arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl

Komentarzy (0)

kot

  

No i tak.

Postanowiłem robić krótkie przynajmniej notki, żeby ruszyć z blogiem.

Chyba doszedłem do ściany, jeśli chodzi o to, co jest do robienia. Postanowienie zmiany.

Niedobrze robią pisaniu groźby i okładanie batem. To tak nie działa. Oczywiście można się tym nie przejmować, ale coś za coś.

Po obejrzeniu "Syna Szawła" odżyły wszystkie auszwickie tematy, które krążą, czekają od czasu, kiedy byłem wolontariuszem w Muzeum.

Ile to było temu? Zdaje się, że zaraz po "Testamencie". A może przed? Nie pisałem jeszcze wtedy tutaj bloga. Przysłał mi Paweł, uczestnik moich zajęć, wiadomość, że Muzeum w Oświęcimiu szuka wolontariuszy. Zgłosiłem się. Ostatni i jedyny raz byłem tam w szóstej klasie podstawówki. A to przecież 20 kilometrów stąd. Cały świat tam jeździ. Postanowiłem w końcu poznać trochę bardziej to miejsce. Mieszkaliśmy w dawnej komendanturze. Zaraz za oknem mieliśmy obozowe druty, a z drugiej strony wyjście na krematorium i szubienicę, na której powieszono Hoessa, a pod którą raz znaleźliśmy złożone przez koogoś tam kwiaty. W grupie przeważały dziewczyny. Nocami łaziliśmy pomiędzy barakami. Pamiętam spotkaną o północy przed blokiem 11 Niemkę z aparatem fotograficznym na statywie. W ciągu dnia mieliśmy szkolenia, gruntowne zwiedzanie oraz pracę w archiwum. Wpisywaliśmy do komputera relacje byłych więźniów i robiliśmy wywiady z jeszcze żyjącymi. Mi trafił się Braasse, słynny fotograf auszwicki z Żywca. Nagrałem z nim wtedy kilkugodzinną rozmowę.

Ostatniego wieczoru zostałem już w komendanturze tylko ja, Wandzia w cygańskich spódnicach i druga dziewczyna, studentka, której imienia nie pamiętam. Już byliśmy na tyle oswojeni, że odważyliśmy się kupić sobie w sklepie piwo i pić je w pokoju, patrząc na druty za oknem. Siedzieliśmy we troje przy stole, w pokoju, w którym siadywali esesmani, i opowiadaliśmy sobie historie, jakie zostały w nas po tych wszystkich dniach tam spędzonych, a potem też nasze historie się do tego wplotły. Zrobiło się nieswojo, Wanda się bała. Wyszliśmy na powietrze, na obóz. Przed blokiem 10, w którym Clauberg eksperymentował na kobietach, paliła się świeczka. Spotkaliśmy dziwnego kota, najdziwniejszego, jakiego widziałem w życiu. Wyglądał upiornie. Wyglądał jak skrzyżowanie kota z umarłym człowiekiem. Straszny był ten kot. Oczywiście, miejsce, wiadomo, powodowało, że łatwo się było nakręcić na różne dziwne rzeczy, ale ten kot był naprawdę. I naprawdę tak wyglądał.

A potem usiedliśmy za barakami przy basenie. To mały basen. Turystów się tam nie prowadzi. Pod koniec wojny, kiedy zaczęły się bombardowania, firma ubezpieczeniowa Allianz poleciła, aby zbudować na terenie obozu basen przeciwpożarowy. A przy okazji zrobiono małe skocznie i zrobił się przeciwpożarowo-pływacki. Odbywały się tam zawody pływackie o kromkę chleba. No i to właśnie ten basen. Usiedliśmy przy nim. Północ. Czarna woda. Ochroniarz przyszedł zagadać. Pokazał nam: - A widzieliście to?

W kamieniu wyrzeźbiony koci pysk. Koci? Dziwny kot. Jakby ludzki. Skąd tu kot? Dlaczego kot. Przecież to basen. Kot i basen? Czemu basen kotem ozdabiać, pyskiem kocim? W Auschwitz. No i dlaczego, i jak to się łączy z tym przedziwnym kotem napotkanym wcześniej? Zdarzają się takie połączenia, które nie wiadomo, jak tłumaczyć.

Napisałem później po tym króciutką rzecz, od razu tłumaczoną na kataloński, bo to było do Barcelony na warsztaty, więc nie miało polskiego tytułu i nazywało się "Auschwitz cat". Nigdy nie skończone, nigdy nie rozwinięte. I pamiętam, jak zacząłem czuć dziwny związek z tym miejscem. Zagarnęło mnie.

I wróciło to wszystko podczas oglądania tego filmu.

2017-04-23 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (1)

Dybuk, Przegibek, Iran

  

Wczoraj pierwszy przebieg całości "Dybbuka". 2,5 godziny plus przerwa. Duża rzecz. Potem odwiedziliśmy z Pawłem i Patrycją słynne podwórze przy 11 Listopada 63. Pralnia. Złotnik. Tutaj bito szewca, na środku podwórza. Tutaj przemycano grypsy z Auschwitz. Tu zaręczył się Józek Światłoch. Tu mieszkał i modlił się Aron Halberstam. Tu przyjeżdżali chasydzi. W tej bramie stał esesman z Bielska, Robert Sierek. Wróciły dawne odkrycia, dawne opowieści.

Stamtąd dwa kroki do podziemnej synagogi pod ulicą Krakowską. Tu stała, widzicie, wyrównali ulicę, widać po oknach piwnicznych, widzicie, do połowy zasypane. Tam stała synagoga bialska, gdzie ta kwiaciarnia i blok. Wyrównano nią ulicę. Te samochody jeżdżą po niej. Znalazłem tu mojego psa przed laty. Przechodził przez ulicę, po dachu podziemnej synagogi, zawołałem go i został ze mną na kilkanaście lat. A tu noclegownia dla bezdomnych ludzi, a tam było schronisko dla bezdomnych psów. tu siedział makdonaldowany klaun na ławce i machał do Chrystusa po drugiej stronie ulicy. A tam mieszkałem, w tym wszystkim. A jak miałem dosyć i potrzebowałem uspokojenia, wyciszenia, nie wiem czego, jechałem na Przegibek. Jedziemy więc na Przegibek. W słynną ciemność. Światełka. Papieros na Przegibku i w dół do Międzybrodzia. Pamiętacie album Karla Hoeckera, to zdjęcie wesołych esesmanów z Auschwitz z akordeonem? To właśnie tam robione. Podjeżdżamy tuż przed czarną taflę. Czarna tafla wody jeziora. Miga światło w domu. Alarm. Zapach spalonej gumy. Powrót do teatru.

A dziś wieczorem o Iranie na klubie czytelniczym. Przy książce Azar Nafisi - Czytając Lolitę w Teheranie.

"Chciałabym napisać książkę, w której podziękowałabym Republice Islamskiej za wszystko, czego mnie nauczyła. By kochać Austen, Jamesa, lody i wolność".

Jest w tej książce coś, co się kocha, jeśli się w to wejdzie. Kocham Cię, Iranie!

Przemyciłem Iran w tekście "Dybbuka". Nieodmiennie mnie to cieszy.

2017-03-03 | Dodaj komentarz
Mada L
2017-03-21 10:04:59
Panie Arturze, dziękuję za wielowarstwową, symboliczną, niełatwą sztukę Dybbuk. Słyszałam różne opinie, rozumiem entuzjastów i sceptyków. Myślę że skoro spektakl budzi tyle emocji, nieprędko go zapomnimy. I bardzo dobrze. Gratuluję twórcom i zespołowi aktorskiemu.
Komentarzy (3)

Jutro będzie wojna

  

Koniec kumulacji. Jutro, w niedzielę wieczorem w Nowej Hucie, w Teatrze Ludowym druga premiera moja w tym roku: "Rewizor. Będzie wojna". Nie jest to przepisywanie Gogola, choć dla niektórych to pewnie jeszcze bardziej bezczelne dopisywanie Gogolowi drugiej części. Chlestakow powraca. Stary Horodniczy nie chce nic robić w tej sprawie. Znudziło mu się. Ale Chlestakow ma w zanadrzu niespodziankę. Taki jest plot. Tak się zaczyna. Tak by to mogło być opisane w gazecie telwizyjnej.

Ciekawie się złożyło rzeczywiście, że w Lublinie z Wyspiańskim tańczyłem, a tu z Gogolem. Z mojego punktu widzenia to jest dyptyk. Ciekawie by wyszło być może pokazane razem. I tu, i tu duży zespół, muzyka komponowana, rozmach dużosceniczny, kostiumy, które się zapamiętuje. U Gosi Bogajewskiej jeszcze choreografia, którą mistrz Maćko Prusak robił.

I jeszcze jedna wspólna rzecz. I w Osterwie i w Ludowym - dynamiczne zespoły aktorskie, zgrane, pełne energii, głodne nowych rzeczy, otwarte na nowe, wspaniale pracujące.

No i dwoje bardzo dobrych reżyserów, dwie bardzo silne, bardzo różne poetyki, dwa różne światy się stworzyły oba wyraziste i mocne.

I tu, i tu żywe reakcje ludzi na widowni.

W Nowej Hucie obiad w "Stylowej" to jak jedzenie kremówek w Wadowicach. No więc w "Stylowej" z Arturem G., rozmowa o książce z dramatami moimi. Ma być wydane w serii dramatu współczesnego. Wybierz kilka! Ha! Łatwo powiedzieć. Które mają zostać? Którym dać to dłuższe życie w przetrwalniku-książce? Z naciskiem, że te najbardziej literackie, nie te, które w pracy na scenie się wykuwały, ale te z samotnych rajdów sercowo-mózgowych przy nocnej lampce. Przy plackach po zbójnicku i piwie klepnęliśmy cztery. I piąty opcjonalnie.

Iran z tyłu głowy pulsuje i nie przestaje. Kiedy usłyszałem o katastrofie w Teheranie, pożarze i śmierci strażaków, od razu w głowie te ulice, którym tam chodziłem, ci ludzie.

Problemy z czytaniem, z koncentracją. Jak nigdy dotąd. Może jednak przeciążenie jakieś, nie wiem. Chociaż bez sensu. W sumie nie mam poczucia, żebym pracował więcej niż zwykle. Zawsze tak pracowałem, od kiedy jestem w teatrze. Tylko teraz więcej jeżdżę może, z powodu kumulacji.

Ruszyły pełną parą próby w Teatrze Polskim w Bielsku. Pięknie ruszyło! A jak przyszedł Jacek Proszyk, to się wzruszyłem.

No i wracamy do Dada!!!!

2017-01-21 | Dodaj komentarz
Mada L
2017-01-23 10:57:55
Książka z dramatami?!! To może w końcu poznam Testament! Jakże byłoby pięknie. Nie zdradzi Pan co Pan wybrał?
Artur Pałyga
2017-01-23 20:29:40
Nie, nie "Testament". To musi być jednorodne w miarę, wszystkie 4 czy 5. Jak zapadnie decyzja, to na pewno napiszę.
Mada L
2017-01-25 08:46:42
To w tym temacie ubolewam ;-). Ale ogromnie się cieszę na marcowego Dybbuka, że współpracuje Pan z naszym bielskim teatrem.
Komentarzy (2)

Klątwy

  

Podobnie, jak poprzedni, tak i ten rok się zaczyna wybuchowo, jeśli chodzi o pracę. W podobnym czasie pisałem dwie rzeczy, najpierw dla Gosi Bogajewskiej, potem dla Marcina Libera. Więc zrobił się dyptyk na podobny temat. Liber połączył to z "Klątwą" Wyspiańskiego. U Bogajewskiej od początku punktem wyjścia był "Rewizor" Gogola.

Wczoraj, tj. w sobotę, 14 stycznia mieliśmy premierę "Klątw" w reż. Marcina Libera w Teatrze Osterwy w Lublinie. A w tym tygodniu, w niedzielę - premiera w Teatrze Ludowym w Nowej Hucie sztuki pt. "Rewizor. Będzie wojna" w reż. Małgorzaty Bogajewskiej.

Dziś wróciłem z Lublina Ogarnąć się, odpocząć półtora dnia, pooglądać rodzinę i we wtorek na wieczór do Krakowa na generalne.

Jednocześnie zaczęliśmy z Pawłem Passinim próby w Bielsku do "Dybuka".

I nic więcej na razie nie napiszę, bo wymięty jestem i w ogóle jakoś nie wiem.Jak się dwóch sztuk ma premiery tydzień po tygodniu, gdzie się robi ostatnie poprawki na generalnych, i jedną się ma w trakcie pisania, to się jest, nie wiem, to jest dziwny stan. Dziwny.

A, i trzeba odnotować: spotkanie specgrupy irańskiej się odbyło w lokalu "Incognito" w Lublinie przed trzecią generalną "Klątw". Projekt irański trwa.

W pociągu myśl: napisać sztukę, która działaby się jednocześnie w Teheranie, w Teksasie, w Burkina Faso, w Moskwie, w Berlinie, w Warszawie. Jedna nić łącząca wszystko. Jak w filmie "Traffic" na przykład. Wolność. To powinno być o wolności. Chyba. Może. Myśl, którą wypowiada ktoś w Teksasie, kończy ktoś w Teheranie. Eternity Crossroad. Rondo Wieczności. "Głód" Caparrosa ma tu znaczenie także. Oraz "Po człowieku" Braidotti. Tak, powinny tam być też zwierzęta. Może jako maski, nie wiem.

W pociągu - dobra rozmowa z Ratajem i Marysią. Potem nowy "Przekrój".Przejrzałem, przekartkowałem, przeczytałem trochę i spasowałem. Niestety nie wiem dlaczego miałbym go czytać. Nie wiem, po co. Potem: LInda Polman "Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej" - bardzo spoko!

2017-01-16 | Dodaj komentarz
rafał
2017-01-18 21:42:48
Widziałem wczoraj "Klątwy" i... no szok. W jednej z lokalnych gazet przeczytałem krótką notatkę o spektaklu, z której wynikało, że część pierwsza spektaklu jest niezła, natomiast druga nudna i rażąca "tanimi" chwytami. Według mnie jest zupełnie odwrotnie. Przede wszystkim dla mnie to jednolita inscenizacja i stosowanie takich podziałów (na pierwsza i drugą część) jest głęboko krzywdzące dla autorów. Pana tekst doskonale uzupełnia dramat Wyspiańskiego, poszerza jego znaczenia i w pewnym sensie "odświeża". Brawo! Taki dialog z dawnymi tekstami, próba przeniesienia ich we współczesność lub próba ukazania ich uniwersalności, ich ciągłości w czasie, powtarzalności, jest mi szczególnie bliska. Może dlatego ten spektakl zrobił na mnie tak duże wrażenie, że pozwoliłem sobie na ten krótki wpis na Pana blogu. Życzę dalszych sukcesów i pozdrawiam bardzo gorąco.
Artur Pałyga
2017-01-20 00:32:49
Zdaję sobie sprawę, że to zestawienie się z Wyspiańskim jest ryzykowne. Tym bardziej dziękuję!
Komentarzy (7)

Powrót

  

Powrót tuż przed świętami. Nagła zmiana światów.

Jest trochę zimniej.

W noc wylotu trafiłem na Yaldę, staroperskie święto. W całym Iranie świętują do późna w nocy. Tańczą, śpiewają, piją alkohol, bawią się i wróżą. Wróżą zawsze z wierszy Hafeza, sufickiego mistyka z XIV wieku. Wśród towarzystwa krąży tomik jego wierszy, myśli się życzenie i losuje się wiersz, po czym czyta się go sobie po cichu.

Trafiłem na dużą imprezę w dużym mieszkaniu. Kilkadziesiąt osób. Filmowcy, przemysł kinowy. Bardzo często rozmawiałem tu o kinie. Na stołach arak. Muzyka na przemian amerykańska i irańska.

- Nie wyjedziesz trzeźwy z Republiki Islamskiej! - ogłasza wąsaty przyjaciel. Kieliszek za kieliszkiem. Śpiewamy, krzyczymy.

- No i co o nas powiesz, jak wrócisz do siebie?

- Powiem, że w Iranie mieszkają ludzie. Rozumiesz? Że tu mieszkają ludzie!

Na drogę jeszcze rozchodniaczek. I jeszcze jeden. Za Lachistan! I za ludzi stąd i stamtąd. I pożegnania.

Na lotnisku im. Chomeiniego robię, co mogę, żeby wyglądać trzeźwo. Podejrzewam, że czuć ode mnie ten arak. Spożywanie alkoholu w całym kraju jest nielegalne, ale wszyscy spożywają. Podobnie, jak trzymanie się za ręce przez kobietę i mężczyznę czy też witanie się przez uścisk, podanie ręki albo pocałunek - to wszystko jest nielegalne, ale wszyscy to robią. Również noszenie spódnic, i oczywiście miniówek oraz odsłanianie łokci i rąk powyżej łokci oraz dekoltów jest nielegalne. Ale we wszystkich domach w jakich byłem nikt tego nie przestrzega.

17 grudnia w Iranie było święto - urodziny Proroka. Tydzień przed urodzinami Jezusa. Nie widziałem, żeby ktoś świętował. F. mówi, że to po prostu dzień wolny od pracy. A ponieważ w piątek też mieli wolne, bo piątek jest w Iranie jak nasza niedziela, zrobił im się przedłużony weekend. Ale islamskie święta, oficjalne święta państwowe nie cieszą się popularnością ani sympatią. Dopiero Yalda, przedislamska, niechętnie tolerowana przez władze, jest hucznie i powszechnie świętowana. Wieczorem tłum w metrze, trudno się wbić. Bo dziś Yalda. Wszyscy gdzieś jadą na imprezy.Yalda to najdłuższa noc w roku, noc przesilenia. A zarazem koniec jesieni i początek zimy. Wszyscy kupują owoce granatu na imprezę. Granat rozdrobniony na ziarenka, podawany z lodem to yaldowy przysmak.

Rozmowa ze studentami socjologii, którzy sprzedają tytoń na ulicy, w centrum Teheranu.

-Iran po latach rządów ajatollahów to dziś najbardziej ateistyczny kraj na świecie - mówią.- Tylko wszyscy zachowują pozory, bo te dziady w turbanach mają wojsko i policję.

- Długo wierzyłam, że to się może zmienić metodą małych kroków, stopniowych reform, powolnego ale nieodwracalnego załamywania się tego systemu - mówi dziewczyna w hidżabie zsuniętym na tył głowy. - I może się wydawać, że tak jest, bo dyktatura ajatollahów popuszcza cugli. Nieoficjalnie pozwala się ludziom na rzeczy, które jakiś czas temu były niemożliwe. Ale to tylko metoda na utrzymanie władzy. Stwierdzili, że trzeba ludziom coś dać, trzeba trochę odpuścić, żeby spuścić powietrze. To takie wentyle bezpieczeństwa. Jednocześnie cały czas bezwzględnie tłumią wszelką nieprawomyślność, wszędzie jest pełno tajnej policji, więzienia są pełne. W więzieniach giną ludzie. Dlatego teraz myślę, że nie da się bez przemocy. Potrzebna jest nowa rewolucja i nie da się jej zrobić bez przemocy.
Rozmowa w kawiarni. Taka sama kawiarnia mogłaby być przy Uniwersytecie Warszawskim. Duża, dwupoziomowa, z masą książek na regałach, z wszystkimi tymi kawami latte i machiatto. Tłum ludzi, głównie młodych, rozdyskutowanych nad kawami i herbatami.
- W 2009 też wierzyliśmy, że można to zmienić bez przemocy. Że wystarczy, jak wszyscy wyjdziemy na ulicę - mówi trzydziestolatek. - I rozstrzelali nas.
Opowiadam o polskich doświadczeniach opozycyjnych z lat 70 i 80.
Widzisz, różnica polega na tym, że nasi więźniowie sumienia, nasi zabici na ulicach was nic nie obchodzą. Świat się tym, nie interesuje. To tylko Iran. Tylko Azja - mówi dziewczyna.

F. pokazuje mi trawnik, na którym strajkowała w latach dziewięćdziesiątych. To trawnik uniwersytecki. Studenci z całego miasta zebrali się na nim w proteście przeciw polityce władz. - Pamiętam, jak nas wynoszono stąd i bito - opowiada F. Protest nic nie dał. Protesty w Iranie nie przebijają się na Zachodzie. O irańskich więźniach sumienia nikt nic nie wie. O demonstracjach ulicznych ledwo się wspomina. Bo Iran to część osi zła.

- Niewielkie wsparcie wystarczyłoby, żeby ludzie w Iranie dokonali skutecznego przewrotu i obalili znienawidzoną dyktaturę ajatollahów - komentuje jeden z polskich znajomych. - Ale aktualnie nie leży to w niczyim interesie.

Samolot startuje. Kobiety ściągają chusty.

2016-12-18 | Dodaj komentarz
Asia
2017-01-03 16:43:06
Cześć Artur, witamy ponownie w Ojczystej Ziemi (choć nie jestem pewna, czy jeszcze tu jesteś). Widzę, że zbliżasz się do Sztuki nr 36. U mnie wkrótce też liczba 36, w nieco innym kontekście, oraz związana z nią premiera. Odgrzebałam stare Pytajniki. Powiem Ci, że choć smarkaci byliśmy (my, nie Ty), to, co stworzyliśmy razem jest dobre, broni się po tych wszystkich latach. Aktualne. Słodkie, gorzkie i kwaskowe. :-) I znalazłam Twoje "zamiast świadectwa". I "o sztuce rozmawiania'. O Mamo, wzruszyłam się na starość! Bardzo dziękuję! P.S. Czy trzymasz gdzieś w archiwum komputerowych stare, stareńkie teksty mejlem przesyłane? Potrzebuję odgrzebać Twój tekst o początkach wszelkiej miłości, które powstają nie bez pomocy Aniołów. Pamiętasz? Masz?
Artur Pałyga
2017-01-15 18:31:17
Niestety, Asiu, nie mam niczego w rodzaju archiwum swoich tekstów. Co więcej, sporo tekstów, które były na starych komputerach, kompletnie przepadły, bo zwykle nie chciało mi się ich kopiować :). Nie pamiętam tekstu, o którym mówisz, nie wydaje mi się też prawdopodobne, żebym coś takiego napisał :)) Pozdrawiam!
Asia
2017-01-16 23:03:43
A widzisz, nie pamiętasz, nie poczuwasz się, a jednak napisałeś. Wtedy jeszcze młody byłeś, to takie rzeczy ładne pisałeś. :-) Teraz już jesteś stary i chyba bardziej zgorzkniały.. Nie wiem, może się mylę.
arturpalyga
2017-01-16 23:16:41
Uważałem się za punka, miałem zespół punkowy, jeździłem do Jarocina, pisałem buntownicze, dwudziestolatkowe teksty satyryczne, strasznie ponure opowiadania, z krwią, onanizmem i przekleństwami oraz strasznie groźne horoskopy. Nie sądzę, żebym wtedy pisał o miłości pochodzącej od aniołów. Ale oczywiście, wszystko możliwe, a pamięć nasza, wiadomo :))
arturpalyga
2017-01-16 23:23:29
Ale "zamiast świadectwa" i "o sztuce rozmawiania" pamiętam. I też uważam, że "Pytajnik" był znakomitym pismem! Zorganizuj spotkanie naszej redakcji :)) Chętnie przyjdę!
Asia
2017-01-17 22:53:55
Świetny pomysł z tym spotkaniem. Pomyślę... :-) A jeśli chodzi o Twoje młodzieńcze teksty, z całym szacunkiem, ale ja nie sięgam pamięcią aż tak daleko! Jak Ty miałeś 20 lat i pisałeś te strasznie zbuntowane i niebezpieczne teksty, ja byłam na szczęście jeszcze dziecięciem. A jak Cię poznałam, byłeś już w miarę spokojnym i ustatkowanym mężem i ojcem. I wtedy właśnie pisałeś natchnione teksty o początkach wszelkiej miłości. :-) Dobrze, że nie poznałam Cię zbyt wcześnie!
Artur Pałyga
2017-01-18 11:38:18
:)))))))) No dobrze. Niech będzie! Poddaję się! Punkt dla aniołów:))

Informacje:


Na górze: Jekaterynburg

SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» listopad (4)
» październik (6)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[arturpalyga]
Dziękuję, Marta i Mada L.! Bardzo!
[Mada L]
Wszystkiego dobrego z okazji urodzin! A po cóż Pan by chciał do tej młodzieżówki?? ha...
[Marta Fortowska]
Artur, cieszę się, że twoje teksty krążą po świecie! Mam nadzieję, że niedługo się gdzieś...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1467366
Newsów: 703
Komentarzy: 2131
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała