arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - luty 2018


Komentarzy (0)

Stambuł. Ludzie

  

Wrócę jeszcze na chwilę do Stambułu. Żeby nie zapomnieć. Ważne rozmowy:

1. Nila. W metrze, w kawiarni pod wieżą Galata, w drodze na most Galata, w Tunelu, w teatrze po premierze.

O jej studiach, o teatrze, o muzyce, o tureckim heavy metalu. Dostałem od niej cd w prezencie z tureckim metalem. Nieśmiała, grzeczna, ciekawa. Mówi, że na "Tacie" była dziewięć razy.

2. Cisel. Długa rozmowa w kawiarni pod wieżą ze sporem. Polityka. Bombardowanie Afrin. Kurdowie to terroryści - mówi. Stambuł jest jak hostel - mówi. Jest ostra, chętna do dyskutowania.

3. Yesim. O teatrze, o projektach, o "Tacie". Przy śniadaniu dużym, obfitym, tureckim, po spektaklu i na bankiecie. Świetnie mówi po angielsku.

4. Ozge. W drodze do mallu teatralnego. Metro. O aktorstwie, o życiu aktorki w Turcji, o polityce, o cenzurze w teatrze, o policji. I potem na bankiecie Ozge i Yesim wróżą z fusów po kawie tureckiej.

5. Lekarz z klubu jazzowego, którego imienia nie zapamiętałem (czemu zapamiętuję tylko imiona kobiet??). Że wojna światowa zaczęła się 42 dni temu bombardowaniem Afrin.

6. Chińczyk, którego imienia nie pamiętam. Zrobił mi ze sto zdjęć i nagrał filmik, na którym, jak prosił, złożylem życzenia noworoczne Chińczykom. Słabo znał angielski, a ja słabo chiński, więc mało pogadaliśmy.

7. Justyna. Niesamowita tłumaczka. Feminizująca aeistka, która przyjechała studiować teologię islamską do Stambułu i została na stałe. Rozmowa m.in. o Koranie i o feminizmie w islamie.

Osobną kategorią jest rozmowa z całą grupą warsztatową o tym, jakie w Turcji są tematy tabu. Czy bardziej związane z seksem, czy np. z wiarą. Wychodzi, że bardziej seks.

Osobną kategorią jest też Monika Bulanda, perkusistka ze Starego Sącza, od niedawna obywatelka Turcji. ( - Wiesz, że grałam na perkusji u Michała Wiśniewskiego w "Ich Troje"? ) Ale głównie perkusistka jazzowa. Poza tym biegle mówi po chińsku i po turecku oraz maluje własną, przez siebe wymyśloną techniką obrazy, które wiszą w stambulskich galeriach. Kiedy weszliśmy do klubu jazzowego w centrum Stambułu, przywitano ją ze sceny przez mikrofon i zaproszono na dwa kawałki do perkusji. Monika mnóstwo rzeczy opowiedziała mi o Stambule i o życiu w Turcji. Poza tym oprowadziła po słynnym bazarze i pomogła kupić naprawdę super łakocie tureckie. Zaprowadziła pod dom, w którym zmarł Adam Mickiewicz, wzięła na spacer po niezwykłej, kurdyskiej dzielnicy i błyskawicznie pokazała trzy wystawy w galeriach sztuki. Jeśli natrafisz na tę notkę, Monika, to jeszcze raz publicznie mówię, że spotkanie z Tobą było niezwykłe.

Jakoś tak wychodzi na to, że facetów nie spotykałem prawie.

No jest Ferdi, który czuwał nad moim pobytem i organizował. I aktorzy z "Taty", z którymi uściskaliśmy się gorąco na koniec bankietu.

To bardzo dobry spektakl, ten turecki "Tato".

- Zawsze, kiedy zechcesz, masz tu swój dom - powiedziała Yesim na pożegnanie.

2018-02-22 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (3)

Nindża ożyli

  

Przerywam opowieść turecką, ponieważ wróciłem na premierę pierwszej mojej sztuki dla dzieci. W Opolskim Teatrze Lalki i Aktora Paweł Passini wyreżyserował opowieść pt. "Zagubiony chłopiec". Dla dzieci od 10 roku życia, ale pięcioletniemu Mikołajowi też się podobało. To Mikołaj wymyślił, żebym napisał bajkę z wojownikami nindża. No i jest.

Duże obawy, żeby nie było, jak to często mi wychodzi, za skomplikowane. Upraszczałem, upraszczałem, podbijałem fabułę, żeby szła wartko. Kolejna wersja zaskoczyła. Ekipa zaakceptowała. Bardzo to było trudne.

No i jest. I pierwszy raz miałem dzieci na widowni i patrzyłem na ich otwarte buzie w trakcie spektaklu. Bardzo to jest fajne uczucie.

Pięknie to Paweł wymyślił. Chciałem napisać taką baśń, jakie sam kochałem w dzieciństwie. Żeby była podróż, żeby było mroczne, żeby były różne dziwne światy i niesamowite postacie. I tak to właśnie wygląda. No i kochani nindża!

Mikołaj był na próbie generalnej. Oswoił się z lalkami, z aktorami,widział, jak się szykują. Nindża Szuko zabrał go na spacer nad sceną, pod sufitem, między reflektorami, gdzie dzieje się część spektaklu. Bawił się lalką Chłopca. Pięć razy ostrzegano go, że ze skrzyneczki, koło której siedzi, w trakcie spektaklu poleci gęsty dym. Bawił się tym dymem, brał go do rąk, cieszył się. Przepiękną mieliśmy wyprawę. A nazajutrz, na premierę z Beatą i z Jasiem.

A potem Miko wymyślał, o czym mam napisać następną bajkę, którą chce zobaczyć w teatrze. Nexo knights?

2018-02-19 | Dodaj komentarz
Stały czytelnik tego bloga
2018-02-19 23:10:39
GRATULUJE ! A za ileś lat tata pojedzie na premierę sztuki syna.
arturpalyga
2018-02-19 23:21:02
Chciałbym! Dziękuję!
Mada L
2018-02-21 07:46:58
Gratulacje!
Komentarzy (0)

Dom przy Hodża Ali

  

Mieszkanie przy ul. Hodży Alego. Maleńki, maciupeńki meczet u początków ulicy z mini-cmentarzykiem. Taka meczet-kaplica Hodży Alego. Hodża Ali był malarzem. Żył w XIX wieku. Uliczka wąska idzie stromo w górę. Te bardzo strome, wąskie ulice są charakterystyczne dla starego Stambułu. Codziennie obserwuję, jakie wymijanki, cofanki robią tu kierowcy. Wyższa szkoła jazdy. I trzeba być cierpliwym. Można tu ugrzęznąć na długo. I warto mieć dobry ręczny hamulec. Ruch jest dwustronny pomimo wąskości, a nie ma opcji, żeby minęły się tu dwa samochody. Więc jedno auto musi się wycofać, co, jak wiadomo, nie jest proste, jeśli z tyłu stoją trzy następne. Nie ma tu zwyczaju jednokerunkowych ulic, ciekawe.

Mnóstwo kotów. Pierwszy raz widziałem tak duże stado kotów patrolujące ulicę. Jest też trochę psów. Bałkańsko-wschodnim zwyczajem bezdomne psy rejestruje się i oznacza (mają klipsy w uchu) i puszcza się je wolno. Duże te psy, niektóre jak małe konie, ale z mordy poczciwe i łagodne. Raczej omijają ludzi. Koło Hodża Ali jest rzeźnik, który co rano rzuca im odpadki.

Pomyślałem, że tu jest granica pomiędzy światem wolnych psów i wolnych kotów. W Rumunii, Bułgarii są psy. W Iranie - zero psów, psy zakazane, tylko i wyłącznie koty. A tu jedne i drugie, choć koty w przewadze.

Przez szyby wystawowe obserwuję pracę szewca. Masę butów. Szewc na zydelku przy szewskim stole.

Ta dzielnica nazywa się Beyoglu. W innej jej cześci znajdują się tradycyjnie, od zawsze, placówki dyplomatyczne, konsulaty i mieszkania żyjących w Stambule obcokrajowców. W tej części konsulatów nie ma, ale jest sporo obcokrajowców, przeważnie ze wschodu. Zachód przestał przyjeżżać do Stambułu po ostatnich zamachach terrorystycznych. Najpierw nastąpiła kompletna zapaść. Nic. Żadnych turystów. Potem lukę zapełnił wschód. Dziś do Stambułu nie przyjeżdżają już Francuzi, Niemcy, Anglicy, Amerykanie, ale Irańczycy, Chińczycy i oczywiście Rosjanie.

Przed drzwiami do mojego stambulskiego domu jest piękne graffitti z kotami. Dom jest stary.A ponieważ jest koło bizantyjskiej wieży Galata, zastanawiam się, kto tutaj mieszkał w czasach Konstantynopola. Na pewno coś tu stało i ktoś tu swoje myśli, echo swoich kroków zostawił i z tamtych czasów.

Z wąskiej ulicy wchodzę w wąziutką klatkę schodową. Minąć się na tych schodach z kimś schodzącym z góry byłoby niełatwe. Pierwsze piętro. Na stole czeka na mnie, pozostawiona tu w prezencie dla mnie przez gospodarzy, butelka tureckiego wina i butla wody mineralnej. Słychać odgłosy z ulicy i głosy z sąsiednich mieszkań. I miauczenie kotów.

2018-02-15 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Spod wieży Galata 2

  

Pokłóciliśmy się o piwo.

- Ale oczywiście, że Tuborg jest duński! - mówię.

- Ależ skąd! To tureckie piwo!

- Głowę sobie dam uciąć tureckim toporem, że to duńskie piwo!

- No to straciłeś głowę.

I cholera, okazało się, że są dwa tuborgi. Jest stary duński browar o tej nazwie, ale jest i turecki, bo Tuborg to spotykana w Turcji nazwa geograficzna. Tureckie piwo Tuborg jest inne, bardziej słodowe. Głowę zachowałem, ale warunkowo.

Z Justyną, mieszkającą tu od lat Polką, która przyjechała tu studiować teologię islamską i została, gadamy o tym, co się o Turcji ukazuje w Polsce i że to jest smutne. Że przyjedża ktoś na trzy miesiące i pisze tak, jakby już wszystko wiedział i poznał, a jest to bardzo powierzchowne, stereotypowe i bałamutne. I że nie ma innych pozycji. Pomyślałem, że chyba niestety większość tych reporterskich książek ze świata, które są w naszych księgarniach na tym polega. I że trzy miesiące to i tak sporo, bo książkę reporterską można napisać i po tygodniu pobytu plus rozbudowane informacje z wikipedii. Poznęcaliśmy się trochę nad książką Szabłowskiego, że to w sumie żałość i nie ma o czym mówić. A to jedyna plolska "poważna" pozycja o współczesnej Turcji. Na drugim biegunie jest,wydany też w Polsce, "Most" Geerta Maka. To ten sam holenderski autor, który napisał świetną książkę o Stanach pt "Śladami Steinbecka". Geert Mak nie kłamie, nie udaje znawcy, nie uniwersalizuje, nie uogólnia, nie brnie w stereotypy i wreszcie nie ma tego plugawego, tak często obecnego u polskich autorów, poczucia wyższości. Nie opisuje świata na zasadzie: co to za dziwaczny kraj i jakie to ciekawe, co to się tu nie dzieje. Mak ma po prostu coś, co u nas jest towarem deficytowym, a co można nazwać pokorą wobec tematu. Napisał książkę "Most" i jest to reportaż i rozmowy z jednego miejsca w Turcji, z mostu Galata. Justyna mówi, że z niej rzeczywiście można się czegoś prawdziwego dowiedzieć.

Tymczasem wczoraj w teatrze Galata Perform, w sercu starego Stambułu, przy wieży Galata, odbył się spektakl, który tutaj ma dwa tytuły: polski i turecki: "Tato. Baba". W zestawieniu to brzmi dość śmiesznie. Masę rozmów, że to bardzo turecka sztuka, w sensie, że bardzo zrozumiała w Turcji. Potem wspaniały bankiet przy raki w pięknej restauracji na Beyoglu.

- Wiesz, że polski konsulat w ogóle nie był zainteresowany premierą polskiej sztuki w Stambule? - dziwią się tureccy znajomi. - W ogóle ich to nie obchodzi. Nawet nie odpisali.
Nie wiem, co im powiedzieć w sumie.

2018-02-12 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (1)

Spod Galata Tower

  

Dużo się dzieje, nie ma kiedy pisać, a chciałoby się zostawić ten ślad.

Na lotnisku czekała na mnie dziewczyna, studentka na kierunku zarządzanie kulturą, której imię tłumaczy się jako: Światło Księżyca na Rzece Nil. W trakcie jazdy metrem na starówkę obgadaliśmy najważniejsze kwestie związane z Polską i Turcją. Bardzo ciekawiły ją moje doświadczenia punkrockowe. Jej kuzyn ma kapelę heavymetalową.

Teatr Galata Perform mieści się w samym sercu Istambułu, pod wieżą Galata pamiętającą czasy Bizancjum. Dostałem mieszkanie teatralne 200 metrów dalej.

Pod wieżą Galata dokładnie tak samo jak w Pizie przez cały dzień jest kolejka ludzi, którzy chcą wejść na górę oraz masę ludzi robiących sobie selfie z wieżą. Ciekawa ta chęć ludzi, żeby odstać godziny w kolejce po to,żeby wejść na wieżę. I tak samo jak w Pizie obok stoi wóż pancerny i ubzrojeni w maszynowce policjanci.

Patrząc na tę kolejkę, siedzieliśmy przy kawiarnianym stoliku, jedząc tureckie pierogi i pijąc wino. Dyskusja zrobiła się poważna, kiedy zacząłem temat bombardowań Afrin. No to trafiłem, cholera.

- Przecież to terroryści! - mówi dziewczyna, która generalnie jest przeciw rządowi i brała udział w słynnych protestach w obronie parku Ghezi, w których wojsko strzelało do ludzi, zabijając i raniąc.

- Wszyscy Kurdowie to terroryści? - pytam.

- Ty tego nie znasz - mówi. - Wy, na Zachodzie, dopiero ledwo ledwiutko tego posmakowaliście i już wpadacie w histerię. My z tym żyjemy od lat. Od dziecka słyszę, nie idż tam, nie idż tam, bo tam wybuchła bomba, bo tam może wybuchnąć bomba itd. Z czasem człowiek się oswaja, ale nie do końca.

- Myślisz,że bombardowanie rozwiąże problem? - pytam.

- OK,to powiedz mi,co rozwiąże problem.

Śmieszne,bo w Stambule dużo jest antyizraelskiego graffiti. Że Izrael zabija dzieci, że ratujcie Gazę, że wolna Palestyna.

- A co wy robicie z Kurdami? Coś lepszego niż Izrael? -pytam.

Czuły punkt.

- Dobra - wycofuje się dziewczyna. - Czytam tylko tureckie gazety i oglądam turecką telewizję, jak większość Turków. Pewnie dlatego tak mówię.

Temat Afrin powraca jak lajtmotyw.

I temat zaostrzania represji przez rząd.

- Tu się robi, jak w Iranie - mówią. Opowiadają, jak tydzień temu 50 uzbrojonych policjantów wpadło do teatru, gdzie grano sztukę "Dyktator" nawiązującą do Erdogana. Opowiadają o ludziach siedących w więzieniach. Tradycyjnie ludzie teatru, pisarze,artyści,dziennikarze. Ale Kurdowie źli. Bombing Afrin ok.

- Dlaczego nie pozwolicie im na niepodległość? Dla Polaków to czuły temat - mówię i opowiadam o zaborach. - Trudno mi nie być sercem z Kurdami.

Rozmowa ciągnęła się dziś nadal.

- Oni nie mają elit.

- Bo je pozamykaliście w więzieniach i pozabijaliście.

- Tam jest nasza infrastruktura, nasza adminstracja, nasze wszystko. I co z ludźmi, którzy tam mieszkają, a którzy chcą zostać w Turcji.

- Referendum?

- A Hiszpania zgodziła się na refendum w sprawie Kataloni? Też użyli siły. Dlaczego mamy pozbywać się dużej części kraju?

- Gdyby powstał Kurdystan - tłumaczy mi kto inny - na jego terenie byłyby źródła Eufratu, co ma coraz większe znaczenie, bo rosną problemy z brakiem wody. Powstałoby państwo mające źródła ważnej rzeki oraz ropę naftową, niechętne Turcji.

No takie rozmowy.

Na warsztatach bardzo aktywni. Bardzo dużo pytają. Chętnie rozmawiają.

Wieczorem wizyta w teatrze. Niesamowite! Wielki mall kulturalno-handlowy. Galerie sztuki, kina, restauracje i sklepy. A w nim wielki teatr z widownią na 1300 miejsc!!!

Grają "Tramwaj zwany pożądaniem". Widownia jest pełna! Grają gwiazdy znane z telewizji. Spektakl trwa 2,5 godziny. Jest bardzo tradycyjny, bardzo realistyczny, bez zmian scenografii, w sumie dość ubogi. Owacje na stojąco w wykonaniu 1300 ludzi robią wrażenie. Po spektaklu pytają mnie, czy postać Stanleya Kowalskiego mnie nie obraża.

Wracamy w szóstkę małym samochodem Yesim. Upchnięci jedni drugim na kolanach siedzący. Do centrum, pod wieżę Galata, w środku nocy, bez korków jedziemy półtorej godziny. Gigantyczne jest to miasto!!! Po drugiej stronie Bosforu azjatycka część, ponoć bardziej hipsterska, modna, jak kiedyś wschodni Berlin.

- A co jest waszym zdaniem najlepsze w tureckiej tradycji?

Pauza. Myślenie. Bo mówili, źe wszystko złe. Że melancholia, utracone imperium itp. No ale co jest dobre?

- Że z wszystkimi umiemy się dogadać.

- Acha. Z Kurdami też?

...

2018-02-11 | Dodaj komentarz
Mada L
2018-02-12 14:39:50
nic nowego nie powiem i nie uważam się za znawcę ale wiekszość takich spraw jak np. ten konflikt jest wieloznaczna. pamietam wypowiedz z filmu Buntownik z wyboru Matta Damona, gdzie on właśnie pokazuje wieloznaczność i różne konsekwencje jednej decyzji.

Informacje:


Na zdjęciu na górze: czyjaś inna wyprawa.

SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie. Teatr Galata Perform w Stambule.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
41. Tancerka. Opolski Teatr Lalki i Aktora
42. Uchodź. Krótki kurs uciekania dla początkujących, Strefa Wolnosłowa, Teatr Powszechny w Warszawie
43. Zagubiony chłopiec. Opolski Teatr Lalki i Aktora
44. Himalaje
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2018
» sierpień (1)
» lipiec (3)
» czerwiec (3)
» maj (1)
» kwiecień (3)
» luty (8)
» styczeń (2)

2017
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (6)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Gertruda]
Trzymam kciuki z całej siły i czekam na after-stories!!!!
[Marta Fortowska]
Przebieram nogami na samą myśl o szamanach, nie mogę się doczekać, aż wszystko tu opiszesz....
[Arturpalyga]
Jak się da, to będę pisal tu. Kolega ma mieć laptopa. Ale nie iem, jak...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1636404
Newsów: 729
Komentarzy: 2170
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała