
Ale jak?

PREZYDENT
Samolotami. W jednym się zmieści chyba ze sto ludzi. To by było jakieś sto dwadzieścia przelotów razy sto osób. W porównaniu z inwestycjami miejskimi... no nie przesadzajmy. Przecież chodzi o życie ludzkie. Jakiś sponsor się znajdzie. Nie widzę problemu. Użyczymy im las, na początek rozdamy namioty i niech żyją! Niech żyją! Czemu mają nie żyć? Życie jest dobre, zgadzamy się z tym ty i ja, co?

JA
Życie jest dobre.

PREZYDENT
No. To jeszcze dzisiaj, jeszcze zaraz uruchamiam to! Nie ma czasu. Każdy dzień się liczy. I każda godzina.

JA
Dziękuję!

PREZYDENT
No co ty! Zwykły ludzki odruch. Przecież się nie da inaczej w takiej sytuacji. W ogóle nie ma się nad czym zastanawiać! No co ty!


I zniknął. Wyparował. Jakby go nigdy nie było.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Konto Funduszu "Pomoc dla Afryki": Bank Spółdzielczy w Cieszynie 66 8113 0007 2001 0003 9909 0002 w polu tytułem wpisać „darowizna - Afryka - tama".

Funduszem zarządza ewangelicka organizacja: Centrum Misji i Ewangelizacji z Dzięgielowa. Można o tym poczytać na ich stronie internetowej:

http://cme.org.pl/?D=102

2016-06-12 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:




SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» październik (2)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Jan Picheta]
Drogi Arturze, w Teheranie w 1943 r. ur. się Boguś Kunda. Opowiadał mi ciekawe historie....
[Duża Ula]
Super. To cieszy, że praca Twoja Arturze nie idzie w zapomnienie. A wręcz przeciwnie. Idzie...
[Duża Ula]
Ha ha ha. A ja pamiętam. W Austrii nocleg mieliście w Alpach. W miejscowości Hartberg....

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1443197
Newsów: 695
Komentarzy: 2118
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała