arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl

Pamiętam dworzec, duży elektroniczny zegar, potem dźwigi, błoto, rozkopaną ziemię. Nasze meble, książki, żołnierzyki i pluszowe misie tłukły się jeszcze ciężarówką przez pół Polski. Pierwszą noc przespaliśmy na materacach w gołych betonowych ścianach. Ulica nazywała się Jesionowa. Równie dobrze mogłaby się nazywać Kokosowa, bo palm kokosowych rosło tam mniej więcej tyle samo. Osiedle oficjalnie nazwano Kopernika, ale wszyscy mówili - siódmy zor.

Bałem się, że w szkole będzie się mówiło po góralsku i nic nie zrozumiem. Myślałem o wietrze halnym i próbowałem sobie wyobrazić, jak bardzo jest silny. O siusiającym diabełku, który stoi pod zamkiem w środku miasta i o górach, które stoją w tle i wyglądają jak przysypane zwierzęta, porośnięte lasem.

Od początku próbowałem sobie miasto jakoś poukładać, stworzyć w głowie mapę, plan, według którego mógłbym się poruszać.

Jadąc "czwórką" lub "dwójką" z błota i z budowy wysiadało się przy "Prezydencie" i tam było centrum. Ponieważ nosiłem okulary, jeździliśmy z mamą jeszcze przystanek dalej do pana Kulki. Tam kończyło się moje pierwsze miasto.

Kopernika i Wojska Polskiego, Polskich Skrzydeł, Beskidzkie, Karpackie, Złote Łany - dziesiątki brudnych, byle jak skleconych z żelbetonu bloków, pod szumnymi nazwami. Śmierdzące zsypy, w których co jakiś czas wybuchał pożar, karaluchy, szczury w piwnicach, błoto, rozkopana ziemia, stojące koparki, nieruchome dźwigi, robotnicy w gumiakach rzucający pety, dzieci zbierające pety, żeby je dopalić, porzucone rury, leżące bezładnie w przypadkowych miejscach betonowe kręgi, w których siadało się i się udawało, że to czołg, strzępy brunatnej trawy z tabliczkami, że nie wolno chodzić.

Mówiło się tu "dziecka" zamiast "dzieci" i "na pole" zamiast "na dwór" i jeszcze "kto może mi pomóż". Prawie wszyscy w mojej klasie babcie i dziadków mieli na wsi albo w innych miastach. Halny nie porywał. W górach nie było żadnych dzikich zwierząt. W sklepach zoologicznych zaczynała się moda na chomiki.

Przed blokiem nie wolno było się bawić, bo to był plac budowy. Nie znałem nikogo, do kogo mógłbym iść. Tam, w dawnym domu, pół Polski stąd, można było iść przez całe miasteczko do babci. Można bylo iść do Mariusza z bloku obok, albo do parku, gdzie na pewno kogoś by się wcześniej, czy później spotkało. Tu nie. Nastroszone metalowe pręty i betonowe płyty pilnowały nas i naszego bloku.

Mama ładnie mnie ubrała i zaprowadziła do biblioteki. Na ławeczkach przed blokiem siedziały staruszki i cichutko pomrukiwały. Słońce, które jak zwykle kręciło się wokół Ziemi, akurat tego dnia wyszło oświecać ten żelbetonowo-błotnisty teren. Gdzieniegdzie pałętały się jakieś czarne koty. Moja mama już dawno zauważyła, że tu nie ma w ogóle ptaków na tym osiedlu. Staruszki wystawiały kotom całe masy miseczek z wodą, z mleczkiem i z kawałkami wysmoktanych drobiowych kosteczek i skórek. Koty zżerały kosteczki i wyjadały ptaki, więc na osiedlu było cicho.

Szliśmy więc przez to ciche osiedle, w pomruku babć, w szeleście kocich grzbietów. Doszliśmy do czarnego pawilonu z blachy i metalu. Szerokimi schodami wspięliśmy się na betonowy taras. Mama z trudem pchnęła ciężkie drzwi z czarnej blachy. W środku był taki zapach, jakby w drewnianej chatce na kurzej nóżce w środku wielkiego lasu. Był tam stół, przy którym można było sobie usiąść i przeglądać zalegające wszystkie ściany dookoła książki i książeczki.

- To jest część dla ciebie - pani zza wielkiego biurka pokazała mi kilka półeczek z bajkami i książkami typu "Jacek, Wacek i Pankracek", które dawno już miałem obcykane.

- A tamte nie - wskazała pozostałą część biblioteki.

Szperałem w Rumcajsach i Cypiskach z poczuciem, że dostępuję jakiegoś wtajemniczenia, że jak przejdę ten stopień, to czekają mnie kolejne, większe, głębsze, prawdziwsze, straszniejsze. Częstym przychodzeniem i prawidłowymi odpowiedziami na pytania zdobywałem kolejne półki.

Czytałem więc książki. Od rana do nocy. O wielbłądach, żyrafach, czternastu fajerkach, kowbojach, indianach, eskimosach, murzynach i cudownych ptakach w cudownych ogrodach, o końcach świata i o lotach w kosmos, o zbójach i rycerzach, o księciu Godfrydzie, o królach i księżniczkach, mówiących zwierzętach, mówiących drzewach, mówiących kamieniach i mówiącym niebie. To było moje Bielsko i Biała, które zaczęło mówić. Osiedle Kopernika, Jesionowa, Dziki Zachód, Stumilowy Las, Dolina Muminków, Góry Czarne...

Tak mi się przypomniało dzisiaj po wywiadzie dla Radia Katowice, gdzie pytano mnie o książki, o czytanie, czym jest i po co.

2008-09-23 | Dodaj komentarz
januszokrzesik
2008-09-25 22:09:26
Dobre. A te pół Polski stąd, to gdzie, panie Arturze?
arturpalyga
2008-09-25 23:51:25
Z Hrubieszowa. Wtedy to było województwo zamojskie, teraz lubelskie.
marcin
2008-09-30 07:47:28
oj ładnie napisane. to ten styl, jak z "kołchozu..." to lubię:)
Marek Sternalski
2008-10-07 15:09:45
Arturze, dlaczego ja nie pamiętam z dzieciństwa takiego Bielska ? Przecież na Beskidzkim były ptaki, lasek i górka, na której zjeżdzaliśmy na sankach. A z Beskidzkiego było tak samo blisko na lotnisko jak z Kopernika. Nie bywałeś tam ? Pozdrowienia
arturpalyga
2008-10-08 12:35:29
Na Beskidzkim mieszkałem później. Sam początek to jest osiedle Kopernika, nowe bloki, w jakimś samym środku budowy. Wiesz, z tymi ptakami to jest subiektywne oczywiście bardzo. To było takie silne wrażenie ciszy tutaj, bo tam, na wschodzie, te ptaki były wszędzie, więc zapewne w porównaniu tak to brzmiało tu. Beskidzkie to cała epopeja, kurcze. Znów w środku budowy zresztą, bo przez lata budowali tę wielką szkołę między dolnym a górnym osiedlem. Z górki korzystałem niejednokrotnie :) I graliśmy mecze dolne na górne Beskidzkie i pamiętam też jak raz dolne miało bić się z górnym, ale w końcu do tego nie doszło. A jednym z najsilniejszych wspomnień jest film "Imperium kontratakuje" wyświetlany na ścianie dziesięciopiętrowca przy Sterniczej jakoś w środku lat 80.

Sklep dość odpychający. Szarobury. Surowo w środku. Kolejka do kasy. Jestem jedynym facetem. Szarobure kobiety cierpliwie czekają w kolejce. W koszykach chleb, mleko, makaron, porcje rosołowe i piwo dla mężów. Stoimy cicho, pokornie. Pokorna kasjerka z pokorą w oczach. Z przodu - kwiat. Włosy starannie ufarbowane na kruczą czerń, czerwona pelerynka, całość dobrana z dbałością o szczegół. Nie piwo w koszyku, lecz wino czerwone i nie zwykły makaron, a spaghetti i nie najtańsza kawa, ale ta po 18,50 za 500 gram. A do tego ciasteczka, fizdrygałki, bumbelki, koronkowe misie. Czekamy. Czekamy bo krucza w pelerynce sprawdza paragon. Kobiety stoją cierpliwie, ja stoję. Pokorna kasjerka. Krucza sprawdza paragon i się nie zgadza.

- Nie kupowałam malinowego ciasta - mówi. - Jest na paragonie.

Kasjerka się peszy. Mąż trochę pije, ale nie za często. Najstarszy syn pracuje na budowie w Anglii. Wychowała trójkę dzieci. Przyjdzie do domu wieczorem, musi zrobić pranie, wyprasować. Najmłodszemu śniadanie do szkoły. Zupę, coś na drugie, żeby sobie jutro podgrzali, jak jej nie będzie. Peszy się, bo to ona jest podejrzana o kradzież. Wzywa jakąś swoją szefową. Dzwonek na cały sklep. Wszyscy czekają, patrzą. Wszyscy na kasjerkę. Przerwa w ruchu. Korek. Przychodzi szefowa.

- Malinowe ciasto? To pączki. Kupowała pani pączki. Wstukujemy malinowe ciasto, bo takie mamy uzgodnienia.

Zgadza się. Pączków na paragonie nie ma. W koszyku są. Krucza czyta dalej. Ma twarz przyjemną, nie wygląda na taką dokładną. Pewnie lubi porządek w kuchni. Przychodzą mi na myśl wszystkie kobiety, jakie znałem, które wyrzuciły swoich facetów z domu bo coraz bardziej nie mogły znieść tego, że robili syf w kuchni, syf w łazience, syf na środku pokoju, a kto to potem ma sprzątać? I zostały same. Nocami siedzą na gg. Spaghetti, czerwone wino i pączki kupiła sobie na dzisiejsze popołudnie. Dla siebie, dla męża. A tu w koszykach kasza, makaron, piwo. W kolejce zaczyna szumieć. Kpina się zaczyna. Z Kruczej. Że pańcia. Że piesek przywiązany pewnie czeka na zewnątrz. Ciche kpiny, szeptem. Krucza już czuje ten rów, jaki powstaje między nią, a resztą i brnie dalej. Podkreśla. Pokazuje, że ma w nosie napór rosnącego tłumu.

- Ta cena jest za wysoka. Na półce pisze, że ta kawa kosztuje 17,99, a nie 18,50.

Szefowa sprawdza. Krucza ma rację.

- Zwróć pani 51 groszy! - mówi do kasjerki. Kasjerka pokornie nabija na kasie. Pewnie jej potrącą. Pewnie miała wiedzieć. Albo komuś, kto nie zmienił wywieszki z ceną. Może tej przeraźliwie chudziutkiej dziewczynce, co mieszka koło mnie, a która, jak się okazuje, porządkuje tu półki.

Jest mała komplikacja, bo Krucza płaciła kartą. Szefowa rozstrzyga, że to nic nie szkodzi. Kolejka rośnie. Zbiera się na lincz.

- Co się stało? - pytają ci z tyłu.

- Pani się wykłóca o 51 groszy! - mówi głośno jedna z kobiet z kaszą. Tak, żeby wszyscy słyszeli. Pogardliwe śmiechy. Ale jeszcze czekają. Za chwilę mężowie, synowie, ojcowie będą dzwonić na komórki, wypytywać, co się dzieje, czemu jeszcze ich nie ma. Już się niecierpliwią.

A Krucza z miną esesmanki. Już zacięta, zawzięta krok po kroku analizuje paragon. Następna wpadka z ceną. 23 grosze. Do zwrotu. Następna. Tu się szefowa nie zgadza. Pokazuje Kruczej, że pomyliła sobie etykietki z ceną.

- Skoro tak, to tego wina nie biorę - decyduje Krucza. - Myślałam, że jest tańsze.

Jest czas, więc myśli pracują. Przypominam sobie tę kobietę ze Starego Bielska, która otruła dzieci, a potem siebie. Mieszkali w takim dużym, nowym domu, jakich pełno na obrzeżach miasta - wszystkie z tego samego projektu, spod jednej sztancy, dokładnie w tych samych kolorach pastelowych. Pewnie szarpnęli się na kredyt na 20 lat. Takie kobiety, co popełniają samobójstwa, zwykle są chyba bardzo uporządkowane. Szczególnie te, co z dziećmi. Trzeba to zaplanować, przygotować, wymyśleć, jak podać. Nie do wykonania dla bałaganiary.

Szefowa odkłada wino na półkę i widać, że to już nienawiść. Iskrzy, ale tłumi w sobie. To jest najgorsze. Z tego rak, przerzuty i wszystkie nieszczęścia. Kasjerka stuka w kasę, wystukuje, żeby wycofać wino. Nie taka prosta operacja w dobie kas fiskalnych. Teraz Krucza musi wytrzymać pogardę, rosnącą agresję i wszystkie osobiste problemy tych kobiet, które patrzą na nią, i patrzą, i patrzą. Żadna z nich by tego nie zrobiła. Żadna z nich nie pozwoliłaby sobie na coś takiego. Może jeszcze te pierwsze 51 groszy, ale te 23? To wino? Wstrzymywać cały ruch? Skupiać na tak długo uwagę na sobie? I wiedzą, że ona specjalnie. Że pokazuje, że sobie pozwala. Podkreśla różnicę. A ona przecież nic nie robi. Upomina się o swoje. Walczy z tymi babami ze sklepu, z tym sklepem oszkliwym, cuchnącym. Więcej tu nie przyjdzie. Ukarze ich tak, że zobaczą, że więcej tu jej noga nigdy nie postanie. Kurczy się liczba sklepów, w których jej noga postaje. Myślała, że tu. Ale nie. Wychodzi dumnie, ale jakby nigdy nic. Z siatkami zakupów. Ze spaghetti, bez wina. Ciągnie za rękę córkę. Odprowadzana spojrzeniem. Spojrzeniami. Zmęczonym szeptem: - A niech cię szlag trafi!

Podchodzę teraz ja. Pokornie patrzy kasjerka na mnie z nadzieją, że jestem po jej stronie. Kolejka ruszyła.

2008-09-19 | Dodaj komentarz
jamilka
2008-09-20 00:24:52
Ludzie nie potrafią czekać. Zawsze ta złość i przepychanki. Czekają bez godności, bez dystansu. Nie czekają. Spieszą się. Do niczego. W poczekalni w przychodni gryzą się jak psy. Nie lubię tego, nie lubię bezmyślnego pośpiechu po nic. Tak jakby ten czas się nie liczył, jakby nie żyli w tym momencie.
BB
2008-09-21 21:46:10
przerost formy nad treścią - zbyt wiele uogólnień i stereotypów, żeby było prawdziwe=indywidualne. Kobiety aż tak proste nie są, na szczęście.
arturpalyga
2008-09-23 04:00:44
Podział na formę i treść nie istnieje. Wymyślono go, żeby straszyć dzieci. Zdanie: "kobiety aż tak proste nie są" jest najlepszym i najprostszym przykładem uogólnienia. Postawienie znaku równości między prawdziwe, a indywidualne jest modnym, acz wyjątkowo fałszywym stereotypem.
BB
2008-09-23 23:18:12
Kto wymyślił ten podział, aby straszyć dzieci, konkretnie? Ależ i owszem, istnieje i ma się dobrze. Np ten blog. Forma taka sobie, treści nie podejmuje sie oceniać. Kobiety aż tak proste nie są, to nie uogólnienie, ale prawda. A równość między prawdziwe a indywidualne wcale nie jest modnym stereotypem, bo to 2 inne wartości, na siebie oddziałujące.
arturpalyga
2008-09-24 00:14:09
Podejrzewam, że ten sam, który wymyślił, co poeta chce przez to powiedzieć. Ten blog nie jest podziałem na formę i treść, cokolwiek by to miało znaczyć. Ciekawy byłbym jednak, skoro już tak sobie gawędzimy, co jest Pana zdaniem formą, a co treścią. ---- Zdanie -kobiety aż tak proste nie są- jest modelowym uogólnieniem, ponieważ pisze Pan o kobietach ogólnie. To zdanie ma taką samą wartość, jak zdania: Kobiety są proste. Mężczyźni są głupi. Murzyni są sprytni. --- Jeśli to różne wartości, to nie są to równe wartości, prawda?
BB
2008-09-25 12:26:22
Podejrzewam, że ten sam, który wymyślił, co poeta chce przez to powiedzieć. - jeśli się coś stwierdza, wypadało by podeprzeć się konkretami a nie podejrzeniami. ***** Ciekawy byłbym jednak, skoro już tak sobie gawędzimy, co jest Pana zdaniem formą, a co treścią. - forma graficzna a treścią słowa słowa słowa ***** Jestem kobietą :)
arturpalyga
2008-09-25 13:25:05
:) Nie wiem personalnie, kto to wymyślił. Przyjęło się. Na studiach tego oduczają. Forma graficzna tekstu na blogu to krój czcionki i układ linijek, co jest mało zależne ode mnie. Podejrzewam, że chodzi Pani o styl raczej, a więc o słowa.
z
2008-10-11 21:46:57
Krucza ćwiczyła asertywność. Według podręczników tak to się robi.

No i znów zafrapowały mnie lubelskie władze miasta. Nie dość, że utrzymują tyle teatrów, nie dość, że są otwarci na następne, to proszę sobie wyobrazić, że przekazali starą fabrykę na squat. Zamiast korzystnie opylić halę fabryczną, 1000 metrów kwadratowych, wraz z przyległościami, w centrum miasta, albo zburzyć i plac odsprzedać międzynarodowej firmie handlowej, to oddają to artystom, włóczęgom, pedałom i żydom. A w dodatku będą płacić co miesiąc za ogrzewanie i za prąd. W głowie się nie mieści, panie dziejku! Co to za myślenie? Jaki z tego zysk, panie? Marnować pieniądze na jakieś nie wiadomo co? To nie lepiej przehandlować, a z zysku zburzyć schody i zrobić na nowo takie same? No i wiadomo, co to takim artystom do łba strzeli? Żeby coś ładnego, pożytecznego przynajmniej robili. I tak same z nimi problemy, a jeszcze im tyle miejsca oddawać? Zamiast powiększyć parking? Wynająć pod bank?

To taki nowy trend w Polsce - inwestowanie w ludzi. Przyszła zaraza z Zachodu! Wrocław, Lublin ulegają tej niezrozumiałej, niebezpiecznej modzie. We Wrocławiu np. wymyślili, że miasto będzie płacić trenerom sportowym, żeby ci bezpłatnie prowadzili zajęcia sportowe na osiedlach. Nie, że ktoś, jak należy, przyszedł, prosił, błagał, na spotkania się umawiał, podania pisał - dajcie 200 złotych, drodzy, kochani, wszystkomogący, wesprzyjcie prowadzenie gimnastyki na osiedlu - i uprosił, bądź nie uprosił. Nie! Inicjatywa wychodzi z ratusza! Proszę! Dajemy trenerów, może ktoś chce skorzystać! Proszę! Oddamy fabrykę na squat, może coś dobrego z tego będzie! Chcecie? Będziemy płacić 10 tys. miesięcznie za prąd i ogrzewanie. Spokojnie, to nie problem. Tyle mamy z parkingu co miesiąc.

Wariactwo zupełne! Raczej nie do przyjęcia gdzie indziej.

Lubię Lublin. Lubię iść od placu Zamkowego przez Bramę Grodzką obok teatru NN, obok Gardzienic, przez odnowioną starówkę (choć faktycznie troszeczkę wypacykowaną), obok domu mistrza Witta, Bramą Krakowską wychodzić na Krakowskie Przedmieście - ale też te wszystkie starocie, te budy przy dworcu i wszystko to zgubione, co tam jest wyczuwalne - i to mieszanie się Wschodu z Zachodem - za Macdonaldem w lewo do Centrum Kultury. A w CK - premiera nowej sztuki Ravenhilla na Scenie Prapremier Invitro: "Pool. No water".

Z tekstu Ravenhilla można wyjąć kilka rzeczy. Może to być sztuka o sztuce z serii: pytania zadawane sztuce. Może to być: "O Ikarach głoszą". Leci chwilę, leci nad głowami i bam. Kark skręcony. I wtedy dopiero wszyscy mają taką naprawdę satysfakcję. A tak leciał, a tak mu się wydawało, że już tak zawsze będzie leciał, no i proszę, jak się pięknie wyłożył, dobrze mu tak, gnoju. Może to być o potrzebie cierpienia. Cierpienie jest potrzebne ludziom do tego, żeby wiedzieli, że nie mają tak najgorzej, że jednak można mieć jeszcze bardziej do dupy. Dopóki jest komu pomagać i nad kim się pochylać, to znaczy, że coś jeszcze jesteśmy warci. Dlatego cierpienie jest artykułem najbardziej pożądanym, a zdjęcia przedstawiające cierpienie będą niechybnie cieszyć się ogromnym wzięciem, a i w dodatku prestiżem.

Łukasz obsadził aktorów w wieku 65-77 lat. Ich przemiana ze schorowanych, zniedołężniałych staruszków w energiczną, drapieżną grupę artystyczną (świetne zagranie kostiumami! El Bruzda - 10 punktów w skali Apgar!) to najlepszy moment spektaklu.

Wychodzi z tego rzecz o ciele. Ciało, jako Wszystko. Wszystko jest z ciała i ciało jest wszystkim. Nie moją już sprawą jest pisanie recenzji, więc tyle. Tu specjalne, ciepłe pozdrowienia dla Joanny Derkaczew!

Acha! Pani Ewa Decówna, blondyna z "Pool. No water" bardzo się ucieszyła, że wracam do Bielska. - To był mój pierwszy teatr! - powiedziała radośnie. Sprawdziłem. Sezon 1966/67. I bardzo dobrze to Bielsko wspomina.

I zachęcają różni tacy, żeby się do Lublina przenieść, że będzie co robić, gdzie mieszkać, że choćby na parę lat. Ale gdzie, ach gdzie ja znajdę takich wrogów, jak w BB?

2008-09-17 | Dodaj komentarz
2008-09-28 15:19:25
To jedź Pan... nikt nie woła chyba..
Stefan
2008-09-28 16:00:25
O, chyba się właśnie jeden odezwał :)
arturpalyga
2008-09-29 01:06:47
Wie Pan co, panie Jedźpan? Ja chyba lubię się bić.
Ula
2008-11-06 13:12:42
przyjeżdżąj, przyjeżdżaj, my wołamy!
Komentarzy (10)

Żydzi plugawią Westerplatte

  

Ludzie już wiedzą, w czym rzecz. Pod informacją o tym, że Agnieszka Holland, Jerzy Stuhr, Filip Bajon stanęli w obronie scenariusza "Tajemnicy Westerplatte" - szereg komentarzy w stylu: Holland, Stuhr, Bajon - jakie piękne, żydowskie nazwiska. Ktoś przytacza tekst Michałkiewicza komentujący aferę wokół scenariusza. "Jak widzimy, przygotowania do instalacji Żydolandu w Polsce, a ściślej - w tej części Polski, do której żadnych pretensji terytorialnych nie roszczą sobie Niemcy, idą pełną parą" - pisze Michałkiewicz. Większość opinii jeśli mu nie przytakuje, to przynajmniej na tych artystów z Koziej Wólki raz a dobrze splunie i Westerplatte przez Żydami i Niemcami bronić będziem. Generalnie naród już wie i nie pozwoli.

Piękny felieton Jerzego Pilcha w dzisiejszym "Dzienniku" na temat:

"W kraju, w którym myśl, że w warunkach frontowych, w śmiertelnym okrążeniu hitlerowsko-faszystowskim ktoś na wieść, że pomoc nie nadejdzie, miast śpiewać "Bogurodzicę", wódki się napił - wywołuje trzęsienie ziemi. [...] Ucieczka spod ostrzału myjących się w morzu żołnierzy określona zostaje nieudokumentowanym bieganiem nago. [...] Sygnatariusze listu protestacyjnego podkreślają z patriotycznym namaszczeniem, że piszą w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych i wiedzą co czynią - list napisany nie w rocznicę nieważny. Chwała Panu, dni, które nie byłyby rocznicami, prawie u nas nie ma. Jakby pisali dzien później, pisaliby w rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej. Wiadomo: kto pamięta Sierpień, ten ze św. pamięci obrońców Westerplatte pijaków, naturystów i innych zwyrodnialców nie da czynić nadaremno. [...] Ciekawe, czy Francis Ford Coppola musiał jakimś komisjom udowadniać tezy swego scenariusza? Kazali mu przynosić materiały źródłowe, wszelkie dokumenty i kserokopie publikacji, które uprawdopodobniałyby jego wizję wojny w Wietnamie? [...] Zasadę, że autor musi udowodnić prawdę swego scenariusza należy rozszerzyć. Jak film o chuliganach - papiery i kserokopie tyczące chuliganów - na komisję. Niech pisarz udowadnia wydawcy, że jego powieść jest prawdziwa, poeta niech przynosi kserokopie dokumentów potwierdzających wiarygodność jego wierszy. Malarz niech przyprowadza osobę pozującą do portretu - komisja sprawdzi podobieństwo."

No ale wiadomo kim jest Pilch. Wszyscy wiedzą, nie?

:))))

2008-09-12 | Dodaj komentarz
Maciek
2008-09-12 16:36:48
Panie Arturze, uważam, że podgrzewa Pan niepotrzebnie atmoisferę. Ja o takim filmie, proteście w sprawie filmu, tym bardziej Żydach w tle, nie słyszałem i pewnie nie usłyszałbym, gdyby nie Pan. Antyantysemityzm jest tak samo groterskowy jak antysemityzm. Żydzi, jeśli są źli zasługują na krytykę, bo są źli, a nie dlatego źe są Żydami. Mi się nie podoba to co Izreael wyprawia z Palestyńczykami. Więc co: jestem antysemitą?
arturpalyga
2008-09-12 18:06:01
Wybaczy Pan, ale nie widzę związku między konfliktem izraelsko-palestyńskim a "Tajemnicą Westerplatte". Z szacunkiem - zdeklarowany antyantysemita.
januszokrzesik
2008-09-12 19:27:54
Internet, bo łatwy i anonimowy, przyciąga plugastwo. Dodać trzeba: plugastwo wszelkiej maści, niech Pan przeczyta komentarze internautów pod informacją o obwieszeniu kondomami pomnika Papieża przez nieustraszonych francuskich anarchistów. Nie sądzę, żeby na tej podstawie dało się wysnuć jakiekolwiek generalne wnioski o Francuzach. Nie sądzę, żeby Pan chciał na podstawie wpisów iluś tam idiotów wysnuć jakiekolwiek generalne wnioski o Polakach. Za łatwe by to było: akcja-reakcja, nakręcanie sie opinii i środowisk które żywią się sobą wzajemnie. Pozdrawiam w dniu 12 września, w rocznicę powołania pierwszego niekomunistycznego rządu w Polsce z Tadeuszem Mazowieckim na czele (wiadomo, jakiego on pochodzenia...)
Maciek
2008-09-12 21:22:18
Z wzajemnością. Ja nie widzę związku między Westreplatte a Żydami. Poza związkiem, który Pan wysnuwa na podstawie kilku głupich wypowiedzi w internecie.
Maciek
2008-09-12 21:27:31
Dodam jeszcze: rozumiem chyba Pańską intencję, żeby potworowi antysemityzmu ukręcić łeb, ale wydaje mi się, że obrał Pan niewłaściwą drogę. Wypowiedzi anonimowych rasistów trzeba olać, a nie robić z nich temat debaty. A co do Żydów. Nie mitologizować ich, bo sa wśród nich jednostki wybitne, dla mnie noam Chomsky, tudzież szkaradne, faszyści z Likud mordujący naród palestyński. Tyle tytułem wyjaśnienia.
arturpalyga
2008-09-12 23:41:30
Panie Januszu! Panie Maćku! Nie generalizuję. Ja sobie to wszystko tutaj cenię. Ja tylko kołaczę kołatką i powtarzam: zaraza, zaraza! Pozdrowienia w rocznicę bitwy nad Mozgawą! Wiwat na cześć Janusza Głowackiego w 70 rocznicę urodzin. Chwila ciszy w rocznicę urodzin Tuwima. Wszystkim programistom najlepsze życzenia z okazji Dnia Programisty!
arturpalyga
2008-09-13 14:52:25
Dzisiaj Jan Peszek dołącza do Żydów, pedałów i artystów broniących filmu tzn apelujących, aby traktować go nie gorzej niż inne filmy polskie. Jak podaje PAP, rzekł Peszek: - Scenariusz "Tajemnicy Westerplatte" daje pełny obraz człowieka, ale nie odziera walczących z bohaterstwa. Sprzeniewierzanie się historii przez tych, którzy nie chcą tej wersji filmu polega na tym, że chcą konstruować bohatera nie zdejmując go z cokołu. Przykłady czystego bohaterstwa czy świętości oczywiście historia też zna, ale w przeważającej części najpierw jest ta ciemna strona, która zawsze się ujawnia się w ekstremalnych warunkach.
bam
2008-09-16 21:32:03
Znowu trzeba się tęgo tłumaczyć, że się nie jest antysemitą. Przepraszam - wielbłądem. Pałyga nie widzi oczywiście związku. Nie może, bo za dużo Wyborczej czyta, albo Wyborowej pije (razem z Pilchem). Och, och jakie to złośliwe! Nie będziemy się denerwowaći usuniemy ten komentarz. Żle działa na artystów ( zwłaszcza antyantysemitów-jakie głupie!). To tak na pożegnanie. Na mnie żle działają pseudointelektualne wywody.
arturpalyga
2008-09-16 23:33:39
Myli się Pani. Nie oczekuję od Pani żadnych tłumaczeń. Pozostałych zarzutów nie rozumiem.
arturpalyga
2008-09-16 23:34:23
Niemniej cieszę się, że Pani wciąż mnie odwiedza :)

11 września godz.21:00 "Nic co ludzkie". Duża scena Teatru Żydowskiego w Warszawie - V Festiwal Kultury Żydowskiej „Warszawa Singera".

Plum!

2008-09-11 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie. Teatr Galata Perform w Stambule.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie. Akademia Teatralna w Warszawie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
41. Tancerka. Opolski Teatr Lalki i Aktora
42. Uchodź. Krótki kurs uciekania dla początkujących, Strefa Wolnosłowa, Teatr Powszechny w Warszawie
43. Zagubiony chłopiec. Opolski Teatr Lalki i Aktora
44. Himalaje
45. W promieniach. Zupełnie nieznane listy Marii Skłodowskiej-Curie. Teatr Nikołaja Kolady w Jekaterynburgu - czytanie. Czytanie w Moskwie. Monodram Angeliki Sokólskiej.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2018
» listopad (5)
» październik (1)
» wrzesień (5)
» sierpień (1)
» lipiec (3)
» czerwiec (3)
» maj (1)
» kwiecień (3)
» luty (8)
» styczeń (2)

2017
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (6)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Angus]
Polecam Beskid Mały. O tej porze roku nabiera uroku dla koneserów.
[Danka]
Gratuluję ! I życzę powodzenia w zdobywaniu - pokonywaniu dalszych szczytów górskich !
[arturpalyga]
Dziękuję, że wciąż tu jesteście!

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1688814
Newsów: 740
Komentarzy: 2181
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała