arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl

Komentarzy (0)

Spod wieży Galata 2

  

Pokłóciliśmy się o piwo.

- Ale oczywiście, że Tuborg jest duński! - mówię.

- Ależ skąd! To tureckie piwo!

- Głowę sobie dam uciąć tureckim toporem, że to duńskie piwo!

- No to straciłeś głowę.

I cholera, okazało się, że są dwa tuborgi. Jest stary duński browar o tej nazwie, ale jest i turecki, bo Tuborg to spotykana w Turcji nazwa geograficzna. Tureckie piwo Tuborg jest inne, bardziej słodowe. Głowę zachowałem, ale warunkowo.

Z Justyną, mieszkającą tu od lat Polką, która przyjechała tu studiować teologię islamską i została, gadamy o tym, co się o Turcji ukazuje w Polsce i że to jest smutne. Że przyjedża ktoś na trzy miesiące i pisze tak, jakby już wszystko wiedział i poznał, a jest to bardzo powierzchowne, stereotypowe i bałamutne. I że nie ma innych pozycji. Pomyślałem, że chyba niestety większość tych reporterskich książek ze świata, które są w naszych księgarniach na tym polega. I że trzy miesiące to i tak sporo, bo książkę reporterską można napisać i po tygodniu pobytu plus rozbudowane informacje z wikipedii. Poznęcaliśmy się trochę nad książką Szabłowskiego, że to w sumie żałość i nie ma o czym mówić. A to jedyna plolska "poważna" pozycja o współczesnej Turcji. Na drugim biegunie jest,wydany też w Polsce, "Most" Geerta Maka. To ten sam holenderski autor, który napisał świetną książkę o Stanach pt "Śladami Steinbecka". Geert Mak nie kłamie, nie udaje znawcy, nie uniwersalizuje, nie uogólnia, nie brnie w stereotypy i wreszcie nie ma tego plugawego, tak często obecnego u polskich autorów, poczucia wyższości. Nie opisuje świata na zasadzie: co to za dziwaczny kraj i jakie to ciekawe, co to się tu nie dzieje. Mak ma po prostu coś, co u nas jest towarem deficytowym, a co można nazwać pokorą wobec tematu. Napisał książkę "Most" i jest to reportaż i rozmowy z jednego miejsca w Turcji, z mostu Galata. Justyna mówi, że z niej rzeczywiście można się czegoś prawdziwego dowiedzieć.

Tymczasem wczoraj w teatrze Galata Perform, w sercu starego Stambułu, przy wieży Galata, odbył się spektakl, który tutaj ma dwa tytuły: polski i turecki: "Tato. Baba". W zestawieniu to brzmi dość śmiesznie. Masę rozmów, że to bardzo turecka sztuka, w sensie, że bardzo zrozumiała w Turcji. Potem wspaniały bankiet przy raki w pięknej restauracji na Beyoglu.

- Wiesz, że polski konsulat w ogóle nie był zainteresowany premierą polskiej sztuki w Stambule? - dziwią się tureccy znajomi. - W ogóle ich to nie obchodzi. Nawet nie odpisali.
Nie wiem, co im powiedzieć w sumie.

2018-02-12 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (1)

Spod Galata Tower

  

Dużo się dzieje, nie ma kiedy pisać, a chciałoby się zostawić ten ślad.

Na lotnisku czekała na mnie dziewczyna, studentka na kierunku zarządzanie kulturą, której imię tłumaczy się jako: Światło Księżyca na Rzece Nil. W trakcie jazdy metrem na starówkę obgadaliśmy najważniejsze kwestie związane z Polską i Turcją. Bardzo ciekawiły ją moje doświadczenia punkrockowe. Jej kuzyn ma kapelę heavymetalową.

Teatr Galata Perform mieści się w samym sercu Istambułu, pod wieżą Galata pamiętającą czasy Bizancjum. Dostałem mieszkanie teatralne 200 metrów dalej.

Pod wieżą Galata dokładnie tak samo jak w Pizie przez cały dzień jest kolejka ludzi, którzy chcą wejść na górę oraz masę ludzi robiących sobie selfie z wieżą. Ciekawa ta chęć ludzi, żeby odstać godziny w kolejce po to,żeby wejść na wieżę. I tak samo jak w Pizie obok stoi wóż pancerny i ubzrojeni w maszynowce policjanci.

Patrząc na tę kolejkę, siedzieliśmy przy kawiarnianym stoliku, jedząc tureckie pierogi i pijąc wino. Dyskusja zrobiła się poważna, kiedy zacząłem temat bombardowań Afrin. No to trafiłem, cholera.

- Przecież to terroryści! - mówi dziewczyna, która generalnie jest przeciw rządowi i brała udział w słynnych protestach w obronie parku Ghezi, w których wojsko strzelało do ludzi, zabijając i raniąc.

- Wszyscy Kurdowie to terroryści? - pytam.

- Ty tego nie znasz - mówi. - Wy, na Zachodzie, dopiero ledwo ledwiutko tego posmakowaliście i już wpadacie w histerię. My z tym żyjemy od lat. Od dziecka słyszę, nie idż tam, nie idż tam, bo tam wybuchła bomba, bo tam może wybuchnąć bomba itd. Z czasem człowiek się oswaja, ale nie do końca.

- Myślisz,że bombardowanie rozwiąże problem? - pytam.

- OK,to powiedz mi,co rozwiąże problem.

Śmieszne,bo w Stambule dużo jest antyizraelskiego graffiti. Że Izrael zabija dzieci, że ratujcie Gazę, że wolna Palestyna.

- A co wy robicie z Kurdami? Coś lepszego niż Izrael? -pytam.

Czuły punkt.

- Dobra - wycofuje się dziewczyna. - Czytam tylko tureckie gazety i oglądam turecką telewizję, jak większość Turków. Pewnie dlatego tak mówię.

Temat Afrin powraca jak lajtmotyw.

I temat zaostrzania represji przez rząd.

- Tu się robi, jak w Iranie - mówią. Opowiadają, jak tydzień temu 50 uzbrojonych policjantów wpadło do teatru, gdzie grano sztukę "Dyktator" nawiązującą do Erdogana. Opowiadają o ludziach siedących w więzieniach. Tradycyjnie ludzie teatru, pisarze,artyści,dziennikarze. Ale Kurdowie źli. Bombing Afrin ok.

- Dlaczego nie pozwolicie im na niepodległość? Dla Polaków to czuły temat - mówię i opowiadam o zaborach. - Trudno mi nie być sercem z Kurdami.

Rozmowa ciągnęła się dziś nadal.

- Oni nie mają elit.

- Bo je pozamykaliście w więzieniach i pozabijaliście.

- Tam jest nasza infrastruktura, nasza adminstracja, nasze wszystko. I co z ludźmi, którzy tam mieszkają, a którzy chcą zostać w Turcji.

- Referendum?

- A Hiszpania zgodziła się na refendum w sprawie Kataloni? Też użyli siły. Dlaczego mamy pozbywać się dużej części kraju?

- Gdyby powstał Kurdystan - tłumaczy mi kto inny - na jego terenie byłyby źródła Eufratu, co ma coraz większe znaczenie, bo rosną problemy z brakiem wody. Powstałoby państwo mające źródła ważnej rzeki oraz ropę naftową, niechętne Turcji.

No takie rozmowy.

Na warsztatach bardzo aktywni. Bardzo dużo pytają. Chętnie rozmawiają.

Wieczorem wizyta w teatrze. Niesamowite! Wielki mall kulturalno-handlowy. Galerie sztuki, kina, restauracje i sklepy. A w nim wielki teatr z widownią na 1300 miejsc!!!

Grają "Tramwaj zwany pożądaniem". Widownia jest pełna! Grają gwiazdy znane z telewizji. Spektakl trwa 2,5 godziny. Jest bardzo tradycyjny, bardzo realistyczny, bez zmian scenografii, w sumie dość ubogi. Owacje na stojąco w wykonaniu 1300 ludzi robią wrażenie. Po spektaklu pytają mnie, czy postać Stanleya Kowalskiego mnie nie obraża.

Wracamy w szóstkę małym samochodem Yesim. Upchnięci jedni drugim na kolanach siedzący. Do centrum, pod wieżę Galata, w środku nocy, bez korków jedziemy półtorej godziny. Gigantyczne jest to miasto!!! Po drugiej stronie Bosforu azjatycka część, ponoć bardziej hipsterska, modna, jak kiedyś wschodni Berlin.

- A co jest waszym zdaniem najlepsze w tureckiej tradycji?

Pauza. Myślenie. Bo mówili, źe wszystko złe. Że melancholia, utracone imperium itp. No ale co jest dobre?

- Że z wszystkimi umiemy się dogadać.

- Acha. Z Kurdami też?

...

2018-02-11 | Dodaj komentarz
Mada L
2018-02-12 14:39:50
nic nowego nie powiem i nie uważam się za znawcę ale wiekszość takich spraw jak np. ten konflikt jest wieloznaczna. pamietam wypowiedz z filmu Buntownik z wyboru Matta Damona, gdzie on właśnie pokazuje wieloznaczność i różne konsekwencje jednej decyzji.
Komentarzy (0)

Z lotniska

  

I znów lotnisko. Okęcie i kawa po 20 zł. Własnych napojów wnosić nie wolno, a siedzę tu godzinę, więc trudno. Wieczorem mam być w Istambule zwanym też Stambułem. Sprawdziłem pobieżnie to podobieństwo nazwy do Istebnej. Piszą,że Istebna to od słowa -izba-, które wcześniej miało formę -istba-, a Istambuł z greckiego -stan poli- co znaczy -w mieście-. Pozornie co innego, a jednak obie nazwy mają w sobie miejsce. Ist jak istnienie. Obie nazwy gdzieś u swoich źródeł niosą znaczenie -to tu-.

Czytam Szabłowskiego reportaże o Turcji. Takie sobie. Ciąg rozbudowanych anegdotek. Nie lubię takiego pisania. Rzeczy, które zawsze ludzie opowiadają na całym świecie, podkręcają, ubarwiają, plotkują, podniesione są tu do jakiejś niby uniwersalnej prawdy o Turcji. I jeszcze ten narrator, ta znana mi narracja, lekko drwiąca, skrywająca w sobie jakieś poczucie wyższości, że niby -ja z normalnego świata przyjeżdżam do jakiegoś dziwacznego świata-. Znam ten styl, bo sam tak pisałem, jak miałem 20 lat. Poza tym "Śnieg" Pamuka do samolotu i podręcznik angielskiego dla zaawansowanych. A ponieważ spałem na Krakowskim Przedmieściu w akademikach Uniwersytetu Muzycznego tuż koło księgarni PWN, to jeszcze zabierają się do Turcji świeżo tam kupione Roczniki Królestwa Polskiego Jana Długosza, tom pierwszy. Śmiesznie.

Wieczorem spacer po Krakowskim Przedmieściu z Anią Augustynowicz i z Kamilą Paradowską. Znów obserwacja, że strasznie tu pusto i ciemno. Na starówce wszystko pozamykane. Dziwna ta Warszawa. Taki wygwizdów.

I żal tych młodych chłopaków przy Grobie Nieznanego Żołnierza, którzy stoją tam przy grobie dzień i noc na baczność w świetle znicza.

Ach, i wcześniej wizyta na Koziej, w redakcji miesięcznika Teatr! Pączek i papieros. I rozmowa z czytelniczką tego bloga.

No i próba w Akademii Teatralnej, w sali Kreczmara. Studenci coraz młodsi. Dzieci już prawie. W holu Akademii wielki siedzący Holoubek. I te tablice z nazwiskami absolwentów, przy bufecie na dole najstarsze, w górę idące.

Rozmowy o metafizyce z Anią i Kamilą, o szczurach, o wojnie. O tym, że ta wojna, która, miejmy nadzieję, że jednak nie nadchodzi, będzie inna niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. I o Fauście. I o Antygonie. I przez zimne, puste Krakowskie, z placu Zamkowego, spod kolumny, do pokoju koło księgarni.

A teraz już Istambuł. Zaczyna się boarding chyba.

2018-02-09 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (2)

Zjazd przed odlotem

  

Przepiękna śnieżyca dopadła mnie dzisiaj w Istebnej. Pojechałem spotkać się z Cecylią Kukuczką w związku z przygotowywaną sztuką w Teatrze Śląskim. I wpadłem moim małym miejskim autkiem w środek Istebniańskiej zimy. A opony wprawdzie zimowe, ale już troszeczku zjechane. Ahoj przygodo! Najpierw p. Cecylia z siostrą musiały mnie popchać, a potem w drodze powrotnej, w dół przeżyłem te niezapomniane chwile, kiedy hamulec jest wciśnięty tak, że aż się boję, że się złamie pedał, ręczny zaciągnięty maksymalnie, a auto powolutku się rozpędza. A przede mną dłuuuga, bieluteńka droga coraz bardziej stromo w dół, z zakrętami w las, tzn wiem, że tam powinien być las, ale nie widzę, bo droga znika w ciemności, śnieżycy i mgle. Pierwsza myśl: wyskoczyć! Druga myśl: zapalić papierosa. Wytrenowany przez doświadczenie pisarskie, pierwszą myśl odrzuciłem. Zapaliłem. Pomogło. Kiedy odpalałem, zjechałem w ześlizgu dwoma kołami w gęstszy śnieg. Wyhamowało! Wziąłem parę głębszych machów, otrząsnąłem się i powolutku centymetr po centymetrze zsuwałem się pół w gęstym śniegu, pół na śliskiej drodze. Wyprzedził mnie, pogwizdując, góral na rowerze. - Szybciej środkiem! - krzyczy. No.

W głowie - Kukuczka, góral z familoków. I cała ta piękna, dobra rozmowa w tym domu na górze, przy pysznym cieście i pączkach. Spytałem, co to za nieotwarta butelka szampana taka duża. - To jest szampan, który Jurek miał otworzyć po zdobyciu Lhotse. Przywieźli mi go

...

Dobra, jutro rano do Warszawy, na PWST. Ania Augustynowicz sama znalazła tekst mój w "Dialogu" - "Rewizor. Będzie wojna" i się jej spodobał, i robi go ze studentami PWST, i jutro pierwsza próba czytana. I rozmowa. I od razu z Warszawy samolotem do Istambułu.

Nie wiem dlaczego, nie umiem uchwycić, na czym to polega, ale jakoś bliższy mi jest ten wschodni kierunek. Ameryka jest bardzo ciekawa i w ogóle wiadomo, Ameryka to Ameryka, ale Wschód mnie jakoś inaczej woła, inaczej pociąga, jakoś bardziej do serca woła chyba. Kiedy pierwszy raz byłem w Istambule, poczułem oszołomienie i taki przebłysk, że to tu jest środek świata, skrzyżowanie Wschodu i Zachodu, Konstantynopol. I to widać, ze Konstantynopol na pierwszy rzut oka. Ten, od którego upadku, jak się uczymy, datuje się koniec średniowiecza i długi, trudny początek nowego. Z pierwszej wizyty w Istambule pamiętam tłum na ulicach dzień i noc. W tłumie kobiety w burkach i kobiety w krótkich spódniczkach. Wschód i Zachód na skrzyżowaniu, tak. Bardzo to kontrastowało z pustymi, wyludnionymi ulicami w centrum Berlina. Wtedy, po powrocie rzuciłem się na chwilę do nauki tureckiego (to znaczy kupiłem sobie podręcznik), przeczytałem trochę książek Pamuka, generalnie porwało mnie na jakiś czas. Zobaczymy, co teraz.

Swoją drogą ciekawe to podobieństwo nazw: Istebna-Istanbul.

2018-02-08 | Dodaj komentarz
Mada L
2018-02-08 11:30:48
"Wytrenowany przez doświadczenie pisarskie, pierwszą myśl odrzuciłem." Kapitalne!!!
Duża Ula
2018-02-08 22:37:08
Powodzenia w Turcji ! I szczęśliwego lotu ! Nie tak jak ta droga z Istebnej. Horror !
Komentarzy (4)

Sfałszowana pamięć

  

A propos pamięci historycznej w skali lokalnej, na końcowym przystanku "Jedynki" w Cygańskim Lesie jest tablica z wyrzezanym w drewnie napisem, w stylistyce takiej troszeczkę a la góralska karczma.

Brzmi następująco:

W Imieniu Pańskim

Wszystko, co na piśmie sporządzono, lepiej utrzyma się w pamięci ludzkiej. Dlatego niechaj będzie wiadomo wszystkim i każdemu z osobna, który ten niniejszy list zobaczą, że My Mieczysław z Bożey Łaski Książę na Cieszynie i Pan na Oświęcimiu zauważywszy niedostatek wiernych obywateli Naszego Bylska cierpiących z przyczyn braku drewna oddaliśmy im niewyrąbany las przy Mikuszowicach.

Anno Domini 3.VI.1312

Tekst zaczyna się od odwołania się do pamięci ludzkiej, co brzmi dość perfidnie, jako że pamięć tę właśnie fałszuje.

Brzmi jak cytat z dokumentu. Nie ma żadnej adnotacji, która wskazywałaby, że nie jest to oryginalny cytat. Co to za język?

Nie jest to współczesny język polski. Ale absolutnie nie jest to też XIV-wieczna staropolszczyzna! Jak ktoś chce sobie porównać, proszę w google wpisać: Kazania Świętokrzyskie. To ten sam czas. Nie było w tamtej polszczyźnie ani takich słów, ani takiej ortografii. Ani nawet takiego zapisywania dat, że dzień cyfrą arabską, potem kropeczka, potem miesiąc rzymską, kropeczka i arabską. Nie zapisywano w ten sposób dwuznaków sz i c ani ę, ani zmiękczeń -ci-. Nie istniały takie sformułowania jak -niniejszy list". No ale miałem się ne wdawać w szczegóły. To nie jest staropolszczyzna. To jest jakaś imitacja wykonana przez kogoś, kto ze staropolszczyzną się nie zetknął, a tylko ma o niej mgliste wyobrażenie. Dlaczego ten ktoś użył imienia Mieczysław, a nie Mieszko? Skąd ten Mieczysław? Dlaczego posłużył się formą Bylsko, co fałszywie sugeruje autentyczność?

Ten dokument to pierwsza w historii wzmianka o Bielsku. I jest upubliczniony oficjalnie w zafałszowany sposób.

Ktoś, zapewne pełen dobrych chęci, do żródła dosypał zatrutej domieszki. Według monografii Bielska-Białej w dokumencie nie ma żadnych "wiernych obywateli Naszego Bylska" (obywateli!? w XIV wieku?!), a tylko "Burger zu Bilitz", z czego wynikałoby, że sporządzono go w języku niemieckim, co miałoby sens, zważając, ze był przeznaczony dla niemieckojęzycznych mieszczan. Choć takie dokumenty sporządzano chyba raczej po łacinie. Więc łacina albo niemiecki. I na pewno nie był to tak pięknie i polsko brzmiący Mieczysław, ale raczej Mesko, który nie wiadomo, czy mówił po polsku, ale jeśli tak, to był to polski bardzo bliski czeskiemu.

Rozumiem, że nie zdecydowano się na wyrzezanie w drewnie oryginału, ale nie zaznaczenie w żaden sposób, że to przekład, jest świadomym przekłamaniem. Tym bardziej, że tekst poprzez swoją stylizację sugeruje, że jest oryginalny. Niewielu rozpozna przecież, że to nie żadna staropolszczyzna, tylko dziwaczna podróbka.

2018-02-05 | Dodaj komentarz
Angus
2018-02-06 11:24:41
Czy ja wiem czy sfałszowana. W oryginalnej wersji (jaka była? dokument się zachował?) nikt by tego nie zrozumiał. Równie dobrze można Sienkiewiczowi zarzucać, że nie pisał Trylogii językiem Paska, tylko stylizował. Jest prawda czasu i prawda ekranu ;-)
arturpalyga
2018-02-06 13:12:53
No właśnie z monografii BB wynika, że oryginalny dokument był po niemiecku. To znacząca różnica.
Misio
2018-05-24 15:54:10
co więcej, ten zapis książęcy raczej dotyczy Olszówki, Kamienicy a nie Mikuszowic. 'Las pod Bielskiem' ? przecież ówczesne Bielsko było kilometry od Mikuszowic a teren pomiędzy na pewno nie był polami uprawnymi czy pastwiskami, ale raczej porośnięty lasem
Angus
2018-09-13 07:58:06
Przypomniała mi się ta wymiana zdań przy okazji czytania monografii J. Polaka o Mikuszowicach. Wspomina tam J. Polaka o dokumencie Mieszka. Dokument był po łacinie oczywiście, ale oryginał nie przetrwał. Znany jest tylko w niemieckim tłumaczeniu. Dokument wspomina o lesie między Mikuszowicami a Kamienicą.

Informacje:


SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie. Teatr Galata Perform w Stambule.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie. Akademia Teatralna w Warszawie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
41. Tancerka. Opolski Teatr Lalki i Aktora
42. Uchodź. Krótki kurs uciekania dla początkujących, Strefa Wolnosłowa, Teatr Powszechny w Warszawie
43. Zagubiony chłopiec. Opolski Teatr Lalki i Aktora
44. Himalaje
45. W promieniach. Zupełnie nieznane listy Marii Skłodowskiej-Curie. Teatr Nikołaja Kolady w Jekaterynburgu - czytanie. Czytanie w Moskwie. Monodram Angeliki Sokólskiej.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2018
» listopad (5)
» październik (1)
» wrzesień (5)
» sierpień (1)
» lipiec (3)
» czerwiec (3)
» maj (1)
» kwiecień (3)
» luty (8)
» styczeń (2)

2017
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (6)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Angus]
Polecam Beskid Mały. O tej porze roku nabiera uroku dla koneserów.
[Danka]
Gratuluję ! I życzę powodzenia w zdobywaniu - pokonywaniu dalszych szczytów górskich !
[arturpalyga]
Dziękuję, że wciąż tu jesteście!

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1700612
Newsów: 740
Komentarzy: 2181
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała