arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl

Komentarzy (0)

mocne i regularne biczowanie

  

"Głos Koszaliński" dzisiejszy

DŁUGIE BRAWA PO PREMIERZE

Ile jesteś w stanie zrobić dla kariery? Zdeptać innych, sprzedać siebie? Masz przecież już 33 lata i najwyższy czas wyrwać się z Koszalina.

Wiesz o tym, prawda? A tu nagle taka szansa! Na balu w "Arce" bawić się będą VIP-y ze stolicy. Zabłyśnij wodzireju. Tylko żeby poprowadzić bal, musisz wyeliminować rywali. Donosy, kompromitacja, zdrada. Nie cofniesz się już przed zabiciem miłości i przyjaźni, a przecież jednego miałeś przyjaciela. Warto było?

Na to pytanie musimy odpowiedzieć sobie sami po obejrzeniu spektaklu "Wodzirej. Koszalin Kulturkampf". Weekendowa premiera wniosła świeżość i odmianę, których zdecydowanie potrzebował Bałtycki Teatr Dramatyczny. "Wodzirej" to nie odkurzony film Feliksa Falka, a pomieszanie form, które składa się na opowieść o nas, obojętnie gdzie mieszkamy. Bohaterowie to my, a rozpędzona popkultura otacza nas w każdej sekundzie życia. Śmiejemy się z castingu Uli Miziały (bezbłędna kreacja Żanetty Gruszczyńskiej-Ogonowskiej), ale tak naprawdę śmiejemy się z nas samych. Monolog Czesława Lasoty (Wojciech Rogowski) dotyka nas na najgłębszym poziomie odczuwania, tylko ilu z nas miałoby odwagę powiedzieć takie słowa?
To, co zaprezentowali aktorzy, może kogoś zaboleć, może ktoś się zawstydzi. I dobrze, bo to właśnie sukces reżysera Piotra Ratajczaka i autora tekstów Artura Pałygi. Spektakl, na kilka dni przed wystawieniem, wzbudzał emocje. W mojej opinii nikt nie został obrażony. Niezależnie od tego czy widz zaliczał się do koszalińskich elit, czy był przeciętnym mieszkańcem, jego szare komórki były mocno i regularnie biczowane. No właśnie, czym? Chyba prawdą. I tego nam było trzeba!

Joanna Krężelewska

2008-04-01 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (1)

Wodzirej. Koszalin Kulturkampf

  

„Wodzirej. Koszalin Kulturkampf "

reż. Piotr Ratajczak

tekst: Artur Pałyga

PRAPREMIERA! Scena Muza - 29 marca 2008 - godz.19:00

„Zapraszam państwa na koszalińskiego Wodzireja!

Realizując projekty-przedstawienia w różnych miastach bardzo zależy mi żeby były one zanurzone w miejską rzeczywistość.Ostatnie dwa miesiące byłem mieszkańcem Koszalina, oddychałem koszalińskim powietrzem, czytałem gazety, rozmawiałem z ludźmi: o przywróceniu województwa, przeprawie przez Jamno, braku kin i o górze Chełmskiej.

Chciałbym, żebysmy w tym spektaklu zobaczyli się w lustrze tych kilku postaci z Wodzireja. Oto nasza rzeczywistośc którą dobrze znamy z mediów i z naszego codziennego życia."

Piotr Ratajczak

Seks!... Pieniądze!... Stanowiska!... jako elementy budujące karierę i wpływy.

Gorzki spektakl o dzisiejszym społeczeństwie... gdzie kariera i dobra materialne sprowadzają człowieka i relacje międzyludzkie do rangi towaru. Główny bohater Danielak jest produktem współczesnego świata - zdegenerowanego i pozbawionego elementarnej etyki. W jego twarzy odbijają się twarze naszych dzisiejszych elit i słabości nas wszystkich...

Realizatorzy:

reżyseria i opracowanie muzyczne: Piotr Ratajczak

tekst: Artur Pałyga

scenografia i kostiumy: Matylda Kotlińska

efekty wizualne i reżyseria światła: Janusz Turkowski

choreografia: Arkadiusz Buszko

utwór „Romek song" , muzyka i tekst: Krzysztof Czeczot

Obsada:

Żanetta Gruszczyńska-Ogonowska - Ula Miziała, Krystyna Myśliwiec-Zajączkowska,

Sekretarka

Robert Zawadzki (gościnnie) - Tomasz Danielak

Jacek Zdrojewski - Janusz Kobus, Ryszard Wołyniec, Jarosław Zielony

Wojciech Rogowski - Czesław Lasota, Krystian Mejer

Artur Paczesny - Romek Zaradny

2008-03-27 | Dodaj komentarz
koszalineo
2009-02-06 13:00:37
Byłe, widziałem, spodobało się :)

Wracaliśmy od świątecznego stołu u babci i opowiadaliśmy sobie historię. Wymyślał Jasiek (lat pięć, Polska), ja mu pomagałem tylko trochę.

- To o czym?

- O dźwigu.

- No dobra. To był sobie mały, żółty dźwig...

Był sobie mały żółty dźwig, który, jak wszystkie inne dźwigi, rwał się do pracy. Chciał budować domy, przenosić ładunki i usuwać szkody, kiedy np. wiatr zwali drzewo na drogę.

Tego dnia, kiedy dźwig po raz pierwszy miał wyjechać do pracy, w mieście pojawił się inżynier.

- Postanowiłem zbudować największą karuzelę świata - powiedział inżynier. - Karuzelę, na której wszystkie dzieci, z całego świata, będą mogły się bawić. Karuzelę do samego nieba. Pomożesz mi, dźwigu?

Dźwig najpierw ucieszył się, ponieważ, jak każdy dźwig, najbardziej na świecie chciał być bardzo pożyteczny, ale zaraz potem głęboko westchnął:

- Jestem za mały - powiedział - żeby zbudować tak wielką karuzelę.

Ale ponieważ nie był to ten typ dźwigu, który łatwo się poddaje, myślał i myślał, aż postanowił zebrać tyle kamieni, żeby dało się z nich usypać tak wielki stos, żeby wspiąć się na ten stos i dosięgnąć nieba i wybudować karuzelę do samego nieba.

Przez czterdzieści lat dźwig nie robił nic innego, tylko zbierał kamienie. A stos dalej nie sięgał nawet do połowy nieba.

Kiedy w mieście ponownie pojawił się inżynier, był to już inżynier bardzo stary i chory.

- Jak dotąd, nie udało mi się zbudować stosu, który byłby na tyle wysoki, żeby dało się ustawić karuzelę do samego nieba - powiedział ze smutkiem dźwig.

- I nigdy ci się nie uda - roześmiał się inżynier, bo dawno już o karuzeli zapomniał. Teraz miał inne problemy. Całą masę problemów, jakie mają bardzo starzy i schorowani ludzie.

- Teraz to najwyżej możesz mi zrobić z tych kamieni grób, kiedy umrę - powiedział inżynier.

I tak się stało.

- Mogłem przez te wszystkie lata zbudować całe mnóstwo domów, przenieść ogromną liczbę ładunków i usunąć masę drzew zagradzających drogi - wyrzucał sobie dźwig, stojąc na wielkim stosie kamieni, który był obecnie grobem inżyniera. - Zamiast tego, okazało się, że budowałem grób, myśląc, że buduję karuzelę.

Pocieszał się jednak, że jego praca miała może jakiś sens. Grób inżyniera był wielki i z daleka widoczny. Ludzie z całego kraju pamiętali inżyniera tylko dlatego, że miał taki wielki grób.

Wtedy zaczęło padać. Padało i padało. Lało i lało. Waliło wodą, jak z cebra przez następne trzy lata. W końcu zalało wszystko. I nie było już widać nic i nikt nie pamiętał nikogo, bo nikogo nie było.

W jednym, jedynym miejscu spod wody wystawał czubeczek wielkiego stosu kamieni, który był grobem inżyniera, na którym stał dźwig i rozmyślał:

- Zamiast budować domy, przenosić ładunki i usuwać zwalone drzewa, budowałem karuzelę, która okazała się być grobem, który okazał się być wyspą, która mnie uratowała - myślał i czekał, aż wody zaczną opadać.

Czekał, żeby odbudować świat.

- I koniec - powiedział Jasiek. Bo właśnie w tym momencie doszliśmy do samego domu.

KONIEC

2008-03-24 | Dodaj komentarz
jacekproszyk
2008-03-24 12:19:55
Super historia! Wyobraźnia dzieci nie zna granic, silniejsza od kataklizmów.
Stey
2014-06-05 22:42:07
fajny wpis http://www.e-kreacja.pl/wynajem-dzwigu-pruszkow.html
Ffhh
2014-10-21 14:02:22
dobry wpis http://dzwigigalazka.pl/dzwigi.html

Jak o Nim napisać w czasach, w których o pochwie rozmawia się swobodnie, a kiedy pada słowo "Bóg" albo już nie daj Boże "Jezus" - człowiek się czerwieni??? Tak, twoje imię, wymawiane przez twoich wyznawców, gdy nie mają już innego wyjścia, budzi w nich częstokroć pewien wstyd oraz zakłopotanie.

Z drugiej strony są ci wszyscy, którzy powtarzają, jak automat: "jezusciekochajezusciekochajezusciekocha", zamieniając twoje imię w pieśń kataryniarza, i uśmiechają się przy tym słodko, słodko, jak gdyby wciskali nam proszek do prania. Może to jest odpowiedź, a przynajmniej część. Może dlatego wstydzę się powiedzieć "Jezus", gdy mówię o tobie, bo od razu ktoś doda "ciekocha". "Na zdrowie!" - odpowiem i będę sobie pluł w brodę potem, że z ciebie żartuję.

Nigdy nie zapomnę, ksiądz Góra z religii ze szkoły średniej i jego słowa: "Pamiętajcie, cokolwiek by się nie działo i cokolwiek byście sobie nie myśleli, kościół jest miejscem świętym. Wchodząc do kościoła, wchodzicie na ziemię świętą". OK.

Ziemia święta. Przy wejściu woda. Święcona. Jedni maczają, inni udają, że maczają, jeszcze inni całkiem ignorują, bo się np. brzydzą, bo to niehigieniczne, bo w takiej wodzie, w której tylu ludzi macza swoje palce musi być mnóstwo zarazków.
Osobiście maczam. Wierzę, że się powinno, ale nie potrafiłbym tego wytłumaczyć. Myślę, że wierzę, że wchodząc tutaj dzieli się los z tymi wszystkimi ludźmi, że wszyscy jesteśmy razem, my chrześcijanie, uczniowie, my - nowy Izrael, dzieci Abrahama, nie powinniśmy się siebie brzydzić. Maczam więc z przekonaniem, starając się nie myśleć o zarazkach. Zresztą, jak do tej pory nic nigdy po wodzie święconej nie miałem, nawet żadnej wysypki, więc chyba mogę używać bezpiecznie. Czasami nawet, zły na te zarazki, maczam z takim rozmachem, że strużki wody spływają mi z czoła na nos i kapią na usta. Dziwię się, że są słone, solą ją, czy co? Ciągle walczą moje uczucia mistyczne mówiące o tajemnicy w tej wodzie, z różnymi nieduchowymi sprawami. Raz te zwyciężają, raz tamte, w ciągłym, jak to się mówi, uścisku.

Ludzie na ogół, Boże, napełniają mnie ciepłymi uczuciami. Sam mam tyle brudu, jak to się mówi, za paznokciami, taki się czuję nieczysty, że żal mi nas wszystkich przed twoim obliczem, tyle powiem, żeby nie wpadać w słowotok.

Muszę przyznać, że najbardziej wzruszają mnie ci ludzie, których nie znam osobiście i wyobrażam sobie, jacy są, mijając ich na ulicy. Ze znajomymi, a już nie daj Boże, z bliskimi, mam gorsze relacje. Za często działają mi na nerwy. Znam ich sztuczki.

Lubię ludzi, z którymi wchodzę do kościoła, czuję się im bliski. Nigdy przecież nie rozmawiamy ze sobą. Wchodzimy, mijamy się, siedzimy koło siebie w ławce, modlimy się koło siebie, przyjmujemy komunię i śpiewamy pieśni. Potem wychodzimy każdy w swoją stronę. I mnie kompletnie nie musi obchodzić, dokąd kto z nich idzie.
Wolę siedzieć na ławce w kościele, czekając na mszę niż czekać na autobus na dworcu albo na przystanku, bo tam zawsze może się znaleźć znajomy, który zechce gadać o czymś nudnym albo irytującym albo mnie będzie zmuszał do gadania o rzeczach, które wcale go nie interesują. W kościele nawet jeżeli przez przypadek znajdzie się w tej samej ławce ktoś znajomy, nie będziemy gadać. Bo tu się nie gada. Można siedzieć bezpiecznie. W milczeniu. I myśleć o niczym.

2008-03-21 | Dodaj komentarz
Mariola
2008-03-21 17:36:44
Ja dostałam. Między piersiami.
jakubandrzejewski
2008-03-22 11:10:11
Przez Twe wielkie Zmartwychwstanie Żywioł wszelki budzisz, Panie. Budzisz ze snu, żywot dajesz, W wszelkim bycie zmartwychwstajesz (St. Wyspiański)
Komentarzy (1)

Ślimaki na Wielki Tydzień

  

Piosenka w drodze do Koszalina po raz 856 w tym miesiącu. W sam raz na Wielki Tydzień piosenka:

Wychodzimy z morza,

wchodzimy do morza.

Wychodzimy z morza,

wchodzimy do morza.

Wychodzimy z morza,

wchodzimy do morza,

a muszelki pozostają,

pozostaaaają,

pozostaaaaaaaaają!!!

3:57 odjazd.

Ściskam.

2008-03-18 | Dodaj komentarz
pumpernikel
2008-03-19 20:16:53
Koszalin pozdrawia gości ze Śląska!

Informacje:



SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie. Teatr Galata Perform w Stambule.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
41. Tancerka. Opolski Teatr Lalki i Aktora
42. Uchodź. Krótki kurs uciekania dla początkujących, Strefa Wolnosłowa, Teatr Powszechny w Warszawie
43. Zagubiony chłopiec. Opolski Teatr Lalki i Aktora
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2018
» maj (1)
» kwiecień (3)
» luty (8)
» styczeń (2)

2017
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (6)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Misio]
co więcej, ten zapis książęcy raczej dotyczy Olszówki, Kamienicy a nie Mikuszowic. 'Las pod Bielskiem'...
[Mada L]
Bardzo ciekawy ten wpis. Kiedyś na mądrym wykładzie słyszałam teorię, że człowiek potrzebuje do dobrego życia...
[Mada L]
dzięki!

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1601260
Newsów: 722
Komentarzy: 2157
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała