arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl

Komentarzy (0)

OKO

  

OKO SIĘ OTWIERA, PROSZĘ PAŃSTWA!

Dziś!!!

Przy Komorowickiej 15, proszę państwa, właśnie powstał Ośrodek Kreatywności Obywatelskiej. Spotkania filozoficzne, forum filmowe, obserwatorium zdarzeń politycznych, teatr tekstu, warsztaty dziennikarsko-literackie, punkt poradnictwa, bank czasu, spektakle teatralne, wystawy i różne inne rzeczy - wszystko to tam będzie.

Wymalowane, wyremontowane przez OKO własnoręcznie, z uroczym ogródkiem, z dwiema salami w centrum miasta otwartymi od poniedziałku do piątku codziennie.

O 13.00 dzisiaj (tj. w poniedziałek, maja dwunastego) konferencję prasową robimy, a o 17.00 otwarcie, gdzie trochę więcej będzie można się dowiedzieć, o co tu chodzi i w ogóle.

Otwarta zostanie dziś również pierwsza wystawa pt. "Rzut OKA wstecz" z fotografiami z Bielska i Białej z niedawnej i dawniejszej przeszłości.

Działa już strona internetowa: www.oko.bielsko.pl

No to co? Będąc uprzejmym przedstawicielem zarządu tegoż, zapraszam!

2008-05-12 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (3)

II wojnę światową - 3

  

Berlin Zachodni to rowery. Tak jak Rzym wieczorem rozkwita skuterami, których pełno pod każdą knajpką, tak knajpiany Berlin Zachodni oblegany jest przez rowerzystów. Leżą te rowery bezładnie byle gdzie, jeden na drugim pod ścianami, tworząc bardzo malownicze rowerowe kupy, podczas gdy ich właściciele drinkują. Naprzeciwko Schaubühne jest taki zestaw knajpek z rozlewiskiem rowerów przed wejściem.

W holu Schaubühne przed spektaklem już nie ma tego luzu co w Deutsches Theater. Mimo iż podają piwo w teatralnej kawiarence. Atmosferę usztywnia zapach drogich perfum. Obficie zaopatrzone stoiska z materiałami promocyjnymi teatru, w tym program spektaklu, który mamy właśnie obejrzeć z załączoną płytką DVD. 3 euro za taki program. Tyle samo co w Teatrze Starym. Ale ceny biletów dla nas zabójcze - 35 euro. Tłum straszny. Momentami trudno się przecisnąć. A to nie żadna premiera. Zwykłe wieczorne przedstawienie. Heinrich von Kleist "Penthesilea", reż. Luk Perceval.

Klasyczny tekst von Kleista z 1811 roku. Nie ma w Polsce odpowiednika z tego czasu, ale w dużym przybliżeniu to tak, jak wystawienie dziś w Polsce "Odprawy posłów greckich" (co zresztą zrobił był Zadara).

Bo "Penthesilea" to epizod z wojny trojańskiej. Achilles i królowa amazonek, Penthesilea zakochują się w sobie, ale się związać nie mogą, bo są w dwóch wrogich armiach. W końcu wojna pokonuje miłość. Królowa każe Achillesa rozszarpać psom.

Scena jest wielka, kolista, kolosealna. Ogrom sceny podkreśla stos ułożony na środku z dwudziestometrowej wysokości drewnianych bali. Dookoła nich z sufitu zwieszają się na długich kablach mikrofony. Surowe ściany, przysypana pyłem podłoga.

Jako pierwszy wychodzi na nią gitarzysta. Podłącza się do wzmacniacza. Przez cały spektakl, bez chwili przerwy grać będzie z boku rzężąca, hendrixowa gitara.

Wychodzą postacie dramatu, oblepione pyłem, białe. I leci tekst. Klasyczny. Z klasycznym rytmem. Rytm. Cały ten spektakl polega na rytmie. Rytm biegu. Boże! Jak oni biegają!

Popłakałem się, kiedy zobaczyłem, jak biegnie Achilles. To nie aktor! To prawdziwy Achilles z greckiej wazy! (gra go notabene świetnie mówiący po polsku Rafael Stachowiak).

Biegają przez cały czas. Jak oni to robią, że po dwóch godzinach nie mają zadyszki? Że mówią czysto tekst.

Różne rodzaju biegu. Bieg wojskowy, kiedy tekst mówi o bitwie, bieg posłańca, bieg zakochanych, bieg za zdobyczą itp. etc. A Penthesilea jest tak piękna, że do reszty rozkłada mnie na łopatki. Jak ona dosiada konia! Koniem jest druga aktorka grająca jej towarzyszkę, amazonkę, więc ryzyko śmieszności jest duże, ale sposób w jaki ona na niej siedzi! Mój Boże! Jak na konnych portretach kondotierów z włoskiego adrażdienija. Nie ma w tym cienia fałszu, sztuczności. Nie sposób się zaśmiać. To jest piękne! Niech to się jeszcze nie kończy! Niech to się jeszcze nie kończy! Proszę! - modlę się w myślach.

Nie ma żadnej ilustracji tekstu na scenie. W zasadzie to teatr mówiony. Penthesilea mówi o tym, jak dopada Achillesa ze swoją sforą psów, patrząc nam w oczy. Stojąc, młoda królowa, nam naprzeciw. Rzężenie gitary. Rytmiczne kroki starej kobiety, która pilnuje porządku. Porządku, który zachwiał się podczas wahania królowej. I jednak... stos pęka, wielkie bale rozsypują się i z potężnym hukiem spadają na ziemię. Greckie postacie jak figurki zamarłe na gruzach.

Nie mam wątpliwości, że to najlepszy spektakl, jaki do tej pory, w swoim długim życiu widziałem. I oczywiście nie sposób o nim opowiedzieć. I nie potrafiłbym wyjaśnić, dlaczego.

I pomyślałem, że im wybaczam. Czterech pancernych i psa, Hansa Klossa, wszystkie zaistniałe skutki II wojny w moim osobistym życiu. Wszystko. Wszystko, co gdzieś tam w sobie miałem zdystansowanego, ulotniło się, zniknęło na spektaklu Belga w zachodnim Berlinie o wojnie trojańskiej. I to jest ta siła!

2008-05-08 | Dodaj komentarz
Danielak
2008-05-09 14:16:09
Swoją recenzją wzbudziłeś we mnie ogromną chęć zobaczenia tego spektaklu drogi kolego. A już Achillesem "prosto z greckiej wazy" otarłeś się o punkt G mojej wrażliwości teatralnej. :) Cieszę się, że jesteś w formie i serdecznie pozdrawiam.
arturpalyga
2008-05-09 14:49:15
No to cieszę się, że kogoś zachęciłem. I to kogo!!!!!! Podobno w Ołomuńcu mają grać jakiś wybitny spektakl lada dzień :)
Danielak
2008-05-10 16:55:16
Mają grać,mają... :)

2. Volksbühne, Rene Pollesch, Żony dyktatorów.

Przejeżdżamy słynny Alexanderplatz, potem Plac Róży Luksemburg. Obok enerdowska wieża telewizyjna. Wielki szary, klocowaty gmach Volksbühne - tu m.in. dzieje się akcja "Życia na podsłuchu". Tu Erich Honecker i jego drużyna zasiadali, aby oglądać reprezentacyjne widowiska.

P. od dwóch dni mi mówi, że pójdziemy w Berlinie do Turka na kebab. Że zawsze tam chodzi. No to biegniemy. Do tego słynnego Turka. Turek jak Turek. Ma budę i sprzedaje kebaby.

Co rzuca się w uszy, to że, czy to Chińczyk, czy to Turek, czy to Niemiec, czy Brytyjczyk (temu ostatniemu zapewne najłatwiej), w Berlinie swobodnie posługuje się angielszczyzną. Nie spotkałem nikogo, kto nie mówiłby po angielsku. To jak drugi urzędowy język niemal.

Szamając kebaby pod budką, obgadujemy niemieckie aktorstwo. Że inaczej mówią ze sceny niż w Polsce. Polscy aktorzy głos mają ustawiony, aktorski - taka szkoła. Niemcy nie. Krzyczą z tej sceny te monologi zupełnie krzykliwym krzykiem.

Dojadamy kebaby już pod Volksbühne, bo są wielkie. Tak wielkie, że już nie daję rady i wyrzucam do kosza. Syty sadowię się na wielkiej, ogromnej widowni. Styl imperialno-socrealistyczny, ale już ciut przykurzony. Nad widownią imponujący żyrandol, jak z carskiej sali balowej. Dokładna kopia tegoż żyrandola zwisa nad sceną, jako część dekoracji.

Dekoracje są monumentalne. Nad miarę masywne biurko, krzesła, którymi można zabić, sofa tak długa, że przypomina amerykański krążownik szos z lat sześćdziesiątych obity tapicerką w kwiaty. Ściany wielkie, tapetowane, do obrzydzenia mieszczańsko-dziewiętnastowieczne. I jak w klasycznym rodzajowym dramacie mieszczańskim - dwoje drzwi. Czekamy. Na żony dyktatorów.

Muzyczka jak z filmu Tarantino. Skoczna, a la Mexico.

Wpada kobieta w XIX-wiecznej sukni z rewolwerem. Etiuda do muzyczki - gdzie schować rewolwer. Wypadają dwie następne. Na wielkiej sofie zasiada ubrana po cywilnemu suflerka z plikiem kartek. Ta sofa to tylko dla niej, jak się okazuje.

Trzy tak samo ubrane kobiety prowadzą filozoficzno-socjologiczno-ekonomiczny dialog, który wydaje się bełkotem, ale z perełkami sensu. Jedna to Elena Ceaucescu, druga - Imelda Marcos, trzecia - służąca. Ale to nie ma znaczenia. Podobnie jak meczet za oknem też nie ma znaczenia. Wchodzi gruby dyktator w dyktatorskim mundurze. Okazuje się, że to ich mała córeczka, Oliwka. Córeczka tych trzech kobiet.

Oliwka drze się:

- Przeliczyłem dokładnie wszystkie kwestie. Mam ich za mało. To ja miałem być głównym bohaterem!!! - to główna kwestia tego aktora. Będzie ją powtarzał przez cały spektakl.

Kobiety zastanawiają się, czy bardziej się opłaca Oliwkę wychowywać, czy rozstrzelać.

Potem następuje ciąg zaskakujących scen, których nie da się opowiedzieć - część dzieje się na telebimie. Aktorów dłuższy czas nie ma bowiem na scenie. Krążą w garderobach i narzekają, że kiedyś nie było tu tych kamer. Oliwka usiłuje znaleźć miejsce bez kamery w toalecie.

Nie da się tego opowiedzieć, ale nie pamiętam, kiedy i na czym ostatni raz tak zaśmiewałem się, jak tutaj. Nie było ani pół minuty tego spektaklu, żeby nie trzęsły mi się uszy ze śmiechu. Przy czym jest ta miła świadomość, że to nie takie głupie. Że poza beztroską, radosną zabawą w teatr i zabawą teatrem jest tu coś bardzo, bardzo niegłupiego, czego jednak nie potrafię Państwu przekazać. Jeszcze nie.

Przezabawny gag, kiedy jedna z pań kładzie się na stole z pilotem i okazuje się, że ten żyrandol nad sceną jest sterowany tym pilotem. 10 minut obserwujemy panią w XIX-wiecznej bieliźnie bawiącą się żyrandolem na pilota. Do tego mamy tekst o kosmitach. O tym, że nieodmiennie spodziewamy się, że w kosmosie, jeśli istnieją cywilizacje, to wyższe od naszej i że nawiążemy z nimi kontakt, jeśli są. I nie spodziewamy się, że najprawdopodobniej, bo nie ma powodu, żeby tak nie było, jeśli rzeczywiście i jeśli wyższe, to będziemy dla nich, jako dla nas żaby.

W końcu żyrandol rozświetlony ląduje przy muzyce z "Bliskich spotkań" i pani z pilotem wyjmuje z niego schowany tam batonik.

Potem mamy gag z lustrem z "Kaczej zupy" i jeszcze parę zabawnych rzeczy z niegłupim, choć nieostrym w treści tekstem. Wreszcie trzy panie zabijają Oliwkę. Kopią jej zwłoki i już wiemy, po skojarzeniu z wypowiadanym przez nie tekstem, że ten dyktator to zły Modernismus, oby już nigdy nie ożył.

Wesoła muzyczka. Koniec. Gromkie oklaski.

Kompletne i niezwykle radosne rozwalenie, rozstrzelanie XIX-wiecznego teatru, który snuje się jeszcze dziś po europejskich scenach.

Potem rozmowa z mądrą i przemiłą M.: - Ten niemiecki mieszczuch właśnie tego się dzisiaj spodziewa. On przychodząc do teatru spodziewa się właśnie tego, co robi Pollesch, niczego innego. Taki teatr chce oglądać i na taki teatr jest nastawiony.

Ciekawe.

Rozmawiamy o tym, że w Polsce takie "Żony dyktatorów" Pollescha trzeba by było zdjąć ze sceny po dwóch spektaklach. Z braku widzów.

Ciekawa ta różnica.

Dla mnie bardzo mocno otwierające. Kolumbowe wręcz doświadczenie nowego świata.

2008-05-06 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Trzy berlińskie teatry - 1

  

1. Deutches Theater, Elfriede Jelinek, O zwięrzętach, reż. Nicolas Stemann.

Bertolt Brecht był tu kierownikiem literackim i reżyserował. Wielki budynek w stylu imperialnym. Obsługują nas młodzi chłopcy i dziewczęta w teatralnych mundurkach. Na ulicy dwumetrowej długości młodzieniec oksfordzką angielszczyzną tłumaczy mi, gdzie jest najbliższy bankomat. Na słupach plakaty - Marzec'68 ze zdjęciem Che Guevary. Szybki posiłek w czymś w rodzaju chińskiego McDonaldsa.

Widownia i scena z przedwojennym smaczkiem. Rzędy jeden nad drugim, bardzo wysoko. Widownia nienapuszona. W strojach dziennych. Czekamy.

Na proscenium wychodzi mężczyzna. Siada za stolikiem, otwiera brulion, czyta: Elfriede Jelinek, O zwierzętach. Lekki śmiech na widowni. Mężczyzna czyta nam książkę. Polskie napisy na prompterze nad sceną, pod sufitem. Z pierwszych rzędów kompletnie ich nie widać. Uff, siedzę w środku.

Po, powiedzmy, kilku akapitach kurtyna rozsuwa się. Scenografia widowiskowa. Lśniąca biel podłogi wyścielonej nie wiem, chyba czymś styropianopodobnym, ale mocniejszym, skoro chodzą po tym swobodnie.

Tekst Jelinek jest trudny. Trudno skupić się na zawiłych, wielokrotnie złożonych zdaniach szybko wyświetlanych pod sufitem. Sceny są niepowiązane ze sobą żadną akcją, żadnym logicznym wynikaniem. Wiadomo, że chodzi o kobiety ze wschodniej Europy zmuszane w Niemczech do prostytucji, o skandal z udziałem jakichś tam najwyższych polityków.

Faceci grają te kobiety. Faceci przebrani za prostytutki. Efekty specjalne - styropianopodobna podłoga zapada się. Pod spodem jest woda.

Scena, w której dwaj mężczyźni w garniturach opowiadają sobie o kobietach. Oceniają ich nogi, biust, pośladki itp.

Potem długi, długi, bardzo długi monolog starzejącej kobiety.

Spektakl męczący, długi, niewygodny.

- Ja nie wiem, o co chodziło - mówi P.

- Wiesz, ona nie chce opowiadać wprost. Po co opowiadać wprost? - rozmowa z M.

2008-05-05 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (5)

Notka Trzeciomajowa

  

Rzeczpospolita - to moja duma i chwała. Rzeczpospolita, jaka mogłaby być, gdyby nie te dwieście lat, kiedy byliśmy kolonią (z dwudziestoletnią przerwą).

Niemniej, jeśli szukam jakiejś ciągłości, jakiegoś -skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy-, to omijam smutny i trujący czas państwa podbitego, w którym wszystko płynie inaczej i wszyscy są z niewoli, i wracam do Sarmacji. Sarmacja mityczna - radosna i anarchiczna, rozdyskutowana i pijana, wolna i zadziorna.

W tej wyśnionej Sarmacji, słowo -patriota- nie ma jeszcze w sobie tego nieznośnego patosu, tych wszystkich nieudanych niewolniczych buntów, tych świętych trupów, do których trzeba się modlić, tego fetyszyzmu symbolicznego. Jest lekkie i użyteczne. Brzmi trochę jak -wolontariusz-.

Vivat Rzeczpospolita, w której wzrasta sto kultur i mówi się językami! Vivant wszystkie stany!

Rzeczpospolita - rzecz publiczna. Umawiamy się. Przestrzegamy takich i takich praw, to mamy wspólne, a to prywatne, tak rozstrzygamy spory, a tak bronimy tego, co wspólnie wypracowaliśmy. Nie żaden ein volk, bo to w ogóle nie jest ważne.

Mamy tradycje Rzeczpospolitej, urwane w trakcie, przerwane. A później, owszem - walka, patrioci, wdowy, powstania, święta krew, symbolika, kostniejący naród w beczce chowany. I dobrze. I dosyć. Wojna się skończyła w roku 1989? W 1991? W każdym razie już ponad 15 lat temu. Model wojenny, partyzancki nie sprawdza się w czasie pokoju. Weterani mają specyficzne spojrzenie na świat - wystarczy pooglądać "Rambo". Bielik-Robson mówi o syndromie postkolonialnym.

Rzeczpospolita rozszerzająca się. Rzeczpospolita Europejska, a w niej lud Sarmatów :) - tak to widzę. Z tym się utożsamiam. A nie z narodowymi gazetkami partyjnymi z XIX wieku.

A flaga? Jeżeli ta obecna powstała w tym 1831 roku, tak? z połączenia barw Królestwa Polskiego (biała) i Litwy (czerwona), tak? no to dla mnie ona może być w kolorowe paski od jutra, proszę bardzo. Po 180 latach możemy dodać parę innych kolorów.

I nie chodzi tu o żadną lewicowość, czy prawicowość, ani o entuzjazm, czy sceptycyzm, ale o wolność. Po prostu.

Właśnie przeczytałem, że aktualnie flaga Polski nie jest wcale biało-czerwona, a szaro-czerwona. Używanie innych barw jest sprzeczne z prawem. Więc już zmieniliśmy i nikt nie protestuje.


Z Wikipedii:

Według ustawy kolor biały na fladze polskiej przypomina bardziej kolor "srebrnobiały" czy "szary" niż "biały [...]

Według raportu "Informacja o wynikach kontroli używania symboli państwowych przez organy administracji publicznej" Najwyższej Izby Kontroli dostępne w sprzedaży, a także używane oficjalnie symbole narodowe (godło i flaga) w wielu przypadkach rażąco różnią się od wzorców opisanych w Konstytucji i ustawie.


http://adas.jogger.pl/2007/06/25/jaki-kolor-ma-polska-flaga-szaro-czerwony/

2008-05-03 | Dodaj komentarz
reeperbahn
2008-05-03 13:26:18
Panie Arturze, z przyjemnością czytam, że jest Pan niepogodzony z duchem dzisiejszej Polski. Eksploatuje Pan to, co jest w nim mniej lub bardziej tabu, by odnaleźć ludzki pierwiastek w „Polaku”. Chwała Gombrowiczowi! W tym zdjęciu powyżej zawiera się symbolika Pańskiego bycia pomiędzy: towarzystwo, most, wschód-zachód. Nawiasem mówiąc, miarą tego, ile jest człowieka w dzisiejszym Polaku, jest stosunek Polaka do nie-Polaka, większości do mniejszości, silniejszego do słabszego. Z tym bywa różnie. Zwłaszcza, że najtrudniejszy egzamin, tak mi się wydaje, dopiero czeka Polskę i wiąże się z rodzącą się tożsamością narodową Ślązaków. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
michalradwan
2008-05-04 12:17:30
Fetyszyzowanie symboli, coćby narodowych, powoduje tylko tyle, że obumierają śmiercią naturalną. Nie wolno padać na twarz, nawet przed największymi świętościami, w imię dogmatu - brak wewnętrznego rozwoju powoduje obumarcie! A co do budzącej się tożsamości, czy Ślązacy są aż tak zagrożeni, że muszą się od kogoś, czegoś oddzielać, zamykać w swojej małej ojczyźnie ?
arturpalyga
2008-05-04 17:55:02
Przykro mi, ale nacjonalizm śląski irytuje mnie tak samo, jak każdy inny, pomimo całego zrozumienia dla tej przedziwnej, niezwykłej krainy, jaką jest Śląsk w całej swojej rozciągłości. Bo to trochę wygląda tak, że kiedy już osłabły i powoli odchodzą na tamten świat te wielkie nacjonalizmy, to budzą się małe, które leżały ściśnięte i uśpione pod tymi gigantami. Ale nie są one w niczym lepsze od tamtych. I drzemie w nich ten sam demon.
Hania
2008-05-05 15:36:15
Po pierwsze, wkurza mnie w tym kontekście słowo kolonia. Po drugie, szkoła krakowska się w grobach przewraca, a szkoła warszawska ma bardzo głupie miny.
arturpalyga
2008-05-05 19:54:03
No wybacz mi Hania, jeśli, jak rozumiem, z punktu widzenia historyka, jest to nierozsądne, niepoważne czy jakie tam. Nie muszę.

Informacje:


Na zdjęciu na górze: Alina przy kociołku. Fot. Filip Frątczak

SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie. Teatr Galata Perform w Stambule.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
41. Tancerka. Opolski Teatr Lalki i Aktora
42. Uchodź. Krótki kurs uciekania dla początkujących, Strefa Wolnosłowa, Teatr Powszechny w Warszawie
43. Zagubiony chłopiec. Opolski Teatr Lalki i Aktora
44. Himalaje
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2018
» październik (1)
» wrzesień (5)
» sierpień (1)
» lipiec (3)
» czerwiec (3)
» maj (1)
» kwiecień (3)
» luty (8)
» styczeń (2)

2017
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (6)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[siostra]
Twoje opowieści są fascynujące..:) czekam na dalszy ciąg syberyjskiej przygody !
[Angus]
Z zainteresowaniem poczytam, choć nie wiem, czy mnie to przekonuje. Ostrożny byłbym. Dzięki.
[arturpalyga]
Poważnie i nieironicznie odpowiadam.Żeby obawiać się opętania musiałbym założyć, że ci ludzie są opętani. Nie...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1661912
Newsów: 735
Komentarzy: 2176
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała