arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl

Komentarzy (0)

6.12.17

  

Spać poszedłem przed szóstą rano. Pisałem scenę dla Strefy - Kurs uciekania dla początkujących. Oraz baśń dla Opola. Pisałem? W zasadzie samego fizycznego procesu pisania było malutko. Większość to myślenie, czytanie, bezmyślne patrzenie przed siebie, wiercenie się, łażenie itd. I tak do szóstej. Kiedy zasypiałem, słyszałem dzwonek budzika B.

O 10.45 zadzwonił Filip Frątczak, że przyjechał do Bielska spotkać się ze mną, że czeka w kawiarni na dworcu. No tak, byliśmy umówieni. No tak, prawie pięć godzin snu, spoko. Szybko się zebrać i jechać na dworzec. Filip pierwszy raz w Bielsku. Starówka. Mówi, że ładnie. Siedzimy do czternastej dwadzieścia w knajpie na starówce przy kolejnych kawach i obgadujemy projekt teatralny w Burkina Faso na 2019 rok. Jeśli to wypali, to będzie niezwykłe!

Odwożę Filipa na dworzec i wracam do domu, marząc o drzemce. Telefon od Ani Augustynowicz. Robi mój tekst "Rewizor. Będzie wojna" w warszawskiej Akademii Teatralnej.

Rozluźniająco gram w szachy w internecie. Ogrywam gościa z Azerbejdżanu dwukrotnie. Na chwilkę przysypiam. I już trzeba jechać po Mikołaja do przedszkola. Dziś ma imieniny. I Mikołaja ma. W przedszkolu rozdawał cukierki. Jedziemy do cukierni po ciastka, bo przyjdą goście. Przychodzą goście, przychodzi święty Mikołaj, zostawia otwarte okno. Mikołaj wypatruje go przez szybę w oknie, ale już go nie widać. Spieszył się.

Wyrywam się z imprezy i lecę do Książnicy. Obiecałem Janowi Pichecie, że będę na spotkaniu promocyjnym "Kalendarza Beskidzkiego", w którym jest kilka opowiadanek moich bielskich. Wpadam na chwilę i gadam o wszystkim i o niczym przez parę minut. W gadaniu nie jestem dobry, niestety. Choć pracuję nad tym.

Bielskie klimaty. Klimaty bielskich spotkań. Dawno je czułem. Wróciły. Poznaję te twarze, od lat te same. Tak jakby grono bywalców takich spotkań nie zmieniało się. Jakby lata temu powstało takie grono i ono teraz zawsze przychodzi. Jak klub. Reprezentacja Bielska-Białej. I czuję, że jestem z zewnątrz. Że jestem z tych spotkań warszawskich, międzynarodowych, jakichś tam, skądś tam, z zewnątrz. Kiedyś z zewnątrz, bo z osiedla, ze szkoły, bo za młody. Teraz z zewnątrz, bo z zewnątrz, spoza towarzystwa.

Fenomen "Kalendarza Beskidzkiego". Zaczytuję się w tekstach o detalach na bielskich kamienicach, o pszczółkach na Ratuszu. Dlaczego pszczółki? Bo to była Kasa Oszczędności.

Miododajnia. Miasto jako miododajnia. Kto to napisał? Ewa Janoszek. No tak. Ładne.

Wyrywam się z promocji Kalendarza i pędzę do domu.

- Masz baterie? - pyta Mikołaj. No tak, dostał zabawkę bez baterii. Powrót do sklepu. Są baterie. Powrót do domu. Spać się chce, ale trzeba pisać baśń. Odwlekam, odwlekam. Poleżeć. Jeszcze w szachy. Umyć Mikołaja, poczytać mu. W szachy. Kawałek filmu. Końcówka "Towarzyszy broni" z 1937. Jeszcze kawa. Czekam, aż dojrzeje, aż wystrzeli, aż pójdzie. Senność na szczęście powoli się rozmywa. Alicja pozwala mi nie przyjeżdżać jutro do Warszawy z samego rana na próbę. Tzn próba od 11.00, ale musiałbym wstać o szóstej, czyli nie wiem, czy bym spał w ogóle. Więc mogę w południe wyjechać, ok. W pociągu pisać, pisać, pisać...

2017-12-07 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (6)

Okno na Plac Defilad

  

Wpadłem do restauracji Inny Wymiar przy Świętokrzyskiej pod koniec uroczystej kolacji. Przyjechałem do Warszawy prosto z próby Dada mojej Dada Trupy, z Katowic. Nie bardzo wiedziałem na co jadę. Ania pisała do mnie, owszem, nieraz na ten temat, ale nie czytałem uważnie. Kiedy jest dużo pisania, mam problem z czytaniem maili. Zwykle te maile czegoś ode mnie chcą, więc odwlekam, odwlekam, odwlekam, przelatuję wzrokiem. Wykonałem to, co trzeba było wykonać. Wysłałem, co trzeba było wysłać, przyjechałem, kiedy trzeba było przyjechać. Ale nie wgłębiałem się w treść załączników.
W paru zdaniach wyjaśniła mi to Aldona na papierosie. Okazało się, że to czteroletni projekt, który właśnie się zaczął i w który zaangażowanych jest ileś krajów europejskich. Z każdego kraju jest grupka dramatopisarzy, których zaproszono do udziału. Generalnie chodzi o to, że mamy się wymieniać i rozpowszechniać poprzez przekłądy sztuk, realizacje, rezydencje, warsztaty etc. Okazało się, że po kolacji udaję się do Pałacu Kultury i Nauki, ponieważ tam mieszkam. Ponieważ tam mieści się Teatr Dramatyczny, który posiada pokoje gościnne. Z Przemkiem usiedliśmy jeszcze w Kulturalnej obgadać, w czym się właściwie znaleźliśmy. Przemek mówił miłe rzeczy, jak to zaczęła się dla niego przygoda tak zwana z teatrem od warsztatów, któreśmy z Gośką prowadzili w warszawskim Powszechnym.
W Pałacu Kultury na portierni pobrałem klucz i udałem się windą na trzecie piętro, do pokoju 425, gdzie spędziłem kolejne kilka nocy. Z oknem na Plac Defilad. Dziwny zapach. Jakby grzyba, czy co. Przez cały pobyt mój tam wracała opowieść o pokoju Stalina. Otóż szykowano w Pałacu pokój dla Stalina, tuż przy lożach Teatru Dramatycznego. Stalin nie zdążył w nim zamieszkać, bo umarł. I pokój wciąż czeka. Ale nikt nie wiedział, który to pokój. I że może właśnie ten mój znów się nie doczekał i dlatego wydaje taki dziwny zapach.
Nazajutrz mieliśmy prezentacje oraz kolację w knajpie na Woli, gdzie są malunki Darka Paczkowskiego. W następne nazajutrz z okna oglądąłem życie polityczne kraju w postaci manifestacji w miejscu samospalenia Piotra Szczęsnego. Przyjechały wozy policyjne, ale stały tylko. Poza tym dzień był trudny, bo po uprzednich prezentacjach naszych przed dyrektorami teatrów Europy, mieliśmy spotkania indywidualne. Wyglądało to tak, że siedziałem przy stoliku z napisem ARTUR PAŁYGA, i kolejno podchodzili do mnie dyrektorzy teatrów Europy. Każdy przez pół godziny rozmawiał ze mną po angielsku, zadawał pytania i notował, po czym przechodził do następnego stolika. Tak było od godziny dziesiątej do siedemnastej. Czułem się potem, jakbym miał wydrenowany mózg, ale też nie mogłem sobie znaleźć miejsca, dlatego poszedem jeszcze z Claudią i Wernerem na spacer. Chcieli, żeby ich zaprowadzić na starówkę.
- Ale wiecie, warszawska starówka jest w zasadzie poza miastem, w sensie że nikt normalny tam nie chodzi.
- To gdzie jest centrum Warszawy?
- Warszawa nie ma centrum.

No ale poszliśmy przez te empty spaces na tę pustą i zimną starówkę. Tłumaczyłem Wernerowi z Berlina, dlaczego w Warszawie nie ma prawdziwej starówki, bo nie wiedział. W jedynej czynnej knajpie, u Magdy Gessler, o dwudziestej trzeciej poproszono nas o wyjście, bo już zamykają, a jesteśmy jedynymi klientami.

Następnego dnia była konferencja prasowa. Siedziało nas za stołem może dziesięciu. Przyszedł jeden dziennikarz. Opowiedzieliśmy mu, każdy po trochę, o projekcie. Nazywa się to fabula mundi, jakby ktoś chciał sprawdzić.

Po czym kończyłem tekst polsko-irański dla Strefy Wolnosłowej. Wieczorem myślalem, że pójdę sobie do kina w Pałacu Kultury, które miałem przez ścianę, ale zasiedzieliśmy się z Alicją, omawiając tekst i próby, które zaczynały się dnia następnego. Przyszedł dzień następny, konkretnie piątek, 1 grudnia i w Teatrze Powszechnym, na dole, w Stole Powszechnym. mieliśmy pierwsze czytanie całego tekstu. Tytuł brzmi: "Uchodź! Krótki kurs uciekania dla początkujących". To finał projektu, który trwał 2 lata i w ramach którego rok temu byłem w Iranie.

Wieczorem tego dnia spotkałem się z Olą w ramach projektu Wilk. Młodzi piszą adaptację "Wilka" Marka Hłaski,a ja im w tym pomagam.

W Istambule za chwilę premiera mojego "Taty". W Jekaterynburgu mają się zacząć próby do "W promieniach".

Przysłano mi do ostatniego wglądu antologię sztuk moich. Ma wyjść na dniach.

Nie pojadę do Turcji na swoją premierę, chociaż zapraszali, fundowali bilety lotnicze i trzydniowy pobyt. Nie pojadę, bo dokładnie tego samego dnia, 9 grudnia, w Katowicach mamy premierę prasową "Dada z łasiczką". Nie mogę mojej trupy zostawić. No trudno.

Zaczynam pisać baśń dla dzieci dla opolskiego Teatru Lalki i Aktora. O wojnie. Właśnie baśń, a nie bajkę.

Jacek Proszyk, który, jak się okazało, jest redaktorem Wikipedii zadzwonił do mnie, że chce mnie w niej umieścić. I zrobił wspaniałą i imponującą wiki notę. Naprawdę jest znakomita! Z pięknym zdjęciem Anity Szymańskiej. Dziękuję!

https://pl.wikipedia.org/wiki/Artur_Pa%C5%82yga

Niedziela w domu. Z dziećmi poszedłem na Zamek. Zatrzymaliśmy się na dłużej w salce-zbrojowni oraz w sali najwcześniejszej bielskiej historii. Jedna gablotka z rzeczami wykopanymi na grodzisku. Przejrzysta makieta. Taka prosta droga łączyła stare miasto z grodziskiem. Szlak solny. Z wiekiem się trochę poskręcała.

Potem Delicje. Potem BWA i Bielska Jesień. Mikołaj szalał między obrazami. Potem w domu obejrzeliśmy sobie na ścianie "Planetę skarbów". Za oknem zima jak z bajki.

Jest 4.30 i trudno mi już zasnąć wcześniej.

Poniedziałek - dniem bez odbierania telefonów, smsów, maili, bez fejsbuka, bez wyjeżdżania. Tylko skupienie i pisanie. I dom.

2017-12-04 | Dodaj komentarz
Mada L
2017-12-04 10:00:28
Panie Arturze, a co będzie w antologii sztuk, jeśli mogę zapytać? Będzie dostępna w Bielsku?
arturpalyga
2017-12-04 22:55:32
Nie wiem, czy będzie dostępna w Bielsku, ale na specjalne życzenie na pewno pani Stenia z księgarni "Pod Klimczokiem" bez problemu ją sprowadzi. Będzie pięć sztuk: Nieskończona historia, W środku słońca gromadzi się popiół, Powrót bogów, Znak Jonasza i W promieniach (o Marii Skłodowskiej-Curie).
Duża Ula
2017-12-05 16:10:54
Bardzo proszę mnie tez zapisać w Klimczoku na "Antologię sztuki ". Za co z góry serdecznie DZIĘKUJĘ !
Danka
2017-12-05 18:51:02
Przeczytałam o Panu w Wikipedii. Imponujące !!! Skromny człowiek z pięknym życiorysem. GRATULUJĘ tych wszystkich nagród ! Wiele sztuk oglądałam. Czekam na następne. Chętnie bym je przeczytała. Tylko gdzie można kupić Pana wydania ?
arturpalyga
2017-12-07 01:58:30
W Polsce niewiele się wydaje sztuk teatralnych, bo i grono czytelników jest niewielkie. Jest szacowny miesięcznik "Dialog", który drukuje nowe sztuki i który raz w roku drukuje też jakąś moją. Można znaleźć na stronach "Dialogu" w internecie. Są też też teksty ogólnodostępne na stronie dramatopisarze.pl. No i w Krakowie drukuje się właśnie książka z pięcioma sztukami moimi. Na 100 procent będzie w Księgarni Akademickiej UJ. Dostępna również internetowo z pewnością.
Danka
2017-12-08 09:31:47
Dziękuję ! Mam nadzieję, że uda mi się kupić. Te w sieci czytałam.
Komentarzy (0)

Bielski packman

  

Z góry wyraźnie widać. W środku Bielska tkwi wielki packman. Pewnego dnia, gdy na Palenicy znów zapłonie ogień, i zabrzmi róg, packman obudzi się i zeżre wszystko.

Wczoraj z dziećmi włóczyliśmy się po grodzisku bielskim. Dziwne to miejsce. Dla wtajemniczonych. Dla niewtajemniczonych to zwykła łączka, gdzie ludzie psy wyprowadzają. Nawet na kościele ewangelickim, na którym jest tabliczka z informacją, że zabytek, nie odnotowano, że stoi na terenie średniowiecznego grodziska, jednego z najlepiej zachowanych w Polsce. Jeśli ktoś nie wie, że dookoła była fosa z podwójnym wałem ziemnym i palisadą, nie domyśliłby się. Ale jak się już wie, to wyraźnie widać.

Kiedy szukaliśmy jakichkolwiek znaków po dawnych chatach i po małej hucie żelaza, która tu była, dawny majdan obsiadły wrony w rzadko spotykanej w centrum miasta ilości. Wielkie stado wron siedziało tam, gdzie według planów było główne, publiczne miejsce, plac, i patrzyło na nas. Mikołaj powiedział, że to są ci ludzie, którzy tu mieszkali.

Wielu ich tu podobno nie mieszkało. Piszą, że najprawdopodobniej było to miejsce ucieczki. W przypadku zagrożenia, ludzie z okolicy zbierali się tutaj, za wałami. MIeli tu zapasy żywności i broń oraz możliwość wytopu żelaza na nową broń. Gadamy z J. o tym, jak to tu mogło wyglądać, jak się mogli bronić, że drzew nie było, gdzie musiała być brama wjazdowa itd. Drzewa na palisadę ścięto po 1251 roku. Podobna, jak tu, wkopana w ziemię chata z wejściem poniżej pozomu ziemi, odkryta przy obecnej ulicy Wzgórze, już wtedy stała. Więc najpierw przy Mikołaju, a potem tu. A może równolegle, tylko palisadę zrobili później.

Jak zmieniłaby miasto rekonstrukcja grodziska? Średniowieczny skansen w samym centum? Ożywiany, jak Biskupin przez tzw. żywą archeologię. Połączony z dawną strażnicą na Palenicy tak jak w czasach jego istnienia, jako jedna całość.

A może lepiej nie zadeptać tego miejsca, nie zmeniać w skansen? Może ciekawsze właśnie takie zostawione, taka łączka ze ścieżkami wydeptanymi przez okolicznych właścicieli psów i stadem wron. Takie wronisko.

- To jest packman - powiedział J., kiedy oglądaliśmy zdjęcia grodziska. - Bielski, średniowieczny packman. Pierwowzór.

Rzeczywiście. Packman jak żywy. Toma Hanksa by to zaciekawiło.

Dziś na premierze w Banialuce z Mikołajem. Świetne, energiczne, radosne, pełne wdzięku i piękne "Smacznego, proszę wilka!" Marty Guśniowskiej.

A potem do Katowic na próbę dada. Jutro czytanie "Dyrygentów" w Śląskim. Wieczorem do Warszawy na fabulamundi, spotkanie międzynarodowe dramatopisarzy, trzydniowe.

2017-11-27 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (6)

46

  

Skończyłem zatem 46 lat i nie ma co kryć, do młodzieżówki już mnie nie przyjmą.

Dzień spędziłem w domu, wychodząc tylko po Mikołaja do przedszkola, a potem razem z nim do sklepu z zabawkami, bo sobie uskładał na dawno wytęsknione lego.

Potem po chleb. M. wybrał ciasteczka. Tokaj do domu.

Na blacie cały dzień leżała kartka z życzeniami i narysowanym sercem od Beaty.

Jasiek dowiedział się, że się nie się do następnego etapu olimpiady z historii, ale jak na niedostanie się miał niezły wynik, więc chce za rok próbować znów. Rozmowy o jego przyszłości, o planach.

Kilka telefonów z życzeniami, smsy i, wiadomo, masę fejsbukowych przez cały dzień.

Skończyłem "Burzę". Chyba po raz piąty w życiu. Za pierwszym razem, jako dwudziestoparolatek, nie wiedziałem z niej nic. Tzn. błaha intryga i to wszystko. I kompletnie nie rozumiałem, o co chodzi z tą jej wielkością, czemu taka sławna. Podobnie po trzydziestce, choć wtedy mnie już zaciekawił Prospero i Ariel. Potem, kiedy zobaczyłem Warlikowskiego "Burzę". No to już było pełne wątpliwości, niejednoznaczności. Potem wspólne czytanie na teatrze tekstu, Darek je filmował. Męczące było, długie i w sumie takie sobie. No i pamiętam Kleczewskiej "Burzę" i niedawno Dudy-Gracz.

I teraz po lekturze Margaret Atwood powieści na motywach "Burzy" pt. "Czarci pomiot". Przeczytałem sobie całą prawie na głos. Jest jak wino. Im starsza, tym lepsza, tym bogatsza, tym więcej w sobie mieści niuansów i treści.

Porównywałem różne tłumaczenia słynnej frazy Prospera, że nasze małe życie z tej samej materii, co sny jest zrobione, i sen je otacza.

Barańczak twórczo przetwarza, traci sensy i dodaje nowe. Dodaje, że to przerwa jawy między dwoma snami. Nic takiego nie ma u Szekspira, ale dobrze brzmi. Najwierniejszy jest, o dziwo, dziewiętnastowieczny przekład Paszkowskiego. On prawidłowo rozgranicza marzenia senne, które są z tej samej materii, co nasze małe życie oraz sen w sensie spania, które okala nas jak byśmy byli na wyspie.

No wglębiłem się w to trochę w środku urodzinowego dnia.

Poza tym mam w czytaniu monografię bielską, tom pierwszy. Trzeba bylo ją w końcu napocząć. Oraz "Historię życia prywatnego" - ponowne czytanie po latach - tom pierwszy, Karolingowie, dziś - śmierć i zaświaty. Tak wyszło. I "Nowa perspektywa" - popularnonaukowa fizyczna. Dziś o kwantowej świadomości. Czy fotony są nośnikami preświadomości. Bardzo ciekawe.

I film skończyłem. Z 1936 - "San Francisco" z Clarkiem Gable i Spencerem Tracy. Katastroficzny. Miasto idzie w gruzy, a ocaleni, bezdomni mieszkańcy z pieśnią na ustach, wesoło idą je odbudowywać. Nie wierzmy we wróżby. Nie wierzmy w zabobony. Nasze sny to zwierciadło naszych lęków, a nie nadprzyrodzony komunikat z przyszłości. Podobnie z rzeczami, które się zdarzają i coś się wydają znaczyć, wieszczyć, oznajmiać, ostrzegać.

W pisaniu - "Uchodź!" - tekst irański.

Trwają ostatnie próby w Teatrze Lalki i Aktora w Opolu do monodramu "Tancerka". W sobotę premiera.

Trwają próby w Istambule, w teatrze Galata Perform. "Tato". Po turecku "Baba".

Mają lada moment zacząć się próby "W promieniach" o Marysi Skłodowskiej w Jekaterynburgu w Teatrze Kolady.

W sobotę robię pierwszy teatr tekstu w Katowicach. Dzisiaj mam mowić o tym w telewizji.

W czwartek jadę do Opola. W piątek do Warszawy. W sobotę do Katowic.

Na początku grudnia do Istambułu, gdzie po premierze prowadzę warsztaty.

Tak to wygląda na przełomie 46 i 47.

Bardzo ok po jurorowaniu na Katowickiej Rundzie Teatralnej. Satysfakcja, że z Weroniką Szczawinską i Agatą Dudą-Gracz w werdykcie zwróciliśmy uwagę na zło.

- Bo chodzi o to, żebyśmy jutro, jak się obudzimy, mogli bez wstydu spojrzeć w lustro - powiedziała Agata.

I niech to przyświeca!

2017-11-15 | Dodaj komentarz
Angus
2017-11-15 08:06:47
Bardzo ciekawe takie informacje o nastrojach z pierwszej ręki. Trochę to zmienia obraz świata.
Angus
2017-11-15 08:15:05
I najlepsze życzenia.
arturpalyga
2017-11-15 11:56:00
Dziękuję za życzenia! I za te sygnały czasem, że ktoś to czyta. Pozdrawiam serdecznie!
Marta Fortowska
2017-11-16 12:29:35
Artur, cieszę się, że twoje teksty krążą po świecie! Mam nadzieję, że niedługo się gdzieś na tych teatralnych szlakach spotkamy :)
Mada L
2017-11-17 11:12:49
Wszystkiego dobrego z okazji urodzin! A po cóż Pan by chciał do tej młodzieżówki?? ha ha :-) Gratuluję Teatru Tekstu w Katowicach.
arturpalyga
2017-11-20 01:17:28
Dziękuję, Marta i Mada L.! Bardzo!
Komentarzy (1)

razgawory

  

Po jurorowaniu na Katowickiej Rundzie Teatralnej spacer z dziećmi i Beatą z Bystrej zielonym w stronę Klimczoka. Trochę grząsko. Doszliśmy do granicy śniegu i powrót w zapadającym powoli zmroku.

Tymczasem trzeba by coś jeszcze o Rosji.

Po premierze "Miss HIV" mieliśmy mały bankiet, Kolada skoczył po koniaki. Koniaków się dużo pije w Jekaterynburgu. Postanowiłem spokojnie i bez napinki przeprowadzić pierwsze rozmowy na trudne tematy.

A zatem:

1. Ludzie, jeżeli w ogóle się interesują mają świadomość, że stosunki polsko-rosyjskie są tak złe, jak dawno nie były. - To wina władz - mówią.

2. Nie mają poczucia, że ludzie teatru są represjonowani. Przypadki zamykania w więzieniach tłumaczą indywidualnie, że każdy siedzi za innego rodzaju malwersacje czy afery. I generalnie, że to sprawy nie związane z polityką. Są to, wedug tego, co mówią, nieliczne przypadki. Teatry poza tym działają normalnie i grają bez przeszkód krytyczne sztuki polityczne.

3. Wojna na Ukrainie jest według nich wojną domową. Być może rosyjskie władze w tej wojnie mieszają, ale Zachód też w niej miesza. Poza tym między Rosjanami i Ukraińcami wsjo w parjadkie. Mnóstwo Ukraińców przyjeżdża tu do pracy, również do Jekaterynburga. Osobiście spotkałem kilkoro (w tym jedną w teatrze Kolady) i z dwoma rozmawiałem. Oni również nie uważają, żeby to była wojna ukraińsko-rosyjska i w ogóle miałem wrażenie, że razi ich słowo -wojna- w odniesieniu do tej sytuacji. Natomiast komunikują, że pogarsza się sytuacja ekonomiczna. Mówią, że nie czują żadnych napięć z racji, że są Ukraińcami w Rosji.

Temat ukraińskiego konfliktu podobno teraz wśród ludzi tam prawie w ogóle nie istnieje.

- Nie bardziej niż dla Polaków tląca się wojna w Afganistanie - tłumaczy mi Denis.

- Ale Afganistan jest bardzo daleko od Polski - mówię.

- Dla większości Rosjan Ukraina też jest bardzo daleko - mówi jekaterynburżanin.

- Ale graniczy z Rosją?

- A kto nie graniczy z Rosją?

4. Sprawa Krymu. Tu chyba jest silny podział. Nierówny podział.

- Wielu ludzi protestowało przeciw aneksji Krymu - mówią. - Ale część dopiero przy tej okazji dowiedziała się, że Krym należał do Ukrainy, bo byli przekonani, że do Rosji.

Dla większości to tak naturalne, że Krym jest rosyjski, zawsze był rosyjski i tyle. Chruszczow coś namieszał, Putin naprawił.

W sklepie można kupić koniak "Russkij Krym". Nie kupiłem.

Krótko mówiąc, poruszanie trudnych tematów i zabieranie stanowiska nie stanowiło problemu, ale na wszystko jest odpowiedź.

To trzeba inaczej. Trzeba sztuką.

2017-11-13 | Dodaj komentarz
Angus
2017-11-15 08:09:10
Bardzo ciekawe takie informacje o nastrojach z pierwszej ręki. Trochę to zmienia obraz świata. Ten komentarz oczywiście miał być tu. Pod Krymem ;-)

Informacje:



SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie. Teatr Galata Perform w Stambule.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
41. Tancerka. Opolski Teatr Lalki i Aktora
42. Uchodź. Krótki kurs uciekania dla początkujących, Strefa Wolnosłowa, Teatr Powszechny w Warszawie
43. Zagubiony chłopiec. Opolski Teatr Lalki i Aktora
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2018
» lipiec (1)
» czerwiec (3)
» maj (1)
» kwiecień (3)
» luty (8)
» styczeń (2)

2017
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (6)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Gertruda]
Ale ci zazdroszczę tej Syberii, mój tata się urodził w Kamieniu nad Obem. A magisterkę...
[Mada L]
Never say never :) "dokud se zpívá..."
[arturpalyga]
Magda, mam nadzieję, że wspinać się już nie będę :))

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1627951
Newsów: 726
Komentarzy: 2164
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała