arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl

Komentarzy (3)

Rimrock

  

Kolejny raz w trakcie pisania notki, wszystko znika i pojawia się komunikat, że nie udało się wczytać artykułu. Kiedyś się wkurzałem, teraz mi tylko szkoda. Następne pół godziny pisania poszło w próżnię. Taki widać urok tego bielskiego mikro-blogowiska.

W dużym skrócie - Rimrock to miejscowość na prerii. Parę oddalonych od siebie domów. Jak się tu zabłądzi, można przeżyć, mówią, do czterech godzin w tym skwarze. Łazimy po podwórku rancza, gdzie wynajmuje się pokoje. Nikt do nias nie wychodzi, nikt się nie interesuje. Wszyscy siedzą pozamykani szczelnie w klimatyzowanych pomieszczeniach. Wyjdą po zachodzie słońca.

Kiedyś mieszkali tu Indianie zepchnięci na wyschnięty, pustynny skraj Zachodu przez napierające osadnictwo białych. Rząd USA przyznał im wtedy tę jałową ziemię na wieki wieków. I są tu na wieki wieków. Długo nie przeżyli.

Królicze nory pod ziemią, jaszczurki i kojoty. Nagrzany piasek.

Zatrzymuje się koło nas auto, kiedy łazimy wśród kaktusów.

- Are you ok?

- Yes, everything's ok, thanks.

- Ok, bye!

Bez komentarzy. Bez pytań.

2017-07-10 | Dodaj komentarz
Danka
2017-07-10 21:23:27
Szkoda. że Pana ciekawe pisanie poszło na marne. Bardzo interesująco Pan pisze. Miło mi się czyta. I te opisy. A Indianie niech spoczywają w spokoju !
Angus
2017-07-11 08:14:05
Proponuję z worda kopiować - tekstu się nie straci. Przyjemnego pobytu i "Hoka hey" jak mówili starożytni Lakota.
Mada L
2017-07-11 12:31:19
W Kanadzie też mnie pytali czy nic się nie stało, jak wychodziłam pospacerować. Ciekawe, czy ten wyjazd zaowocuje jakąś Pana sztuką, jak Western? Good luck!
Komentarzy (0)

Palm Springs

  

Palm Springs to takie Zakopane koło Los Angeles. Na głównym chodniku hollywoodzkie gwiazdy. Kto to tu nie był? Kto to tu nie mieszkał? Marylin Monroe, Elvis Presley, Frank Sinatra, bracia Marx. Nie przeczytałem wszystkich. Centrum to jedna długa ulica, a wzdłuż niej sklepy, restauracje, kawiarnie, luksusowe hotele i kliniki chirurgii plastycznej. I lokale LGBT. Palm Springs ze swoim Sinatrą, Presleyem i Monore, stało się vintage. Obok starej republikańskiej gwardii zaczęli się osiedlać geje i lesbijki z całych Stanów, którzy oznaczają swoje lokale tęczami. Na polityczną emeryturę, po zakończeniu kadencji przyleciał tu też śmigłowcem Obama.

Nad willami wznoszą się wysokie, skaliste góry. Wyjeżdżamy kolejką linową na San Jacinto 3300 metrów npm. O kilometr wyżej niż nasze Rysy. Kolejka zasuwa z naprawdę dużą szybkością nad skalnymi rozpadliskami. Amerykańskie rodziny krzyczą, piszczą za każdym razem, kiedy wagonik trzęsie się, przejedżając przez słup.

- Czuję się, jak w amerykańskiej komedii familijnej - mówi Jasiu.

Na górze coś w rodzaju schroniska tzn. pamiątki i jedzenie, m.in. potrawa o nazwie KIELBASA. Ale, kiedy byliśmy, kielbasa akurat wyszła.

Z grupami turystów (praktycznie same rodziny) idziemy szlakiem widokowym, od punktu do punktu. Zadziwiające, że na szczycie tego skalistego piekła jest jakby wielka oaza leśna, chłodna i przyjenna.

Wszyscy strasznie uprzejmi dla siebie, przyjemni, uśmiechający się.

- A wy skąd? - słyszymy po raz kolejny

- Poland.

I tu są różne odpowiedzi. Od:

- Ja też mam w sobie krew polską - mówi czarnoskórka dziewczyna. - Moi przodkowie pochodzili z Polski.

do:

- Poland? I don't know. What is it? Where is it?

Zakłopotanie mija dopiero, kiedy mówię, że w Europie wschodniej.

- Acha! To strasznie daleko!

Ale większość wie.

Oswojone wiewiórki, jak gołębie w Krakowie, chodzą między turystami.

W miasteczku Palm Springs przymierzamy kapelusze i okulary słoneczne. Spędzamy w sklepie chyba godzinę. Tysiąc kapeluszy i setki okularów. Sprzedawczyni oczywiście pyta, skąd jesteśmy. Polska? Wie. Bo jest z Ukrainy.

Około siódmej wieczór żar wciąż nie do wytrzymania. Jak w nagrzanym piecyku. Z kawiarenek i restauracji leci na ulice nawilżanie. Wysycha momentalnie. Miły chłodek w starbucksie.

A, i jeszcze miasteczko westernowe dzisiaj było. Pioneertown. Półskansen, pół fikcja wykonana na potrzeby westernów, których tu sporo nakręcono. W starych budynkach rzemieślnicy. Można np. kupić wykonane tu siodło za jedyne 3700 dolarów. Allbo pięknei grawerowany nóż traperski za 400 dolarów. Główną atrakcją są owce. I żar z nieba.

Zmęczony jestem po tym dniu upalnym. J. już dawno śpi. Jutro od rana, zanim największe upały. Goodnight.

2017-07-10 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

sobotniej nocy

  

W sobotę wieczorem robimy rajd po galeriach i klubach Joshua Tree. To położone na pustyni miasteczko wielkości Jaworza posiada kilka galerii sztuki, a w każdej tego wieczoru coś się dzieje. Jasiu zostaje w domu. Odsypia jet lag i upały.

Pierwsza nazywa się "Beatnik". To ta, o której Joanna mówiła, że utrzynuje ją lokalna społeczność. Prowadzą ją hippisi. Dziś wieczorem odbywa się tu impreza pt. 21. Chodzi o dzieci i młodzież do 21 lat. Na ścianach prezentowane są ich prace, a na małej scenie występują dorośli z nastolatkami. Dzieci ganiają po całej galerii. Jest ciasto, bułeczki i lemoniada. W drugiej trwa finisaż, zamknięcie wystawy. Tu również klimaty punkowo-hippisowskie. Przechadzamy się z winem i piwem między drapieżnymi obrazami. Kolejna kobieta w czarnych kowbojkach. Nieliczni palą papierosy. Pierwsze zapoznawcze rozmowy.

Do trzeciego miejsca trzeba kawałeczek podjechać w stronę parku narodowego. Nazywa się Furst Wurld i jest niezwykła. Z daleka widać świecącą pacyfkę. Furst Wurld to prywaty klub. Zbudował go Bobby Furst, który jest jego właścicielem, mieszka tu, pracuje i podaje piwo. Klub jest pełen jego rzeźb. To dobre, ciekawe rzeźby zrobione z różnych dziwnych rzeczy. Bobby otwiera klub, kiedy chce. Nie można tu przyjść na codzień napić sie piwa. To on zaprasza na koncerty, kogo chce i wtedy otwiera. Bobby jest przesympatycznym, serdecznym facetem w okularach.

- Jesteście z Polski. To u was był nasz prezydent teraz. I'm sorry for that! - śmieje się. Pozwala sobie zrobić zdjęcie i puścić na fejsa z podpisem, że Bobby Furst z Kaliforni przeprasza Polaków za amerykańskiego prezydenta.

Na scenie dwa koncerty. Całkiem spoko. Ten charakterystyczny amerykański styl śpiewania solo do gitary. Na wysokim krześle, z nogą założoną na nogę. Bardzo nam się tam podoba. Sączymy piwo za piwem.

Co charakterystyczne we wszystkich tych miejscach jest sporo ludzi koło sześćdziesiątki i powyżej, więc takich, którzy u nas w jakiejkolkwiek knajpie, czy klubie, a już szczególnie o tej porze, budziliby ciekawość.

Księżyc w pełni nad Kalifornią. Przyjemny powiew po upalnym dniu. Ostatnie miejsce tego wieczoru to saloon, czyli mordownia. Wstęp od 21 lat. W środku bilardy, telewizory, alkohole, długie lady, a przy nich ludzie w każdym wieku od 21 lat w górę. Oczy się już kleją, jet lag daje w kość, więc wracamy spać. Ostatnia lampka wina na werandzie w domu, pośród kojotów i skorpionów. Próbuję to wszystko ogarnąć.

2017-07-09 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (1)

Joshua Tree

  

Na starych mapach rysowano świat pełen ludzi, pełen miast, pełen dziwnych ludzkich krain. Gdzieś na obrzeżach tylko były kawałeczki morza i na końcach świata - krainy nieludzkie. Kiedy się leci samolotem poza Europę i patrzy przez okienko z góry, widać głównie świat nie ludzi, świat bez śladu człowieka. Regularne rysy ulic, miasteczek, pól widać z rzadka, a na tej trasie w ogóle.

Samolot z Frankfurtu do Los Angeles leci przez Grenlandię. Jeśli wydaje nam się to nienaturalne, to dlatego, że mamy zakodowane, że globus ma północ na górze, południe na dole, a na zachód ze wschodu się jedzie poziomo w lewo. I tu akurat stare mapy są lepsze, bo tego nie miały. Równie dobrze na górze mapy mógł być wschód, albo południowy zachód. Zatem jeśli poobracamy sobie globus w dłoniach swobodnie,próbując się uwolnić od nieprawdziwego przeświadczenia, że północ jest organicznie przypisana do góry, a południe do dołu, okaże się, że w linii prostej bliżej jest przez Grenlandię. Po prostu. Więc od Islandii już nic, nic, ani śladu ludzkiej działaności, aż do połowy Kanady, kiedy to pojawia się ta długa prosta droga, pierwszy po kilku godzinach lotu znak myśli ludzkiej i myślom posłusznej pracy ludzkich rąk.

W Los Angeles z lotniska idziemy od razu na brzeg Pacyfiku. Jest tuż obok. Spokojna plaża. Surferzy. Długa, kalifornijska fala. Darek opowiada, że oni tu spędzają całe dnie, kołysząc się na wodzie i czekając na dłuższą falę. Że całe życie temu podporządkowują. Że pracują po to tylko, żeby mieć sprzęt i czas na to. Że specjalnie się tu przeprowadzają. A czasem długo tej fali nie ma. Leży się na desce i czeka.

- LA to wielka, rozległa wieś - mówi Joanna. - Masę niskich budynków. Wieżowce tylko w downtown i to niewiele i niewielkie. Tu są trzęsienia ziemi, dlatego tak się buduje.

Faktycznie nie ma wrażenia wielkiej metropolii, raczej spokojne przedmieścia cały czas. Choć mieszka w tej wsi cztery miliony ludzi.

Plaża też spokojna, zero tłumów.

Bardzo chciałem nie zasnąć, ale oboje z Jasiem twardo zasypiamy w aucie. Mieliśmy dwudziestogodzinny jasny dzień, podróżowaliśmy ze Słońcem. Koło północy budzimy się na pustyni. Joshua Tree, koło parku narodowego Joshua Tree. Joshua Tree to Drzewo Jozuego. Tak je nazwali biali przybysze 200 lat temu. Skojarzyło im się ponoć z modlącym się prorokiem.

Rano spacer piaskowymi drogami. Ulice o pięknych nazwach to ubity piach. Mnóstwo niezidentyfikowanych roślin. Co jakiś czas przeskakują przez drogę króliki.

- Tu są takie zwierzęta, jak w króliku Bugsie - mówi Darek.

- Kojoty też?

- Kojoty też.

J. z psem wraca do domu. Jest 41 stopni, pies nie daje rady. Idę dalej sam. Ludzie przed płotami stawiają sobie łodzie wbite w piach.

Chcę przejść naokoło. Gubię drogę. Wszystkie te piaskowe uliczki takie same mi się wydają. Żar wali mi w głowę. W końcu ratują mnie konie! Poznaję je. Stąd już wiem jak. Kiedy znajduję tabliczki z nazwami ulic Starlight i Delgada, już jestem w domu.

Jedziemy na targ. Miasteczko Joshua Tree opiera się dzielnie korporacjom, koncernom, hipermarketom. Jest tradycyjne targowisko, w dużej części z żywnością ekologiczną, certyfikowaną. Dwie starse panie w strojach szeryfów pilnują porządku. - Jesteśmy wolontariuszkami - mówią.

Obok targowiska - sklep z kasetami. Tak! Z kasetami magnetofonowymi! Między innymi. Są też różne serwety, narzędzia i książki. 4 dolary za torbę książek.

Kawałek dalej - trzy galerie sztuki. W jednej z nich mamy mieć z Darkiem występ. Asia mówi, że tę galerię utrzymuje społeczność.

Jedziemy po jajka. Jajka sprzedaje Marina. Od własnych kur. Ma też ryby.

- Ryby na pustyni?

- Nazywam się Marina, jestem spod znaku ryb, więc hoduję ryby - mówi i otwiera komórkę, w której jest basenik z płynącą wodą, a w niej ryby.

- A te woreczki foliowe wypełnione wodą wiszące pod sufitem werandy to po co? - pytam.

- Na muchy. Stary sposób mojej babci z Puerto Rico.

Po 14.00 życie zamiera. Duszno i skwar.

2017-07-09 | Dodaj komentarz
Duża Ula
2017-07-09 08:57:10
Jak bym czytała książkę. Piękne opisy. Proszę o jeszcze. I życzę udanego pobytu oraz samych miłych wrażeń ! I trochę chłodu ! Serdecznie pozdrawiam !
Komentarzy (0)

Dadadadadada

  

Zaufali mi. I Paweł też Zaufał.

Rok pracowaliśmy nad "Dada z łasiczką".

Pierwsza w życiu reżyseria moja. Chciałem spróbować. Chciałem to przejść.

Kilkakrotne osuwanie się w mrok. Straszne. Strasznie zimny mrok. Że nie. Że nie umiem. Że co teraz?

W środę, 5 lipca stała się premiera. Tradycyjnie o 19.00. Na Scenie Kameralnej Teatru Śląskiego. Scenariusz i reżyseria - Pałyga. Występują: Emilia Adamus, Krzysztof Ciemierz, Paulina Janik, Gabriela Kosowska, Justyna Pachla, Paulina Pietrek, Wojciech Żak. Choreografia - Paweł Zaufal.

Przyszedł tłum ludzi. Ledwo się pomieścili na widowni. Godzinę to trwało. Euforia. Anarchia. Eufoanarchia. Spełnienie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

KONIEC SEZONU

Jutro o siódmej rano wyjeżdżamy z Jasiem do Balic i fru do Los Angeles. California dreaming.

2017-07-07 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:




SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» październik (2)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Jan Picheta]
Drogi Arturze, w Teheranie w 1943 r. ur. się Boguś Kunda. Opowiadał mi ciekawe historie....
[Duża Ula]
Super. To cieszy, że praca Twoja Arturze nie idzie w zapomnienie. A wręcz przeciwnie. Idzie...
[Duża Ula]
Ha ha ha. A ja pamiętam. W Austrii nocleg mieliście w Alpach. W miejscowości Hartberg....

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1443121
Newsów: 695
Komentarzy: 2118
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała