arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl

Coś jest takiego w tych naszych ratuszach i urzędach gminnych, że kiedy pojawia się grupa, której działalność nabiera rozgłosu w Polsce, stanowi to problem dla lokalnych władz. Skutkiem tego są decyzje prowadzące do zerwania współpracy z daną organizacją, wypowiadanie lokalu, niepodpisywanie nowych umów itd. Mnożą się podejrzenia i przedziwne plotki, jakie zawsze rodzą się wśród niechętnych. Swego czasu doświadczyliśmy tego i w BB, a scenariusz powtarza się w różnych miejscach w Polsce.

Początkowo wszystko układało się dobrze. Paweł Passini i jego Stowarzyszenie Teatralne Chorea podpisali umowę z wójtem gminy Stoszowice o wynajęciu pomieszczeń w opuszczonym budynku w Srebrnej Górze. W ciągu kilku miesięcy zorganizowali tam warsztaty reżyserskie, warsztatu dla dzieci i młodzieży pod hasłem "Czarnoksiężnik z krainy Oz", koncert psalmów, otworzyli salę teatralną, pokazali cztery spektakle, wystawy, happeningi. Wszystko to otwarte i bezpłatne dla mieszkańców gminy. Wreszcie otworzyli jedyny jak dotąd w Polsce Teatr Internetowy neTTheatre, o którym zrobiło się głośno. Grupa ze Srebrnej Góry dostała nagrodę TVP Kultura, a spektakl przez nich przygotowany otrzymał nagrodę w prestiżowym konkursie na wystawienie sztuki współczesnej.

Srebrna Góra szybko zaczęła być kojarzona w Polsce z Passinim, z Choreą i z neTTheatre. Wydawało się, że wszystko jest świetnie, że jest taka przyjazna miejscowość, Srebrna Góra, gdzie dzieją się fajne rzeczy.

I nagle rozchodzi się wiadomość, że Passiniego wyrzucają ze Srebrnej Góry! Chorea otrzymała pismo z nakazem opuszczenia pomieszczeń. Zbiegło się to, być może przypadkowo, z zorganizowanym przez Passiniego happeningiem w rocznicę wypędzenia Żydów w marcu 68 r.

Nie ma żadnego oficjalnego powodu. Po prostu. Żegnamy Państwa, do widzenia!

- Z reguły tak jest. To jest konflikt interesów. Lokalna władza czuje się zagrożona, że ktoś im wyrasta silniejszy od nich - mówi znajomy, który większe ma w tej dziedzinie doświadczenie ode mnie.

A przecież na logikę to takie władze powinny skakać z radości, że ktoś im tak pięknie promuje miejscowość, że ludzie przyjeżdżają do Srebnej Góry zobaczyć Choreę, ale i pomieszkać w Srebrnej Górze przy okazji, że coś się rozwija, coś kwitnie.

Rozpoczęła się akcja - w obronie stowarzyszenia Chorea. E-maile, listy, podpisy z całej Polski, wiadomość-alarm na portalu e-teatr. Chyba przyniosły skutek.

- Jest nadzieja na pomyślne rozwiązanie sytuacji, rozmowy trwają - informuje Chorea w swoich doniesieniach z frontu na własnej stronie internetowej.

Fajnie! Może się ułoży. Może. Zobaczymy na jak długo. Ale smród w powietrzu już został.

Ciągle się to powtarza. Władze lokalne traktują stowarzyszenia, jak niepożądaną konkurencję, a nie jak partnera. Mam wrażenie, że skutki takiego nastawienia na dłuższą metę są niezwykle poważne.

Jeśli ktoś miałby ochotę zabrać głos w tej sprawie, wysłać e-mail, poczytać, podaję link do strony z komunikatem:

http://www.netto.art.pl/%21%21%21.html

2008-04-12 | Dodaj komentarz
Rak
2008-04-12 20:06:23
Tylko żeby potem nie musiał Pan znowu zajmować stanowiska....
arturpalyga
2008-04-12 22:11:54
Za późno. Już zająłem.
Rak
2008-04-12 22:48:50
Magazyn Ratuszowy przedrukował tekst z Newsweeka, a SN się "tłumaczy" na swojej stronie. Jeżeli opisany tam styl pracy dziennikarskiej dziennikarza N jest prawdą , to myślę, że śmiało niepotrzebnie się Pan na nich powołał. pzdr
Komentarzy (9)

Burza i po Burzy

  

Opadły czarodziejskie stroje,

O własnych tylko siłach stoję,

A te są nikłe. Wy jedynie

Zdecydujecie, czy odpłynie

Do Włoch mój statek, czy pustkowie

Będzie mi domem. Lecz, widzowie,

Skorom odzyskał dawne księstwo

I zdrad wybaczył bezeceństwo,

Niech wyobraźni waszej władza

Na wyspie już mnie nie osadza.

Klaśnijcie w dłonie - moc zaklęta

Pryśnie i spadną ze mnie pęta.

Szekspir, Burza, ostatnie słowa Prospera, tłum. Stanisław Barańczak

Uwaga! Uwaga!

Dziś o 19.00 w świetlicy Teatru Polskiego w Bielsku-Białej odbędzie się Teatr Tekstu. Wyznaczeni ochotnicy czytać będą na role "Burzę" Williama Szekspira w przekładzie Barańczaka.

Po "Burzy" - dyskusja.

Po dyskusji idziemy na piwo.

2008-04-11 | Dodaj komentarz
Rak
2008-04-11 09:54:05
No i teraz już spokojnie będzie pan mógł być "bielskim" twórcą.... Jeszcze tylko pozostali złożą samokrytykę i będzie jak w raju....
arturpalyga
2008-04-11 09:59:35
Pierdoły Pan opowiada.
Rak
2008-04-11 11:45:30
Pierdoły to Pan wypisujesz. Tak samo żeś się Pan sprzedał, tylko komu innemu. Powtórzę za Panem: "dziwka z klasą".
Rak (ale bardziej złośliwy)
2008-04-11 11:51:15
Nie może tak być , że laureat miejskiego bądź co bądź Ikara pisuje do kąsające lokalną władzę gazety. I to "kto za nią stoi" nie ma tu najmniejszego znaczenia.
Rak (ale nie złośliwy, tylko zodiakalny)
2008-04-11 12:05:44
Każdy ocenia podług siebie. Dla jednych w życiu istnieją tylko interesy, dla innych również poglądy.
Rak
2008-04-11 12:11:18
Tak mój drogi zodiakalny imienniku:) Właśnie tak. Tylko, że niektórym to się czasem miesza. (wcale nie chodzi konkretnie o Pana Artura)
Rosomak
2008-04-11 13:40:41
Panie Arturze, problem w tym , ze nie założył Pan tego bloga w beztronnym miejscu. To oczywiście tylko moje zdanie.
arturpalyga
2008-04-11 14:04:50
P. Rosomak: Oczywiście, ma Pan rację. Nie ma bezstronnych miejsc na tym świecie, bo wszędzie gdzieś się jest. To kwestia granic, jakie się uzna.-------------------------P. Rak: Pewnie, jak się da to i Ikarem można przyłożyć. A waży to trochę, to prawda. Proszę wybaczyć, ale jakoś nie chce mi się poważnie traktować tego, co Pan sugeruje. Ja wiem, wiem, wszyscy którzy są przeciw, chodzą na pasku u Krywulta. Znam już ten refren. Tyle w nim treści, co w grzechotce.
niedźwiedź bury
2008-04-11 14:07:11
Rosomak, trafiłeś kulami w płot...Pałyga ma ten blog tutaj juz jakiś czas, jeszcze jak współpracował z S-N.

Generalnie dziennikarze swoich szefów uważają za nieciekawe typy, a w niektórych wypadkach za kompletnie niereformowalnych skurwysynów, których należy omijać z daleka i robić swoje. Tak przynajmniej wynika z moich doświadczeń, które, wydaje mi się, mam w temacie dziennikarstwa dość rozległe. Tak było i w gazetach bardzo lokalnych i w pismach bardzo moralnych o bardzo szlachetnych poglądach i w gazetach ogólnokrajowych. Bywały też przypadki, gdy kolega dziennikarz cierpliwie tłumaczył, że pomimo obłudy, tępoty i chamstwa, szef to w gruncie rzeczy bardzo porządny człowiek.

Pamiętam te śliskie typy z jednej z pierwszych moich gazet, z których zawsze się napieprzaliśmy, kiedy nadęci, jak ropuchy pojawiali się czasem w redakcji. I robiliśmy swoje. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek napisal jakiś tekst, zrobił jakiś wywiad, czy naświetlił sprawę tak, jak chciał tego szef. Choć w każdej gazecie o to mnie podejrzewano. Kiedy pisałem w „Wyborczej" zbierałem cięgi, ze się wysługuję Michnikowi, który WIADOMO KIM JEST i który z całą pewnością co rano osobiście instruuje każdego dziennikarza co i jak ma dzisiaj napisać. Kiedy pisałem do „Rzeczpospolitej" spotykałem się z absolutnym przekonaniem z drugiej strony, że przysyłają mnie tajne służby i że piszę pod ich dyktando. Wiadomo też, komu służyłem, gdy zbierałem materiał dla „Tygodnika Powszechnego". Wcześniej w „Trybunie Śląskiej" wysługiwałem się komunistom itd. itd. Kiedy zdarzyło mi się coś opublikować w „Kronice Beskidzkiej" jeden bardzo szacowny Autorytet w świecie dziennikarskim kazał mi uważać, żeby się nie sprostytuować i nie sprzedawać się byle gdzie. Niedługo później sam Autorytet trafił za kratki.

Chodzi mi o to, że człowiek naturalną koleją rzeczy uodparnia się na takie zarzuty. Oczywiście są pewne granice. Nigdy nic nie napisałem do „Nie", do żadnych Fucków i Micków. Raz wysłałem tekst do „Na żywo", ale powiedzieli mi, że muszę się jeszcze dużo nauczyć, bo tekst jest nieudolnie napisany i więcej nie ośmieliłem się próbować.

Z czasem dziennikarstwo mnie ogólnie rzecz biorąc zbrzydziło, napisałem ohydną książkę o dziennikarstwie i dziennikarzach, której nigdzie nie wydałem. I powoli wychodziłem z tego przedziwnego świata. Jeszcze reportaże raz na czas w „Wyborczej", ale i to wygasło w końcu, kiedy po raz kolejny przetrzymali mi tekst, przez pół roku niezmiennie potwierdzając, że jest świetny i na pewno pójdzie za tydzień.

Jeszcze felietony o moim psie w „Przyjacielu Psie", które pisząc, czuję się trochę jak Ojciec Chrzestny na emeryturze.

Kiedy zaproponowano mi współpracę z „Supernową" byłem już zdecydowanie na wylocie z dziennikarskiego świata. Ale ekipa była sympatyczna. Krzyśka znałem od lat. Po upewnieniach, że ktokolwiek nie jest właścicielem gazety, nie będzie się w nią wpieprzał, zgodziłem się na felietoniki historyczno-fabularne. I ok. Mam poczucie, że to kawałek niezłej roboty był.

Pewnie, moja wina. Jestem już dorosły. W latach młodzieńczych można się było nie przejmować, na czyim się jest garnuszku. Teraz przed przyjęciem propozycji współpracy, nawet w wypadku dwuodcinkowego felietonu o chomikach, należałoby oczekiwać pełnej informacji o tym, kto i dlaczego finansuje tę publikację. Moja wina, że zadowalałem się jakimś niejasnym przeświadczeniem, że przecież nie może być tak, że jeden głupek płaci za wszystko, tym bardziej, że go nie było wśród oficjalnych właścicieli, a pozostałych nie znałem i nie zamierzałem ich prześwietlać, zanim zacznę pisać tekst o Mieszku Plątonogim. Może się gdzieś tam pokrętnie dokłada - myślałem - kij tam. Nawet, jak potem słyszałem, że jeden głupol z drugim pojawili się w redakcji i że już wiadomo, że to oni, to sobie myślałem: „A kija tam! Z powodu plotek, albo z powodu, że palanta nie lubię, mam jakieś manifestacyjne ruchy wykonywać?"

Denerwowały mnie zarzuty Moralistów. No żeż kurcze, no. Porównania ze stanem wojennym są nie na miejscu po prostu. Wiadomo, że w więziennych warunkach panują inne zasady i inny kodeks honorowy. Nie można zestawiać wyborów z obozu koncentracyjnego z wyborem, jaki mają klienci hipermarketu. Można, owszem, snuć dowolne malownicze porównania, ale to nie ma sensu.

No ale w końcu gazeta ewidentnie zaczęła iść w kierunku, na który mam alergię. I nie wiem dlaczego tak się stało. Obawy rosły. Krótkie spięcie na krótko złagodziło sytuację. To, co się stało po publikacji w „Newsweeku" przekroczyło granicę cierpliwości mojej nie takiej niezgłębionej okazało się. Brak jakiejkolwiek odpowiedzi na zarzuty, która wyjaśniłaby sytuację, a w zamian jakieś tam dziwaczne, absurdalne pohukiwanie... e, szkoda gadać. W rezultacie wrażenie całkowitego potwierdzenia zarzutów „Newsweeka". No i ten ogrom przedziwnych, obsesyjnych komentarzy. I powiewanie sztandarem wolności słowa, który akurat w przypadku tych zarzutów jest autoparodią.

Bo jeśli komuś zarzuca się, że był w SS, w Gestapo, w ZOMO, czy w SB, to on powinien albo z oburzeniem zaprotestować, albo to wyśmiać, albo powiedzieć: „Tak, byłem esesmanem. Zbłądziłem. Byłem młody i głupi. Wybaczcie mi! Przepraszam! Jeśli zawiniłem wobec kogokolwiek, zadośćuczynię!" czy coś takiego, albo już, kurwa, lepiej nic nie mówić, a nie wyciągać sztandar pt. „Polsko, wbrew tym amerykańskim gadzinówkom, niosę ci wolność słowa!"

Jeśli się komuś zarzuca, że jest przestępcą i kradł, to ten ktoś powinien powiedzieć: "To kłamstwo i kieruję sprawę do sądu o zniesławienie" albo - patrz wyżej. A nie wykrzykiwać jeszcze głośniej przez megafon: "Zostawcie nas, bo my walczymy ze złodziejami!".

Krótko mówiąc, nie napiszę już kolejnego odcinka "Machiny Czasu" do Supernowej. Z żalem, ale nie. Z przykrością nawet, bo fajnie było to pisać.

Hej, hej! Wiem, że mnie słyszycie, koledzy i koleżanki! Nie jesteśmy wrogami! Przynajmniej ja nie jestem. Po prostu mi nie po drodze. Nie dajcie się zdołować tym, którzy was za odpady, nie za ludzi uważają! Ale i nie dajcie się ruchać byle palantom! Jak już być prostytutką, to z klasą. Howgh. Tyle na ten temat.

2008-04-09 | Dodaj komentarz
bohumil
2008-04-10 09:34:06
Nic dodać, nic ująć. Szkoda i żal! Bielsko-Biała potrzebuje mądrej, NIEZALEżNEJ gazety. "Ratusz" wymaga krytyki, nie tylko ratusz... władze wszystkich szczebli tego potrzebują. Tyle, że mądra, konstruktywna krytyka to jedno, a tabloidowe najeżdżanie to drugie. Zaczęło się chyba od poszerzenia ul. Partyzantów przy dawnej "piątce". Argument, że to chybiona inwestycja, bo teraz "hanysy będą mieli lepiej w drodze na narty", jest tak durny, że aż nie mam siły z nim dyskutować. Wielu znajomych pytało mnie wtedy : - o co chodzi? Ciekawa gazeta, a tu z takimi głupotami wyjeżdża... S-N ujawniła kilka ważnych spraw, które do tej pory były schowane pod dywanem. Chwała im za to. Gorzej ze stylem, w którym zostało to przeprowadzone. W warsztacie dziennikarskim, poza faktami liczy się też forma ich przedstawiana. Szkoda. To mogła być naprawdę świetna gazeta.
rkowal
2008-04-10 10:32:55
Tak,forma!Urbanowe "Nie" ujawnia czasem świństwa spod dywanu.Jako że czyni to jednak plugawym językiem,nie umiem tego czytać.Panie Arturze.Nie zaglądam do Pana często-brak czasu.Rozumiem Pańskie emocje.Ale na litość...Proszę pomyśleć o moich dzieciach.Nie opisujmy swoich myśli przy pomocy słownika ulicy.W przeciwnym wypadku zbliżymy się niebezpiecznie do rynsztoka.
kejpaks
2008-04-10 11:37:42
Gratulacje za decyzję. Pokazałeś, że na tym stumanionym przez szmal świecie są jeszcze ludzie, którym nie jest wszystko jedno. Szczerze mówiąc od początku nie pasowałeś do tego "szemranego" towarzystwa
Rak
2008-04-10 12:13:35
Ma Pan rację, "miejskie" pieniądze są na pewno "lepsze". Pięknie się Pan wybielił. Tylko zastanawiam się, czego tak naprawdę wcześniej Pan nie wiedział? Pzdr
arturpalyga
2008-04-10 12:20:39
No wybacz, Kejpax, ale to nie tak. Tam nie ma żadnego szemranego towarzystwa w zespole dziennikarskim. Wiem, co mówię. Znam ich nie od dziś i zapewniam Cię, że są to po prostu dziennikarze, jak w wielu innych redakcjach w Polsce, po prostu dziennikarze. Z niektórymi się lubimy, z innymi mniej, jak to w życiu. Myślę, że dla części przynajmniej z nich to, co się dzieje wokół SN jest bardzo krzywdzące i dotykające, bo po prostu pracują uczciwie, jak potrafią, a człowiek wiąże się emocjonalnie z własną pracą, jeśli jakoś tam jej się poświęca. I wcale tu nie chodzi tylko o szmal, to nieprawdziwe uproszczenie. Mi jest łatwiej mówić publicznie takie rzeczy, bo jestem w zasadzie spoza.
arturpalyga
2008-04-10 12:22:00
Panie Raku, jest istotna różnica pomiędzy plotkami, a "czarnym na białym".
ml
2008-04-10 12:26:24
Artur, nareszcie w domu!
arturpalyga
2008-04-10 12:26:30
Acha, i proszę mi wierzyć, sprowadzanie wszystkiego do pieniędzy, to ślepa uliczka. Oczywiście, najlepiej by było, gdyby pieniądze rosły na polu i każdy poszedłby sobie ich narwać. Niestety ludzka wynalazczość idzie póki co w innym kierunku.
Rak
2008-04-10 12:42:34
Panie Raku, jest istotna różnica pomiędzy plotkami, a "czarnym na białym". - tak , tak Pewnie dla tego w swojej "samokrytyce" nie napisał Pan wszystkiego. Ale ja to rozumiem. Biznes to biznes, nawet jeśli to "twórczy biznes".
jowana
2008-04-10 13:04:07
Panie Arturze, to nie do końca tak z tymi niepokalanymi dziennikarzami S-N. Czyżby pan nie wiedział że dwaj szefowie redakcji byli zwolnieni dysyplinarnie za postępowanie, które łamało etykę dziennikarską? Czy wygodniej było nie wiedzieć?
Rak
2008-04-10 13:20:11
A ty Joanno znasz szczegóły? I może więcej nam opowiesz o zasadach tej etyki, stosowanych w "tej" gazecie? Bo ja chyba jej winietę zobaczyłem w Misji Specjalnej TVP i było opatrzone jakimś komentarzem? Ale... och ..zapomniałem , że to była "wydreptana" misja, cóż, ale jestem naiwny.. hihihi
jakubandrzejewski
2008-04-10 13:51:03
Lepiej późno niż wcale, Panie Arturze! Jak panna brzydka i bez posagu,to musi d.... dawać wszystkim, a Pan przecież nie musi i o to chodzi! Z sympatią
?
2008-04-10 18:22:05
Ile kosztuje taki rysunek, kupiony u Pana Mleczko?
zet
2008-04-10 18:42:23
kurka wodna, kim jest ten pan andrzejewski? Objawił się nam jakiś inkwizytor, który wytycza co moralne, a co nie?
machinomaniak
2008-04-10 18:42:37
Widze ,że nikt nie zauważył przy tym sprawy zasadniczej - "Machina Czasu" się zatarła. I co bedzie dalej? Już nie czekam z niecierpliwością na następny odcinek. Dlaczego? Tym to sie nikt nie przejmuje. A mnie jej brak. I to jest mój problem. Pozdrawiam
jakubandrzejewski
2008-04-10 19:38:03
Do zeta/ Nie jestem żadnym inkwizytorem i niczego nie wytyczam! Wyłącznie we własnym imieniu wyrażam tu własne poglądy, co jest prawnie dozwolone. Jedyną osobą, która może mi tego zabronić jest gospodarz bloga.
bielszczanin
2008-04-10 20:31:12
każdego szkoda nawet lubiłem czytać SN sprzedali sie jak kronika i reszta
Kałamarz
2008-04-10 20:33:28
A czy nie jest tak,Panie Arturze,że dopóki SN dawała Panu na chleb to wszystko było ok ,jak konikowi co na oczkach klapy ma, a jak się zrobiło smrodliwie, to trzeba było się jakoś głośno ustosunkować do sytuacji ,mocno krzyczeć by swoje sumienie uspokoić ,czy dodatkową reklamę sobie kupić . Wstyd Panie Arturze - z moralnością elastyczną jak guma w majtkach na skróty nie da się . Czasami być może warto przypomnieć sobie,że milczenie naprawdę bywa złotem.
Rak
2008-04-10 20:48:08
Ja rozumiem, że musiał się Pan Arturze określi jakoś - życie takie. Ale wystarczyło : Dziękuje wysiadam. Emocje nie są dobrym doradcą. Teraz tego Pańskiego posta "internauci" (a chyba po tylu latach pracy wie Pan doskonałe ,ze ni grzeje to tak zwykłych ludzi)) doklejają do swojej błotnej kuli nienawiści (jakże szczerej i zrozumiałej)), którą kulają po forach w całym necie . Niezły Demon Catharsis z Pana. To chyba zadowoli już ostatecznie tych co trzeba...:( Do czasu.
arturpalyga
2008-04-10 21:01:39
Nie rozumiem, co to znaczy - dopóki SN dawała mi na chleb -. Chodzi Panu o to, że co. Że przestali płacić za teksty i dlatego? Bzudra jakaś, Pan wybaczy. I doprawdy denerwujące jest to ciągłe sprowadzanie całej dyskusji do pieniędzy, jakie się płaci za pracę. Przygotowanie tekstu jest pracą, proszę pana. Jeśli pan uważa, że wynagrodzenie za pracę jest niegodne człowieka, to pana problem. Oczywiście, że nie jestem pewny, czy to dobrze, że napisałem to tutaj, co napisałem. Niczego nie jestem pewny. W zasadzie nigdy. Kto wie, może rzeczywiście lepiej było odejść w milczeniu, może nie. Nie wiem. Już za późno. Jaka reklama? Reklama czego? Reklama mnie? Po co? Co by to konkretnie miało reklamować? Nie ma gazety, w której praca nie narażałaby na spotkanie z tymi wygrażającymi paluchami w geście: wstydź się, wstydź się! Moraliści z Koziej Wólki, psia ich mać!
Kałamarz
2008-04-10 21:15:17
Panie Arturze ! Chyba opacznie zrozumiał Pan sens mojego komentarza. Wynagrodzenie za pracę należy się każdemu jak psu buda . Chodzi bardziej o fakt,że pracując Pan dla SN lojalnie wykonywał Pan pewnie swoje obowiązki w sposób rzetelny i to jest również oczywiste. Kiedy natomiast z jakiś powodów człowiek postanawia rozwiązać współpracę ze swoim pracodawcą powinien , moim zdaniem odejść i zakończyć pewien etap ,tak po prostu... z klasą,milcząco.Milczenie naprawdę posiada czasami większą siłę niż niepotrzebne słowa. No chyba ,że Pan chce być ostatnim sprawiedliwym?
arturpalyga
2008-04-10 21:27:48
OK. Może ma Pan rację. Może rzeczywiście niepotrzebna ta notka. Sam mam dzisiaj duze wątpliwości. Trudno. Stało się. Wczoraj jeszcze wydawało mi się, ze to ma jakiś sens. Polityk ze mnie żaden. No i trudno.
Kałamarz
2008-04-10 21:42:53
Nie warto nurzać się w szambie,ponieważ nawet gdy robimy to w dobrej jak wydaje się nam sprawie, zapach unosić się będzie jeszcze długo. Życzę wszystkiego najlepszego a przede wszystkim by rzetelne dziennikarstwo bez "drugiego dna" było codziennością.
januszokrzesik
2008-04-10 23:17:55
A ja panu, panie Arturze, dziękuję za ten gest. Nie chcę oceniać stylu, bo widać że zagrały emocje, ale podtrzymuje mnie na duchu fakt, że w ogóle były emocje. Większość dyskutantów (z obu zreszta stron barykady) podkresla wątek finansowy lub polityczny tego sporu, a przecież nie to jest najwazniejsze! Tu raczej mamy do czynienia z sytuacją, którą kiedyś tak zdefiniował Słonimski: "jesli nie wiesz jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie". Jeszcze raz szacunek.
arturpalyga
2008-04-11 00:14:54
Dziękuję również :)
kania
2008-04-11 00:21:23
brawo Artur!
zet
2008-04-11 01:49:30
problem w tym, że pan Janusz, który tu tak piorunami rzuca, sam jest politykiem i zapewne przyświecają mu polityczne cele.
Rak
2008-04-11 09:56:12
Też uważam, że taki blog, to ciche przedbiegi do kampanii wyborczej ;) Pan Artur może będzie w sztabie , albo zrobi politycznie poprawną sztukę....pożyjemy zobaczymy....
arturpalyga
2008-04-11 09:58:28
To spisek panie Raku, niewątpliwie. Jest Pan niezwykle przenikliwy.
januszokrzesik
2008-04-11 11:38:22
do Raka/ Jasne, Pałyga będzie pisał moje przemówienia. A potem - mamy to już dawno ustalone - zostanie wiceprezydentem. Od mieszkalnictwa, bo zna się na blokach. Tylko skąd Pan o tym wie, Panie Raku? Chyba mamy kreta w sztabie...
Rak
2008-04-11 12:06:49
Nie miałem na myśli żadnego spisku. Ja tylko żartowałem, ale widać nikt nie zauważył emotka. I to jest właśnie ta problematyczna krucjacyjna powaga... Ale cóż Panowie , wszystko możliwe. Ale Was uspokoję:)Choć brzydzę sie politykami (p. Januszu bez obrazu), nie doszukuje się żadnych intryg...pzdr
januszokrzesik
2008-04-11 12:21:09
No Panie Raku, ale to przecież niemożliwe że Pan nie dojrzał ironii w moim poście?! Kogo więc zawiodło poczucie humoru?
Mateusz Trzeciak
2008-04-11 18:50:38
Przepraszam, ale co to kurwa w ogóle jest za zarzut, że właściciel/dziennikarz był w SB czy ZOMO? Prywatna gazeta, a nie stanowisko z nadania. Poza tym, jeśli chodzi o "granice" oraz "poziom" to akuratnie uważam, iż "NIE" jest we wszystkich aspektach na wyższym poziomie niż SN. Narzekasz na moralistów, a sam moralizujesz za dziesięciu. Howgh
jakubandrzejewski
2008-04-11 19:09:36
Do Mateusza Trzeciaka/ Nie wiem do którego posta odnosi się Pana komentarz, ale uważam, że życiorysy właścicieli i redaktorów prywatnej gazety mogłyby nie mieć znaczenia, gdyby zajmowała się ona np życiem seksualnym mrówek. Kiedy jednak, jak Chuck Norris, samozwańczo mieni się jedynym sprawiedliwym w mieście bezprawia, to ta przeszłość ma fundamentalne znaczenie. Nie może wyznaczać standardów moralnych ktoś, dla kogo jedyną zasadą jest brak zasad. Przy okazji; piszący do SN Jacek Trzeciak to tylko zbieżność nazwisk, czy wprost przeciwnie?
drumla
2008-04-11 20:13:16
o! jakub andrzejewski znów doszukuje się drugiego dna. Pan nie jestes w stanie odpuścić? Zamiast spierać się na argumenty woli się pan doszukiwać rodzinnych koneksji. Żenujące, naprawdę. Żenujące i niesmaczne.
drumla
2008-04-11 20:25:45
w sumie to rozumiem niechęć pana Janusza Okrzesika do S-N. W końcu mógł się poczuć dotknięty artykułem o sportowych harcach w Wolfsburgu. Proszę wybaczyć, właściwie dlaczego dopiero teraz ten atak na moralność? Dlaczego teraz, a nie pół roku temu?
januszokrzesik
2008-04-11 22:21:58
do Drumla/ Niestety piszesz nieprawdę. Swoją dezaprobatę wobec S-N publicznie wyrażałem o wiele wcześniej, niż na jej okładce ukazał się ten śmieszny fotomontaż z piłkarzami. Wystarczy zresztą zerknąć do poprzednich moich wpisów na blogu - zachęcam. Pomysł, że poczułem sie dotknięty tym artykulikiem jest nonsensowny. Funkcjonuję w życiu publicznym już prawie dwadzieścia lat i przez ten czas byłem obiektem naprawdę brutalnych ataków, S-N to przy tym "pikuś". Zresztą, jeśli S-N (założona przez człowieka który powiedział mi kiedys wprost że "to miasto jest za małe dla nas dwóch") zbiera o mnie informacje od dłuższego czasu, szpera w moich oświadczeniach majątkowych i pyta o badania lekarskie, to można sie spodziewać że atak będzie jakis poważniejszy. A tu tymczasem klops: zamiast afery trzeba dac fotomontaż w krótkich majtkach. Żałuję tylko, że redaktor Wolf potrafił przekręcić moja wypowiedź, a nie potrafił napisać, że w każdym meczu strzelam Niemcom co najmniej jedną bramkę. A w końcu w piłce o to chodzi :-)
Rak
2008-04-11 22:32:03
I całe szczęście...Bo jakby się Pan obraził za taki foto-montaż to bym pomyślał, że Pan jest małym czlowieczkiem :))
diana
2008-04-11 22:44:12
Brawo Artur ! Nie zamknąłeś się w skorupie jak inni i nie udajesz, że o niczym nie wiesz. Pozdrowienia dla Pana Janusza O. - podziwiam za opanowanie. Nie musi się Pan aż tak bardzo przejmować tymi atakami na Pana, ma Pan wielu sympatyków w tym mieście i pewnie Pan o tym nie wie :)
ronimo
2008-04-12 03:48:27
rispect
jakubandrzejewski
2008-04-12 21:16:34
Do drumli/ Każdy czyta to, co chce oraz interpretuje jak chce. Główną treścią mojego posta stanowiły poglądy na to, co nazywa się etyką dziennikarską. O zbieżność nazwisk zapytałem na końcu, przy okazji, Pan jednak tylko to odczytał. Pan albo nie czyta albo nie rozumie moich postów i dlatego zachowuje się Pan jak reklama żarówek: "Osram i wszystko jasne!" Wiem, że drumla to prymitywny instrument, ale żeby aż tak?
Kasia
2008-04-12 23:45:29
jakubieandrzejewski prymitywny nie oznacza gorszy. Wręcz przeciwnie proszę Pana. Powyższe myślenie ma swoje źródło najpewniej w poprzednim stuleciu, kiedy to liczni badacze dawnych ludów zaczęli określać je mianem prymitywnych. Tymczasem to złe określenie, pierwotne jest bardziej adekwatne. Dlatego uprzejmie Pana proszę niech Pan nieco zasięgnie wiedzy prawdziwej zanim coś napisze. A poza tym Arturze pozdrawiam Cię i chcę tylko, rzec jedno- prawdziwa cnota krytyk się nie boi. Z nadzieją na lepsze jutro...
zet wspierający drumlę
2008-04-13 00:01:26
zauważono tu jedno. Pański słownik określający klientelę konkurencji to: szambo, hieny, szambelan (od szamba). Zadziwiające, że Pana nikt tak nie określił. I to jest właśnie różnica poziomów.
zet
2008-04-13 00:14:14
chyba jakiś akomputerowy jestem, bo sam się wycinam. Otóż mój poprzedni wpis skierowany jest to uwielbiającego szamba i inne kloaki jakuba andrzejewskiego. Panie Jakubie. Skąd ta fascynacja kloacznym językiem u Pana? Czy tylko w ten sposób się Pan komunikuje ze światem? Skąd tyle uwielienia dla takiego języka? Można odnieść się krytycznie do czyjeś wypowiedzi, można atakować, ale po co od razu obrażać? Być może zbyt rzadko przebywa Pan na słońcu? Panie Jakubie, wiosna! Niech Pan powącha! Kwiaty kwitną, zieleń zaczyna buzować! Niech Pan zapomni o szambie. Świat jest kolorowy!
arturpalyga
2008-04-13 00:49:55
Mateusz, w twojej opinii również zawiera się osąd moralny. Takie domino wyszło.
jakubandrzejewski
2008-04-13 11:19:34
Do Kasi, drumli,zeta oraz paru innych/ Myślę, iż zasadnicze nieporozumienie między nami polega na tym, że Państwo skupiacie się na formie a nie na treści moich wypowiedzi. Oburza Was, że o byłym esbeku kreującym się dziś na Pierwszego Sprawiedliwego Podbeskidzia piszę per "hiena" czy "szambelan" ale nie zwracacie zupełnie uwagi na moje uzasadnienie tych określeń. Zapewniam zeta, że szambo nie jest moim środowiskiem naturalnym, a z mojego okna roztacza się wspaniały widok rozkwitającej przyrody.
zet
2008-04-13 11:23:35
cóż zrobić, skoro w tym wypadku forma góruje nad treścią.
Róża
2008-04-13 13:17:37
jakubieandrzejewski żal mi Cię bardzo. Nienawiść do niczego nie prowadzi, zgoda buduje a niezgoda rujnuje. Nie ma pożytku z tego, że wciąż tkwi się w zamierzchłej przeszłości, a człowiek powinien uczyć się na własnych błędach. Powinien Pan raczej rozkoszować się pięknem przyrody, ładnym widokiem zza okna.
***
2008-04-14 11:21:15
229 k.k. - łapownictwo czynne, art. 230 k.k. - płatna protekcja
Dyskutant
2008-04-17 19:24:32
A ja pochwalam Pana,panie Arturze,za odejście w porę...i świetnie,że Pan o tym szczerze napisał. Gorzej,gdy mniej szczerze wypowiada się Pan o swoich kolegach.Jasne,że tak wypada,ale naprawdę - dobrze to wiemy - na to nie zasługują ! O tych,którzy "za tym wszystkim stoją" mamy już jednak zdanie całkiem podobne.To mnie krzepi.
Wdowiec
2008-04-23 21:15:58
Widzisz Arturze napisz, że to sk...syny i ubecy co do jednego, wszyscy będą zadowoleni. Póki co Twoja samokrytyka i opinię nie zadowoliły niektórych wystarczająco...

I znów w drogę. Tym razem do Łodzi, gdzie w Teatrze Studio ma być czytanie tekstu mojego "Nic co ludzkie". Bo to festiwal teraz jest organizowany przez szkołę teatralną łódzką.

Będzie czas na myślenie po drodze.

Człowiek potrzebuje myśleć, proszę państwa. Mitem jest, że człowiek myśli sam przez się w trakcie niejako wykonywania innych działań. Myślenie wymaga wprowadzenia się w stan myślenia, co każdy już tam osiąga własnymi sposobami, jedni rzadziej, inni częściej, a czasami nigdy.

No dobra.

A wczoraj w zamyślenie wprawił mnie kot.

Spotkaliśmy kota z Kubą, moim psem, na trawniczku przy Żywieckiej. Kot spoglądał na nas zza drzewa. Porządny, zadbany. Wiedział, jak się z psami należy obchodzić. Jak Kuba podszedł, to ani na krok się nie cofnął. A jak się kot nie cofa, to pies wątpi, czy to kot i się waha. Tak kot załatwił psa. Elegancja Francja w białych rękawiczkach. - Niezły zawodnik - pomyślałem i puściliśmy sobie z kotem oko, po czym odciągnąłem Kubę i spacerowaliśmy tak jeszcze jakieś może ze dwadzieścia minut, czytając "Wędrowca" Nietzschego (kurcze, jakiż ten Nietzsche ma styl porywający! sugestywny jakiż!). Wreszcie, zataczając koło wróciliśmy do auta zaparkowanego opodal. Jedziemy. Żywiecką. Patrzę. Kot. Na środku ulicy. Nie żyje. Ten. Właśnie ten kot.

Śmierć jest bez sensu, tyle powiem. Kompletnie bez sensu.

Istnieje perspektywa, z której śmierć kota niczym się nie różni od śmierci papieża.

Przed śmiercią oglądał mnie.

Takie, tego rodzaju przychodziły strzępy myśli, które następnie należy jakoś ukierunkować i uporządkować i to właśnie nazywamy procesem myślenia.

Czego nam wszystkim życzę.

A teraz idę z psem. W ciemność. Dobranoc.

2008-04-07 | Dodaj komentarz
WW
2008-04-08 11:01:44
Dobry tekst.
Komentarzy (0)

Wieczór z Duchem Świętym

  

Żywiecczyzna była bardzo antysemicka przed wojną - mówił prof. Ireneusz Krzemiński na wczorajszym spotkaniu w Teatrze Polskim w BB po obejrzeniu "Żyda". - Żydzi z Żywiecczyzny uciekali przed prześladowaniami do Oświęcimia. Oświęcim, co dziś wydaje się ponurym paradoksem, przed wojną był miastem, w którym znajdowali schronienie.

Profesor, który prowadził w Europie badania socjologiczne dotyczące antysemityzmu, przyznał, że w Polsce jest najwyższy procent osób, które deklarują podglądy antysemickie. Nie na Ukrainie, nie w Rumunii, nie na Słowacji i nie w Rosji, ale właśnie w Polsce. Nie potrafił wyjaśnić, dlaczego to zjawisko w ostatnich latach wyraźnie narasta, mimo iż obecność Żydów w Polsce jest ledwie śladowa. Oficjalnie, zdeklarowana mniejszość żydowska w Polsce liczy około tysiąca osób. Szacuje się, iż łącznie ze wszystkimi tymi, którzy swojej żydowskości nie deklarują publicznie, może być w Polsce 10-12 tysięcy Żydów. Garstka.

Za pozytywną uznał prof. Krzemiński postępującą polaryzację. Polacy coraz wyraźniej dzielą się na antysemitów i antyantysemitów. Zmniejsza się liczba stojących obok, pozornie bezstronnych, którzy w istocie swoją niby neutralnością dają ciche przyzwolenie antysemitom.

Polaryzacja jest pozytywna, bo prowokuje dyskusje, zmusza do sprecyzowania własnego zdania, a dyskusja zawsze jest dobra - mówił profesor Krzemiński.

Mimo, iż, jak zaznaczył, książki Grossa są obarczone błędami, zawierają uogólnienia i są denerwujące, są ważne.

- Już po ukazaniu się "Sąsiadów" i po debacie, jaka wskutek tej publikacji nastąpiła, grupy w Izraelu i w Stanach o antypolskich poglądach, zaczęły zmieniać zdanie o Polakach na lepsze. Ataki na polski antysemityzm ucichły. Pojawiło się zrozumienie. "To zrozumiałe, że to jest problem mówić o tym" - powtarzano. Nawet tradycyjnie piętnujący polski antysemityzm "New York Times" wyraźnie zmienił ton, gdy w Polsce zaczęto głośno o tym dyskutować - mówił Ireneusz Krzemiński.

A zatem, zupełnie wbrew sądom Grossożerców, po jego książkach i po debatach z nimi związanych, opinia o Polakach w świecie poprawiła się.

Dużo dobrych słów mówił prof. o sztuce, o "Żydzie", co, jednak, mimo wszystko, niezręcznie mi powtarzać. Głośno i gwałtownie zachwycał się prof. odnowionym Teatrem Polskim.

Okazało się nieoczekiwanie, że mnie czekała tego wieczoru jeszcze jedna debata z prof. Krzemińskim. Tym razem face to face, podczas kolacji w restauracji "Rabin" i już nie o Żydach, a o arcyciekawym czasie w najnowszej historii Polski, czasie nieopisanym, mianowicie o latach 1982-1988. Czas wyjątkowy, klaustrofobiczny, plugawy, ponury, intensywny, pełen niezwykłych emocji, czas-jajo, gdzie wszystko się kluło, kotłowało w środku, czas zła, czas nawróceń na katolicyzm, na buddyzm, na krisznaizm, na judaizm, złoty czas punk rocka polskiego i anarchistycznej międzynarodówki, czas beznadziei i czas dojrzewania.

- Wie pan, że ostatnio gadałem o tym z reżyserem, który mówi: "Zróbmy spektakl w Bielsku o latach osiemdziesiątych!". A teraz rozmowa z panem na ten temat, który pan zaczął - mówię.

- Duch Święty! - uśmiecha się monsieur Krzemiński.

2008-04-05 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


Na zdjęciu na górze: czyjaś inna wyprawa.

SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie. Teatr Galata Perform w Stambule.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
41. Tancerka. Opolski Teatr Lalki i Aktora
42. Uchodź. Krótki kurs uciekania dla początkujących, Strefa Wolnosłowa, Teatr Powszechny w Warszawie
43. Zagubiony chłopiec. Opolski Teatr Lalki i Aktora
44. Himalaje
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2018
» sierpień (1)
» lipiec (3)
» czerwiec (3)
» maj (1)
» kwiecień (3)
» luty (8)
» styczeń (2)

2017
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (6)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Gertruda]
Trzymam kciuki z całej siły i czekam na after-stories!!!!
[Marta Fortowska]
Przebieram nogami na samą myśl o szamanach, nie mogę się doczekać, aż wszystko tu opiszesz....
[Arturpalyga]
Jak się da, to będę pisal tu. Kolega ma mieć laptopa. Ale nie iem, jak...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1636400
Newsów: 729
Komentarzy: 2170
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała