arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl

Komentarzy (3)

Sfałszowana pamięć

  

A propos pamięci historycznej w skali lokalnej, na końcowym przystanku "Jedynki" w Cygańskim Lesie jest tablica z wyrzezanym w drewnie napisem, w stylistyce takiej troszeczkę a la góralska karczma.

Brzmi następująco:

W Imieniu Pańskim

Wszystko, co na piśmie sporządzono, lepiej utrzyma się w pamięci ludzkiej. Dlatego niechaj będzie wiadomo wszystkim i każdemu z osobna, który ten niniejszy list zobaczą, że My Mieczysław z Bożey Łaski Książę na Cieszynie i Pan na Oświęcimiu zauważywszy niedostatek wiernych obywateli Naszego Bylska cierpiących z przyczyn braku drewna oddaliśmy im niewyrąbany las przy Mikuszowicach.

Anno Domini 3.VI.1312

Tekst zaczyna się od odwołania się do pamięci ludzkiej, co brzmi dość perfidnie, jako że pamięć tę właśnie fałszuje.

Brzmi jak cytat z dokumentu. Nie ma żadnej adnotacji, która wskazywałaby, że nie jest to oryginalny cytat. Co to za język?

Nie jest to współczesny język polski. Ale absolutnie nie jest to też XIV-wieczna staropolszczyzna! Jak ktoś chce sobie porównać, proszę w google wpisać: Kazania Świętokrzyskie. To ten sam czas. Nie było w tamtej polszczyźnie ani takich słów, ani takiej ortografii. Ani nawet takiego zapisywania dat, że dzień cyfrą arabską, potem kropeczka, potem miesiąc rzymską, kropeczka i arabską. Nie zapisywano w ten sposób dwuznaków sz i c ani ę, ani zmiękczeń -ci-. Nie istniały takie sformułowania jak -niniejszy list". No ale miałem się ne wdawać w szczegóły. To nie jest staropolszczyzna. To jest jakaś imitacja wykonana przez kogoś, kto ze staropolszczyzną się nie zetknął, a tylko ma o niej mgliste wyobrażenie. Dlaczego ten ktoś użył imienia Mieczysław, a nie Mieszko? Skąd ten Mieczysław? Dlaczego posłużył się formą Bylsko, co fałszywie sugeruje autentyczność?

Ten dokument to pierwsza w historii wzmianka o Bielsku. I jest upubliczniony oficjalnie w zafałszowany sposób.

Ktoś, zapewne pełen dobrych chęci, do żródła dosypał zatrutej domieszki. Według monografii Bielska-Białej w dokumencie nie ma żadnych "wiernych obywateli Naszego Bylska" (obywateli!? w XIV wieku?!), a tylko "Burger zu Bilitz", z czego wynikałoby, że sporządzono go w języku niemieckim, co miałoby sens, zważając, ze był przeznaczony dla niemieckojęzycznych mieszczan. Choć takie dokumenty sporządzano chyba raczej po łacinie. Więc łacina albo niemiecki. I na pewno nie był to tak pięknie i polsko brzmiący Mieczysław, ale raczej Mesko, który nie wiadomo, czy mówił po polsku, ale jeśli tak, to był to polski bardzo bliski czeskiemu.

Rozumiem, że nie zdecydowano się na wyrzezanie w drewnie oryginału, ale nie zaznaczenie w żaden sposób, że to przekład, jest świadomym przekłamaniem. Tym bardziej, że tekst poprzez swoją stylizację sugeruje, że jest oryginalny. Niewielu rozpozna przecież, że to nie żadna staropolszczyzna, tylko dziwaczna podróbka.

2018-02-05 | Dodaj komentarz
Angus
2018-02-06 11:24:41
Czy ja wiem czy sfałszowana. W oryginalnej wersji (jaka była? dokument się zachował?) nikt by tego nie zrozumiał. Równie dobrze można Sienkiewiczowi zarzucać, że nie pisał Trylogii językiem Paska, tylko stylizował. Jest prawda czasu i prawda ekranu ;-)
arturpalyga
2018-02-06 13:12:53
No właśnie z monografii BB wynika, że oryginalny dokument był po niemiecku. To znacząca różnica.
Misio
2018-05-24 15:54:10
co więcej, ten zapis książęcy raczej dotyczy Olszówki, Kamienicy a nie Mikuszowic. 'Las pod Bielskiem' ? przecież ówczesne Bielsko było kilometry od Mikuszowic a teren pomiędzy na pewno nie był polami uprawnymi czy pastwiskami, ale raczej porośnięty lasem
Komentarzy (2)

Grające kaktusy

  

Nadchodzą warsztaty w Turcji. Uświadomiłem sobie, że pierwszy raz nie będzie absolutnie znikąd pomocy, jeśli chodzi o tłumaczenie. Zawsze ktoś był, kto pomagał. Albo ktoś na miejscu, albo towarzysz podróży. Pierwszy raz będę w sytuacji, kiedy nie będzie nikogo, kto choćby czasami mógł wspomóc. Tylko angielski i turecki. I ja w charakterze prowadzącego duże zajęcia dla sporej grupy osób. Powiem szczerze, mam stracha. Postanowiłem codziennie do wyjazdu przeznaczać minimum 1,5 godziny na angielski, ale wiadomo, to kropla w morzu.

A nie! Przypomniało mi się właśnie! Nie pierwszy raz. W Barcelonie przecież na kursie Royal Court też nikogo nie było, kto znałby choć słowo po polsku. No ale tam to nie ja prowadziłem. Mogłem siedzieć i mało się odzywać. No dobra, nie ma co się nakręcać.

Dziś świetny wieczór z Beatą i z Jasiem w katowickim NOSPR. Koncert Orkiestry Nowej Muzyki. Trzy ciekawe kawałki. Per Norgard, John Cage i Louis Andriessen. Norgard - wariacje na temat Bacha, Cage - strasznie fajny i ciekawy utwór na rośliny, w tym na kaktusy i kapustę. I fabryczny, potężnie monotonny Andriessen w utworze pt "Związki zawodowe". Doświadczenie przeszło moje oczekiwania. Świetne miejsce, znakomite warunki do słuchania muzyki i sama muzyka niezwykła! I strasznie mnie cieszy, że Jaś zajawil się na Cage'a.

Jak pięknie można grać na kolcach kaktusa!

Zachwyt, że ktoś gra te utwory. I że tak dużo ludzi chce ich słuchać. Wszystkie bilety, co do jednego, były wyprzedane.

Taka muzyka, kiedy się na niej skupiasz, kiedy nie ma nic innego, rozpraszajacego, bo jesteś tu tylko po to, żeby jej słuchać i patrzeć, jak grają, bardzo otwiera coś w człowieku.

Przypomniało mi się, jak w piwnicy pod klubem Widok nagrywaliśmy eksperymentalne utwory muzyczne. Z Sufą, z Mleczkiem, z Ewą chyba, z Mateuszem? Mieliśmy mikrofon i magnetofon i to wyzwoliło energię nagrywania dźwięków. Robiliśmy całe długie etiudy z przeróżnymi dźwiękami. Pamiętam, jak nagrywamy skrzypiące, metalowe drzwi do naszej piwnicy Widokowej, kroki po schodach, ulicę, głosy dzieci pod blokiem, odgłosy z okien. Bardzo bliskie to było Cage'owi, choć o istnieniu Cage'a nie miałem wtedy pojęcia. I pamiętam, jak zorganizowaliśmy odtwarzanie tej muzyki, co zakończyło się katastrofą. Przygasiliśmy światła. Położyłem się, nie pamiętam już dlaczego, na zestawionych stołkach, na środku i udawałem trupa. Dookoła mnie płonęły świeczki. I puściliśmy tę naszą muzykę. I zaczęły się schodzić dzieci z osiedla, zaciekawione tym, że je nagrywaliśmy. A ja, głupi osiemnastolatek, nie wstawałem. Konsekwetnie grałem trupa, do końca naszego utworu. Potem się okazało, że dzieci wzięly to na serio, że pan umarł. Dziewczynka się popłakała. Opowiedziały rodzicom. Poszła wieść, że w piwnicy pod klubem osiedlowym odprawiamy czarne msze. I zabrali nam naszą ukochaną, odremontowaną, przepięknie przez nas wymalowaną piwnicę. I to była katastrofa.

Ciekawe, co się stało z tą muzyką. To było na kasetach, więc pewnie szlag trafił, rozmagnetyzowały się.

O czym te warsztaty zrobic? To w związku z premierą mojego "Taty" w Istambule, więc pewnie o rodzinie, o dzieciństwie, o zbiorowych wspomnieniach i co można z nich ulepić.

Zakochalem się w Grecie Garbo.

2018-01-29 | Dodaj komentarz
Mada L
2018-01-29 09:30:30
Powodzenia w Turcji!
Duża Ula
2018-01-29 20:56:16
Uszy do góry. Będzie dobrze.
Komentarzy (2)

Zapisanie stycznia

  

Przydałoby się coś odnotować w styczniu, bo potem szukam, sprawdzam, co robiłem w danym miesiącu i jak nic nie ma, to trudno sobie przypomnieć.

Cały miesiąc piszę baśń. Już miałem napisaną i robię drugi przelot, czyli, bazując na pierwszej wersji piszę jeszcze raz po uwagach, po rozmowach na próbach, po przemyśleniach. Długo, długo, długo myślę, czekam aż się urodzi i długo piszę, rzeźbię. W sumie jak patrzę, ile tych sztuk napisałem, to się dziwię, że przecież ja tak długo piszę. Czasem jedną krótką scenę na dwa, trzy dni. Teraz jest szybko, bo lecą po dwie sceny dziennie. No ale baza już jest wymyślona, to druga wersja.

Baśń nazywa się "Zagubiony chłopiec" i będzie wystawiona w Teatrze Lalki i Aktora w Opolu w reżyserii Pawła Passiniego. Druga rzecz w życiu w teatrze lalek. Pojechałem sobie przypomnieć do wrocławskich lalek "W środku słonca gromadzi się popiół" Agaty Kucińskiej. Bardzo lubię ten jej spektakl. Bardzo. To był taki weekend, tydzień temu, kiedy grano teksty moje tego samego wieczoru we Wrocławiu, w Bydgoszczy i w Istambule.

A dzisiaj w Warszawie, w Powszechnym - "Krótki kurs uciekania" Strefa Wolnosłowa, full ludzi. Miejsca rezerwowe. Trudno się dostać.

No więc baśń. O wojnie. I jeżdżenie do Opola. Pierwsza rzecz dla dzieci. Z rozmów z Mikołajkiem.

- O czym chcesz bajkę?

- O wojownikach nindża.

Więc są wojownicy nindża, i król czaszek, i księżniczka wojowniczka, i klony, i czołgi, i pojazdy kosmiczne, i walki. Na zamówienie syna. I jak to z zamówieniami trochę poszedłem wbrew intencjom zamawiającego, trochę się od nich odbiłem. Bo się w tej zabawie, w tej grze komputerowej, do której wpada chłopiec, tam trwa wojna, nieustająca wojna zbudowana z elementów prawdziwej wojny.

I byliśmy z Beatą na Agaty Dudy-Gracz spektaklu w Opolu: "Śmierć przyjeżdża w środę". Bardzo było o czym mówić. Bardzo warto oglądać teraz spektakle Agaty.

Kończę czytać pierwszy tom monografii bielskiej. Zastanawiam się, ile osób ją przeczytało. Ale pozytywnie zaskoczony jestem. Idzi Panic bardzo w porządku pisze. Dobrze się czyta. A to głównie Panic.

Robiłem spotkanie filozoficzne o Mieszku I, robiłem teatr tekstu. Zacząłem drugi tom "Historii życia prywatnego". Kończę powieść "Nie mówcie, ze nie mamy niczego" Madaleine Thien. Bardzo dobra! Bardzo poruszająća opowieść z historii najnowszej Chin.

Czytam "Sokratesa" Legutki i z serii popularnonaukowej "Spór o czarne dziury". Słucham Grażyny Bacewicz. Oglądam filmy z Jeanem Gabinem z 1938 roku. W Opolu dobre wieczory, rozmowy z Pawłem Passinim.

Chodzę spać coraz później. Coraz częściej tuż przed szóstą rano. W końcu pewnego dnia się to obróci i dojdę do normalnych godzin. Tylko muszę przejść cały dzień, a to będzie trudne.

Jednak pojadę do Istambułu. Teatr Galata Perform zdecydował się sprowadzić mnie na swój koszt. W pierwszej połowie lutego. Na 5 dni. Ale nie będzie tłumacza. I warsztaty mam poprowadzić po angielsku. Dwa dni. 25 osób. Znikąd pomocy. Tylko angielski i ewentualnie wspomaganie tureckim ze słownika.

Więc oprócz wszystkiego codziennie angielski.

2018-01-27 | Dodaj komentarz
Jużmnieniemanigdyiniebyło
2018-02-27 13:06:50
Przeczytałem monografię BB. Ciekawa sprawa z tym atakiem węgierskich wojsk powstańczych. Oczywiście sam fakt miał miejsce ale to co opisał p. Panic , cała "podjazdówka" to fantasmagorie...Szkoda, bo traci wiarygodność...
arturpalyga
2018-03-04 23:52:42
On pisze, że to są domniemania i jego własna próba interpretacji. Nie brzmi to w każdym razie niewiarygodnie, ta próba kojarzenia faktów.
Komentarzy (3)

Rok

  
Podsumowanie roku

Osiem premier. W tym po raz pierwszy reżyseria. Dziwiąta - do tekstów nastolatków, po warsztatach, które współprowadziłem. Miesiąc w Stanach, miesiąc w Toskanii i wypad za Ural, do Jekaterynburga. No i Fabula Mundi. I antologia z pięcioma sztukami. I piosenki, które będą wydane na płycie.

W styczniu głowa jeszcze pełna Teheranu, tego nowego, nieznanego świata, który się tak zaskakująco ciekawie otworzył przede mną, wciągnął, zamieszał. I intensywna sytuacja kończenia dwóch dużych tekstów naraz. I to tak się złożyło, że obie na inauguracje nowych dyrekcji. Wielka premiera sztuki „Rewizor. Będzie wojna" w Teatrze Ludowym w Nowej Hucie, w reż. Małgorzaty Bogajewskiej, która właśnie objęła dyrekcję Ludowego. I wielka premiera „Klątw" w Teatrze Osterwy w Lublinie w reż. Marcina Libera, na początek dyrekcji Doroty Ignatjew. W Krakowie pierwsze rozmowy o antologii.
Wspomnienie: nabita po brzegi widownia Ludowego podczas premiery, z ludźmi siedzącymi na schodach i stojącymi pod ścianami, i potem ścisk i tłum ogromny w trakcie bankietu.

Luty
Pisanie „Dybbuka" podczas prób. Niezwykła, piękna praca. Moja ukochana mała scena, gdzie próbowaliśmy zabrzmiała muzyką Pawła. Improwizacje. Gadanie z Pawłem Janystem i Pawłem Passinim w pokoju przy Kołłątaja. Rajd z Pawłem i Patrycją po nocnym Bielsku, Straconce przez Przegibek nad jezioro. Z Pawłem i Patrycją w podwórzu przy 11 Listopada 63. Śmiech Kazia Czapli. Wizyta w Gminie. Znalezione papiery. Rozmowy z Jackiem Proszykiem. Rozminięcie się. Melodia z bielskiego getta.

Marzec
Premiera „Dybbuka". Tańce popremierowe. Iran w głowie. „CzytającLolitę w Teheranie" na klubie czytelniczym. Intensywne i pełne wejście od razu w „Pannę Nikt". Trzy dni po premierze „Dybbuka" pierwsza próba w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu. Ciężko, ciężko, ciężko. Autorska adaptacja z dodatkami. Tryzna zgadza się na wszystko. Dokładam swojego bohatera, pana Nikt. Jeżdżenie do Wrocławia. Jurorowanie na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej równolegle z próbami. Pierwszy raz na gali PPA. Kiedyś to byłoby marzenie - być na gali PPA i to jako juror! Na jam session śpiewam i gram z ekipą, raz się udało! Uścisk dłoni z Leszkiem Możdżerem, kolegą z jam session.
Kończenie „Muzułmanów" dla mojego Teatru Śląskiego. Niesamowite, ale tuż przed resetuje mi się dysk i wszystko znika. Wszystko! A za chwilę pierwsza próba. Skrajnie nerwowa sytuacja. Na krawędzi świata. I jak to na krawędziach: próba, kto jest kim. Pęknięcie totalne między mną a PR. Jakimś adrenalinowym skokiem odtwarzam błyskawicznie całą sztukę.

Kwiecień
Próby do „Muzułmanów". Próby do „Dada". Wielka premiera „Panny Nikt" i zaskakujące, niesamowite, piękne przebudzenie spektaklu na drugiej generalnej. Nagle woda popłynęła w misternie budowanych rurach, krew w żyłach. Zadziałało! Kasia Pietruska - wulkan! Poczucie spełnienia. Po premierze rozmowy z Elą Manthey o „Wilku". Jurorowanie na offie w Tychach.

Maj
Premiera „Muzułmanów". Kameralna i z poczuciem, że można było dalej iść, gdyby nie pęknięcie. Ale że trzyma poziom.
Piszę piosenki na jubileusz Teatru Lalki i Aktora w Opolu. Koncert jubileuszowy z tych piosenek. Sambor Dudziński wykonuje. To mój dorosły debiut, jako tekściarza. Wcześniej, kiedyś, jako nastolatek.
Gdynia i festiwal Raport. Regeneracja.
Czerwiec
Rowerek dla Mikołaja, wyjazdy w góry rodzinne, chodzenie na basen, czas wspólny. Rozpoczęcie prywatnych, własnych studiów filozoficznych. Plus cykl historii kina. Dużo czytania. Przygotowania do amerykańskiej podróży.

Lipiec
Z Jasiem do Kaliforni. Los Angeles, ocean, wszystkie plaże LA, Beverly Hills, dzielnica filmowa, Hollywood, Joshua Tree, pustynia Mojavee, tam mieszkamy. Teatr Tekstu w Landers. Teatr Tekstu w Los Angeles, w galerii Vienna Woods. Palm Springs. Amerykańskie muzea. Wyjazd do Arizony. Wielki Kanion. Czerwone skały. Rzeka Colorado. Indianie. Rozmowy z Apaczami. Wystawa Fridy Kahlo w Phoenix. Lot nad oceanem.

Sierpień
Z Beatą i z dziećmi do Toskanii. Mieszanie w Pizie w średniowiecznej kamienicy, w samym centrum Starówki, nad rzeką Arno, dwa kroki od Krzywej Wieży. Sny o pokoleniach poprzednich mieszkańców. Florencja, Siena, San Gimignano, Lukka, objeżdżanie Toskanii, Alpy Apuańskie.

Wrzesień
Nie pamiętam, co robiłem we wrześniu. Na pewno miałem próby dada. Na pewno prowadziłem zajęcia Szkoły Pisania w Katowicach. Na pewno pisałem „Uchodź" dla Strefy i jeździłem do Warszawy.

Październik
Pogrzeb babci Władzi w Zamościu.
Jekaterynburg. W teatrze Nikołaja Kolady prapremierowe czytanie performatywne „W promieniach" - monodramu o Marii Skłodowskiej-Curie. Długa dyskusja po. Odkrywanie zauralskiej metropolii. Rozmowy, rozmowy. Piszę "Tancerkę".

Listopad
Kończę 46. Piszę „Uchodź". Robię pierwszy teatr tekstu w Katowicach. W Istambule trwają próby do „Taty". Jurorowanie na Katowickiej Rundzie Teatralnej.
Początek projektu Fabula Mundi.
Kończy się redakcja antologii.

W Opolu premiera "Tancerki" inspirowanej opowiadaniem Olgi Tokarczuk, wyreżyserowany przez Mariolę Ordak-Świątkiewicz monodram w wykonaniu Basi Lach.

Grudzień
Znów kumulacja. Szalona zupełnie. Premiera prasowa spektaklu Dada tego samego dnia, co premiera „Taty" w Istambule. Rezygnuję z zaproszenia do Turcji i z prowadzenia warsztatów w Istambule. Z żalem ogromnym, ale rezygnuję. Nie będę na tureckiej premierze. „Dada" to moja pierwsza reżyseria. Nie mogę ich zostawić. Zamiast popremierówki w Istambule, impreza u Emilii. Bardzo przyjemnie.
Na zlecenie Filharmonii Śląskiej zrobiłem, pisałem ją w listopadzie, adaptację „Diabłów i aniołów" Waldorffa. W trakcie pracy zorientowałem się, że to w zasadzie jednorazowa rzecz. Do jednorazowego performatywnego czytania. No ale zrobiłem. Mateusz Znaniecki wyreżyserował. Przyszło siedem osób. Niesamowite przeżycie, kiedy aktorzy dla tej siódemki dali z siebie wszystko. Najdziwniejsza praca, jaką wykonałem w życiu.
Pisanie i próby w Strefie Wolnosłowej zakończone premierą w Teatrze Powszechnym w Warszawie sztuki z aktorami polskimi i irańskimi pt. „Uchodź! Krótki kurs uciekania dla początkujących". To też niezwykła rzecz. Kilkanaście taksówek z widzami mknących z Powszechnego do mieszkania na Pradze, gdzie to gramy - wspaniałe przeżycie. Że nie wspomnę o reszcie...
Parę opowiadań moich o Bielsku opublikował „Kalendarz Beskidzki".

Zakończenie warsztatów na Marymoncie związanych z "Wilkiem" Hłaski. Na podstawie tekstów pisanych przez młodych pod moją i Sandry Szwarc opieką, powstaje sztuka "Człowiek człowiekowi wilkiem a zombie zombie zombie", której premiera zagrana została w Instytucie Teatralnym.

Koniec roku upływa gorączkowo na pisaniu baśni. Pomysł na baśń wymyślił Mikołaj. Będzie grana w Teatrze Lalki i Aktora w Opolu. Pierwsza próba - 3 stycznia. Jeszcze nie mam finału. Sylwester z klubem czytelniczym. Madaleine Thien, „Nie mówcie, że nie mamy niczego". Bardzo dobra książka.

2017-12-30 | Dodaj komentarz
A Drożdżówa
2018-01-04 14:43:30
Jak to się stało,że dopiero teraz trafiłam na Twojego bloga Arturze, nie wiem. Nie wiem też kiedy ja to wszystko przeczytam? A chce się.
2018-01-07 19:06:48
Ty to masz życie - Arturze, jakby pare żyć w jednym. Niesamowite i jak tu temu wszystkiemu sprostać, podziw... I ta możność spotkania tylu sympatycznych ludzi dzięki teatrowi, cudowne...
arturpalyga
2018-01-08 01:40:14
Też mam czasem wrażenie, że mam parę żyć w jednym. Chyba tak chciałem mieć. Najprawdopodobniej nie można mieć na tej ziemi jednego po drugim, więc trzeba naraz. Zapisałem sobie dzisiaj: Można dużo więcej niż się myśli, że można.
Komentarzy (0)

71217

  

Pospałem. Porąbałem drewno na szczapki. Pojechałem na dworzec. W trakcie zorientowałem się, że będę wracał z Warszawy w piątek na próbę Dada do Katowic, która zacznie się o 22.00, więc skończy się po północy, więc nie ma czym wrócić, więc muszę autem do Katowic i tam je zostawić. OK. Jak rzadko, droga do Kato bez korków. Cud. Zdążyłem jeszcze być w Śląskim, załatwić sprawę nagrywania Dada, załatwić sprawy inne i zajść do ulubionej mojej katowickiej księgarenki PWN, i kupić "Świt narodów europejskich" Zientary.

W pociągu do Warszawy przy stoliku w Warsie razem z ludźmi wracającymi z jakiejś imprezy handlowej. Marketingowo-handlowe rozmowy. Strasznie utyskiwali na zaostrzenie przepisów o ochronie danych osobowych. Czytanie "Świtu narodów" w pociągu i pisanie baśni. Pieszo z Centralnego do Teatru Narodowego. Szybciej pieszo, bo zakorkowane. W kawiarni przy teatrze szybkie zajęcia z dwójką uzdolnionych młodych nastolatków. Potem premiera w Narodowym. Piotr Cieplak zaprosił. W jego reżyserii "Elementarz". Wystawić udramatyzowany elementarz Falskiego to jest wyzwanie! Dziwne, odjechane przedstawienie z pięknymi fragmentami. Niebezpieczeństwo odliczania czasu w teatrze. Robienie kolejnych literek od A powoduje odliczanie czasu. Że już G, już K, już Ł i że mniej więcej jesteśmy w połowie. Niebezpieczne zabawy z percepcją widza, stąpanie na krawędzi. Bałbym się. Ale bezkompromisowość jest ok.

Pierwszy raz na bankiecie w Narodowym. Fajnie, bo w bufecie można palić, mają wydzielone. Towarzystwo bankietowe teatralno-narodowe. Aktorzy, których w dzieciństwie oglądałem w znanych filmach, aktorzy, których twarze są częścią mnie wrośniętą w dzieciństwie. A teraz bankietujemy sobie razem. To trochę jak bankiet w gronie postaci z własnej wyobraźni. Jan Englert mówi, że Narodowy jest wyspą, że dopóki można, dopóty Piotr Cieplak będzie na tej wyspie robił, co będzie chciał. Jak prawie wszędzie teraz, lekkie klimaty typu -Berlin trzydziestych lat-. Spotkanie z Piotem i z Andrzejem zawsze dobrze robi. Podziękowałem Dominice Kluźniak za jej rolę w "Żydzie". Warto było, żeby zobaczyć ten uśmiech. No i już. Nie moja premiera, nie ma co balować, a jutro praca. Na Krakowskie Przedmieście. Koło obecnego domu państwa Dudów. I do Alicji i Łukasza pogadać trochę i spać. Od rana próba w "Powszechnym".

2017-12-08 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:



SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie. Teatr Galata Perform w Stambule.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
41. Tancerka. Opolski Teatr Lalki i Aktora
42. Uchodź. Krótki kurs uciekania dla początkujących, Strefa Wolnosłowa, Teatr Powszechny w Warszawie
43. Zagubiony chłopiec. Opolski Teatr Lalki i Aktora
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2018
» lipiec (1)
» czerwiec (3)
» maj (1)
» kwiecień (3)
» luty (8)
» styczeń (2)

2017
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (6)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Gertruda]
Ale ci zazdroszczę tej Syberii, mój tata się urodził w Kamieniu nad Obem. A magisterkę...
[Mada L]
Never say never :) "dokud se zpívá..."
[arturpalyga]
Magda, mam nadzieję, że wspinać się już nie będę :))

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1627926
Newsów: 726
Komentarzy: 2164
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała