arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl

Komentarzy (0)

sobotniej nocy

  

W sobotę wieczorem robimy rajd po galeriach i klubach Joshua Tree. To położone na pustyni miasteczko wielkości Jaworza posiada kilka galerii sztuki, a w każdej tego wieczoru coś się dzieje. Jasiu zostaje w domu. Odsypia jet lag i upały.

Pierwsza nazywa się "Beatnik". To ta, o której Joanna mówiła, że utrzynuje ją lokalna społeczność. Prowadzą ją hippisi. Dziś wieczorem odbywa się tu impreza pt. 21. Chodzi o dzieci i młodzież do 21 lat. Na ścianach prezentowane są ich prace, a na małej scenie występują dorośli z nastolatkami. Dzieci ganiają po całej galerii. Jest ciasto, bułeczki i lemoniada. W drugiej trwa finisaż, zamknięcie wystawy. Tu również klimaty punkowo-hippisowskie. Przechadzamy się z winem i piwem między drapieżnymi obrazami. Kolejna kobieta w czarnych kowbojkach. Nieliczni palą papierosy. Pierwsze zapoznawcze rozmowy.

Do trzeciego miejsca trzeba kawałeczek podjechać w stronę parku narodowego. Nazywa się Furst Wurld i jest niezwykła. Z daleka widać świecącą pacyfkę. Furst Wurld to prywaty klub. Zbudował go Bobby Furst, który jest jego właścicielem, mieszka tu, pracuje i podaje piwo. Klub jest pełen jego rzeźb. To dobre, ciekawe rzeźby zrobione z różnych dziwnych rzeczy. Bobby otwiera klub, kiedy chce. Nie można tu przyjść na codzień napić sie piwa. To on zaprasza na koncerty, kogo chce i wtedy otwiera. Bobby jest przesympatycznym, serdecznym facetem w okularach.

- Jesteście z Polski. To u was był nasz prezydent teraz. I'm sorry for that! - śmieje się. Pozwala sobie zrobić zdjęcie i puścić na fejsa z podpisem, że Bobby Furst z Kaliforni przeprasza Polaków za amerykańskiego prezydenta.

Na scenie dwa koncerty. Całkiem spoko. Ten charakterystyczny amerykański styl śpiewania solo do gitary. Na wysokim krześle, z nogą założoną na nogę. Bardzo nam się tam podoba. Sączymy piwo za piwem.

Co charakterystyczne we wszystkich tych miejscach jest sporo ludzi koło sześćdziesiątki i powyżej, więc takich, którzy u nas w jakiejkolkwiek knajpie, czy klubie, a już szczególnie o tej porze, budziliby ciekawość.

Księżyc w pełni nad Kalifornią. Przyjemny powiew po upalnym dniu. Ostatnie miejsce tego wieczoru to saloon, czyli mordownia. Wstęp od 21 lat. W środku bilardy, telewizory, alkohole, długie lady, a przy nich ludzie w każdym wieku od 21 lat w górę. Oczy się już kleją, jet lag daje w kość, więc wracamy spać. Ostatnia lampka wina na werandzie w domu, pośród kojotów i skorpionów. Próbuję to wszystko ogarnąć.

2017-07-09 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (1)

Joshua Tree

  

Na starych mapach rysowano świat pełen ludzi, pełen miast, pełen dziwnych ludzkich krain. Gdzieś na obrzeżach tylko były kawałeczki morza i na końcach świata - krainy nieludzkie. Kiedy się leci samolotem poza Europę i patrzy przez okienko z góry, widać głównie świat nie ludzi, świat bez śladu człowieka. Regularne rysy ulic, miasteczek, pól widać z rzadka, a na tej trasie w ogóle.

Samolot z Frankfurtu do Los Angeles leci przez Grenlandię. Jeśli wydaje nam się to nienaturalne, to dlatego, że mamy zakodowane, że globus ma północ na górze, południe na dole, a na zachód ze wschodu się jedzie poziomo w lewo. I tu akurat stare mapy są lepsze, bo tego nie miały. Równie dobrze na górze mapy mógł być wschód, albo południowy zachód. Zatem jeśli poobracamy sobie globus w dłoniach swobodnie,próbując się uwolnić od nieprawdziwego przeświadczenia, że północ jest organicznie przypisana do góry, a południe do dołu, okaże się, że w linii prostej bliżej jest przez Grenlandię. Po prostu. Więc od Islandii już nic, nic, ani śladu ludzkiej działaności, aż do połowy Kanady, kiedy to pojawia się ta długa prosta droga, pierwszy po kilku godzinach lotu znak myśli ludzkiej i myślom posłusznej pracy ludzkich rąk.

W Los Angeles z lotniska idziemy od razu na brzeg Pacyfiku. Jest tuż obok. Spokojna plaża. Surferzy. Długa, kalifornijska fala. Darek opowiada, że oni tu spędzają całe dnie, kołysząc się na wodzie i czekając na dłuższą falę. Że całe życie temu podporządkowują. Że pracują po to tylko, żeby mieć sprzęt i czas na to. Że specjalnie się tu przeprowadzają. A czasem długo tej fali nie ma. Leży się na desce i czeka.

- LA to wielka, rozległa wieś - mówi Joanna. - Masę niskich budynków. Wieżowce tylko w downtown i to niewiele i niewielkie. Tu są trzęsienia ziemi, dlatego tak się buduje.

Faktycznie nie ma wrażenia wielkiej metropolii, raczej spokojne przedmieścia cały czas. Choć mieszka w tej wsi cztery miliony ludzi.

Plaża też spokojna, zero tłumów.

Bardzo chciałem nie zasnąć, ale oboje z Jasiem twardo zasypiamy w aucie. Mieliśmy dwudziestogodzinny jasny dzień, podróżowaliśmy ze Słońcem. Koło północy budzimy się na pustyni. Joshua Tree, koło parku narodowego Joshua Tree. Joshua Tree to Drzewo Jozuego. Tak je nazwali biali przybysze 200 lat temu. Skojarzyło im się ponoć z modlącym się prorokiem.

Rano spacer piaskowymi drogami. Ulice o pięknych nazwach to ubity piach. Mnóstwo niezidentyfikowanych roślin. Co jakiś czas przeskakują przez drogę króliki.

- Tu są takie zwierzęta, jak w króliku Bugsie - mówi Darek.

- Kojoty też?

- Kojoty też.

J. z psem wraca do domu. Jest 41 stopni, pies nie daje rady. Idę dalej sam. Ludzie przed płotami stawiają sobie łodzie wbite w piach.

Chcę przejść naokoło. Gubię drogę. Wszystkie te piaskowe uliczki takie same mi się wydają. Żar wali mi w głowę. W końcu ratują mnie konie! Poznaję je. Stąd już wiem jak. Kiedy znajduję tabliczki z nazwami ulic Starlight i Delgada, już jestem w domu.

Jedziemy na targ. Miasteczko Joshua Tree opiera się dzielnie korporacjom, koncernom, hipermarketom. Jest tradycyjne targowisko, w dużej części z żywnością ekologiczną, certyfikowaną. Dwie starse panie w strojach szeryfów pilnują porządku. - Jesteśmy wolontariuszkami - mówią.

Obok targowiska - sklep z kasetami. Tak! Z kasetami magnetofonowymi! Między innymi. Są też różne serwety, narzędzia i książki. 4 dolary za torbę książek.

Kawałek dalej - trzy galerie sztuki. W jednej z nich mamy mieć z Darkiem występ. Asia mówi, że tę galerię utrzymuje społeczność.

Jedziemy po jajka. Jajka sprzedaje Marina. Od własnych kur. Ma też ryby.

- Ryby na pustyni?

- Nazywam się Marina, jestem spod znaku ryb, więc hoduję ryby - mówi i otwiera komórkę, w której jest basenik z płynącą wodą, a w niej ryby.

- A te woreczki foliowe wypełnione wodą wiszące pod sufitem werandy to po co? - pytam.

- Na muchy. Stary sposób mojej babci z Puerto Rico.

Po 14.00 życie zamiera. Duszno i skwar.

2017-07-09 | Dodaj komentarz
Duża Ula
2017-07-09 08:57:10
Jak bym czytała książkę. Piękne opisy. Proszę o jeszcze. I życzę udanego pobytu oraz samych miłych wrażeń ! I trochę chłodu ! Serdecznie pozdrawiam !
Komentarzy (0)

Dadadadadada

  

Zaufali mi. I Paweł też Zaufał.

Rok pracowaliśmy nad "Dada z łasiczką".

Pierwsza w życiu reżyseria moja. Chciałem spróbować. Chciałem to przejść.

Kilkakrotne osuwanie się w mrok. Straszne. Strasznie zimny mrok. Że nie. Że nie umiem. Że co teraz?

W środę, 5 lipca stała się premiera. Tradycyjnie o 19.00. Na Scenie Kameralnej Teatru Śląskiego. Scenariusz i reżyseria - Pałyga. Występują: Emilia Adamus, Krzysztof Ciemierz, Paulina Janik, Gabriela Kosowska, Justyna Pachla, Paulina Pietrek, Wojciech Żak. Choreografia - Paweł Zaufal.

Przyszedł tłum ludzi. Ledwo się pomieścili na widowni. Godzinę to trwało. Euforia. Anarchia. Eufoanarchia. Spełnienie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

KONIEC SEZONU

Jutro o siódmej rano wyjeżdżamy z Jasiem do Balic i fru do Los Angeles. California dreaming.

2017-07-07 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Przed piekłem

  

Według starych map na najdalszym wschodzie leży Pardes, Raj, na najdalszym zachodzie - piekło zaznaczane na rycinach płomieniami ognia.

W Kaliforni, w Joshua Tree, gdzie mamy się z Jasiem zatrzymać, było dziś 40 stopni Celsjusza, a parę dni temu 46.

W XVIII wieku uznawano te ziemie za pustynne i bezwartościowe nic. Dopiero, kiedy Rosjanie zaczęli się tym interesować, Hiszpania przypomniała sobie o Kaliforni, że ją nominalnie przywłaszczyła, a w zasadzie zajęła, bo ziem, na których mieszkali Indianie, nie przywłaszczano, tylko po prostu zajmowano. Nikt nie chciał w tej Kaliforni mieszkać, żadni osadnicy. Gorąco i nic nie rośnie, jak tu żyć. Wysłano więc księży. Żeby zakładali misje. Najstarszy istniejący zabytek w Kaliforni to osiemnastowieczna kaplica Mission Dolores w San Francisco.

- Indianie na wolności są zdrowi, ale kiedy zmuszamy ich do osiedlenia się we wspólnocie Chrystusowej, zaczynają tyć, po czym chorują i umierają - zapisał w kronikach franciszkanin.

Po pięćdziesięciu latach działalności misji liczba Indian w Kaliforni zmniejszyła się z ponad 70 tysięcy do 18 tysięcy. Ostatni kalifornijski Indianin zmarł w 1931 roku.Tymczasem odkryto złoto i nastąpiła eksplozja demograficzna. W ciągu dwóch lat Los Angeles z miasteczka wielkości Żywca przekształciło się w metropolię. Dziś to jedno z najbogatszych miejsc świata. Gdyby Kalifornia była samodzielnym państwem, byłaby na ósmym miejscu najbogatszych światowych potęg. Hollywood, Dolina Krzemowa,tysiące kilometrów szerokich autostrad. Najzachodniejszy Zachód.

Za osiem dni wylatujemy.

Tymczasem finiszuję ze spektaklem Dada. Premiera - 5 lipca.

Poza tym Pitagorejczycy, Szekspir, angielski, film Cavalcade z 1933 r. Geert Mak, stare mapy i "Nowa perspektywa" o kosmosie itp. Wciąż nie mogę się zabrać do pisania. Czuję, jak się zbiera powoli góra wysoka.

Wieczorem z M. znów byliśmy zupełnie sami na basenie.

Ach! Marta Magalska napisała pracę magisterską o moich sztukach! Na Jagiellońskim, na polonistyce. U pani dr hab. Katarzyny Fazan, z którą też miałem przed laty zajęcia i którą wspaniale wspominam! W pracy korzystała m.in. z tego bloga. Właśnie ją przeczytałem. Jestem dźwiękoczuły. Teraz będę dźwiękoczuły świadomie. Praca ma tytuł: Forma dźwiękoczuła. Dramaturgia Artura Pałygi na tle polskiego dramatu poetyckiego po 1945.

Dość niesamowite.

2017-06-29 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Ślad

  

Zostawić ślad dnia. Chyba to, co najprzyjemniejsze w prowadzeniu bloga, to po kilku latach przeczytać, co się konkretnego dnia działo i jak się o tym myślało. Że było jakieś życie poza tymi strzępami, które zostają w pamięci. Zresztą sam akt zapisywania dotyczy również pamięci i oddziaływuje z nią.

B. chora, więc poszedłem z synami na kręgle. Zrobiliśmy trzy partie. Potem obiad na Dębowcu w jasnym słońcu. W niedzielę było więcej ludzi, dziś spokojniej. J. wyjechał rowerem. Ja z M. podeszliśmy tę odrobinkę zielonym szlakiem.

Dębowiec to domowa góra. Taki taras miejski, z którego można popatrzeć na całość. Pamiętam, jak się Henryk Talar Dębowcem zachwycał. Jak zrobił tam pokazową próbę przed dziennikarzami i mówił, że tu się powinno próbować i grać.

Samochód zostawiłem przed Transportowcem. W recepcji kartka po ukraińsku. Okazuje się, cały hotel zamieszkany przez Ukraińców. Ciekawe.

Po kręglach i Dębowcu M. ciągnął na basen. Opierałem się. Nie! Mało czasu, za późno, nie ma sensu. No to na rowerek. I rowerkiem dojechał na basen. Nikogo już nie było, ale bramka otwarta. Zaglądam. Wychodzi ochroniarz, mówi, że można, że basen zamknięty, ale część rekreacyjna o 21.00. W brodziku odkurzanie.

- Mogę pomoczyć nogi? - pyta M.

Pan odkurzający się zgadza. Moczenie nóg kończy się ogólną i całkowitą mokrością. B. przyjeżdża z ręcznikiem i suchym ubraniem. M. dopiął swego. Co sobie wymyślił, to zrobił. Oby tak zawsze w życiu miał. Zasypia przy kinie domowym na "Pocahontas". J. ogląda sobie "Żądło", ja - "Lady Lou" z Mae West z 1933. Ależ ona miała styl, ta Mae! Te ruchy, ten głos wyzywający, ta zaczepność, drapieżność. Każdy ruch, każdy gest jest jej, charakterystyczny. Robiła filmy na podstawie własnych sztuk.

Czytam potem o Los Angeles, że nigdzie na świecie nie mieszka tylu pisarzy, scenarzystów, dramatopisarzy, co tu. Piszą, że 21 premier nowych sztuk wystawia się tu w każdym tygodniu. Za 22 dni tam będziemy.

Ciągle mam problem z pisaniem. Po tych pięciu napisanych w tym roku przyblokowało mnie. Plus mailofobia i telefonofobia. Nie odbieram, nie odpisuję, w miarę możliwości unikam wszystkich, którzy mogą coś ode mnie chcieć. Mam nadzieję, że to przejdzie. Więc życie rodzinne, czytanie, oglądanie, myśli. Plus TŚ, więc w tej chwili Szkola Pisania i dada.

2017-06-16 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» sierpień (5)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Duża Ula]
Myślę, że jest to bardzo niesamowite być w miejscach w których byli nasi przodkowie. Na...
[Mada L]
Ale napisane! Jakby się tam było i dotykało! Dziękuję
[Duża Ula]
Na początku tak jak bym czytała jakiś dramat. Dobrze , że to się nie dzieje...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1326424
Newsów: 688
Komentarzy: 2109
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała