arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - lipiec 2016


Komentarzy (0)

Becherel

  

Zawiązali Matce Boskiej z ołtarza sznur na szyi, dźwignęli. Figura spadła i rozbiła się. Jedna z parafianek schowała pod spódnicą głowę, która potoczyła się po posadzce kościoła. Był 1789, rewolucja. Po stu latach głowa wróciła do kościoła Notre Dame w Becherel. Dziś wystawiona jest w ścianie bocznej, w dziewiętnastowiecznym relikwiarzu. Za jeden euro można zapalić przed nią świecę. Raz w roku odbywa się pielgrzymka do Dziewicy z Becherel. Pielgrzymują z parafii z regionu Broceland - mitycznej krainy króla Artura. Mieszkańcy regionu Broceland jak i całej Bretanii wiedzą, że tu narodziły się opowieści o królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu, o Ginewrze, Merlinie, Wiwianie i o świętym Graalu. Region Broceland zachęca do zwiedzania miejsc związanych z arturiańskimi legendami. Becherel jest na północnym skraju Brocelandu.

W maleńkim Becherel stoi duży, wspaniały średniowieczny kościół Notre Dame. To charakterystyczne tutaj. Miejscowości małe, po trzy skrzyżowania, poczta, merostwo i hipermarket. Ale wszędzie - wielkie, pięknie zaprojektowane, wspaniale wykonane, stare kościoły. Wszystkie czynne. Wszystkie otwarte. Wszędzie płoną świece i wszędzie palą się czerwone lampki na ołtarzach. Mają swoje święte obrazy i swoje pielgrzymki. Dzwony słychać za miastem.

Becherel, jak odnotowały kroniki, z entuzjazmem przywitało wybuch rewolucji 1789. A jednocześnie, jak w całej Bretanii, działała tu szuaneria - chłopski ruch oporu przeciw władzom rewolucyjnym. Potomkowie tych, co wieszali Matkę Boską oraz tych, którzy jej głowę przechowywali, z serdecznym uśmiechem mówią sobie dziś Bonjour, otwierając swoje księgarnie i antykwariaty. Bo Becherel jest miasteczkiem książek. Wjeżdżających wita tablica - Małe, ale z charakterem! Becherel - cite du livre. Becherel - miasto książek.

To rzeczywiście niezwykłe. Na każdym rogu tej mieścinki, która liczy ponoć nie więcej niż 660 dusz, znajduje się antykwariat z książkami. Na ryneczku są trzy antykwariaty-kawiarnie. Pijesz kawę, jesz ciastko i czytasz, co chcesz. Weszliśmy też do antykwariatu w jednej z bocznych uliczek. Nikogo nie było. Żadnego sprzedawcy. Łaziliśmy między książkami w cenie od jednego do 700 euro i nikt się nie pojawił. Była pora dejeuner, po polsku - lunch. Właściciel spożywał na górze, gdzie miał mieszkanie. Nie dostrzegłem kamer.

Niewielka półka z polską literaturą. Czeska jest większa. Już nie wspominając o rosyjskiej. We francuskiej stolicy antykwariuszy reprezentują nas francuskie wydania Gombrowicza, Schulza, Witkacego, Iwaszkiewicza, "Dolina Issy" Miłosza, teksty teoretyczne Kantora oraz książka o morderstwie na księdzu Jerzym Popiełuszce, zapomniałem autora.

Nieliczni turyści snują się leniwie pomiędzy antykwariatami, popijają kawę, oglądając albumy, robią zdjęcia. Jest cicho. Tu wszędzie jest cicho. W kawiarniach jest cicho. Nie ładują w uszy przymusowej muzyki. Nawet na plaży jest cicho.

Niesamowite miasteczko. Przypomniałem sobie podróże Tytusa, Romka i A'Tomka, jak trafiali do krain, w których wszyscy zajmowali się tym samym albo robili coś tak samo. Miasteczko antykwariuszy i księgarzy.

Rozkładamy się zatem na trawie pod drzewem, w ogrodzie, który nazywa się Ogródek Proboszcza, na tyłach Notre Dame, i czytamy sobie na głos książkę, popijając kawę i jedząc ciasteczka.

Potem idziemy do ogrodu Caradeuc zwanego bretońskim Wersalem. Pani przy wejściu ostrzega, że pałacu się nie zwiedza, ponieważ jest zamieszkany.

Ogród jest przepyszny! Założył go w czasach Ludwika XVI pan prokurator z Rennes, który mieszkał w tym zamku. Aleja z posągami rzymskich cesarzy, aleja amerykańskich dębów, Diana, chłopię polujące na ptaszki etc. I nadnaturalnych rozmiarów Ludwik XVI z odrąbanym nosem. Kiedy chodzimy po tym luksusowym ogrodzie opatrzonym hasłem - Zostaw w spokoju serce. Rozum ważniejszy jest niż sentymenty. - kiedy obchodzimy wokół ten pałac, próbuję wyobrazić sobie jak wzbiera w tych ludziach z miasteczka, którzy w końcu wpadają do kościoła powiesić Bogu ducha winną Marię.

A dziś pielgrzymują.

2016-07-26 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (1)

Dinan

  

Do zamku w Dinan idzie się najpierw z góry, a potem pod górę. Samochody nie jeżdżą, więc idzie się swobodnie uliczką i widzi się zamek hen hen wysoko na szczycie. Idzie się i idzie.

Na zamku w Dinan akurat turniej rycerski, więc ciągną ludzie tłumnie. Poprzebierani w stroje średniowieczne, bo kto jest w stroju, ten wchodzi za darmo. Dużo całkiem dorosłych i bardzo dorosłych w strojach. Turniej rycerski konny, więc po drodze kupy końskie. Na koniach się pojedynkują na kopie. No i jest w mieście dwudniowe Święto Murów.

Idą rycerze, kupcy, mnisi, mieszczki, wróżki, księżniczki, wojownicy, kuglarze, żebracy.

Najpierw lody, wielkie gały lodów. Szamamy też bretoński przysmak - kouign amann, strasznie smaczny. Jem, patrzę na rzekę, na tłum poprzebieranych ludzi i myślę sobie, jakie wielkie święto tego rodzaju mogłoby się odbywać w Bielsku. No tak. Operacja Południe. Dobra, zostawmy. Gdzieś tam snuje mi się po głowie, jak tkacka nić, święto starych fabryk. Idziemy dalej! Na scenie tanuszki średniowieczne. Jak to dla nas, dla mnie wiarygodnie wygląda, brzmi, jak jest po francusku i po bretońsku. W sensie, że twarze przecież te same, co wtedy, wyglądali tak samo i brzmieli tak samo. Teatr średniowieczny, ludowy. Gry i zabawy z tamtych czasów, dzieci próbują. Szczudła dla każdego.

Nie nadążamy skorzystać z tych wszystkich rzeczy, bo idziemy na zamek, na turniej. Kilometr pod górę, przez miasteczko pełne ludzi przebranych w średniowieczne stroje. Muzycy grają przy ulicy, słuchamy, też w klimacie. Wielki targ strojów, przysmaków, mieczy, sztyletów, tarcz etc. Wreszcie zamek. Zamknięty!!! Turniej trwa. Przez szpary w płocie widzimy rycerzy na koniach szykujących się do starcia. Wszystkie bilety wyprzedane, kasy zamknięte, tabliczki z napisem: Complete. Słychać gwizdy, buczenia, okrzyki.

Nie ma takiego sposobu, żeby zapanować nad tłumem ludzi, który chce coś zobaczyć. Płot jest nadrywany, odsłaniany, patrzymy przez szpary. Ochrona grzecznie prosi o odejście i zasłania płot, ale tam gdzie przejdą, już odsłaniane na nowo. Oglądamy z Mikołajem na baranie jak rycerz zwycięzca kopią zwala z konia przeciwnika. Tłum wiwatuje. Konferansjer w stylu amerykańskim. Jeszcze galette z kiełbaską i wracamy kilometr przez miasteczko z góry i drugi kilometr pod górę do pozostawionego poza miastem auta.

W domu spotkanie z Francuzami. Porozumiewamy się po angielsko-francusku z drobnymi wtrętami rosyjskimi. Smakują im wielce polskie kabanosy. Zachęcają nas gorąco do ostryg i małży. W sprawie ślimaków zdania są podzielone.

Długie próby wytłumaczenia, co oznacza francuskie słowo artichaut. Angielskie artichoke w niczym nam nie pomaga. Cóż to za warzywo? Cóż to za przysmak, który nam tak zachwalają. Wreszcie udaje się ustalić, że to karczoch! Nie, w Polsce nie jest popularny. Tak, można kupić, ale mało kto wie, jak to jeść i w ogóle co z tym zrobić.

Nasza gospodyni twierdzi, że karczoch jest świetny, znakomity. Tłumaczy, jak go przyrządzać, odgraża się, że nam go zrobi.

Tłumaczę, że zabrakło nam wina, bo we Francji wszystkie małe i duże sklepy w niedzielę są zamknięte, co nas zaskoczyło. Oni znów z niedowierzaniem przyjmują informację, że u nas w niedzielę sklepy są otwarte, nawet hipermarkety, i to do późna. Gorąco to komentują z wyraźnym zdziwieniem.

Fasolka po bretońsku? Tak. Robią. Lubią. Ale nie nazywają jej bretońską. No fajna, dobra rozmowa, bez trudnych tematów. Dobry dzień. Dobranoc.

2016-07-25 | Dodaj komentarz
Duża Ula
2016-07-26 21:54:25
Mikołaj na baranie. Rycerz na koniu. Żal, że nie mogliście kupić biletów na turniej. Szkoda tego barana. Pod górę kilometr. Ale za to z górki było lżej. Smacznego karczocha !
Komentarzy (5)

Vitré

  

Nie można powiedzieć, że Vitré jest malownicze. Tak jak bez sensu byłoby powiedzieć, że wzorzec metra w Sevres mierzy metr. To właśnie takie miasteczka jak Vitré są źródłem naszych wyobrażeń o malowniczych miasteczkach. Kiedy mówi się o malowniczym miasteczku, ma się na myśli coś, co jest mniej lub bardziej odległe od wzorca, jakim jest Vitré. Tu się narodziła malowniczość, sama idea malowniczego miasteczka. W najwyższej komnacie tysiącletniego zamku w Vitré mieszkał malarz, który malował to miasteczko i dziś jest tam ekspozycja. Bo to miasteczko jest do malowania, do fotografowania, do filmowania, do roznoszenia jego ideału malowniczości.

A więc na górze zamek, najbardziej klasyczny średniowieczny zamek, jaki sobie można wyobrazić. Meble w zamku pachną jak meble u babci. Na zboczach góry domki, a wszystkie kolorowe, we wzorki, w paski, w kropki. Pomiędzy domkami wąziutkie uliczki. I rzeczka płynie pomiędzy domkami. I kotek się wyleguje. I owieczki pasą się w zamkowej fosie. I ludzie są mili, przemili. Kiedy parkuję na płatnym parkingu, podchodzi miły człowiek i mówi, że tam jest bezpłatny i że właśnie zwalnia miejsce. I przemiły pan podaje nam wspaniałe lody, i uśmiecha się przyjaźnie. A w kościele Notre Dame miły ksiądz po mszy stoi w drzwiach i żegna się z nami uśmiechem i machnięciem ręki. I w średniowiecznym sklepiku, w którym miniatura armaty kosztuje tyle, co cała armata, miły pan z miłym uśmiechem mówi, że nie ma niestety znaczków na te kartki.

I jest tak, jakby się znalazło w jakiejś ślicznej książce z obrazkami.

W Vitré mieszkała i pisała swoje śliczne książki Madame de Sevigne. Matka z "W poszukiwaniu straconego czasu" od śmierci babki czytuje i cytuje namiętnie Madame de Sevigne. Bo wcześniej jej w jej malowniczych opowieściach zaczytywała się babka.

Czytanie Prousta tutaj, w jego zapachach, ma inny wymiar.

2016-07-24 | Dodaj komentarz
Angus
2016-07-25 10:56:56
Taki smutny ten blog bez komentarzy, aż szkoda, więc dodam. Żal tych idyllicznych miasteczek francuskich, włoskich, niemieckich, austriackich. Szkoda, bo żyją sobie w nich ludzie jak u Pana Boga za piecem, albo raczej tylko "za piecem". Szkoda tej zachodnioeuropejskiej sympatyczności i uśmiechu - może na pokaz, ale takiego przyjemnego. No szkoda, bo miło się tam ludziom żyło, a to co idzie, niestety tę idyllę rozwala.
Artur Pałyga
2016-07-25 18:52:19
A wie Pan, że ani śladu tutaj imigrantów. Dosłownie ani śladu. Może jednak nie jest ich na tyle dużo, żeby byli widoczni.
Angus
2016-07-26 08:04:56
gdzieś czytałem, że miejscowe chłopaki, tj. bretońskie rybaki, zebrały się pewnego razu w kupę i sprawiły przyjezdnym łomot. Dla jasności - piszę to bez satysfakcji, po prostu odnotowuję fakt. Tak nie przesadzając, kilka miejsc idyllicznych na Zachodzie jeszcze zostało. Np. w górskich alpejskich wioskach też migrantów nie widziałem (no może jednego). przyjemnego pobytu.
arturpalyga
2016-07-26 11:51:42
A wie pan, że bretońskie chłopaki jeszcze kilkanaście lat temu organizowały zamachy terrorystyczne we Francji? W sprawie niepodległości Bretanii. Taka ciekawostka bez związku z tematem.
Angus
2016-07-27 08:12:09
A to faktycznie ciekawostka, której nie znałem. Ale widać złagodnieli.
Komentarzy (0)

Fougeres

  

Znowu śpią. Bretońska noc. Znowu chwila i znowu ochota złapać w te słówka skrawek dnia.

Kamienne Fougeres. Zamek, zamczysko u stóp wzgórza. Nietypowo. Zwykle na wzgórzu zamek, pod nim miasto. A tutaj odwrotnie. Ale zamczysko takie, że mogło być wzorem wszystkich zamków średniowiecznych bądź też hollywoodzkich. Szare, wielkie. Z wieżyczkami. Z fosą.

Ale to co najbardziej niezwykłe to średniowieczna dzielnica przy zamku. Słyszałem, że są takie rzeczy. Nie widziałem. Cały kawał miasteczka zachowany przez prawie tysiąc lat w znakomitym stanie, a do tego zamieszkany! Jest w nim normalne życie. Zastanawiałem się, kto tu mieszka? Strasznie bogaci czy też tacy, których rodziny mieszkają w tych domeczkach od stuleci. Może jedni i drudzy. Za domami skała. To samo było w Couture sur Loir. Brice, który nas tam gościł opowiadał, że wszystkie domy tutaj są z tej skały, z kamienia z tej skały. Pewnie podobnie jest tu.

Wszystko się dopełnia. Żadnego chaosu, burdelu, prowizorki. Wszystko tu harmonijnie przebiega, jak od wieków. Miejsce niby turystyczne, ale za wiele ich tu nie ma, tych turystów. W sumie garstka. Wszyscy spokojnie zmieściliby się w jednej knajpie, ale że knajp jest więcej, więc rozkładają się garstkami turyści w nich obok miejscowych.

Skądś dobiega dźwięk dud. Dzika bretońska melodia średniowieczna. Z tych melodii te wszystkie opowieści franko-anglosaskie. To z nich tutaj narodził się król Artur, rycerze okrągłego stołu, Ginewra, Merlin i poszukiwanie Graala. To tu jest las Broceland. Tutaj, nie w Anglii. To stąd ta melodia rozeszła się po całym świecie, płodząc masę legend, opowieśći, opowieści wyrosłych z opowieści, opowieści wyrosłych z opowieści, które wyrosły z opowieści itp. etc. Wszystkie te rycerskie sprawy, te dążenia, pragnienia to stąd tu. Królowie, potwory, księżniczki w basztach to stąd. Tutaj jest źródło. W tej dzikiej melodii, która roznosi się pod zamkiem w Fougeres. Dobiega z okna jednego z tych szachulcowych domów. Czytam tablicę. To dom kultury! Zajęcia dla dzieci i mlodzieży. To stąd, z okna na piętrze ta melodia. Żyje opowieść.

2016-07-23 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

A teraz Bretania

  

Dzieci zasnęły na jednym, rozkładanym łóżku. Godzinę temu. Kompletnie rozregulowane. O godzinie 22.00 w Bretanii jest jasno jak w środku dnia. Dopiero koło 23 się ściemnia.

Za oknem Francja. Północna Bretania. Noc. Warczy nie moja lodówka. Na regale zdjęcia ludzi, których nie znam. W lodówce - rzeczy, których nie ruszamy. Jesteśmy w czyimś domu. Ten ktoś, ucząca się angielskiego i rosyjskiego kobieta, Bretonka, oddał nam na dwa tygodnie swoje mieszkanie. Bezpłatnie. Wychodząc z założenia, że pieniądz nie rządzi. Nie znaliśmy się wcześniej. Umówiliśmy się przez internet. Uważam, że to cud, że tak to może działać.

Chodziliśmy wieczorem, czyli po 22 wzdłuż plaży w Saint Malo i nadziwialiśmy się, jaki się zrobił przypływ. Całą plażę zalało. A wcześniej była taka wielka i taka szeroka. No niesamowite zjawisko, taki przypływ!

Siedzi się na wielkiej plaży, z samego tyłu, pod skałami, bo tam jest cień. I nagle widzi się, jak woda podchodzi. Na początku Mikołaj, żeby polecieć z morza do mamy na ręcznik potrzebował trzech minut. W ciągu kwadransa dystans się skurczył do 10 sekund. Nie wierzyłem, że tak daleko dojdzie. Spadamy! Wspinamy się po skałach, bo plażą nie ma już przejścia. Przechodzimy przez czyjeś prywatne podwórko. Uff. No i wieczorem idziemy na wieczorny spacer plażą. Akurat! Nie tylko to miejsce z tyłu, gdzie siedzieliśmy, kompletnie zalane, ale powyżej wysokości dorosłego człowieka! Woda uderza w mur, który jeszcze parę godzin temu był 200 metrów od morza.

Gdyby takie hece działy się na polskim wybrzeżu, nie byłoby mowy o okopywaniu się, parawanach itp.

Poza tym w Bretanii dwujęzyczność, nazwy ulic po francusku i po bretońsku, który jest celtycki. Mówią, że to stąd król Artur, Ginewra, Merlin i wszyscy rycerze okrągłego stołu. Że tu są te miejsca. Że stąd wyruszyli na poszukiwanie świętego Graala. Nie z Anglii. Z Bretonii.

Saint Malo jest trochę jakby krakowską starówkę otoczyć z trzech stron oceanem i szeroką plażą. Tylko bardziej średniowiecznie niż renesansowo. Niesamowite, że oni to miasto całkiem odbudowali po bombardowaniu w 1944. Nigdzie, na żadnej tablicy i w żadnej miejskiej ulotce, nie podają, kto zbombardował miasto. Choć wszędzie szczycą się faktem, że bombardowano, zniszczono w 80 procentach i w całości zrekonstruowano.

No i jasne. Wiadomo, że jak nie wspominają, to że nie Niemcy.

Niemcy się tu niestety bronili. Saint Malo zbombardowali Amerykanie.

O 23, na tle podświetlonych baszt i kołyszących się u ich stóp jachtów i żaglówek, koncert. Trzyosobowy zespół śpiewa swoje kawałki po angielsku. Dopiero co zaszło słońce. Ocean napiera na mury. Karuzela się kręci. Jesteśmy tu.

2016-07-22 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1326389
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała