arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl

Sklep dość odpychający. Szarobury. Surowo w środku. Kolejka do kasy. Jestem jedynym facetem. Szarobure kobiety cierpliwie czekają w kolejce. W koszykach chleb, mleko, makaron, porcje rosołowe i piwo dla mężów. Stoimy cicho, pokornie. Pokorna kasjerka z pokorą w oczach. Z przodu - kwiat. Włosy starannie ufarbowane na kruczą czerń, czerwona pelerynka, całość dobrana z dbałością o szczegół. Nie piwo w koszyku, lecz wino czerwone i nie zwykły makaron, a spaghetti i nie najtańsza kawa, ale ta po 18,50 za 500 gram. A do tego ciasteczka, fizdrygałki, bumbelki, koronkowe misie. Czekamy. Czekamy bo krucza w pelerynce sprawdza paragon. Kobiety stoją cierpliwie, ja stoję. Pokorna kasjerka. Krucza sprawdza paragon i się nie zgadza.

- Nie kupowałam malinowego ciasta - mówi. - Jest na paragonie.

Kasjerka się peszy. Mąż trochę pije, ale nie za często. Najstarszy syn pracuje na budowie w Anglii. Wychowała trójkę dzieci. Przyjdzie do domu wieczorem, musi zrobić pranie, wyprasować. Najmłodszemu śniadanie do szkoły. Zupę, coś na drugie, żeby sobie jutro podgrzali, jak jej nie będzie. Peszy się, bo to ona jest podejrzana o kradzież. Wzywa jakąś swoją szefową. Dzwonek na cały sklep. Wszyscy czekają, patrzą. Wszyscy na kasjerkę. Przerwa w ruchu. Korek. Przychodzi szefowa.

- Malinowe ciasto? To pączki. Kupowała pani pączki. Wstukujemy malinowe ciasto, bo takie mamy uzgodnienia.

Zgadza się. Pączków na paragonie nie ma. W koszyku są. Krucza czyta dalej. Ma twarz przyjemną, nie wygląda na taką dokładną. Pewnie lubi porządek w kuchni. Przychodzą mi na myśl wszystkie kobiety, jakie znałem, które wyrzuciły swoich facetów z domu bo coraz bardziej nie mogły znieść tego, że robili syf w kuchni, syf w łazience, syf na środku pokoju, a kto to potem ma sprzątać? I zostały same. Nocami siedzą na gg. Spaghetti, czerwone wino i pączki kupiła sobie na dzisiejsze popołudnie. Dla siebie, dla męża. A tu w koszykach kasza, makaron, piwo. W kolejce zaczyna szumieć. Kpina się zaczyna. Z Kruczej. Że pańcia. Że piesek przywiązany pewnie czeka na zewnątrz. Ciche kpiny, szeptem. Krucza już czuje ten rów, jaki powstaje między nią, a resztą i brnie dalej. Podkreśla. Pokazuje, że ma w nosie napór rosnącego tłumu.

- Ta cena jest za wysoka. Na półce pisze, że ta kawa kosztuje 17,99, a nie 18,50.

Szefowa sprawdza. Krucza ma rację.

- Zwróć pani 51 groszy! - mówi do kasjerki. Kasjerka pokornie nabija na kasie. Pewnie jej potrącą. Pewnie miała wiedzieć. Albo komuś, kto nie zmienił wywieszki z ceną. Może tej przeraźliwie chudziutkiej dziewczynce, co mieszka koło mnie, a która, jak się okazuje, porządkuje tu półki.

Jest mała komplikacja, bo Krucza płaciła kartą. Szefowa rozstrzyga, że to nic nie szkodzi. Kolejka rośnie. Zbiera się na lincz.

- Co się stało? - pytają ci z tyłu.

- Pani się wykłóca o 51 groszy! - mówi głośno jedna z kobiet z kaszą. Tak, żeby wszyscy słyszeli. Pogardliwe śmiechy. Ale jeszcze czekają. Za chwilę mężowie, synowie, ojcowie będą dzwonić na komórki, wypytywać, co się dzieje, czemu jeszcze ich nie ma. Już się niecierpliwią.

A Krucza z miną esesmanki. Już zacięta, zawzięta krok po kroku analizuje paragon. Następna wpadka z ceną. 23 grosze. Do zwrotu. Następna. Tu się szefowa nie zgadza. Pokazuje Kruczej, że pomyliła sobie etykietki z ceną.

- Skoro tak, to tego wina nie biorę - decyduje Krucza. - Myślałam, że jest tańsze.

Jest czas, więc myśli pracują. Przypominam sobie tę kobietę ze Starego Bielska, która otruła dzieci, a potem siebie. Mieszkali w takim dużym, nowym domu, jakich pełno na obrzeżach miasta - wszystkie z tego samego projektu, spod jednej sztancy, dokładnie w tych samych kolorach pastelowych. Pewnie szarpnęli się na kredyt na 20 lat. Takie kobiety, co popełniają samobójstwa, zwykle są chyba bardzo uporządkowane. Szczególnie te, co z dziećmi. Trzeba to zaplanować, przygotować, wymyśleć, jak podać. Nie do wykonania dla bałaganiary.

Szefowa odkłada wino na półkę i widać, że to już nienawiść. Iskrzy, ale tłumi w sobie. To jest najgorsze. Z tego rak, przerzuty i wszystkie nieszczęścia. Kasjerka stuka w kasę, wystukuje, żeby wycofać wino. Nie taka prosta operacja w dobie kas fiskalnych. Teraz Krucza musi wytrzymać pogardę, rosnącą agresję i wszystkie osobiste problemy tych kobiet, które patrzą na nią, i patrzą, i patrzą. Żadna z nich by tego nie zrobiła. Żadna z nich nie pozwoliłaby sobie na coś takiego. Może jeszcze te pierwsze 51 groszy, ale te 23? To wino? Wstrzymywać cały ruch? Skupiać na tak długo uwagę na sobie? I wiedzą, że ona specjalnie. Że pokazuje, że sobie pozwala. Podkreśla różnicę. A ona przecież nic nie robi. Upomina się o swoje. Walczy z tymi babami ze sklepu, z tym sklepem oszkliwym, cuchnącym. Więcej tu nie przyjdzie. Ukarze ich tak, że zobaczą, że więcej tu jej noga nigdy nie postanie. Kurczy się liczba sklepów, w których jej noga postaje. Myślała, że tu. Ale nie. Wychodzi dumnie, ale jakby nigdy nic. Z siatkami zakupów. Ze spaghetti, bez wina. Ciągnie za rękę córkę. Odprowadzana spojrzeniem. Spojrzeniami. Zmęczonym szeptem: - A niech cię szlag trafi!

Podchodzę teraz ja. Pokornie patrzy kasjerka na mnie z nadzieją, że jestem po jej stronie. Kolejka ruszyła.

2008-09-19 | Dodaj komentarz
jamilka
2008-09-20 00:24:52
Ludzie nie potrafią czekać. Zawsze ta złość i przepychanki. Czekają bez godności, bez dystansu. Nie czekają. Spieszą się. Do niczego. W poczekalni w przychodni gryzą się jak psy. Nie lubię tego, nie lubię bezmyślnego pośpiechu po nic. Tak jakby ten czas się nie liczył, jakby nie żyli w tym momencie.
BB
2008-09-21 21:46:10
przerost formy nad treścią - zbyt wiele uogólnień i stereotypów, żeby było prawdziwe=indywidualne. Kobiety aż tak proste nie są, na szczęście.
arturpalyga
2008-09-23 04:00:44
Podział na formę i treść nie istnieje. Wymyślono go, żeby straszyć dzieci. Zdanie: "kobiety aż tak proste nie są" jest najlepszym i najprostszym przykładem uogólnienia. Postawienie znaku równości między prawdziwe, a indywidualne jest modnym, acz wyjątkowo fałszywym stereotypem.
BB
2008-09-23 23:18:12
Kto wymyślił ten podział, aby straszyć dzieci, konkretnie? Ależ i owszem, istnieje i ma się dobrze. Np ten blog. Forma taka sobie, treści nie podejmuje sie oceniać. Kobiety aż tak proste nie są, to nie uogólnienie, ale prawda. A równość między prawdziwe a indywidualne wcale nie jest modnym stereotypem, bo to 2 inne wartości, na siebie oddziałujące.
arturpalyga
2008-09-24 00:14:09
Podejrzewam, że ten sam, który wymyślił, co poeta chce przez to powiedzieć. Ten blog nie jest podziałem na formę i treść, cokolwiek by to miało znaczyć. Ciekawy byłbym jednak, skoro już tak sobie gawędzimy, co jest Pana zdaniem formą, a co treścią. ---- Zdanie -kobiety aż tak proste nie są- jest modelowym uogólnieniem, ponieważ pisze Pan o kobietach ogólnie. To zdanie ma taką samą wartość, jak zdania: Kobiety są proste. Mężczyźni są głupi. Murzyni są sprytni. --- Jeśli to różne wartości, to nie są to równe wartości, prawda?
BB
2008-09-25 12:26:22
Podejrzewam, że ten sam, który wymyślił, co poeta chce przez to powiedzieć. - jeśli się coś stwierdza, wypadało by podeprzeć się konkretami a nie podejrzeniami. ***** Ciekawy byłbym jednak, skoro już tak sobie gawędzimy, co jest Pana zdaniem formą, a co treścią. - forma graficzna a treścią słowa słowa słowa ***** Jestem kobietą :)
arturpalyga
2008-09-25 13:25:05
:) Nie wiem personalnie, kto to wymyślił. Przyjęło się. Na studiach tego oduczają. Forma graficzna tekstu na blogu to krój czcionki i układ linijek, co jest mało zależne ode mnie. Podejrzewam, że chodzi Pani o styl raczej, a więc o słowa.
z
2008-10-11 21:46:57
Krucza ćwiczyła asertywność. Według podręczników tak to się robi.

No i znów zafrapowały mnie lubelskie władze miasta. Nie dość, że utrzymują tyle teatrów, nie dość, że są otwarci na następne, to proszę sobie wyobrazić, że przekazali starą fabrykę na squat. Zamiast korzystnie opylić halę fabryczną, 1000 metrów kwadratowych, wraz z przyległościami, w centrum miasta, albo zburzyć i plac odsprzedać międzynarodowej firmie handlowej, to oddają to artystom, włóczęgom, pedałom i żydom. A w dodatku będą płacić co miesiąc za ogrzewanie i za prąd. W głowie się nie mieści, panie dziejku! Co to za myślenie? Jaki z tego zysk, panie? Marnować pieniądze na jakieś nie wiadomo co? To nie lepiej przehandlować, a z zysku zburzyć schody i zrobić na nowo takie same? No i wiadomo, co to takim artystom do łba strzeli? Żeby coś ładnego, pożytecznego przynajmniej robili. I tak same z nimi problemy, a jeszcze im tyle miejsca oddawać? Zamiast powiększyć parking? Wynająć pod bank?

To taki nowy trend w Polsce - inwestowanie w ludzi. Przyszła zaraza z Zachodu! Wrocław, Lublin ulegają tej niezrozumiałej, niebezpiecznej modzie. We Wrocławiu np. wymyślili, że miasto będzie płacić trenerom sportowym, żeby ci bezpłatnie prowadzili zajęcia sportowe na osiedlach. Nie, że ktoś, jak należy, przyszedł, prosił, błagał, na spotkania się umawiał, podania pisał - dajcie 200 złotych, drodzy, kochani, wszystkomogący, wesprzyjcie prowadzenie gimnastyki na osiedlu - i uprosił, bądź nie uprosił. Nie! Inicjatywa wychodzi z ratusza! Proszę! Dajemy trenerów, może ktoś chce skorzystać! Proszę! Oddamy fabrykę na squat, może coś dobrego z tego będzie! Chcecie? Będziemy płacić 10 tys. miesięcznie za prąd i ogrzewanie. Spokojnie, to nie problem. Tyle mamy z parkingu co miesiąc.

Wariactwo zupełne! Raczej nie do przyjęcia gdzie indziej.

Lubię Lublin. Lubię iść od placu Zamkowego przez Bramę Grodzką obok teatru NN, obok Gardzienic, przez odnowioną starówkę (choć faktycznie troszeczkę wypacykowaną), obok domu mistrza Witta, Bramą Krakowską wychodzić na Krakowskie Przedmieście - ale też te wszystkie starocie, te budy przy dworcu i wszystko to zgubione, co tam jest wyczuwalne - i to mieszanie się Wschodu z Zachodem - za Macdonaldem w lewo do Centrum Kultury. A w CK - premiera nowej sztuki Ravenhilla na Scenie Prapremier Invitro: "Pool. No water".

Z tekstu Ravenhilla można wyjąć kilka rzeczy. Może to być sztuka o sztuce z serii: pytania zadawane sztuce. Może to być: "O Ikarach głoszą". Leci chwilę, leci nad głowami i bam. Kark skręcony. I wtedy dopiero wszyscy mają taką naprawdę satysfakcję. A tak leciał, a tak mu się wydawało, że już tak zawsze będzie leciał, no i proszę, jak się pięknie wyłożył, dobrze mu tak, gnoju. Może to być o potrzebie cierpienia. Cierpienie jest potrzebne ludziom do tego, żeby wiedzieli, że nie mają tak najgorzej, że jednak można mieć jeszcze bardziej do dupy. Dopóki jest komu pomagać i nad kim się pochylać, to znaczy, że coś jeszcze jesteśmy warci. Dlatego cierpienie jest artykułem najbardziej pożądanym, a zdjęcia przedstawiające cierpienie będą niechybnie cieszyć się ogromnym wzięciem, a i w dodatku prestiżem.

Łukasz obsadził aktorów w wieku 65-77 lat. Ich przemiana ze schorowanych, zniedołężniałych staruszków w energiczną, drapieżną grupę artystyczną (świetne zagranie kostiumami! El Bruzda - 10 punktów w skali Apgar!) to najlepszy moment spektaklu.

Wychodzi z tego rzecz o ciele. Ciało, jako Wszystko. Wszystko jest z ciała i ciało jest wszystkim. Nie moją już sprawą jest pisanie recenzji, więc tyle. Tu specjalne, ciepłe pozdrowienia dla Joanny Derkaczew!

Acha! Pani Ewa Decówna, blondyna z "Pool. No water" bardzo się ucieszyła, że wracam do Bielska. - To był mój pierwszy teatr! - powiedziała radośnie. Sprawdziłem. Sezon 1966/67. I bardzo dobrze to Bielsko wspomina.

I zachęcają różni tacy, żeby się do Lublina przenieść, że będzie co robić, gdzie mieszkać, że choćby na parę lat. Ale gdzie, ach gdzie ja znajdę takich wrogów, jak w BB?

2008-09-17 | Dodaj komentarz
2008-09-28 15:19:25
To jedź Pan... nikt nie woła chyba..
Stefan
2008-09-28 16:00:25
O, chyba się właśnie jeden odezwał :)
arturpalyga
2008-09-29 01:06:47
Wie Pan co, panie Jedźpan? Ja chyba lubię się bić.
Ula
2008-11-06 13:12:42
przyjeżdżąj, przyjeżdżaj, my wołamy!
Komentarzy (10)

Żydzi plugawią Westerplatte

  

Ludzie już wiedzą, w czym rzecz. Pod informacją o tym, że Agnieszka Holland, Jerzy Stuhr, Filip Bajon stanęli w obronie scenariusza "Tajemnicy Westerplatte" - szereg komentarzy w stylu: Holland, Stuhr, Bajon - jakie piękne, żydowskie nazwiska. Ktoś przytacza tekst Michałkiewicza komentujący aferę wokół scenariusza. "Jak widzimy, przygotowania do instalacji Żydolandu w Polsce, a ściślej - w tej części Polski, do której żadnych pretensji terytorialnych nie roszczą sobie Niemcy, idą pełną parą" - pisze Michałkiewicz. Większość opinii jeśli mu nie przytakuje, to przynajmniej na tych artystów z Koziej Wólki raz a dobrze splunie i Westerplatte przez Żydami i Niemcami bronić będziem. Generalnie naród już wie i nie pozwoli.

Piękny felieton Jerzego Pilcha w dzisiejszym "Dzienniku" na temat:

"W kraju, w którym myśl, że w warunkach frontowych, w śmiertelnym okrążeniu hitlerowsko-faszystowskim ktoś na wieść, że pomoc nie nadejdzie, miast śpiewać "Bogurodzicę", wódki się napił - wywołuje trzęsienie ziemi. [...] Ucieczka spod ostrzału myjących się w morzu żołnierzy określona zostaje nieudokumentowanym bieganiem nago. [...] Sygnatariusze listu protestacyjnego podkreślają z patriotycznym namaszczeniem, że piszą w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych i wiedzą co czynią - list napisany nie w rocznicę nieważny. Chwała Panu, dni, które nie byłyby rocznicami, prawie u nas nie ma. Jakby pisali dzien później, pisaliby w rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej. Wiadomo: kto pamięta Sierpień, ten ze św. pamięci obrońców Westerplatte pijaków, naturystów i innych zwyrodnialców nie da czynić nadaremno. [...] Ciekawe, czy Francis Ford Coppola musiał jakimś komisjom udowadniać tezy swego scenariusza? Kazali mu przynosić materiały źródłowe, wszelkie dokumenty i kserokopie publikacji, które uprawdopodobniałyby jego wizję wojny w Wietnamie? [...] Zasadę, że autor musi udowodnić prawdę swego scenariusza należy rozszerzyć. Jak film o chuliganach - papiery i kserokopie tyczące chuliganów - na komisję. Niech pisarz udowadnia wydawcy, że jego powieść jest prawdziwa, poeta niech przynosi kserokopie dokumentów potwierdzających wiarygodność jego wierszy. Malarz niech przyprowadza osobę pozującą do portretu - komisja sprawdzi podobieństwo."

No ale wiadomo kim jest Pilch. Wszyscy wiedzą, nie?

:))))

2008-09-12 | Dodaj komentarz
Maciek
2008-09-12 16:36:48
Panie Arturze, uważam, że podgrzewa Pan niepotrzebnie atmoisferę. Ja o takim filmie, proteście w sprawie filmu, tym bardziej Żydach w tle, nie słyszałem i pewnie nie usłyszałbym, gdyby nie Pan. Antyantysemityzm jest tak samo groterskowy jak antysemityzm. Żydzi, jeśli są źli zasługują na krytykę, bo są źli, a nie dlatego źe są Żydami. Mi się nie podoba to co Izreael wyprawia z Palestyńczykami. Więc co: jestem antysemitą?
arturpalyga
2008-09-12 18:06:01
Wybaczy Pan, ale nie widzę związku między konfliktem izraelsko-palestyńskim a "Tajemnicą Westerplatte". Z szacunkiem - zdeklarowany antyantysemita.
januszokrzesik
2008-09-12 19:27:54
Internet, bo łatwy i anonimowy, przyciąga plugastwo. Dodać trzeba: plugastwo wszelkiej maści, niech Pan przeczyta komentarze internautów pod informacją o obwieszeniu kondomami pomnika Papieża przez nieustraszonych francuskich anarchistów. Nie sądzę, żeby na tej podstawie dało się wysnuć jakiekolwiek generalne wnioski o Francuzach. Nie sądzę, żeby Pan chciał na podstawie wpisów iluś tam idiotów wysnuć jakiekolwiek generalne wnioski o Polakach. Za łatwe by to było: akcja-reakcja, nakręcanie sie opinii i środowisk które żywią się sobą wzajemnie. Pozdrawiam w dniu 12 września, w rocznicę powołania pierwszego niekomunistycznego rządu w Polsce z Tadeuszem Mazowieckim na czele (wiadomo, jakiego on pochodzenia...)
Maciek
2008-09-12 21:22:18
Z wzajemnością. Ja nie widzę związku między Westreplatte a Żydami. Poza związkiem, który Pan wysnuwa na podstawie kilku głupich wypowiedzi w internecie.
Maciek
2008-09-12 21:27:31
Dodam jeszcze: rozumiem chyba Pańską intencję, żeby potworowi antysemityzmu ukręcić łeb, ale wydaje mi się, że obrał Pan niewłaściwą drogę. Wypowiedzi anonimowych rasistów trzeba olać, a nie robić z nich temat debaty. A co do Żydów. Nie mitologizować ich, bo sa wśród nich jednostki wybitne, dla mnie noam Chomsky, tudzież szkaradne, faszyści z Likud mordujący naród palestyński. Tyle tytułem wyjaśnienia.
arturpalyga
2008-09-12 23:41:30
Panie Januszu! Panie Maćku! Nie generalizuję. Ja sobie to wszystko tutaj cenię. Ja tylko kołaczę kołatką i powtarzam: zaraza, zaraza! Pozdrowienia w rocznicę bitwy nad Mozgawą! Wiwat na cześć Janusza Głowackiego w 70 rocznicę urodzin. Chwila ciszy w rocznicę urodzin Tuwima. Wszystkim programistom najlepsze życzenia z okazji Dnia Programisty!
arturpalyga
2008-09-13 14:52:25
Dzisiaj Jan Peszek dołącza do Żydów, pedałów i artystów broniących filmu tzn apelujących, aby traktować go nie gorzej niż inne filmy polskie. Jak podaje PAP, rzekł Peszek: - Scenariusz "Tajemnicy Westerplatte" daje pełny obraz człowieka, ale nie odziera walczących z bohaterstwa. Sprzeniewierzanie się historii przez tych, którzy nie chcą tej wersji filmu polega na tym, że chcą konstruować bohatera nie zdejmując go z cokołu. Przykłady czystego bohaterstwa czy świętości oczywiście historia też zna, ale w przeważającej części najpierw jest ta ciemna strona, która zawsze się ujawnia się w ekstremalnych warunkach.
bam
2008-09-16 21:32:03
Znowu trzeba się tęgo tłumaczyć, że się nie jest antysemitą. Przepraszam - wielbłądem. Pałyga nie widzi oczywiście związku. Nie może, bo za dużo Wyborczej czyta, albo Wyborowej pije (razem z Pilchem). Och, och jakie to złośliwe! Nie będziemy się denerwowaći usuniemy ten komentarz. Żle działa na artystów ( zwłaszcza antyantysemitów-jakie głupie!). To tak na pożegnanie. Na mnie żle działają pseudointelektualne wywody.
arturpalyga
2008-09-16 23:33:39
Myli się Pani. Nie oczekuję od Pani żadnych tłumaczeń. Pozostałych zarzutów nie rozumiem.
arturpalyga
2008-09-16 23:34:23
Niemniej cieszę się, że Pani wciąż mnie odwiedza :)

11 września godz.21:00 "Nic co ludzkie". Duża scena Teatru Żydowskiego w Warszawie - V Festiwal Kultury Żydowskiej „Warszawa Singera".

Plum!

2008-09-11 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Niech mnie kule biją! Do stu beczek kartaczy! Niech to dunder świśnie! Do diaska! Motyla noga! Lelum polelum! Do stu tysięcy piorunów! Tłuszcz w perukę! Do kroćset! Do kaduka! No to się Państwu pochwalę! Taki artykuł znalazłem po powrocie z wakacji :)

Skazani na sukces

To bardzo nietypowa, w pełni autorska lista. Łukasz Drewniak zestawia w niej miejsca, które przez ostatni sezon sporo w polskim teatrze zamieszały, i ludzi za nimi stojących. Dodaje nurty i style. Regułą tego rankingu jest brak tradycyjnych reguł. Oprócz jednej - wszyscy ci, którzy się w nim znaleźli, zasłużyli na to jakością swych prac oraz wyrazistością. Jeszcze o nich usłyszymy.

«MIEJSCE: Teatr im. CK. Norwida w Jeleniej Górze - Kiedy na początku minionego sezonu Wojciech Klemm obejmował teatr w Jeleniej Górze, mało kto wierzył, że mu się uda. Za ewentualnym sukcesem przemawiał nie tyle jego reżyserski dorobek (w Polsce zrobił dopiero dwa spektakle), ale terminowanie u Castorfa w berlińskim Volksbuhne. Klemm miał zmienić myślenie o robieniu nowoczesnego teatru na obrzeżu, daleko od centrum. Z jednej strony czuć w Jeleniej Górze ciśnienie legendy dyrekcji Aliny Obidniak i laboratoryjnych eksperymentów Lupy i Grabowskiego z przełomu lat 70. i 80. Z drugiej - konieczne było podjęcie walki o wpisanie repertuaru teatru w ogólnokrajowe dyskusje. Klemm zaangażował wielu młodych aktorów, potrafił zaktywizować starszych (Irmina Babińska, Bogusław Siwko). Szybko stworzył perspektywiczny zespół, któremu autentyczną frajdę sprawia granie w najbardziej szalonych przedsięwzięciach. Unikał jak ognia podporządkowania teatru swoim ambicjom twórczym, przeciwnie, postawił na młodych reżyserów zaraz po szkole: Korczakowską i Vedrala, przygarnął sieroty po warszawskim Powszechnym: Brzyka i Kosa. Lokalnemu widzowi zaproponował maksymalistyczny repertuar wedle zasady "żadnych oczywistych tytułów". Zainwestował w nową dramaturgię, czerpał pełnymi garściami z niemieckiej estetyki inscenizacyjnej. Widać, że nie chce iść na żadne programowe kompromisy.

DYREKTOR

Paweł Łysak (Teatr Polski, Bydgoszcz)

Po kilkuletnim urlopie od teatru wrócił do dyrektorowania, ale ze zmienionymi priorytetami, innym stylem działania. Nie jest już tak konfrontacyjny wobec miasta, radnych, polityków i publiczności jak za czasów pracy w poznańskim Teatrze Polskim. Nie czuje się już prekursorem i pionierem, bardziej zwraca uwagę na kompleksowość propozycji jego sceny, traktowanej trochę jak dom kultury z ambicjami. Premiera jest zawsze częścią większego projektu, uzupełniana przez wydawnictwa, rozmowy, działania z pogranicza plastyki. "Nord-Ost" Grażyny Kani podsumowywał dyskusję o wojnie i terrorze "Drugie zabicie psa" Hłaski w reżyserii Wiktora Rubina podważało myślenie o iluzji w życiu i teatrze. Łysak wszedł w spór z Klatą, również wystawiając "Sprawę Dantona", którą ten zrobił we Wrocławiu. Wywalczył dla swojej sceny teksty Elfriede Jelinek.

OFF

Kto wie, czy lubelska idea pod hasłem Teatr Centralny nie jest szansą na metamorfozę modelu działania całego polskiego offu. Od kilku lat ruch znajduje się w defensywnie, młodzi reżyserzy, zamiast zakładać niezależne grupy, idą spełniać się do teatrów repertuarowych, gdzie czeka na nich wolność, pieniądze i promocja. Projekt lubelski chce odwrócić ten proces. I mówi niezależnym: organizujcie się. Do tej pory offowy zespół żył z festiwali, objazdu kilkunastu przeglądów w roku. W siedzibie grało się nowy spektakl ze trzy razy w miesiącu zaraz po premierze, a potem jeszcze rzadziej. A Teatr Centralny ma być teraz niczym innym jak sceną repertuarową, umożliwić przepływ ludzi między izolowanymi dotąd grupami twórczymi i teatrami autorskimi. Główni rozdający nowego projektu to Scena in Vitro oraz Provisorium i Kompania Teatr. Centralny przejął sale teatralne przy lubelskim Centrum Kultury na Peowiaków. Chce grać w systemie ciągłym, codziennie inny tytuł zaprzyjaźnionej grupy. W ten sposób musi powstać przeciwwaga dla konserwatywnego Teatru Osterwy.

STYL INSCENIZACJI

Legnicki

Trzy tamtejsze premiery z ubiegłego sezonu: "Lustracja" Kopki, "Łemko" Głomba

i "Sami" tandemu Nowak - Wolak, to bodaj najdoskonalsze ucieleśnienie stylu inscenizacji firmowanego przez Teatr Modrzejewskiej. To trzy spojrzenia na Polskę za pomocą nowych tekstów, opowieść o paranoi certyfikatów moralności, o przetrwaniu małego człowieka z małego narodu i o krachu mitu "wsi spokojnej, wsi wesołej". Zespół Jacka Głomba potrafi patrzeć na świat z intencją wybaczenia zła. Jego bohaterowie są pełni dobrodusznego ciepła, nawet w grzechu, nawet w winie i karze. Głomb konsekwentnie studiuje ideę człowieka trzciny, pisze dwuznaczny traktat o pochwale oportunizmu. Dlatego spektakle z jego teatru tknięte są identycznym stemplem. On nie opowiada o dobru, ale o trudnościach w zaprowadzeniu idei dobra w rodzimych realiach.

REŻYSER

Paweł Passini

Jego "Odpoczywanie" było niezwykłą próbą zmierzenia się z biografią Wyspiańskiego, rozliczeniem artysty nie za dzieła i idee, a za życie i ojcostwo. Etiuda z projektu "Nic co ludzkiego" podsumowywała zmaganie się z żydowskim kompleksem polskim, "Hamlet '44" stał się powrotem do rozważań o odpowiedzialności, grzechu walki i grzechu ucieczki. Passini to artysta wszechstronny, komponuje muzykę, gra na instrumentach, decyduje się na obecność aktorską w niektórych projektach. I jest w nim głód działania, sporu. Marzy się publiczna debata Paweł Passini - Jan Klata. Nie tylko dlatego, że temperament mają podobny - obaj traktują teatr jako budowanie własnej tożsamości. Ale obaj pochodzą z całkiem innych światów. Na razie toczą zaoczny spór o to, co najważniejsze w sztuce, rzeczywistości. Jakby spór polskiego katolicyzmu z polskim judaizmem. Bunt kontra Bund. Popkultura a tradycja gardzienicka.

ZESPÓŁ

Wierszalin

Obejrzyjcie nieprawdopodobne zespolenie szóstki aktorów w "Reportażu z końca świata" [na zdjęciu] albo "Klątwie". Oni naprawdę działają jak jeden organizm, wielogłowa bestia do recytowania, działania, śpiewania. Kłaniają się tradycje Laboratorium Grotowskiego, teatru Grabowskiego, Cricot 2 Kantora. Zespół Wierszalina opowiada o indywidualności roztopionej w zbiorowości, bardzo młodzi aktorzy grają tak, jakby wymazywali gumką swoje twarze i ciała bohaterów. Jakby grali w coraz bardziej ciemniejącym pokoju. Nie ma ich, ale jest żywa energia pieśni i gestu. Tekst, który wędruje z ust do ust, sceniczna ikona, która sama siebie maluje szybkimi pociągnięciami pędzla Nie ma takiego drugiego zespołu w Polsce!

AKTORKA

Aleksandra Cwen (Opole)

W minionym sezonie zachwyciła jako wariatka Emma w "Opowieściach Lasku Wiedeńskiego" Mai Kleczewskiej. Brudne popychadło zdeprawowanego świata śpiewało przejmująco hymn narodowy w banalnej sytuacji biesiadnej. A w dwudziestokilkuminutowej scenie linczu na Emmie Cwen walczyła do upadłego o życie i godność, jakby zwierzę w niej było silniejsze niż człowiek. Po Ifigenii ze spektaklu Passiniego i Zofii z "Baala" Fiedora Emma jest jej trzecią wybitną kreacją. Cwen specjalizuje się w graniu kobiety przeznaczonych do ćwiartowania, wystawionych na łup społeczności albo mężczyzny. To piękno zabite, upokorzone i powstające z martwych.

AKTOR

Zbigniew W. Kaleta (Stary Teatr, Kraków)

W "Factory 2" gra Paula Morrisseya, filmowca, prawą rękę Andy'ego Warhola. Patrząc na jego zdystansowanego bohatera, zastanawiałem się, co on tu robi pośród tego panoptikum wariatów, panien nikt i nieudanych artystów. Kaleta gra tak, jakby też cały czas starał się rozwikłać tajemnicę tej postaci. Jego Morrisey nie jest cyniczny, nie chce wykorzystać fabryki miłości i śmierci do własnych celów. On też tak jak Warhol i Nico patrzy na to zbiorowisko ludzkiego nieszczęścia. Nie ocenia, nie ulega zbiorowym szałom. - I am the camera - zdaje się mówić Kaleta. Podoba mi się powściągliwość histerii, jaką ten aktor konsekwentnie kreuje w spektaklach Lupy, w "Mistrzu i Małgorzacie" i w "Zarathustrze".

DRAMATOPISARZ

Artur Pałyga

Autor fenomenalnego "Żyda", bodaj najciekawszej teatralnej reakcji na książkę Grossa. Ma w dorobku bielski "Testament Teodora Sixta", pomagał w dramatyzacji materiału "Nic co ludzkie" i "Hamleta '44" Passiniego. Gwarantuje nową jakość w polskim dramatopisarstwie, cały czas zajmuje się rozdrapywaniem jednej rany, niezałatwionymi polskimi sprawami. Jego bohater to człowiek wobec spraw publicznych, prywatne zostaje przykryte przez publiczne. Przeszłość istnieje na tych samych prawach, co teraźniejszość. Pałyga liczy na społeczną debatę, spektakl jest tylko jej początkiem. Jego twórczość to publicystyka w najlepszym wydaniu, czyli głośne myślenie, a nie ferowanie łatwych diagnoz.

SCENOGRAF

Mirek Kaczmarek

W tarnowskim spektaklu Tumidajskiego "Czerwone nosy" zbudował szalony, pomalowany na kolor krwi pokoik, ni to mieszczański salon, ni to rzeźnię dla świątecznych mikołajów. W "Sprawie Dantona" zapełnił scenę Dworca Świebodzkiego budami ze Stadionu Dziesięciolecia, dumy i wizytówki polskiego kapitalizmu. Kaczmarek zawsze łapie temat spektaklu w garść wizualnej metafory. Komentuje go po swojemu, łypiąc na rzeczywistość okiem cyklopa.

DRAMATURG

Iga Gańczarczyk

Wreszcie zaczęliśmy doceniać rolę dramaturga w teatrze. Dramaturga, a nie dramatopisarza, bo dramaturg to coś więcej niż kierownik literacki, a mniej niż drugi reżyser, asystent twórcy. Człowiek od innego myślenia, pilnowania struktury spektaklu. W Polsce przyjęły się dwa modele traktowania tej funkcji w teatrze. Pierwsza, reprezentowana na przykład przez Bartosza Frąckowiaka, to styl agresywny z akcentem na ideologię. Dramaturg załatwia z pomocą reżysera i pod pretekstem teatru swoje sprawy. Pracuje na własne konto. Iga Gancarczyk jest wzorową przedstawicielką drugiego modelu. Wierzy w dramaturga jako człowieka cienia, omnibusa i redaktora scen. Sekretarza myśli sekretnych aktora i reżysera. Jej praca przy "Factory 2" Lupy to majstersztyk.»

"Skazani na sukces"
Łukasz Drewniak
Dziennik nr 190/14-15.08 - Kultura
14-08-2008

2008-09-10 | Dodaj komentarz
Yola
2008-09-10 12:57:24
No, no, gratulacje, ładne towarzystwo :-) Hmm, może ja za którąś wizytą w BB się w końcu na tego Żyda przejdę zatem...? Przy okazji zobaczę bielski teatr po latach ;-)
robertzawadzki
2008-09-10 23:41:32
Tak, znam,wiem, czytałem i dumnym z kolegi.

Informacje:


Na zdjęciu na górze: Alina przy kociołku. Fot. Filip Frątczak

SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie. Teatr Galata Perform w Stambule.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
41. Tancerka. Opolski Teatr Lalki i Aktora
42. Uchodź. Krótki kurs uciekania dla początkujących, Strefa Wolnosłowa, Teatr Powszechny w Warszawie
43. Zagubiony chłopiec. Opolski Teatr Lalki i Aktora
44. Himalaje
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2018
» wrzesień (5)
» sierpień (1)
» lipiec (3)
» czerwiec (3)
» maj (1)
» kwiecień (3)
» luty (8)
» styczeń (2)

2017
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (6)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Angus]
Z zainteresowaniem poczytam, choć nie wiem, czy mnie to przekonuje. Ostrożny byłbym. Dzięki.
[arturpalyga]
Poważnie i nieironicznie odpowiadam.Żeby obawiać się opętania musiałbym założyć, że ci ludzie są opętani. Nie...
[Angus]
A poza realnymi obawami, że można się utopić, nie obawiał się Pan opętania. Pytam wbrew...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1651542
Newsów: 734
Komentarzy: 2175
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała