arturpalyga.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
arturpalyga.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - arturpalyga.blog.bielsko.pl

Komentarzy (0)

Strefa

  
Siedem i pół godziny w pociągu łącznie tam i z powrotem. Dwu i półgodzinne zebranie w Strefie Wolnosłowej w warszawskim Teatrze Powszechnym. Po drodze - kilka partii szachów w necie, z Iranką, z Włochem, Turkiem i Koreańczykiem, dzisiejsza „Rzepa", artykuły o francuskich wyborach, no ok, a potem Andrzeja Nowaka „Intelektualna historia III RP". Za oknem las, las, las i Jura. Do Warszawy od Katowic jadę pociągiem z Pragi, w czeskim Warsie.
Ale proszę nie kaleczyć czeskiego! - oburza się czeski kelner, kiedy ktoś próbuje zamówić kulajdę.
Co to jest kulajda?
Trzeba spróbować - mówi kelner. - To ulubiona potrawa Karola Wojtyły, waszego papieża. Zawsze ją zamawiał, kiedy jechał tym wagonem.
Kelner staje się gwiazdą wagonu. Rozdaje riposty na prawo i lewo.
To prawda, że Czesi są najszczęśliwszym narodem na świecie?
W porównaniu z Polakami każdy naród jest najszczęśliwszy na świecie - odpowiada kelner.
Cały Wars wesoły. Ganbrinus się leje.
Od tego sadu z jabłkami jeszcze pół godziny do Warszawy - informuje kelner.

W Strefie - Ali, Irańczyk, podaje grzanki, które miały być o smaku pizzy. Zupa smaczna. Grzybowa z czymś tam. Zebranie prowadzi słynna Alicja Borkowska. Nikt tak znakomicie nie prowadzi zebrań, jak słynna Alicja Borkowska. Mówię poważnie. Na zebrania, które prowadzi Alicja, chce się przyjeżdżać i chce się na nich być. Przeróżne zebrania przeżyłem. Mam takie, które są na topie najgorszych zebrań, kiedyś o nich napiszę. To takie zebrania, których wszyscy szczerze nienawidzą i po których chce się wymiotować. Albo jeszcze w trakcie. Są też zebrania robione przez dobrych ludzi, ale przydługie, nudne. Są zebrania, które zmieniają się w pogawędki i nic z nich nie wynika. Są zebrania, na których niby wszystko jest ok, ale potem zdajesz sobie sprawę, że były po nic. Są zebrania pełna napięcia, czasem zdrowego, czasem niezdrowego. Są zebrania, w których nie wiesz, czego w zasadzie od ciebie chcą i po co tu jesteś, choć też nie czujesz się na nich źle. Są zebrania za długie,męczące, zebrania, na których bije się pianę. Są zebrania, które odbywa się w celach rytualnych, na których wszyscy zachowują się rytualnie. Są zebrania organizowane tylko po to, żeby przypomnieć, kto tu rządzi, bo widocznie zapomnieliście. Są zebrania, których szczerze nienawidzę, zebrania, które toleruję, zebrania, podczas których mówię tylko tyle, ile to niezbędne, zebrania, na których się rozkręcam, wkręcam, zebrania, na których ustawiam się w poprzek, zebrania głupie, bardzo głupie, żenująco głupie, śmieszne, poważne, rozsądne, mądre. Są ludzie, któzy nigdy nie powinni prowadzić żadnego zebrania. Alicja Borkowska umie. Potrafi prowadzić zebranie tak, że chce się na nim być, chce się mówić, spierać, czasami uciekać w dygresje, czasami się skupić, czasami odpuścić, mając poczucie, że zebranie jest prowadzone pewną ręką przez dobrego człowieka.
I takie było to zebranie. Dwie i pół godziny minęło owocnie i szybko.
Tym razem robimy ze Strefą warsztatowy spektakl o utopii. Poprzedni, sprzed roku: „Narysowałam więcej niż tu widać" wykonywany przez seniorów z Pragi i imigrantów mieszkających w Warszawie wciąż jest grany i pojechał m.in. do Berlina. A teraz następny. Czy jest możliwa dobra utopia. W której wszyscy mogą się znaleźć. Czy nie. Jak to skonstruować? Jakim językiem? Wiadomo, że ważny jest ruch. Taniec. Ruch, jako język pozasłowny. Oraz ruch w sensie spektakl w przestrzeni pozateatralnej, spektakl przemieszczający się, za którym idą widzowie. Piszemy we troje, z Przemkiem i z Kaśką.
Powrót pendolinem przez las. W strefie ciszy.

2017-04-24 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

Czerwonym na Rogacz

  

Długo nic, to teraz częściej krótko.

Z Mikołajkiem czerwonym szlakiem spod szpitala w Wilkowicach na Rogacz. Wchodził dzielnie. Opowiadał, że kamienie są z kosmosu. O trawach rozmawialiśmy i drzewach.

Od początku stromo bardzo i mokro. Woda spływa szlakiem, więc błocko trochę. Ślizgaliśmy się. Zapach wilgotnego lasu piękny. Miejscami trochę zajeżdża grzybnią. Błoto szybko znika, już po pierwszym podejściu. Śmieszny trawers w poprzek zbocza, ostry, krzywo się idzie. I znów mocno pod górę. Choć dużo stromizny, to jakoś dobrze się idzie. Widokowy to ten szlak nie jest. Jak ktoś chodzi dla widoków, to zdecydowanie nie tu. Iglaki i iglaki. Gęsto. Po lewej mijamy ule. Ponieważ jest stromo, więc choć już spory kawałek przeszliśmy, ciągle mocno słychać ulicę, samochody, pociąg.

- Najwięcej na świecie jest liści - mówi Mikołajek.

Wybraliśmy się bardzo późno, bo po 16 wyszliśmy z domu, po graniu w karalucha i niedzielnym powolnym zbieraniu się. Więc doszliśmy pod Rogacz, odpoczęliśmy kapkę i stromo w dół. Po 19 w domu.

Czytanie na głos braci Grimm, potem do snu Mikołajkowi - "Malutka czarownica".

J. recytuje Norwida. Zaczął startować w konkursach recytatorskich. Ma warunki.

W głowie ciągle wczorajszy "Syn Szawła". Wyciągnąłem dawno nie czytane Kalendarium Auschwitz, Danuty Czech. Jutro do Warszawy, do Powszechnego.

2017-04-23 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (0)

kot

  

No i tak.

Postanowiłem robić krótkie przynajmniej notki, żeby ruszyć z blogiem.

Chyba doszedłem do ściany, jeśli chodzi o to, co jest do robienia. Postanowienie zmiany.

Niedobrze robią pisaniu groźby i okładanie batem. To tak nie działa. Oczywiście można się tym nie przejmować, ale coś za coś.

Po obejrzeniu "Syna Szawła" odżyły wszystkie auszwickie tematy, które krążą, czekają od czasu, kiedy byłem wolontariuszem w Muzeum.

Ile to było temu? Zdaje się, że zaraz po "Testamencie". A może przed? Nie pisałem jeszcze wtedy tutaj bloga. Przysłał mi Paweł, uczestnik moich zajęć, wiadomość, że Muzeum w Oświęcimiu szuka wolontariuszy. Zgłosiłem się. Ostatni i jedyny raz byłem tam w szóstej klasie podstawówki. A to przecież 20 kilometrów stąd. Cały świat tam jeździ. Postanowiłem w końcu poznać trochę bardziej to miejsce. Mieszkaliśmy w dawnej komendanturze. Zaraz za oknem mieliśmy obozowe druty, a z drugiej strony wyjście na krematorium i szubienicę, na której powieszono Hoessa, a pod którą raz znaleźliśmy złożone przez koogoś tam kwiaty. W grupie przeważały dziewczyny. Nocami łaziliśmy pomiędzy barakami. Pamiętam spotkaną o północy przed blokiem 11 Niemkę z aparatem fotograficznym na statywie. W ciągu dnia mieliśmy szkolenia, gruntowne zwiedzanie oraz pracę w archiwum. Wpisywaliśmy do komputera relacje byłych więźniów i robiliśmy wywiady z jeszcze żyjącymi. Mi trafił się Braasse, słynny fotograf auszwicki z Żywca. Nagrałem z nim wtedy kilkugodzinną rozmowę.

Ostatniego wieczoru zostałem już w komendanturze tylko ja, Wandzia w cygańskich spódnicach i druga dziewczyna, studentka, której imienia nie pamiętam. Już byliśmy na tyle oswojeni, że odważyliśmy się kupić sobie w sklepie piwo i pić je w pokoju, patrząc na druty za oknem. Siedzieliśmy we troje przy stole, w pokoju, w którym siadywali esesmani, i opowiadaliśmy sobie historie, jakie zostały w nas po tych wszystkich dniach tam spędzonych, a potem też nasze historie się do tego wplotły. Zrobiło się nieswojo, Wanda się bała. Wyszliśmy na powietrze, na obóz. Przed blokiem 10, w którym Clauberg eksperymentował na kobietach, paliła się świeczka. Spotkaliśmy dziwnego kota, najdziwniejszego, jakiego widziałem w życiu. Wyglądał upiornie. Wyglądał jak skrzyżowanie kota z umarłym człowiekiem. Straszny był ten kot. Oczywiście, miejsce, wiadomo, powodowało, że łatwo się było nakręcić na różne dziwne rzeczy, ale ten kot był naprawdę. I naprawdę tak wyglądał.

A potem usiedliśmy za barakami przy basenie. To mały basen. Turystów się tam nie prowadzi. Pod koniec wojny, kiedy zaczęły się bombardowania, firma ubezpieczeniowa Allianz poleciła, aby zbudować na terenie obozu basen przeciwpożarowy. A przy okazji zrobiono małe skocznie i zrobił się przeciwpożarowo-pływacki. Odbywały się tam zawody pływackie o kromkę chleba. No i to właśnie ten basen. Usiedliśmy przy nim. Północ. Czarna woda. Ochroniarz przyszedł zagadać. Pokazał nam: - A widzieliście to?

W kamieniu wyrzeźbiony koci pysk. Koci? Dziwny kot. Jakby ludzki. Skąd tu kot? Dlaczego kot. Przecież to basen. Kot i basen? Czemu basen kotem ozdabiać, pyskiem kocim? W Auschwitz. No i dlaczego, i jak to się łączy z tym przedziwnym kotem napotkanym wcześniej? Zdarzają się takie połączenia, które nie wiadomo, jak tłumaczyć.

Napisałem później po tym króciutką rzecz, od razu tłumaczoną na kataloński, bo to było do Barcelony na warsztaty, więc nie miało polskiego tytułu i nazywało się "Auschwitz cat". Nigdy nie skończone, nigdy nie rozwinięte. I pamiętam, jak zacząłem czuć dziwny związek z tym miejscem. Zagarnęło mnie.

I wróciło to wszystko podczas oglądania tego filmu.

2017-04-23 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)
Komentarzy (1)

Dybuk, Przegibek, Iran

  

Wczoraj pierwszy przebieg całości "Dybbuka". 2,5 godziny plus przerwa. Duża rzecz. Potem odwiedziliśmy z Pawłem i Patrycją słynne podwórze przy 11 Listopada 63. Pralnia. Złotnik. Tutaj bito szewca, na środku podwórza. Tutaj przemycano grypsy z Auschwitz. Tu zaręczył się Józek Światłoch. Tu mieszkał i modlił się Aron Halberstam. Tu przyjeżdżali chasydzi. W tej bramie stał esesman z Bielska, Robert Sierek. Wróciły dawne odkrycia, dawne opowieści.

Stamtąd dwa kroki do podziemnej synagogi pod ulicą Krakowską. Tu stała, widzicie, wyrównali ulicę, widać po oknach piwnicznych, widzicie, do połowy zasypane. Tam stała synagoga bialska, gdzie ta kwiaciarnia i blok. Wyrównano nią ulicę. Te samochody jeżdżą po niej. Znalazłem tu mojego psa przed laty. Przechodził przez ulicę, po dachu podziemnej synagogi, zawołałem go i został ze mną na kilkanaście lat. A tu noclegownia dla bezdomnych ludzi, a tam było schronisko dla bezdomnych psów. tu siedział makdonaldowany klaun na ławce i machał do Chrystusa po drugiej stronie ulicy. A tam mieszkałem, w tym wszystkim. A jak miałem dosyć i potrzebowałem uspokojenia, wyciszenia, nie wiem czego, jechałem na Przegibek. Jedziemy więc na Przegibek. W słynną ciemność. Światełka. Papieros na Przegibku i w dół do Międzybrodzia. Pamiętacie album Karla Hoeckera, to zdjęcie wesołych esesmanów z Auschwitz z akordeonem? To właśnie tam robione. Podjeżdżamy tuż przed czarną taflę. Czarna tafla wody jeziora. Miga światło w domu. Alarm. Zapach spalonej gumy. Powrót do teatru.

A dziś wieczorem o Iranie na klubie czytelniczym. Przy książce Azar Nafisi - Czytając Lolitę w Teheranie.

"Chciałabym napisać książkę, w której podziękowałabym Republice Islamskiej za wszystko, czego mnie nauczyła. By kochać Austen, Jamesa, lody i wolność".

Jest w tej książce coś, co się kocha, jeśli się w to wejdzie. Kocham Cię, Iranie!

Przemyciłem Iran w tekście "Dybbuka". Nieodmiennie mnie to cieszy.

2017-03-03 | Dodaj komentarz
Mada L
2017-03-21 10:04:59
Panie Arturze, dziękuję za wielowarstwową, symboliczną, niełatwą sztukę Dybbuk. Słyszałam różne opinie, rozumiem entuzjastów i sceptyków. Myślę że skoro spektakl budzi tyle emocji, nieprędko go zapomnimy. I bardzo dobrze. Gratuluję twórcom i zespołowi aktorskiemu.
Komentarzy (3)

Jutro będzie wojna

  

Koniec kumulacji. Jutro, w niedzielę wieczorem w Nowej Hucie, w Teatrze Ludowym druga premiera moja w tym roku: "Rewizor. Będzie wojna". Nie jest to przepisywanie Gogola, choć dla niektórych to pewnie jeszcze bardziej bezczelne dopisywanie Gogolowi drugiej części. Chlestakow powraca. Stary Horodniczy nie chce nic robić w tej sprawie. Znudziło mu się. Ale Chlestakow ma w zanadrzu niespodziankę. Taki jest plot. Tak się zaczyna. Tak by to mogło być opisane w gazecie telwizyjnej.

Ciekawie się złożyło rzeczywiście, że w Lublinie z Wyspiańskim tańczyłem, a tu z Gogolem. Z mojego punktu widzenia to jest dyptyk. Ciekawie by wyszło być może pokazane razem. I tu, i tu duży zespół, muzyka komponowana, rozmach dużosceniczny, kostiumy, które się zapamiętuje. U Gosi Bogajewskiej jeszcze choreografia, którą mistrz Maćko Prusak robił.

I jeszcze jedna wspólna rzecz. I w Osterwie i w Ludowym - dynamiczne zespoły aktorskie, zgrane, pełne energii, głodne nowych rzeczy, otwarte na nowe, wspaniale pracujące.

No i dwoje bardzo dobrych reżyserów, dwie bardzo silne, bardzo różne poetyki, dwa różne światy się stworzyły oba wyraziste i mocne.

I tu, i tu żywe reakcje ludzi na widowni.

W Nowej Hucie obiad w "Stylowej" to jak jedzenie kremówek w Wadowicach. No więc w "Stylowej" z Arturem G., rozmowa o książce z dramatami moimi. Ma być wydane w serii dramatu współczesnego. Wybierz kilka! Ha! Łatwo powiedzieć. Które mają zostać? Którym dać to dłuższe życie w przetrwalniku-książce? Z naciskiem, że te najbardziej literackie, nie te, które w pracy na scenie się wykuwały, ale te z samotnych rajdów sercowo-mózgowych przy nocnej lampce. Przy plackach po zbójnicku i piwie klepnęliśmy cztery. I piąty opcjonalnie.

Iran z tyłu głowy pulsuje i nie przestaje. Kiedy usłyszałem o katastrofie w Teheranie, pożarze i śmierci strażaków, od razu w głowie te ulice, którym tam chodziłem, ci ludzie.

Problemy z czytaniem, z koncentracją. Jak nigdy dotąd. Może jednak przeciążenie jakieś, nie wiem. Chociaż bez sensu. W sumie nie mam poczucia, żebym pracował więcej niż zwykle. Zawsze tak pracowałem, od kiedy jestem w teatrze. Tylko teraz więcej jeżdżę może, z powodu kumulacji.

Ruszyły pełną parą próby w Teatrze Polskim w Bielsku. Pięknie ruszyło! A jak przyszedł Jacek Proszyk, to się wzruszyłem.

No i wracamy do Dada!!!!

2017-01-21 | Dodaj komentarz
Mada L
2017-01-23 10:57:55
Książka z dramatami?!! To może w końcu poznam Testament! Jakże byłoby pięknie. Nie zdradzi Pan co Pan wybrał?
Artur Pałyga
2017-01-23 20:29:40
Nie, nie "Testament". To musi być jednorodne w miarę, wszystkie 4 czy 5. Jak zapadnie decyzja, to na pewno napiszę.
Mada L
2017-01-25 08:46:42
To w tym temacie ubolewam ;-). Ale ogromnie się cieszę na marcowego Dybbuka, że współpracuje Pan z naszym bielskim teatrem.

Informacje:




SZTUKI:

1. Guma balonowa. Klub Osiedlowy Widok, BB
2. Testament Teodora Sixta. Teatr Polski w Bielsku-Białej
3. Nic co ludzkie. Scena Prapremier Invitro. Lulblin.
4. Żyd. Teatr Polski w Bielsku-Białej. Teatr Rampa w Warszawie. Kompania Teatr w Lublinie. Skene Szinhaz w Budapeszcie. Teatr Telewizji.
5. Wodzirej. Koszalin Kulturkampf. Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie.
6. Hamlet'44. Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa.
7. Turyści. Teatr Polski w Bydgoszczy.
8. Wszystkie rodzaje śmierci. Łaźnia Nowa w Nowej Hucie.
9. Ostatni taki ojciec (Tato). Scena Prapremier Invitro. Lublin. Teatr Bagatela w Krakowie.
10. V(F) ICD-10 Transformacje. Teatr Polski w Bydgoszczy.
11. Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
12. Już się ciebie nie boję, Otello. Scena Prapremier Invitro. Lublin.
13. Idź w noc, Margot. Kompania Teatr. Lublin.
14. Auschwitz Cat. Sala Beckett. Barcelona.
15. Bitwa o Nangar Khel. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
16. Szwoleżerowie. Teatr Polski w Bydgoszczy.
17. Obywatel K. Teatr Nowy w Zabrzu.
18. Nieskończona historia. Teatr Powszechny w Warszawie. Teatr Nowy w Zabrzu. Akademia Teatralna w Białymstoku. Teatr 59 w Warszawie. Teatr Horzycy w Toruniu.
19. Nangar Khel. Postscriptum. Festiwal Malta w Poznaniu.
20. Truskawkowa niedziela. Teatr Polski w Bydgoszczy. Landesbhune Theater w Willhelmshaven.
21. Aporia 43. Scena Prapremier Invitro w Lublinie. Teatr Arabeski w Charkowie.
22. Love. Cieszyńskie Studio Teatralne.
23. Morrison/Śmiercisyn. Teatr Lalki i Aktora w Opolu.
24. w środku słońca gromadzi się popiół. Teatr Stary w Krakowie. Wrocławski Teatr Lalek. Polskie Radio.
25. Historie bydgoskie - osiem historii. Teatr Polski w Bydgoszczy.
26. Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci. Teatr Fredry w Gnieźnie.
27. I nikt mnie nie poznał. Violetta Villas. Teatr Capitol we Wrocławiu. Teatr Nowy w Łodzi.
28. Lalka. Adaptacja. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
29. Western. Teatr Śląski w Katowicach.
30. Y. Teatr Capitol we Wrocławiu.
31. Znak Jonasza. neTTheatre. Polskie Radio. Warszawa. Lublin.
32. Psubracia. Teatr Śląski w Katowicach.
33. Exodus 2.0. Teatr Węgierki w Białymstoku.
34. Narysowałam więcej, niż tu widać. Strefa Wolnosłowa. Warszawa.
35. Klątwy. Teatr Osterwy w Lublinie.
36. Rewizor. Będzie wojna. Teatr Ludowy w Nowej Hucie.
37. Dybbuk. Teatr Polski w Bielsku-Białej.
38. Muzułmany. Teatr Śląski w Katowicach.
39. Panna Nikt. Wrocławski Teatr Współczesny.
40. Dada z łasiczką. Teatr Śląski
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sprawach wszelakich proszę pisać do mnie na adres:
appalyga@gmail.com

Archiwum:


2017
» październik (2)
» wrzesień (3)
» sierpień (7)
» lipiec (18)
» czerwiec (6)
» maj (2)
» kwiecień (5)
» marzec (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (7)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (2)
» sierpień (10)
» lipiec (9)
» czerwiec (7)
» maj (2)
» kwiecień (4)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (4)
» listopad (4)
» październik (3)
» wrzesień (3)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (4)
» maj (8)
» kwiecień (10)
» marzec (4)
» luty (5)
» styczeń (2)

2014
» grudzień (5)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (7)
» sierpień (9)
» lipiec (4)
» czerwiec (3)
» maj (2)
» kwiecień (6)
» marzec (8)
» luty (7)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (3)
» wrzesień (9)
» sierpień (9)
» lipiec (7)
» czerwiec (4)
» maj (10)
» kwiecień (11)
» marzec (10)
» luty (6)
» styczeń (9)

2012
» grudzień (6)
» listopad (9)
» październik (3)
» wrzesień (11)
» sierpień (13)
» lipiec (7)
» czerwiec (9)
» maj (11)
» kwiecień (7)
» marzec (4)
» luty (8)
» styczeń (4)

2011
» grudzień (4)
» sierpień (1)
» lipiec (5)
» czerwiec (1)
» maj (2)
» kwiecień (2)
» marzec (3)
» luty (3)
» styczeń (4)

2010
» grudzień (4)
» listopad (6)
» październik (4)
» wrzesień (8)
» sierpień (7)
» lipiec (6)
» czerwiec (5)
» maj (6)
» kwiecień (9)
» marzec (3)
» luty (12)
» styczeń (9)

2009
» grudzień (9)
» listopad (9)
» październik (11)
» wrzesień (10)
» sierpień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (12)
» luty (10)
» styczeń (12)

2008
» grudzień (8)
» listopad (7)
» październik (8)
» wrzesień (14)
» sierpień (4)
» lipiec (8)
» czerwiec (7)
» maj (11)
» kwiecień (13)
» marzec (9)
» luty (7)

Ostatnie komentarze


[Jan Picheta]
Drogi Arturze, w Teheranie w 1943 r. ur. się Boguś Kunda. Opowiadał mi ciekawe historie....
[Duża Ula]
Super. To cieszy, że praca Twoja Arturze nie idzie w zapomnienie. A wręcz przeciwnie. Idzie...
[Duża Ula]
Ha ha ha. A ja pamiętam. W Austrii nocleg mieliście w Alpach. W miejscowości Hartberg....

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 1443117
Newsów: 695
Komentarzy: 2118
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Artur Pałyga, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała