arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl

Komentarzy (4)

Colargola pomścimy!

  

Z przyjemnością czytam bloki sąsiadów, między którymi zamieszkałem. Jest to jakiś rodzaj życia miasta to, co się tu dzieje. To miasto, chcąc, nie chcąc, współtworzymy. Również tu.

Różnice między nami są pewnie gigantyczne. Ale jednak tak ponad tym wszystkim mam takie poczucie, że jest ok, że tak musi być, że tak będzie i to nie jest złe.

Ja się wychowałem na osiedlu. Ale wkurzam się zawsze ogromnie, jak słyszę, że mam jakieś mniejsze prawa do tego miasta z powodu np. że wczesne, praktycznie maleńko jeszcze świadome dzieciństwo spędziłem gdzie indziej. Albo że jestem z bloków.

Zawsze sobie wtedy myślę, do tego miasta, to znaczy do jakiego? To miasto jest składanką. Jest łamigłówką Bielska i Białej, do których dołączono okoliczne wioski, jak Straconka, Kamienica, Komorowice, Mikuszowice, Wapienica, Hałcnów, Aleksandrowice. I wreszcie osiedla. To miasto to puzzle, między którymi widać szpary.

Znajomy, którego rodzina z dziada pradziada pochodzi z Bielska (nie ze Straconki, nie z Aleksandrowic, czy Komorowic, ale z Bielska), mówi, że jego babci nie da się zaciągnąć do banku PKO, bo ona do Białej nie będzie chodziła. Bo całe życie nie chodziła, to dlaczego ma na starość chodzić.

Jestem z osiedla. Najpierw z Kopernika, potem z Beskidzkiego. Bolka i Lolka, Reksia i Pampaliniego wyświetlano nam w dzień dziecka za darmo z projektorów na ścianach bloków. Pamiętam wielką mordę Reksia rozpostartą na dziesięciopiętrowcu.

Nie mam sentymentu.

"Wielka podróż BiL"! "Wielka podróż" to było coś! Była prawie tak fajna jak "Asterix".

Mam sentyment do kobli, do Hiszpanii'82, do gry w zapałczane etykietki z Czechowic-Dziedzic, do kin Rialto i Apollo mam duży sentyment i do Banialuki. Ale jakoś, kurcze, z bajek wolałem Colargola. No sorry. Może dlatego, że był rzadziej, a przygody Bolka i Lolka oraz Reksia TVP puszczała wówczas na okrągło, jak "Czterech pancernych", więc może tak, może to taki mniej doceniany chleb powszedni. I mam nadzieję, że nie jest to dowód na nic. I że nie jest to objaw, że brak mi czegoś, czy co.

Miasto otworzyło się przede mną na oścież, kiedy się zaczął dla mnie Pigal. Wtedy wypróbowaliśmy wszystkie zakątki, wszystkie bramy, wszystkie schody, dachy i piwnice, knajpy, cukiernie, dworce i ulice.

Kiedy siedzieliśmy godzinami z Moniką M. na ławce na Pigalu i oglądaliśmy sobie przechodzących ludzi, a naprzeciwko nas siedziały żule z Mimozy, wtedy chyba po raz pierwszy tak zupełnie świadomie mi się pomyślało, że to miasto jest fajne.

Wtedy się trochę spieraliśmy. Ona mówiła, że miasto jak miasto, nie gorsze i nie lepsze niż Ciechocinek, który wprawdzie nie ma wagoników na Szyndzielnię, ale ma inne ciekawe zalety.

- Tu się nic nie dzieje! Ile można żyć, kurcze, z Reksiem? - kłóciła się i fajnie się było tak kłócić na słoneczku, w takim nicnierobieniu. Ale ona chciała robić, działać, tworzyć. A BB jej się z bezruchem kojarzyło, ze skansenem z zastygniętymi figurkami i z małym fiatem. Pytałem, a gdzie się coś dzieje, że może porównamy.

- To nie jest kraj dla młodych ludzi - stwierdziła Monika i mieliśmy razem jechać do Amsterdamu. Ja zdygałem. Pojechała sama. I tam zaczęła działać. Tam się działo.

I tak Monika wybyła na zawsze. Jak większość tamtych ludzi. Mieszka teraz gdzieś prawdopodobnie nadal w Amsterdamie. Pozostali w stolicy, w jakimś Krakowie, w jakimś Nowym Jorku, w Paryżu, w Katowicach i w różnych innych miejscach. Ja zostałem. Nie wiem, dlaczego. Tak jakoś. Z czasem zacząłem wnikać w to miasto, w jego niepoukładanie, w jego dziwne historie, w jego szpary, w jego Halberstamów.

Nie chcę mieszkać w mieście małego fiata, syrenki i Bolka i Lolka, choć jestem za tym, żeby istniał jakiś lunapark z tymi wszystkimi rzeczami. Albo, żeby np. promować przy pomocy chłopców program "Bezpieczne miasto":

Bezpieczne miasto

Od kiedy pamiętam, od jakiejś zamierzchłej podstawówki, od zuchów, od harcerstwa powtarza mi się, że mieszkam w mieście małego fiata, syrenki i Bolka i Lolka i że powinienem być dumny i czcić. Jest ok. Wszystko ma swoje miejsce. Łódź ma Colargola, ale nie jest miastem Colargola. Woli Tuwima.

Wolę Halberstamów. Ich zadziwiającą podwójność. Halberstama - intelektualistę w Bielsku i Halberstama - mistyka w Białej. Pragmatyczna inteligencja Bielska i mistycyzm Białej z jej chasydami i z jej Bożą Opatrznością - to jest to.

Daleko mi do bezkrytycznego zachwytu każdym kamyczkiem, tu, w tym mieście zleżałym, bo bielski kamyczek, bo nasz, więc lepszy, więc go kochamy. Nie. Nie tak. Ale mam silne, mocne takie poczucie, że jestem trochę tym miastem, w jakiejś należnej mi części, że to miasto jest częścią mnie, a ja jego. I że bez siebie nawzajem przypuszczalnie nie damy już rady. Amen.

2008-02-26 | Dodaj komentarz
jemen
2008-02-26 20:31:46
to co napisałeś zabrzmiało w moich uszach jak religijne kazanie, a Ty jak głos na puszczy, Jan Chrzciciel dwumiasta. Jak pielgrzym i prorok przemierzający w swoich tekstach i Testamencie Teodora Sixta ulice i skwery wołając: "ludzie nawróćcie się, przybliżyło się do was Miasto bardziej niż kiedykolwiek. Otwierajcie swoje dłonie i zmieniajcie to miasto na swój obraz, na obraz dawnych dni, na obraz przyszłych pragnień. Teraz jest czas na nawrócenie, na to by odkryć co jest do odkrycia, by uczynić miasto przyjaznym dla nas". Jak modlitwa. Niech będzie wysłuchana. Amen
apalyga
2008-02-26 20:37:41
Takie kazanie do samego siebie. I owszem.
estos
2008-09-25 15:03:38
gdzie coś więcej o bibliotekarzu znajde?
arturpalyga
2008-09-25 17:44:23
Jeśli chodzi Panu o Salomona Halberstama, o którym napisane jest na blogu, że miał bibliotekę :), to proszę popytać w bielskiej Gminie Żydowskiej.
Komentarzy (0)

Ta gudłajska demokracja

  

Demokracje wybierają swe ścieki

aż zanika myśl jasna o świętości

spływ gnoju od 1913

a na nim - rozkwit ich gudłajstwa, Marks, Freud

amerykańskie garkuchnie

Paskudztwo nad paskudztwami...

Pieśń XCI

Najgenialniejszy faszysta, święty Boży, ocipiały Dante, Ezra Pound. Jedyni ludzie, którzy robili coś z sensem w XX wieku to Hitler i Mussolini. Szczególnie do Mussoliniego Pound czuje mietę. Kiedy wymienia go w pieśniach, to zawsze z czułością. Ben. Benito. Benito mówi o smutku. Pijany motłoch powiesił Mistrza Benito, sądząc, że go hańbi.

Tylko tyrania ma sens. Wszelka demokracja jest ściekiem, mętną kotłowaniną, rządem głupców, kretynów, chamów, dziwek i złodziei.

- Co to za ustrój, w którym głos byle dziwki znaczy tyle samo, co profesora uniwersytetu? - pytał podczas wykładu jeden ze słynnych profesorów krakowskich.

Mądry tyran to jedyny skuteczny polityk. Platon widział skuteczność tyranii, niemoc demokracji, która tonie w aferach, korupcji, układach i w niezmierzonej głupocie.

Przyczyną zła wszelkiego wg Pounda jest usura, lichwa, pobieranie pieniędzy na procent, kupiec wenecki, bankierzy. Im i głównie im sprzyja bagno demokracji, zarówno w skali lokalnych handlarzy niczym, jak i wielkich posiadaczy zysków od procentów. Nieczyste to jest na pierwszy rzut oka. Zawsze uświnieni, demokratyczni politycy - stręczyciele władzy, nie ustami, ale dupami przemawiają do ciżby (Pieśń XIV) do pospólstwa nurzającego się w szlamie, do traszek, ślimaków, robactwa.

I dziennikarstwo - powierzchnia demokratycznego bagna, to co widoczne. Zdrajcy języka, gang prasowy, najemni łgarze, zboczeńcy, deprawatorzy języka [...] ogłuszający hałas z drukarni jak na wybiegu dla kur, stukot pras, gnój, ostateczna kloaka wszechświata, misterium, siarkowy kwas, małoduszni, wściekli, topią klejnoty w błocie i wyją, gdy te zachowują czystość [...] muchy roznoszą wieści, harpie sączą gówno w eter [...] bagno burkliwych łgarzy, grzęzawisko idiotyzmów.

Demokratyczny Bóg jest nic nie wart. Jest niczym więcej, jak demokratyczną taniochą, cipowatym świecidełkiem. Albo jeszcze ostrzej, jak w słynnej Pieśni XIV:

Nad tą piekielną zgnilizną

wielka dziura dupy

pęka od hemoroidów

owbisłych stalaktytów,

mazista jak niebo nad Westminsterem

Proszę przyznać, że porównanie: hemoroidy/stalaktyty jest piękne, a niebo nad Westminsterem to delicje.

Mussolini jest czysty. Hitler jest czysty. M. i H. tną łeb hydrze lichwy, leczą raka demokracji. Niestety, Szatan zwyciężył. Ale Pismo Święte mówi, że nie na zawsze. I w tym jest nadzieja. Zbawiciel powróci. I po to te pieśni, hermetyczne dla demokratycznego motłochu. Pisane w amerykańskim obozie jenieckim dla faszystów.

ab lo dolchor qu'al cor mi vai

AB LO DOLCHOR QU'AL COR MI VAI

by ciało świetlne wyłoniło się

z ognistego ciała

I żeby twoje oczy podeszły do powierzchni

z głębiny, gdzie były zatopione

przez 300 lat - Reina,

i teraz zatopione

By twoje oczy wyłoniły się z grot

a potem światło

jak liść ostrokrzewu

qui laborat, orat

Tak Undyna sięgnęła skały,

opodal Circeo

I oczy z kamienia znowu patrzą ku morzu

Wydawałoby się, że żeby czytać te Poundowskie pieśni trzeba znać prowansalski, chiński, francuski, łaciński, grecki, niemiecki, wszystkie mity i wszystkie historie. Ale nawet po połączeniu tych wszystkich znaczeń, po wyjaśnianiu, czytaniu przypisów do przypisów do przypisów, nie skleja się. To bełkot. Wielki, powalający, przytłaczający bełkot.

Tak jakby cała ta wielka kultura białego człowieka, cała naraz nagle chciała znaleźć ujście przez maleńką dziurkę, przez krtań białego Amerykanina, dla którego jedyną konsekwencją, jedyną wiernością tej kulturze był faszyzm.

Jest w tym coś niesamowitego. Przebłysk taki nagle.

Teraz Chiny.

2008-02-23 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (5)

Kto to w Bielsku zobaczy

  

Łukasz Witt-Michałowski, szef sceny Invitro w Lublinie zjechał był na "Żyda" do Bielska. Bardzo, bardzo to ważne dla mnie, że ktoś tłucze się taki kawał Polski do Bielska do teatru, żeby sztukę zobaczyć. Ważne nie tylko z powodów osobistej próżności. Nieprzyjemnie mnie zaskakiwało podczas spotkań teatralnych w Polsce, że o mówi się o teatrze w Bydgoszczy, w, kurcze, Wałbrzychu, w Białymstoku, w Olsztynie, w Tarnowie, a kiedy pytam o teatr bielski, wzruszenie ramion, nie, nie byli, nie słyszeli, nie wiedzą. Nic. Cieszyn kojarzą, bo tam festiwal "Na granicy" jest, ale Bielsko? Nul.

- Po co ty to robisz w tym Bielsku? Przecież tego tam nikt nie zobaczy - usłyszałem na przykład. Cholera, no!

Albo:

- Jest tam w ogóle kim grać?

I takie rzeczy tego typu.

No więc cieszy mnie, że przyjechała Dorota Ignatiew, asystentka z Narodowego i doceniła świetne aktorstwo. Strasznie mnie cieszy, że Witt-Michałowski był pod wrażeniem, że grają świetnie, że koniecznie chce to do Lublina sprowadzić. Że przyjadą inni. Że z Katowic przyjeżdżają do nas, do teatru. Że przyjechała cała ekipa stołeczna. Że Sieradzki Jacek, szef pisma "Dialog" ma z anteny TVP Kultura głosić słowo niedzielne o Teatrze Polskim w Bielsku-Białej.

Jest naprawdę ok. Chciałbym ich ściągnąć wszystkich, wszystkich, których udało mi się poznać w ostatnim czasie, żeby zobaczyli, że jest w Bielsku-Białej naprawdę dobry teatr.

Witt się zdziwił, jak repertuar usłyszał. Że David Mammet, że "Kształt rzeczy" LaBute'a, że Walczak.

- To dobre rzeczy tu gracie - mówi.

No dobre, no. Dobre.

Po spektaklu dyskusja. Znów nikt się nie obraził. Przynajmniej nie dało się poznać.

2008-02-22 | Dodaj komentarz
o.
2008-02-22 11:28:23
czcionką coraz większą się tu pisze... :)
i.
2008-02-22 18:03:24
im większa czcionka, tym mniej tekstu, ale wiadomo, że nie jest ważna ilość
jacekproszyk
2008-02-22 19:08:27
[ smsy też pisze DUŻYMI literami :-) ] niech nam teatr pięknieje z zewnątrz i na scenie
Monika Zając
2008-03-02 23:47:40
Walczaka to teraz w Polsce chyba się modnie gra, ale przyznaję repertuar coraz lepszy, żeby jeszcze w nieco lepszym wykonaniu, więc nad aktorami nie ma co wzdychać, no chyba,że nad Panią Skrzypek, choć trzeba jej puścić w niepamięć Różowe Małżeństwo. Tego lepiej niech w Bielsku nikt nie ogląda.
arturpalyga
2008-03-03 00:17:45
Mam wrażenie, że swoje wyobrażenia o dobrym aktorstwie często kształtujemy na podstawie amerykańskich filmów, nieświadomie oczekując podobnych efektów, fajerwerków, szeptów i poruszeń twarzy. Stąd nieraz narzekania i rozczarowania teatralne w teatrach całej naszej Polski i nie tylko.
Komentarzy (7)

Bielska Magia

  

D. przyjechała na premierę "Żyda". Parę godzin była sama. Chodziła po Bielsku. Zajrzała do "Sfery". Potem trafiła na starówkę.

- Słuchaj! Mi się to kojarzy ze starówką w Lublinie przed remontem! Wiesz, takie uliczki, którymi strach przejść, sypiące się tynki, szare wszystko i ani żywej duszy - opowiada. To było niedzielne popołudnie.

- Jest niedziela, to wszyscy przed telewizorami siedzą - śmiejemy się.

- No ale jak to przed remontem? - pytam. - Przecież u nas dopiero co rynek wyremontowali, plac przed katedrą, nie widać?

- Tak? Rynek jest po remoncie? Przecież te kamienice na rynku nie są odremontowane.

- No tak, ale plac, fontanna, te wszystkie słupki i te figury geometryczne z lastriko.

Nie zwróciła uwagi. Zapadły jej w pamięć wąskie uliczki z sypiącymi się kamienicami pomiędzy rynkiem i katedrą i potem w stronę kościoła Zbawiciela. Jakiś pomnik zarejestrowała, że stał przed tym dużym kościołem, ale nie zauważyła czyj. Dziwiła się, że kościół zamknięty w niedzielę.

- To ewangelicki - tłumaczę. - On przeważnie jest zamknięty.

- I wiesz? - opowiada. - Idę tymi pustymi ulicami. Nie ma żywego ducha. Nieprzyjemnie strasznie. A tu na jakiejś obskurnej bramie tabliczka z nazwą ulicy: Magia.

Śmiejemy się, śmiejemy. Pewnie gdzieś jest jakaś stara tabliczka z nazwą ulicy Magi. D. upiera się, że Magia.

Z Bielska zapamięta teatr, zamek (bo to jedyny charakterystyczny punkt w centrum poza Sferą, w którym mogłem się z nią umówić, żeby wiedziała), oczywiście Sferę, obszarpane, puste uliczki, jak w Lublinie przed remontem :), wielki zamknięty kościół, jakiś pomnik i tabliczkę z napisem Magia na starej bramie.

Przypomniało mi się, jak oprowadzałem Jacka D. Zwiedziliśmy zamek (kazano nam założyć na buty, nie bacząc na fason, ohydne worki, w których pocą się nogi), teatr, rynek, katedrę, plac Lutra. Potem ulicą księdza antysemity przeszliśmy pod kościół Opatrzności, ale był zamknięty (sobota) i wróciliśmy ulicą o patriotycznej nazwie pod teatr, skąd zawieziono nas do bloków na Beskidzkie, gdzie D. miał nocleg. Wieczorem na starówce spotkał się z grupką czytelników.

Potem na swoim blogu z miasta B. wspominał teatr i tylko teatr. Że ładny i że są małe zakamarki, w których grana jest "Tamara".

2008-02-20 | Dodaj komentarz
hm
2008-02-20 21:02:46
A nie był w delicjach - te są jedyne.. ;-)
jacekproszyk
2008-02-20 23:19:57
chyba wiem gdzie się ostała ta "Magia", zrobię jutro zdjęcie :)
aggab
2008-02-23 16:10:12
A przecież mógłby zapamietać jeszcze Twoją wieżyczkę i snującą się po niej opowieść... Pozdrawiamy- ja i pan Mąż:)
arturpalyga
2008-02-24 20:12:22
Witaj Agnieszko i jej mężu! No cieszę się bardzo!
jajco
2008-02-28 10:59:30
ależ on zaniedbany
blabla
2008-03-01 11:23:02
Czy Jacek D. to ten Jacek D.?
arturpalyga
2008-03-01 14:26:03
Ten albo nie ten.
Komentarzy (20)

O obrotach ciał

  

Na Arona Halberstamma natknąłem się przypadkiem w czytelni regionalnej Książnicy Beskidzkiej. Przeglądałem różne rzeczy o Bielsku i prześlizgnąłem się po krótkim artykule na temat rabina z Białej, Arona Halberstamma ze słynnego rodu cadyków. Aron zakładał tu jesziwę, szkołę żydowską oraz tańczył. Był chasydem. Mądrym rabinem znanym w całym chasydzkim świecie. Trafił na grunt jałowy, bo tu, wśród tego zamożnego mieszczaństwa, w tym fabrykanckim mieście, chasydyzm roztańczony, rozmodlony nie miał szans się przyjąć. I na tej jałowiznie przeżył większość swojego życia. Przyjechał tu, jak miał lat 24. Genialny młody uczony żydowski. Od razu objął funkcję rabina w Białej. Był rok 1885. Został tu do wybuchu II wojny światowej w 1939 r. Uciekał. Zmarł gdzieś w lesie pod Tarnowem w 1942 roku. Mieszkał w Białej przez 54 lata.

Początkowo myliłem go z Salomonem Halberstamem, kupcem z Bielska.

Obaj pisali książki. Obaj zajmowali się Kabałą i zgłębiali tajemnice świata. Poza tym nie mieli ze sobą nic wspólnego. Nazwiska przypadkowo są niemal identyczne. Jeden mieszkał w Bielsku, drugi w Białej. Przypuszczalnie, jeśli się nawet poznali, nie lubili się i raczej unikali się nawzajem. Dla Arona judaizm liberalny podobnie jak ruch syjonistyczny był czymś, co należało z całą mocą zwalczać. Na pogrzebie Salomona natomiast kazanie wygłaszał rabin liberalny.

Ale jeśli kabaliści w modlitwie potrafią przenieść się w czas stwarzania świata, być świadkami stworzenia i wrócić do miasta, do dziś, do teraz, to Salomon i Aron spotykali się. Widywali się już w pierwszym dniu stworzenia, a może i jeszcze wcześniej, może tuż przed stworzeniem, gdy byli tylko oni, On i Abraham Abulafia.

Kiedy zwiedzaliśmy cmentarz żydowski, J. wręczył mi prezent.

- Sprowadziłem dla ciebie! Ze Stanów! - powiedział.

Abraham Abulafia, Sefer ha Ot, Księga Znaku.

Jechałem samochodem i włączyłem radio. Akurat trwała audycja o Galileuszu. Dyskusje, eksperci, telefony.

- Podczas procesu Galileusza wszystko oparło się o jeden cytat z Księgi Jozuego - mówił jakiś profesor. - Tym cytatem, wersetem Galileusza przygwożdżono. Ten werset był decydujący. Chodzi mianowicie o werset trzynasty rozdziału dziesiątego tejże księgi, który brzmi: Zatrzymało się słońce na środku nieba i prawie cały dzień nie śpieszyło do zachodu.

Profesor wytłumaczył, że jeżeli słońce na rozkaz pana Boga zatrzymało się, to znaczy, że się wcześniej ruszało. Nie Ziemię Bóg zatrzymał, ale Słońce. I dlatego nie zachodziło. Galileusz grzecznie przyznał rację, wycofał się i przeprosił.

Słuchałem tego gadania może z piętnaście minut. Lubię takie audycje, ale dojechałem i musiałem wysiąść.

Potem działy się jeszcze różne rzeczy, jak zwykle w ciągu dnia. A potem, wieczorem (była sobota) wziąłem się za tłumaczenie wstępu do Księgi Znaku.

Abraham ben Samuel Abulafia był głównym przedstawicielem Kabały profetycznej - tłumaczę - szczególnej odmiany Kabały, która miała przenosić kandydata w stronę kontaktu z Bogiem. Urodzony w Hiszpanii, studiował pisma Mojżesza Majmonidesa i Hilella, w wieku dwudziestu lat rozpoczął życie wiecznego tułacza. Jego pierwsza księga prorocka, Sefer ha-Yashar (Księga Sprawiedliwego) napisana została w 1279.

Wrzucam w google -Sefer ha-Yashar-, potem wrzucam -Księga Sprawiedliwego-. Jest! Na jakiejś stronie, która wymienia zaginione księgi biblijne, których nigdy nie poznaliśmy. Była wśród nich Księga Jaszara. Jaszar to imię biblijne. Jaszar był synem Kaleba, bratem Chura, o czym księgi biblijne skrupulatnie informują. Jaszar to także słowo tłumaczone jako -sprawiedliwy-. Więc księga funkcjonuje pod dwiema nazwami: Księga Jaszara oraz Księga Sprawiedliwego. W zasadzie funkcjonują tylko nazwy oraz cytat z niej. Dzięki temu cytatowi wiemy o tym, że kiedyś istniała. Cytat znajduje się w biblijnej Księdze Jozuego. Rozdział dziesiąty, werset trzynasty.

Otwieram Biblię. Pełny zapis rozdziału dziesiątego, wersetu trzynastego Księgi Jozuego brzmi tak:

"I zatrzymało się słońce,
i stanął księżyc,
aż pomścił się lud nad wrogami swymi.
Czyż nie jest to napisane w Księdze Sprawiedliwego: "Zatrzymało się słońce na środku nieba i prawie cały dzień nie spieszyło do zachodu?"

Dlaczego to stało się tego samego dnia? Dlaczego włączyłem radio akurat w tym momencie, akurat na tej stacji, akurat na tej audycji i na tym fragmenciku audycji? Dlaczego ten sam cytat, tylko w pełnej wersji wrócił do mnie tego samego dnia, po kilku godzinach, wieczorem? Co to znaczy? Co by to miało oznaczać, co?

Zmroziło mnie w każdym razie. Poczucie, że wszystko jakoś się ze sobą łączy, stało się niepokojąco silne. Brak w tych połączeniach widocznych reguł, brak widocznego celu i jakieś niejasne poczucie, że to do czegoś prowadzi, szczerze mówiąc, napełniały napięciem i grozą.

2008-02-18 | Dodaj komentarz
niepokorny
2008-02-18 18:31:50
O! Kolejny na siłę politycznie poprawny autor - filosemita. Skąd wy się wszyscy bierzecie
nieznajomy
2008-02-18 19:45:42
a dlaczego "Blok im. S.J. Halberstama" a nie "Blog..."?
gosiaf
2008-02-18 21:15:22
Artur, podoba mi się:) będę zagladać. a co do powrotu penych słów, to się zdarza wciąż, dpadają w dziwnych momentach, przypominja o sobie, dźwięczą w uszach, ale nie wiem czy zbliżają do zrozumienia..
januszokrzesik
2008-02-18 22:28:20
A ja bez żadnych anonimowych złośliwości w rewanżu, cieszę się z tego blogu. Z chęcią będę zaglądał.
MSZ
2008-02-18 23:28:16
"O! Kolejny na siłę politycznie poprawny autor - filosemita. Skąd wy się wszyscy bierzecie "... che che che, Cześć Artur. Jest nas już co najmniej dwóch. Pozdrawiam.
arturpalyga
2008-02-19 02:31:25
Poza tym witam wszystkich Państwa serdecznie. Mnie tu Witek sprowadził, a was?
arturpalyga
2008-02-19 02:33:40
Gosiu, niemniej to ogromnie frapujące. :)
arturpalyga
2008-02-19 02:42:11
Panie Januszu! To nieprawda, że anonimowo. Jako klemens brałem udział w fascynujących dyskusjach na tym portalu z niejakim gregiem między innymi na te właśnie tematy. Klemens to nie jest postać anonimowa w tych stronach :) w przeciwieństwie do Artura Pałygi, który dopiero co zaistniał.
hm
2008-02-19 13:03:04
Jaki Witek ?
januszokrzesik
2008-02-19 19:27:49
Panie Arturze, niech Pan wyluzuje! Przecież napisałem że to ja "nie anonimowo" i się ładnie podpisałem, więc chyba się nie zrozumieliśmy. A gregów (o czym się przekonałem na własnej skórze) na tym forum było wielu, więc nie jestem pewien czy o tym samym mówimy :-) Ale to możemy sobie prywatnie wyjaśnić, bez angażowania czytelników. Niech lepiej czytają to co pan pisze, nieprawdaż?
pałyga
2008-02-19 19:48:52
Panie Januszu! Jestem luźny jak nogawka.
januszokrzesik
2008-02-20 00:58:24
Wszystko zależy od fasonu, który się nosi (lub trzyma). Pozdrawiam
arturpalyga
2008-02-20 01:20:56
Z dużą przyjemnością absolutnie nie trzymam fasonu, jeśli chodzi o nogawki. :))
grzegorzolma
2008-02-20 12:16:47
Arturze, chętnie czytam to co piszesz. Czytam też z uwagą. Stąd mam pytanie - czy zmiana Autora w Machinie Czasu (SN) to znak czasu? Pozdrawiam
arturpalyga
2008-02-20 12:25:25
Witaj, Grzegorz. To nie jest zmiana, póki co. Po prostu nie daję rady przygotować dobrego materiału co tydzień. To trzeba jednak przynajmniej ten dzień na to poświęcić, pogrzebać w papierach, w googlach. Jacek ma być zmiennikiem. Choć, fakt, patrząc na kierunek, w jakim idzie SN, ostatnio bardzo poważnie zastanawiam się, co dalej i czy to już.
Roman
2008-02-20 19:07:28
A co były telefony z ratusza już, że nie będzie już przedstawień i innych "grantów" ? Niech żyje niezależność:P
Ryba
2008-02-23 17:22:01
Przeintelektualizowany bełkot.
arturpalyga
2008-02-24 12:58:08
Przykro mi, Rybo, że Panią zawiodłem. Tak bardzo chciałem zadowolić wszystkich. :))
bohumil
2008-02-25 12:25:30
Powiadają, że ryba psuje się od głowy.
Asia Błachut
2008-02-26 16:33:56
Witam Pana. Czy mnie Pan jeszcze pamięta? Bo ja Pana zajęcia doskonale. Mówili ze nie wyjdę na człowieka a teraz mam kochającego mnie męża i synka a za niedługo i córeczkę. Proszę o kontakt, bo tęsknie za pisaniem. Redaktor Joanna Błachut. Prosze o kontakt: xsenia007@gazeta.pl

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie. Teatr Galata Perform w Stambule.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie. Akademia Teatralna w Warszawie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
41. Tancerka. Opolski Teatr Lalki i Aktora
42. Uchodź. Krótki kurs uciekania dla początkujących, Strefa Wolnosłowa, Teatr Powszechny w Warszawie
43. Zagubiony chłopiec. Opolski Teatr Lalki i Aktora
44. Himalaje
45. W promieniach. Zupełnie nieznane listy Marii Skłodowskiej-Curie. Teatr Nikołaja Kolady w Jekaterynburgu - czytanie. Czytanie w Moskwie. Monodram Angeliki Sokólskiej.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2018
» listopad (5)
» październik (1)
» wrzesień (5)
» sierpień (1)
» lipiec (3)
» czerwiec (3)
» maj (1)
» kwiecień (3)
» luty (8)
» styczeń (2)

2017
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (6)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Angus]
Polecam Beskid Mały. O tej porze roku nabiera uroku dla koneserów.
[Danka]
Gratuluję ! I życzę powodzenia w zdobywaniu - pokonywaniu dalszych szczytów górskich !
[arturpalyga]
Dziękuję, że wciąż tu jesteście!

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1700637
Newsów: 740
Komentarzy: 2181
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała