arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl

Komentarzy (2)

Miasto carycy

  

Trzeba trochę nadgonić, bo ucieka.

W Helsinkach lądujemy z półtoragodzinnym opóźnieniem. Zima! Śnieg!

- Zdążę na samolot? - pytam fińskiego funkcjonariusza lotniskowego. Wygląda jak z fińskiej części "Nocy na Ziemi" Jarmuscha. Uśmiecha się.

- Zdąży pan, bo to ten sam samolot.

Okazuje się, że ten embraer, który przywiózł mnie tu z Warszawy, leci do Jekaterynburga, tylko muszą posprzątać. A ja muszę wyjść z tej części terminalu, przejść przez odprawę paszportową i wejść innym wejściem.

- Powodzenia! - mówi Fin łamaną polszczyzną.

Fajny ten język fiński na tablicach.

Nie ma nas dużo. Samolot zapełnia się w połowie. Lecimy. Pod nami Rosja. Dużo Rosji. Próbowałem dojrzeć Ural, ale za ciemno było.

Zamiast o 4:35 przyleciałem do Jekaterynburga po szóstej. Środek zimy. Mróz. Dużo śniegu. Czekali. Filip i Swietłana. Swietłana, która przyjechała o tej nieludzkiej porze po mnie swoim samochodem, zrobiła to dobrowolnie. Nikt jej za to nie płaci. Mówi, że jest miłośniczką teatru. Kolada poprosił, to pojechała. Po drodze gadamy o zimie. Dotąd był lekki mróz i śnieg prószył. Teraz spadł na całego. Jeżdżą odśnieżarki. Jest ślisko.

- To już tak będzie do maja - mówi Swietłana. - Pół roku zimy.

Swietłana i Filip mówią, że Jekaterynburg rywalizuje z Nowosybirskiem o miano trzeciej największej metropolii rosyjskiej. Mijamy zakłady przemysłowe. To był tak ważny i wielki ośrodek przemysłowy, rozwinięty podczas II wojny, kiedy całą produkcję przenoszono za Ural, że zdecydowano o zamknięciu miasta. W ZSRR nie można było tu przyjechać ani stąd wyjechać bez specjalnego pozwolenia. Wjeżdżamy do centrum. Efektowne wieżowce. Gdybym zobaczył ich zdjęcie, nie wiedząc, co to za miejsce, chyba wskazywałbym, że jakieś wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. O tym, że to dawny Swierłowsk, przypomina duży pomnik Lenina przy Prospekcie Lenina przecinającym całe centrum. Przepiękne jezioro w środku miasta! Częściowo zamarznięte. Przez środek miasta przechodzą tory kolei transsyberyskiej. Idą wiaduktem nad ulicą. Tu jest pierwsza stacja w Azji. Następna to, zdaje się, właśnie Nowosybirsk. 20 kilometrów na zachód od miasta, przy drodze stoi słup wyznaczający granicę między Europą a Azją.

Jekaterynburg nazywa się tak od imienia carycy Katarzyny, tej samej, która nam zrobiła zabory. W czasach ZSRR nazywał się Swierdłowsk od nazwiska dygnitarza partyjnego. W latach 90 przywrócono starą nazwę.

Maciek Kowalewski i Kasia Tokarska-Stangret już dojechali. Są na miejscu. Śpią. Mamy wynajęte mieszkanie na osiedlu w centum. Blok. Siódme piętro. Przyjechałem ostatni, więc dostaje mi się duży pokój, bez drzwi. Z okna widok na duże przedszkole pośrodku osiedla i na migające kolorowym oświetleniem wieżowce w centrum. Chociaż wciąż ciemno, jak w środku nocy, jest już siódma rano zauralskiego czasu. Idę spać.

2017-10-30 | Dodaj komentarz
Angus
2017-10-31 08:47:15
Nazwa miasta pochodzi od cesarzowej Katarzyny I, żony imperatora Piotra I Wielkiego. Ciekawy przykład awansu przez łózko. Czyli nie ta Katarzyna Wielka od rozbiorów. Przyjemnego pobytu życzę.
arturpalyga
2017-10-31 11:06:05
A widzi Pan, jak usłyszałem, że od carycy Katarzyny, to jest od razu tak silne i natychmiastowe skojarzenie, że nawet nie pofatygowałem się sprawdzić... Dzięki!
Komentarzy (2)

via Helsinki

  

Kwitnę na Okęciu. Lot do Helsinek opóźniony ponad godzinę. Mam szansę nie zdążyć na lot z Helsinek do Jekaterynburga, a wtedy czeka mnie cudowna noc w Finlandii.
Jeśli opóżnienie się nie zwiększy, będę miał 45 minut na przesiadkę. Boarding 20-30 minut wcześniej, a jeszcze trzeba z samolotu wysiąść, poczekać na autobus dowożący na terminal i znaleźć swoją bramkę. Nigdy na tym lotnisku nie byłem, więc oby nie było powtórki z Berlina, kiedy pobłądziłem i zamiast na transfer, trafiłem do wyjścia, więc trzeba było na nowo przejść przez ochronę, sprawdzanie itd. Wtedy bez szans. I tak są małe. O 4.55 o świcie mają po mnie wyjechać na lotnisku w Jekaterynburgu. Możliwe, że będą musieli poczekać do wieczora, hm. Przygoda!

Wcześniej dość absurdalny lot z Krakowa do Warszawy. Absurdalny, bo trwa 35 minut, ale trzeba być na lotnisku dwie godziny wcześniej, a później trwa jeszcze wysiadanie, więc pociągiem byłoby szybciej. A na Okęciu kupę czasu. Ale nie muszę już się przemieszczać z centrum Warszawy na lotnisko. No i cena za cały lot chyba w sumie jest ta sama.

Jak na tak absurdalny lot, to sporo ludzi. Samolot pełny. W PLL LOT nie dają już gazet do poczytania. Ani nawet kawy. Ledwo zdążyli rozdać po wafelku i kubeczku napoju. Pogorszyło się.

W międzyczasie konsultacje z Agnieszką, specjalistką od Rosji. Dzisiaj puściła informacje, że znów aresztowali dwoje ludzi teatru.

Agnieszka? Mam w tej sytuacji tam jechać? Mogę jeszcze nie wsiąść do samolotu.
Jedź! Jedziesz do Kolady. On jest w porządku. Poza tym to prywatny teatr. Ale mów publicznie, co myślisz. Dla nich to jest ważne.
Mam zająć publicznie stanowisko w sprawie uwięzionych i w sprawie Ukrainy i Krymu?
Jesteś pisarzem politycznym. Tego się od ciebie oczekuje. Ale jedź! Lupa pojechał i udzielał wywiadów w Petersburgu, w których mówił otwarcie, co myśli o polityce rosyjskiej i polskiej.
No właśnie. O polskiej też. Lupa mówił ostro, o faszyzacji Polski. Mówię Agnieszce, że nie lubię tych porównań z faszyzmem. Są demagogiczne. Jeśli już, to raczej polska, przedwojenna sanacja. Zgadza się ze mną. Więc ok. Porozmawiamy o sanacji. Jeśli w ogóle tam dojadę. Jeśli nie los nie urządzi mi indywidualnych dni polskiej dramaturgii w Helsinkach.
Czy kawa na Okęciu naprawdę musi kosztować prawie 20 złotych???

Przyleciał embraer z Helsinek. Wsiadamy!

2017-10-26 | Dodaj komentarz
Duża Ula
2017-10-26 23:31:55
Lepiej wracaj. Masz tutaj dwóch wspaniałych synków. Jesteś potrzebny tutaj swojej rodzinie.
hm
2017-10-27 19:28:32
Nie kupować nic na Okęciu. I na innych lotniskach. Jeżeli są chętni do kupowania to nic nie stoi na przeszkodzie , żeby te ceny zostały.
Komentarzy (0)

a teraz na wschód

  

Jak im to powiedzieć? Jak zaznaczyć? Czy trzeba? Nie wiem. Ale chyba tak. Chyba trzeba zaznaczyć. Chyba nie można pominąć milczeniem.

W czwartek lecę do Rosji. Za Ural. Do Jekaterynburga. Z przesiadką w Helsinkach. Do teatru Nikołaja Kolady, którego ogromnie cenię i jako autora, i jako reżysera. I w ogóle, przyjaciele Moskale, dużo mam dla was miłości, a skojarzenia raczej z dobrymi rozmowami i z serdecznością. No nie zapomnę wspaniałej zabawy i wszystkich tych rozmów na ulicy w Moskwie w nocy z 8 na 9 maja i tych chłonnych, mądrych studentów, którzy przyjechali z Archangielska do Petersburga m.in. na moje warsztaty. Ale to wszystko było przed Krymem. Sytuacja tych wszystkich ludzi z polskich isntytucji, i tych z drugiej strony, którzy masę pracy i masę energii włożyli w budowanie dobrych relacji polsko-rosyjskich na tzw. niwie kulturalnej, po Krymie stała się nie do pozazdroszczenia. Pamiętam gorzką rozmowę, że wszystko na marne. Do głowy nawet nie przyszło mi, żeby odmówić zaproszenia. Gorąco jestem przekonany, że to nie jest przestrzeń do bojkotowania. Nie kultura, nie teatr, nie czytanie sztuk, w których wszystkie przecież te sprawy, te problemy są, nawet jeśli nie wprost to nie jest możliwe, żeby nie wywoływały tych tematów. Ale chyba nie można, nie powinno się dziś jechać do Rosji, spotykać się publicznie z ludźmi i nie zająknąć się na temat okupacji Krymu. No ale nie będzie to łatwe, wiem. Pożyjemy, zobaczymy, czy starczy odwagi.

Tymczasem przypominam sobie język rosyjski i podczytuję o Jekaterynburgu. Czwarte największe miasto w Rosji. Święte miasto, bo tu zamordowano ostatniego cara i jego rodzinę, a tego cara Cerkiew ogłosiła świętym i pielgrzymują.

Zastanawiałem się, który z naszych królów nadawałby się na świętego. Może Mieszko? Nawet Mieszka nigdy nie darzyliśmy nabożną czcią. U nas kanonizuje się opozycję, na którą władza zamierza się z mieczem. Stanisław, nie Bolesław. No i kobiety. Kobiety tak. Święte królowe i księżne. Jadwiga, druga Jadwiga, Kinga. Do królów u nas nikt nie pielgrzymuje i ja się w tej tradycji dobrze odnajduję.

2017-10-23 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (3)

notka przelotowa

  

Powrót z kilkudniowego pobytu w Warszawie. Strefa Wolnosłowa. Próby do spektaklu polsko-irańskiego. Premiera ma być 15 grudnia. Mieszkanie na Czerniakowie u Alicji i Łukasza. Spotkania w Kulturalnej. Warszawski Festiwal Filmowy. Próbujemy Independence Party. Wieczorami wspaniałe rozmowy z Pawłem, z Anetą, z Julianną. Julianna, która chodziła do mnie na bydgoską szkołę pisania, a teraz studiuje na MISHu na UW, mówiła mi takie rzeczy, że pomyślałem, że to mogłaby być wspaniała mowa pogrzebowa nad moją trumna kiedyś.

Wracam więc w nastroju: "Dzięki! Jakie to wszystko było świetne!" W pociągu czytam "Spór o początki państwa polskiego". Fascynujące! Od razu pomysły na sztukę.

Telefon z Moskwy w sprawie przekładu monodramu o Skłodowskiej-Curie. To prawda, mylę numerację scen, niestaranne te teksty wysyłam. W przyszłym tygodniu będzie czytanie w Jekaterynburgu. Ciekawe jak przyjmą ten fragment, jak Marysia nie cierpi Ruskich i przeciw Ruskim wymyśla nazwę - polon.

A dziś nagywali ten monodram w Polskim Radiu. Będzie leciał w Jedynce. Magda Górska i Jadwiga Jankowska-Cieślak będą moją Marią, Manią, Marysią Skłodowską. Wojtek Urbański - reżyseria.

Monodram mój o Skłodowskiej, który się nazywa "W promieniach" i wcale nie musi być monodramem, bo to Marie w różnym wieku, grany jest w teatrach szkolnych w różnych miejscach w Polsce, co cieszy mnie szczególnie.

Telefon ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Od Ani. W sprawie spektaklu polsko-irańskiego i historii polskich uchodźców do Iranu.

Świat coraz mniejszy.

Nie opisałem wyjazdu na Zamojszczyznę na pogrzeb babci Władzi. Zaznaczam tylko, że był. Kiedyś opiszę.

2017-10-17 | Dodaj komentarz
Duża Ula
2017-10-17 22:41:15
Super. To cieszy, że praca Twoja Arturze nie idzie w zapomnienie. A wręcz przeciwnie. Idzie w świat i to daleki. GRATULUJĘ ! Życzę przy tym dużo sił i dobrej weny twórczej.
Jan Picheta
2017-10-20 07:46:43
Drogi Arturze, w Teheranie w 1943 r. ur. się Boguś Kunda. Opowiadał mi ciekawe historie. Niestety zmarł w 1991. Żyje jego rodzina, jak mniemam. Porozmawiej z P. Aleksandrą Kulakową. Może zechce podzielić się tymi przyjemnościami, które uchodząc z ZSSR przez Persję i Indie do Nowej Zelandii przeżyła. Czytałeś Krzyż południa J. Krzysztonia? Dużo zdrowia podczas pisania. Jan
Artur Pałyga
2017-10-23 23:05:03
Dziękuję za informacje! Korzystam z relacji, które są zarchiwizowane w warszawskim Domu Spotkań z Historią. I z tego, co tam widziałem.
Komentarzy (0)

Pamiątka

  

Nie wiem, czy to znak zdecydowanego już przejścia na drugą połowę życia, czy co, ale nieustannie przypływają, pulsują zapisane w głowie obrazy, chwile sprzed lat. Ten pierwszy zapisałem w głowie świadomie i dobrze to pamiętam. Sam w sobie nie ten obrazek nie ma wielkiego znaczenia. Jest jak pierwsze użycie kamery filmowej, sprawdza możliwości. Ale ten następny z upływem czasu rośnie w głowie i wciąż jest żywy.
Więc najpierw idziemy na wieżę. Patrzę na nich. Są po mojej lewej ręce. Gosia, Łukasz, Szymon. Białoruś. Mścisław. Lato. Patrzę na nich. Są na tle jakiejś zrujnowanej chatki. Idziemy marszowym krokiem po asfalcie. Szosą I myślę sobie, że chcę zrobić zdjęcie w głowie swojej. Że chcę tę migawkę zatrzymać. Nie, że akurat to jest jakieś szczególnie istotne na tle pozostałych obrazów, ale chciałem spróbować, czy się da. Czy umiem robić takie zdjęcia, które są tylko w głowie i które potem w głowie mogę sobie oglądać, kiedy zechcę. I czy będą trwałe. Ze dwadzieścia lat już minęło. Jest. I nieraz samo się pojawia, jak w samouruchamiającej się przeglądarce. Jest jasno. Gosia jest uśmiechnięta. Łukasz pozornie poważny, ale w głowie układa coś zabawnego, co za chwilę powie. Szymon patrzy gdzieś w bok.
Nie pamiętam, jak są ubrani. Nie pamiętam szczegółów krajobrazu. Za to utrwaliły się w tej migawce relacje między nimi, między nami oraz dróżki w przeszłość i przyszłość. To jak punkt, którego dotykasz i ukrytymi podskórnymi żyłami tłoczy się krew we wszystkie miejsca. I łączy się z pierwszym dniem na Białorusi, kiedy nas Karol położył w jakimś pokoju, w jakimś bloku, gdzie były bardzo stare materace i generalnie bałagan straszny i surowo. I jak się Gosia rozpłakała. Byliśmy zmęczeni po długiej, niewygodnej podróży. Znam to uczucie, kiedy już sobie marzysz o tym, jak się wygodnie ułożysz, zrobisz sobie gorącej herbaty i poczytasz książkę i będzie ekstra. A tymczasem jest beton, brudno i materac śmierdzi. Ale świat jest raczej taki właśnie niż inny. Choć często umiejętnie stwarza pozory, że nie. Potem oswoiliśmy te materace i ten beton.
I wieża! Największy strach w życiu przeżyłem pod tą wieżą. To był monastyr. Zakonników aresztowano, jeden zwariował i mieszkał tam sam. Nie wiadomo, co się tam działo, kogo tam trzymali, czy co. Monastyr rozwalony teraz. Zostały strzępy ściany. Bardzo wysokie strzępy. Tak jakby wyburzyć dziesięciopiętrowy blok na Beskidzkim tak nieumiejętnie, że zostanie tylko kawałek jednego boku, bez dachu, kąt prosty i kawałek drugiego, krótszego. I schody na górę zostały. Spiralnie kręcone w wieży. Zakurzone. Trzeba uważać, bo się sypie. Stąpniesz, a nadłamany schodek pęka i gruz się sypie, i kurz. Ale da się wspiąć dość bezpiecznie. Korytarzyk schodowy jest wąski i jak w tych starych wieżach, imponująco kręcony. Wszedłem tam z nimi, spojrzeć z góry. Schodzę, oni zostali. Nie pamiętam tej rozmowy, nie pamiętam „Idź, zaraz przyjdziemy!".
Pamiętam, jak stoję pod tą wieżą i patrzę, jak wychodzą z niej i idą po murze. Jak linoskoczkowie idą, tylko, że po pojedynczej warstwie cegieł, a nie po linie. Z jednej strony lepiej niż po linie, bo szerzej, noga się lepiej mieści, z drugiej - cegły obsypują się. Gosia idzie ostatnia. Jest zakochana w Łukaszu, więc idzie, żeby mu pokazać, że się nie boi, że jest zuch dziewczyna. Łukasz nie chce wyjść na starego, który jej zakazuje, więc tylko ją uspokaja, żeby ostrożnie.
Patrzę z dołu i nie chcę patrzeć. Tak, to jest największa możliwa brawura, i głupota i coś niesamowicie idiotycznie wyzywającego. Jedna cegła, która się zachwieje pod nogą, jeden krok nieostrożny. Widzę już w swojej głowie, jak Gosia spada, jak leży pod tą wieżą, jak muszę do niej podejść, sprawdzić to, co wiem i jak potem muszę pojechać do tej Istebnej do jej mamy, wejść do mieszkania, powiedzieć. Bo nawet nie miałem numeru telefonu.
To trwało i trwało, to spadanie w głowie. Dalej trwa.

Byłem starszy, ja ten wyjazd zorganizowałem. Formalnie nie byli pod moją opieką, ale oczywiście to ja byłem odpowiedzialny.

Bałem się ruszyć, bałem się odezwać. Miałem ochotę krzyczeć, drzeć się na nich, jacy są niesłychanie głupi w tym momencie. Ale bałem się, że jakakolwiek moja reakcja, nie daj Boże okrzyk, wywoła zawahanie, niepewność nogi, potknięcie.

Roznosiła mnie wściekłość i strach, więc przestałem patrzeć. Skuliłem się i schowałem twarz w dłonie. I czekałem.
Zeszli cali i zdrowi i to było moje pierwsze w życiu, jakie osobiście przeżyłem, zmartwychwstanie.

2017-10-03 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


Na górze: Teatr Galata Perform, Istambuł.

SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
41. Tancerka. Opolski Teatr Lalki i Aktora
42. Uchodź. Krótki kurs uciekania dla początkujących, Strefa Wolnosłowa, Teatr Powszechny w Warszawie
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (6)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[arturpalyga]
Też mam czasem wrażenie, że mam parę żyć w jednym. Chyba tak chciałem mieć. Najprawdopodobniej...
[]
Ty to masz życie - Arturze, jakby pare żyć w jednym. Niesamowite i jak tu...
[A Drożdżówa]
Jak to się stało,że dopiero teraz trafiłam na Twojego bloga Arturze, nie wiem. Nie wiem...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1502696
Newsów: 708
Komentarzy: 2140
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała