arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - czerwiec 2017


Komentarzy (0)

Przed piekłem

  

Według starych map na najdalszym wschodzie leży Pardes, Raj, na najdalszym zachodzie - piekło zaznaczane na rycinach płomieniami ognia.

W Kaliforni, w Joshua Tree, gdzie mamy się z Jasiem zatrzymać, było dziś 40 stopni Celsjusza, a parę dni temu 46.

W XVIII wieku uznawano te ziemie za pustynne i bezwartościowe nic. Dopiero, kiedy Rosjanie zaczęli się tym interesować, Hiszpania przypomniała sobie o Kaliforni, że ją nominalnie przywłaszczyła, a w zasadzie zajęła, bo ziem, na których mieszkali Indianie, nie przywłaszczano, tylko po prostu zajmowano. Nikt nie chciał w tej Kaliforni mieszkać, żadni osadnicy. Gorąco i nic nie rośnie, jak tu żyć. Wysłano więc księży. Żeby zakładali misje. Najstarszy istniejący zabytek w Kaliforni to osiemnastowieczna kaplica Mission Dolores w San Francisco.

- Indianie na wolności są zdrowi, ale kiedy zmuszamy ich do osiedlenia się we wspólnocie Chrystusowej, zaczynają tyć, po czym chorują i umierają - zapisał w kronikach franciszkanin.

Po pięćdziesięciu latach działalności misji liczba Indian w Kaliforni zmniejszyła się z ponad 70 tysięcy do 18 tysięcy. Ostatni kalifornijski Indianin zmarł w 1931 roku.Tymczasem odkryto złoto i nastąpiła eksplozja demograficzna. W ciągu dwóch lat Los Angeles z miasteczka wielkości Żywca przekształciło się w metropolię. Dziś to jedno z najbogatszych miejsc świata. Gdyby Kalifornia była samodzielnym państwem, byłaby na ósmym miejscu najbogatszych światowych potęg. Hollywood, Dolina Krzemowa,tysiące kilometrów szerokich autostrad. Najzachodniejszy Zachód.

Za osiem dni wylatujemy.

Tymczasem finiszuję ze spektaklem Dada. Premiera - 5 lipca.

Poza tym Pitagorejczycy, Szekspir, angielski, film Cavalcade z 1933 r. Geert Mak, stare mapy i "Nowa perspektywa" o kosmosie itp. Wciąż nie mogę się zabrać do pisania. Czuję, jak się zbiera powoli góra wysoka.

Wieczorem z M. znów byliśmy zupełnie sami na basenie.

Ach! Marta Magalska napisała pracę magisterską o moich sztukach! Na Jagiellońskim, na polonistyce. U pani dr hab. Katarzyny Fazan, z którą też miałem przed laty zajęcia i którą wspaniale wspominam! W pracy korzystała m.in. z tego bloga. Właśnie ją przeczytałem. Jestem dźwiękoczuły. Teraz będę dźwiękoczuły świadomie. Praca ma tytuł: Forma dźwiękoczuła. Dramaturgia Artura Pałygi na tle polskiego dramatu poetyckiego po 1945.

Dość niesamowite.

2017-06-29 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Ślad

  

Zostawić ślad dnia. Chyba to, co najprzyjemniejsze w prowadzeniu bloga, to po kilku latach przeczytać, co się konkretnego dnia działo i jak się o tym myślało. Że było jakieś życie poza tymi strzępami, które zostają w pamięci. Zresztą sam akt zapisywania dotyczy również pamięci i oddziaływuje z nią.

B. chora, więc poszedłem z synami na kręgle. Zrobiliśmy trzy partie. Potem obiad na Dębowcu w jasnym słońcu. W niedzielę było więcej ludzi, dziś spokojniej. J. wyjechał rowerem. Ja z M. podeszliśmy tę odrobinkę zielonym szlakiem.

Dębowiec to domowa góra. Taki taras miejski, z którego można popatrzeć na całość. Pamiętam, jak się Henryk Talar Dębowcem zachwycał. Jak zrobił tam pokazową próbę przed dziennikarzami i mówił, że tu się powinno próbować i grać.

Samochód zostawiłem przed Transportowcem. W recepcji kartka po ukraińsku. Okazuje się, cały hotel zamieszkany przez Ukraińców. Ciekawe.

Po kręglach i Dębowcu M. ciągnął na basen. Opierałem się. Nie! Mało czasu, za późno, nie ma sensu. No to na rowerek. I rowerkiem dojechał na basen. Nikogo już nie było, ale bramka otwarta. Zaglądam. Wychodzi ochroniarz, mówi, że można, że basen zamknięty, ale część rekreacyjna o 21.00. W brodziku odkurzanie.

- Mogę pomoczyć nogi? - pyta M.

Pan odkurzający się zgadza. Moczenie nóg kończy się ogólną i całkowitą mokrością. B. przyjeżdża z ręcznikiem i suchym ubraniem. M. dopiął swego. Co sobie wymyślił, to zrobił. Oby tak zawsze w życiu miał. Zasypia przy kinie domowym na "Pocahontas". J. ogląda sobie "Żądło", ja - "Lady Lou" z Mae West z 1933. Ależ ona miała styl, ta Mae! Te ruchy, ten głos wyzywający, ta zaczepność, drapieżność. Każdy ruch, każdy gest jest jej, charakterystyczny. Robiła filmy na podstawie własnych sztuk.

Czytam potem o Los Angeles, że nigdzie na świecie nie mieszka tylu pisarzy, scenarzystów, dramatopisarzy, co tu. Piszą, że 21 premier nowych sztuk wystawia się tu w każdym tygodniu. Za 22 dni tam będziemy.

Ciągle mam problem z pisaniem. Po tych pięciu napisanych w tym roku przyblokowało mnie. Plus mailofobia i telefonofobia. Nie odbieram, nie odpisuję, w miarę możliwości unikam wszystkich, którzy mogą coś ode mnie chcieć. Mam nadzieję, że to przejdzie. Więc życie rodzinne, czytanie, oglądanie, myśli. Plus TŚ, więc w tej chwili Szkola Pisania i dada.

2017-06-16 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Rytuały, trasy, zapachy

  

Kupiliśmy rowerek, więc znów zaczęły się długie spacery. M. gna na rowerku, a ja pędzę za nim z książką w ręku. Co przystanie gdzieś, to podczytuję, żeby myśl miała pożywkę. Ale czasem mi się nie chce. Niosę ją i wiem, że mogę, kiedy zechcę.

Ile się już narobiłem tych długich spacerów. Zaczęło się z Kubą 17 lat temu. Robiliśmy regularnie jeden długi spacer dziennie, oprócz krókich wyjść. Wtedy, dzięki Kubie, odkryłem przyjemność długiego łażenia i czytania. Potem z Jasiem w wózku, czy to mróz czy skwar, hejże ho, z psem przysmyczonym do wózka lub często odsmyczonym. Potem z Jasiem małym, chodzącym, z Jasiem na rowerku, potem znów z samym Kubą. Potem z Mikołajem w wózku i z Kubą przytroczonym do wózka. Długie robiliśmy trasy, górskie i miejskie. Zmienialiśmy lokalizacje, podjeżdżaliśmy gdzieś samochodem i stamtąd. Potem była przerwa, po śmierci psa. Potem nieregularnie z podrastającym Miko. I teraz mamy rowerek i znów się zaczęło. Codziennie, jeśli jestem w domu, półtorej do dwóch godzin. Ulicą Olszówki, którą wydeptałem z Kubą, wyjeździłem wózkami, do budki z lodami. Jedzenie lodów. M. gawędzi z paniami. Potem kościół. Tam bezpiecznie może zasuwać po placyku, a ja mogę poczytać, zapalić. Basen. Już otwarty. Stadion. Siadamy na krzesełkach popatrzeć, jak Rekordziści trenują. I powrót Olszówki w górę. Rytualna trasa. Rytuał przyjemny, ale samemu nie chciałoby mi się go spełniać. Ile ja rzeczy przeczytalem na tych uliczkach. Czasem stanę gdzieś, jakiś detal rzuci się w oczy i przypomina się fragment, myśl czytana przed laty, kiedy też się zawiesiłem na dokładnie tym samym detalu.

Z Jasiem pojechaliśmy odebrać paszport z wklejoną aamerykańską wizą. Dają to na Piekarskiej w TNT. Bardzo mało efektowne wręczenie przepustki do Kaliforni. A wcześniej zapomniałem, że w Legionów się nie skręca, więc w następną w lewo i w następną w lewo i uderzył nas przez otwarte szyby zapach krówek. Spółdzielnia Pokój! Od razu wspomnienia. Prowadziliśmy tu zajęcia Pytonem i Damianem. Przychodziliśmy z gitarami i uczyliśmy piosenek pracowników Spółdzielni Pokój. Naprawdę! Z rok to trwało albo i półtora. Co tydzień. I zawsze zapach krówek.

Więc nie dało się nie zatrzymać i nie zakupić dużych ilości krówek. I tak się smak i zapach krówek skojarzył z Kalifornią.

2017-06-12 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Nous

  

Mapy. Zawsze były ważne. Zawsze kuszące. Zawsze wciągające. Od dziecińctwa uwielbiałem mapy. Były jak malunki na bramach do tajemniczych ogrodów. Mieliśmy w domu mały popularny atlas geograficzny. Ciągle był w użyciu. Nieustannie coś sprawdzaliśmy, o coś się kłóciliśmy, gdzie co jest i szur, szur sprawdzać w altlasie. Uwielbiałem go czytać, przeglądać, wertować w całości, od przekrojów globalnych, gdzie powycinana kula ziemska rozciągała się w poprzek dwóch stron, na skraju lewej mając Alaskę, na skraju prawej Kamczatkę, po mapę Księżyca i rysunki planet Układu Słonecznego. Z czasem, po latach, znałem go prawie na pamięć. Umiałem wymienić ważniejsze miasta Tanzanii i wiedziałem, jaka jest waluta w Chile. Znałem najwyższe góry, najdłuższe rzeki, najgłębsze doliny. Wyobrażałem sobie Morze Martwe. Fascynowała mnie niewidoczna strona Księżyca i dziwne, piękne nazwy jej krain. Kiedy pan z geografii w podstawówce na kółku geograficznym robił nam mistrzostwa: rzucał nazwę miasta, rzeki, pasma górskiego, zwykle znajdowałem pierwszy. Dlatego lubiłem chodzić na to kółko. I dlatego kupiłem sobie ten altas, te "Słynne mapy" i oglądam, studiuję codziennie jedną, a czasami jedną przez dwa dni, żeby na dłużej starczyło. Otwiera mi się w ciele, w głowie to, co wtedy plus nowe rzeczy. Dzisiaj chińska mapa gwiazd z Groty Tysiąca Buddów. Jak się postrzegało świat,kiedy się wiedziało i miało się to na mapie, że odpowiednikiem cesarza i jego czwogra doradców jest samotna gwiazda polarna i cztery gwiazdy najbliżej zgrupowane? Ciekawe. Orion u nich tak jak i u nas był myśliwym. Niesamowity ten Orion. Jak znak na niebie wyraźny. Przy gwiazdozbiorach - kształty chmur wyrysowane. W celach wróżebnych. Aeromancja spoko, ale że klasyfikowali kształty chmur to mi zaimponowało. Aż dziwne, że w jakimś TVN czy w Polsacie nikt jeszcze nie wskrzesił aeromancji. Chmura w kształcie konia - nasi wygrają. Chmura w kształcie sikającego chłopczyka - będzie wzrost gospodarczy we wrześniu itp.

Potem Anaksagoras. Nous. Anaksagoras, który wprowadza do filozofii rządzącą wszystkim Myśl, nieprzypadkowość zdarzeń, trafia do więzienia za rzekome sprzyjanie Persom. W więzieniu zajmuje się kwadraturą koła. Myśl rządząca, nieprzypadkowość zdarzeń, fałszywe oskarżenie, więzienie, kwadratura koła. Co to za łańcuch logiczny nieprzypadkowych zdarzeń, Anaksagorasie?

W drodze na Dębowiec z Olszówki z B. i z Mikołajem (Jasiek wjechał rowerem, zjechał, odpoczął i wjechał znów, zanim doszliśmy), czytanie "Wykładów z historii filozofii" Hegla o Anaksagorasie i o filozofii filozofii. Na Dębowcu przy bigosie trzeba pamiętać, żeby Hegla kłaść stroną tytułową w dół, bo wyzwą mnie w myśli od idiotów. Piękna pogoda, tłum ludzi na Dębowcu. Powrót w dogorywającym słońcu.

- - - - -

W nocy z soboty na niedzielę, około drugiej, przyszedł jeż. Mam wrażenie, że to ten sam, co rok temu i co dwa lata temu. Zaciekawił się starą wędliną, którą rzuciłem dla kota. Patrzyłem przez duże okno, nie czuł mnie, nie widział, choć to ja byłem oświetlony, a on w ciemności. A może widział, ale wiedział, że za szybą, nie wiem. Bardzo dziwnie z tak bliska patrzeć na zwierzę, które normalnie szczelnie się zamyka. Przychodził, poskubał trochę, odchodził i wracał. Obwąchał piłkę, odepchnął ją, wlazł na chwilę do klapka, wylazł, zeżarł pół wędliny i poszedł. 11 czerwca były imieniny Feliksa, więc niech będzie jeż Feliks.

2017-06-11 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (1)

fest

  

Szum. Deszcz.

- Jeśli masz tyle wody, to jesteś bogatym człowiekiem - powiedział mi ksiądz Afrykańczyk w Burkina Faso.

Bogactwo leci na nas z nieba. Rośnie zielone złoto bujnie i soczyście.

Wczoraj przebimbałem przedpołudnie. Dzieci nie było. Grałem w szachy z całym światem i gadałem z M. na fejsie. Zawsze potem lekkie wyrzuty sumienia. Potem do Kato. Na stopa spod dworca wziąłem dwie dziewczyny.

- Gdzie jedziecie?

- Na festiwal do Żor.

- Do Żor? Nie do Żar?

- Właśnie do Żor. Za Pszczyną.

- Co za festiwal?

- Around the rock.

- Kto gra?

- Dzisiaj Kult i Proletariat.

Kurcze! Dwadzieścia pięć lat temu, kiedy jechałem na festiwal, też grał Kult i Proletariat i też byli gwiazdami imprezy.

- A do Bielska przyjeżdża Sepultura, wie pan?

Kurcze! Dwadzieścia pięć lat temu też grała Sepultura! Coś stanęło w miejscu? To tak jakbyśmy w 1990 roku jechali do Jarocina na Czerwone Gitary i Niebiesko-Czarnych.

Opowiadam im o ostatnim Jarocinie, na którym byłem. Opowiadam tę historię któryś raz, zaczyna kostnieć tzn zaczynam opowiadać ją słowo w słowo tak samo, jak wyuczoną lekcję.

Kilka razy rok w rok jeździłem do Jarocina. Ostatni raz to był bodajże 1990, ale już nie jestem pewny. To był rok olimpiady. Sprawdziłem. 1992. Olimpiada w Barcelonie. Na straganiku był telewizorek i grupki ustawiały się pod nim, żeby słuchać koncertu i śledzić igrzyska jednocześnie.

Kombinowaliśmy z karnetami strasznie. Jolka nie dojechała. Co, kto przyjeżdżał, to mówił mi, gdzie jest teraz Jolka. Że gdzieś w Polsce. Jolka, Jolka pamiętasz?

I wtedy pierwszy raz Jarocin transmitowała publiczna telewizja.

- Ja-ro-cin sprze-da-ny! - skandowaliśmy za każdym razem jak włączali kamery.

Jorgos Skolias został wygwizdany. Płakał na scenie: - Nie znacie się na sztuce - mówił do nas, schodząc.

Skolias był pod telewizję dobrany, tak to intepretowano. Nie pasowal kompletnie do punkowo-metalowego Jarocina.

Defekt Muzgó błyszczał wtedy na małej scenie. Była zadyma pod sceną. Ktoś się wdarł do reżyserki i opanował prompter.

- Pamiętajcie! To ostatnia prawdziwa zadyma w Jarocinie! - wpisywał ktoś na prompterze i pokazywało się nad sceną. Zapamiętałem.

Pamiętam przewróconą nyskę policyjną, radośnie i ze śmiechem uciekający tłum, puszczony gaz. Pamiętam, jak Owsiak próbuje nas uspokajać, próbuje nas zawstydzić, że tak nie wolno.

I wtedy mikrofon przejął Siwy.

- Ej, jak się uspokoicie, to moja dziewczyna powiedziała, że pokaże cycki.

Śmiech. Aplauz. Powoli zapadała cisza. Dziewczyna Siwego wyszła na scenę i radośnie zerwała z siebie koszulkę, po czym zaczęła wymachiwać stanikiem. I Siwy zaczął śpiewać.

- Wszyscy jedziemy na tym samym wózku! Od strachu ratuje nas tylko defekt mózgu!!!

I potem wielki koncert Proletariatu na dużej scenie. Wielki! Wielotysięczny tlum krzyczący, skandujący, zjednoczony w refrenie:

- Hej, naprzód marsz proletariat!!!

Tak to zapamiętałem. Cieszę się, że w tym byłem.

I chleb z maślanką pamiętam jedzony na jarocińskim rynku, jego smak.

I opowiadam te wspomnienia z czasów kontrolowanej rewolty, i dojeżdżamy do Pszczyny. Tu się rozstajemy. Kult i Proletariat w Żorach.

2017-06-10 | Dodaj komentarz
Angus
2017-06-12 13:25:49
No bo po co szukać nowej muzyki, jak stara ciągle dobra. Rock jest martwy albo rock jest wiecznie żywy. Wg życzenia. Dlatego AC/DC słucham od 30 lat ( no z przerwami).

Informacje:




SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» październik (2)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Jan Picheta]
Drogi Arturze, w Teheranie w 1943 r. ur. się Boguś Kunda. Opowiadał mi ciekawe historie....
[Duża Ula]
Super. To cieszy, że praca Twoja Arturze nie idzie w zapomnienie. A wręcz przeciwnie. Idzie...
[Duża Ula]
Ha ha ha. A ja pamiętam. W Austrii nocleg mieliście w Alpach. W miejscowości Hartberg....

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1443126
Newsów: 695
Komentarzy: 2118
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała